Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.06.2026 w Odpowiedzi

  1. Myślę o tobie - mój lśniący. Kto teraz budzi cię o świcie? Czyim dotykiem rozbłyskasz? Czy otwierasz się bez oporu? Tak długo nosiłam cię przy sercu, powierzałam swoje drogi, sekrety, myśli, słowa i zdjęcia - małe dowody istnienia. Lubiłam przesuwać palcem po twojej krystalicznej skórze, szukać po omacku w środku nocy - zawsze byłeś na wyciągnięcie ręki. Tęsknię za tobą bardziej, niż wypada. Mój utracony ... smartfonie.
    15 punktów
  2. Myślisz czasem że wszystko umarło. Potem słyszysz: „kocham cię” i nagle wraca świat. Nie na zawsze. Na dziś. Ale to wystarczy. Bo znowu wiesz po co żyjesz...
    11 punktów
  3. siedzę w altance na stole kawa piwko ciasteczka obok zeszyt długopis które cierpliwie czekają bym wiersz napisał ja słuchając ćwierkania wróbli upajam wzrok kwiatami a jest ich mnogo są goździki cegiełki begonie i bratki do których słońce się uśmiecha więc myślę sobie po co mam wiersz napisać skoro to co widzę i słyszę samo w sobie jest czystą poezją która mnie bardzo cieszy
    10 punktów
  4. błękitu nieba wystarczy dla wszystkich lato jakże hojnie znów się dzieli słońcem nie zepsute władzą nie zrażone gniewem ofiaruje życie najmniejszej biedronce
    8 punktów
  5. Każdy odrywa się od siebie kiedyś zanurza w światłach mroku w neonach i ruchu w tunelu i na autostradzie, w holach poczekalniach na dworcach w starych fabrykach, loftach i szpitalach w ujęciu z filmu, porzeczkach, przerosłej trawie, szklanych żyrandolach, kinkietach i zapalonej lampie szepcze, śmieje się porozumiewawczo, perliście po kostce kamiennej deszczem po błyszczącej szosie bo ona kocha wrzosowiska stare szulernie i kawiarnie radość lunaparku i plaże nadrzeczne dusza przechodzi z niej w ten świat, kiedy umiera i się rodzi.
    8 punktów
  6. zostawiłaś ślady na piasku mewy przyglądają się im chciałyby znów nas spotkać wciąż czekają piasek ogrzeje stopy bryza ochłodzi czoło wiatr poprowadzi plażą na molo pamiętasz … piękny czas 6.2026 andrew
    8 punktów
  7. Talerz spleśniały leży koło łóżka, Kawa niewypita, a w niej szara wróżba. Grzyb się na ścianie wije i śmierdzi. Wilgoć, zaduch w mych progach gnieździ. Kwiaty wyschnięte, woda w nich stoi. Terpentyny zapach nieco mnie goi. Jaskinia, jama, gwara, nora, piwnica…. Nowy szkicownik, niepokalana dziewica. Rozgardiasz bez końca, stajnia Augiasza. Czy zobaczysz to przez drzwi Judasza? Nie patrz, bo prawda w tym brudzie zaklęta. Prawda mych cierpień w syfie zamknięta.
    7 punktów
  8. Spieszyłem się, by odnaleźć słowa adekwatne do rzeczywistości, która mnie otacza. A otacza mnie dziś dziwna, elastyczna, naciągliwa majestatyczność. Siedzę jak król na fotelu z outletu za dwadzieścia złotych. Kołyszę się nad sklepieniem niebios raz po stronie południa, raz po stronie północy. I nie powiem — kiedy jestem po północy, jest mi chłodniej. Delektuję się rozmytym, wyblakłym ego. Z zimnej butelki popijam strumienie mądrości, a może tylko bąbelki. Jest południe, noc. Patrzę na wiesiołka. On patrzy na mnie, zamknięty w sobie, mrużący własne wnętrze. Siesta rozmija się z drzemką.
