Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lidia Maria Concertina

Użytkownicy
  • Postów

    1 270
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez Lidia Maria Concertina

  1. W oddali horyzont niebieskiej choinki Noc, rożek księżyca, a tuż pod nim ... niepiśmienność uczuć, które szpiczastym ołówkiem opisują ... nic, które się jednak wydarzyło. Czarne ferrari, widzę polityka, który stracił cierpliwość, który musi udowadniać, że nie jest piękną blondynką, przystojny - wodzi nawet pokuszeniem Widzę drogowskazy przy drogach, gdzie do zrozumienia wszystkich kierunków jest jedna odległość: 0 km Nie mam winiety, nie mam nawet prawa jazdy Ale lubię siedzieć w samochodach - właśnie z tą świadomością. Odbijam się - z rąk zakładnika, który okupuje moją głowę: pusty orzech włoski. Jutro namaluję czerwone serce i na pewno będę kogoś kochać. Przygarnę albatrosa i zrobię ogrodniczki z kaszmiru Zawsze podziwiałam ludzi z charyzmą, te ciężkie loże ponad scenami nudnej codzienności. Wtapiam swoje "ja" we wszystkość i szarość murów Ale można mnie zwiedzać bez przewodnika. Jestem budynkiem tego teatru.
  2. Zatrzymam się na skrzyżowaniu chwil: zerknięć i łypnięć, tanga z lumbago, gwiaździstych "eureka" i rozkoszy - tej fakirce z okaryną z tiulu ... Po co tu jestem? Po co tu stoję? Po co nastrajam kontrabasy sprzeczności? Aż po ostatni wschód słońca. I po pierwszą północ przecinaną blaskiem modlitwy. Modlitwa - nie prosi o usta. O szept - także nie. Bo mówi życiem, bywa nawet, że - jego brakiem. Nienarodzoność i umarłość to dwa radykalne pomysły na to, by zająć się życiem, by docenić je - biorąc wszelkie przewrotności za dobrą monetę. Bez oczekiwania na stumilionowy banknot - bez wodnego znaku. Zapamiętaj wszystkie życiowe mądrości! - wykute na przyzbie i tuż nad świetlikiem. Pokoleń już jutro nie będzie. Będą? Nowe konstelacje ... śpiewu, tańca i okruchów gradu: wszystkie - narodzą się na ciasnym poddaszu - twojej przepastnej głowy. Stwórz się zatem na nowo Bo tego... "ty"... już jutro nie będzie. Fałszujesz? Nie szkodzi. Nieobecność lubi się wsłuchiwać w chór. Może być nawet solo.
  3. Cudowność wszystkich słońc ... Zabijasz je chmurą Przytrzymam cię - piorunochronem, promieniem, kto wie - może sobą nawet ... ? Po co? Po co odganiasz ode mnie wiatr?! Niech mnie porwie, niech przywieje jakieś jutro! Pogramy w piłkę? Grad! Opadłeś z liści? Ukocham jesień! Ty chrzęścisz, a ja wylewam się sokami! Już mróz pod butem, a kompletnie obcy kraj dopytuje, kiedy u nas będzie lato. Nie przekraczaj granicy.
  4. Jaka droga do piekła czeka Adolfa zza Buga? Nie-prosta, nie-kręta, nie-równa, nie-długa ...? Zapłaci za swe obłędy, gdy z odwiecznym wrogiem - wolnością, człowiekiem, sercem - przez piekło przeczołga się ... Z Bogiem!
