Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 31.05.2026 w Odpowiedzi
-
jestem gęstą masą pełną grudek rozlewam się powoli w foremce z karbowanym brzegiem blacha jest zimna narzuca mi kształt ściska to, co chciałoby wypłynąć na zewnątrz rosnę w gorącym piekarniku pękam na środku ujawniając bliznę zaraz mnie stąd wyjmą wyskrobią nożem moje resztki wydrapią to, co z bólem przywarło do dna i umyją formę do czysta jak zawsze33 punktów
-
zachorowała poezja maści na oczy potrzeba pobrzydła i zwyrodniała już nie kołysze nie śpiewa mamrocze wciąż coś bez sensu zrozumieć ją coraz gorzej szukam nadziei w aptekach żadna sprowadzić nie może przyjdzie się chyba odkochać choć przyrzekałam jej miłość nie dotrzymała wierności więc zobowiązań ubyło nie można wszak kochać za coś lub po coś trzeba po prostu więc raczej rzucę się w przepaść dla ciebie ostatni nokturn19 punktów
-
jaskółczy niepokój po zaniepokojonym niebie stalowym w grafit chmura pomyka granatem błysk platynowego światła piorunem z tektury niebo ze sztuki szekspira jaskółka z determinacją wbrew obłokom prześwieca przez piorun są naszym życiem trwożnym te migawkowe chwile wobec wszechświata i gwiazd17 punktów
-
Poroniłam tyle wierszy, zapisanych na pulpicie, wysłać mailem je już chciałam, kiedy w kompie padło życie. A to przecież tylko słowa, tylko wersy wygładzone. W ciąży krótko je nosiłam; w myślach są, lecz wychudzone. To był tylko zapis chwili lub natchnienia orgazm wielki. W niepamięci myśl mi kwili. Żal, że znikły. Posmak cierpki.16 punktów
-
mus pisania jak natręctwo świerzbi stale trzeba drapać papier oczy płot czy ściana spisać głupot wielki zapas na nic zda się każda rada szmelc czy chała jeden przepis byle cóś na każdym rogu bezsens z lipą też się zlepi kit materia doskonała multum gniotów talent zlecił tylko nie wiem kto zapłaci właśnie zdrożał wywóz śmieci15 punktów
-
rozmowa przez ćwierćwiecze wiesz dziadku kochany jak świat się zmienił przez ćwierć wieku przez sekwencje i sztuczne oko o nowym sposobie rozmowy w którym nie ma już intymności te małe ekrany w kieszeniach to wiązki laserów i zygzaki prześwietlają nas na wskroś wywracają na drugą stronę ciesz się że tego nie dożyłeś ciebie też by włożyli do kołyski dostałbyś czepek i grzechotkę brak intymności to brak gniazda genealogia zrekonstruowana kulą maga to nie pociecha14 punktów
-
Panie jeśli mnie wezwiesz to pozwól bym choć przez chwilę znów był chłopcem z latawcem na polanie tam gdzie trawa zielona swobodnie faluje poruszana wiatrem i tam gdzie obok pochylonych kamieni stoją jodły strzeliste niczym wieże gotyckie niedokończone pod jedną z tych wież leży wiolonczela to w niej moje prochy złożą a dusza odchodząc ze szmaragdowego lasu przez czyśćcowe sztolnie poruszy struny i będzie słychać melodię przepełnioną tęsknotą za światem którego nie zdążyłem zrozumieć (Lifting 2026)13 punktów
-
wczoraj skrzydlaty pan wiatr roztańczył wśród traw makowe wiotkie sukienki gięły się panny wdzięcznie w ukłonach półprzezroczystych i miękkich czasem porywał kradł bez pytania coś z ich czerwieni dla siebie i z ptasim śpiewem w blasku poranka po cóż to robił ja nie wiem miałam sukienkę lecz mojej nie chciał więc się zrobiłam zazdrosna zerwałam wszystkie trochę dla psoty i tak na łące sam został12 punktów
-
Dzisiaj pojawiasz się zbyt często przypominasz że jesteś obecna czytam o tym potrafisz też zaskoczyć zjawić się bez ostrzeżeń tak po prostu potem męczysz innych długie miesiące lata przecież ktoś kiedyś i tak choćby nie chciał pytanie jak by chciał i pewnie nie teraz może za jakiś czas ty jednak przychodzisz dzisiaj czerwiec, 202612 punktów
