Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.07.2026 w Odpowiedzi

  1. silna bywam tylko w snach dzień to poligon - rozbrajam miny złych wiadomości uśmiechem maskuję strach prowadząc synka mocniej ściskam małą dłoń drążę korytarz między domem a światem żadna ze mnie bohaterka tylko mam zmęczone ręce i cichy lęk gdy zdejmuję pancerz i liczę rany - wszystkie zadałam sobie sama
    8 punktów
  2. Jesteś od świtu do nocy moim westchnieniem szukam Cię w zapachu wanilii i smaku słodkich malin Jesteś tuż obok myślą złotą przy mnie, ramieniem, na którym mogę się wesprzeć widzę Cię w oczach dziecka, co dziwi się biedronką, w uśmiechu sąsiadki mijającej na schodach Jesteś w kroplach deszczu i barwnej tęczy nad moim domem, bramą obietnic z otwartą dłonią, która karmi czasami tylko zamykasz powieki, gdy mizernieje ludzka wdzięczność wtedy płyną łzy smutku niebieskim Aniołom, a potem wiatr je suszy przez chwilę pociesza, że jeszcze wrócą zagubione owce w Twoje progi, Boże...
    7 punktów
  3. nad Zagórzem posiniaczone niebo niczym skóra pod okiem Lucyny delikatne drżenie olszynowych listków zagłuszył nagły podmuch wiatru w górę wzbiły się tumany kurzu naleciałe z pobliskich rejek od wsi słychać zawodzenie azora idzie burza najpierw nieśmiało kropla za kroplą spadają przezroczyste paciorki czyste zimne wprost na skórę pot miesza się z wodą tworząc ciemne ornamenty od ramion po krągłości bioder w rynience wargowej zaperlona krew błysk za plecami trzask łamanych gałęzi policz do trzech raz dwa błysk tuż obok skręcony drut na przełaj przez pola byle dalej od grzmotu
    6 punktów
  4. "Diabły dziś bogami" Przesłaniem myśli, do nieba z prośbami, nikt wierzeń nie zdoła wpoić nikomu, by znaleźć swe miejsce między bogami, leżąc i marząc na kanapie w domu. Bogowie nie przyjdą, bo nas nie szanują, choć czekamy na ich dobro, pomoc i łaski. Bogowie, bawiąc się, z nas się wyśmiewają, widząc te wiary w zmyślone obrazki. Każdy w świadomości ma Boga własnego, wojną chce dowieść swojej mądrości, śle męża na śmierć, syna, brata swego, by siłą przekonać do własnych świętości. To wojna jest muzyką dziś władzy i wiary – wojny, której obecnie już nikt nie wygrywa. Może Boży świat nasz jest już zbyt stary i diabeł nam teraz do tańca przygrywa. A przecież wiara nie umiera nigdy, choć często ją tłumi pycha i trwoga. Gdy człowiek w człowieku odnajdzie sumienie, to diabły przestaną udawać Boga. Leszek Piotr Laskowski
    6 punktów
  5. Kolejne lato co rok skwarzy nam niebo co rok narzekanie że gorąco przyjdzie jesień odetchniemy zimą wystudzimy emocje znów prześpimy to co czeka żeby wiosną ponownie rozwarstwiać czas zapisać słowa które krwawią bo wnętrzności w ciągłej kipieli poszarpane dzisiaj będzie zawsze po wczoraj pytanie czy nadejdzie kojące jutro nadejdzie nawet jeśli połowa ludzi... z pętli zrywa się myśl czy ta druga połowa to jeszcze ludzie czerwiec, 2026
    5 punktów
  6. świt w różowej sukience przeciera oczy na listkach gałęzi mienią się krople rosy długo czekał na wschód słońca dusza w mroku już nie było nadziei a jednak jednak słońce tęskniło dziś uśmiech karminowych ust wygładził myśli nie zasypiały uwierały teraz po zrobieniu makijażu wyglądają całkiem całkiem pozbyłaś się ... dziś od dziś słońce 7.2026 andrew
    5 punktów
  7. Pozwól mi się sobą najeść nie pragnę zbyt wiele wystarczy choćby kawałek mam smak na duszyczkę nie wiem czy słodycz niosę ale głód ciebie mnie gryzie polej się eterycznym sosem a ja z rozkoszą cię skosztuję gdy duszą się cały nasycę zacznę delektować ciało jak słodką czekoladkę miłością nadziewaną bądź metafizyczną cukiernią całą stworzoną z lukru ciała i duszy słodyczą na nieba podniebieniu
    5 punktów
