Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.06.2026 w Odpowiedzi
-
motyle pojemność jest lecz potrzebna wielka odporność by szczerze przyjąć motyle i nimi tchnąć11 punktów
-
Ach! Nie wierz, nie wierz poecie, bo to jest drań i niecnota. Plecie, co ślina przyniesie, lepiej innego pokochaj. Choćby ci wlewał ambrozję i miody najsłodsze do uszu, na ręce dawał ci serce, ty sobie innego szukaj. Bo nie zbuduje ci domu, i mieszkań ci nie wywietrzy, ten co, z własnego wyboru, pokój wynajął wśród wierszy. Jeśli nawarzy bigosu, to tylko tego w przenośni, przewidzieć nawet nie sposób czy się zjesieni, czy zwiośni. Słowami będzie cię karmił, co uświęcają lub bluźnią, o głodzie twoim zapomni, sam przecież żyje iluzją. Choćby przysięgał, że jesteś jego jedyną na świecie, nie ufaj poecie, bo przecież on zawsze kochał poezję. Z taką rywalką nie wygrasz, a więc powtórzę dlatego: Chociaż poeta ma skrzydła, lepiej poszukaj innego. O!8 punktów
-
lubię kiedy tańczysz we włosach niesiesz ciszę dźwigasz krzyk chowasz się wtedy za chmurami ze złotym uśmiechem ja za cieniem chwytam się pazurami życia dryfuję kiedy cię nie ma nie słyszę krzyku cisza staje się nie do zniesienia8 punktów
-
„Pijak” Na odludziu, w starej szopie, tuż przy lesie, w pierwszych drzewkach, słychać było, że ktoś żłopie i jakby w cichych przyśpiewkach. – Pijak jakiś zbłądzić musiał lub przed żoną się ukrywa. Pewnie już tam i nasiusiał – z pijakami tak już bywa. Napiją się bez umiaru, wyglądają wtedy wstrętnie. Chodzą od baru do baru, snują się bez celu smętnie. Szukają, by dolać jeszcze, ich się nie powstrzyma nijak. Może na niego zawrzeszczę: „Niech wychodzi wstrętny pijak!”. – Hej, pijaku, wyłaź z szopy, bo jeszcze ogień zaprószysz! Wy, pijaki, to niełopy... Kiedy w swoją drogę ruszysz? Cisza nagle, już nie żłopie. Patrzę w szparę poprzez dłonie: – Wychodź w tej chwili stąd, chłopie, bo i tak cię stąd przegonię! Dalej spokój. W pełnej ciszy wchodzę więc w nerwów nawale. Może zasnął i nie słyszy? Więc go zbudzę i wywalę! Patrzę, patrzę – i co widzę? Jeżyka w strachu małego! Ja z pijaków świata szydzę, a tu, ot tak coś miłego. Burczał cicho coś pod nosem, siorbiąc wodę z starej miski – trochę pijackim odgłosem, jak zalany do kołyski. Tak to właśnie naszą jaźnią tworzymy różne opinie, często mylną wyobraźnią niewinnym wpajając winę. Leszek Piotr Laskowski8 punktów
-
Iluzja mija z wiekiem Im starszy Tym jej mniej Czas pędzi jak pociąg Gdzie coraz więcej przystankòw Gdzie znajomi wysiadają Bo skończył się im czas podròży Już nikt nie myśli Że mnie to nie dotyczy Te tory nie prowadzą W nieskończoność Gdzieś jest Ten ostatni przystanek Nawet czas płata figle Bo nie wie Ile go jeszcze jest6 punktów
-
Wszystkim „dzieciom” wojny - ku pamięci Wszystkim „ojcom” i „matkom” wojen - ku przestrodze ++++++++++++++++++ "Wojna się nie zmienia" Wojnę, żeby robić, trzeba mieć pieniądze, banksterów zaspokoić, prymitywne żądze. Wojna się nie zmienia, i ilekroć się zdarzy, sporo w tym roboty podłych dziennikarzy. Co piszą wysnute z palca informacje, zarabiając tym sposobem na wystawne kolacje. I wraz z establishmentem, prochu nie wąchają, rąk krwi mając pełne, niewinnych udają. O, nieszczęsny człecze, co wojnę wybierasz, w bezsensowną walkę, wysyłając czeladź. Tyś nie bogiem wojny, lecz z piekła pomiotem, więc za swoje czyny trafisz tam z powrotem. Staniesz przed swym Stwórcą, wbrew swej własnej woli, prawnik wraz z doradcą już cię nie wyzwoli. Bóg da ci zapłatę, na którą tak czekasz, walcząc o swe życie w samym środku piekła.6 punktów
