-
Postów
6 950 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
161
Treść opublikowana przez Berenika97
-
Dzień patronki niewidomych
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@ChristineBardzo dziękuję! I się cieszę, że Tobie to opowiadanie się spodobało. Pozdrawiam. :))) -
@Natuskaa To ciekawy, gęsty tekst, który balansuje między gorzką obserwacją współczesnych relacji a satyrą na małomiasteczkową mentalność. Metafora wycieraczek jest pomysłowa – pozornie banalna naprawa samochodu staje się pretekstem do refleksji o nieudanych związkach i niekompatybilności. Ta tylna wycieraczka "z innej bajki", którą nie wiadomo co zrobić, to świetny obraz czegoś, co zostało po nieudanej relacji – nieprzydatne, ale jednak trudne do pozbycia się. :))) Niektóre fragmenty musiałam przeczytać dwukrotnie, aby żeby wyłapać wszystkie aluzje. Na przykład środkowa część o "podbojach" i "tysiącu sposobach na przebalowanie życia" mogłaby być mniej gęsta. Tekst z pazurem - widać w nim kobietę, która przestała grać w czyjeś gry i mówi wprost. Gratuluję! :)
-
@Simon Tracy Ten wiersz to parodia modlitwy, która przywołuje obrazy carskiego despotyzmu i moskiewskiego mesjanizmu. Wyraźnie stylizujesz tekst na modlitwę, ale odwracasz jej sens o 180 stopni. Zamiast błagać o miłosierdzie, ta "modlitwa" gloryfikuje przemoc, zemsty i masowe mordy. To profanacja religijna użyta jako narzędzie krytyki. Pokazujesz totalitaryzm jako religię śmierci. Wiersz jest politycznie jednoznaczny - atakuje rosyjski imperializm, mit "Świętej Rusi" i kultu władzy absolutnej.Jeżeli dobrze go odczytałam - to zbudowałeś wizję społeczeństwa zniewolonego przez sakralizowaną tyranię, która trwa do teraz. Pozdrawiam.
-
@ToyerNiezły pomysł! To ciekawy wiersz o życiu ujętym w metaforę finansową. Przenosisz język bankowości i inwestycji na grunt egzystencjalny. Oryginalnie! :)
-
Słońce zachodzi zbyt wcześnie
Berenika97 odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew Ten wiersz ma delikatną, intymną atmosferę i porusza temat przemiany emocjonalnej – przejścia od smutku czy zagubienia do nadziei. Piękna metafora słońca i promyka. Wiersz czytam, jak list do bliskiej osoby. Pozdrawiam. -
@LeszczymTak, wiem. Rap nie jest moją bajką, ale dobrze, że jest. :))) Pozdrawiam.
-
Pociąg do ...
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@A.Between Bardzo dziękuję Ci za te słowa. Faktycznie, uczenie się na błędach i otwartość na sensowną krytykę to fundament rozwoju - nie tylko w pisaniu, ale i w życiu. Bardzo doceniam osoby, które potrafią pisać piękne wiersze z rymami. Wiem, że potrzebny jest talent, kunszt i wrażliwość. Podziwiam Twoją twórczość. Na siebie zaś nakładam autocenzurę:) Dziękuję za wsparcie i wiarę we mnie! Serdecznie pozdrawiam. :) @Natuskaa@Sylwester_LasotaSerdecznie dziękuję! :)) -
(I sekundy nie zmarnujesz)
Berenika97 odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@beta_b Poskromienie ego jako dojrzałość - mocne spostrzeżenie. Sam fakt, że to widzisz i świadomie nad tym pracujesz, mówi już sporo. I masz rację - koszty pasji zna tylko ten, kto ją przeżywa. Pozdrawiam. -
Małe dziewczynki
Berenika97 odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Sylwester_Lasota Napisałeś bardzo poruszający i wielowarstwowy tekst. Sposób, w jaki splatasz obraz śpiących dziewczynek z obrazami sił natury - wulkanów, tsunami, lawin - tworzy metaforę jednocześnie delikatną i niepokojącą. Refren "niech śnią, niech śpią" brzmi jak zaklęcie, jak próba zatrzymania czasu - wiedząc, że to niemożliwe. Jest w tym wierszu świadomość nieuchronności - że niewinność przeminie, że wulkany w końcu wybuchną - i jednocześnie rozpaczliwe pragnienie ochrony, przedłużenia tego kruchego stanu. Bardzo mi się podoba. -
@Annna2 Ten piękny wiersz to głęboka, intymna modlitwa do Maryi, pełna czułości i kontemplacji. Wiersz nawiązuje do polskiej tradycji nabożeństwa do Matki Bożej, ale ma osobisty ton – to modlitwa, która jest zarazem szeptem do Maryi i rozmową o tajemnicy Bożego Narodzenia. Pozdrawiam.