  5. Matowa obwoluta spojrzenia ... Twarz - gęsto zapisana, a jednak - pusta, kartka ... Czy "Glück" się pisze przez "ò" z kreską czy "zwykłe"? Świętuję ... prawdę w hipermarkecie, kiedy otwieram czarną księgę nazizmu jak Biblię - na dowolnej stronie ... Jako pierwszy, dosłownie, wyskakuje przede mną Göring - jeszcze szczupły, jeszcze nie odlany w tłuszczu pazernej arogancji To ci dopiero prezent! W przyszłym tygodniu Wigilia. Czy zasiądziemy razem przy stole? Czy mam go przedstawić rodzinie...?! W drodze powrotnej mgła, kolejny grudzień bezśnieżny dzięki piątemu żywiołowi - masie plastiku. Czekam na ostatni autobus Kasuję porwany bilet, mniejszy kawałek utknął w szczelinie To zresztą nie pierwszy mój wandalizm. Wandalizm biernego życia, niewypowiedzianych grzechów i żalu za wszystko, tylko nie za nie. Jutro mogę nie żyć, dzisiaj też nie. Z jakiego powodu? Nie wiem. Postanawiam zainwestować w wiedzę. Czuję radość i ulgę, czuję, że wiedza, z reguły obchodząca mnie szerokim łukiem, macha teraz przyjaźnie i chce mnie obłaskawić czymś innym, niż głupotą i litrami balsamów. Chcę coś robić! Porzucam kurs podstaw psychologii, tak naprawdę lubię tylko jeść i chodzić po galeriach przeglądając fatałaszki. Znowu widzę zaćmienie księżyca i Göringa w letnim kapeluszu I siebie w gorącej nostalgii Psycholog odmówił pomocy. Ja odmówię modlitwę. Nie potrzebuję żadnej pomocy. Nie jestem kleptomanką. Rzucam się z mostu we własną anarchię, Po drodze zagarniam przęsła Czuję, że ktoś mnie zwodzi W przedpokoju kapelusz na kołku I zapach kolacji Zmówmy modlitwę za sytość. Parowar dostałam od psychologa ... Suszy mnie ... pragnienie Bez sensu. Bezsensu.
  6. @Klaudia Gasztold Super.
  7. https://www.openpetition.eu/petition/online/people-around-the-world-ask-nato-to-close-the-airspace-over-ukraine
  8. Jaką narodowość ma smutek, jaką powierzchnię świata zajmuje targane tragedią ludzkie odczuwanie? Więcej niż galaktykę. Więcej nawet - niż próżność i inne, czule dopieszczanie i równie przewrażliwione małości. Czas spędzony na samotnej kontemplacji kobiecych czasopism wzbudza głodu wczytania się w Biblię Smak mleka mógłby mieć inny odcień Być może warto by było zacząć korzystać z aplikacji, która układa algorytm udanej randki Na pewno trzeba - kupić olejek na biolinearne rozświetlenie łokci, a nie tylko bezradnie rozgladać się uciekającym życiem. Nigdy nie chciałam byle czego. Dlatego wolę brak wszystkiego. I nie odczuwam go, bo zamykam go w symfoniach, lirach i plażowych koszach geograficznych odkryć: Tak! Powierzchnia ciała zajmuje zaledwie kruchy meteor, który z hukiem rozbija się o ziemię A ziemia ...? To szklana kula do przepowiadania przyszłości - kiedy oczyści się cały brud i smród, w słoneczne dni ponoć widać tam dusze najkrwistszych potworów. Istnieje ... Istnieją ....zarówno w interpretacji "samego Boga" i Neila Armstronga Tylko czy ... ktokolwiek ją odkrył ... ?
  9. Nikt nie przejmuje się samotnością kwiatów. Zburzam wszystkie światy, zmiatam z siebie ulice Kupuję jeden bilet bez trasy I bez powrotu. Przechadzam się wewnątrz siebie - cud, że jeszcze żyję! Kocham włóczęgę i świadomość, że jest Paryż, nawet, jeśli tylko oddycha głęboko w otwartym oknie mojego miasta A moje miasta są wszystkie! Wchodzę do domu ... Krym.
  10. Głowa Putina zaklęta w formalinie... Marzenie ściętej głowy?! Rzucić mu się na szyję?! Z nożem, granatem, czy z karabinem ... ?! Jedno pewne: z głową, lecz bez poczucia winy ...
  11. https://www.openpetition.eu/petition/online/people-around-the-world-are-appealing-to-the-un-to-exclude-russia-from-the-un-security-council
  12. Kupię nowe okulary - tylko takie, żeby strach nie miał w nich wielkich oczu. I powiem ludziom, że nie interesuje mnie, jaką broń noszą pod czapkami w zimnych tunelach metra Zobaczę, co jest za zasłoną teatru zwanego władzą i pieniędzmi Ach, uwielbiam ten fotoplastykon: Liliput wietrzy skarbiec z kukiełkami ... ! A kiedy wstaną rano - ludzie bez domu i miasta Chleba, potwornie chcą, chleba! ... Z błota, z trumien i prochu - krwią wyrośnięte ciasto ... Słońce też się przeciąga, słońce też musi się budzić! Wyciągam okulary ... Strach - patrzy mi prosto w oczy Wielkie! Nie! Już nie musi się trudzić ...