    7 punktów
  9. Z r y w 6 Od dawna mawiała - oby do lata - już jest, za domem, ale w łóżku przez sen, nieustanne pod_szepty... Nie zwlekaj, zcałuj żebrzące łono. Helena dzisiaj jest tym o czym myśli. Kobieta bez dzieci, ale i tak staje się fugą, gdy wypełnia pęknięcia i próbuje żyć w symbiozie - osobliwy stan zawieszenia. W pudełku z wczoraj mężczyzna i ona. Myśli z brzegu kartki są jak mgnienia... czasem rodzą rzeczywistość. Zmierzch wyplata koszyk oczekiwań, tymczasem... Ka_lina, jedna z wielu i jak zawsze, nie_podległa nikomu, układa zems(s)tkę. Własny nie_gramatyczny podbierak. Ale, ale... nie tym razem.... bowiem zegar - mistrz czasu unicestwił słowa. czerwiec, 2026
    6 punktów
  10. Od tłumacza: Copybook Headings - co z braku odpowiednika w Polskim przełożyłem jako "Kaligraficzne Wzory" - to przysłowia i maksymy drukowane na górze stron (headings) zeszytów (copybook) do nauki pisania, czy raczej kaligrafii, XIX-wiecznych brytyjskich uczniów. Biedacy mieli je wielokrotnie przepisywać na stronie poniżej, ćwicząc pismo i rozsądek jednocześnie. - Ależ to musiała być nuda - myślicie. O tym jest ten wiersz. I o wielu innych rzeczach. W wersie: Na pierwszych piaskowcach Feminianu obiecano nam Życie Obudzone, Feminian nie jest rzecz jasna prawdziwą epoką geologiczną, jak Kambr czy Karbon. Fuller Life dosłownie oznaczałoby pełniejsze życie, ale Margaret Fuller była pionierką feminizmu. Inne przypisy - pomocne w rozszyfrowaniu - można znaleźć na: https://www.kiplingsociety.co.uk/poem/poems_copybook.htm. Życzę przyjemnej lektury. Przez wszystkie swoje wcielenia, przez wieków i ras odsłony, Ku chwale Bogów Targowiska biję stosowne pokłony. Zerkając przez palce pobożne, widzę jak kwitną i upadają, Zaś Bogowie Kaligraficznych Wzorów, sądzę, ich wszystkich przetrwają. Żyliśmy na drzewach przy pierwszym spotkaniu. Kolejno nam pokazali, Że Woda z pewnością nas zmoczy, a Ogień z pewnością przypali: Lecz uznaliśmy, że brak im Polotu, Wizji i Błyskotliwości, Zostawiliśmy ich więc z Gorylami, by ruszyć w Marszu Ludzkości. My szliśmy niesieni Duchem, oni swego kroku nie zmienili, Wszak chmurą czy wiatrem, jak Bogowie Targowiska, nie byli, Lecz zawsze nasz postęp doganiali i wtedy słowo się rozchodziło, Że plemię z lodowca starte zostało, albo w Rzymie coś światło zgasiło. Z Nadziei, na których Świat stoi, kompletnie nic do nich nie dociera; Zaprzeczali, że księżyc jest z Goudy; w ogóle zaprzeczali, że z Sera; Zaprzeczali, że Babcia ma Wąsy, zaprzeczali, że Świnie Latają; Więc czciliśmy Bogów Targowiska, co te piękne rzeczy obiecają. Gdy formowały się Kambryjskie linie, Oni pokój wiekuisty obiecali. Przysięgali koniec plemiennych wojen, gdybyśmy broń im oddali, Gdyśmy się rozbroili, sprzedali nas i wrogom rzucili związanych, A Bogowie Kaligraficznych Wzorów mówili -Trzymaj się Diabłów znanych. Na pierwszych piaskowcach Feminianu obiecano nam Życie Obudzone (Zaczynasz kochając bliźniego swego, a kończysz kochając jego żonę); Aż nasze kobiety rozstały się z dziećmi, a mężczyźni z rozumem i wiarą, A Bogowie Kaligraficznych Wzorów mówili: - Śmierć jest za Grzechy Karą. W epoce Karbonu obiecano nam, że każdy z nas się obłowi, Okradając wybranego Piotra, by wypłacić zbiorowemu Pawłowi; Lecz co nam po takich pieniądzach, gdy na rynku pustką zieje, A Bogowie Kaligraficznych Wzorów mówili: - Kto nie pracuje, ten nie je. Wtedy upadli Bogowie Targowiska, a ich złotouści prorocy zniknęli I otworzyła serca czereda wszystka i wierzyć prawdzie zaczęli, Że nie Wszystko Złoto, co się Świeci, a Dwa i Dwa daje Cztery- A Bogowie Kaligraficznych Wzorów dreptali, by znów objaśniać litery. Tak jak będzie w przyszłości, tak było u zarania rodu ludzkiego. Cztery są tylko rzeczy pewne od początku Postępu Społecznego. Że pies do swych wymiocin wróci, a świnia babrać się błotem, A