-
(I sekundy nie zmarnujesz)
Berenika97 odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@beta_b To piękny, dojrzały wiersz pełen życiowej mądrości. Szczególnie poruszył mnie wers - "niekoniecznie karma wraca, niekoniecznie sprawiedliwość". To przyznanie, że życie nie jest prostym równaniem, a jednocześnie nie rezygnujesz – wręcz przeciwnie, nawołujesz do trwania. Dziękuję za przypomnienie, że warto dać życiu jeszcze tę jedną sekundę. Świetne zdjęcia - bezpiecznych i fascynujących lotów! :))) -
@Omagamoga To fascynujący wiersz. Połączyłeś mitologię słowiańską z doświadczeniem fizycznym i duchowym burzy. Wiersz brzmi jak zaklęcie lub hymn. Piorun to nie tylko mitologiczna postać, ale doświadczenie. Pokazujesz go od środka: przez napięcie, ciśnienie, ładunek elektryczny. "Cisk Na Pięć Zmysłów" to świetne określenie - burza rzeczywiście atakuje wszystkie zmysły naraz. Piorun jako kosmiczny oddech, puls wszechświata. Wiersz ma moc. Plus do tego świetna grafika - Suber!
-
W sali było bardzo duszno. Niektórzy skarżyli się na brak świeżego powietrza, inni na nieprzyjemny zapach ludzkiego potu i wszechobecny dym niskiej jakości papierosów. Ale jak mogło być inaczej, gdy na powierzchni niewiele większej od standardowej kawalerki przebywało dzień i noc osiemnaście osób. Każda z nich miała materac, poduszkę i koc. Każdy zabijał nudę po swojemu. Jedni czytali, inni grali w karty, a niektórzy gorąco dyskutowali o polityce. - Święta Łucja miała tak duże i piękne oczy, że wszyscy zwracali na nią uwagę – rzekła niespodziewanie Marta, studentka I roku historii. - Jeżeli miała takie same jak twoje, to się nie dziwię! - odkrzyknął Ksawery, lider protestu. Od dwóch miesięcy spotykali się, lubili swoje towarzystwo. – Jutro jest jej dzień. Trzeba uważać, bo zginęła przez faceta, który doniósł na nią władzom. Jest patronką niewidomych. – dodała. Trzymała w ręku broszurę o św. Łucji. Wciągnęła ją ta lektura. - Antek dziś wraca z przepustki, na pewno coś dobrego przyniesie – zmienił temat Ksawery. Marta zagotowała grzałką wodę w szklance i wsypała trochę herbaty „Popularnej”. Przyglądała się plakatom, które do ściany przykleił Piotrek, kumpel Ksawerego. Na jednym z nich przeczytała: „Może przyjdą lepsze czasy. Będzie więcej mięsa i kiełbasy”. Zaczęła się zastanawiać, co dzisiaj przyniesie do jedzenia student, który skorzystał z dobrodziejstwa wanny i normalnego domowego życia. Po „obiedzie” będzie jej kolej na przepustkę. Ucieszyła się na myśl o kąpieli i o spotkaniu z Aldoną. Aldona to jej najlepsza przyjaciółka, a jednocześnie współlokatorka ze stancji. Wynajmowały razem pokój w bloku na drugim piętrze. Ich gospodarzami było starsze, samotne małżeństwo. Marii i Kazimierzowi nie wiodło się najlepiej, widać to było po wyposażeniu mieszkania. Wszystkie sprzęty lata świetności miały już dawno za sobą. W ich pokoju panował standard rodem z akademika: dwa tapczaniki, dwie nocne szafki z lampkami, szafa na ubrania, stół i krzesła. O kuchni i łazience Marta nie chciała nawet myśleć. Aldona była już na trzecim roku polonistyki. Nie brała udziału w strajku. Marta nie chciała tego oceniać. Na stancję Aldona została przyjęta jako pierwsza. Od razu zaakceptowała Martę jako współlokatorkę. Pokazała jej miasto, pomagała odnaleźć się na uczelni. Dużo ze sobą rozmawiały na wszystkie tematy, nawet na te bardzo osobiste i polityczne. Świetnie dogadywały się w sprawach codziennych. Ze wspomnień wyrwał ją wesoły głos Antka. - Obiad przyszedł, cały plecak dobrego żarcia! – wołał do kolegów z dumą. Z plecaka wyładował dziewiętnaście konserw turystycznych i sześć bochenków chleba. Nie na darmo jego matka pracowała w sklepie mięsnym! Wywołało to ogólną wesołość. Osoby dyżurujące rozpoczęły przygotowywanie posiłku nazywanego „obiadem”. „Turystyczna” miała wielką zaletę. Oprócz mięsa był w niej pyszny smalec, którym można było wysmarować dodatkową ilość chleba. Prawie wszystkim udało się poczuć ten smak. Marta szybko zjadła chleb – wariant ze smalcem i chciała już opuścić duszne pomieszczenie. Ksawery wręczył przepustkę i cmoknął ją w policzek. Zapakowała do torby brudne ubrania, ręczniki, przeczytane książki i pobiegła na stancję. Aldona z radością powitała koleżankę. Zasypywała Martę pytaniami. Chciała wiedzieć wszystko, co się działo w ostatnich dniach i godzinach w budynku rektoratu. Następnego dnia obie odsypiały zarwaną noc. Nagle zerwały się z łóżka. To gospodarz domu walił do drzwi, jakby się paliło. -Wojna! – krzyczał pan Kazimierz - niech panie wstaną i idą do pokoju z telewizorem! Tam jest już moja żona. Kobieta siedziała nieruchomo w fotelu, wpatrzona w ekran telewizora, cicho odpowiedziała na powitanie. Marta wprawdzie od razu nie zrozumiała, o co chodzi, ale czuła przerażenie. Właściciel zauważył bladość na jej twarzy, podsunął krzesło. W telewizji przemawiał Jaruzelski. - Niech się pani tak nie denerwuje – nagle złagodniał pan Kazimierz. - Może się jeszcze wszystko ułoży – pocieszał, zerkając na nią uważnie. – Przecież to nasze wojsko. Zaskoczyło ją to zdanie, brzmiało jak pochwała tego, co się wydarzyło. - Pewnie jest donosicielem. – myślała gorączkowo. - A stwierdzenie o „naszym wojsku” miało być pewnie prowokacją. Chyba chciał wykorzystać moje emocje, żeby sprawdzić po której stronie się opowiadam. Zaczęła się bać. Strach narastał też z każdą nową informacją usłyszaną w umundurowanej telewizji. Teraz myślami była z kolegami, którzy zostali na strajku. Jak zakończyli strajk, czy zostali pobici? Co się stało z Ksawerym? Aldona przez ten czas również się nie odzywała. Wstała i powiedziała spokojnie, że czas wracać do domu. Zdziwiona Marta poszła za nią. Pozostawiony gospodarz wydawał się być zszokowany postawą obu dziewcząt. Żadna z nich nie chciała ani słowem skomentować wprowadzenia stanu wojennego. W pokoju Aldona pakowała się. - Wracam do domu! – powiedziała - Ty też nie masz tu już nic do roboty, spakuj się i uciekaj do mamusi. Słyszałaś, zajęcia zawieszono do odwołania! Ściągnęła drugą torbę z szafy, szybko ją napełniła i skierowała się do wyjścia. Zostawiła po sobie niezły bałagan. Marta chciała iść z nią, pomóc jej z bagażami, ale nerwowo odmówiła. - Zostaw ,sama sobie poradzę! Zajmij się swoimi sprawami! – oschle powiedziała i wyszła. Oszołomiona Marta nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Takiego chłodu nie spodziewała się od dotychczasowej przyjaciółki. Żadnego rzewnego pożegnania, nawet adresu nie zostawiła. Jej wzrok padł na nieporządek pozostawiony przez współlokatorkę. Zauważyła kartkę, która wystawała spod szafy. Wyciągnęła ją, rozpoznała pismo Aldony. Zaczęła czytać. „Przewodniczący strajku, Ksawery Jaworski jest oddany swojej sprawie. Nie jest łasy na pieniądze. Sprawnie kieruje strajkiem, jest dobrym organizatorem. Spotyka się z Martą Nowacką. Jest lubiany w swoim środowisku. Ma wielu przyjaciół. Piotr Walicz ma dostęp do zakazanych publikacji, rozwiesza solidarnościowe plakaty. Obnosi się ze znaczkiem EA, twierdząc, że jest najlepszym „elementem antysocjalistycznym”. Matka Antoniego Kaczmarka wynosi ze sklepu konserwy i przez syna przekazuje je strajkującym” 12.XII.1981. „Albin” Marcie zakręciło się w głowie, nie mogła oddychać, serce waliło jak oszalałe, cała zdrętwiała. Siedziała tak chyba z godzinę tępo wpatrując się w kartkę. Rozpacz mieszała się z gniewem. Wściekłość na siebie, że tak dała się podejść i oszukać przeplatała się z wyrzutami sumienia, że wydawała kolegów, że opowiadała o Ksawerym. Nie mogła zrozumieć. Aldona! Dlaczego? Dlaczego? - Wykorzystała mnie i porzuciła jak niepotrzebny śmieć!– przygnębiająca myśl nie dawała jej spokoju. Wreszcie otrząsnęła się z otępienia, postanowiła czegoś się dowiedzieć w akademiku. Ubrała się ciepło, temperatura spadła już do -11 °C. Wyszła na ulicę. Po kilkudziesięciu metrach zobaczyła pojemnik z palącym się koksem i dwóch grzejących się przy nim żołnierzach. Przeszła koło nich ze strachem. Z tyłu usłyszała huk jadącego czołgu. Dreszcze przebiegły jej po plecach. Dziwnie wyglądały ulice miasta, prawie puste. Trzech mundurowych zasłaniało stary napis na płocie z mechaniką pojazdową: „Garaż to Twój drugi dom” nowym hasłem: „Wstąp do ZOMO – wyjdziesz na ludzi". - Marta gorączkowo myślała – Skąd wyjdą? Na jakich ludzi? Z pałami wyjdą? Aha, to o to im chodzi! Co jakiś czas widziała pojemniki z palącym się koksem. Wreszcie dotarła do akademika. Przed akademikiem zobaczyła Anitę, dziewczynę ze strajku, która szła z naprzeciwka. - Nareszcie czegoś się dowiem! – z nadzieją myślała Marta. Obie dziewczyny serdecznie się przywitały. Rozgorączkowana Marta zarzuciła Anitę pytaniami. Okazało się, że nad ranem zomowcy otoczyli rektorat, sprawdzali nazwiska i kazali się stamtąd wynosić. Wszyscy strajkujący z akademika musieli do dziesiątej opuścić swoje pokoje i wracać do domów. Ale trzy osoby zostały aresztowane, w tym Ksawery. Marta o mało nie zemdlała, brakowało jej powietrza, kolana i ręce drżały. Anita zabrała Martę do akademika. Jeszcze nie wyjechała, chociaż już dawno minęła godzina dziesiąta. - A dlaczego ty jeszcze tu jesteś? – wykrztusiła Marta. - Musiałam iść do urzędu po przepustkę, bo mieszkam w innym województwie. – wyjaśniła Anita, stałam w kolejce prawie dwie godziny – i wyjęła świstek papieru. Co takiego?! – Marta nie mogła uwierzyć w to, co czytała. – „Zezwala się na zmianę miejsca pobytu”. W tym kraju nie możesz bez tego jechać do domu? - No, ale co