  8. fioletowe słońce rozlało się różowym blaskiem czekoladowa duszność uprudowała postrzeganie brzęki w uszach i poruszenie w mięśniach widok kończący się za balustradą światła rozgrzany dach podniecajacy niebo swym zapachem gruchanie gołębi na cześć prokreacji nie widać już piramid a szczyty kończą się pod fotelem niezręcznych uniesień bezsilności
    4 punkty
  9. Zygzak i bakteria to się nie mieści we mnie, ani wokół mnie nie rozlega, żebym potrzebowała definicji bardziej niż wrażenia celu przekazu w poezji konsekwentnie, żebym potrzebowała dookreślać lub dekonstruować formę poprzez opis struktury konsystencji, dyfuzji i cięcia oraz uderzenia. Metafora taka istnieje i ma się dobrze na górnej półce z szansą na Nobla. Lecz – we mnie, za mną, przed mną – to się nie mieści, choć też na styku słów występuje.
    4 punkty
  10. w czerwcu długo się rozpuszczała ale najpierw po latach usychania odżyła kiedy on jej umarł z butelką w ręce to wtedy złapała ją tamta żeby nie puścić do końca długo się rozpuszczała znaleźli ją w czwartek ale mówili że nie widzieli jakoś od soboty długo się rozpuszczała co roku o tej porze przez pięć dni palę dla niej świeczkę
    4 punkty
  11. Nieodwzajemnione uczucie boli jak cholera, serce zostaje złamane na pół. Nikt go chyba już nie poskleja, od dzisiaj nie będziesz musiał nic czuć. Biedny misiaczek naprawdę się starał, a ona niewdzięczna sprawiła mu ból. O tej pamiętnej godzinie będzie płakał, bo wtedy wyłożyła karty na stół. On tylko pragnął, by go kochała, by była mu wierna :- Czy to za wiele? Znalazła sobie innego chłopaka, prowadziła grę niebezpieczną dla Ciebie. - " Jak taka biedna mała koala, która dopiero poznaję świat. Już nie czuje, że jest kochana, widzi wyblakły świat bez barw."
    4 punkty
  12. Słońce gwiazdorzy. Tramwaj jedzie z litości - miasto paruje.
    3 punkty
  13. Julia z Kurlandii Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków. W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami. To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej. Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim. Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam i syn Zygmunt. Odeszli. Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.
    3 punkty
  14. Tu po prawej gwar Pośrodku tafla wody Po lewej las cichy
    3 punkty
  15. letnie wieczory przelatujący karlik w łunie księżyca
    3 punkty
  16. @Wiechu J. K. Uciekam z sieci na przestrzeń nieokiełznaną i wracam z tym co tam odkryję. :) @Berenika97 Zaczęłam zauważać, że wirtual, jest dobry, ale odczuwania zmysłami mi nie zastąpi. Bardzo brakuje bezpośredniego kontaktu. @Poet KaDziękuję :)
    3 punkty
  17. bez akcji bardziej spokojnie nie mogę się rozpłynąć trwanie zielone liście jak zawsze latem dają cień komfortu
    3 punkty
  18. U Mongoła z Ułan Bator Pojawił się w płucach zator Wielce zmartwiony Krzyczy do żony Daj mi szybko swój wibrator
    3 punkty
  19. Znów bzy pachnące przeszlych wspomnień braty Gdyś w życia fale odważnie wstępował Wonią swą dawne przypomną ci laty Jeszcze nieświadom co los ci zgotował Niemal herosem byłeś. równy bogom Pewien swych pragnień i pełen zapału I wiary że ku twoim progom Zmierza ambrozja świata areału Lecz przyszła życia codziennoci proza Wzloty upadki i straty i złości Gdyś poczuł co to żal i co groza I smak gorących upoinych miłości I chodź czasami refleksja cię dręczy Żeś coś przegapił w pysze i utracił Ktoś tam wie lepie i cię w tym wyręczy Czyś godnie duszę swoją ubogacił
    2 punkty
  20. Ufo w polszczyźnie Uwielbiam Figury Ortograficzne 👽 Ufo w demokreacji Uniemożliwiają nam Fizycznej i mentalnej Odmienności 👽 Ufo future Ufam, że kiedyś może być dobrze. Fantastycznie! Trzeba tylko Odkryć w sobie pokłady dobrej woli. 👽 Ufo poliglota Unfortunately, Future is Obvious ____ 2 lipca obchodzimy Międzynarodowy Dzień UFO
    2 punkty
  21. A-się kochamy z Kasią. La Bastide, 30.06.2026r.
    2 punkty
  22. Anna pije mleko prosto od krowy niedawno wycierała fartuchem wymiona cielnej jałowicy Starannie gładziła napuchniętą skórę pooraną żyłami tkliwe to takie i ligawe no cichaj cichaj niech se ja słomy naniese co by osmanić strzyk leci żółta siara wprost do wiadra obijając niezdarnie krawędzie nic tylko rozetrzeć w palcach goryczkową kroplę na przemian liżąc i ssąc życiodajny płyn a niech cię zeć diabli pochłono i zdać zawali syćkie święte nasze kota mi jeszcze potrza na nieszczęcie i skaranie boskie paszał mimi niemiergo spod stołka
    2 punkty
  23. na saksofon, bas i tęsknotę Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz. Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres. Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz. Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił. Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem. Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.
    2 punkty
  24. piesek rastafarianina w kolorze piaskowym rozgląda się wściubia nosek dwa bursztynki błyszczą w kruczych wieńcach przesadne uszy jak skrzydła gotowe do startu pilotują wagonik więc ruszamy prawa dłoń wyciąga z kieszeni pyszne kąski dokładnie ta sama z czułością głaszcze zadowolony łepek obserwatorzy demonstrują nieśmiałe uśmiechy a ich prawe dłonie eksplorują kieszenie piesek rastafarianina beztrosko ułożony przy kolorowych skarpetkach śni czułe dłonie pełne przysmaków gdzieś na słonecznej plaży przy dźwiękach reggae dreadlocki przy akompaniamencie Boba śpiewają o piesku w metrze ____ 1 lipca obchodzimy Dzień Psa i Międzynarodowy Dzień Reggae
    2 punkty
  25. Co łączy Kościół i Lotto? Wiara, nadzieja i miłość. Dziś, wróciłam z Kościoła Pozwalając drugiej połowie Roztrwonić pieniądze Próbując szczęścia.
    2 punkty
  26. Spotykaliśmy się tygodniami dłonie przeplatały się jak struny usta za ustami podążały szeptem mówione obietnice arkadii Piątek po dziesiątej randka miała być udana głos ciepły przechodzi w chłód zapada wyrok Wyprowadzam się od codzienności mej szarej uciekam na odległość to bliskości negacja nie zamierzam do Ciebie wracać Pracuję od rana do wieczora na pełen etat dni wolne z rodziną spędzam nie mam czasu na uczucia Po tygodniu rozpaczy w mieście głośno się rozchodzi – ona wciąż w okolicy gdzieś się pierdoli Znalazła sobie innego fagasa fundatora sponsora kutasa po chuj jej poeta teraz ma mitomana! Wszyscy przyjaciele mówili – uważaj, ona znana z takich historii sama nie wie, czego chce od życia dziwna infantylna i dziecinna Zostałem sam na warcie życia swe rozgoryczenie zapijam w tonach łzy me wylewam Przysięgam sobie – to był ostatni raz…
    2 punkty
  27. @aff tak słyszałem - że najlepiej pamiętamy zapachy. Mam w związku z tym kilka historii - a Ty? Świerk też się od lat dobrze sprawdzał jako 'zagłuszacz' nazwijmy delikatnie - zapachu śmierci. @Nata_Kruk Dziękuję. Nigdy nie spuszczam wzroku ze źródeł światła;) @Wiechu J. K. może i tak 🤔 dokładnie to ma oznaczać. Dzięki B! @viola arvensis chcę tu coś napisać i co chwila kasuję. Tak zostawię.. Wiesz co jest.. @Gosława nie podserduszkowuję.Tego nie mogę. Co mogę to wysłać przytulas 🫂
    2 punkty
  28. @Gosława a ja już się zastanawiałem... do którego Jarka to? ;)
    2 punkty
  29. W rozważaniach można zabrnąć w nieoczekiwane rejony. Po Twoim komentarzu, swój wiersz widzę trochę inaczej. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  30. "In uno corpore duo reges perpetuo bellant." "Errare Humanum Est" Dawno temu, to miejsce było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku lub niewoli w kajdanach. Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane z okrucieństwa, braku litości i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis, prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów i twardych, pozbawionych złudzeń osób. Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na złotej wolności, czystym powietrzu i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta, inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety. Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa i pozbawiona nawet krzty honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych, tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec. Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu, najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak jak kochał swą dumę. A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.
    2 punkty
  31. @Charismafilos Niesamowity kontrast! Początek uderza zmysłowością i niemal gęstym, dusznym klimatem ("czekoladowa duszność", "rozgrzany dach"), by na końcu zderzyć się z apatią i tytułową dekadencją. "Fotel niezręcznych uniesień bezsilności" to metafora upadku dawnych ambicji i rezygnacji. Świetny, bardzo plastyczny wiersz. Zastanawia mnie jedna rzecz - czy znikające z pola widzenia "piramidy" to dla Ciebie symbol dawnych, wielkich idei, dla których zabrakło już miejsca w tej dekadencji?
    2 punkty
  32. Niezręczne uniesienia bezsilności To jest dobre określenie na stan w którym czasami moza mnie zastać Niezwykle plastyczny jest ten Twój wiersz i taki trochę metafizyczny Tak jakby Ktoś patrzył przez fioletowy kawałek szkiełka Kiedyś była taka zabawa w "chłopka" Dzieci rysowała sylwetę człowieka stworzoną z kwadratów i koła Na każde z pól rzucany był kamyk lub kawałek szkla Trzeba było uważać aby nie nadepnąć na linię Ja widziałam świat na zielono Najmniej wyraźnie widziałam przez denko od butelki Niby świat a jednak rozmyty Nie kasuj wrócę tu jeszcze
    2 punkty
  33. @Leszek Piotr Laskowski Bardzo dobry wiersz. Pod płaszczem dobra, dziś prowadzi się wojny, w celu zaprzestania produkcji broni jądrowej. Choć to w sumie relacja mediów. A tak naprawdę nie wiemy, o co tam może chodzić.
    2 punkty
  34. Mongoł, co żył od lat w Ułan Bator, znany był jako groźny gladiator. W walce wręcz na arenie zżarł miecz, sieć i zbrojenie. Oraz, z trybun ktoś rzucił, sekator.
    2 punkty
  35. @karenka Ślicznie Kochać bliźniego swego... Kochać stworzony świat cena wdzięcznego istnienia Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  36. @Berenika97 To jest to niedbanie o siebie. Alkoholizm wykańcza ludzi lub inne używki, z których nie jesteśmy w stanie zrezygnować. Słońce w nadmiarze to też niedobrze. Niby najlepiej wszystko z umiarem.
    2 punkty
  37. @hehehehe Czegóż Mongoł w Ułan Bator nażarł się, że powstał zator? Choć chłop doświadczony Lecz z bólu do żony Piszczał jak jakiś amator.
    2 punkty
  38. @Berenika97Życie, każdy dzień to wyzwanie, zagrożenia, pole minowe złych wiadomości, nieżyczliwych bliźnich, ale też własnych obaw i rozterek. Prowadząc dzieci do świata staramy się chronić je przez zagrożeniami, ale część z nich je jednak dopadnie, z kolei tzw bezstresowe wychowanie nie przygotuje do obrony, podobnie jak przebywanie w sterylnych warunkach, więc później każda większa przeciwność, czy infekcja będzie jeszcze większym zagrożeniem. Do tego dochodzą media, które przekazują niemal same złe wiadomości, więc trudno się gdzieś schować, stąd lęk, zmęczenie i ulga, że się jednak udało. Te własne rany to przeważnie z wrażliwości, które pomaga w zrozumieniu świata, ale czyni mniej odpornymi na zło. Pozdrawiam serdecznie z podobaniem dla wiersza.
    2 punkty
  39. Piękna poezja, co muszę napisać...jest w tym co ukazujesz dużo siły ukrytej w zmaganiu...pozdrawiam serdecznie*)
    2 punkty
  40. piękny poetycko wiersz, ma w sobie delikatność, a jednocześnie końcówka daje poczucie ulgi i odrodzenia z optymistyczną nutką...pozdrawiam z podobaniem*)
    2 punkty
  41. Zaczynasz od duszy, /prawidłowo/, bo ciało za nią same wyruszy. Pozdrawiam. Dobry wiersz.
    2 punkty
  42. @Berenika97 Czasem rany zadane sobie - bolą najbardziej - bywa że wybaczyć sobie jest najtrudniej
    2 punkty
  43. „Umyć ręce” Zastanawiam się patrząc na ręce swoje. Od niedawna patrzę, może z lat dwadzieścia. Pamięcią błądzę po czasach minionych. Młodość ledwie pamiętam i jej różne przejścia. I nie dziwię się nazbyt, — chyba nawet wcale, że ucieka, gubi się pamięć tamtej epoki. Przykrości pamiętałbym zapewne doskonale, gdybym oceniał tylko jej uroki. A byłem pewny, że starość to nie dla mnie, że porannych bólów nigdy nie dożyję, że młodości brawura obmyśli to za mnie i że od starości swoje ręce umyję. Lecz dłoni nie da się od życia odłączyć. Każda zmarszczka — świadectwem, każda blizna coś kryje. Nie można rąk umyć od czasu przeszłego — tylko im się przyglądać, póki serce twe bije. Leszek Piotr Laskowski
    2 punkty
  44. U Mongoła, gdy był w Ułan Bator, w zadku powstał okrutny wręcz zator. Z przerażenia zielony z wuce wołał do żony: Daj wiertarkę, bo padł już wibrator!
    2 punkty
  45. @Poet Ka - @Berenika97 - @Wiechu J. K. - serdecznie wam dziękuję -
    2 punkty
  46. @Berenika97 To prawdziwa scena sprzed kilku lat. Szkoda, że nir mogłam zrobić zdjęcia, bo zarówno chłopak, jak i piesek cudowni🥰 Dziękuję i miłego! @aff Nie mam zdjęcia, ale mam dobrą pamięć i pamiętam piękne, długie, zadbane dredy u szczupłego chłopaka z cudnym małym pieskiem🥰 Dziękuję i miłego! @Poet Ka Dziękuję!
    2 punkty
  47. Oryginalny w swej wymowie wiersz pełen odważnych, sensualnych metafor...pozdrawiam z podobaniem*)
    2 punkty
  48. lada ja i ty też lada gdy lada co i lada gdzie lada chwilą potem nadal w lada brnąć od lada drżeć ladamy pogałganieni my nic po nie więc wciąż w tak wciąż w stęsknienie by nim tknieni z cicha pęknieć w lada wszak
    2 punkty
  49. Pękła fasada Jest beton Patrzę Daleko Pięknie Patrzę Z bliska I tak Beton jest szary Nie ma w nim zdjęć Nie ma słów Jest tylko chłód Który wchodzi w kości Daleko to galeria Z bliska ściana Na której nic się nie zawiesi Więc siedzę Piszę Słowo którego nie ma Pękła fasada Został beton Zostałam ja I tak
    2 punkty
  50. @Czarek Płatak bardzo dziekuje , tym bardziej ze to faktycznie zapiski z wedrowki po górach, bez pracowania nad tym. Czysta prostota mysli. Ciesze się, że wiersz trafił do Ciebie. 🙂 @Nata_Kruk to miłe, ze tak proste słowa potrafią tez przemowic. Serdecznie Natka pozdrawiam 🙂
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...