Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.06.2026 w Odpowiedzi

  1. Ja i moje wiersze, śpimy ze sobą. Nie ma dnia i nocy, zdania nie mają końca, a puenta zjada, pierwszy wers. Ja i moje wiersze, krew z myślą zmieszana. Rzeczywistość to tęcza, szara. Chcę i nie chcę... jeszcze. Ja i moje wiersze, smutne są pomniki, wysokie, martwe zdania, jak chłód matematyki, a trzeba mi kochania.
    7 punktów
  2. Dziury w starym swetrze nie zawsze wiedzą, gdzie się zaczynają, gdzie kończą, gdzie zaczyna się zmęczenie. Czy są kamieniem? Czasem są z drżącego „jakoś będzie”, z tych wszystkich razy, gdy myślały: „dam radę”, a myślały: „tylko nie teraz”. Ich słabości to nie metafory. To wolne środy, kiedy nie mają siły wstać, kiedy nawet kawy nie chce im się zrobić. Siedzą w ciszy i są. Nie wstydzą się już. Wiedzą: kto nigdy nie był słaby, ten wie, co to znaczy podać dłoń i nie oceniać, czy drży. Mogą nie mieć odpowiedzi, mogą iść wolniej, mogą być rozerwane i iść dalej. To jedyny dowód: nie są złamane, ledwo zgięte - wracają. Szły po mapie życia brudnymi butami. Są żywe.
    7 punktów
  3. Spadają liście lekko spadają lirycznie spadam spiesznie i ja splatając dłonie w modlitwie. Falują moje włosy falują nieme słowa płonącym muśnięte zmierzchem... ...odradzam się od nowa. I biegnę w twoją stronę przenikam czas i przestrzeń pył z łez oprósza łąkę zroszoną ciepłym deszczem. Zza mgły dostrzegam cienie wciąż wyciągają ręce odchodząc w melancholii nim zniknę... ...spojrzę jeszcze... Autor fotografii: Mirela Lewandowska
    6 punktów
  4. gdybałek gdybałka z dzieckiem a gdybuśnym popija syropek z kwiatów bzu — przypuśćmy chciałaby on chciałby (świadomie — chciałoby?) przejść się ulicami ku czci bohatera sławią go archiwa dziś walczył i kochał zwróciła historia nabrzmiał krwią poemat — nim skonał w odwagę jak wykazał w czynie gdybałek się przejmie? na czas się rozminie? marsz slalom sztafeta sporty drużynowe oddali go — proszę przepraszam to przodek
    5 punktów
  5. patrzysz na mnie i mówisz - nieobecna a ja tylko się uśmiecham jakby twarz była maską niedopasowaną do ciała może dlatego trochę mnie nie ma czas przykleja się do mnie jak wilgoć - ślizga po kręgosłupie rozlewa się ciężko aż gubię własne kontury i już nie wiem czy patrzenie dzieje się samo i wiem że gdybyś teraz zamknął oczy i wypowiedział mnie szeptem rozpadłabym się jak pył niepotrafiący zdecydować - być światłem czy tylko niedopatrzeniem w twoim spojrzeniu.
    5 punktów
  6. Pół kilograma za cztery grosze tylko świeżego bardzo proszę Proszę pana ale czego zapytała uśmiechnięta Właśnie tego powiedział Kładąc na ladzie bilet do kina cztery grosze i kwiatka
    4 punkty
  7. stanu umysłu zdeklarowanego pesymisty to orka na ugorze tylko się zmęczę i rozchoruję a chleba z tego nie będzie trzeba go zostawić niech rosną perze i osty aż ręka boska to zaorze i posieje tam jedno ziarnko gorczycy a ono wyda plon siedmiokrotny
    4 punkty
  8. Portal otwiera się tylko na ułamek chwili. Gwiazdy strzelają, rozgryzane pomiędzy zębami jak ziarenka maku. Pękają, rozlewając się po ustach galaktycznym sokiem. Połykasz je powoli, by zatrzymać ich smak na dłużej. I budzi się obsesja — by móc nimi zawładnąć w środku. I zatrzymać je po zmroku, by nie obudzić się w ogóle.
    4 punkty
  9. na pustej ulicy deszczowe miasto spływa w przestrzeni iluzji w smugach zmierzchu ciemność błądzi między oknami ludzka twarz brzmi znajomo szczególnie na psim spacerze przemoczone tramwaje wiszą na ostatniej pętli mijamy się suchą stopą wezbrane niebo dryfuje między piorunami
    4 punkty
  10. @LessLove Bardzo dziękuję! Tym razem to psychologia - "to mechanizm obronny psychiki, który polega na czasowym odłączeniu się od emocji, wspomnień, poczucia ciała lub rzeczywistości." Cytat z sieci. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @wiedźma Bardzo dziękuję! Dziękuję Ci za te słowa. To, co piszesz o "niedopatrzeniu" - o strachu, że jesteśmy tylko błędem w czyimś spojrzeniu - to bardzo trafne i poruszające. I za tę szczerość - to nie jest łatwe, żeby napisać "to nie metafora, to codzienność". Piękny i mądry komentarz. Serdecznie pozdrawiam. @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.
    4 punkty
  11. Rzuciłem cię i wszystko się ułożyło fatalnie. Drogi, mosty, pociągi znalazły końcowe miejsca - swój brzeg rzeki, jeziora, rozlewiska zamknięte w butelce wody - odkrywanie świata, to, co miało znaczenie wpełza za blejtram. Noszę w sobie ślad twojej obecności, tak - nasz zgodny sprzeciw, powtarzalną nieobecność, oczekiwanie - każde jeszcze i jeszcze nie, wieczne przedlustrzenie, twój tkany profil. Kaszel, który mnie budził, zduszony śmiech do poduszki. Skinienie dłoni z wiecznym pa - niebieski odpływ rzek pulsujących pod skórą. Ślad szminki. To, co wciąż boli, ślad, ślad jedynie - dziecko. Chmurność, wodnisty gniew stukany palcami o stół, obcas na chodniku coraz niżej brzmiący, szarość Payne'a w tle. Wszystko się ułożyło. Wszystko się ułożyło fatalnie. Dobrze wiesz, że nie jest mi lepiej. Maluję akwarele, akryl. Waham się, czy ci to pisać.
    3 punkty
  12. Przychodzi lekko Z subtelnym uśmiechem Rani niepostrzeżenie I zostawia z grzechem
    3 punkty
  13. Niewidzialny Jestem najskromniejszy, najcichszy. Nie było mnie widać i nie ma. Zrodzon z obcej matki. Ilu nas było, drogi bracie, w cieniu dowództwa? Tamten czas nas nie kochał. Przetrwałem trzydzieści trzy warty, patrząc, jak gasną kolejne baony. Jam uciekł z transportu, jam walczył do końca, jam padał żywy. Pod gradem kul udawałem trupa, żeby się jeszcze na coś przydać. Jestem niepopularny. Mówią, że mam spróchniałe korzenie. Matka odeszła za wcześnie. Przyszła Polska. Zrozum, że to nie była moja matka! Poszedłem walczyć, żeby cokolwiek ocalić. Że krew była niemiecka? Tego wyboru nie miałem. Potem byłem cichutki, najcichszy. Nigdy nie nagrodzono mnie miłością. W kraju stałem się banitą, do końca obcym, niezaakceptowanym. Cisza. @Charismafilos dziękuję 🌷
    3 punkty
  14. Zegar_mistrz naprawia mechanizm który czasami zawodzi bo czas bo korozja bo rozsypany popiół który nie chce się złożyć w bukiet niezapominajek przecież zegarmistrz nie utka chwil z wczoraj jego dzisiaj też się błąka jak kundle w deszczu na progu sąsiadka jeszcze matka już wdowa chciałabym jeśli można mam trochę dziwny zegarek co rok wskazówki cofają się zawsze tego samego dnia kiedy zbieram kwiaty na łące a gdy mi - te łąki - zabiorą czerwiec, 2026
    3 punkty
  15. „Karma” Nie uczynisz niczego złego na długo, karma twoja cię zawsze dopadnie. Sumienia serca nie oszukasz własnego, karma rozlicza wszystkich przykładnie. Większą zasługą są dobre uczynki, których nie zawsze widać wszystkie zalety. Są tacy, którzy robią sobie z niej kpinki, nim karma zrzuci im z oczu rolety. Niektórzy znajdują drogę szczerości, inni zawzięcie trwają przy kłamstwie. Nie każdy potrafi przełamać słabości, więc wolą pozostać w obłudzie i chamstwie. Bóg domniemany, dobroduszny i święty, mądrze układał te światy nasze. Rozumem dzieląc, rzekł: „Jam jest zajęty, rządzenie wami jest teraz wasze”. Zostawiam wam karmę dobra i złego, która pilnować w uczynkach was będzie. Zaznasz jej szybko, robiąc coś dobrego, będziesz zło czynił, odnajdzie cię wszędzie. Bo każdy zbiera plon własnego działania, choć czasem długo na zapłatę czeka. Karma nie krzyczy, nie szuka uznania, lecz zawsze wraca ścieżkami człowieka. Może zwierciadłem, jest karmy odbicie, w którym widzimy każdy nasz czyn, bo człowiek, idąc przez swoje życie, sam jest początkiem i końcem swych win. Nie czas nas sądzi, nie niebo, nie losy, lecz prawda, którą nosimy dla siebie. Każdy dzień splata skutków własne głosy, a to, co dajesz, powraca do ciebie. Leszek Piotr Laskowski
    3 punkty
  16. Przymocowali mnie do cokołu, na asfaltowym placu w mieście. Patrzę kamiennym wzrokiem dokoła. Czy ktoś pamięta moje wiersze? A były niczym motyle pląsy, jak pszczoły, które nad kwieciem brzęczą. Takie jak perły porannej rosy, co deszcz nanizał na nić pajęczą. Mnie do asfaltu przymocowali. Dlaczego tego im było trzeba? Może po prostu się obawiali, że niczym motyl wzlecę do nieba?
    3 punkty
  17. odchodziliśmy powoli łapiąc ostatnie niemożliwe tchnienia w tęczówkach zapisane kody z przeszłości zdjęcia na których patrzymy jasno w obiektyw nie ma na nich drobnych nieścisłości wzajemnych oskarżeń długich smsów zamiast długich rozmów nie ma zdjęć prześwietlonych ostrego tła światła załamanego niespodziewanym cieniem zmęczonym powolnym odchodzeniem
    3 punkty
  18. do dziś nie mogę ochłonąć dojść do siebie jednak po kolei miałem iść do lekarza zarejestrowała mnie żona i powiedziała nazwisko kiedyś go widziałem udałem się na drugi dzień do przychodni dopiero na miejscu przypomniałem sobie że nie wiem jaki pokój zadzwoniłem nie odebrała siadłem więc na krześle przy pokoju gdzie nie było pacjentów ledwo zajrzałem do telefonu wyszedł GOŚĆ poprosil do środka głowę bym dał to nie był ten o którym mówiła żona może aż tak się zmienił siadłem zaniepokojony na wskazanym miejscu zaczął mnie wypytywać jak prawdziwy lekarz bałem się spytać kim jest więc odpowiadałem zbadał mnie chyba zbyt szybko horror po kilku minutach podał kody na leki i powiedział dziękuję do widzenia odpowiedziałem i wyszedłem na nogach z waty kto to mógł być wróciłem do domu z nabazgranym kodem do apteki żadnej pieczątki tytulu nazwiska cztery cyfry 7593 opisałem go żonie także stwierdziła że to nie mógł być nasz lekarz boję się wykupić leki bo może to był jakiś zabójca tyle o tym w tv może nawet … imigrant może ktoś doradzi co robić czuję się coraz gorzej 6.2026 andrew Sobota, już weekend
    3 punkty
  19. być obecnym jak palec pod budką zagrać ze swoim mrokiem w chowanego i za nic w świecie nie dać się zaklepać
    2 punkty
  20. tak strasznie się opiłam rymem że teraz padło mi na uszy mam kręćka w oczach, łupie we łbie no słowem - nie przestaje suszyć razi jaskrawość fonetyczna a we łbie syczą mi bąbelki i każdy pęka razem z głową na sto tysięcy razów ciężkich było nie czytać tyle, ciurkiem przewidzieć rychłą katastrofę ooo, białe myszki siadły w wersie złożyły napis - rymożłopek
