Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 26.04.2025 w Odpowiedzi
-
W rubryce „zawód” wpisuję - gorączkowe ratowanie pasji, którą duszę w dłoniach. Nie znam zaklęć na sukces, moim fachem są rzeczy małe, kruche i codzienne. Staż przeszłam w teatrze powtarzalnych dni. To one rzeźbią twarz, linia po linii, podczas gdy w szczelinach między słowami piję gęstą, czarną gorycz. Moje kwalifikacje? Gniew, który stał się domowym zwierzęciem, i odważna myśl, zamknięta w klatce nieśmiałości. Lęk ma kierunek i temperaturę. To wschodni wiatr, niosący echo frontu, przez który zaryglowałam drzwi przed marzeniami - są zbyt delikatne na tę pogodę. Jeśli szukasz referencji, nie czytaj papierów. Zajrzyj w oczy - tam, na samym dnie, odnajdziesz swój podpis.35 punktów
-
już słońce zaszło psy się uśpiły, on mnie dziś prosi na spacer. właśnie się stroję, plotę warkocze myślę, czy może co stracę? jużem gotowa kwadrans w godziny o naiwności, ty przebacz! chyba zgubiłam rachuby czasu to miał być spacer do nieba nie bujam w chmurach siedzę w fotelu, ubrana w płaszczu i butach. nie słychać żadnych anielskich chórów tylko to pianie koguta.30 punktów
-
na ziemi, co pamięta krew i uderzenie łopaty o kamień rosną brzozy z korzeniami w mundurach tyle zostało - numer na nieśmiertelniku fotografia bez twarzy ślad buta w glinie cisza ma tu wagę ołowiu nad Wisłą płynie echo co nigdy nie wróciło ze wschodu nawet cień nosi tu ranę a jednak - wśród popiołu, wśród ruin alfabetu - wciąż składa się rozstrzelane imiona30 punktów
-
S: „Kocham cię” to nie zgoda, żebyś sięgała po mnie tylko wtedy, gdy drżysz. F: A moje „kocham” nie jest schronieniem, dla twoich wahań ukrywanych pod słowem troska. S: Nie jestem podstawką pod twoją samotność, ani miejscem, gdzie zsypujesz okruchy swego lęku. F: Nie szukam kogoś, kto mnie uniesie, tylko kogoś, kto nie odstawi, gdy zobaczy pęknięcie. S: W tym duecie nie chcę być spodkiem, przesuwanym tam, gdzie akurat ci pasuje. F: A ja nie chcę być filiżanką, którą się stawia ostrożnie, ale nigdy nie bierze do ust. S: Relacja to nie blat stołu, na którym muszę stale uważać, żebyś ty czuła się stabilnie. F: Ja tylko próbuję nie spaść z krawędzi, kiedy ty milczeniem studzisz wszystko, co jeszcze jest gorące. S: To, co nas łączy, nie jest już miłością, tylko mapą miejsc, które kruszysz ciężarem twoich potrzeb. F: Moim błędem było wierzyć, że dasz mi ciepło, którego sam nigdy nie umiałeś utrzymać. S: Nie jestem naczyniem do napełniania. Jestem tym, co zostaje, gdy przestajesz pić i odstawiasz mnie na bok. F: Nauczyłam się, że mogę stać bez ciebie. S: Nie zauważyłem momentu, w którym przestałem być potrzebny. F: Bo zawsze byłeś potrzebny - tylko nigdy obecny. Po prostu - jesteś już zbędny.30 punktów
-
poezja jest jak usterka w matrycy — błysk w oprogramowaniu świata, który pozwala zobaczyć niewidzialne nie jest Wielką Biblioteką skatalogowanych wzruszeń, ani zbiorem zamkniętym, gdzie ostatnia kropka kończy wszystko człowiek chciałby ją zważyć, zmierzyć jej ciśnienie i tętno, lecz ona jest właśnie brakiem ciśnienia, chwilą rozszczelnienia, przez którą prześwieca druga strona fizycy podejrzewają, że to adaptacja — mutacja świadomości, pozwalająca widzieć promieniowanie, którego nie ma poezja jest więc stanem kwantowym, zanim pojawi się obserwator - mostem z mgły rozpiętym nad pustką, po którym przechodzą znaczenia w drodze ku formie29 punktów
-
już nie ujrzysz — wiem, maleńka — mej troskliwej, ciepłej twarzy ale nie płacz, bo w twych dłoniach moja pamięć wciąż się żarzy nie podniosę rąk zmęczonych do uścisku nie powrócę ale dotknę cię w powiewie kiedy wiatr twe włosy muśnie niech ci lato wciąż powraca niechaj śmiech rozgoni chmury i pamiętaj że wciąż jestem twoja babcia - patrzę z góry29 punktów
-
Nie można cię winić, że nie umiesz śnić, gdy w twoim domu gasło światło i nikt nie mówił "kochanie, śpij". Twoje sny wędrowały boso po zimnej podłodze, uczyły się same, czym jest miłość, a czym zaufanie. Zostawiałaś gorzkie ślady na poduszce. Poranek zmywał je – wstydził się czułości. Nie miałaś stołu, pachnącego rozmową, ani filiżanki, co znała dotyk ciepłej dłoni. Nauczyłaś się wszystkiego od końca: modlitwy bez "amen", tęsknoty bez "wróć", siebie bez "kocham".28 punktów
-
Robimy z uczuć relacje na żywo, bez filtra. Żyjemy na granicy - bliscy załamania. Kiedyś jedno spojrzenie było iskrą. Ktoś dla kogoś ryzykował wszystko. Dziś mieszkamy w samym świetle - bez zasłon i bez cienia. Tłum przewija nas palcem. Nie szuka ognia. Sprawdza tylko, czy to nie efekt specjalny. Czy naprawdę coś się pali.27 punktów
-
długa noc rozciąga się we mnie aż gubię godziny i własne ciało leżysz obok twoja obecność wyznacza granice mroku myśli przestają rwać się i plątać noc trwa dalej - miękka, głęboka powietrze krąży między nami a ciszą nad ranem woskowy blask wycieka ze szczelin w sklepieniu odsłaniając prawdę o nas dwojgu twoja skóra to tylko stary pergamin a pod moimi palcami zamiast rytmu serca szumi jedynie piach i suchy liść mrok wcale nas nie puścił - to ja stałam się jego jedynym domem a ty jesteś tylko echem które uwięziłam pod pękniętym spojrzeniem zostaję w tym martwym bezruchu czekając, aż kurz całkowicie nas przykryje27 punktów
-
Wszystko minie... Ktoś, kiedyś, gdzieś. Nigdy? Może, na pewno... Przed wiekiem, rokiem dekadą. Chwilę, zawsze, na wieczność - w cylindrze, kaszkiecie, uszatce cyklistówce. Niewidzialny, łatwopalny, bezbronny andersen, kaskader wieków niewinny czarodziej. Tułacz globtroter, bon vivant... Proch ziemi.26 punktów
-
Zdejmij z moich dłoni pył tej nocy, który jeszcze noszę, choć świt już przyszedł. Zaprowadź mnie tam, gdzie jesteś bliżej niż krew w żyłach. Naucz mnie obecności, która nie odchodzi. Gdy pytam, dlaczego me serce płacze i kogo tak naprawdę szuka - odpowiedz mi w ciszy, Ty, który znasz moje imię. Bo patrzę i nie rozpoznaję. Słucham i wciąż się uczę słuchać. Z życzeniami, by każda troska zamieniła się w wiosenną rosę, a każdy nowy dzień brzmiał echem odrodzonego życia. Pełnych nadziei Świąt Wielkiej Nocy.26 punktów
-
W zimnej przestrzeni wśród aspiracji na drodze ptasim usłanej mlekiem piękne gwiazdeczki czekają tęsknie co im fortuna w darze przyniesie Lecz nawet w chłodnej kosmicznej próżni pragnienie ciepła brzmi cicho przecież dystans topnieje pieszczony szeptem bliskość przytula zawsze najlepiej Czułym promykiem aury dziewczęcej przyciąga Marsa w słodką orbitę na szlakach czasu oswaja szczęście nim chwila zniknie gdzieś za zakrętem26 punktów
-