-
Ten moment, obecny nieobecny z pamięci wywołam, poza czasem umieszczę, w chmurach zatrzymam. Zostań- moje ciało cierpi, nietrwałe jest przecież. Krzyk tęsknoty wydaje, za tym co było, i może wróci. Chwilo zatrzymaj się, duszę uspokój. Wiem- jak marny, pospolity jest mój świat, innego nie mam- tu dzieją się rozpacze i zachwyty, moje trwogi i nadzieje. Tu w jezior srebrnym rozlewisku, księżyc rankiem swą srebrną twarz płucze, słuchając jak sarna biegnie miedzy drzewami i stromymi zboczami Ten moment, teraźniejszość, to moje istnienie, jest zapowiedzią nieuchronności, drogą do wolności. Więc zanim zamkną bramy mojego bytu, żyję, oddycham i kocham. Bo to co mam, ta miłość do Niego, jest wszystkim co istnieje.12 punktów
-
Anny dłonie pachną makowym mleczkiem koniuszkiem języka zlizuje gorycz wzbierającą falą strachu opada w piach jak to jest że taka kruchość wzrasta na skarpie wgryzając się wątłym korzeniem na oślep wbrew wszystkim szkarłatem znacząc przestrzeń płatki niczym usta muskają uda co rusz przylegają do śniadej skóry spójrz jak drży w przestrachu odwracając oczy zdj Pinterest12 punktów
-
Obraz Bruegla to nie zamierzchłe dzieje, Lecz lustro, gdzie widać szyderstwo, grzechy. Choć gmach ten opuścisz i zatrzaśniesz drzwi, Z obrazu nie wyjdziesz - on w tobie wciąż tkwi. Brueglowska wioska to tania fasada, z której to nasza codzienność się składa. Brueglowską groteskę tworzył artysta, naszą - urzędnik z przepisu wyciska. Obraz "Przysłowia niderlandzkie" lub "Świat do góry nogami" Pietera Bruegla Starszego z 1559 roku.11 punktów
-
Stan Można było się tego spodziewać, ostatnie zdjęcia... Zmierzchy zlały się ze świtami, a spojrzeniom zza mgieł, towarzyszyło to rześkie, jakże bliskie. Gdy kalendarz wystukuje prawie setkę, oddech zaczyna się wahać, podkurcze wtulone w prześcieradło nie czują igieł wbijanych w ciało. Dobrze, że było komu... Leniwieją funkcje zmęczone maratonem życia, ale też napojone pasją - pstryknąć to jedyne, niepowtarzalne zdjęcie - radość samotnika poszukującego drgań życia. Cienie jego wypraw oplotły całe ciało, jakby chciały podziękować za to, że były. One nadal są, w piwnicznym archiwum. Spopielały czas zsypany w urnę - daleko... za siedmioma górami... W bukiecie - żegnaj - i nuty z nokturnów, pomiędzy pamięć - jest jak podróżnik, snuje dawne wspólne obrazy. maj, 202611 punktów
-
tu prawdy rąbeczek zostawię nie po to by kogoś pozłościć lecz jeśli jest czegoś za wiele to nadmiar umniejsza wartości11 punktów
-
Dzień rozpływa się w szeptach słońce wilgotnieje i gaśnie. Pulsująca gęstość nasyca usta mleczną mgłą. Muśnięciem rzęs, meszkiem na skórze jesteś. We mnie i dla mnie.! a kiedy Twoje oczy błękitnieją moje stają się czarne.11 punktów
-
Czekam na Ciebie jak na oddech. Wrócisz albo nie. Tykanie. Liczę pauzy. Metronom między "było" a "teraz". Pustka jak struna. Czy pęknie nim zabrzmisz? Dusi. Struna drży. Dźwięk.11 punktów
-
Wczoraj wyrosłam drzewem na skraju lasu. Nogi–korzenie dokonały aktu z ziemią. Skóra popękała od światła. Chropowata pierś nakarmiła żywicą obecnych. Będę kołysać. Będę matką. Bez imienia.11 punktów
-
