Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Justyna Adamczewska

Użytkownicy
  • Postów

    6 866
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    73

Treść opublikowana przez Justyna Adamczewska

  1. Marcinie Mnie też, dziękuję. Ta powyżej, to takie głupotki z pamiętniczka. :))
  2. Tyś moja Moja na wieki urocza damo, daj to, czym cię obdarowano, wezmę delikatnie rozchylając, iskrą uwielbienia rozpalając. *** Drżą usta pocałunków stęsknione, dłonie rozkoszą są rozpalone, piersi pieści dotyk namiętności, ruchy są pełne ekstazy miłości. Być już zawsze szaleńczą jednością, piękna ciał nie dotykać szarością, dnie i noce przytulać do siebie, poczuć dotyk błękitu na niebie. *** Ogarnięci mocy tchnieniem - stworzeni tyko dla siebie. Damo…
  3. Może, jesteś dobrym obserwatorem i znajomość poezji masz ogromną. Dziękuję za Twoje słowa. pozdrawiam. J.
  4. E... nie Sylwestrze. Mam w zanadrzu jeszcze wiele sielskich - anielskich wierszy. Zapodam. Choć powtarzam, są jak nie moje, na ten moment.
  5. No, kocie, zapewne masz rację. Wtedy go pisałam z wypiekami na twarzy i drżącym z miłości nastolatki, sercem. Było, minęło. Zmieniłam się i to bardzo. Ale zapodam jeszcze kilka podobnych, eh, te motylki... Dobrej nocy. Popracuję nad warsztatem, choć raczej treśc dla mnie ważna. Czytałeś "Geniusz bizona"? Nie żebym reklamowała, ale tam jest moja dusza. Wszystkiego dobrego. To ja nr 2
  6. Waldku, Miło, zapraszam na przechadzkę,ale troszkę mroczniejszą. Zgoda, już niedługo. Dziękuje, Waldku.
  7. kocie, wiersz dawny, minione czasy. Nie przepadam za nim, ale takie małe doświadczenie zrobiłam (wybacz). Jak będzie odebrany i... jakoś poszło. Czyli ptaszki, motylki itp. Fakt, teraz mam styl mroczny i taki mi odpowiada, choć z lekka "niechodliwy", jak się przekonałam. Ten powyżej to liryka dla panienek, a ja już z takiej wyrosłam. Mam w głowie wiersze typu "Syndrom poobozowy" itp. Będę pisać, co mi leży na duszy, jak będzie przyjęte? Wiem, z góry. Ot, co. Ta piosenka to ja.
  8. No, prymitywizm w modzie, Sylwestrze. Dziękuję. To mój wiersz sprzed lat, kiedy nie byłam taka ostra, jak dziś. Dziś to nie bardzo mój styl. ;)) Mój styl od lat taki, jak na obrazku.
  9. Dziękuję, Maćku.
  10. Nieważne dokąd zaczarowany los nas zabierze, nieważne, ile niełatwych napotkamy ścieżek. Ważne, że razem, że wspólnie, że za ręce, ważne, że tylko ty i ja pójdziemy, nikt inny więcej. Rozpocznijmy więc naszą podróżo – przygodę, niebanalne zbierzmy żniwo złączeni z przyrodą. Idźmy cicho, spokojnie, ślad niech malutki pozostanie, bo nie można niweczyć tego, co Boskie i nieskalane. Tak trwajmy w drodze, czasami przyspieszając, lecz tylko po to, aby podziwiać, jak hasa zając. Od ciut, ot taki malutki, a ważny dla uroku drogi, zróbmy krok dalej, by podziwiać także jelenia rogi. Ta nasza podróż zaczarowana niechaj będzie, niech cud stworzenia otworzy się tu, tam i wszędzie. Nasze oczy, nasze palce i dusze wezmą tyle, ile mogą, bo spacer po ścieżkach życia jest nie zawsze łatwą drogą. Po minionej cudnie, jakże ważnej i urokliwej przechadzce, wróćmy do domu zapatrzeni w siebie, zjedzmy kolację. Posilmy się przed jutrem, opłuczmy kryształem wody ręce, Dziękujmy za świadomość, że zrobić można o wiele więcej.
  11. Justyna Adamczewska