  13. Moje dzieciństwo to był tak długi dzień, że nie pamiętam już żadnej daty Żadnej z tych, w czasie których rozpoczęła się każda kolejna infantylna niedojrzałość ... Bóg zawsze do najgościnniejszych domów zalicza wszelkie cierpienia I chętnie tam zagląda - zobaczyć, "czy czego nie trzeba" Miłość? Najgorsze z możliwych pożegnań. Bo można na nie umrzeć. I nigdy nie przestajesz machać - chociaż nigdy białą flagą I nie możesz też - przestać się odwracać - i nigdy plecami Co dzisiaj czuję? Zapach rozdziału marmurowych ksiąg - opatrzonych krzyżami, sepiami w owalu i ciętą na wymiar literą Żył, żyła, tyle i tyle, zawsze za krótko, zawsze tragiczny koniec I rozpacz! Bez dna! Aż ją wypełni nasz własny koniec - jakże wiotki, jakże .... ciężki ten pergamin!
  14. Szyderczo dziś śmieje się ten świat - do tych, których tu nigdy nie było ...
  15. Rozpal mi dzień, ale nie zagaszaj jeszcze ... słońca! Ostatniej nocy w słodkich celofanach Nazajutrz - bomby. Ktoś ma chęć już tylko na gorącą czekoladę ... I żeby były orzechy, i żeby nie umierać ... Zamknięta powietrzna przestrzeń - to znaczy ... że nie wolno marzyć? Doczekać cudu?! Odwołać końca?! Na autostradzie pusta scena. Pod domem czołg i zaskoczenie. Nie twoje miejsce i nie na tej ziemi. Dotrzesz tu jakoś?! Wyznasz wszystkie grzechy?! Ileż było - cudów! I wciąż - nienajedzeni ...
  16. Rzucam perły na wiatr, przekrzykuję go i śmieję się prosto w niewidzialną twarz: mój świat jest najlepszym z możliwych - nic nie robię. Nie znam ludzi, choć wiem, że teraz siedzą w ciepłych kuchniach i gładząc wykrochmalone firanki także upierają się, że ich świat jest najlepszy. Dziś - to gruby nietakt. Poczucie winy za wszystkie kanały w kablówce i barek na pilota. To stary tekst. I nieprawda też ta sama. Bilard to dobra gra dla planów i oczekiwań Leżę na pluszowym zielonym stole i trzymam kciuki za tych, którzy grają. Lepiej w totka. Nie umiem śpiewać kolęd. Jarmarczny patos lub lśniąca tandeta - tak to brzmi, kiedy próbuję. I tak cały czas jestem w czyichś ramionach - nie da się już być bliżej A to, czego nie próbuję śpiewać - tonie w bitej śmietanie Śpimy pod kołdrą ze śniegu dziwiąc się, że miłość jest taka łatwa. Nie trzeba długo nalegać. Odruchowo wymijam wszystkie mleczne drogi, wszystkie kratery i strzępy ozonu. Noc czeka w czerwonym płaszczu. Nie ma przeszkód. (Dla niej. Bo dla mnie...? - zawsze jestem.) Uwielbiam grać w siatkówkę! Oka. Widzę wtedy świat zupełnie inaczej. Wcale. Stapiamy się wieczną chwilą, życie jest karuzelą, perpetuum mobile, które na chwilę wyrzuca nas i lądujemy w kolosalnym koszmarze, lub - namiastce raju. W złotej klatce - dziś - zamknięte są tylko pręty. Mówimy sobie wszystko, nie obiecujemy sobie zbyt wiele: jedynie to, że już nigdy nie wrócimy na ziemię Wygnała nas stamtąd ta suka, grawitacja "Ale czujesz cokolwiek do mnie?" Taak pytam, bo muszę na chwilę wrócić: trzeba nakarmić dodo. A ty zmień pościel - możemy spodziewać się snów. Lubisz nieproszonych gości ... ?
  17. Życie bezustannie obiecuje jakieś "do jutra' A czy jest jakieś jutro dla połamanych snów? I rąbek nadziei na koszmarze poduszki - na której wiją się tylko czołgi głów, artyleryjskie pociski ciał - bezwładnych od cierpienia i moździerze - nadziei, wtulonych w siebie: "nie będziesz się bał ..." Oznaki jutra? Jedna prosta: czas zdyszany swoim biegiem Dogonić, czy porzucić? "Na pewno?" ... Nie wiem.