Et in Arcadia ego Wzorowe świadectwa Książki z dedykacją U dziadków i ciotek Za rzeką i morzem W panamie ze słomy Tonęłam w śmiechach Pluskach wobec ciszy W błogim rozmarzeniu Babci dłoń na czole I jej słodkie oczy Przyjaciół gromada Miłości bez liku Szałasy i łuki Kartofle z ogniska Pikniki nad rzeką I filmy video Torciki maślane Rurki nadziewane Smaki pastelowe Naleśniki z serem A na łąkach kwietnych I w polnym bezkresie Leżałam tak miękko Z nadzieją na przyszłość Nadzieja i zieleń Czysta tak jak kiedyś Nie ma i nie będzie Piękniejszego świata Odleciał jak gołąb Wziął ze sobą duszę10 punktów
-
Jestem głodny twoich ust, brajlowskich, długich odpowiedzi, słów, które nie błyszczą na pokaz, lecz zostają pod skórą. Kiedyś wierzyłem miastom. Ich nocnym obietnicom, światłom drżącym na mokrym bruku, kobietom podobnym do piosenek, pociągom odjeżdżającym poza rozsądek. Zwiedziłem kawał świata. Widziałem porty ciężkie od świtu, hotele pełne cudzych tęsknot, place, gdzie zachwyt sprzedawano taniej niż poranną kawę. Dziś chciałbym zamieszkać tam, gdzie wieczór siada na płocie, a wiatr pamięta imiona drzew. Gdzie kos po deszczu śpiewa rzeczy ważniejsze od wiadomości ze świata. Coraz bardziej słyszę ptaki. Coraz mniej zachwyca mnie gwar. Przeraża mnie szczęk pistoletów, lód zastygły w ludzkich oczach i ta chwila ciszy, gdy człowiek opuszcza człowieka. Bo wszystko już widziałem: miasta większe od marzeń, wojny mniejsze od ludzkiej pychy. A teraz chciałbym jedynie słuchać kosów po deszczu i uczyć się twojego głosu jak ostatniego języka, którego warto nauczyć się na pamięć.10 punktów
-
Moje dzieciństwo zarosło trawą, pamięć nieliczne ścieżki odświeża, by nie zapomnieć drogi do domu, chociaż pierwszego już dawno nie ma. Zatarły ślady strzechy i pola, umilkły miejsca sercem związane. Jednak wspomnienia mgiełką okryte, budzą mnie czasem nad samym ranem. I snują myśli w barwne kilimy i przeplatają w tamtej osnowie. Słowa wdzięczności za piękne lata, które już tylko wierszem wypowiem.10 punktów
-
nie chcesz ... próbujesz po swojemu a życie życie nie pyta o zgodę nie podajesz ręki by iść razem to nie uległość to mądrość istnienia czy pyta się gałęzi łodygi kiedy zakwitnąć w kim się zakochać z kim … rozpoznaj na piasku plaży ślady marzeń jutro w ptaku na którego spoglądasz znaki nie tylko na niebie wiele mówią otwórz oczy zaglądanij nie w lustro w siebie nie tą idącą w tłumie tą jedyną którą możesz być... jeśli zechcesz 6.2026 andrew 1 czerwca Każdy był dzieckiem, a Ty pewnie szczególnym ... więc Miłego dnia ❤️10 punktów
-
Pendant do cierpienia zapytał kiedyś na spotkaniu gdzie tradycja – potrzebna przyprawa i jakieś mocne pendant bez głębszych odniesień lecz ona dzieckiem była kiedy z siostrą ukrywały się w czasie okupacji jej punkt widzenia czy to mniej człowiecze? bez kontekstu, w skupieniu na sobie i drugim człowieku czy ból jest monotonny? wszystko sprowadza się do empatii doprawdy – tylko do niej znał Hartwig i czytał na pamięć recytował wyimki ze Stempowskiego a Miriam umniejszył – bez tradycji dzisiaj jestem stara tradycja jest pokarmem duszy lecz z siwą empatią bywa różnie znieczulona czasem i doświadczeniem10 punktów
-
ona jeszcze się waha czy to poważna gra czy zabawa z uśmiechem doprowadza cię do aksamitnej rozpaczy ona patrzy łagodnie lecz ty wiesz że to jedno z oblicz ona kołysze się na granicy między nocą a nocą10 punktów
-
ktoś powiedział że wiersz ma żyć i dają mu własne życie i wiersz ma żyć po-ma-żyć że to nie ta żyć chciałoby się bo żyć nie daje rzyć a może daje tylko nie widać ktoś spuści wodę inny nalewa i żyje życiem bo życiem są wiersze przeżywa i robi to samo co z życiem10 punktów
-
