Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. @MaksMara, @bajaga1, @Deonix_, @Bolesław_Pączyński, @Alicja_Wysocka, @jan_komułzykant, @Marcin Krzysica, @Luule No i nadeszło optymistyczne zakończenie burzy. :))) Także i dzięki Wam, Kochani – nawet nie wiecie, jak bardzo, jak strasznie jestem Wam wdzięczna! Nie straciliśmy się z Kotem wzajemnie i mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, a naprawdę Wasz wkład w ten sukces jest nieoceniony! Jak to się stało? Udało mi się nareszcie porozmawiać z Kotem, i na pewno na tę jego zgodę wpłynęły Wasze głosy w tym wątku. Wcześniej umówiliśmy się na tę rozmowę. Wysłałam Kotu kilka pytań, na które miał sobie samemu odpowiedzieć (głównie: co by zrobił na moim miejscu oraz jakie rozwiązanie problemu proponuje). Po szczerej rozmowie i wspólnych ustaleniach podpisaliśmy kontrakt, na który oboje się zgodziliśmy. Są tam zasady naszego postępowania wobec siebie w kwestii palenia. Andrzej zobowiązał się nie palić w żadnych pomieszczeniach, w których ja muszę oddychać. Co prawda nie pierwszy raz się zobowiązał, a później to łamał i lekceważył, ale teraz złożył zobowiązanie na piśmie i zgodził się na konsekwencję łamania zasad, zapisaną w kontrakcie: że w razie palenia w domu wyprowadzi się do innego mieszkania, co jednak nie oznacza zerwania związku ani braku uczuć między nami. (Czyli to wszystko, co mu powtarzałam do znudzenia przez cały czas trwania tego kryzysu). To tak w dużym skrócie. Uważam, że odnieśliśmy kolejny w życiu sukces w dogadywaniu się w spornej, bardzo drażliwej dla nas kwestii. Bo Andrzej nie wierzy w szkodliwość kurzu nikotynowego, osadzającego się w pomieszczeniach na długo po wypaleniu papierosa, a ja w to wierzę i mam na to dowody w postaci artykułów naukowych. Nie mniej Andrzej obiecał uszanować moje przekonania i nigdy już w domu nie zapalić. Uważam, że jest bardzo mądrym człowiekiem, skoro wreszcie opanował urażoną ambicję i gniew, i spokojnie ze mną porozmawiał (nie każdego człowieka na to stać, niestety), a jeśli dotrzyma słowa i nie będzie palił w domu także pod moją nieobecność, to będzie znaczyło, że jest wspaniałym, cudownym człowiekiem, który umie uszanować cudze przekonania także wtedy, kiedy tamta osoba go nie widzi. I wierzę, że tak będzie po naszej szczerej rozmowie. A doszło do niej dzięki Wam. Jeszcze raz najserdeczniej Wam wszystkim dziękuję, bo bardzo kocham tego mojego niesfornego Kota i nie chciałabym mieszkać bez Niego. :)))
  2. Wcale nie wyszło głupio. Dlaczego? Po prostu wyjaśniłam, że nie o to mi chodzi. Ale wiem, że jest sporo osób, które poprawiają wiersze innych i wszędzie doszukują się dziury w całym, żeby pokazać, że oni są lepsi w te klocki. Prowadzą taką grę, takie zawody. :) Waldemarze, wiesz, nawet z tej Twojej ostatniej odpowiedzi wynika, że chyba jesteś człowiekiem bardzo mało pewnym siebie. Ja to widzę w wielu Twoich odpowiedziach na forum. Na pewno ta niepewność bardzo Ci przeszkadza, bo kiedy człowiekowi brak pewności siebie, to nie może czuć się dobrze we własnej skórze. Toteż nie dziwi mnie wcale Twój wiersz. Ja też kiedyś byłam bardzo niepewna siebie, chorobliwie nieśmiała. Bałam się odzywać, chowałam się w najciemniejszych kątach. Nie potrafiłam wyrażać własnego zdania, nie umiałam odmawiać, sprzeciwiać się nikomu i niczemu. W szkole dostawałam złe oceny, bo nie umiałam odpowiadać publicznie przy tablicy, zżerała mnie trema. Podobnie było na egzaminach w czasie studiów. Udało mi się dokończyć studia tylko dzięki egzaminom pisemnym, bo w pisaniu zawsze było wprost przeciwnie: czułam się jak ryba w wodzie i zawsze pisanie świetnie mi szło. Podejrzewam, że Ty też jesteś człowiekiem małomównym i dlatego dużo piszesz? (Oczywiście mogę się mylić, nie znamy się). W każdym razie ta uciążliwa niepewność jest do przezwyciężenia. Mnie się w końcu udało nabrać pewności siebie na tyle, że mogę bez wielkich lęków podejmować ważne decyzje, mogę śmiało odmawiać i wyrażać sprzeciw, mogę niezależnie od niczyjego zdania decydować o sobie i swoim życiu, mogę występować na scenie, prowadzić grupę literacką, być nauczycielką, wyrażać publicznie swoje poglądy, nie bać się polemiki, odpowiadać asertywnie nawet na zaczepki i nie brać ich sobie do serca. Można to w sobie wypracować. Tylko trzeba zmienić podejście do siebie samego: trzeba wiedzieć i pamiętać, że jest się człowiekiem mądrym, myślącym, wartościowym - i powtarzać sobie ciągle, jakie się ma wartości, zalety, talenty. I trzeba jednocześnie pamiętać, że ma się prawo do błędów, a żaden błąd nie oznacza naszej głupoty ani tego, że jesteśmy gorsi niż inni. Błędy są rzeczą normalną i naturalną, a nie popełniają ich tylko ci, którzy nic nie robią. Na błędach można się najwięcej nauczyć. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę sukcesów w budowaniu pewności siebie. :)
  3. Bolku, bardzo fajna ballada. Ale najpierw się czepnę, pozwolisz: Literówka: jĄ. Czyżby ta nasza historia - moja i Kota - zainspirowała Cię do napisania wiersza? :) Tak czy nie - wszystko jedno, ale bardzo miło, że wrzuciłeś tu właśnie teraz taki wiersz z tym konkretnym przesłaniem. Dziękuję za życzliwość dla nas i doping do zgody (bo zakładam, że nie był to przypadek). Co prawda między nami nie ma zdrady w sensie potocznie rozumianym (żadne z nas nie robi skoków na boki). Przyczyna całego zamieszania jest znacznie bardziej bzdetna: jednemu z nas czasem nie chce się wyjść na papierosa za drzwi; powtarza się to ustawicznie co jakiś czas. Uważam, że jest to najbardziej absurdalny powód do rozwalenia związku, który naprawdę opiera się na miłości. Nie widziałam chyba większej bzdury. :((((( Ale mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie, a palenie wyjdzie za drzwi na zawsze razem z kłótniami o nie. Jeszcze raz Ci dziękuję za ten wiersz, podtrzymujący nadzieję i ducha.
  4. Beto, nie chodziło mi o rzucanie oskarżeń na Kota i użalanie się nad sobą. Nie to było moim celem w tych wątkach. Szukałam oceny postronnych Osób, czy postępuję słusznie i zrozumiale, czy nie; oceny, która byłaby wskazówką zarówno dla mnie, jak i dla Kota. Szukałam pomocy, żeby dojść z Nim do porozumienia. Bo próby porozmawiania z nim samym zawiodły. Ale rozumiem, że nie masz ochoty tego wszystkiego czytać. Serdeczności.
  5. To nie jest gra i ja nie walczę z Tobą, Waldemarze. To tylko przyjacielskie rady. :) A może by mniej dosłownie, a bardziej przenośnie i w związku z tym stawaniem niepewności na drodze: zamknę ale muszę uważać aby nie zapomnieć o gumce bo inaczej mi umknie a ja nie chcę się znów o nią potknąć Jak myślisz?
  6. Cieszę się, że doceniasz promyki sympatii wysłane od większości z nas. :) Jeśli nie było to pożegnanie z Poezją.org, to co znaczą te przyimki: tu, tutaj? Myślę, że nie da się tego inaczej rozumieć... Ale skoro źle odczytaliśmy, to z kim się tutaj żegnasz na zawsze? Nie rozumiem nadal, ale na wszelki wypadek wkleję taką odpowiedź (może błędną): Chyba nie warto na gniewie cwałować i dać się ponieść ambicji zranionej, bo taka podróż jest dość karkołomna i może nie być dróg więcej do domu. Masz ciepłe miejsce: Twój domek w ogródku, wszystko, co z trudem się razem stworzyło, Twoje mieszkanko, a w nim Twoje łóżko, Twoją komodę i moją masz miłość. Chyba nie warto się krzywdzić do kości, żeby niezłomnie truć swoje kochanie, obdzierać życia z największych wartości po to, by palić koniecznie w mieszkaniu.
  7. Nie, nie chodzi mi bynajmniej o to, że jest to "nieeleganckie" słowo - nie musisz nic łagodzić. Ja po prostu nie rozumiem, o co chodzi z tym rzyganiem - podobnie jak Jan i Kot. Napisałeś, że silny lęk może wywołać wymioty. Hmmm... Nie wiem, czy tak jest, nigdy się nie spotkałam z taką reakcją, ale wierzę Ci na słowo. Natomiast w wierszu nie ma mowy o silnym strachu. Bo niepewność to nie jest tak silne uczucie, żeby aż od niego dostać torsji. Ja bym jednak wyeliminowała z wiersza i z tytułu te wymiociny, bo są nieadekwatne do reszty treści. Albo zamień niepewność na panikę na przykład. Taka moja rada. Pozdrawiam serdecznie i słonecznie. :)
  8. Dokładnie.
  9. Waldemarze, ja też nie rozumiem tego rzygania... Zabrakło jakiegoś spoiwa w wierszu, jakiejś strofy. Miłego dnia życzę.
  10. Jak najbardziej. I każdy ma prawo zachować własną kulturę, nie asymilować się.
  11. O tak, to na pewno. Są tępieni i wyobcowani. Wszędzie. Jak Żydzi. Ale są też bogate warstwy cygańskiej społeczności. Bogate i kulturalne, bo to niestety idzie w parze, jeśli chodzi o całe klasy społeczne. No i z tej bogatej, czeskiej zresztą klasy Cyganów, z ich dumnej arystokracji, pochodzą moi przodkowie z XIX wieku.
  12. Bardzo dobry wiersz. Ujął mnie. Rozczulił. :) Gdyby naprawdę istniał tak dworzec dla wszystkich samotnych!... Fajnie pomarzyć...
  13. No to zupełnie tak jak moja córka! :)))))
  14. Bardzo fajny wiersz, podoba mi się na razie bezkrytycznie. :))) Wiesz, ja w części jestem Cyganką. W małej części, ale jednak czuję w sobie wyraźnie tę krew i przynależność genetyczną. Czułam ją jeszcze zanim się dowiedziałam o swojej przynależności narodowościowej. ;) Poza tym tańczyłam flamenco, bo zawsze mnie ciągnęło do cygańskich tańców i muzyki. :) Mam kilka "cygańskich" wierszy na swoim koncie. Dwa tutaj. Jeśli masz ochotę, to przeczytaj. Pozdrawiam. PS. Śliczny obrazek. Jak zwykle.
  15. Kapitalne! Uśmiałam się! :DDD Powiem Ci, Janie, że i moja córka jest "okrótnom potfożycom" i stać ją na podobne numery. :))) Ogólnie przez całe życie było u nas bardzo wesoło. :))) Zresztą cała rodzina ma taki syndrom: wesołość i śmiech. :)))
  16. Befano... Naprawdę nie miałam zamiaru Cię urazić. Ani mi to w głowie. I naprawdę ROZUMIEM TWÓJ GNIEW. Naprawdę!!! Kota znam nie od dziś. Wiem, jaki jest i na co go stać. Ale muszę powiedzieć, że ludzie (nie tylko Koty) w internecie są znacznie bardziej agresywni niż w realu, twarzą w twarz z żywymi ludźmi. Nie gniewaj się, ale może i z Tobą tak jest?... Befano, lubię Cię i szanuję, naprawdę. Ale też widzę Twoją drażliwość i konfliktowość (nie w rozmowach z Kotem - od tego abstrahuję w tej chwili). Zresztą ja też jestem raczej nerwus i wrażliwiec. Co tu dużo gadać. Dobrze, że mam tego świadomość. :) Pozdrawiam Cię serdecznie.
  17. Befano, rozumiem Twój gniew. Ale czy przynajmniej Ty nie możesz się unieść ponad to i z klasą ignorować ten bezsensowny konflikt? Bardzo Cię proszę... Kot jest cholerykiem, a Ty też jesteś konfliktowa, nie zaprzeczaj. Toteż przeca możecie się unikać nawzajem, zamiast zaczepiać. Nic prostszego. Serdeczności.
  18. Ja też mam taką nadzieję. Kilka razy tak było. :)))
  19. Dlaczego wszystkich porzucasz, Andrzej? Bo dostałam tu zrozumienie od kilku Osób? To nie znaczy, że One są przeciwko Tobie. Nikt nie jest. Ja też nie.
  20. Dzięki za informacje. Na pewno poczytam o pani ambasador. Ja rzadko interesuję się polityką, bo mnie denerwuje i przeraża, ale teraz poczytam. :)
  21. I właśnie to chcę też uświadomić mojemu (jeszcze chyba) Kotu. On nie chce rozmawiać o bolesnych i gniotących go sprawach, próby rozmów przyjmuje jako ataki. Właśnie dlatego rozmawiam z Wami. I bardzo dziękuję Wam za pomoc, szczególnie Tobie, MaksMaro, bo napisałaś bardzo dużo mądrych rzeczy w tej dyskusji.
  22. O, dziękuję Ci , Marcinie! Mam nadzieję, że Kot to przeczyta i zacznie rozmawiać ze mną.
  23. Tu nie chodzi o solidarność jajników, tylko o zdrowy rozsądek. Chciałbyś żeby u Ciebie w domu/ mieszkaniu paliło się papierosy? I to mimo Twoich gorących, coraz gorętszych, rozpaczliwych próśb i błagań, żeby tego w domu nie robić?
  24. Bardzo Ci dziękuję, Deonix, za zrozumienie i wsparcie. To jest dla mnie teraz naprawdę ogromnie ważne! @Marcin Krzysica, ja też nie należę do ekshibicjonistek i nie publikuję w internecie zdjęć np. roznegliżowanych czy "obsranych" (przepraszam), nie wywnętrzam się z intymnych przeżyć seksualnych czy innych. Ale czasami zwyczajnie potrzebuję pomocy, wsparcia, potwierdzenia, że nie jestem zła czy nienormalna, że jestem zrozumiała dla ludzi i nie robię nic złego. A rodzina mi raczej nie pomoże, bo nie ma jak. Gdybym poprosiła moją rodzinę o poparcie, to Kot pomyślałby, że nasłałam moich bliskich na niego i uskuteczniam zmasowany atak. Bo to byłaby moja rodzina, czyli osoby stronnicze siłą rzeczy. Natomiast Wy tutaj na forum poetyckim nie jesteście nam znani osobiście, jesteście Osobami bezstronnymi i przez to obiektywnymi, możecie mi dać szczerą ocenę mojego postępowania - czy to mnie utwierdzicie w tym, że ono jest słuszne, czy to otworzycie mi oczy, że źle robię. (Dostałam pozytywną ocenę, dzięki, odetchnęłam z ulgą, ale negatywną też przyjęłabym do wiadomości bez obrazy; to tak nawiasem). Jeszcze raz dzięki, Deo. :)
  25. Oczywiście! Nie słyszałam o tych wydarzeniach. Uważam,że to skandal! A dlaczego ich nie wpuszczono? Uzasadniono to jakoś? A co powiedziała pani ambasador? Nic nie wiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...