Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.06.2026 w Odpowiedzi

  1. bo,wiem są takie noce że człowiek może przepić pieniądze zdrowie imię najgorzej kiedy przepije twarz i nie poznaje jej rano są takie noce po których świt nie jest początkiem ale dowodem że znowu się nie udało
    9 punktów
  2. przychodzi nie wiadomo po co chwyta za gardło ciebie, mnie gra pierwsze skrzypce dniem i nocą bezwzględna, podła pani D. patroszy z uczuć , knebluje usta tłucze po głowie ile chce trupem napełnia, wewnątrz pusta sama nie pójdzie- pani D. potem już tylko wysysa życie chłepce je z pasją jak ludzką krew gapi się oschle, zasiewa gnicie gdy znikasz wzrasta -ta pani D. i nazbyt często z nią się umiera wbrew woli życia, wszystkiemu wbrew człowiek bezradny, ona wybiera upiornie wierna, pani na D.
    9 punktów
  3. cicho wyłaniam się z lasu przeznaczony do zniemczenia w wyjątkowo pięknym momencie roku przeżyłem noc sześć lat czytałem ze słuchu wyciszonych obrazków lirycznych mój pierwszy pocałunek zaczynam chodzić w kółko rozpaczy i bólu dziewięćdziesiąt dziewięć wiosen na płatkach stokrotki wyliczam kocha – nie kocha ...
    9 punktów
  4. wycinanki leje jak z cebra co na stołku o białych nogach gdzie słodko lepili i lali kawę zbierali stonkę i sokiem z ogórków kiszonych zapijali upał piwonii w ogrodach w tym układzie zastygli na ścianie gencjaną jak wycinanki w kurpiowskiej chacie jak kwiaty mrozu na szybie sprzed czterdziestu lat
    8 punktów
  5. podaję Ci talerz, ty mówisz że mało podaję łubiankę, Ty prosisz o więcej oddaję słodzidło, oddaję śmietankę Ty czekasz i mówisz, to mało, to mało masz oczy zachłanne i styl bycia próżny na pozór milutki, chłodny jesteś i butny kiedy chcesz kupuję, gdy zechcesz przyrządzam czego chciałbyś jeszcze, bym mogła zrobić Ci tak mało zostawiłam sobie w defensywie Ty na mandolinie grasz mi litościwie w sezonie na owoce kuchnię uzurpuję Twoje zamówienia czuję w kręgosłupie oddałam Ci wszystko, truskawkowe ciasto odchodzisz i mówisz, wciąż mało, wciąż mało 🍓🍓🍓 Lato!
    8 punktów
  6. Jestem zlepkiem upokorzeń w zabieganiu o uczucie. Idę tam, gdzie już nie możesz. Rezygnujesz. Ja nie umiem. Po śmietnikach już grzebałam, karty w ręku same słabe, jakbym była nie do pary a śmiem prosić o uwagę. A też chcę jak inni ludzie i nic złego w tym nie robię. I pokory mam za dużo - stąd te tony upokorzeń. https://suno.com/s/kFIfrfWb5vSkbM1c
    8 punktów
  7. Mówią jej: „To minie”, „nie był wart łez”, „znajdziesz kogoś” - jakby uczucie było meblem, który da się wymienić. Chcą naprawiać pamięć, rzucając na stół jego błędy jak fałszywe monety. Ale nie mogą czuć ciężaru pustki, który co rano kładzie się na jej piersi. Nie wiedzą, że skóra wciąż pamięta ogień, gdy jego usta unieważniały wszystko wokół. Luiza nienawidzi chłodu pocieszenia - jak miałyby pojąć pożar, którego nie gasiły własnym ciałem? Wreszcie wyszły, zostawiając zapach stygnącej herbaty i wynosząc swoją litość. Nie szuka nowej miłości, szuka jego cieni, pozwala sobie na luksus bycia nieuleczoną.
    7 punktów
  8. Czerwiec zalśnił czereśnią i czerwonym makiem. Chrabąszczami włosy splątał. Wieczorem, czeremchową wonią czarował i czujnym okiem doglądał oczekujących na lato.
    7 punktów
  9. Przyniosłam Ci wszystko co miałam, lecz wybacz, że znów tak niewiele. Nie umiem zawierzyć do końca i pragnień od życia oddzielić. Więc w dłoniach zanoszę jak bukiet, litanie prośbami związane, z nadzieją co nocą upada, a świtem, niezmiennie powstaje.
    7 punktów
  10. ,, W dobroci Twojej, wysłuchaj mnie Panie ,, Ps 69 dla Ciebie Panie znoszę … ale Ty przecież nawet łotra ... a mnie mnie jest trudno wychwalać imię Twoje łatwiej się żalić narzekać a przecież przecież wszystko co mam mam z Twoją pomocą błędy …zagubienie gdy zrozumię wybaczasz bo Jesteś dobry Jezu ufam Tobie 6.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    7 punktów
  11. Pierwszy krok - rausz Klucz drży w palcach jak niezdecydowanie. Nic się nie otwiera. Tylko sprawdzanie… Ciche jak oddech szkła. Czy jeszcze pasuje… Krok drugi — kac Cień zamiast drzwi. Ukrywasz się w nim. Liczysz, żeby pamiętać. Słońce rozświetla powieki mimo zamkniętych oczu. Nic nie zamykasz. Tkwisz. Krok trzeci - trzeźwość Odkładasz klucz na brzeg, żeby nie uruchomił jutra. Świat rozsypuje się od środka. Pełno połamanych kluczy. Pełno drzwi, które nie podołały.
    7 punktów
  12. Tchnienie szepcze następnemu porankowi: któregoś dnia nie będzie następnego. Dlatego błękit nie potrzebuje wieczności. Jest piękny właśnie przez to, że niczego nie obiecał. Syk wrzątku, na świeżych ziarnach, promień słońca na krawędzi stołu. Śmierć, pamiętana cicho, uczy smakować ciepło, zatrzymywać światło i nie odkładać śmiechu. Uczy Memento vivere.
    6 punktów
  13. usiadłaś między mną a cieniem niczyim zapatrzonym w niebo kształt morza jeszcze śpi w podekscytowanej przestrzeni obracasz słońce w obiektywie biorę głęboki oddech berek na plaży to nic nadzwyczajnego ganiamy się za każdym słowem powiedzmy że to próba wiersza
    6 punktów
  14. na tafli jeziora unosi się wianek płynie niczym mijający czas lekki jak chmury budzące nas co ranek napędzane wiatrem zrodzonym przez las tli się w nim płomyk świecy złocisty gorący jak lato się dziś zaczynające ten pierwszy dzień orzeźwi świt mglisty nim uniesie się na horyzoncie palące słońce dogasa żar ognisk co noc nam rozjaśniały stosy drewna płonęły pod korony drzew zebrani ludzie i ptaki chórem śpiewały świętując ten dzień i natury zew
    5 punktów
  15. nie boję się miłości uwielbiam ją bo pomaga zrozumieć uśmiech i płacz nie boję się miłości będę ją kraść tym którzy jej nie rozumieją nie boję się miłości bo jest jak baśń która zawsze ze złem wygrywa nie boję się jej bo jest światłem które życie upiększa nie boję się gdyż nauczyła mnie zrozumieć to co w sercu się tli
    5 punktów
  16. "Kiedy rozum śpi, budzą się demony" Programując program do liczenia mamony, Ogarnął mnie sen i obudził demony. A co, gdybym helikopter jaki potrzebował? Czy byłbym tak zdolny, bym go skonstruował? Albo maverick'a czy inne rakiety, Już na samą myśl doznałem podniety! Niemal pewnym będąc w tym sennym nałogu, Żem zdolnym na tyle, by dorównać Bogu! Wtem, ni stąd, ni zowąd, nagle zesztywniałem, Gdyż za próżność i pychę paraliżu dostałem! Łkając wniebogłosy, płakać w śnie począłem, Prostując swe nogi nieopatrznie pod stołem... A tam kable uszkodzone, bo „zabrakło kasy”, Dotknąłem stopą plusa, zwierając do masy... Niczym światło jutrzenki, niczym blask pioruna, Sen straszny przerwała krótka spięcia łuna. „Wybacz, Boże kochany, mnie nędznej miernocie. Obiecuję, że już więcej nie zasnę w robocie!” „I jeszcze pokornie wyznać Tobie muszę: To, co niszczy obwody, ratuje mi duszę.” I tak dziękowałem Bogu za pomocną rękę, Że przebłyskiem swej Łaski zakończył mą mękę.
    5 punktów
  17. passe-partout na wpół leży na sofie naprzeciw stare lustro trzyczęściowe jak ze starego filmu bo to nawet nie neosecesja tylko zwykła sklejka siedem krzyży niosąca na kurzu w tym lustrze wymienionym siostra potłukła miało być na siedem lat zostało na trzy dekady więc – mocny kontur ukośna malarska kolorystyka skontrastowana niesymetrycznie jest ciekawą modelką dla siebie bo tylko prawdziwe piękno staje się na obrazie nudne i przestaje być pięknem
    5 punktów
  18. „Skłon w przemyślenia” Stworzonyś ty paradoksem miłości, dzieciństwem tyś głową w niebiosach, kształconyś w kryteriach wolności i wiatru szaleństwa we włosach. Dojrzewałeś w odzie do młodości, wojny okresu – kompleksy oporu. W dwudziestych latach rozkwtu wolności, migracją bólu, poniżeń i sporów. Obcości istnienia – zrozumień trudy, czas na obczyźnie, śladem innych torów, z prawdy do prawdy, od złudy do złudy, zrozumień zewnętrznych świata walorów. Granic nie uważasz – polityka złem, wyzysk człowieka prostego na modzie, pycha wyższości dla ciemnoty jest tłem, nikogo kłamstwo w oczy już nie bodzie. „Daj mi skrzydła” – nie! Już ci nie zależy, spokój myśli horyzontem już nęci, ty decydujesz, co radość ci mierzy, wystarcza ochota i dobre chęci. Leszek Piotr Laskowski.
    5 punktów
  19. Gorąco tak Upał daje się We znaki A ja krążę Nigdzie już Nie zdążę I nad twoim Nagim ciałem Wciąż pochylam się I w głowie tylko Myśli dwie Zostać czy odejść?
    5 punktów
  20. DUSZNE WYCIECZKI Jedna jest widząca, druga ślepa w ciemno Co się dzieje obok, we mnie i pode mną Można się nauczyć, nie da się z portalu Bez ryzyka wiary, bez widzenia daru Bez lotu motyla, bez w siebie ucieczki Warto czynić sobie duchowe wycieczki Bo dla jednych czarne, to dla drugich białe W sobie można odkryć niebo-piekło całe.
    4 punkty
  21. być sobą w pełni choćby wtedy gdy zapada dla nas zmierzch
    4 punkty
  22. układ ona nie zastyga pośrodku rozlewa się między nami jak żywioł który nie poznał brzegu jak cień który zaprzecza ciału a ja stoję przy niej nie jak żywy człowiek tylko jak zapis jak umowa która jeszcze nie pękła jak ciężar który udaje wybór jej ciało pamięta dwa rytmy i żaden nie prosi o wybaczenie jej oddech przechodzi przeze mnie zanim nauczy się jego imienia jakby powietrze miało pierwszeństwo jakby bliskość nie potrzebowała zgody on przychodzi bez drzwi jakby ściany były tylko przypuszczeniem jakby moje imię można było ominąć i wtedy kamienieje w rzecz w strukturę w nazwisko w coś czego nie da się przesunąć bez zgrzytu bo jeśli się poruszę wszystko zacznie istnieć bez formy a rzeczy bez formy nie wracają ona nie wybiera ona się mnoży jej dłonie uczą się dwóch temperatur i żadna nie jest kłamstwem a ja uczę się trwania nie miłości tylko trwania tego że zostaje się nawet wtedy kiedy ktoś już dawno wszedł do środka i nazwał to swoim głosem on jest przy niej tak blisko że nie ma przestrzeni na mój oddech a jednak każdy ich ruch przechodzi przeze mnie jak przez coś co nie chce puścić jak przez ramę która wierzy że jest obrazem i nie wiem czy jestem jeszcze ciałem czy tylko tym co zostaje kiedy wszystko inne zaczyna być przenośne ona mówi nic ale jej skóra pełna jest zdań których nie wypowie bo każde słowo byłoby wyborem a ona nie chce należeć więc rozciąga się dalej aż zaczyna brakować jej miejsca w samej sobie a ja stoję i pilnuję czegoś co mogło już się skończyć ale nikt nie odważył się tego nazwać jestem końcem który mistyfikuje początek ciężarem który nadaje sens ich lekkości cieniem którego nie da się odsunąć od dotyku on myśli że mnie omija ale jestem w każdym ich zetknięciu w każdej chwili która nie chce się domknąć ona drży nie z wyboru tylko z nadmiaru z tego że jedno życie nie uniesie trzech prawd i to trwa nie dlatego że ktoś chce tylko dlatego że nikt nie wypowiedział końca a rzeczy bez końca najdłużej udają miłość
    4 punkty
  23. Pocałuj mnie tak by dusza poczuła usta w nieśmiertelnym pocałunku pragnienie płonące nigdy się nie spala każda chwila jest początkiem sensu niech wargi będą drogowskazem a język drogą prosto we mnie z tylko jednym przykazaniem na milczących ustach zapisanym zamykając oczy całuj z otwartymi marzeniami dostosuję się do pragnień rytmu w którym ziemia z niebem się spotyka nie żałuj namiętności — tylko mnie całuj
    4 punkty
  24. Och, nie jestem w stanie pojąć jak to się dzieje. Wchodzę do mego miejsca, czuję obecność ale nie widzę nikogo. Słyszę jak przemawia, lecz nie wiem kto to. Babki z wioski mówią, że ja widząca. Lecz profesorowie, że ja niewidoma. Macam każdy kąt, nie czuje nic. Pytam ludzi, zadaje coraz więcej pytań. Ta obecność w mym domu nie istnieje, ale ja ją czuję. Ten głos... jakby kobiecy lecz przemawia jakby był mężczyzną. Moja matka, chce mnie wysłać do księdza od duchów złych. Ojciec chce mnie odesłać, bo ja szalona. Ja nie szalona. Ja po prostu czuję inaczej. Notka od autora: Wiersz brał udział i zajął 2. miejsce w ogólnopolskim konkursie "Poetyckie jaskółki" ♥️
    4 punkty
  25. @Alicja_Wysocka Ależ oczywiście! Dziękuję🌺 @violetta Truskawki można wcinać bezustannie. Dziękuję🌺 @Leszek Piotr Laskowski 🌸 @wiedźma 🌸 @Poet Ka 🌸 Dziękuję Wam!
    4 punkty
  26. @hollow man @Łukasz Wiesław Jasiński dzisiaj jest pogoda skrajnie "możliwościowowpyskdająca" to nie jest dobry dzień, kobiety kochają chłopów czasem na zgubę swoją i na odwrót, np. dureń i biedak ale rozśmieszał mnie jak nikt., Jędza złośliwa ale tak dobrze gotowała że zostałem. Itd. itd. czyż nie?
    4 punkty
  27. rozpisuję siebie do najdrobniejszej cząstki.
    3 punkty
  28. zabierz mnie z miejsc gdzie nęci ogień a pola rodzą chore ziarno wyrwij spod płuc chłopięcą złość by nie rosła w kamień pozwól czuć po brzegi gdy bierzesz w ręce moją głowę
    3 punkty
  29. Przypomnij sobie te chwile, W których przeszywał ból, Chwile, w których promieniało szczęście, Chwile, w których lał się smutek, Chwile otulone żalem, Chwile odrętwiałe przez strach. Co jakby o nich wszystkich zapomnieć? O błędach, O sukcesach? Zacząć od nowa? Obudzić się rano, W nie swoim domu, W nie swoim mieście, Z nie swoim ciałem. Bo przecież jeżeli nic nie pamiętać, To dlaczego nie samego siebie? Od nowa nauczyć się poruszać mięśniami, Od nowa nauczyć się mówić, Od nowa nauczyć się jeść, Od nowa nauczyć się myśleć. Tworzyć nowe pomysły, Ideały. Można wtedy wszystko… Tylko od czego wtedy zacząć? Czy jesteśmy na to gotowi?
    3 punkty
  30. gdybałek gdybałka z dzieckiem a gdybuśnym popija syropek z kwiatów bzu — przypuśćmy chciałaby on chciałby (świadomie — chciałoby?) przejść się ulicami ku czci bohatera sławią go archiwa dziś walczył i kochał zwróciła historia nabrzmiał krwią poemat — nim skonał w odwagę jak wykazał w czynie gdybałek się przejmie? na czas się rozminie? marsz slalom sztafeta sporty drużynowe oddali go — proszę przepraszam to przodek
    3 punkty
  31. @Migrena Nie wolno pisać głupio o Twoich wierszach. Lepiej nic nie pisać :-)
    3 punkty
  32. @Migrena Precyzyjna rzeźba, destrukcyjna skamielina, która powinna pęknąć i rozsypać się, a trwa przez inercję trojga. Rzeźbisz w diamencie. Pozdrawiam
    3 punkty
  33. @viola arvensis moja ulubiona Poetka:) czekam na Twój trzeci tomik poetycki a Ty o "pani D." a "pani D." to siła niemal ontologiczna. nie tylko stanu psychicznego, ale bytu który zawłaszcza przestrzen istnienia. to bardzo bliskie egzystencjalnemu doswiadczeniu człowieka o którym pisali choćby Jean -Paul Sartre czy Albert Camus. a pisali tak: kiedy coś obcego i bezlitosnego wdziera się w samo centrum "ja" - egzystencja cierpi katusze porusza mnie też cielesnosc Twojego języka - "patroszy" , "wysysa" , "tłucze" jakbyś pokazywała że cierpienie psychiczne nie jest abstrakcją tylko czyms piekielnie dotkliwym fizycznie. dzięki temu "pani D." przestaje być metaforą a staje się doświadczeniem które naprawdę się dzieje. I chyba najmocniejsze jest to odwrocenie że to nie człowiek doświadcza depresji ale że to ona wybiera człowieka. Twój wiersz to ogromna siła poetycka. i to tyle proszę Pani:)
    3 punkty
  34. bardzo fajne pani na D nie chodzi sama ma swą bliźniaczkę panią na P ta mniej krzykliwa też pusta dama bo gdy ją wpuścisz skończonyś żeś obie wrażliwość twą zamykają oczy nieczułe na innych los a z życia biorą wręcz garścią całą człowiek uśpiony leci na dno pozdrawiam
    3 punkty
  35. Kurpiowska chata Dymi krupnik, pachnie sękacz, róże na ołtarze. Kto z uporem – sobie rozważ – omijał brewiarze, temu i kościoła pasterz nigdy nie nakaże.
    3 punkty
  36. Oto mamy preparat człowieka nieszczęsnego pod czaszką myśli czarne na ustach siny grymas w oczach niedobre błyski gdyby nie formalina (rzecz jasna – to przenośnia) mógłby po prostu splunąć. [DGW – Dolna Granica Wybuchowości]
    3 punkty
  37. @Sylwester_Lasota Prawda 👌🙂 i również sięgamy tutaj podstaw psychologii ewolucyjnej. Dobrze byłoby gdyby był w stanie zasłonić mnie swoim ciałem - w przypadku ataku mamuta 😉🤭 w totalnym uproszczeniu: bezpośredniość i otwartość - jak najbardziej, dojrzałość emocjonalna, poczucie bezpieczeństwa, zaradność, charyzma, poczucie humoru itd. Wiem, wiem…idealizuję sobie 😉🙂 @violetta @violetta 🤭 wysportowany jaskiniowiec z tureckimi zębami - gwarancją szczęścia na całe życie 😉🙃
    3 punkty
  38. Przemierzam puste sale samotnie idę zupełna nicość wbija się głęboko w pamięć. Na pustkowiu pośrodku pustki nikogo nie ma wypatruję wzrok w ciemności nic nie widzę. Nie pojawi się światło nikt nie powie słowa nie będzie echa bo jego nie ma. Nie Boski symbol ktoś postawił zupełnie do góry nogami bez Boga stoi nikt nie wie w co wierzyć. Ktoś powiedział pierwsze słowo ktoś powiedział wierzę nikt nie kontynuuje bo końca nie będzie. Nie widzę i nie słyszę nie wiem do kogo wołać i do kogo się modlić nie wiem czy ktoś mnie słyszy. Bez sensu i bez pomysłu idę pustym korytarzem i w zupełna pustkę. Czy ktoś zapali światło czy ktoś powie słowo on mnie nie widzi ja jego też nie w korytarzu stoję na samym jego końcu.
    3 punkty
  39. Nie wszystkie babki lubią, jak facet oddaje inicjatywę i się dostosowuje.
    3 punkty
  40. I Zabij tytuł " oh, jakie piękne jest to życie " Dwuznaczne Jak noc i poranek Gdzie się pokaże pozytywnie Świadomy sen idioty Aż do kości okropny II Przyjechał dowóz chleba Przyjechał bardzo szybko Prawie go przeoczyłem Jak niektórych pięknych chwil Bo zawsze chcę więcej, inaczej Pomnożone przez stany ducha Trudna droga tu na Ziemi Kim jestem? III Wszyscy tak pędzą Duchowo i materialnie A ja jestem w tym ciele Wobec tego także pędzę Idę na wolontariat u Wolności Prawdziwe cierpienie? Prawdziwy sen? Wiem, że mam zadanie Tu społeczny komentarz nie jest potrzebny Tak jest, jak widzisz A to... Wzmacnia zakłopotanie Dlatego mówię o innych Dlatego fantazjuję o sobie Jeszcze wiem co znaczy Idealizm - Pułapka Czy też po prostu taka kolej rzeczy? IV Szkoda Karma Szarpanina odbywa się w kwadracie Lubię swoje życie Nareszcie Różnie bywało i będzie To przecież od dawna jest szaleństwo Ból, cierpienie Lecz od dawna też... Mam nadzieję
    3 punkty
  41. Śniłam... snem kamiennym wyrytym głęboko, głęboko jedna czwarta zbliżające się kroki trzy czwarte - brama otwarta do czyśćca w dolinie niepłonącej nadzieją pomiędzy światami Śniłam snem jawnym Śniłam snem o świcie Nie brzęczały tam świerszcze Nie nuciło melodii życie Śniłam snem szalonym pigułki jedna czwarta a może trzy czwarte o północy Cicho, cicho po malutku stopklatka myśli Słyszę kroki na schodach Ten, który niesie światło bezsenność to jego nałóg
    2 punkty
  42. SZKLANE SŁOŃCE Szklane słońce kłamie Oczy czekają na burzę To uczucie, to nie "to" Rozrywa duszę Pierwsza łza spływa To żal, nie tęsknota Tnie i oczyszcza Prawda boli bardziej Szczerość spala duszę Ale pozowanie To powolne duszenie Maska z "wszystko gra" Skleja usta Skleja oczy Skleja serce Szklane lustro pęka cicho żeby nikt nie usłyszał Lepiej spłonąć raz W ogniu prawdy Niż trwać sto lat W szklanym słońcu Bo proch Zawsze można zebrać A z kłamstwa Nigdy nie wstaniesz Taka jestem
    2 punkty
  43. @Gosława dziękuję Reniu:) i pięknie Cię pozdrawiam:) @LessLove kurde:) świetnie to napisałeś:) dziękuję:)
    2 punkty
  44. Kotek wyszedł i się ulotnił. Czy tędy nie szedł — ten mój zalotnik? — W tę stronę to tylko droga, proszę pani. Kotek wybrał zapewne łąki i trawy. Siedzi pewnie gdzieś, nicpoń, na drzewie. Z góry obserwuje świat ponury. Zapewne teraz też patrzy, tylko nie miauczy. Kotek-zalotnik uciekł. Co z niego za kotek? Przecież go kochałam, proszę pana. Przecież go kochałam. Przecież go…
    2 punkty
  45. @jjzielezinski Zarozumiałość to pierwszy krok do... zwarcia. Piękna przypowieść o pokorze, mamonie i tanich przedłużaczach. :) Morał z tego wiersza dla koderów płynie: Kto w biurze zasypia, ten od prądu ginie. Lecz choć spięcie niszczy drogie podzespoły, Ciesz się, że po duszę nie zeszły anioły!
    2 punkty
  46. Świetnie przenosisz Bruegla z muzealnej ściany w sam środek współczesności, pokazując, że ludzkie przywary nie starzeją się ani trochę. Szczególnie trafna jest puenta - Bruegel obserwował groteskę, a dziś groteska coraz częściej sama pisze regulaminy.
    2 punkty
  47. „Maszynowa ewolucja” Kwantowym jemu zwyczajem, z gwiazd tu przybył siłą woli. Żadną maszyną kosmiczną, bez skafandra-aureoli. Rozejrzał się w cztery strony, zadając sobie pytanie: – Jak oni tak mogli stworzyć własne siebie uśmiercanie? Mając tyle możliwości, kreują piekło trujące; do niszczenia, uśmiercania – jeżdżące i latające. Utknęli w swojej blokadzie, z całą technologią dziwną, zamiast własnego rozwoju poszli drogą wręcz przeciwną. W iterację nie ruszyli, mądrość ciała w niej kształtując, w teleportację nie doszli, samych siebie modelując. Na łatwiznę płytką poszli, – protezy z maszyn kreują, skrótami dla wygodnictwa, – pancerze sobie fundują. – Nic tu nie ma do zrobienia – zmrużył swoje cztery oczy. Idą ku samozniszczeniu. – I z nóg pięciu w kosmos skoczył. Leszek Piotr Laskowski
    2 punkty
  48. Gdyby tak wierszem niejedno można było przeforsować byłoby cudnie! La Bastide, 20.06.2026r.
    2 punkty
  49. @Berenika97 moje myśli są zbliżone do słów @LessLove, nie da się niczym wypełnić braku ukochanej osoby. W momencie straty, dla mnie, nie mają znaczenia słowa. Są dla mnie " puste". Nie ma takich słów, które mógłby pocieszyć w takiej sytuacji. Bardzo refleksyjny wiersz i ważny. Uściski Bereniko.
    2 punkty
  50. @hollow man Zastanawiam się, czy ten wiersz to eksperyment i próba wejścia w perspektywę osoby uwięzionej w takim uproszczonym, nieco mrocznym sposobie patrzenia na świat. Bo gdyby ten tekst traktować dosłownie, musiałabym zaprotestować, albowiem ludzkie motywacje są zbyt złożone, by wrzucać je do worka z napisem "płeć". Zakładam jednak, że to literacka prowokacja i świadome wejście w rolę. Ale intryguje mnie - z jakim mitem tu polemizujesz?
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...