Gdy skowronek w locie śpiewa, Wśród poranka słonecznych zórz, Wiem, że niebo jest wysoko w górze, A na ziemi są pola zbóż. Lecz, gdy latem księżycowa Noc słowika zabrzmi śpiewem, Nie wiem, czy ziemia jest ledwie ziemią, Wiem zaś, że niebo jest niebem. I Christina: When a mounting skylark sings In the sunlit summer morn, I know that heaven is up on high, And on earth are fields of corn. But when a nightingale sings In the moonlit summer even, I know not if earth is merely earth, Only that heaven is heaven.10 punktów
-
„Żoneczki oddanie i ukryte żale” I stój przy tych garach — i rób to żarcie z zapałem, zawzięcie, codziennie, uparcie. I już ci niedobrze na samą myśl nawet, że z męża powrotem usłyszysz ten lament. — Nie nudno ci aby w domu beze mnie? — i zaraz się budzi złość jędzy we mnie! Pytanie to gardło zaciska mi prawie: „Nudno? A kto gotowałby ci tak łaskawie?” Gdybym dzień cały tak nie biegała, nie prała, sprzątała i nie gotowała, głodniutki chodziłbyś, obdarty już dawno, gdybym nie była przesadnie zaradną. Głupawy, przystojny mój ty pawianie, skąd bierzesz codziennie czyściutkie ubranie? Skąd te śniadania, obiady, kolacje? I czemu mam wciąż jeszcze przyznawać ci rację?! Ta odpowiedź — w myślach jej pozostała, a jemu szeptem słodko powiedziała: „Tak, trochę mi smutno, kochanie, bez ciebie, więc przez dzień znajduję zajęcie dla siebie”. A on, wielce dumny z żoneczki kochanej, nawet nie wyczuł frustracji skrywanej. Bo szczęście rodzinne gotuje się w domu — zupą w garnuszku, a żalem po kryjomu. Leszek Piotr Laskowski.10 punktów
-
9 punktów
-
Wiersz ten dedykuję wszystkim Poznaniakom, ich Bliskim, oraz wszystkim tym, którzy doświadczyli życiowych tragedii wskutek wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 roku.... Autor wiersza - Jan Jarosław Zieleziński ---------------------------------------------- "Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź" Skąd się w Poznaniu wzięła potrzeba, By wyjść z hasłami: „my chcemy chleba”? Po wojnie pustki, głód brzuch wciąż ściska, A partia? Tylko „śrubę dociska”... Tych, co ośmielą się protestować, Zaraz UB do więzień chowa, Albo ich bierze na przesłuchania i torturami wymusza zeznania. Partia drwi z ludzi, narasta frustracja, jak cisza przed burzą zapada stagnacja… Chcąc dobre z partią nawiązać relacje, Zakłady Cegielskiego ślą tam delegację. Aby się tam delegacja z partią dogadała, Żeby partia ludzi już tak nie nękała. Tymczasem delegacja ta jakby zanika. Czy UB ich trzyma? Narasta panika… Panika, bunt i niedowierzanie! Pójdźmy nań tłumem! – panowie i panie. Tak jak pomyśleli, tak też się i stało, i tłum maszeruje już ulicą całą. Biało-czerwone wśród ludzi sztandary, Transparenty z hasłami: „darujcie nam kary”. „My chcemy chleba, wolności i pracy” krzyczeli wtedy tak Poznaniacy. W końcu tłum dotarł na Kochanowskiego, Pod gmach bezpieki – siedziby złego. Ktoś krzyknął w nerwach, ktoś głazem cisnął, Koktajl Mołotowa jasnym ogniem błysnął. Na to z UB użyli hydrantu, Próbując rozproszyć tłum demonstrantów. Tłum rozwścieczony już do białości, Podpalić chce gmach w tej całej złości. Wtedy ktoś z partii i bez rozumu dał UB rozkaz: strzelać do tłumu! bezpieka strzela, po ludziach jak leci, padają młodzi, starsi i dzieci. Ludzi w pochodzie było bez liku, więc ranni i martwi są na chodniku. Tak w roku pańskim: pięćdziesiąt sześć, się rozpoczęła poznańska rzeź. Banasiak Ola, dziewczyna dziarska, Sercem powinność jej pielęgniarska. Kule świstają tuż nad jej głową, Ona nieść pomoc jest dalej gotową. Pan Czeszak Edmund, pracy szukając, Był w