głupiec zabandażowany palec do ognia wsadzi z powrotem; I, że gdy to się już dokona i nowy wspaniały świat nadejdzie, Kiedy ludziom będą płacić za bycie, a grzech bez kary się obejdzie, Jak Woda z pewnością nas zmoczy, a Ogień z pewnością przypali, Bogowie Kaligraficznych Wzorów pośród rzezi będą wracali! I Rudyard (1919): As I pass through my incarnations in every age and race, I make my proper prostrations to the Gods of the Market Place. Peering through reverent fingers I watch them flourish and fall, And the Gods of the Copybook Headings, I notice, outlast them all. We were living in trees when they met us. They showed us each in turn That Water would certainly wet us, as Fire would certainly burn: But we found them lacking in Uplift, Vision and Breadth of Mind, So we left them to teach the Gorillas while we followed the March of Mankind. We moved as the Spirit listed. They never altered their pace, Being neither cloud nor wind-borne like the Gods of the Market Place, But they always caught up with our progress, and presently word would come That a tribe had been wiped off its icefield, or the lights had gone out in Rome. With the Hopes that our World is built on they were utterly out of touch, They denied that the Moon was Stilton; they denied she was even Dutch; They denied that Wishes were Horses; they denied that a Pig had Wings; So we worshipped the Gods of the Market Who promised these beautiful things. When the Cambrian measures were forming, They promised perpetual peace. They swore, if we gave them our weapons, that the wars of the tribes would cease. But when we disarmed They sold us and delivered us bound to our foe, And the Gods of the Copybook Headings said: "Stick to the Devil you know." On the first Feminian Sandstones we were promised the Fuller Life (Which started by loving our neighbour and ended by loving his wife) Till our women had no more children and the men lost reason and faith, And the Gods of the Copybook Headings said: "The Wages of Sin is Death." In the Carboniferous Epoch we were promised abundance for all, By robbing selected Peter to pay for collective Paul; But, though we had plenty of money, there was nothing our money could buy, And the Gods of the Copybook Headings said: "If you don't work you die." Then the Gods of the Market tumbled, and their smooth-tongued wizards withdrew, And the hearts of the meanest were humbled and began to believe it was true That All is not Gold that Glitters, and Two and Two make Four– And the Gods of the Copybook Headings limped up to explain it once more. As it will be in the future, it was at the birth of Man There are only four things certain since Social Progress began. That the Dog returns to his Vomit and the Sow returns to her Mire, And the burnt Fool's bandaged finger goes wabbling back to the Fire; And that after this is accomplished, and the brave new world begins When all men are paid for existing and no man must pay for his sins, As surely as Water will wet us, as surely as Fire will burn, The Gods of the Copybook Headings with terror and slaughter return!
    6 punktów
  11. Na starym strychu, gdzie mróz malował szyby, Płonęły w piecu niedopisane sny. Ty wśród płócien szukałaś barw dla świata, Ja zamykałem go w ubogich rymach swych. Za oknem Lublin zasypiał białym puchem, A nam wystarczał chleb, herbata i śmiech. Byliśmy biedni, lecz młodzi jak płomień, Który nie wierzy, że może zgasnąć też. Lecz przyszła zima cichsza od milczenia. Najpierw kaszlem zapukała do drzwi. I nagle sztuka stała się bezradna, Gdy nie potrafiła ocalić już nic. Odeszłaś o świcie. Na stole stygła herbata. Na sztaludze gasł błękit. Za oknem padał śnieg. I tylko wtedy pojąłem, Że wszystko można utracić: Młodość, Marzenia, Poezję. Prócz jednej chwili, W której było się dla kogoś Całym światem.