-
Odczarować świat Trzy krople deszczu na liściu przysiadły. Ta jedna - najmniej urodziwa - wodziła wzrokiem beznamiętnie, jakby słuchawki na uszach miała, dbała o swój wewnętrzny spokój, cierpliwa trwała. Druga - ta mniejsza - zda się w podróży była, odchodziła, wracała, szukała swego miejsca Trzecia - widać wiele przeżyła, nie chciała żyć wspomnieniami, jak posąg nieruchomy trwała. I znikło wszystko w jednej chwili. Tęcza się pojawiła. Świat się nawet nie zatrzymał. Gdyby tak można było uczucia kupować w sklepie na wagę, spokój i zachwyt zmieszałabym ze szczyptą dziegciu i trwałabym cierpliwie, jakbym słuchawki na uszach miała bez Świata, dla Świata.6 punktów
-
Nadzieja trwożną przyjaciółką była- Z dala od krat mej nory siadając, Na koleje mego losu patrzyła Spokojnie, jakby serca nie mając. Okrutna była przez swoje obawy. Zza prętów wyjrzałam, by ujrzeć ją W dzień jeden ponury i nieciekawy, Ona zaraz twarz odwróciła swą! Jak strażnik lichy, lichą straż trzymała, Wśród zmagań o pokoju szeptając; Śpiewała sobie, kiedy ja płakałam, Gdy się wsłuchałam, szybko przestając. Zakłamana była i nieugięta. Gdy pękła ostatnia z mych radości Nawet sam smutek był się opamiętał Widząc żałosne pozostałości; Nadzieja - która szepcząc by mi dała Balsam, co mógłby ból mój ukrócić - Skrzydła wzniosła i ku niebu wzleciała; Odeszła - by już nigdy nie wrócić! I Emily: Hope was but a timid friend- She sat without my grated den Watching how my fate would tend Even as selfish-hearted men. She was cruel in her fear. Through the bars, one dreary day, I looked out to see her there And she turned her face away! Like a false guard false watch keeping Still in strife she whispered peace; She would sing while I was weeping, If I listened, she would cease. False she was, and unrelenting. When my last joys strewed the ground Even sorrow saw repenting Those sad relics scattered round; Hope - whose whisper would have given Balm to all that frenzied pain - Stretched her wings and soared to heaven; Went- and ne'er returned again!5 punktów
-
oto historia Marty O. gdy sięgam pamięcią wstecz, różnie o niej mówiono: dla jednych dziwaczka, dla innych wariatka, zakompleksiona pijaczka urodziła się nad rzeką numer dwa w drewnianej chałupie gdzie wszyscy mieli wszystko,głęboko w dupie urodziła się milcząc blade wątłe dziecię nie wiedziała wtedy nic o tym zasranym świecie życie zaczęła wśród mętów i wyrzutków społecznych ojca nie znała wcale -gdzieś po drodze się zgubił matka narkomanka - podobno dawała w żyłę siostra prostytutka - o ile się nie mylę Marta dorastała w obskurnej melinie paliła ukradkiem skręty kupione w kantynie chodziła do lumpeksów - kupowała ciuchy cała wioska się śmiała z tej dziwnej dziewuchy chłopaka miała jednego sąsiad z naprzeciwka seksualny kogucik - taka męska dziwka zdradzał ją co chwila szlajał się nocami pił wódkę pod sklepem z miejscowymi pijakami pewnego dnia odszedł i nigdy nie wrócił Marta zrozumiała, że ją drań porzucił wzięła sznur do ręki, poszła do stodoły zawiązała pętlę, stanęła na belce nie modliła się skacząc wiedziała co będzie życie się skończyło kostucha zebrała żniwo ludzie nie płakali Marty już nie było ziemia pochłonęła zimne wątłe ciało tak skończyła Marta... przekręcam stronę w gazecie5 punktów
-
w ten gorący dzień z kroplą tequili na ustach i solą w oku przysiadłem na brzegu białej sukienki z ciała i emocji chichotliwy podmuch lekko kołysał siódme niebo wśród obiegów krwi w feerii nieoczywistych skojarzeń pijaka i przydrożnej miłości ona zakwitła w dzikiej trawie5 punktów
-
Sery, warzywa, owoce. Psy wygrzebujące śmieci ze śmietnika. Martwych grzebią. Klucze, telefon, pośpiech - stąd się biorą dzieci. Pierwszy wers. W drodze. Eric i Valadon. Dwa fortepiany – jeden na drugim. Gnossienne. Zaniki w głowie, marskość wątroby. Glosa – o nic nie prosić. Zwłaszcza po pijaku. Brik i Majakowski. Zakaz tykania mężatek, flirtu. Z władzą. Berryman się nawrócił. I spadł. Z Washington Avenue Bridge. Dobrze pisał o śmierci. Trzy trupy kubizmu. Blue, very blue okres w moim życiu. Dwie siostry. Grube uda dziewcząt chudną w naszych łóżkach, kryją się zmarszczkami. Malować grubą plamą, zanim się rozleje. Blady afekt, THC, resztki suki na T-shircie, z rana szkic Ropsa z okrzykiem – śniłaś mi się. I dodatek - poszło, MM w pięty. Rym. Wieluński. Znudzona nim Sylvia Plath. Takt. Nie gubić. To są dopiero sny! A mnie? Śnił się fiord – norweski. I tamta. Za wszystko przepłaciłem. Przypłaciłem. Na marginesie - korzystać rozsądnie z ofert, zwłaszcza weekendowych. Ktoś wrzeszczy, że zawsze jest cokolwiek, jakiś otwór. Wyjście. Utknął przy porodzie. W samobójczej śmierci fascynuje mnie lot. Głupie myśli tuż przed rozbryzgiem, wielkim PAC - mój podpis na weducie. Remontują miasto. Drogi, kamienice. Most.5 punktów
-
Gdzie wieża wrosła się w niebo krzyżem I gwiazdy sklepieniu swe imię oddały Gdzie wojenna pożoga nie wdarła ze szczętem Tam kolory tęczy w słońcu się mieniły Miasto w jej cieniu wytchnienie znajduje Chmury tuż ponad nią, o włos się rozdarły W dolinie błękitem tasiemka się wije Wszystko to w klejnot gotyku zawarty Tu białogłowy odwagą i sercem Rycerzom dorównały, czy lwom największym Tu Stalag II D w swych trzewiach głodem Jeńców trawił i strachem najcięższym5 punktów
-
Boję się, że nie podołam — że słowa nie będą choć odrobinę do ciebie podobne. Siadam przy maszynie. Wystukuję. I coś się nie zgadza. Usta są tylko ustami, a oczy — blade czy ostre — prostymi zaimkami. Jesteś nieuchwytna. Kiedyś godzinami przesiadywałem przy pianinie. Dźwięki nie układały się w ciebie — tylko w przestrzeń pomiędzy nutami. Jesteś nieuchwytna. Usta są tylko ustami, a oczy — blade czy ostre — prostymi zaimkami. Oczy — twoje oczy. Usta — twoje usta. A dźwięki… przestrzeń pomiędzy ustami.5 punktów
-
zapachniał czerwiec przynosząc uczucia w kolorach letnich kwiatów mamiona słodką nutką obietnicy przyszłam na łąkę rozanielić się wśród zieleni z zamkniętymi oczami uczę się na pamięć swoich marzeń tutaj mnie odnajdziesz5 punktów
-
,,Wznieś ponad nami Światłość Twoją, Panie ,, Ps 4 , 2-3 idę biegnę często na ślepo nie potrzebuję jasności innych oczu ... chodzę nad przepaścią ,, nosił wilk razy kilka ... ,, bywa sumienie ostrzej upomina domaga się … może może warto skorzystać ... Ty zawsze czekasz Panie Jesteś Światłem na drodze pójdę nią Jezu ufam Tobie 6.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa5 punktów
-
Raz pewna ciotka, niezwykle ciekawa, Spytała: „Czym jest ta cała zabawa? Czym jest globalizm, o którym wciąż słyszę, Co ludziom odbiera spokój i ciszę? ” Obiło się bowiem ciotce o uszy, Że ten interes sumienia nie ruszy: „Bo nie ma na świecie już żadnej idei, Która nie tuczy swych dobrodziei!”4 punkty
-
wiatrem traw ciepły filtr w białych bieńcach obejmij łopatki a ja plecy marzeniu z rozkoszą pocałujemy się dzióbkiem języczków4 punkty
-
Chciałbym zapisać w tobie całe moje życie literami rodzącymi się dla ciebie codziennie bez przecinków jednym miłości tchnieniem całą epopeję uczuć z pamięci wypowiedzieć w bibliotece myśli czytam cię co dzień od nowa zakochany w prologu wciąż na pierwszej stronie oddałem ci duszę by odczytać lekturę serca byś nie była tylko analfabetycznym marzeniem chociaż nie widziałem piękna okładki nie zapamiętałem tytułu zakochania pragnę ci dać wszystkie książki uczuć żebyś nie tylko streszczenie przeczytała4 punkty
-
jedna z głównych ulic rozdroże małego świata składa się ono z sklepów, aptek i skupiska mieszkań tania restauracja stoi w mroku szyld jaśnieje niby blisko, ot tylko pół-kroku gonimy jako czyści spoceni, wiejemy do kąta wierząc, że zimna woda, wszelkie duchy ziści topnieją zmrożone sople gorąc, aktywnie z nami rozmawia robi to, póki może niedługo padać nam na twarz, będą ciężkie krople który to rok, że wzywają taksówkę? chyba, że to nie ta epoka drogi Panie, kto to Panu tak powiedział? Serwis obok, sprzedaję usługi za złotówkę! Jak mówiłem, jedna z głównych ulic jedyne co, to dłuższą chwilę później zbiorczo czytam blok toż to wszystko pejzaż, zewsząd widok podpalonych balkonów temu zmarła ambicja innemu rozbito ukochany fakt jeden spoczął na leżaku drugi gotów jest na wieczność najbliższemu, kwiaty rosną podlewane a najdalej, rower gnije zapomniany przecież to tylko moment drogą, jedną z bardziej rozświetlonych wynalazki gną zabierając przestrzeń oka i ruch krtani gdzieś za wiatą brzdęk butelek, ach, no tak, wszystko jasne! rzucając monetą, wypadł orzełek pomyśleć, że nie jest to godzina ciszy najnormalniejsza wczesna, dwudziesta pierwsza mówił ktoś kto przekazuję, że to koniec filmu dokument się zakończył do zobaczenia w lipcu Z zapisków Leszka, krótko przed snem 1/3.4 punkty
-
Kiedy życie przestanie być biznesplanem, treningiem budżetowym, wyznaczaniem i zachowywaniem granic treningiem umiejętności ? Kiedy stanie się wzruszeniem, zachwytem, dzikim krzykiem lekkoduszności? Niepohamowaniem w szczęściu? Zdarzaniem się piękna...4 punkty
-
@Marek.zak1 Wybacz moje "gadulstwo", bo teoretyzować jak ja , każdy może. A rzadko kto ma tak wielkie doświadczenie w ekonomii jak Ty. Dodam tylko, że słyszałam o tym w domu rodzinnym, bo mój brat "zanudzał" mnie tym problemem, gdy pisał doktorat - łączył tam filozofię prawa z ekonomia. :))) Pozdrawiam. :) @Łukasz Wiesław Jasiński Może to satyra ale raczej nie jest "kościelna" - bardziej satyra na sacrum w ogóle.4 punkty
-
"Gąska i baran" Oznajmił gospodarz gospodarzowej: „W pokorze mi życie swoje powierzaj! Toć to i w pismach prawdy nie nowe: Kobiecie jak gąsce potrzeba pasterza.” Po czasie gospodarz dostrzega zmianę, że czasem to ona przewodzi w tej sferze. „Te jej «mądrości»! Szału dostanę! We wszystko jak baran jej ślepo wierzę!” Kompromis – to słowo niezbędne w związku, między mądrymi: panią i panem, by ona nie była tą głupią gąską, a on z kolei głupim baranem.3 punkty
-
Pewien poeta z nielada dorobkiem podszedł do panny A z propozycją sympatycznej znajomości. I jakkolwiek dorobek był raczej faktem w dalszej historii główną jednak i ze wszechmiar decydującą rolę odegrało jej nieco kapryśne, spontaniczne, nieco nielogiczne, może nawet nieprzemyślane i z całą pewnością kobiece tak lub nie. Nawet jako poeci i nawet jako z dorobkiem i jako nawet dobrze sytuowani nie odwracajmy pojęć. Insbruck, 18.06.2026r.3 punkty
-
Rusałka I przeczytała wiersz. O sukience szytej z chmur. Kiedy ją oglądano, była już widmem. Kiedy o niej czytano, była widmem widma. Dlaczego widmo cieszy? I przeczytała wiersz. O sukience szytej z ognia. Kiedy ją oglądano, właścicielka krzyczała przez wiek. Kiedy o niej czytano, sama była już widmem. Dlaczego widmo nie cieszy? I przeczytała wiersz. O sukience szytej z powietrza. Kiedy oglądano, wszyscy ją nosili. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego to nie cieszy kolejnych widm? I przeczytała wiersz. O sukience uszytej z wojny. Kiedy ją oglądano, była cała w ranach. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego widmo ciągle ma rany i krzyczy?3 punkty
-
Nie tylko w oczy patrzenie czy wzajemny uścisk dłoń trzeba do tego większej mocy Muszą chcieć tego dwa serca by nowe życie światło ujrzało czując że było oczekiwane. By dwa serca i dwie dusze umiały podjąć decyzje mędrca w której tkwi tylko troska. By ta mała śliczna istota czuła że jest i będzie zawsze przez nie kochana.3 punkty
-
Chciałbym napisać najpiękniejszy wiersz i ubrać Cię w niego. Otulić słowami nieuchwytnymi, które zaczerpnąłem wprost z Goethego. Zastanawiam się tylko dlaczego… Piszę i nucę, lecz rymy układają się nie w ciebie, tylko w innym wierszu. Teraz widzę, że byłem oszczędny w zwrotkach, że byłem oszczędny w sercu. Zastanawiam się tylko dlaczego… Na końcu mego pisania wciąż jesteś nagą poezją. Bez ozdób, bez wdzięku. Czy nie byłabyś pustą poezją — ale za to w cudownym futerku. Może dlatego nie umiem Cię ubrać. Może dlatego nie umiem Cię dopieścić. Wolę Cię taką. Bo wtedy wiem, że jesteś moją poezją…3 punkty
-
@LessLove Bardzo dziękuję! Świetne spostrzeżenie - i myślę, że tak, mechanizm jest właściwie ten sam - nie sprzedać produkt czy ideę, tylko sprawić, żeby ktoś sam jej "zapragnął" i uwierzył, że to jego własne odkrycie. Różnica bywa tylko w tym, co na końcu tej drogi czeka - czy realna wartość, czy tylko kolejny "dobrodziej" do utuczenia. :) Serdecznie pozdrawiam. @wiedźma Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński dziękuję bardzo za docenienie i komentarz. Pozdrawiam. @Poet Ka, @viola arvensis, @Leszek Piotr Laskowski, @MIROSŁAW C., @.KOBIETA., @Benjamin Artur, @Waldemar_Talar_Talar, @Leszczym, @piąteprzezdziesiąte, @Wiechu J. K. bardzo Wam dziękuję za czytanie i obecność, pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
3 punkty
-
Lato chłodne Życie modne W obrazkach I na zdjęciach A potem samotność Malowana Na czarno biało A nie kolorowo A my tacy sami Wciąż wracamy Do punktu wyjścia...3 punkty
-
podążam cmentarną aleją śledzą mnie tysiące kamiennych oczu gęsia skórka na plecach moje palce krzyżują się dotykam dłońmi nadgarstków, badając puls nie wierzę w wszechobecność a jednak marmurowe usta poruszają się aksamitny głos głaszcze powieki wdziera się pomalutku za źrenice rysując je pazurami od środka spoglądające nieruchome oczy złudzenie raniące mój umysł biegnę i biegnę i biegnę tam, gdzie zielony maj gdzie słońce oślepia goniących gdzie znowu zobaczę znajomą twarz wśród wiosennych pajęczyn boję się emocjonalnej ślepoty czy to, co patrzyło, wciąż patrzy przeze mnie rozmyte odbicie zegarek chodzi wstecz3 punkty
-
Czy ona wierzyć powinna temu, co kocha się w sztuce? Czy go powinna zatrzymać, czy raczej od niego uciec? On chodzi wciąż z głową w chmurach i łachy nosi podarte. Zmyśla historie i duma jaką przemycić w nich prawdę. Bywa do tego niestety, że klepie po prostu biedę. Jednak ważniejsze od biedy, że może kochać najszczerzej. Różne bywają przypadki i różne słońca zaćmienia. Morał jest taki tej bajki, że odpowiedzi tu nie ma. Dziękuję Jacku. Piękna riposta. Pozdrawiam. I komura? :)))3 punkty
-
twój cień moje słonce dojrzewamy nad ranem kiedy promienie malują nasze ciała wschód stoi za plecami spragnione lato bazgrze po drzewach wiśnie czereśnie do tej pory najłatwiej przypomnieć sobie zielone śliwki na muralu i pierwszą letnią burzę3 punkty
-
Wojna to taki stan, w którym młodzi ludzie, którzy się nie znają i się nie nienawidzą, strzelają do siebie w imię interesów starych ludzi, którzy się znają i nienawidzą, ale nie próbują się zabić. Pozdrawiam.3 punkty
-
@Berenika97 Dziękuję. Pisałem go jeszcze zanim rozpoczęła się wojna na Ukrainie - zwłaszcza obserwując to w jak perfidny sposób są przekazywane (a właściwie pompowane) informacje, spekulacje a później propaganda. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński @Poet Ka Dziękuję za przeczytanie i polubienie. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński3 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński Czytałam Konecznego fragmentami, to chyba prace przedwojenne- pseudosocjologiczne- w podstawach podzielające niestety poglądy z czasów rodzącego się w Niemczech faszyzmu. To niebezpieczne ideologie, za podobne stracono Rosenberga. O ironio- syn Konecznego został zdekapitowany przez "ludzi Hitlera"! Toporem!3 punkty
-
Tak strasznie mi smutno, te myśli z przeszłości. Wypłukują radość, sprawiają kłopoty. Anastria znów dała znać o swym istnieniu. Zew krwi powrócił, żyletka w mym ręku. ### Głosy w mej głowie wciąż się przekrzykują. Nic nie rozumiem, co one mówią. Nim obłęd pokazał swe zakończenie... Garść prochów uśpiła złowrogie wcielenie.3 punkty
-
w ciepłej słodyczy promieni słońca ciastko wiosenne polukrowane nutami kwiatów miodem złocistym muzyką łąki smakuje całe drzewa jak co dzień liście wciąż liczą czy doczepione są wszystkie nadal wtem gałąź płacze jednego braknie wierzy że wróci choć teraz spada skrzydłem przytula świt o poranku motyl co nynał we śnie różanym ślimaczek żwawo biegnie zielono pragnie na różki serek kochany strumyczek rześko dzionek obmywa szmerem srebrzystym rozbudza śpiących aż pasikonik ku niebu skoczył kwiatuszek ziewnął niby niechcący żabka zielona gdzieś na kamieniu pod pajęczynką przysiadła pewno rechoce dumnie do lilii wodnej ty nawet nie wiesz jam jest królewną *~* w poświacie jasnej migoczą w wodzie złote diamenty co blask pieściły razem z chmurkami z błękitu szepcą by nie zmarnować tu każdej chwili2 punkty
-
@Mel666 Człowiek jest zdolny do rzeczy niewykonalanych i nie o wszystkim napiszą gazety. Pozdr.2 punkty
-
trafne ale kiedy idea jest interesem wszystkie sumienia lecą kretesem choć nad tym wszystkim stoi dekalog to ludziom zawsze zawsze jest mało choćby człek tworzył komuny zbory sięgać po cudze jest zawsze skory zaś chuci nic nie usprawiedliwi dawne boginie były na niby pozdrawiam2 punkty
-
@Poet Ka Jest tu pewna życiowa prawda - prawdziwa wrażliwość wymaga ogromnej siły. Otwarcie się na coś pięknego, delikatnego i nietrwałego (przyjęcie motyli) to zawsze ryzyko zranienia. Dlatego, aby móc szczerze kochać lub czuć głęboko, trzeba być wewnętrznie bardzo silnym. Wiersz pokazuje też, że pełne doświadczenie piękna wymaga całkowitego oddania się mu, oddychania nim na co dzień. Świetne! :)2 punkty
-
uśmiechem częstuje ludzi których mija idąc ulicą zaś oni patrzą zdziwieni potem pukają się w czoło więc im gest pokazuje gdzie mogą go pocałować będąc tym rozbawiony dalej się uśmiecha mimo że ich nie zna2 punkty
-
@Berenika97 ooooch te Twoje komentarze. Prześwietlają mnie do kości:)) Dziękuję 💚 @hollow man oj tak,bleeee hahah @Annna2 ooo, w oparach niejedno dzieło powstało. Weźmy choćby takiego Byrona:)) @Poet Ka oczywiście! Mamy szczęście, że jesteśmy wtajemniczeni;) @Nata_Kruk przeżegnałabyś się jakbyś przeczytała szkic tego wiersza:D @aff ktoś tam jeszcze czyta. W ogóle w dobie tik toków, piosenek skróconych do 2 minut trwania, myślę że jest miejsce dla krótkich form literackich.2 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński co ma do tego P.Włodkowic proszę nie zakładać czy ktoś czytał czy nie czytał niemerytoryczne będzie obrażanie i odsądzanie od czci i wiary, jeśli będzie teraz miało miejsce proszę mnie nie segregować jako lewicowej ani prawicowej i nie przypisywać całej grupie tych samych cech nie ma różnicy w człowieczeństwie tylko w postępowaniu i poglądach2 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński nie prowokuję, ale nie może tak być, żeby strach przed nieuprzejmością generował moje milczenie, bo wtedy rozmówca będzie uważał, że ma rację, a ja nie mam argumentów, proste? jak Koneczny opisuje te cywilizacje i jakie ma podstawy, od tego trzeba zacząć wtedy jest merytorycznie- a interlokutor odnosi się do treści i do jej ewentualnego przetworzenia przez nadawcę zresztą to nie miejsce na takie rozmowy...odpuszczam2 punkty
-
@sisy89 Czuć w tym wierszu spokój i czułość dla samej siebie. "Tutaj mnie odnajdziesz" to piękne zakończenie - jakby łąka była miejscem powrotu do siebie. Piękny!2 punkty
-
@Chiron Piękny hołd dla Stargardu - gotycka kolegiata, "klejnot gotyku" i bolesna historia Stalagu II D, jednego z największych obozów jenieckich III Rzeszy, w tym samym mieście. Ten kontrast piękna architektury i cierpienia tysięcy jeńców z całej Europy robi naprawdę mocne wrażenie.2 punkty
-
@Raph Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.:) @Łukasz Wiesław Jasiński Na pewno Pan doskonale wie, co napisał. Ale jak dla mnie to ani fraszka, ani bajka w klasycznym, gatunkowym sensie - to bardziej współczesny wiersz liryczny (czy też mały poemat) stylizowany na ludowo-groteskową przypowieść. Najbliżej byłoby określić to jako groteskowy wiersz dialogowy lub liryczną parabolę z elementami parodii bajki i fraszki. Pozdrawiam.2 punkty
-
O ma radościo! Przyjdź już wreszcie po mnie! Niech po mej śmierci dopiero nie pomnie! Gdy cię nie widzę, brakuje mi duszy, Dziecię rozpaczy nawet się poruszy; Jednakże gdy twe obaczę przeźrocza, Ponęta myśli nagle je uwłocza; Ostatnie głosy słyszę już w mej głowie: Czy ja to widzę? Czy iluzją zowię? Leci pytanie, lecz bez odpowiedzi, Przez nieba lice światłością przecina; Wtem te obrazy osobą nawiedzi, -Mojej to klęski, klęski moja wina. Tracę nadzieję, że kiedyś usłyszy, Brak celu życia - jęki słyszę wyszy; Nie będzie szczęścia, duszy ozdrowicia, -Jak ja żałuję mojego powicia.2 punkty
-
@Czarek Płatak Biorąc pod uwagę tytuł - wiersz jest jakby osobistym „komentarzem na marginesie” konkretnego wspomnienia, małą notatką do chwili z życia i młodości, wyrwaną z kontekstu. To przypis do tamtej biedy i dziwacznych rozmów. Podmiot liryczny próbuje znaleźć źródło, wytłumaczyć sens sytuacji, w której się znalazł. Pytanie „po co jest jeszcze poezja” - w tym ujęciu jest właśnie tytułową glosą - narzędziem do tłumaczenia często absurdalnej rzeczywistości. Ten wiersz-glosa służy więc temu, by zatrzymać ten dziwny moment i pokazać, że nawet z takich trywialnych, obrazoburczych lub „upalonych” myśli rodzi się sztuka. Bardzo mocny, plastyczny tekst.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne