-
Postów
1 270 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Treść opublikowana przez Lidia Maria Concertina
-
Świat, dzielona - choć nie wspólna - miarowa niedogodność Doskonała kula na której wszyscy walczą o skrawek kwadratu Obrysuj nas sinusoidą błogości i spokoju. Odkształć - symetrią czucia. Na ścianie odbijają się już tylko wędrowne pejzaże - cienie. Gabinet krzywych luster. Stoimy na baczność. Tak głęboko tkwimy w second-handach konceptów i wizji, że to świat przystaje, aby na nas popatrzeć Zaocznie.
-
Zegarek typu boyfriend
Lidia Maria Concertina opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Soczyste akwarele - w miedziorycie sosny Źdźbła pięknych chwil A dusza skarży się: nie może iść, nie może śpiewać, dziesięciotonowe pióro - przygniata jedną myślą: być w tym samym wieku, tylko o dwadzieścia lat wcześniej Kto powiedział, że musi być 'zawsze'? Kto upycha w wiklinowych koszach owoce, zawsze ... 'tak samo?' Dlatego uciekam, uciekam i przed morzem i przed pustynią i przed sobą - ale czekam - nad kapuśniakiem ... z łez, w starych kapciach i w Diorach, na deszczu i pod rynną Moja ziemia obraca się wokół mnie: muszę mieć 'zawsze' i ' szybko' Nawet nie musi być 'wszystko' - byle było moje i tak jak chcę Otwieram piekło, tuż za progiem mówi mi: 'Ja mam dokładnie tak samo' Cenię ten rodzaj gościnności. Jutro - wreszcie bal przebierańców! W koszu z brudną bielizną znajduję nagość Zamyka się niebo, impreza odwołana ... Dusza wreszcie śpiewa Za drzwiami rajski ptak Ktoś tańczy ...? Zima. Jeszcze nie śpi ... Lato. Wyczuwam już srebrzyste śniegi Szwecji, allegro atramentowych snów, przystanki na pożądanie ... Byle do kolejnych kałuż topniejących marcem i tryskających fondue wczesnolipcowych nadziei ... Tak! Uwiedź mnie! Jak stary bard, który śpiewa kołysanki sopranem, jak rozwścieczony ulicznik, który napada na błagających o jeden grosz ... Kryształem delikatności grają leśne konwalie, to nie my! To nie ty... Kakofonia splecionych ... dłoni Co krzyczą, co szepcą? Puść! W tej chwili! Tęczowy trencz na cielsku szarych chwil ... a diabeł mówi 'Tak samo' ...-
1
-
Zawsze miałam zwyczaj kochać mężczyzn, którzy już nie żyją. Odklejam się niczym znaczek - na niewysłanym liście Życie odwiedzam rzadko, ale osobiście. Bo wiem, że dobrze się miewa ... Desperacji nie kupię nawet, gdyby mi dała białego hipopotama. Litości, podobnie, nie sprzedaję. Ta stara oportunistka - z reguły kupczy się sama. Każdy może mieć wizje i zaczytywać się w potęgach! ... wszelakich podświadomości. Mi kilka razy życie się nie zdarzyło I nie chcę tego powtarzać. Przyjęło do wiadomości. Podróże - tylko koleją. Jestem lokomotywą, która jak ciepłe tofi - z reguły ciągnie się sama Odczepiam wszelkie wagony Tak! Poza boczny tor. "Układasz sobie życie, dziecko?" - dzwoni wieczorem mama. A w nocy nie uciekam. Przed reflektorem kosmosu Ani przed brudnym sumieniem Po prostu śpię. Rano pranie. Nieszczęsnego losu. Nigdy nic nie wygrałam! Bo nie wiem, czy istnieje jakiś Bóg, ale na pewno jest człowiek. " Dobranoc" - mówię grzecznie. I łajdak ... nie odpowie!
-
Napiszę noc. Wymaluję stagnację na miejskim bilecie. Przemilczę mózg. Zapnę melancholię na ostatni guzik. Ksylofon grzecznościowych pogawędek Wygram nietaktem. Wyraźność opuszcza rolety Paradoks gotuje łaskawość W kotle okrucieństwa Nie odwrócisz mnie do góry nogami. Chcę sama - czego nie chcę. Deszcz ma moc rozkazywania ... przypominasz sobie o domu? Bez ścian Porywam Bez okupu, bez tańca, bez godowych rytuałów wbijam motykę prosto w słońce Niesamowite! Jesteś - całkiem nie jeszcze, a trochę już Ugryzę światło Obręcz lodu ... Wypaliło! Przy suto zastawionym stole ... Głodujemy. Mił ... ość!
-
Są ludzie, którym na noc potrzeba przytulenia, dotyku i zapewnienia, że śmierć może przyjść w każdy dzień oprócz "nigdy"... W przestronnym hallu mojej samotności obserwuję cienie parasolek: czy w Barcelonie ludzie chrapią tak samo, jak tu, w tym marmurowym śródmieściu? Fascynujący jest ten ciagły letarg w pośpiechu! Stolice to zawsze zjawisko wykraczające poza budynki i ludzi. To zlepek historii, obłoków perfum, smug farby na cierpliwych murach, które widziały wiele, ale nigdy wszystko. Bezdomność duszy i serca włóczy się po staromiejskich uliczkach, gdzie każde drzwi, uchylone, zapraszają zapachem kawy Mackintoshe, kalosze, zakochane pary, niespiesznie, pod rękę, a później gdzieś, w ciepłych wnętrzach, przy kominku zwierzeń, koronkowych zaufań i nabrzmiałych planów ... ... Nikt nie tworzy wtedy wierszy wiedząc, że świat żąda, aby go przeżyć, aby go nie pominąć A może - wszyscy? I "właśnie dlatego?" (Pocałuj mnie teraz. Zgaś lampkę. Spadł notes. Podniesiesz? Ja jutro muszę wczesnie wstać. Ty - na którą masz?) Najgorszy jest obłęd. Mijasz go codziennie, gdy cicho i posłusznie wraca z pracy Szykownie ubrany, zawsze milczy. Dziękuje za obiad, ale nie ma dziś apetytu ... Szwedzki stół. Ulice zmiatają mnie jak liść, zaglądam chciwie w okna ludzi, którzy mają dom. Ciepłe światło sączy się jak likier, czas odejść we własną stronę. Strofuję kompas: "nie podpowiadaj nic, bo nie wiesz." Zza świata dochodzi: "Ty też."
-
2
-
Trzęsę się jak płonące słońce Odwagą wiersza, który zerwał się z postronka w środku nocy Miłość do świata? Stabilna. Ołowianym liściem osiki. Płaczem. Ponad zakazanym owocem. Podróże, w których liczę owce - zagubione w koszmarze senności Uczucia - temperatura na minusie 39,6. To odczuwanie. Poza ... rzeczywistości! Nowe światy, pokolenia - nastają i umierają tak samo Ale zupełnie inaczej ... ... wypakowują bagaż Zysków i utraceń. Inne gry i apki, laminaty zdjęć i utwardzone asfalty leśnych, zdeptanych ścieżek Jak zawsze podobne pytania: "jestem tu?" czy "nie wierzę?" W pociągach je się oliwki, niektórzy - tracą sens życia Gdzieniegdzie cud - całkiem nagi, a jednak ma do ukrycia Tyle, że nie chce się zdarzać - na nasze polecenie Więc Bóg, sękaty konar - płacze nad ludzkim strumieniem ... Nie chcę, nie będę nic robić! Poza leżeniem w chatce, gdzie miłość ma duszę i ciało, a cud - jest zaledwie dodatkiem ...
-
3
-
Mniej więcej gdzieś we wnętrzu ... znajdziesz siebie. Płacząc, nie modląc się, oglądając turkusowe obrazki z Grecji, siedząc przy hebanowym barze ... Życie zdegustowane odsuwa się od nas, a jednocześnie żąda napiwku Za co? Ja umarłam pewnego popołudnia. Wróciłam do któregoś z licznych nie moich domów, potłukłam imbryk i lunetę, położyłam się na sofie, poszłam spać i umarłam. Postanowiłam wtedy, że nigdy już nie ożyję. Jednak młodość nie zestarzała się we mnie - być może nie rozmawiamy ze sobą już tak często, ale wspólnie świętujemy urodziny. Często mijam obcych mężczyzn w przeciągach i buduarach: rachują mi kości. Problem w tym, że matematyka nie jest mi obecnie potrzebna. Zaciągam rolety. I znów czekoladowa świeca i zakurzony papieros. Na pożegnanie wyciągasz palec - biorę całą rękę i wskazuję nią miejsce, do którego nie mamy klucza ani kodu do klatki: rezydencja Minosa. Zapytaj kogoś o kompas. Możesz nawet "baw się dobrze." I pamiętaj: kocham cię i będę czekać, aż wrócisz - tu, w to samo miejsce. A teraz musimy umrzeć. Ale ... znajdziemy się. Bo nie możemy wiecznie nie istnieć ... na przystani, której nie ma ...
-
1
-
Z kim rozmawiasz?
Lidia Maria Concertina opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
- Jutro nie wrócę do domu. - Umrzesz? - Jeszcze nie wiem. - Rzucę w ciebie horyzontem, osłabię cię - z całej siły Zapragnę. Odszukać cię w wykolejonym metrze samotności w gąszczu ... pustyni przeludnionych miast Zemścić się, ukarać Za to ... ? głupie pytanie. Z dużej litery "Umrzesz?" Wrócisz do domu. Nieżywy. Koma. Ze szczęścia i z odwagi. Czasem też warto upomnieć się o kropkę "Żyj." Tylko przez jakie "ż"? Żałosne. -
Peregrynanci! Myślimy, że nie przemijamy, zmieniając płócienne torby na zakupy Żeby się odznaczać ... Potrzebujemy markerów Podkreślam: nawet podczas jazdy pociągiem umieramy, bo to kolejne pokolenia zabiorą nam widok przy oknie Na moim domku ktoś napisał, jak jest: "Niby wszyscy umieramy, wielu też nie żyje" Zagwozdka! Prawie że myślowe sudoku! Zwłaszcza, że mieszkam w domku z kart. Nie wierzysz? Zapytaj mojej duszy. Wprawdzie odpowiada tylko bogom, ale próbuj, może ci się poszczęści: w końcu ciągle siebie szukasz? Boga też. (...) I zbieramy ten chrust zimowych drzew, chrust - który nie nadaje się na podpałkę, uczucia - te uczucia, które są zbyt letnie, by nimi palić w piecu. Oddycham rzeką, która przepływa meandrami prostoty. To myśli. Nie wiem zatem, dlaczego zarówno prostak, jak i uczony w piśmie nie chcą ze mną rozmawiać Nie wiem, dlaczego wilkiem popatruje na mnie nawet nędzarz drapiący się z powodu wesz. Odnoszę wrażenie, że jeszcze kilka lat temu pracował w dobrej firmie i stać go było na wynajem penthousa i dedykowanych ręczników z monogramem Dziś - nikt nie poda mu ręki, bo może zaswędzieć. Czyja ręka? I kogo? Są różne przykazania: 'nie cudzołóż' i 'nie kradnij.' A gdzie jest coś o tym, by skrajnie upodlonego biedą człowieka nie traktować jak trędowatego? Niepisane prawo, większość nie przestrzegają pieniąc się, jakby mieli cholerę. Kiedyś wszyscy będziemy stać u progu świątyń i żebrać o litość Wyszepcze Bóg: 'A daj mi pan spokój, bo wezwę straż miejską! ' Który to ustęp, który to werset? 'No to chociaż ze dwa złote na bułkę' (...) 'Ciało Chrystusa.'
-
(Na żółto uśmiecha się zachód słońca ... Dziękuję, nie potrzeba.) Mijają lata i żyję - nie odwiedzając pięknych zakątków, za światem zostając w tyle Patrzę się tępo: mijani ludzie, pociągi, domki jak z bajek, obfite plony, nektar jak strumień ze stągwi, ćmy wkoło płotu, a wokół głowy żonkile ... Mój skromny bukłak - nawet kropelki Wracam do miast, knajpek - po nic Uwielbiam świece, romans i imbir i bardzo czarne konie Choć rzeczywistość to inny kierunek - obwarowany murem ... tonie! W kinach - kolejki, w snach - pajęczyny, w łóżku retrospektywa - wszystkich jesiennych nocy namiętnych Pod koszem liści - tęsknota - plącze się ledwo, bo ledwo ... żywa! Wracam do wspomnień, choć nic nie pamiętam: wstążka zapachu, karafka smaku, figurka babci w kuchni nad stołem, a w lesie ... serca - ty, nasza ławka ... Samotność toczy się kołem. Są miejsca, w których warto ... być albo nie być. Nigdy. Od zawsze Czasami Gdzieś ... ... nie ma "po co" i "kiedy." Słońce zachodzi, zamyka kufer. Żyć, działać - teraz ... ?! Rozpaczaj! Bój się! Trzeba TU było być WTEDY ...
- 6 odpowiedzi
-
10
-
Mój najlepszy dotąd wiersz to rozpalony świecznik wbity w sam środek nocy. Drewniany stół i zapach gwiazd przesiewanych sitem galaktyk. Przeżywamy miłość, a potem już, przebudzeni i zdrowi uciekamy do krajów, gdzie Wenus nie kusi Belzebuba, bo nawet nie ma na to czasu - jesteśmy tacy sami. My. Intymni i osobni. Wszyscy ludzie. Tak samo szkicujemy świat przez przezroczystą kalkę i tak samo chcemy swoich ciał, żeby powiedzieć sobie "do końca." Jaki "miłosny akt"?! To pornografia chciwości, która domaga się zaistnienia, tak zwana "miłość"! Ja idę w piątą stronę tego świata Nawet nie myślę o tym, czy jest ... Bo i tak nie na nią mam pomysłu ... Ruda kobieta płacze nad patelnią w przytulnej kuchni: bo księżyc stępił swój sierp, a asfalt mglistych dróg wtopił szlaban w każdy z śpiacych domów. Nie ma nadziei na jutro i nie ma rozpaczy po "wczoraj" - po czasie, który i tak zblaknie jak każda zła karta ... (W kaloszach.) Domy bez śmierci, w jej trakcie, tuż przed nią i po niej. Podlewają tropikalne hosanny. Krucyfiksy z baobabu. Ze sklepu home-&-home-&-homeless. Powiedziałam sobie jedno: w życiu nie będę podróżować nigdzie z wyjątkiem własnej planety. Ziemia ma cztery miliardy lat, a ja, w końcu, po latach i z dumą docieram do samotnego meteoru - zmęczonego trwaniem: to każdy człowiek. Kawałek mchu czy odrobina pyłu ma zawsze tę samą misję: pokazać, że wieczność nie należy do nas. Należy do antycznych dzbanów i piramid, do starszych ludzi, którzy byli świadomi głupoty wszystkich kolejnych pokoleń Kupiłam ceratę z cytatami Platona, kupiłam własną duszę w sklepie "wszystko za cztery złote," sprzedałam wszystkich bogów temu jednemu, który rzekomo nie istnieje. Umarłam. Pod ziemię podjechał czarny kabriolet ... Nie wierzę.
-
Duodram
Lidia Maria Concertina odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Leszczym? Pozdrawiam!? -
Ociekam snem Pająki deszczu dudnią po skroniach Wiszę tuż nad przepaścią - kurczowo trzymając się igły Zawisam - na nitce Poszarpanym klifem - przebiega całe moje życie Odrywa się ode mnie Ja - pozostaję Po nic. Zmieniam autobusy, sensy, brednie i spokój Każdego dnia wkładam inność Wreszcie mój dzień. Znów leje ... śnieg w głowie I nawet jakieś Maroko! I horyzonty ścian Znów dzień. I wszystko Po nic. A po szufladach rozbiegły się - obłędne wagabondy wierszy Drętwieję. Odrzucenie. Ten świat? Nie. Nie jest w tym pierwszy ...
-
Zanosisz się ... politowaniem ukrytym - w szyderczym śmiechu Doskonale wiesz, że mam wszystkie błazny w rękawie A ty? Jesteś królem. Wino. Poproszę. Tylko nie cierpkie. I bez goryczy. Zawiruj mną tangiem. No chodź, nie targuj się! Poźniej połóż na szalę. Siebie? Mnie? Nie... Wszystko jedno Wspominam Gorycz Indonezji, twojej kochanki ... "Cynamonowe zasieki" - idiotyzm! Pewnie znowu byłeś u dziwki. Ciągle bijesz się z myślami, że powinieneś mieć swój pomnik, taką replikę Buddy Z premedytacją nie pozwalasz mi się stwarzać. Siebie - też nie. Uczestniczysz we wszystkich porodach moich białych wierszy, białych kłamstw, naszego białego małżeństwa, które, w najczarniejszym scenariuszu nawet, nigdy nie zostało zawarte. Wycieram stolik, na którym kleiła się plama po twoim honorze I nie kleiła - nasza ostatnia rozmowa. Chciałam dostać bulteriera i białe myszki. Zabrałeś mnie do cyrku i kazałeś występować w bikini z podobiznami Darwina. Miła niespodzianka: w namiocie czekał na mnie cały wazon kwiatów lotosu! Życie pisze każdemu scenariusz, bez prób kostiumowych. (Dziękuję za te kwiaty!) Ledwo już wprawdzie dyszę w przyciasnym gorsecie, ale pomijam didaskalia Czekam na WIELKĄ ROLĘ ... (Dżoker w rękawie. W końcu powierzono mi rolę kobiety-grabarza na archipelagu długowieczności. Dostaję angaż, ale po każdym spektaklu żądam bukietu białych kwiatów lotosu. Dostaję miskę prosa ... dla papug.) Jeszcze się odegram!
-
Falochron
Lidia Maria Concertina odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@emwoo Bardzo barwnym ludziom, wyraziste kolory, rzecz jasna :) Pozdrawiam! -
Barczystą odmową przesłaniasz mi wstęp do marzeń Zataczamy się ... potem i wstrętem w drodze do bezpańskiego słońca Mijamy prerie milczenia I sady - bezowocnych snów Obolała krucjata - z początkiem, ale bez końca Nieszczęśliwością łatam - wszystkie obnażenia Uczynki - to tylko kratery i dziury Co rusz to dostaję po łbie: od oberwanej chmury Ale gdzieś jeszcze są nadzieje Nad oceanu ... jeziorem Tęczowo wyolbrzymione - transparentnym kolorem I chociaż są - nie istnieją Do domu wracam po rano. I czeszę - zbyt bujne loki ... ... zbudzonej wyobraźni - zawsze zamawiam to samo: kołyszę się lekko przez próżnię, napełniam się helem, fosforem A życie częstuje mnie dymem - Puste, zobojętniałe ludzkości humidory ...
-
Zadziwia mnie to, że śpię ... W snach. Wariuję na parkietach - zastygła karykatura w połowie drogi do ... snu, któremu nic się nie śni. Mijam i sztormy i minarety i kawałek drewna opatrzony szatą Rany tragedii, ramy ludzkiej siły. Chmury i korytarze obaw, a przecież przyszłość powoli szykuje się do wyjścia, szybko - rozwiewa opary wątpliwości: 'czy będzie lepiej, gorzej, czy w ogóle będzie?' ... gdy los stanie w drzwiach i zagrodzi drogę ... Lubię oglądać piękne wnętrza i zewnętrza. Z wnętrza - też. Lubię usiąść i porozmawiać tylko po to, by poczuć bezpieczną przechodniość, wiedzieć, że ludzie celebrują kąpiel i byli na all inclusive Grunt to dojść do dobrych wniosków. Ważne, by laską wanilii podeprzeć stragan na souku z przemocą Smutkiem - dochodzę do granic Radością - staram się je poszerzyć Od mojej strony. Wewnętrz ... a ... ch! To się nazywa niewidzialność. Niewidoczność. Nie muszę być widziana. Ważne, że mam pejzaż, który wygląda z każdego okna Świat! Widzisz? Dostrzegasz? Łamę kształty, kolory, objętości. Kamienna wstęga - to lasso, z którym poluję na ćmy i ważki Choć częściej - na ludzi. Kim jestem? Kijem w mrowisko. Gdziekolwiek się nie pojawię, tłum rozpierzcha się w mgle złego snu "Zadziwia mnie to, że nie śpią w snach" Bezsens. W satynowej pościeli.
-
1
-
Jedno nic
Lidia Maria Concertina odpowiedział(a) na Alexis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Olya Świetne! -
Falochron
Lidia Maria Concertina odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@emwooOoo! ?? To jest mi bardzo miło i z całego ? dziękuję! Mam nadzieję, że to bez ironii?? Cóż, moja 'wirtuozeria' to tylko takie, nazwijmy to, wodospady myślowe, które udostępniam jedynie tutaj. Kiedyś przyszedł mi do głowy pomysł wydania niewielkiego tomiku, wymyśliłam już nawet tytuł: Wiersze w adidasach, ale jakąś chwilę później miałam okazję wysłuchać utyskiwań profesjonalnej poetki "z dorobkiem" o tym, jak trudno jest własnym sumptem coś wydać (chodziło konkretnie o aspekt finansowego wkładu) - i to mnie skutecznie odrzuciło od pomysłu. Zwłaszcza, że poezja musi być obiektywnie "naprawdę dobra," żeby pokusić się o pomysł publikacji książkowej. ? Jak w piosence Rodowicz wolę "kolory darmo dawać dziś"? Pozdrawiam sedecznie!? -
Osłaniasz mnie ciosem... przed sobą A za nami - już tylko nie ... ... spadające gwiazdy Łap! Połknij dla mnie jedną Srebrna szpilką pożądania przykuję cię do nieba Morze Zaśniesz
-
Meteorologiczność nadziei ... Kto wie, czym powinna być: burzą, gradem, mgłą ... ? Niepogoda nad każdą stroną świata. Nie chcę go czytać. Światowo nieoczytana! ... Czy łagodnie uśmiechający się z młodzieńczej fotografii Hemingway wiedział, że pewnego dnia ukołysze go łódka samobójczej krwii? Świat tuż przed burzą jest żółty. Prześwietlona klisza. I co zrobić z życiem, gdy już wiesz, czym są "te trzy" : wiara, nadzieja i miłość? Musisz im znaleźć czwartego do pary i bywa z tym trudno. SENS. Pierwsza letnia burza kołacze do drzwi łagodnego horyzontu Ulice są latarniami - samochody wiozące niecierpliwość i pożądanie - ten plenerowy festiwal, po którym gwałtem zapełniają się porodówki Mówią jednak, że najwięcej narodzin jest w listopadzie, gdy ciemny druid śmierci wtacza głaz uśpionej wiosny. Co po nas zostaje? Coś, cokolwiek i wszystko - bo musi. Ślad szminki na papierowym kubku, pot i łzy wyciosane życiem "od nowa" Myśl bezcenna przez to, że utracona Sporo takich miał Bóg: aż w końcu sam zniknął ... gdzieś na ziemi. Pada.
-
Na czym polega wierność? Nie powtarzasz siebie nikomu.
-
2
-
Fusy
Lidia Maria Concertina odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Leszczym Czyli, siedzimy w jednej ławce :)) A tak na serio - to wielkie dzięki, pozdrawiam! -
Dziecięcy manifest romantyczny
Lidia Maria Concertina odpowiedział(a) na Zlatan utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Zlatan ? -
Espresso doppio
Lidia Maria Concertina opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dwie gorzkie bezy w Zanzibarze ... Pozdrawiam - wszystkie końce świata I czekam. Chociaż - nie oczekuję, że figla spłata coś ... czego nie chcę - chociaż mogę Coś, co tobołkiem jest w mojej drodze - do zrozumienia ludzkich przepaści, szczytów, odlotów, likierów z rumem, pustych pokoi, tępych 'rozumiem' Czasami stoję w nieśmiałości - gestem zdobywcy - odrzucam kości Siadam i w barze jem kotlety - i myśli próżne Siłą atlety - trawię, wychodzę, zmawiam różaniec Stacja końcowa ''Niedoczekanie!'' A ja poczekam. Mam kilka chwilek - co chwilę myślę, że nie wiem, ile Gdy śmierć przychodzi na Americano: ''nie mam śmietanki, możesz przyjść ... rano?''