    6 punktów
  12. „Jedno życie to mało” Zapomnianą dziś ścieżką życia i etyki, dla dobroci bez zysku, dla łez wypłakanych, lekkomyślności ciągle stojącej w przełyku, niespełnionych obietnic porozdawanych. Wielkim wzrokiem dziecięcia, w miłości bez granic, i chciałbyś, i mógłbyś — jednak tak się nie stało, kiedy cały ten świat dzieckiem miewał cię za nic, bo wciąż było im mało, wciąż było za mało. Te rodziców uwagi, rodziców przestrogi mijały zupełnie twego myślenia wątki. Dopiero gdy nadszedł gorzki czas ich utraty, w żałobie zbierałeś z ich rad już szczątki. Tak męczyła cię myśl o przegraniu wszystkiego, aż z wiekiem w umyśle twym się przejaśniło i zrozumiałeś — iżby świat zrozumieć: — jedno życie — to po prostu za mało. Leszek Piotr Laskowski
    6 punktów
  13. Świadomość wracała do mnie wezbraną falą goryczy istnienia. Była wściekłą biologiczną zupą chaosu, uderzała z boską furią jak grube krople deszczu i grad w maskę i dach zaparkowanych pod wieżowcem samochodów Cała moja frustracja utonęła wraz z bólem, w kipieli sądnego potopu. Nie miałem już niczego co mogłoby oblec mnie w skórę człowieka. Nie mogłem już żałować dni i słów. Nie mogłem wyspowiadać się z czynów grzesznych. Byłem robotem zamkniętym w pancernej karoserii. Moje obwody zawirusowane genem życia. Diody oczu zmętnione i nieruchome. Sny a może zwidy jawy. Tysiące małych słońc lub białych karłów i planeta sprzed eonów. Pełna cyklopowo wyniosłych drzew i roślin, cuchnących, głębokich bagien i gór, młodych i strzelistych. Bazaltowych szczytów szaleństwa. Rozpadlin śmierci. Życie wyszło na brzeg. I wyrosło z czasem na potworne monstra, szukające ofiar i krwi. A ja szukam tam ognia. Nie do walki z nocą. Nie ma tu wschodów i zachodów. Szukam ognia do ogrzania lodowego serca. Czasami mam wrażenie, że kocham Cię właśnie od zarania czasu. Od tych wieków spędzonych w jaskiniach. Podobno tacy jak ja, zostawiali w nich swe prymitywne rysunki. Ja wolałem zostawić Twe inicjały, wypisane własną krwią. Gdy opanowałem już sztukę rozpalania ognia, sycił go każdy mój wiersz. A potem gdy przyszedł wreszcie czas. Zniosłem drwa i ułożyłem z nich funeralny stos. Składając dzięki i modlitwy Przedwiecznym, spłonąłem na nim, mając nadzieję odrodzić się w jakimś innym piekle. Otworzyłem oczy. Złapałem pierwszy wdech. Deszcz nie ustawał ani na chwilę. Szalał falami na szybie auta. To nie jest życie. To czyste piekło.
    5 punktów
  14. Naucz mnie tańczyć na parkiecie nieba pośród wiejącej dyskotekowej muzyki gdzie każda chmura chce być przytulana śpiewają na powietrznej scenie ptaki naucz mnie liczyć do stu na pocałunkach wycałowani zejdziemy na ziemię byś uczyła bliskości na lekcjach ciał aż zadzwoni dzwonek w nieba klasie naucz mnie rytmu twojego oddechu bicia serca na czułości sprawdzianie w dzienniku nie zapiszemy grzechu na tablicy kredą zapachnie pożądanie
    5 punktów
  15. @Poet Ka Bardzo dziękuję! Zaskoczyłam Ciebie, która ciągle zaskakuje swoją niezrównaną poezję! Czuję się wyśmienicie! :)) Serdecznie pozdrawim. :) @Simon Tracy Bardzo dziękuję! Ja na jakiś czas straciłam kontakt z osobami, które są dla mnie najważniejsze - nie wiedziałam, że to może być aż tak stresujące. Serdecznie pozdrawiam. :) @jjzielezinski Bardzo dziękuję! Ta miłość oczywiście nie jest do smartfona, tylko do tego, co w jego zawartości przypminało mi o moich bliskich. A są to najczęściej najlepsze chwile w życiu. Serdecznie pozdrawiam. :) @andrew Bardzo dziękuję! nie kocham się wcale w ekranie ni w płytach co w środku migają lecz cenię to sprytne działanie gdy plany w porządku trzymają kalendarz mi z głowy nie zniknie przypomnień nie zgubię w przestrzeni więc choć to nie miłość (to pewne) praktyczność na co dzień się ceni Serdecznie pozdrawiam. :)