    W zielone

    To wiersz jakby o mnie? Nie, no samm, Ty gagatku. A dziś takie pazurki:
  12. Całe szczęście, pozdrawiam jeszcze raz, Natalio.
  13. Oj, Fajnie, że nie poszłaś "w fochy", tylko zmieniłaś, choć nie spodziewałam się, że tak uczynisz. Pozdrawiam, porannie, J.
  14. Natalio, ciekawie, trochę mrocznie Ale te wersy, trochę (wybacz) wybijają z rytmu - są śmieszne - może nie załapałam ich w kontekście wiersza. Pozdrawiam. J.
  15. samm, dziękuję. Jakze miłe słowa pod moim adresem. Nie spodziewałam się, tym bardziej sprawiają satysfakcję. Moje poczucie humoru ma raczej czarny odcień. Ale wiem, dzięki instynktowi, co i kiedy można. Jestem Ci bardzo wdzięczna, samm, za dostrzeżenie mnie i moich (takich sobie) utworków. P. S. Ty pięknie piszesz - i to nie przymilanie się, bo ja nie lubię "lizusostwa". A to coś dla Ciebie na dobry humor od rana. Tylko znajdę, eh. Poczekasz?
  16. Twarde wersy o wysysani u życia innym. Wampiryzm emocjonalny wyczuwam. Gniew przemówił we mnie z tych wersów, ale słuszny gniew, choć destrukcyjny. Nie wiem czy ta piosenka ze słowami J. Tuwima, jest tutaj na miejscu. Wg mnie tak. Dziwnie drażniący wiersz - podoba mi się jego decyzyjność. TYLKO JAKOŻ MI OSTATNIA ZWROTKA NIE PASUJE To już jej decyzja. Może ona chce się "zadusić w jego potrzasku.?
  17. Pewnie muzyką. Tak się zrodziła, myślę. Człowiek słuchał dźwięków przyrody i zaczął sam je odtwarzać. Piękne. Pozdrawiam. Belfano.
  18. Betko, bardzo lubię Twoje pisanie. Ten wiersz, acz nieco ostry i "ustawia w szeregu", to utrzymuje przede wszystkim porządek. A to przy sztormach - trudne. "Dla ziemian jest ziemia" - trochę zmieniłam. Cóz ziemianie przemierzają naszą planetę, są w górach, na morzu, w wydrążonych skałach i pod ziemią. Trochę mi to "zaskrzypiało", mam wrażenie, że z niecierpliwością kończyłaś wiersz - przebija nutka braku spokoju, co u Ciebie niezwykłym jest zjawiskiem. Pozdrawiam. J. A to na wyciszenie:
  19. Geniusz bizona Miliony odstrzelane. Sportowe zabawy a jakże - dla nich żyjących pod ziemią uwalnianych przez prerię. Bizony – gnijące ciała oskalpowane przemierzają stary Nowy Świat. Mówią, uczą przetrwania. Rozbiegane krwiste oczy widzą pociągi pełne wystrzałów makabrycznego snu jawy rzeźni. Zaraz – trwają przecież – geniusze. Złote ich rogi, sierść mienią się niebezpiecznym zwycięstwem losu. _______________ Bizony pod koniec XIX w. były mordowane. Polowania na nie stały się ulubionym sportem białych uzbrojonych w broń palną. Przyjeżdżali oni specjalnymi pociągami i strzelali do zwierząt z okien wagonów. Wg indiańskich legend bizony żyły pod ziemią, były niezniszczalne, a tylko wybrane osobniki chodziły po niezmierzonych preriach. Potrafiły mówić. Przekazywały informacje o masowych mordach swoich braci. Justyna Adamczewska
  20. Taniec w niebie - tak zrozumiałam. Jest optymizm w tym wierszu, Paulino. :))
  21. kapslu było paru Chlodwigów, np. II. Ty napisałeś prawdopodobnie o I. Pomyliłeś narodowość. Chlodwig I (fr. Clovis Ier, łac. Clodovicus, frankijski Chlodowech), (ok. 466 – 27 października[1]511) – był władcą Franków, synem Childeryka I i Basiny. Najsłynniejszy spośród merowińskichwładców. Bitwa pod Tolbilac (496 r.)
  22. Te wersy zaprzeczają całości wiersza. Chlodwig był okrutny, ale tez i w okrutnych czasach żył. Dziś tez jest wiele okrucieństwa. Tylko jakbyśmy tego nie dostrzegali. Pozdrawiam.
  23. Dziękuje, belfano, ja też interesuję się Holocaustem. Musisz uważac, boś wrażliwa a temat, natomiast drażliwy. Nie bardzo nośny, ale ja i tak piszę o tym. Dla zamordowanych, ocalonych, niesamowitych ludzi.
  24. eh, głupstwa, dla mamony. Tej policzalnej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...