-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Ładny wierszyk walentynkowy, dobry do ładnego wykaligrafowania i przyczepienia do prezentu dla ukochanego.
-
Może dlatego, że w 4. i 5. wersie są te wyliczanki, o których chyba pisał Jacek? Ale one są dla zobrazowania tego, że bohaterowie bajeczki dużo dla siebie wzajemnie robili. Przez to może te wersy wydają się pozornie dłuższe niż pozostałe? Może i tak. Ale na razie nie potrafię tego lepiej sformułować. Dziękuję za taką dobrą opinię o wierszu, Luule. Naprawdę bardzo się cieszę. :) A więc przebija z niego nasz niedawny "zgrzyt"? Niewykluczone. Nie miałam na myśli akurat nas, ale pewnie to nie przypadek, że właśnie teraz "natchło" mnie na taką bajkę, a nie na coś innego. Natomiast w mojej świadomości miała to być bajka o wielu parach, jakie znam zarówno z autopsji, jak i z opowiadań, jak też z literatury i filmu. Niestety w naszej kulturze (i chyba na całym świecie) obyczajowo wychowuje się ludzi tak, że mężczyzna jest tym silnym, władczym opiekunem, który wobec tego ma prawo rządzić i nie liczyć się ze zdaniem kobiety, zaś kobieta jest tą łagodną, cierpliwą "owieczką", która wszystko ma znosić i podporządkowywać się opiekunowi, i scalać małżeństwo/rodzinę - być aniołem zgody i pojednania. I nawet nie wszyscy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że mają taki schemat wpojony gdzieś bardzo głęboko w podświadomość, i że nieświadomie go realizują. Dlatego niestety często się to źle kończy: mężczyźni nadużywają władzy opiekuna, kobiety zbyt wiele tolerują i zbyt blisko dopuszczają ekspansję psychologiczną partnerów, zaczynają narastać konflikty, wreszcie oboje tego nie wytrzymują, następuje wybuch, miłość pęka, a nawet jeśli nie pęka, to staje się chora i zraniona, i związek się rozpada. Strasznie to smutne. I dosyć powszechne. Wiersz napisałam kilka dni temu, a wczoraj - jakby też prowadziła mnie jakaś nieświadoma intuicja - przeczytałam opowiadanie Dostojewskiego "Łagodna". Treść mgliście znałam, bo wiadomo - to klasyka i kanon, który cały czas funkcjonuje w naszej kulturze. Ale kiedy je przeczytałam, to mną wstrząsnęło. Dosłownie. Jeszcze teraz mam dreszcze. Nie powiem, że to jest opowiadanie jakby o mnie i Kocie - nie, bo ani ja nie jestem Łagodną, ani on nie jest starszym od żony o 24 lata tyranem. Nie mniej... Sam typ konfliktu, jego rodzaj - to jest właśnie to, o czym pisałam w mojej bajce (tyle, że u Dostojewskiego znacznie bardziej jaskrawy, silniejszy). W dodatku Kot jest byłym oficerem wojska, który podał się do dymisji i został wyobcowany z tego środowiska - tak samo jak główny bohater noweli! I kocha swoją kobietę w podobny sposób (choć - powtarzam - mój Kot nie jest drastycznym sadystą psychologicznym, jak ten bohater Dostojewskiego - niech nikt tak nie pomyśli!). Znam takie pary jak z "Łagodnej". Jedna z nich niedawno właśnie eksplodowała na moich oczach. Znany pisarz, człowiek egocentryczny i dość apodyktyczny, i młodsza o trzy pokolenia żona. Miłość, burza, rozwód. Teraz jest zrozpaczony... Żal mi go, bardzo mu współczuję. Tak jak wszystkim mężczyznom, popełniającym podobne błędy i cierpiącym straszne tragedie z tego powodu. Jak wszystkim kobietom popełniającym błędy "łagodnych" i pozwalających na zbyt wiele, czego w końcu nie są w stanie wytrzymać. Błędy są z obu stron - z obu, nie z jednej. Mężczyźni i kobiety - jesteśmy tak samo źle wychowani. :) Ależ się rozpisałam! To pod wpływem tej "Łagodnej". Bardzo polecam, jeśli ktoś nie czytał. Większość z nas prawdopodobnie znajdzie tam cząstkę siebie i może dzięki temu coś ważnego ocali.
-
To jest do wielu kogutów. :)))))))))))))))))
-
Dziękuję za piękny śpiewany wiersz, Polmanie.
-
Ha ha ha! Dziękuję za fajny wierszyk. :))) I za podobaśkę też. :) Pozdrawiam, Bolku.
-
Dziękuję, MaksMaro, za obronę mojej bajki i za jej zrozumienie. :) No właśnie - mnie się też zdaje, że gdybym coś powycinała, to stałoby się to niezrozumiałe. Napisałam najkrócej jak umiałam, rak, żeby to miało sens i było jasne.
-
Jacku, nie umiem tego skrócić. Każde słówko jest tu przemyślane i potrzebne. Nie widzę też wyliczanek... Gdzie one są? Dziękuję za uwagi, ale nie uważam, żeby to opowiadanko było za długie. Nie dla mnie. Pozdrawiam.
-
niebo posklejać
Oxyvia odpowiedział(a) na jan_komułzykant utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ja też nie do końca rozumiem wiersz. Chyba zbyt lakoniczny. Pozdrawiam słonecznie. :) -
@Annie_M Czy chodzi o to, że zrozumiały jest jego ból i odejście, bo został odepchnięty mimo swojej miłości i starań? Tak, to zrozumiałe, ale to nie jest racja. Bo nie za miłość i nie za starania został zrzucony z grzędy, tylko po prostu kura nie wytrzymała jego "tłamszenia", czyli ignorowania jej potrzeb. :)
-
To znaczy: ciężko zmienić charakter (swój czy kogoś innego), a nie temat ciężki, czy tak.? :) Prawda, że zmiana charakteru wymaga dużo pracy nad sobą. Ale jeśli komuś zależy, żeby nie niszczyć miłości, kochanej osoby i własnego życia, to na pewno może się zmienić - może zmienić swoje podejście do bliskich. Wiem, że tak. A w czym kogut ma rację w wierszu, jeśli wolno spytać?
-
Święta prawda, jak by powiedział Tischner. :) Ładny wiersz.
-
Niestety teraz nie posłucham, bo jestem w pracy. Dopiero wieczorem w domu. A dlaczego ciężki temat? W jakim sensie?
-
To znaczy, co jest nie tak?
-
No to miło mi, że mogłam się do czegoś przydać. :)
-
Waldku, to może nie jest aż tak, że nie każdy mężczyzna rozumie słowo "miłość". My kobiety też mamy swoje wady. Ale ludzkie wady nie znaczą, że ktoś nie umie kochać. Chciałam tylko pokazać, że mężczyźni bardzo często sądzą, że kochaną kobietą trzeba rządzić i postrzegają to jako opiekę nad nią, wydaje się im, że skoro kochają, to mają prawo władać i nie liczyć się z jej potrzebami, o których ona mówi. To jest częste zjawisko, chociaż oczywiście nie każdy mężczyzna taki jest. Niestety takie "przygniatanie" kobiety często rozsadza związki, bo powoduje coraz silniejsze konflikty. I to jest bardzo smutne. Nie mówię przez to, że panowie są gorsi od pań. Każda płeć ma swoje wady i zalety. :) Ale przede wszystkim i co najważniejsze - trzeba dużo o wszystkim rozmawiać i słuchać się nawzajem, nie ignorować niczyich słów. Miłego dnia. :)
-
Bardzo fajna bajka! Uśmiechnęła mnie. :) I dobrze, zgrabnie napisana. A żeby nie było wrażenie powtórki, to może zmienić to tak: Posprzeczały się dwie Troski, jedna chuda, lecz wysoka, druga niska, ale szersza, która z nich jest najważniejsza. Więc ta cienka, ale długa hen od ziemi aż po chmury twierdzi, że ona najlepsza, bo patrzy na wszystkich z góry. To tylko taka moja propozycja, wcale niekonieczna.
-
Byłe w pamięci mieszka
Oxyvia odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wycięłabym "go", moim zdaniem jest zbędne. Dobry wiersz - o tym, że pamięć rządzi naszymi emocjami w każdej chwili i rzutuje na wszystkie nasze reakcje i działania, nawet kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. -
Dedykuję wszystkim Panom, którzy kochają swoje Panie i chcą dla nich dobrze, a nie wiedzą, dlaczego są odpychani Był raz kogut kolorowy, dumny niczym paw tęczowy, była kurka złotopiórka, znana trzpiotka na podwórkach, pokochali się ogromnie, już nie mogli sami żyć; kogut znosił jej robaczki i ziarenka, i przysmaczki, kurka szyła nowe piórka dla kogutka – łaszki, fraczki, prała, pruła i łatała, bo lubiła szyć. Kogut dbał o wspólną grzędę jak o własny cudny grzebień, remontował i pucował, żerdka była wciąż jak nowa, cały kurnik im zazdrościł, i obora, stajnia, chlew! Kur obrastał w piórka dumy, miewał czasem fochy, fumy, rozkazywać także lubił i po kątach stawiać kumy, a wybrankę czasem zdusił – wskoczył jej na łeb. Prosi kurka kochanego: „Nie przygniataj łebka mego, jestem krucha, prawdę powiem: dbaj o moje nikłe zdrowie, bardzo boli, co wbrew woli; proszę, coś lepszego zrób”. Kogut słucha jednym uchem, więc kłopoty ma ze słuchem, co i raz na głowę kurki znów wskakuje jednym ruchem; lubi rządzić, a nie lubi spełniać cudzych próśb. W końcu kura nie zdzierżyła i koguta z łba zrzuciła, kogut zleciał grzędę niżej, kura nad nim pióra liże, pognieciona, podeptana, zrozpaczona leje łzy. Wściekł się kogut: „Ty niewdzięczna! Ja o ciebie dbam na klęczkach! Znoszę muszki i okruszki, moja ciężka praca ręczna to dla ciebie, byś jak w niebie mogła sobie żyć! Skoro tak mnie odepchnęłaś, to już znikam stąd do zera, od dziś nie masz już kogutka – to odpowiedź moja krótka!” I porzucił cały kurnik napuszony, dumny kur. Poszedł swoją własną drogą, przytupując w złości nogą, żadne prośby, żadne płacze, żadne słowa nie pomogą, pozostawił ukochaną, skrył się w ciemny bór. Przeminęło kilka latek, kogut już zmęczony światem, tęskni wciąż za złotopiórką i wspomina swe podwórko. Wreszcie dumę urażoną złamał i podreptał w tył. Jak to cudnie, jak to miło: prawie nic się nie zmieniło! Tylko... kurki na podwórku i w kurniku już nie było... Bo umarła dawno z żalu, żyć nie miała sił. Kogut smutny, poczerniały, piórka całkiem lśnić przestały, żadnej kury tak nie kochał, teraz wie to, cicho szlocha, zbiera maczki i przysmaczki, i zanosi na jej grób. Morał z tego, że kochanie – to nie prawo do deptania, nawet kury chcą domowe dla swej głowy szanowania; jeśliś dobrym opiekunem – słuchaj kurzych próśb.
-
No pewnie! Taki Poeta! Czegóż więcej trzeba? ;))) Ja też lubię czasem pogadać ze sobą. No bo trzeba czasami z kimś inteligentnym. ;)))))
-
Jedno i drugie spojrzenie ma swoje wartości. Jedno i drugie jest warte zrozumienia. :)
-
Ale w takim razie niech będzie widać wyraźnie w wierszu, że to nie błąd, tylko chodzi o 28 październik życia: dwudziesty ósmy październik, to życia – nawet połowa. Oczywiście można zmienić inaczej, to tylko propozycja, przykład.
-
Alu, miły wierszyk, fajny, ale masz tu błąd - mówi się: dwudziesty ósmy października, bo 28. dzień października, a nie 28. raz miesiąc październik. :) Ja bym ten wers zmieniła na całkiem inny. Serdeczności.
-
Miłości cztery pory roku
Oxyvia odpowiedział(a) na Polman utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Z tym się zgodzę. :-) -
To zależy, co rozumiesz przez wolność. Oczywiście, że wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Dlatego ze wszystkich stron mamy ograniczenia. Ale to jeszcze nie jest "zniewolenie". :) Chodziło mi o wolność demokracji, czyli przeciwieństwo dyktatury. Nigdy nie będę zwolenniczką żadnego dyktatu.
-
To wiadomo. Ale demokracja nie jest dyktaturą! :))) Ja tam jestem przeciwniczką potęg państwowych (i innych). Jestem urodzoną demokratką i dla mnie wolność jest najważniejsza.