zrobić – westchnęła Anita. – Muszę już iść na dworzec. Wzięła przygotowaną torbę i obie wyszły przed budynek. Anita spojrzała na koksownik i żołnierzy grzejących się przy nim. - Czy wiesz jakie są teraz najbardziej strzeżone obiekty w mieście? – niepodziewanie zapytała Martę. - Nie! - Koksowniki! Spójrz, jak każdy jest obstawiony przez żołnierzy! – chciała choć trochę rozśmieszyć koleżankę. Zdruzgotana Marta wróciła na stancję. Zastała tam płaczącą panią Marię. Ze zdumieniem usłyszała, że jej mąż został aresztowany za redagowanie biuletynu lokalnej „Solidarności”. Zszokowana tą informacją, Marta tylko jęknęła, że jej bardzo przykro. Przeleciała jej myśl, że w to też może być zamieszana Aldona. Wróciła do swojego pokoju i rozpłakała się. Na szafce leżała broszura z wizerunkiem Św. Łucji. - Patronko niewidomych, dlaczego mnie nie ochroniłaś? Przecież widziałaś, jaka byłam ślepa! – mówiła do niej Marta. – A może ty chronisz tych, którzy noszą czarne okulary? Przestraszyła się swojej profanacji.
-
Pociąg do ...
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Marek.zak1Bardzo dziękuję! Zachwyciłeś mnie swoim przepięknym komentarzem, aż się wzruszyłam. :)))) -
@Leszczym A niektórzy twierdzą, że rap to nie muzyka. Choć przyznam, że zimnych kawałków tam nie brakuje - w sensie stylu oczywiście. Ale się nie znam. Na złość babci marzły uszy, Bo rap serca jej nie ruszy. "Babciu, to jest sztuka nowa, Rytm, rym i mocne słowa!" "Oszalałeś!" - w takim rapie - się zakochałeś!!!!??
-
Pociąg do ...
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@ChristineBardzo dziękuję! :) -
@Czarek Płatak Budujesz atmosferę zimowej nocy gdzieś na prowincji, ale robisz to językiem, który jest jednocześnie konkretny i halucynacyjny. Zimno, strach i podniecenie zmieniają sposób, w jaki ciało odbiera świat. Wiersz jakby opisywał świat widziany przez gorączkę lub w stanie granicznym. Bardzo ciekawy wiersz!
-
Gdzie rdzewieją miecze: 1. Prolog
Berenika97 odpowiedział(a) na Łukasz Jurczyk utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Łukasz Jurczyk Ta konstrukcja numerowanych, krótkich strof działa jak uderzenie młota — każda myśl osobno, ale razem tworzą ciężar narastający z linii na linię. Lapidarność służy treści. Widzę tu coś uniwersalnego - o wyobcowaniu, o ludziach którzy przechodzą przez to samo, ale pozostają sami. "Byli obok, lecz jak ziemie oddzielone rzeką" — to piękny, bolesny obraz. Wiersz mówi o konkretach (zupa, droga, bitwa), ale brzmi jak mit. Wprawdzie ci bezimienni to postacie z jakiejś większej opowieści, ale tekst działa też jako samodzielna refleksja o samotności w zbiorowym doświadczeniu. -
Schodki nad Wisłą
Berenika97 odpowiedział(a) na Radosław utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Radosław Może właśnie na wagarach człowiek odnajduje sedno? -
Gorzków część jedenasta
Berenika97 odpowiedział(a) na Robert Witold Gorzkowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Robert Witold Gorzkowski Wiersz ma charakter niemal kronikarski – co ma swoje uzasadnienie, bo chcesz przekazać konkretną wiedzę historyczną. Dobrze się czyta. Pozdrawiam :) -
Pociąg do ...
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Waldemar_Talar_TalarBardzo dziękuję! Pozdrawiam serdecznie:) @infeliaOjej, aż tak! Wielkie dzięki! :))) @andrew Bardzo dziękuję! Jak zwykle piękny wiersz. od jutra może nie być podstawionego niczego dziś jestem na peronie wystarczy jeden krok @Gosława Bardzo dziękuję! Ja też nie umiem rymować, napisałam tylko kilka rymowanych wierszy. Ale to są tylko próby. Dlatego podziwiam Alicję - pięknie to robi i genialnie! @Leszczym Wow, dzięki za takie słowa! Na razie po prostu spróbowałam i cieszę się, że forma 3x4 działa. Dzięki, że to doceniasz! @Annna2 Bardzo dziękuję! Pięknie to ujęłaś. Ta metafora pociągu to prawda - czasem żegnamy ludzi na kolejnych stacjach, nie wiedząc, czy jeszcze się spotkamy. Ale każdy współpasażer coś zostawia, nawet jeśli był tylko chwilę. I to chyba najważniejsze - nie długość podróży, ale to, co po niej zostaje. Świetnie, że jesteś! :) Pozdrawiam serdecznie! @Amber Dziękuję serdecznie! Tak, w rozterkach i dramatach często najlepiej widać nasze priorytety. Pozdrawiam. :) @Simon Tracy@huzarc@UtratabezStraty@Czarek Płatak@piąteprzezdziesiąte Z całego serca bardzo Wam dziękuję! :) -
Mamy ją podziwiać a nie smutni obok strać
Berenika97 odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Waldemar_Talar_Talar Jeżeli chodzi o miłość, to nikt nigdy nie jest za stary! :) Pozdrawiam! -
Biesy z mieszkania numer 16
Berenika97 odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Niepokojąca wizja, w której operujesz mocną symboliką religijną i demoniczną. Nie wiem czy dobrze odczytałam, ale widzę tu - demona, który sam doświadcza strachu. To odwrócenie tradycyjnych ról- istota, która "tysiącami strącała anioły do nicości" i "tarła wszechświaty w dłoni na proch", teraz lęka się przekroczenia pewnego progu. To silny chwyt - pokazanie słabości w tym, co uważamy za uosobienie zła. Wiersz zdaje się mówić, że najgorsze zło nie jest nadprzyrodzone - jest ludzkie, mieszka w konkretnych miejscach, w pamięci o konkretnych czynach. Demon jako "bezdomny byt" unikający własnej przeszłości to mocna metafora. Bardzo ciekawy - chociaż nie lubię horrorów! :) -
Pociąg do ...
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy To brzmi jak coś, co niesie ze sobą spory ciężar. Z jednej strony widzę w tym piękno – oniryzm i pociągi mają w sobie coś magicznego, tę atmosferę przejścia, ruchu między światami, nieostrej granicy między tym co realne a nierzeczywiste. Ale ta druga część... to, że sny wydają się bardziej realne niż uczucia, brzmi jak doświadczenie pewnej dysocjacji lub oddalenia od własnych emocji. Ale znam już Twoją twórczość i wiem, że jesteś w niej szczery. Gdy emocje są zbyt intensywne lub zbyt bolesne, umysł buduje dystans. Zastanawiam się, czy oniryzm – ta fascynacja snami i tym co nierealne – jest przestrzenią, gdzie czujesz się bardziej sobą niż w "normalnej" rzeczywistości? -
Pociąg do ...
Berenika97 odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@jeremy Rymować czy nie? Oto jest pytanie, Czy sens w ogóle ma to wierszowanie? Czy lepiej się zgubić w poetyckiej mgle, Czy wprost opowiedzieć, co w sercu mi wrze? Strofa za strofą, szukam w panice, Co pasuje do "miłość"? Może "lice"? "Żałość"? Za smutne. To może "widelec"? Nie, to już absurd i bełkotu strzelec! Rymuję "kot" z "płot", a "ser" daję z "wiatrem", Mój wiersz jest cyrkiem, a nie teatrem! Logika upadła, akcent się chwieje, Szekspir w swym grobie ze śmiechu truchleje. Dość tego trudu! Dość mam tej męki, Kończę tę farsę, pióro z rąk dzięki! Wracam do prozy – decyzja to szczera, Przynajmniej tam wiem, co piszę - o cholera! Ps. Dentysta czeka.