-
Postów
3 096 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Treść opublikowana przez Migrena
-
@andrew właśnie tak! świetnie tę kruchość i zwiewność uchwyciłeś . pozdrawiam:)
-
Inna rzeczywistość cz.II
Migrena odpowiedział(a) na Kwiatuszek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Kwiatuszek fantastyczne domknięcie pierwszej części. tam zmieniał się świat a tutaj zmienia się sposób jego przeżywania. uswiadamiasz nam że najdłuższa droga nie prowadzi przez przestrzen lecz przez własne wnętrze . to właśnie nadaje obu tekstom wspólny sens. głęboki sens. podoba mi się bardzo taka "myśląca" poezja;) ukłony:) -
@Kwiatuszek przypominasz nam że człowiek mieszka nie tylko w świecie ale i w pamięci o nim. dlatego rzeczy znikają najpierw z ulic a dopiero pózniej z nas . piękny i uważny tekst. pozdrawiam:)
-
noc świętojańska
Migrena odpowiedział(a) na MIROSŁAW C. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@MIROSŁAW C. ....i poetyckiego błysku:) -
@viola arvensis Violu:) fosforyzujące poezją paradoksy. są świetne - im głębiej się w nie wchodzi tym bardziej okazują się wewnętrznie spojne. w Twoim wierszu przeciwieństwa nie znoszą się lecz dopełniają. jakby życie najpełniej odsłaniało sens właśnie tam gdzie intuicja podpowiada coś odwrotnego . to chyba najpiekniejsza myśl : wolnosc zaczyna się wtedy, gdy przestajemy reagować odruchowo i wybieramy własną odpowiedź na świat. A puenta - wynosi Twój wiersz ponad zwykły optymizm . to już nie pocieszenie lecz świadoma postawa. bardzo dojrzały i mądry i ciepły wiersz. czytałem z prawdziwą przyjemnoscią. z przyjemnością bo to poezja przez duże P . duchowa wyśmienitosć!!!
-
@wiedźma wiersz który nie podnosi głosu a mimo to zostaje w czytelniku. z kilku prostych obrazów budujesz opowiesc o kruchości wszystkiego co wydaje się trwale. szczególnie poruszyła mnie puenta - to zdanie nie brzmi jak efektowny final lecz jak spokojna i bolesna konstatacja która nagle ustawia cały wcześniejszy obraz we właściwej perspektywie . po tej burzy zostają nie tylko zniszczenia ale i świadomosć że są straty nieodwracalne . wlaśnie ta powściągliwość sprawia że Twój wiersz wybrzmiewa tak bardzo mocno . pozdrawiam:)
-
@wiedźma tak, to szczery i prawdziwy opis. traumatyczne przeżycie. na całe szczęście przemijające. ale nie bez śladów. pięknie Ci dziękuję;) @violetta świetna uwaga:) przyjaciele są potrzebni zawsze! nie zawsze jednak są:) potrzeba trochę cudownego szczęścia:) dziękuję:)
-
@Poet Ka Poe:) serdeczne dziękuję:) @Benjamin Artur opisałem ten stan jak najlepiej umiałem. bardzo dziękuję:) @andrew fajny Twój koment:) bardzo dziękuję. pozdrawiam:) @Kwiatuszek dziękuję za miłe słowa:) wszystkiego dobrego dla Ciebie:) @Berenika97 z czym boryka się człowiek w takim stadium? z lękiem, niepokojem i przepotężnym lękiem fizjologicznym. Twoja analiza genialna!!! dzięki Nika śliczne:)
-
@Poet Ka Ty nie piszesz wierszy banalnych. to nie jest język z podręcznika tylko jego rozszczelnienie brązy beże i ecru nie są tu kolorem tylko systemem zawężania widzenia treść nie układa się w porządek tylko w ruch myslenia który udaje chaos. ten wiersz świetnie pokazuje jak język codzienny potrafi stać się narzędziem presji i kontroli robi to bez nadmiaru gestów tylko przez precyzję przesunięć znaczen, to jest tekst który zostaje w głowie bo nie kończy się razem z ostatnim wersem i to jest w Twojej poezji piękne .
-
@andrew bardzo plastyczna poezja. myśli pobiegły mi za Manetem. za jego wizjami;)
-
@Berenika97 to jest zapis powolnego odklejania się tożsamosći od własnej obecności luiza nie znika nagle tylko rozprasza się w rutynie gestów i grzeczności aż zostaje z siebie tylko funkcja w świecie który nie pyta o imię kapitalnie uchwycilaś napięcie między byciem a jego pozorem . z cichą erozją podmiotowosci która dzieje się bez dramatów ale bez powrotu. poezja z wyższej półki tak jest.
-
bezimię najpierw zniknęło echo. powiedziałem swoje imię. wróciła tylko cisza. cisza, która wyglądała, jakby już wcześniej wiedziała, co miałem powiedzieć. od tego dnia świat zaczął oszczędzać na mojej obecności. drzwi zamykały się odrobinę za wcześnie. fotokomórki nie zawsze mnie widziały. pies sąsiadów przestał odwracać głowę, kiedy przechodziłem. w sklepie kasjerka podała resztę człowiekowi stojącemu za mną. uśmiechnęła się. mnie nie zauważyła. myślałem, że to przypadki. przedmioty przestały stawiać mi opór. usiadłem na krześle, a drewno pod moim ciężarem nawet nie skrzypnęło. materac przestał pamiętać kształt mojego ciała, jakbym ważył mniej niż cień. stałem się tak lekki, że bałem się, iż przestanę odciskać stopy na podłodze. potem zaczęły znikać zdjęcia. ramię żony obejmowało powietrze. córka śmiała się do kogoś, kogo aparat już nie pamiętał. spytałem ją, kto zrobił to zdjęcie. popatrzyła na mnie długo. w jej oczach nie było już mojego odbicia. wzrok prześlizgnął się po mnie tak gładko, jakby patrzyła na dobrze umyty kafel. byliśmy sami w pokoju, ale ona zaczęła już powoli wietrzyć po mnie powietrze. w ustach miałem smak świeżo rozkopanej ziemi. dotknąłem kuchennego blatu. miałem wrażenie, że to nie ja go dotykam. jakby nawet dotyk musiał najpierw przypomnieć sobie moje imię. tej nocy usłyszałem, że ktoś chodzi po mieszkaniu. nie szukał mnie. szukał miejsc, w których kiedyś byłem. jakby upewniał się, że naprawdę zniknąłem. rano wszystkie lustra były zaparowane. na każdym ktoś zostawił ślad dłoni. nie od zewnątrz. od środka. ścierałem parę rękawem. szkło było ciepłe. jakby ten ślad zostawiono po tamtej stronie. zacząłem mówić głośniej. stawiać cięższe kroki. trzaskać drzwiami. hałas wracał. tylko nie do mnie. z każdym dniem pamiętałem mniej. nie dzieciństwo. nie twarze. pamiętałem coraz mniej samego siebie. któregoś ranka nie potrafiłem przypomnieć sobie własnego głosu. otworzyłem usta. wyszedł z nich oddech. cudzy. jakby ktoś od dawna ćwiczył go we mnie. ostatni raz spojrzałem w lustro. stał tam mężczyzna. wyglądał dokładnie jak ja. tyle że był spokojniejszy. bardziej prawdziwy. pozbawiony mojego błędu. uśmiechnął się z ulgą. jak ktoś, kto przez wiele lat czekał, aż właściciel wreszcie opuści dom. podniósł rękę. nie zrobiłem tego samego. to nie było odbicie. to był gest pożegnania. odwróciłem się. za plecami nikogo nie było. kiedy spojrzałem ponownie, lustro było puste. po raz pierwszy w życiu odbicie zniknęło przed człowiekiem. stałem na środku ulicy. czułem, jak czas przepływa przeze mnie, nie zostawiając we mnie żadnego śladu. od tamtej chwili ludzie coraz częściej przechodzili obok mnie. czasem na ułamek sekundy marszczyli brwi. jakby prawie mnie pamiętali. jakby zaraz mieli wypowiedzieć moje imię. ale świat był szybszy. to wystarczało. świat nie odbiera życia. po prostu pewnego dnia przestaje pamiętać, że kiedykolwiek byłeś.
-
@viola arvensis na każdy komentarz powinno się odpowiedzieć. to ja tez. może nie a`propos ale nic innego mi do głowy nie przychodzi. cytuje z głowy to co uslyszalem w filmie Stanislawa Barei "co mi zrobisz.....". trwa absurdalny pościg ulicami warszawy. taksówką. pasażer to Pawlik. w pewnym momencie pyta kierowcę: "pan też ma takie wrażenie?" warszawski taryfiarz odpowiada: "ja to mam jedno marzenie. jeżdźić na taksówce w nowym Yorku." Pawlik: "ale tłok tam straszny". taryfiarz: "w Ameryce? nie tylko. tam jest nierówność społeczna, trusty, kartele i wszechpotężna władza kapitału, ale jak tam ktoś kogoś goni to się kurz dymi! amerykanski!" to tyle mojego. @Berenika97 piękny komentarz:) w Twoim stylu:) nie wiem skąd mi do głowy przychodzą takie tematy. z opcjami po których nie mogę spać. letarguje. z letargu wyrywa mnie krzyk telefonu - wstawaj! to wstaje. nie będę się kopał z koniem.....to znaczy z telefonem o którym pisałaś parę dni temu. trzeba iść po mleko i kawałek bułki..... a ja tak nie lubię bo tam są jacyś ludzie. bardzo Nika dziękuję:) pozdrawiam:)
-
Liz Taylor na dachu
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Poe:) poetyckie wymiany uprzejmości z Tobą to dla mnie przyjemność. więc: literatura ma to do siebie że nigdy nie zamyka drzwi tylko uchyla kolejne dziękujeza ten przejazd do miejsca gdzie szkło nie boi się światla. przepraszam, że krótko, ale spieszę się na: "tramwaj zwany POŻĄDANIEM". chociaż - skubaniec właśnie mi uciekł:) -
@andrew nie wiem czy gustujesz...... ale tak mi przyszło do głowy.
-
@LessLove dobre:))))
-
Po równinie
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis swoją drogą trudno aby troche słabo inteligentny i bez poczucia humoru Giewont miał jakieś szanse u pięknej poetki:) -
@Poet Ka kocham dark jazz. można w nim marzeniami utonąć:) dzięki Poe:) @LessLove dobrze wiem, że odpowiadając Tobie odpowiadam komuś z niebanalną inteligencją i horyzontami myślenia wykraczającymi daleko poza poziom portalu poetyckiego. dodatkowo jeszcze Brata w Wierze! dziękuję serdecznie:) bądź zdrów:) @andrew świetny Twój komentarz:) szczere pozdrowienia dla Ciebie:)
-
@viola arvensis sugestia pięknej kobiety........ale co tam jakieś kobiety - Twoja sugestia jest dla mnie rozkazem. czyli.... ruki po szwam, majorze. tak jest , Szefowo! @LessLove Matko Boża! mój język......doktoratów? pisz tak do mnie dalej to się do Ciebie przeprowadzę:) dziękuję serdecznie za piękne słowa:) bardzo mi miło:) pozdrawiam mocno:) @Poet Ka Poe:) odnajdujesz w tekstach to co w nich glęboko...... bo Ty masz : L'esprit de clairvoyance, czyli poetyckiego geniusza:) bardzo Ci Poe dziękuję:)
-
@viola arvensis tak jak mi kazałaś:) bardzo pięknie dziękuję:) Twoje słowa jak serduszka poetyckiego uznania:) ukłony Szefowa dla Ciebie:) dziękuję:)
-
Liz Taylor na dachu
Migrena odpowiedział(a) na Poet Ka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Poe:) z wdziękiem bawisz się popkulturą i słowem a pod uśmiechem kryje się odrobina tęsknoty. bardzo przyjemnie się to czyta:) potrafisz Poe.....:)))) gdy schwarzenegger mrugnie okiem to chaplin znika jednym skokiem liz się śmieje newman wzdycha i już hollywood oddycha. uśmiechy i miłość w ostatnie dni czerwca roku pańskiego 2026 -
DUSZA PRZYCHODNIA
Migrena odpowiedział(a) na LessLove utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@LessLove bardzo głęboki wiersz. brzmi jak obraz bycia w drodze bez zakotwiczenia w sobie jak światło które nie zatrzymuje się dla siebie tylko dla innych. i właśnie w tym paradoksie że nie posiadając miejsca staje się miejscem dla innych ujawnia się jej ciezar i jej łagodnosć jednocześnie jakby miłość była u Ciebie nie stanem lecz ciągłym oddawaniem ciepła aż do przezroczystosci wspaniała poezja!!! -
Dzień jak ... co dzień
Migrena odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew to zapis codziennego wahania między wysiłkiem a odpuszczeniem. bardzo udany;) pozdrawiam:) -
@Rrr czasem dopiero język z zadrapaniami potrafi powiedzieć coś naprawdę pięknego bardzo ciekawy wiersz!
-
Po równinie
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis czytam te piękne strofy i piszę jak umiem mówisz nam, ze czasem największą odwagą nie jest zdobywanie szczytów lecz zgoda na równinę gdzie spotykamy siebie bez pośpiechu i bez złudzen. z cudowną lekkością przypominasz iż prostota też bywa mądroscią i ma własny blask czysta poezja w najdoskonalszym wydaniu:) "pisane na kolanie". mój Boże! nieziemskie kolano:) jak to u tancerki:)