    5 punktów
  16. Tajemnica milczenia I Podejmij je jak sztangę Wydobądź ze środka Wytrzymaj to napięcie Aż ciszę napotkasz Melodia Jutrzni II Płynie ikos, psalmodia Budzą ze snu dźwięki Nowy dzień się rozpoczął Bogu dajmy dzięki Klimat refektarza III Modlitwa, gest i uśmiech Chleb w ciszy rozdany A milczący brat obok Też przez Boga dany Moc wspólnoty IV Trudno czasem z bratem żyć Lustrem jest ci żywym Ujrzysz wady wszystkie swe Odbiciem prawdziwym Dar Eucharystii V Stoją w cichej kaplicy Pod okiem Maryi Trzy osoby ludzkie Naprzeciw Hostyi Cud adoracji VI Kiedy lśni już blaskiem swym Łzą napełnia oko Serce cicho szlochem drży Wznosząc się wysoko Zew modlitwy VII Pobudzony pragnieniem Tęsknotą lub bólem Zdaje się być wołaniem Za odwiecznym Królem Dotyk ciszy VIII Czasem trwa tylko chwilę Bądź jak rzeka płynie Pokropi lub zanurzy I dyskretnie minie Rytm pustelni IX Brzmią Laudesy o świcie Chleb życie i praca Po nieszporach sen i noc Duch do Pana wraca * Powyższy cykl jest owocem mojego pobytu w podlaskiej pustelni w dniach 17-21 czerwca 2026 ** Charmeduła – Krótki utwór wierszowany, zawierający dwie strofy po dwa wersy, z następującą ilością sylab: 7-6 7-6, gdzie wersy sześciosylabowe się rymują. Pierwsza strofa najczęściej jest w formie pewnej tezy, pytania, druga zaś stanowi puentę do wcześniejszej tezy. Tytuł przyjmuje formę epitetu: rzeczownik – rzeczownik, najczęściej odnosi się do jakieś wartości ogólnej, uczucia, emocji, wrażenia. Podgatunek ten wykrystalizował się na bazie moich eksperymentów w czerwcu 2026. Pragnę podziękować kilku osobom z koleżeństwa portalowego za Wasze cenne konsultacje i uwagi, dzięki którym powstała definicja, nazwa i mogłem doświadczyć krytyczno-subiektywnego wsparcia. I... zapraszam do eksperymentów nowinkarzy lirycznych, którzy nie boją się reżimu formy ;)
    4 punkty
  17. @lena2_ Ładny- prawdziwy !! 6
    4 punkty
  18. w porywistym wietrze niebo rozrzuca kartki słowa mrużą oczy ze zmęczenia jest jeszcze samolot uczepiony białej wstęgi potem atramentowa cisza wyjechałaś kilka godzin lotu stąd zamieszkałem między książkami twój koc czytam na dobranoc czasem mruczy kot w rękopisie po drugiej stronie wiersza
    4 punkty
  19. Błazen Mądrzejszych od siebie błazen poucza Forsując tezy o swej "mądrości" Rozsądku podstaw bariery przekracza Litości! Litości! Litości! Litości!
    3 punkty
  20. ten tort już został podzielony ale ten podział z pewnym hakiem bo ten kto finansuje festę zapewne się obejdzie smakiem najwięcej chyba oferował gdyż sercem tych w potrzebie darzył dzielił się hojnie nic nie chował i za to zbito go po twarzy przyjęcie samo sporo straci obiadkiem będzie tym na stypie i znów kto inny się wzbogaci w Gdańsku volksdeutsche coś pokrzyczą
    3 punkty
  21. Nie wiem jak się zachowam gdy zobaczę swojego życia kres czy będę płakał i się bał czy będę dalej sobą Nie wiem jak się zachowam czy będę czół nadzieje że gdzieś tam na mnie czeka lepszy świat A może po prostu odejdę myśląc że moje życie to był wspaniały czas i się uśmiechnę Pozostawiając po sobie wspomnienia o których będzie opowiadać echo i wiatr
    3 punkty
  22. @lena2_ "Nie zepsute władzą, nie zrażone gniewem" - jakbyś napisała o czymś więcej niż tylko o lecie. Słońce, które ofiaruje się biedronce tak samo jak człowiekowi - jest w tym taka prosta sprawiedliwość. To jest mały, wielki wiersz! Śliczny!
    3 punkty
  23. @.KOBIETA. tym drugim. Dziękuję i pozdrawiam:) @Berenika97 nocne kwiaty mrużą oczy. Dziękuję i pozdrawiam:)
    3 punkty
  24. Ja jestem w porządku, ty jesteś tak samo. Po drodze niejedno nas piekło spotkało. Przez życie nie zdołasz się ślizgać bez straty. To pewne jak śmierć jest: dla biednych, bogatych. Więc po co te kłótnie, i lęki, i boje? Bo wybór zostaje i już się nie boję.
    3 punkty
  25. @Łukasz Wiesław Jasiński Bardzo Panu dziękuję! Pozdrawiam. @LessLove Bardzo dziękuję! To pięknie powiedziane! Bardzo się cieszę, że tak odbierasz mój tekst. Moje serce też się raduje. :) Serdecznie pozdrawiam. :)
    3 punkty
  26. @Berenika97 zaskoczyłaś w ostatnich wersach😃 co za koncept👍
    3 punkty
  27. raz była firma co się Bubel zwała... sama nie wiedziała co produkowała a to grawiloty a to śnieżne narty podbój galaktyki sprawa nie na żarty! lewiznę tu czuję już od 300 laty bumelka samowola brak zysków i straty! czy towarzysz Birkut 300% normy wykona? Jowisz większy jest przecież od małego Plutona... jak twierdzi Safona... ale cóż w Pacanowie cale stada kóz ! to i Koziołek Matołek jakoś się przeciśnie bo córka Kraka Wanda utonęła w Wisle!
    3 punkty
  28. @Berenika97 Przecież to prawda, przedmioty są towarzyszami naszego życia, emocji, powiernikami skrytych myśli, skarbnicami wspomnień. Radujesz moje serce, Ber :-)
    3 punkty
  29. 3 punkty
  30. @jjzielezinski @Łukasz Wiesław Jasiński bałwany morskie bez skromności i pokory jestem jesteś są jak żaba Konopnickiej nietrwałymi iskrami bałwanami morskimi napuszonymi jak pyłki dmuchawca osiadłe wokół warg które co innego znaczą niż to co z nich wynika
    3 punkty
  31. @Alicja_Wysocka Co jest jasne? Dziękuję🌺 @Berenika97 Dziękuję🌺 @Nata_Kruk Wczoraj był Dzień Wędkarza Dzień Kobiet w Inżynierii – takie święta wymyśla świat, i słusznie, więc jest motywacja, żeby coś napisać, bo nie zawsze wena sprzyja, niestety. Dziękuję🌺 Miłego dnia Dziewczyny😄
    3 punkty
  32. przeplatanka ptaki lecą skrzydłami wywijają o mój nos zahaczają kropkę stawiają życie udają martwe na papierze litery rozkładają się parzą wzrokiem gonią mnie mijają usychają jak atrament w środku lata zmęczony kłuje biel na niebie soczystością winogron za późno zebranych
    3 punkty
  33. „Hej, tu jestem! Czy mnie słyszysz? Nie odpływaj!” – zawołała. Ocknął się z tej błogiej ciszy. Myślał o nadmorskich falach. Chciałby taką czuć swobodę, znaleźć czas na próżne zbytki, lecz skok na głęboką wodę zawiódł – związek był za płytki. Dość! Bo będzie tylko gorzej! Spojrzał na nią. „Nie tym razem!”. I odpłynął, hen, za morze. Czas wciąż płynie, a on z czasem.
    3 punkty
  34. Jabłoń wyrosła, gdzie kiedyś rosły osty.
    2 punkty
  35. Pada deszcz. Ze wszystkich kałuż lunęło w ciemne chmury. Wygląda to tak, jakby ktoś splunął w niebo. Ohyda. Słońce marszczy spocone czoło. A wiatr. Wiatr się bawi rozbryzgując kałuże. Gumowce, peleryna, kapotka — dookoła tyle wody. Kiedy stoję taka mokra, czuję się jak idiotka. Jakby ktoś zapomniał wyjąć korek z wanny. Brodzę w kałuży po kolana. Stoję i czekam na autobus. Od rana… Od rana czuję się jakoś nieswojo. Jakby pogryzły mnie bezpańskie psy. Pogoda pod psem. Ujadają jak wściekłe. Cała jestem mokra. No niestety — cała. Woda sięga grubo ponad kolana. Stoję na palcach. Podskakiwanie nic nie da. Ktoś stanął na ławce. Nadjeżdża autobus. Kierowca woła: Trzy stopy wody pod kilem! Luzować cumy, płyniemy! Następny port: Tęczowy Most.
    2 punkty
  36. status quo między człowiekiem a drugim dwa kanały pierwszy co powiesz wprost drugi co powiesz nie wprost najtrudniej gdy mówisz nie wprost narażasz się na zaprzeczenie proporcjonalne do okoliczności zwanych statusem
    2 punkty
  37. Przypływy Odpływy Podziwy Zachwyty Nad czasem Który gna Tak szybko Do przodu I nie patrzy Na nic Ani nie ogląda się Za nikim...
    2 punkty
  38. zabierz mnie z miejsc gdzie nęci ogień a pola rodzą chore ziarno wyrwij spod płuc chłopięcą złość by nie rosła w kamień pozwól czuć po brzegi gdy bierzesz w ręce moją głowę
    2 punkty
  39. @lena2_ No - i to jest bardzo ładne maleństwo. Dokończony obraz :)
    2 punkty
  40. @Achilles_Rasti Piękne, że nie obiecujesz "na zawsze". To jest bardziej prawdziwe niż większość wierszy o miłości.
    2 punkty
  41. @Berenika97 w niedzielę tak robię :)
    2 punkty
  42. Chyba każdy miał z tym problem, bo smartfon to nie tylko narzędzie, ale też kontakty, zdjęcia bliskich, wspomnienia z odwiedzanych miejsc, korespondencja, notatki, jak napisałaś, myśli, słowa, sekrety, więc coś bardzo osobistego, więc zgubienie, czy dostanie się w obce ręce powoduje niemały dyskomfort. Bardzo prawdziwe słowa i bliskie wielu. Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  43. @wiedźma Bardzo dziękuję! Prosta sprawa - wyciszyć i schować np. pod ubraniami w szafie , i ... zapomnieć. :)) Serdecznie pozdrawiam. :)
    2 punkty
  44. @Berenika97 fajny wiersz, uśmiechnęłam się:) Ja czasem marzę o tym, żeby przestał dzwonić. Muszę jakiegoś łobuza znaleźć, który go ukryje. Marzy mi się odpoczynek bez niego. Pozdrawiam z uśmiechem;)
    2 punkty
  45. Widziałem człowieka z krwi i kości. Widziałem go, jak się modlił, błogosławił i dławił ością. Widziałem go uśpionego i rozgniewanego. Widziałem go obmywającego nogi i chowającego całe ciało przed światem. Widziałem człowieka konającego, cierpiącego i obdarowującego innych. Widziałem człowieka miłosiernego. I wszystko to ujrzałem w jednym spojrzeniu. Wszystko to zobaczyłem w oka mgnieniu, w maleńkim błysku, który spotkałem pewnego dnia na krakowskim rynku. I zrozumiałem wtedy, że człowiek jest jednym spojrzeniem, jednym mgnieniem, jednym błyskiem, w którym mieszczą się wszystkie modlitwy.
    2 punkty
  46. @andrew Ostatnio zapomniałem do pracy. Przeżyłem mimo ... cierpienia
    2 punkty
  47. @Berenika97 to taki pretekst chyba, nie daj się wariować:)
    2 punkty
  48. @Berenika97 ... nie warto w smartfonie się kochać często mu w dane zaglądają czasami i moc wyłączają gdy nie ma skąd dobrać westchniena zostają ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  49. @Berenika97 Ja też bym nie umiał fukcjonować bez swojego telefonu. Straciłbym jedyne okno na świat.
    2 punkty
  50. Witaj - dokładnie tak jak w komentarzu - dziękuję - Pzdr.słonecznie. @Andrzej P. Zajączkowski - @Berenika97 - uśmiechem wam dziękuję -
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...