szoku do piekła tego wpadając. Nagle kolegi krew ściera ze skroni, Bo snajper z UB użył swej broni. Powstańcy dwa czołgi opanowali, Cel? Gmach UB — tam, tam, w oddali. I co, ubecja? Już nie takie chwaty? Kiedy śmierć patrzy wam w oczy z armaty? „Kto rękę z bronią na partię wyciągnie, temu tę rękę partia odrąbie!” – z radia Merkury zew zemsty śwista, grzmi Cyrankiewicz, ten komunista. Pan Majchrzak Jerzy – dzielny mężczyzna, miał zawsze w sercu: Bóg, Honor, Ojczyzna. Nie mogąc tknąć ojca, bezpieki machina, chcąc zabrać Jerzego, zabrała mu syna. Walcząc o kromki kawałek chleba, Poznańscy Herosi zrobili co trzeba. I chociaż do przodu czas goni i goni, miejmy w swym sercu wciąż pamięć o nich. ---------------------------------------------- Kilka słów wyjaśnienia: Poznański Czerwiec 1956 – był to pierwszy masowy protest robotniczy w powojennej Polsce, w którym zwykli ludzie wyszli na ulice, domagając się m.in. chleba, pracy i godności. Tekst łączy fakty historyczne z indywidualnymi losami uczestników, przywołując bohaterów takich jak: Aleksandra Banasiak, Edmund Czeszak czy Jerzy Majchrzak. Poprzez obrazowe opisy ulicznych starć, represji UB i odwagi demonstrantów, wiersz stara się utrwalić pamięć o tych wydarzeniach i o ludziach, którzy walczyli o podstawowe prawa człowieka w trudnych, powojennych czasach. *** Źródła wykorzystane w wierszu: 1. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-2/ 2. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-1/ 3. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/jerzy-majchrzak/ 4. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/aleksandra-banasiak/ 5. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/ubowcy-przyznali-ze-strzelali-pierwsi/ 6. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/chlopak-dostal-serie-glowa-rozbryznieta/ 7. https://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Cyrankiewicz 8. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-3/9 punktów
-
SŁOWA PIERWSZE - LEPSZE Raz, Trzy słowa pierwsze… znielubiły wiersze. Porzuciły wieszcza całkiem rano jeszcze Pomyślały sobie, wolne sobie zrobią, Do jego wzdychania - wprost zionęły fobią. Choć nie były wcale całkiem pełne zalet Swoje zdanie miały, trwały przy nim dalej Snuły referaty, bulle i „paszkwille” W swoich głowach miały, nikt nie zliczy „ille.” Poszły się wygadać całkiem prozaicznie Mową nie wiązaną, ale całkiem ślicznie Na koniec, najgłośniej krzyknęły przez szparę: My nie pierwsze lepsze, bo my mamy talent! On je zlekceważył, nie uważał wcale, Lecz trzymał się stale w swoim interwale Miotów gnuśnych myśli, skarbów wspaniałości Cudów dla ludzkości… bez sierści i ości. Nic dziwnego – w końcu - z domu się wyniosły. Zza okna rzucały głosem dość doniosłym Bez naszej pomocy niech mu życie leci! Niech sam szuka weny, w kobiecie lub świecie! A poeta… zaniemógł z tej rozłąki z nimi Płakał, wzdychał, prychał słowami różnymi W końcu nie miał komu czynić żadnej bury Wyniósł w środku nocy wór makulatury. Postanowił z nagła, prosto, prozaicznie Zadbać o finanse, zmienić życie ślicznie Bez żalu się rozstał z tą mową wiązaną I wziął się za „prozę”… cyframi pisaną. A słowa, te pierwsze, tuż, na parapecie Po cichu, z miłością i w smętnym sekrecie Nadal rozsnuwają marzenia najśmielsze Marząc, że im okna uchyli ktoś jeszcze.9 punktów
-
I. KRĄG BLIZN Księżyc liczy krople krwi ziemia milczy krąg blizn II. APTEKA KAMIENNA W kamiennej aptece zioła splatają korzenie dziurawiec otwiera drzwi do wspomnień ukrytych w cieniu III. TRÓJCA GORYCZY wierzba płacze nad zdradą bylica tamuje krew piołun goryczką przypomina o bólach, których nie wybaczą IV. RĘCE mieszają napary lustra przychodzą z ranami i odchodzą z nadzieją w dłoniach V. PRZYSIĘGA bez zaklęć bez złudzeń bez kłamstwa zdejmujemy cudze palce VI. ZAKLĘCIE MIASTA apteka trwa jak zaklęcie w szumie miejskiego tłumu zioła leczą ciało dusze krwawią głucho VII. PAMIĘĆ sabat to nie orgia to pamięć stos nie za czary a za pamięć salem minęło wiedźmy zostały9 punktów
-
nad mogiłą z pyłu i kości, Na śniadanie móżdżek się kłania wycięłam z czaszki upiekłam drania skleiły mi się przy tym powieki soczysty był i jaki lekki na obiad zjadam serduszko wyrwane z piersi za żyłę główną krwiste komory i dwa przedsionki w powietrzu czuję zapach poziomki otwór pozostał i żebra widać nitka potrzebna albo zszywacz cóż na kolację? może szpik kostny godzina szósta wysysam go piję ze smakiem godzina ósma cisza jest chwilą kości szeleszczą nad mogiłą z pamięci i pyłu.9 punktów
-
Chciała z domu wyjść dziewczyna. „Idź!” – mówiło też jej serce. Lecz nie wyszła. A przyczyna? Cóż, związane miała ręce. Niewidzialna nić kontroli oplatała je boleśnie, szepcząc: „Nie idź, to zaboli. Nowy zawód? To za wcześnie”. Rozwiązanie? Rozwiązanie rąk, a może też relacji. Lecz wolała w swoim stanie serce poddać operacji.9 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
Mały Diego z Argentyny Zgubił nowe mokasyny Ale mamie powie Że w przydrożnym rowie Mu ukradły jakieś syny9 punktów
-
„Bezrobotny z własnej woli” Wzdłuż rzeki i pola, łąką przez mlecze, pracy niby szukać leniwie się wlecze. Ale wciąż wokoło posesji się porusza, pójść nieco dalej wcale się nie zmusza. Marzy, by być królem w krainie bogactwa, odbierać honory przez rycerskie bractwa. Marzy o wielkości, o szacunku, sławie, o własnym zamku w szlacheckiej oprawie. Widzi żonę – księżniczkę, siebie w złotej szacie, mieszkając tymczasem w małej wiejskiej chacie. Z rodzicami, braćmi i siostrami na kupie, we wsi o nazwie „Zapomniane Zadupie”. Idąc tak i marząc, nagle zgłodniał nieco, a w tobołku z jadłem już mu pustki świecą. Zjadł już w południe kanapkę ze smalcem, którą mama dała, wygrażając palcem: – Nie znajdziesz roboty – nie wracaj do domu! Żarcie z nieba nie spada nigdzie i nikomu! – Dalej już nie idę, starczy dziś już tego, wracam do domku – luksusu mojego. Jutro znów pójdę szukać tej roboty, już od lat trzydziestu mam z nią te kłopoty. Ale mama kanapkę jutro da na nowo i znów pójdę szukać pracy honorowo. Leszek Piotr Laskowski9 punktów
-
-Cóż wiesz o pięknem? -Kształtem jest miłości. C.K.Norwid polska aretuza napisać nie pierwszy i nie ostatni wiersz o pięknie oszczędnym jak trzcina na szuwarach pusty fotel na biegunach kościany grzebień czy szydełkowa opaska siwy mądry uśmiech napisać nie pierwszy i nie ostatni wiersz o pięknie ozdobnym jak kurpiowskie palmy owoce na ugiętym krzaku jak pąsowe suchotki i polskie cedry czyli topole cóż wiesz o pięknem8 punktów
-
Miłość bliskich Pewien doktor—uczony z Sorbony Przywykł był mawiać „chcę być spalony" Urnę mu podano Tak go wysłuchano W urnie ptysie i krem na talony8 punktów
-
było już dobrze po północy na kratkowanych arkuszach z bloku listowego w powietrzu lekko zawieszony kreśliłem regularne kręgi na tafli stojącej wody miłosnej pieśni co przebłyskuje tu i ówdzie z figlarną ironią w zasuszonym bukiecie panny młodej w którym rozwinęły się skrzydła próz poetyckich8 punktów
-
Powiedz mi Jaki kolor masz Twoich słów Słyszę je niewyraźnie Zaplątane są W dolinach Głębokim cieniem Kładą się na usta Powiedz mi Jaki kolor mają Twoje gesty Czuję ich ciężar W pustych dłoniach Łatwiej poczuć wiatr Kołysać myśli Porozmawiaj ze mną O niczym I śmiejmy się przy tym Coraz głębiej8 punktów
-
Pęknięcia nasze drogi już tak bardzo pogmatwane choćby tęcze sadził wokół często popiół w zgiełku zmierzchu wpada w ziemię myśl jak ziarno lecz czy zdoła wzejść do góry słowem dobrym tam gdzie rysy zadrapania nie ma chwili która ciepłem poda ramię gdy przystanie świat się kręci w wielu łajbach gnuśnym kołem puka świtem mota noce nieprzespane maj, 20268 punktów
-
Szepleniączy limeryk Nieuważny Sztefan ż Wałcza Utracił wczora pół palcza Ale doktor powi Że w wioszkowym rowi Jednakowoż leżą jajcza.8 punktów
-
,, Eucharystia jednoczy przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17 jak ocean łączy kropel wiele tak Eucharystia wiąże ludzi w kościele dar wolności Bóg nie wymusza zaprasza lubimy kochamy po swojemu świat zamiast się radować walczy a jest jest ... cudem cudem wartym miłości szacunku rysy skazy rany widać z daleka wolna wola … problemem komunia łączy owoc życie w zgodzie z sobą z Bogiem Jezu ufam Tobie 6.2026 andrew Czwartek, święto Bożego Ciała8 punktów
-
Za dużo Papier Ubrania Stół Lampa Mysz, klawiatura Za dużo Kurze spacerują koło nosa Oddycham Okulary Listy Słowa Pomieszane wszystko Pozbierane Lata zimy, wieczory i ranki Pierścionki, firanki Krzesła, klucze, wspomnienia Słońce już zaszło do cienia Wysyłam pragnienia Kanciaste to wszystko Zimne, niekochane Sztuczne, martwe, rozebrane Z bólem pomieszane Zaprzestane, zaniechane, zapisane Dużo chciane, załamane Brak światła, lekkości Życia radości Pełne zazdrości, samotne Odejść pora do ciemnego wora Pełnego snów Znów8 punktów
-
ja ci uszczypnę źdźbło języku białe pióro z ogona czy lotki plotki podlotki fruną trzepotem pomarańczowych nogi para steruje dziobem gęga zamaszczyście kluczem otwiera tunel zmienia kursywę nawigacja pod jedną wysokiego napięcia linię8 punktów
-
Jak być nadziei oddechem między wiatrem tęsknoty oddycham w twoją stronę licząc że połączą się oddechy łączy nas to samo powietrze może już oddychaliśmy sobą żyjąc w słodkiej niewierze całowani wietrzną myślą a może już byliśmy razem w tlen uczuć zapatrzeni a może to tylko sen który nasz oddech dzieli oddychamy w tej samej chwili licząc wdechy tęsknoty każdym oddechem połączeni dlaczego świat ma cztery strony8 punktów
-
Pewnej nocy na Wielkiej Bahama kotka kotu serduszko złamała. On, by nie czuć udręki, doił prosto z butelki najlepszego mlecznego szampana. __ 1 czerwca obchodzimy Dzień Bez Alkoholu i Światowy Dzień Mleka👼8 punktów
-
choć latka swe ma idąc za zgrabną ma na nią smak wyobraźnia działa widzi ją na plaży zbiera muszelki chłodząc stopy jak chodzi po łące plecie wianek ubrana skromnie w poranną mgłę widzi jak w sypialni stoi koło okna do gwiazd się uśmiecha potem się obraca patrzy na niego w jego głowie wariacja gra a tu nagle żona poczekaj miły nie oblizuj się zaraz ci dam dalej było jak było zrobił swoje obrócił się i zasnął8 punktów
-
8 punktów
-
Niestety większość kobiet odziedziczyła po swoich babkach matkach pewne wzorce zachowań niekiedy traumy i przywiązania Powoli odchodzi w zapomnienie przeświadczenie o tym że dobry mąż to taki co nie pije nie bije i kasa się zgadza Coraz więcej młodych ludzi stawia na partnerstwo i dzielenie obowiązków8 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne