Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Czarek Płatak

Użytkownicy
  • Postów

    5 935
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    55

Treść opublikowana przez Czarek Płatak

  1. Bardzo dziękuję Maks. Osobiście też najbardziej ulubiłem sobie knującą eksodusy glinę ;) Co do tego jak wyglądało i jak wyglądać może to obraz mój wymalowałem w oparciu o tezy czysto naukowe, o których mówi się, że są najbardziej prawdopodobne. Pewności oczywiście jednak mieć nie będziemy nigdy. Miłego dnia!
  2. Po to une te słowa są - żeby mieć z nich używanie. Przykro mi, że pośrednio przyczyniłem do czkawki. Możliwe, że przystawanie na chwileczkę podczas czytania w miejscach znaków przestankowych mogłoby wpłynąć na nią nieco łagodząco :) Rozumiem skojarzenie, lecz miłości tu brak ;)
  3. Wielki Skurcz Na początku był ogień zrodzony z wszechrzeczy, niczym z trzewi dziewiczych, boskie tchnienie Tyche. Hiper huk wraz się zrobił, co zbudził bożyce, i w kipiel rzucił bez dna odprysków niebieskich. Wtedy, w ziemskich dziedzinach z archaicznej zupy, w molekuły panspermia, czy quinta essentia, dla powielań ukuły łańcuchy DNA, emergentna pra glina knuła eksodusy. Bluzły frukty, wybuchły, w toń ruszyły i z wód. Piór dostały, nóg, kciuk też, większe mózgoczaszki, za tym: wojny, dech fabryk, kres cywilizacji. I straszny znów przyszedł ogień, potem Wielki Skurcz.
  4. dobrze mieć taką swoją ławeczkę. Pozdrowienia. W tym dla Daffi :)
  5. czasem, kiedy przyglądam się swoim podfruwajcom mam podobne obawy. Wtedy czysto abstrakcyjnie chciałbym żeby nigdy nie do/urosły.
  6. Hahah, cieszę się, że 'w maj' jedynie wzbudziło Twoje wątpliwości. Nie odpowiem wierszem na zapytania w Twoich strofach, bo odpowiedź na nie, nie specjalnie głęboko ukryłem we własnych powyżej :) Dziękuję za czytanie i zwrotki komentarza. Pozdrawiam serdecznie życząc miłego dnia!
  7. @Marcin Krzysica Dokładnie chodziło o, hmm przejście, szczególnie w miejscu 'a panowie i panie w balroomie' i 'trwa tan, wre...'. No ale, może nie dość umiejętnie. Jestem wszak jeno domorosłym rymopisem :) Z pozdrowieniem!
  8. Zmiana w rytmie przy wejściu poszczególnych, konkretnych strof była zamierzona, by niejako zwolnić rotację / przejść do kolejnej odsłony rozwoju wypadków. Jednakowoż serdecznie dziękuję Deo i kłaniam się odmachując kapelutkiem :)
  9. Spodziewałem się takiej Twej opinii. Czasem jednak krócej się nie da :) Ale z tym rowerem na wybojach troszkę chyba pocisnąłeś. No, ale tam. Nie oglądam się i jadę dalej.
  10. Recepta nieomal aptekarska, ale konkretna i się z nią zgadzam w rozciągłości całej. No, może w moim uznaniu powinna być przewaga serca nad rozumem, bo gdyby nie to to nie poezją, a tematami naukowymi nam się parać. Ukłoniki ;)
  11. @MaksMara A, bo ja gaduła jestem to i czasem nie potrafię zaprzestać. Świtezianka powiadasz. No, na pewno z podobieństw będzie tu coś a'la strofa stanisławowska ;) Rad jestem wielce, że znajdujesz ten utwór wdałym :D Z ciepłym pozdrowieństwem @Waldemar_Talar_Talar Na zdrowie :) Dziękuję.
  12. Osobiście należę do tak zwanej (przynajmniej przez kolesi z Posad i Stanowisk) totalnej opozycji i 'nie wierzę im [...] jak psom' dosłownie w niczym, ale też uważam za kompletno nieetyczne granie w politykę taką jak ww. karta przez jakiekolwiek ugrupowanie.
  13. Ballada o chędogiej niebodze Chędoga nieboga szkaradny pan zadrżała podłoga gdy poszli w tan on gruby jak kłoda czy drewny bal ona zaś dorodna niczym park w maj. Chędoga nieboga, szkaradny pan Kaizer walc tańcowali, ona tak nadobna jak wiosną maj, on spasły jak wieprz i stary, ona wiotka, smukła jak łoza, ach! te oczy zlęknionej łani, w nich lazur lagun rajskich, poblask gwiazd, i nieb południa cyjany. Jegomość zaś był dziadyga i wieprz, jako się wprzódy rzekło, tłusty, i śliski, i execrableu, nie uwłaczając wieprzom, kreatura, karykatura, wesz, diabli go wiedzą takiego, bankier, hucpiarz, poseł na Sejm RP, szmondak, że szukać ze świecą. Do okna księżyc przyklejał polik, bo była akurat pełnia, śnieg krzesał iskry, krakały wrony nieszczęścia zwiastun, zła wieszczba, bryłą tkwił w nocy pałac jak onyks, w park biegła echem orkiestra, mrok płoszył glanse łez żyrandoli, mróz skrzypiał jak sznur wisielca. A panowie i panie w balroomie: garsonki, krawaty, fraki, kotyliony, muśliny, tijule, cherstonki, gorsy i sztrasy, bluzki z Weschseide, plisy, koszule, majoli woń w Crepe-satin, tweedy, fulary, melanże bouclé, welury, kokardy z tafty. I jak karuzel wiruje wszystko, kołami mandali niejako, bębny i trąbki wtórują skrzypcom, gdzieś pośród nich buczy fagot. I światła tańczą, i pary płyną, pawiment błyska mozaiką, ponad głowami sceną antyczną z Cesarskim w tan poszedł plafon. W tanie zaś Pan Kloc sprośne dusery, próbował na uszko szeptać niebodze jasnej jak księżyc w pełni, co twarz do okna przyklejał. Ona nieszczęsna chciałaby zbieżyć, ale maniery, modestia, nie pozwalały jej na to, żeby zniżyć się tam, gdzie tkwił ten drań. Myślała jednak: — co za dziadyga, amorek — fetor ex ore. Też mi się znalazł cud apsztifikant, czekaj, już ja cię urządzę. I niczym fryga w tan się rzuciła, bo była uknuła fortel — tak go przegonić, że na metysaż dziad z tchem wraz straci ochotę. Podłogę muśnie w przelocie ledwie, niby boginka skrzydlata, i coraz szybciej, i coraz prędzej wiruje, skręca się, wzlata. I gna cap pędem krasny na gębie, i sadzi susy — assapan, tego owocu i tak nie zerwie jak na plafonie król Tantal. I trwa tan, wre w serpentynach, w trylach, resztkami sił już pryk goni, coś oczy jak śmierć ma ta dziewczyna, on się utopi w ich toni. Wtem! — grom w pierś! z nieb miecz! jezus maryja! rozjasny ryk, myśli rozbłysk — gdzieś jest...była...nitrogli...ceryna — już nic, już cisza, noc nocy. Pisk dam na sali, gdy dziad padł martwy z łomotem posadzki głuchym, wrył tan, osadził na miejscu walczyk, orkiestrę wstrzymał w pół nuty. Cne dziewczę zwalił w synkopy lasy, nieładny pejzażyk trupi, jeszcze coś jakby uśmiech Hekaty znikł za falami jej pukli. Chędoga nieboga szkaradny pan zadrżała podłoga gdy poszli w tan miał być walc w ostrogach był totentanz Chędoga nieboga szkaradny pan.
  14. "och, gdyby tak znów można spuścić Psy Boga...." Mocny, słuszny wiersz na ważki i niewygodny temat. Pozdrawiam
  15. drzewo już nie zobaczy, ale dziękuję, że mogłem/liśmy zobaczyć i na chwilkę poczuć. Bardzo ciepło, delikatnie, kobieco opisana kochanie. Niskie ukłony i uszanowanie
  16. Cześć Cyprianowi! Wczoraj akurat czytałem, Krakusa księcia nieznanego :)
  17. Tuś mnie zaintrygował - dlaczego / czego się nie spodziewałeś?
  18. Podzielam opinię Oxy. Perfekcyjnie zarysowałeś koło natury - życie i śmierć - nieodzowny wszak jego element.
  19. Pięknie, dużo się tu dzieje. Miło było się na chwilę w te obrazy zanurzyć. Z słonecznym pozdrowieństwem!
  20. A taka moja mała 'wycieczka' :) Dziękuję i się kłaniam ;)
  21. O, to, to :) No, czerwień jako kolor miłości, choć ta ma dla mnie wszystkie odcienie.
  22. @MaksMara Czy ja wiem, czy wiem ;) Jeśli błękit to niebo, a czerwień to krew, to życzyłbym wszystkim więcej tego pierwszego.
  23. @Marcin Krzysica Podziękowania za wizytę i pozostawiony ślad.
  24. ojej, sorałka. Wielkość wynika sam nie wiem z czego. Wklejałem rzecz telefonem i pewnie to elektroniczne ustrojstwo coś nawywijało. Wciąż płata jakieś figle. Zapewne przyczynia się tego także fakt, że wszystko piszę w moim ukochanym i znienawidzonym 'międzyczasie', czyli w przelocie. Jest to zaczarowane miejsce, które znajduje się tuż obok mnie, i w które wskakuję, by 'stworzyć' cokolwiek. Dobrze, że je mam, ale też oddałbym bym wiele, by móc międzyczas zamienić na czas na takie działania, a pisanie w szczególności. W telefonie nie wyglądało też tak kobylaście. @MaksMara 'dla przyszłych pokoleń, błękit miast czerwieni' byłoby dobrze ;) Z pozdrowieństwem !
  25. @Deonix_ Absolutnie nie trzeba Deo. Niezmiernie mi miło. Ukłoniki :) @Stary_Kredens Dziękuję za wzytę. Z pozdrowieniem. @Annie_M Nie lubię się ograniczać i poruszać w jednym konkretnie nurcie ;) Niejasności pozostawię niedopowiedziane. Co do 'śród' to zamieszczam regułkę ;) Za wizytę dziękuję, również pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...