Od lat utrwala pamięć na nietrwałym papierze paragonów. Żeby wiedzieć, kiedy kupił ostatnie mleko. W kuchni wciąż stróżują dwa kubki. Jeden, z pękniętą wargą. Drugi - gładki i pusty - relikwia dla gościa, który nigdy nie przyszedł, choć jego kroki wciąż słychać na schodach. Śmieci wynosi ukradkiem, o zmierzchu. Chowa przed światem dowody swojej obecności. W szklanym oknie telewizora żyją ludzie, którzy potrafią rozmawiać ze sobą dotykiem i głosem. Ścisza więc dźwięk, żeby nie przeszkadzać im w szczęściu. W szufladzie, pod stosem rachunków, trzyma list bez adresu. Złożony na czworo, jak skrzydła martwego motyla. Nauczył się, że nawet za ostatnie słowa będzie trzeba zapłacić. Wie, że kiedyś wyjdzie i nie przekręci zamka. Zostawi klucz w drzwiach - niech tkwi, dając pewność, że dom zawsze czeka, aż ktoś wreszcie wróci.26 punktów
-
Stawiają przed nim szkło. Ciężkie. Zimne. „Odżyjesz. Nie była dla ciebie.” Mówią po kolei, jakby przekazywali sobie dyżur. Wyliczają jej wady, żeby było mu lżej. Każde zdanie coś przestawia. Jak mebel w ciemnym pokoju - nagle nie wiadomo, gdzie stać. On kiwa głową. To łatwiejsze niż mówić. Przypomina sobie jej pieprzyk pod lewym okiem, to jak poprawiała włosy i wymawiała jego imię, gdy nikt nie słyszał. Ktoś klepie go po ramieniu. Za długo. Jakby chciał go już podnieść. „Chodź, idziemy w miasto.” To brzmi jak polecenie. Jakby siedzenie było błędem, a cierpienie trzeba było rozchodzić w butach. Nie chce iść. Chce zostać w miejscu, gdzie jeszcze wszystko się nie skończyło - gdzie czuje jej zapach. Boli go, jak szybko przestaje być historią o miłości a zaczyna być tylko opowieścią o błędzie. Oni się śmieją. Mówią o świeżej krwi, drapieżniku, polowaniu, nowym życiu. On nie chce nowej miłości. Chce odzyskać chwilę, w której pozwolił, by nazwali jego stratę ulgą. Patrzy w telefon, sprawdza czy wciąż potrafi czekać. W końcu wstaje. Uściśnie im dłonie. Skłamie: „Teraz jest lepiej,” bo ktoś już zdążył uwierzyć za niego.25 punktów
-
"Nie odchodź" - prosi wiatr błądząc w sitowiu, gubiąc horyzont w kołysaniu trzcin. Też tak proszę, gdy twój dotyk płynie po mojej skórze. "Zostań" - szepczą wodorosty oplatając kostkę wędrowca, nie wiedząc, czy ratują, czy topią. Jeśli uchylisz drzwi do swojego spojrzenia - utonę w nim cała. "Nie gaśnij" - krzyczy noc, liżąc brzegi ostatniej krwawiącej gwiazdy. A ja chcę tak krzyczeć, gdy czuję, jak w twoich oczach eksploduje blask. "Zwolnij" - błaga chwila, nie chcąc tak szybko stać się przeszłością. I ja błagam próbując odcisnąć w pamięci fakturę twoich ust "Wypełnij mnie" - woła ziemia przyjmując deszcz , by nie utracić tego, co dotknęło jej wnętrza. Chcę tego samego. Gdy twoje imię rozpada się na języku, i stajesz się częścią mnie. inspiracja: Wiersz Anny Ciarkowskiej25 punktów
-
Jedyny ruch to siwy dym nad krawędzią. Czerń w filiżance nie ma dna, jest studnią bez echa. Nie piję, by uciec. Piję, by wrócić. Ciężar ceramiki to ledwie wstęp - smak jest tutaj treścią. Ciemna materia na języku – to dowód na istnienie rzeczywistości. Jej gorycz jest osią, wokół której obraca się poranek. Czekam, aż straci swoją gorączkę. Zanim wrzątek stanie się ukojeniem, świat ma zakaz wstępu.25 punktów
-
spotkajmy się na spacerze to taki prześliczny zwyczaj najlepiej w połowie drogi przytomni wpół bez księżyca bo po cóż błądzić osobno półsennie w północy spokój skoro się już znaleźliśmy półszczęścia złóżmy w półmroku a niech się każdym półzmierzchem świat nawet cały zadziwi że my tak ciągle ze sobą półszeptem jakby półżywi24 punktów
-
ludzie by chcieli do nieba a niebo do nas przychodzi robi to zwykle po deszczu żeby nam życie osłodzić przedtem się sobie przygląda kałuże to jego lusterka są dla mnie jak metafory cukierki w złotych papierkach kocham się w deszczu i niebie choć jestem jakby za duża to lubię chlapać i mącić łazić jak dziecko w kałużach robię wreszcie co kocham niczyich uwag nie zniosę mam nieprzemakalną odzież wkładam na uszy kalosze24 punktów
-
Noc nie ucieka. Noc się wyczerpuje. Światło nie zmienia świata. Zmienia dostęp do niego. Kontury powoli wracają na swoje miejsca. Wzrok ustawia ostrość na to, co się odradza. Krótki moment, gdy wszystko staje się sobą. Nie trzeba jeszcze formułować zdań. Czekam na pierwszą, nieśmiałą plamę koloru.24 punktów
-
W kalendarzu, między dentystą a „kupić jogurt”, dopisuje drobnym drukiem - "koniec świata". Myśli: " To zabawne - jak puste miejsce w szafie potrafi ważyć więcej, niż cała jej zawartość". W markecie jedną ręką scrolluje traumę, drugą wybiera awokado, w słuchawce seryjni mordercy, w koszyku "poranna rosa"- płyn, który ma przykryć zaduch nieprzespanej nocy. Przez jezdnię przechodzi ostrożnie. Nie z miłości do życia, ale przez wstyd - głupio byłoby zginąć bez makijażu i z listą sprawunków. Trwa - od ataku paniki do promocji na masło, od lęku przed ludźmi po potrzebę świeżego chleba. Codzienność rozpięta między lodówką a przepaścią. Świat nie chce złożyć się w całość. Idzie do wróżki - niech ktoś jej wreszcie wymyśli jakąś przyszłość.24 punktów
-
Ujmujesz mnie tym, że zamiast obiecywać nieosiągalne, schodzisz słowem do prostego domku w lesie - tam, gdzie czeka herbata w dłoni, która nie udaje kosmosu, a jednak potrafi nim być. Ta zwyczajność, którą mi ofiarowujesz, ma w sobie więcej magii niż wszystkie mgławice wszechświata, o których piszesz.24 punktów
-
Pewnica Cóż to takiego, gdzie - ona - jest... Wokół tony elektronicznej makulatury. Mózgi sprzężone z dłonią - tutaj kliknij - celebryckie fatałaszki brylują na scenach. Karaluchy wyłapują błyski fleszy. Niedaleko - na ziemi wszędzie blisko - iluminacja lecących rakiet mrozi myśli. Skończyłam robić przetwory na zimę. Zapach osiadł na ścianach sypialni, dlatego śnię co noc paprykową cza-czę. Gdy wyniosę słoiki i ustawię na półkach, dorzucę uśmiech - mojej małej pewnicy. sierpień, 202524 punktów
-
Odszedł. Tym razem poza granice powrotów. Nie musnął dłoni na pożegnanie, zostawił tylko drżenie - ten niemy rytm, każący sercu wydeptywać ścieżki samotnego tańca. Szuka go w pustce. Wzrok błądzi po krawędziach, rzeźbi go z liter, odnajduje łuk warg w pamięci opuszków. Jej ciemność nie pragnie światła, by widzieć.23 punktów
-
Siedzimy w kawiarni przy głośnej ulicy. Za oknem wieżowce, szkło i beton. W środku nikt nie zostaje na dłużej, nikt niczego nie obiecuje. Wspomnienia spłowiały jak reklamy na przystankach - widziane tyle razy, że aż przezroczyste. Kawa stygnie. Druga byłaby błędem. Patrzysz na mnie, jakbyś sprawdzała makijaż w szybie za moimi plecami. Twoja twarz jest gotowa do wyjścia. Rzęsy, lakier, usta - wszystko utwardzone. Ta prawdziwa została w domu, między drobiazgami, których już się nie zabiera. Siedzimy naprzeciwko siebie jak dwa biurowce z lustrzaną elewacją. Żadna nie wie, co dzieje się w środku.23 punktów
-
- Komu pokażesz ogród pękający od nadmiaru wiosennych myśli? - Komuś, kto umie oddychać zapachem burzy. Kto przejdzie między pąkami powoli, jakby dotykał czegoś kruchego, jeszcze nieobleczonego w słowa. - Kto uniesie twój szept, cięższy niż krzyk rodzącej się zorzy? - Ten, kto nosi w sobie ciszę głęboką jak nocne wody i nie cofnie dłoni, gdy mój głos obudzi w nim uśpione struny. - Komu opowiesz o szkarłatnym tętnie swoich żył? - Temu, kto przychodzi jak noc - bez pytań, bez światła. Kładzie dłonie na skórze i słucha w milczeniu, jak pod nią budzi się pulsujący żywioł. - Przed kim otworzysz śluzę wezbraną od zbyt jasnych pragnień? Przed tym, kto sam jest rzeką. Nie lęka się fali. Wejdzie we mnie powoli, aż nasze wody odnajdą wspólny nurt.23 punktów
-
Helena Była jedyną Babcią jaką miałam i niechby wszystkie takie były... wyciszona, troskliwa, pomocna i zawsze z uśmiechem. Życie darowało jej nie tylko róże. Kolce kaleczyły bose stopy, a butem, gdy trzeba było, mógł tupnąć tylko dziadek. Sześcioro dzieci i potrzeby utkane w marzeniach, a świat... jedna wojna zwichrzyła wczesną młodość, druga pogrzebała męża i dzieci sąsiadów. O zmierzchu ciche modlitwy kołysały strach. Obrazki jakich wiele w tamtym czasie, a jednak... gdy ją wspominam, oczy stają się mokre. Lubiłam aurę jej chatki. Pamiętam dwa kotki, których nie pozwoliła utopić, kulawego psa i motyle na ganku. Słuchałam... jak uciekali przed złem, które poturbowało już skromny ład i porządek. Gdy, jako mała dziewczynka, wchodziłam z Mamą, jej skrzące spojrzenie szeptało za każdym razem - od rana czułam, że będziecie, swędziała mnie prawa dłoń - Wtedy, jedno mnie dziwiło i któregoś dnia po prostu zapytałam... Babciu, a po co ci ten szósty palec.. zaśmiała się i... dodała - zapamiętaj... wszystko jest po coś i nic nie dzieje się tak całkiem przypadkowo. Pamiętam do dzisiaj i mam nadzieję, że dzieci także zapamiętają te słowa. marzec, 202623 punktów
-
Zjawia się i przemyka między słowami. Jest jak spojrzenie znad krawędzi snu - ledwie uchwytne, a jednak przenika do krwi i zostaje na zawsze. Lgniesz do niej ufnie, jak do jasnej odpowiedzi, która obiecuje uciszyć wszystkie pytania. Ona nie protestuje, po prostu jest - pełna znaczeń, przed którymi nie ma ucieczki. Zanim zdążysz pojąć, że jej bliskość to nie jest bezpieczny brzeg, lecz ocean, który może wchłonąć - ogarnia cię lęk. Zawracasz. A ona, kiedy staje przed lustrem, widzi doskonałość rysów, gładkich i czystych. Ale w głębinach trwa jej drugie, surowe oblicze - to, które zawsze zostaje na dnie - niewzruszone i wieczne.23 punktów
-
To religia ścierki i octu, gdzie każda smuga na szkle urasta do rangi bluźnierstwa. Szoruje się rzeczywistość z taką furią, jakby wybielacz mógł dotrzeć do najgłębszych warstw sumienia i wypalić wszelką wątpliwość. Wierzy się, że w sterylnej próżni brak kurzu oznacza brak problemów. W tym sanktuarium porządku życie staje się intruzem. Tu nie ma miejsca na oddech, bo tlen mąci sterylność. Zostaje tylko jałowa, lśniąca fasada, z idealnym połyskiem. Wszystko wyczyszczone. Człowiek też.23 punktów
-
Pokaż, że miłość to oparcie. Że wstaje ze mną o świcie i trzyma za ramię, gdy tracę pod nogami grunt. Nie chcę słów. Postaw swój kubek przy moim. Okryj, gdy trzęsę się z zimna. Bądź, póki jeszcze tu jestem, nim wchłonie mnie mgła. Bo jeśli twoje „kocham” to cień, jeśli jest chłodnym echem - nie zapalaj światła. Po prostu pozwól mi wyjść.23 punktów
-
Oprawia obrazy w ramy zbyt ciasne dla żywego spojrzenia. Łagodnieje o zmierzchu, gdy pękają kontury, lecz w pełnym świetle obnaża puste miejsca. Zamyka krąg powtórzeń, gdzie każda myśl wraca do własnego cienia. W słowie „pamiętam” drzemie pułapka z lukru, konserwująca martwe radości i czas bez następstwa - by ranom nie przysługiwało prawo do blizny. Pamiętanie jest trwaniem bytu, w którym nic już się nie staje.23 punktów
-
Nie wiem kiedy świat zgasł tak szybko we mnie I barwy w szarość nagle się zmieniły. Ktoś mgłą przysłonił oczy tak podstępnie Że dni i sny się w jedno połączyły. Wciąż zapominam, że dzień się zaczyna, A świat nie może powstać z samej ciszy. Że życie lepić trzeba jakby z gliny, Z ruchu i z tego, co się wokół słyszy. „Spójrz, jakie słońce!” – mówisz do mnie rano, Gdy żaluzjami zrywasz cienie ze ścian. Ja widzę tylko pustkę – tę niechcianą, Gdzie linie mroku to ślady dawnych ran.23 punktów
-
przymierzasz samotność jak sukienkę, obracasz się powoli sprawdzasz, czy nie uciska w ramionach, czy dobrze leży włożyłaś ją i już wiesz - uwiera cię w serce rozumiesz, że nic nie pasuje idealnie, szczególnie to, co ma zostać z nami na zawsze uszyta jest z twoich milczących rozmów, niewysłanych wiadomości, z dłoni, która nie wie, gdzie dotknąć rozumiesz już, że nie można zakładać pod nią wspomnień — od razu zaczynają uwierać. i nie mówisz, że ci w niej lekko, bo każda samotność ma podszewkę z ołowiu na początku wygląda jak suknia wieczorowa, potem kurczy się w piżamę, która wcale nie grzeje wyglądasz w niej tak, jakbyś czekała, aż ktoś zdejmie ci z ramion ten ciężar23 punktów
-
Między wersami ona jedyna była przy mnie gdy ty nieobecny od zawsze zastanawiałam się czy wiedziałeś że w ogóle istnieję aż przestało to mieć znaczenie zazdrościłam innym że mają rodzeństwo nie miałam z kim wojować o trzy zabawki i tanią lalkę dla której byłam mamą i tatą czasem nadgryzałam ołówki czasem marzenia i rysowałam w szarym bloku przy szarych ścianach wyrysowałam całkiem różowe życie i jeśli nawet nieidealne to z własnymi lekcjami do przerobienia październik, 202523 punktów
-
niektóre kwiaty kwitną wśród chłodów bez oczekiwań na słońca promień pomimo zimna na szklanych szybach oczy roziskrza najmniejszy kolec zastygam w żalu w oczekiwaniach żeby ich urok powiązać w słowa i opleść wstążką bezwzajemności temu co trzeba móc podarować23 punktów
-
Z nasionka kodu człowiek wyrasta w nim całe szczęście bytu ukryte pierwotny obraz radosnych ścieżek wizja kreśląca słodziutkie życie Z wiekiem obrasta w nie swoje myśli pragnienia innych i aspiracje cel otoczenia zasłania własny a wychowanie zaciera szlaki Gdzieś jednak pnie się do sedna dróżka na szczyty marzeń wabi płomyczek złote nasionko wiecznie odrasta zielonym pędem szukaniem byciem23 punktów
-
mam na wyłączność kubek a jednak gdy dotykam ciepłej porcelany czuję pod palcami zimną fakturę obcego przedmiotu znosimy do gniazda rzeczy wierząc że ciężar materii zakotwiczy nas w świecie mówię „moje” lecz usta wypluwają cudze myśli kroczę po ścieżce która nie pamięta moich kroków ciało odrzuca to świetnie umeblowane kłamstwo błaga o ucieczkę z muzeum podpisanych eksponatów patrzę w stronę wyjścia zostawiam kubek na stole.22 punktów
-