  18. Odchylam rondo kapelusza 40 lat i kołyska z baldachimen! Łagodny niebyt na fali - Bożego alfabetu, dekalogu pełni, który pozbawia mnie umiejętności czytania Kaskady złota i harfy, perski kot o imieniu "Luna," zaświaty widziane z hiszpańskich dachów, magia, która obsypuje nas ... ludzką duszą i boskim ciałem Nowego roku w tym roku nie będzie. Jeszcze nie rozliczyliśmy się ze starym. Każdy, kto nie ma dokąd pójść zawija śniadanie w kartkę z kalendarza Który to już rok, kiedy nie widać sensu życia? Lecz przecież codziennie kupujemy gazetę i detergenty! Bóg jest już niemodny, to samo chrzciny i roraty - tych rzeczy kulturowo się obecnie nie uzasadnia. Siedzę przy parapecie wpatrując się w zwiędłe paprotki. Wiem, że świat istnieje, tylko w innym rytmie, niż mój werbel zapowiadający nicość ... Zakładam satynową halkę, szybko wybiegam z przedsionka północy Pełnia. Wskazuje mi drogę do domu, który zaprzeczył wszystkim meteorytom pustych dróg Świece, komody i drewno i łuna kadzideł i chwila istnienia, którego być może już nie przeżyje Bo to ono teraz przeżywa mnie ... Poprawię kapę. W torebce zostały zmysły, dotyk i serce Na pewno znajdziesz. Tylko trzeba głęboko poszukać ...
  19. Piekło zaprasza nas do siebie, ale nigdy nie otwiera drzwi. Więcej - nikt nie zna konkretnego adresu. Ale łatwo trafić: bywa nim ... każdy człowiek Z całą tablicą Medelejewa - boskich pierwiastków Wyjdź dzisiaj z domu - dotknij cukrowej waty - stalowego nieba Stań pośrodku rzeki i czekaj na cud: zatrzymaj / odwróć nurt Wszyscy czekają na nowe życia, a kiedy one już się wydarzą, nikt nie pamięta momentu stworzenia / ziemi - dla tej nowej stopy Jej śladem podąża - śmierć - przywdziana w masywne trapery Potykamy się co rusz i tylko gruzy i wyrwy A Boga ponoć spotkasz tylko na prostej drodze... Jak?! - skoro wszystkie są nieprzejezdne - a to od ludzkich knowań, a to od nieugiętości Stwórcy, a to - kolejnego ludzkiego "absolutu" Bezkres ugniatam w dłoni. Papierowa kulka zwana ziemskim globem... Wysyłam razem z ostatnią butelką wódki pod adres "Boga" Odsyła, ale jednocześnie żąda kaucji. Mam pilnik przemycony w świętym chlebie ... Chyba już znam adres.
  20. Więc jednak pozostał po mnie dobry moment: w sercu mgła ... Pojedynczy - parujesz. Mgławice i meteory łez ... W głowie - kamień. Jeszcze się nie narodziliśmy! Dlatego - umieramy. Przynieś samowar i wielokropek! Postaw przed nami Sąd Ostateczny - tylko tak, by światło padało na mnie pod dobrym kątem, w którym stoję za karę: nic nie zrobiłam ...
  21. Niebo ma sens. Pod warunkiem, że pod nim nie śnisz. Mroczne zaułki, nienaoliwione bramy - porywa mnie życie! Dla okupu. Stoję jak słup soli - zawsze obok. W wyczekiwaniu wielkiego święta, celebracji zwanej życiem w pełni. A tu - niebo jak mgła z karabinowego prochu - księżyca nie widać. Za to kwarta płomiennej wódki I Wielki Wóz - albo przewóz ... Ja - zakładnik w tym dziwnym układzie, bo - zbyt często nie wiesz "po co," "na jakich zasadach," "czy w ogóle warto" i kto jest "w grze" Ego - udaje, że jest jedną z matrioszek. Nie dbam o niebo, kiedy poleruję miecze, którymi chcę walczyć nie tylko ze złudzeniem, ale i z politycznymi pseudo-dobroczyńcami, z krzewicielami zaściankowego patriotyzmu w szkołach dogrzewanych tinderem i lekcjami odmierzanymi tiktokiem ... Urbanistyczna łąka, betonowe mlecze - zdmuchnij! Nie podoba się? To znaczy, że twój małż jeszcze nie odpadł zgrabnie od muszli, że wciąż pokładasz nadzieję w tym, który kompletnie się do tego nie nadaje: w człowieku. Ja dobrowolnie z niego zrezygnowałam na rzecz grzesznego spokoju, z którego się nie spowiadam i nie zamierzam. Ludzie nigdy mnie nie lubili, nigdy ich nie przyciągałam i w dorosłe życie wkroczyłam z postanowieniem, że nie będę się z nimi nudzić. I obietnicy dotrzymałam. Jak mało której! Stronię od zobowiązań. Nie stać mnie na nie. Ale szczerze ...? Vice versa. Szczerze. Uśmiecham się do rzeczywistości. Nie kradnij - tylko to jestem w stanie jej nakazać. Lubię swoje imię, a rzadko kto potrafi je w odpowiedni sposób wymawiać. Lubię żyć w samotności, a mało kto umie się powstrzymać przed załączeniem rodzinnego zdjęcia na tle nowo wybudowanego bliźniaka do tejże refleksji ... To jacy jesteśmy? Połatani i trochę dziwni? Paralelni i refleksyjni? Kwadratowi i zbyt przestrzenni? Idę. Nie musisz podążać za mną. Możesz iść obok. Możesz iść we mnie, pod jednym warunkiem: będziesz mną. Ze mną... Kręte schody, wreszcie światło latarni morskiej - na tym suchym lądzie nie ma komu wskazywać drogi: każda jest zła. Rozmawiam już tylko z moją coiffuresse i ze stylistą pudla, na deser jem lukrowane nudle o nazwie Sekwana i zastanawiam się, kiedy tu będę, kiedy siebie narodzę, bo póki co - zaledwie - żyję. Możesz zrobić mannę.
  22. Na jutro - nie przygotowałam nic oprócz bólu Pomożesz mi dokończyć?
  23. Nie odchodzę od zmysłów. Praktycznie ich nie mam. Tylko jeden właściwie ... płaczu. Kiedy nie rozpoznajesz mojej miłości milczącej przez telefon ... Błagam, byś mnie nie zabijał, gdy wrzucam świecę dymną do twojej pracowni pełnej martwych natur - mnie ...! W nas ...? Śmierć rzuca pustymi strofami. Wina - parzystymi numerami telefonów Do grona nieprzyjaciół! Legendy - mapami pustyń ... O, jest depresja?! Szelf. W oceanie łez. Pomożesz mi się stąd wydostać? Czego chcesz ode mnie?! Jak to ... niczego? Umieram na smutek. Ugodzona pustką pokoju, w którym podarowałeś mi ten głuchy telefon Żałuję, że odebrałam ...
  24. Wzrok męczy podróż - pobocza stepu, wilgoć sawanny Droga pokręcona prostotą, zdystansowane przybliżenia... - czekaj, wezmę tylko lunetę! Apatia pobudzona do tego stopnia, że nie chce się zrobić przewrotu ani w tył, ani w bok, ani w poprzek... Obawy zadeptują własne buty, otwieram na oścież okna, by wpuścić trochę zimy, szczyptę mrozu do tego targu staroci, na którym handluję sobą Choć kupców nie ma, to całkiem nieźle sobie radzę: pakuję się w walizki i kartonowe pudła Owijam - w noworoczne girlandy i satynowe wnyki Omijam wszystko to, co nie jest zachwyceniem się, załamaniem światła w kolorze twoich oczu Nikt nie przychodzi mi na myśl, kiedy myślę ... o sobie. Kiedy zmieniam zdanie, wiem, że jestem ... na nic. Rozłączyłeś się już? I tak nie dzwoniłam do ciebie. Śpij! Sen przyniesie imbir i porto. Świat dopowie "kocham" i przyniesie cynamonowe ciasteczka z przepowiednią w środku Jedyne, co możesz mi przywieźć z Chin, to ten słynny mur! Potrzebny mi dokładnie takie parawan, kiedy niebieskie ciało przyodziewam w międzygalaktyczne fatałaszki ... Tak, tak, kupię ci i ciabattę i dobry seks i kolorowy magazyn. Broni. Tylko najpierw muszę cię zastrzelić...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...