Czy to byłaś ty?
Czy tylko sen
Który mi się przyśnił
Pewnej listopadowej nocy
Czy to był tak realny sen?
Czy to byłaś prawdziwa ty?
Czy nie było nic
Tylko pamięć o tobie
Pogrzebana kilka metrów
Pod ziemią...
Tak szybko odejdę
A niespokojna noc
Będzie krzykiem mojej pamięci
Ty już nie otworzysz drzwi
Słońce zgaśnie tak nagle
(Przed moimi oczami)
I zostaną po mnie
Tylko ślady na piasku
Umrę o brzasku
Najpierw przychodzi
Potem odchodzi
A sny są tylko snami
(Nie ma nic między nami)
Śmierć jest tylko śmiercią
A koniec nowym początkiem
Po tamtej stronie nie ma bólu
Po drugiej stronie
Cienie upadają
Tak jak my
I nasze łzy
Bo w oceanie nieskończoności
Wciąż topimy się
A potem wracamy
Bez śladu obrażeń
I patrzymy w niebo
Wszyscy pochodzimy z gwiazd
Duchy, strachy
I upiory!
Strzeż się ich!
Będziesz przerażony!
Bo nocą ujawnia się
Największe zło
A człowiek to dla nich
Tylko zabójcze tło!
Zaczyna się koszmar
Gdy pukają do twoich drzwi...
Maluję twoją krwią
Ptaki w błękicie
Najpierw jestem
A potem gaśnie
We mnie życie
I zostałem całkiem sam
Kolejna nieprzespana noc
W antykwariacie poety
A potem dzień pachniał
Kwiatami kobiety
Dzisiaj wieczorem
Baby mielą ozorem
I nic się nie zmienia
W świecie iluzji i kłamstwa
Bo świat ma zapach
Świeżej krwi
Wylanej jeszcze dzisiaj
Z gorącego kotła
Na moje wspomnienia
Na moje marzenia
Niespokojne oddechy
Prowadzą nas
W ramiona obłędu
A żyjemy przykładnie
I bez grzechu
Modląc się
O początek i koniec dnia
Dokąd zaprowadzi nas historia ta?
Mam cię!
Jesteś cała moja!
Do rosołu rozebrana!
Całkiem mi oddana!
Żyjesz we mnie
A ja w tobie
Twoje nagie ciało
Płatkami maku ozdobie
I razem będziemy trwać
Aż po wieczności bezkresy
Kochając noc
I nienawidząc dnia...