Oczekiwanie z nowym dniem nowa myśl - a jednak - ale jeszcze chwila czas potrzebuje czasu w ciemnicy płocha kruszyna pragnie utulenia ukołysania coraz bardziej rześka bojowa nabiera sił dla nurtów życia kwiecień, 202622 punktów
-
ach wczoraj, to przyłóż do rany, tak ładnie się za mną stęskniłeś diablikiem twój wzrok ubłyszczony, trzymałam się w ryzach na siłę. w rozsądku mam słabe zawiasy w zawiaskach już luzik i wyłom na pewno masz magnes, psia kostka! bo tyle mi śrubek ubyło.22 punktów
-
nie szukałam cię w żadnym z planów nie było dla ciebie miejsca a ty przyszedłeś jak deszcz w środku lata nieproszony a tak potrzebny nie chodziło o słowa ty patrzyłeś tak że moje myśli same układały się w zdania których bałam się pomyśleć na głos byłeś lustrem w którym nie dało się ukryć żadnego pęknięcia i bałam się ciebie tego spokoju który gasił wszystkie moje wewnętrzne wojny jednym spojrzeniem nie byłeś przygodą byłeś powrotem do domu, którego nie znałam a za którym tęskniłam od zawsze teraz w twojej obecności wszystkie moje mury zbudowane z lęku i gniewu stają się linią na piasku przestałam grać bo znasz scenariusz na pamięć nie musisz nic robić "po prostu bądź"22 punktów
-
Pamiętam gorączkę tamtej chwili, gdy świat był jeszcze miękki jak glina, a twoje spojrzenie zostawiało na nim ślady. Nasze milczenie wisiało w powietrzu jak duchota zamkniętego pokoju - niewidzialne, a jednak gęste od znaczeń. Kiedyś ocalę te urwane gesty, złożę je po cichu w dni, które wymknęły się nagle - bez śladu. Dziś została tylko ścieżka rozpływająca się w zmierzchu, jakby czas cofnął dłonie i zabrał nam drogę spod stóp.22 punktów
-
Pokój faluje. Sklepienie pęka. Purpurowe wstążki tętnią jak przecięte arterie. Związałam je w supeł na skroni - pulsujący, ciasny. Pamięć to teraz twardy guz pod skórą, który nie chce zasnąć. Ściany ruszają w podróż. Gubię stopy w labiryncie pościeli, która parzy. Moje włosy jak czarne kable - ciężkie, ołowiane sploty ciągną mnie w dół, piją pot z mojego karku. Obetnij je - niech spadną jak martwe węże, niech zostaną spalone. Takie włosy miała Joanna d' Arc gdy szła w objęcia ognia.22 punktów
-
Melancholia egzystencji Pootwierane lufty, przedpotopowe ramy. Okna, rynny, szczypiorek i rosnący prawie w drzwiach Liście wiśni tu szemrzą. Ciemny granat na niebie rurki z bitą śmietaną Moskitiery biel gazy powietrza jak przed burzą kompotu porzeczkowego Tu słonia i Tahiti, tam może Tuwim z płyty. Duszno i orientalnie: szałasu dym z ogniska, pieczone bulwy z kija. Dlaczego wróć dopiero? Bzu ażurowy fiolet... Granat, wata cukrowa; na pochodzie daj mi noc. Tamten wiolonczelista poświatą miesiąca drży. Wiatr w kolejnym eonie, a ja zostanę sama. Kochana i kochany... W bojaźni, drżeniu męża, księżyca...babciu, ciociu kocie, psie i chomiku. Aleksander Gierymski, W altanie (1882), ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie / Wikimedia Commons, Domena publiczna.22 punktów
-
Twoja obecność była niedopełnieniem światła. Jakby coś miało się załamać, lecz zabrakło powierzchni. Nie zniknąłeś - nigdy w pełni nie zaistniałeś. Jesteś jak cień bez źródła, bez ciężaru i ciepła. Między nami krążył deficyt dotyku. Pojawiał się jak błąd systemu, krótkie zwarcie receptorów, sygnał bez zwrotnego potwierdzenia - nie dowodził istnienia. Wzrok szukał krawędzi, lecz nie było konturów dla kogoś, kto nie nauczył się być. Spotkaliśmy się tylko po to, bym dotknęła granicy nieobecności. To horyzont braku. Punkt, z którego nigdy nie wraca prawdopodobieństwo, że mógłbyś być.22 punktów
-
Weszłam w przestrzeń bez granic, a on już tam był. Nie musiał się zbliżać - powietrze gęstniało samo, jakby od zawsze należało do niego. Nie widziałam go, lecz czułam ciężar jego spojrzenia - spokojny, pewny, nieunikniony. Zbliżył się, a moja skóra stała się cienka, jak zasłona gotowa opaść. Jego obecność wypełniła mnie bez pytania. Nie opierałam się. Niewidzialna dłoń spoczęła na sercu, i przyspieszyła puls do tempa, które należało do niego. Moje "chcę" rozpuściło się w jego pewności. Zanurzyłam się w nim całkowicie. Nie było przemocy - tylko nieuchronność. Jak przypływ, który zawsze wraca. Jak noc, która bez pytania obejmuje ziemię. I wiedziałam, że od tej chwili nie dotyka mnie już dłońmi. Dotyka mnie od środka.22 punktów
-
Słyszałam o wyspach szczęśliwych - jak o narkotyku dla znużonych dusz. Podobno niebo nie cierpi tam na zaćmienia, nie krztusi się czarnym światłem. Mówią, że bogowie odeszli stamtąd z elegancją, w rękawiczkach milczenia, zostawiając tylko zapach kadzidła i chłód marmurowych stopni. Żadnego manifestu. Żadnej skargi. Jedynie doskonałą obojętność. Odnaleźć je - to pewnie tylko rzemiosło złudzeń, kilka metafor rzuconych na wiatr i odrobina zachwytu. A może uczyć się pływać w wodzie o barwie starego wina, nie oczekując zbawienia, nie domagając się sensu i tonąć - z nienaganną postawą. Szczęście jest mętne. Śmierć - konkretna. Reszta - to zbędne światło.22 punktów
-
czy istnieje coś piękniejszego niż obraz kobiety w ogrodzie tak istnieje ogród w kobiecie a jeśli będziesz o niego dbać zakwitnie i oczaruje świat żywym bukietem22 punktów
-
Czekam na wiosnę, na jej dotyk i pójdę za nią w kwietne pole. Zrzucę z nóg buty, z serca smutek, odprawię wszystkie niepokoje. Wsłucham się w świergot, w oddech ziemi, głowę umyję ciepłym deszczem. Pozwolę słońcu pieścić skórę, westchnę miłośnie..jeszcze..jeszcze.22 punktów
-
Mówiły, że najpierw spłynie ciemność, noc bez świtu, połykająca kontury miast. Czekałam na ten mrok z lękiem, a on przyszedł łagodnie – gdy zamknąłeś mi oczy pocałunkiem, by dłonie mogły widzieć więcej. Miał też nadejść wielki potop, woda wdzierająca się w płuca. Lecz ja tonęłam już wcześniej – zanurzona w twoich ramionach. I ten brak tchu był jedyny, który nie niósł strachu. Nie było trzęsienia ziemi, Poczułam jedynie twoją dłoń przesuwającą się wzdłuż kręgosłupa. i tylko to drżenie ocalało. A kiedy dzień wstał bez znaków na niebie, zrozumiałam - wszystkie przepowiednie miały twoje imię.22 punktów
-
wiesz... czasami płaczę, pomaga nie zawsze, a wystarczająco często, by żyć dalej gdy z brzegu występuje rzeka, przemierza pagórki policzków, niespiesznie dolinę ust przecina - w niej słone niby paluszki łzy, człowiecze i szczere jak uśmiech dziecka wiesz... czasami płaczę22 punktów
-
już jabłka znoszą wszystkie sady i klęka gałąź wykrzywiona już włóczymgliscie wita ranek pojarzębiały kiście w gronach omszały śliwki węgierkowe apetycznieją winogrona znów prześcigają się i chwalą złociste klony w swych przestrojach smutnieją pióra poetycznie bo nie potrafią wypowiedzieć ni należycie nawychwalać ani nawzdychać się uniesień22 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne