-
Postów
3 096 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Treść opublikowana przez Migrena
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 106
-
lekarz mówią że uratował tysiące istnień nie pamięta żadnego imienia ale pamięta numery wizyt i kody kreskowe jego zegarek pracuje szybciej niż serca które bada w lewej komorze ma ukryty procesor w prawej zbliżeniowy czytnik kart stetoskop ma czuły na szelest papieru gdy dotyka klatki piersiowej cicho piszczy terminal płatniczy jego grafik pęka w szwach zgina czasoprzestrzeń wyrobił tysiąc godzin w miesiącu który ma tylko siedemset trzydzieści potrafi być w trzech szpitalach naraz jego cień operuje w Warszawie podczas gdy ciało kasuje w Gdańsku a na zoomie bierze trzeci dyżur w Pcimiu w kieszeni nosi księgę cudów nie jest to biblia to cennik usług i katalog prowizji każda strona ma cenę każda tabletka ma swoje miejsce pacjent mówi że boli go życie lekarz wpisuje kod procedury pyta od kiedy trwa ta usterka fabryczna i czy na duszę minął już okres gwarancji pacjent mówi że boi się śmierci lekarz sprawdza czy śmierć jest refundowana czy trzeba za nią dopłacić w opcji premium dają gratis znicz i wieńce pacjent pyta czy starczy mu płuc do jesieni lekarz klika przedłuż subskrypcję na oddech i pyta czy dorzucić pakiet z widokiem na cmentarz piętnaście minut na duszę dziesięć na ciało frytki do tego promocja na pakiet onkologiczny zbieraj punkty lojalnościowe na darmową chemię czy może od razu e-recepta następny proszę twoja dusza nie mieści się w darmowym pakiecie chmury dokup pamięć podręczną na zbawienie albo usuń wspomnienia z dzieciństwa, by zwolnić miejsce na pogrzeb czas to pieniądz a pieniądz nie lubi czekać w kolejce w strefie bezcłowej przy kasie numer trzy można dokupić lizaka za odwagę i maść na ból istnienia w cenie dwóch przyjmujemy płatności blikiem i w zdrowych organach gabinet pachnie przytulnie kawą dezynfekcją i pośpiechem na biurku stoi kubek nie ma na nim napisu najlepszy lekarz świata jest tylko logo sponsora nowej szczepionki i zdrapka w której co trzeci pacjent wygrywa darmową kolonoskopię albo zestaw luksusowych strzykawek z grawerem za drzwiami czeka taśmociąg ludzi każdy przyniósł swoje ciało jak zepsuty zegarek do naprawy chcą zwrotu kosztów w ramach gwarancji lekarz patrzy na nich przez chwilę tak krótką że ból nie zdążył nawet zapłakać a już dostał powiadomienie że paczka została nadana mówią że zarabia za dużo mówią że pracuje za długo mówią że nie ma już człowieka w człowieku ale system wzrusza ramionami a system nie ma ramion ma tylko pieczątki i kalkulatory zamiast kroplówki podłącza pod bazę danych krew ma dziś kolor tuszu z pieczątki gdy pacjent krzyczy lekarz wciska wycisz powiadomienia i wrzuca smutną buźkę na instagrama NFZ siedzi w wielkim fotelu liczy pieniądze których nie widzi i problemy których nie słyszy w słuchawce leci Vivaldi na flet prosty w wykonaniu głuchoniemego stażysty proszę czekać jesteś osiemdziesiąty w kolejce do życia jeśli chcesz umrzeć szybciej wciśnij gwiazdkę defibrylator nagle przerywa masaż serca reanimacja zostanie wznowiona po krótkim bloku reklamowym pomiń sponsora za jedyne dziewięć dziewięćdziesiąt pacjent już zimny odjechał na amen lekarz pospiesznie odpala ultrasonograf trzeba mu wbić USG brzucha w system martwy czy żywy – procedura się liczy NFZ przecież nie płaci za trupy płaci za kod co poszedł do chmury czasem ktoś puka do drzwi ale drzwi udają że nikogo nie ma bo łatwiej leczyć papier niż człowieka wieczorem lekarz wraca do domu zdejmuje biały fartuch pod nim nic nie znajduje ani serca ani zmęczenia ani winy tylko kieszenie pełne monet które wkładają się tam same i dzwonią rytmem umierających pacjentów rano znów idzie ratować świat świat zapisuje go w tabeli jako kolejny numer kolejny dyżur kolejna forsa kolejne zwycięstwo medycyny w korytarzu wisi portret Hipokratesa zasłonięty najnowszym plakatem o prostacie z kodem qr na zniżkę do apteki przysięga dawno wyblakła a gdzieś pod stołem cicho umiera człowiek którego nikt nie zdążył zbadać bo zabrakło mu limitu na życie a system akurat robił aktualizację
-
Możemy być piękni jak ...
Migrena odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew super. "świat nie jest taki zły, świat nie jest taki mgły, niech no tylko zakwitną kasztany...." fajny:) -
@andrew jest poetycko zmysłowo pachnie poezją:) to bardzo miły zapach:)
-
Listy. 25-letni hydraulik, Roman C., ma żonę. I w tym fakcie nie ma nic nadzwyczajnego, bo przecież wielu mężczyzn w tym wieku posiada żonę lub męża, ale sytuacja Romana C. jest o tyle nietypowa, że posiada on żonę tylko w stosownych dokumentach, bo w rzeczywistości ta uciekła do 50-letniego architekta, Vincenta Z., a konkretnie odjechała jego Mercedesem klasy S. Było tak późnym wieczorem, kiedy zwykli ludzie chodzący rano do pracy już dawno śpią. Vincent Z. jechał samochodem głównymi ulicami stolicy. Wracał do domu z małego przyjęcia po wernisażu malarskim swojego przyjaciela, kiedy nagle w świetle ulicznych lamp zobaczył smukłą dziewczynę ubraną jedynie w majtki. Jedną ręką zasłaniała sobie piersi, a dłoń drugiej trzymała na łonie, chociaż miała przecież już ochronę w postaci majtek. Takie podwójne zabezpieczenie wrażliwych miejsc może świadczyć o szczególnej cnocie kobiety, ale kiedy będący po dwóch kieliszkach szampana i w doskonałym humorze architekt zatrzymał wóz i wysiadł, pytając cnotliwą dziewczynę, czy może jej jakoś pomóc, ta bez chwili zwłoki wskoczyła na przednie siedzenie jego samochodu. Noc była dla lekko starzejącego się Vincenta Z. jak bajkowy sen, ale były też następne noce i dni. Z okazji otrzymanego od losu takiego szczęścia architekt wziął sobie urlop w swojej własnej pracowni. Wiedział już, że jego nowa miłość ma na imię Ania i że kiedy była na basenie, jakiś bezwzględny złodziej ukradł jej wszystko, łącznie z ubraniem. Po zamknięciu basenu przesiedziała godzinę w krzakach i kiedy architekt ją zobaczył, przemykała ulicami do domu. Powiedziała też swojemu wybawcy, że ma męża. On spytał, kim jest. Odpowiedziała, że hydraulikiem pracującym w wodociągach miejskich. „Ach tak” – powiedział architekt, a w duchu pomyślał, że oto trafiła mu się świetna dziewczyna, której mąż jest jakimś tam zwykłym hydraulikiem. „Cóż za przeciwnik może być dla mnie, hydraulik? Zjadłem takich frajerów na śniadanie”. Ale to był błąd. Nie minęły nawet dwa tygodnie, a już w odwiedziny do Vincenta Z. przyszedł hydraulik, który nieznanymi sposobami, jako szarpany zazdrością mąż, zdobył adres domowy architekta. Bez zapowiedzi więc nie został wpuszczony, tym bardziej że nikogo nie było w domu, bo zakochani jedli akurat kolację w luksusowym lokalu. Ale hydraulicy mają złe nawyki, szczególnie gdy są po pracy, i nie odchodzą od drzwi, kiedy zadzwonią i nikt im nie otworzy. Ten akurat monter instalacji wodno-kanalizacyjnej był po robocie i nie dał się łatwo spławić banalną nieobecnością gospodarza. Zakochani wrócili wczesną nocą. Hydraulik nie został jednak wpuszczony pod okna, pod którymi mógłby wykrzykiwać swoje lamenty, stał bowiem przy furtce, a uruchamiana pilotem brama była kilkadziesiąt metrów dalej, bo przecież posiadłość była nadzwyczaj okazała. Gdy dobiegł, brama była już zamknięta. Przez płot bał się wejść, bo gospodarz wypuścił z kojca dwa wielkie psy. Tak więc tego wieczoru nie spojrzał nawet w oczy swojej niewiernej żonie, na co, jak się wydaje, miał wielką ochotę. Stojąc przy ogrodzeniu, ale na ulicy, miotał wyzwiskami pod adresem nie tylko architekta, lecz również własnej żony. Był bardzo głośny i jego lamenty najwyraźniej przeszkadzały wysublimowanym lokatorom stojących wokół willi, bo ktoś wezwał straż miejską, a ta zabrała rozhisteryzowanego Romana C. Następnego dnia, zaraz po pracy, przybiegł pod dom złodzieja swojej własnej żony, racząc się wcześniej alkoholem pitym wprost z butelki, widocznie dla podniesienia sobie otuchy. Ale architekt ze swoją kochanką, a żoną hydraulika, pływał cały dzień żaglówką. Wrócili późnym wieczorem i już Vincent Z. miał naciskać pilota uruchamiającego bramę, kiedy pod jedną z choinek zobaczył zaczajonego pod nią mężczyznę. Z samochodu zadzwonił po policję i już po niedługim czasie napompowany alkoholem hydraulik pojechał do izby wytrzeźwień, a zakochani do rana baraszkowali na puszystym dywanie. 50-letni Vincent, architekt, nie był przecież już młodzieniaszkiem i pewnie seksowna kobieta chcąca akurat przewietrzyć pościel, a niemająca pod ręką trzepaka, nie miałaby z niego pociechy przy wieszaniu prześcieradła czy innej kołdry, na przykład. Ale Ani C. architekt imponował spokojem cechującym ludzi zamożnych, bukietami kwiatów, podarunkami, miłymi słówkami, urokiem życia i stylem bycia, bardzo różnym od nudnego i nerwowego, bo konwulsyjnie poskręcanego zazdrością życia z własnym mężem. Praca hydraulika nie wymaga intelektualnej wprawy i nie jest twórcza, żeby taki intelekt pobudzać. A więc drogi myślowe montera instalacji wodno-kanalizacyjnych nie dają się łatwo ogarnąć normalnym ludziom. Roman C. doszedł do wniosku, że musi zaalarmować cały świat, aby tylko ta skończona łachudra, jego żona, wróciła do domu. Sięgnął więc po pióro i zaczął pisać listy do Sejmu i Senatu, policji, związku architektów, różnych rzeczników, gazet i tygodników, tych kolorowych również. Prosił w nich o pomoc, bo ten Vincent Z., zamieszkały tu i tu, ukradł mu żonę, którą niewoli, i czy złodziej żon może w ogóle być architektem – dopytywał adresatów retorycznie. Napisał list do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pisał do różnych agentów Unii Europejskiej. W liście do królowej brytyjskiej Elżbiety II żalił się, że nikt nie chce mu pomóc, a przecież ten łobuz, który uwiódł mu żonę, jest pedofilem, bo uwięziona ma dopiero 23 lata. Biuro prasowe królowej przysłało na papierze Pałacu Królewskiego słowa pociechy. Ponadto królowa kazała mu być dobrej myśli. List był po angielsku, więc go nie przeczytał, bo akurat tak się przypadkiem zdarzyło, że w tym języku nie był biegły. Nie chciało się jednak odpisać cierpiącemu hydraulikowi ani papieżowi, ani prezydentom kilku państw z różnych kontynentów, ani nawet pani Merkel, która przecież jest tak egzotycznie i nienaturalnie wyczulona na losy polskich obywateli. Jeden list zrobił jednak na kimś wrażenie, i to na kimś w siedzibie Narodów Zjednoczonych. Trafił do Nowego Jorku do tłumaczki. Zanim to się jednak stało, bardzo zniesmaczony dotychczasowymi rezultatami swoich działań hydraulik napisał kolejny list do ministra spraw wewnętrznych. Pisał w nim, że widział, jak ktoś zakopuje w lesie niedaleko drogi tej a tej, przy dużym ciemnym kamieniu, zwłoki zamordowanej kobiety. Do listu dołączył szkic sytuacyjny. Listu tego nie podpisał, wszystko natomiast starannie wytarł, łącznie z kopertą. Na taką informację policja zareagowała natychmiast. Miejsce było tak dokładnie opisane, że grupa dochodzeniowa dotarła tam bez zwłoki. Na miejscu, w płytkim grobie, niezbyt starannie zamaskowanym, leżały zwłoki kobiety z ranami po nożu w okolicach serca. Niemłoda już kobieta ubrana była wyjątkowo odświętnie, jakby wprost odeszła od świątecznego obiadu. Zwłoki przewieziono natychmiast do zakładu medycyny sądowej zajmującego się szukaniem przyczyn śmierci, rozbierając badane osoby niemal na czynniki pierwsze. W kieszeniach garsonki znaleziono dwa listy. Jeden ze stacji serwisowej Mercedesa, w którym serwisant udzielał rabatu na swoje usługi panu Vincentowi Z., zamieszkałemu tu i tu. Drugi zaś był rachunkiem za usługi telekomunikacyjne na kwotę 376 zł i 35 gr i był wystawiony na pracownię architektoniczną z siedzibą w centrum miasta, a przesłany na domowy adres Vincenta Z. właśnie. Porywacz żony hydraulika został zatrzymany i po przeprowadzonej w willi rewizji przewieziony do aresztu. Podczas przeszukania willi do domu weszła elegancka i pachnąca kobieta. Policjantom przedstawiła się jako Teresa Z., żona właściciela pracowni architektonicznej o uwodzicielskiej i zwodniczej nazwie „PHANTOM”. Vincent Z. został tymczasowo aresztowany. Nie można było ustalić, kim jest odkopana w lesie kobieta. Na przesłuchaniach Vincent Z. kierował uwagę policjantów w stronę męża swojej kochanki, bo przecież jaki mógłby mieć cel architekt jego klasy, aby mordować starsze niewiasty? Policjanci podążyli tropem wskazanym przez siedzącego w więzieniu architekta. Podczas wielogodzinnego przesłuchania hydraulik zeznał, że sam zbrodnię zaplanował, kierując poszlaki na architekta, aby tylko wyrwać ukochaną i niewinną żonę z rąk tego starego zboczeńca. Poszedł mianowicie na cmentarz, znalazł świeży grób, wykopał ciało i zawiózł je swoim Fiatem 126p do lasu i wrzucił je we wcześniej wykopany dół. Zanim to zrobił, kilkakrotnie dźgnął kobietę w okolice serca nożem monterskim, jaki w jego przedsiębiorstwie pracodawca rozdaje hydraulikom. W kieszeń garsonki wsadził ukradzione ze skrzynki pocztowej architekta listy. Vincenta Z. natychmiast zwolniono z aresztu, a hydraulika oskarżono o zbezczeszczenie zwłok, wprowadzenie policji w błąd, kradzież korespondencji i z kilku jeszcze artykułów kodeksu karnego. W konsekwencji tej sprawy niewierna żona wróciła do hydraulika wykonującego instalacje wodno-kanalizacyjne, a on sam został skazany na więzienie w zawieszeniu i grzywnę, bo sąd pod wpływem biegłego psychologa dopatrzył się okoliczności łagodzących wynikających z jego głębokiej desperacji. Niestety, ten brak altruistycznych pobudek w dzieleniu się żoną z innymi mężczyznami sprawi mu, biorąc pod uwagę temperament, jeszcze kłopot, ale to jest jego własna melodia przyszłości. Najgorzej na używaniu cudzej żony wyszedł architekt Vincent Z. Jego własna żona bez zbędnych ceregieli wywaliła go z domu, który stanowił jej własność i tak było zapisane w przedmałżeńskiej intercyzie. Odjechał więc swoim wyładowanym rzeczami osobistymi Mercedesem klasy S, bogatszy o wrażenia, które przecież dla każdego człowieka są najbardziej wartościową kolekcją życia.
-
Zagięcie czasu. Mikroopowieść.
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Poet Ka pisałaś wcześniej że nigdy nie pisałaś:) a piszesz fantastycznie a opowiadanie? czas być może nigdy nie płynie prosto tylko my tak o nim myślimy bardzo mi się podobało lekkosć spotkała tu wyobraźnię i zostawiła po sobie dobry ślad a tylko tak nie a'propos podobno masywne czarne dziury swą przepotężną grawitacją zakrzywiają światło i wtedy ciś dziwnego dzieje się z czasem ale ja tam nie byłem:) pozdrawiam:) -
@Berenika97 Twój tekst nie krzyczy tylko powoli odsłania prawdę o człowieku tu nie film jest najwazniejszy lecz słowo które z każdą kolejną stroną zamienia się w mur między dwojgiem ludzi bardzo dojrzała i inteligentna obserwacja jak to Nika u Ciebie;) pozdrawiam:)
-
@Berenika97 piękno Twojego wiersza zaczyna się tam gdzie zwykła chwila odsłania cos czego nie sposób powiedzieć wprost u Ciebie Nika zmierzch światlo i cisza stają się językiem serc i nie zakochani nadają sens miejscom to wlasnie chwile sprawiają że zwykłe miejsca stają się nie do zapomnienia jak Twój wiersz:) bo jest świetny!!!
-
@wiedźma dziękuję Ci bardzo za Twoje myśli z komentarza też tak przeżywam ale dobrze że jutro znowu będzie dzień ale czy naprawdę będzie? bardzo chciałbym dzięki serdeczne najmilej Cię pozdrawiam:)
-
chyba już się wyczerpałam
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis Bertrand Russell napisał kiedyś: "głupcy są zarozumiali a ludzie inteligentni są pełni wątpliwości" z głowy cytat więc mogłem coś pokręcić:) to rzucę Sokratesem z jego słynnym - "wiem że nic nie wiem" i właśnie to jest głębia Twojego pierwszorżędnego wiersza:) -
chyba już się wyczerpałam
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis bardzo mocny wiersz gdybym był jakimś tam filozofem to bym napisał tak: są takie wyczerpania które nie znaczą końca lecz chwilę w której człowiek przestaje rozdawać siebie temu co nigdy nie umiało tego uniesć warto się zadumać nad wersami Twojego wiersza świetnego wiersza stary mistrz czyli Laozi powiedział kiedyś tak: (podobno on i podobno że tak) "wiedzieć kiedy dosć to zawsze mieć dość" tak to pamiętam:) i Ty jak przeczytałem w wierszu też:) Wiolu -
To tylko moje ... spojrzenie
Migrena odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew bardzo warto poczytać i bardzo warto pomyśleć z Panem Bogiem -
Róża ta, choć nie potrafi mówić…
Migrena odpowiedział(a) na Benjamin Artur utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Benjamin Artur dałes nam piękny obraz miłosci która milczy a jednak zostawia najgłębszy ślad w człowieku pozdrawiam:) -
Wilcza godzina
Migrena odpowiedział(a) na Trollformel utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Trollformel arcyciekawy strumień świadomości najciemniejsza godzina nie rodzi prawdy tylko odsłania jak bardzo jest ona ruchoma pozdrawiam:) -
@.KOBIETA. i tutaj się z Tobą Dominiko pięknie zgadzam wszystko co najmilsze dla Ciebie:) @LessLove dziękuję za wspaniały intelektualnie aromatyczny komentarz niesie nas jedna fala.... wszystkiego dobrego:)
-
@wiedźma bardzo ciekawa synergia jedna osoba daje słowa a druga przestrzen wyszlo świetnie autorka pisze słowa a artystyczny partner dopisuje do nich oddech i dopiero wtedy utwór odnajduje swój pełny kształt takie spotkania przypominają że sztuka nie zawsze musi mówić jednym głosem żeby brzmieć spojnie a tutaj brzmi pięknie
-
@Poet Ka Poe:) to jest refleksja o naturze czasu i tożsamości tożsamosc nie rozpada się nagle lecz cichnie z każdą chwilą którą bierzemy za wiecznosc może dlatego pamięć jest jedynym miejscem gdzie czas jednoczesnie ocala i odbiera Twój styl świetny styl
-
@Berenika97 rzymski stoik Seneka Młodszy powiedział kiedyś: "przeżyłem życie tak jak radził Seneka (starszy:)) nie liczyłem lat ale chwile w których naprawdę byłem obecny nie tylko trwałem ale ja żyłem". i to jest właśnie sens przeżywania wlasnego życia pięknie o tym piszesz Nika. dziękuję serdecznie:)
-
@Benjamin Artur serdeczne dzięki. i miłe pozdrowienia:) @.KOBIETA. odpowiadam: nie wiem! Friedrich Wilhelm Nietzsche powiedział by o tym czy przeżyłem tak: a czy stworzyłeś ze swojego życia dzieło sztuki? nie? jesteś chłopcze nieudacznikiem! a ja? pozdrawiam Cię Dominiko:) @violetta la bella vita dziękuję pięknie:)
-
@violetta smacznego w cieniu słodko pachnącej dziewanny:)
-
Czterolistne łzy
Migrena odpowiedział(a) na Na liniach czasu utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Na liniach czasu najpiękniejszy paradoks tego wiersza polega na tym że szczęście wyrasta tu z bólu a nie mimo niego bardzo ciekawe wiersze piszesz!!! fantastycznie ujęte refleksy egzystencji super -
@Poet Ka Poe:) bardzo celne odwrócenie mitu bo największym labiryntem okazuje się zwykłosc a nić prowadzi nie ku ocaleniu lecz ku świadomości własnej skończonosci Twój wiersz jest jak wytrawne wino bardzo dobry rocznik:)
-
Przed laty na Wołyniu
Migrena odpowiedział(a) na Kamil Olszówka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kamil Olszówka niech Cię Bóg błogosławi to co piszesz jest solą naszego życia dziękuję -
@Christine a ja Tobą:) serdeczne dzięki:) ukłony:)
-
@Christine jestem widać bardzo utalentowany:))))))) dziękuję Ci pięknie:) pozdrawiam:)
-
Świat jest taki jak my, myśli
Migrena odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew hitlera wybrał naród stalina......tego skurwysyna nikt nie wybrał został wodzem ZSRR na skutek bandyckich rozgrywek w komunistycznych strukturach partyjnych ale Twój wiersz nie o tym:) jeżeli pozwolisz to podepnę się pod komentarz Bereniki bo mądry pozdrawiam:)
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 106