    2 punkty
  21. jest ufnym chłopcem gdy patrzysz mu w oczy słodka jego skrucha innym razem uwodzący opanowany aż kusi by sprawdzić gdzie leży granica zawsze gotowy do żartu do absurdu i tylko przy tobie prawdziwie smutny prawdziwie radosny
    2 punkty
  22. dlaczego tak rzadkie? lub wcale ich nie widać? bo są chciwi którzy wszystkie zagarnęliby dla siebie bo są biedni którzy nie wierzą że są ich warci ale ty przecież widzisz kiedy patrzysz na stokrotkę
    2 punkty
  23. Sieć... na pajęczej sieci moje serce ufne tak lekkie jakby nigdy nie widziało deszczu... zdrada nie przychodzi z hałasem przychodzi nocą jak anioł w czarnym płaszczu siada obok i wygląda jak coś znajomego dopiero później widzisz że każdy dotyk zostawił pęknięcie co zrobi pająk kiedy ktoś rozerwie sieć rzuci wszystko? czy zacznie od nowa dzień po dniu nić po nici jakby nie pamiętał kto ją zniszczył? to tylko sieć... powiedzą to tylko kilka nitek rozciągniętych między gałęziami Ale dla pająka to dom to głód to życie Więc wraca i buduje od nowa choć wie, że są rzeczy które przychodzą w ciemności tylko po to... żeby sprawdzić... ile jeszcze zostało do zerwania...
    2 punkty
  24. @iwonaroma Bardzo mi miło, dziękuję🙂 Masz avsolutną rację, że świat jest niesamowity, zwłaszcza świat przyrody. Szkoda, że go niszczymy. Pozdrawiam. 🌺 @aff Dobre wiadomości budują naszą szarą codzienność. Bardzo dziękuję za wizytę i pozdrawiam🙂 🌺 @Benjamin Artur @Rafael Marius @Poet Ka @Gra-Budzi-ka Bardzo Wam dziękuję🙂
    2 punkty
  25. Zaciśnięte pięści I w oczach gniew A na jej policzkach krew Ale śmierć nie przyjdzie Ani dzisiaj ani jutro Bo przyszłość to Niepewny element Tej całej układanki Więc lepiej opróżnijcie Na razie do połowy Swoje szklanki
    2 punkty
  26. @Berenika97 Przeczytałam "Niedopasowana" i zatrzymałam się przy "wilgoć ślizga po kręgosłupie". Bo to jest dokładnie TO uczucie, którego nie da się nazwać inaczej. Dziękuję, że napisałaś "trochę mnie nie ma". Bo dla wielu z nas to nie metafora. To codzienność. I dziękuję za "niedopatrzenie". To słowo zostało ze mną. Bo czasem boimy się bardziej tego, że jesteśmy tylko błędem w czyimś spojrzeniu, niż tego, że nas nie ma wcale. Trzymaj się. Nawet jeśli to tylko pył - to on też lśni w słońcu. Serdeczne uściski.
    2 punkty
  27. @iwonaroma Słusznie, charakter trudno zmienić i nie warto próbować. Pozdrawiam
    2 punkty
  28. @iwonaroma słusznie, nie nasza to odpowiedzialność zawsze i wszędzie brać na siebie umysły pesymistyczne :) On tam ma baczenie na każdego :)
    2 punkty
  29. niewidzialne są nasze ręce nasze ciało niewidzialne skłaniamy się jeszcze ku sobie ale wszystko niewidzialne już nie ta słodycz nie to niewidzialne takie oddalenie
    2 punkty
  30. @Berenika97 Dziękuję. @.KOBIETA. Skoro tak mówisz... Dzięki!
    2 punkty
  31. Witaj - tak jak w komentarzu - szczerość i naturalność jest w tym wierszu - dzięki - Pzdr.miłym porankiem. @Benjamin Artur - @Poet Ka - dzięki -
    2 punkty
  32. @Mitylene śliczne... :)
    2 punkty
  33. @aff Wiadomo, że najzdrowsze jest "zdrowe" jedzenie i najlepiej przygotowane samodzielnie. Czasem jednak lepszy rydz niż nic. Byle brzuszek pełen. Dziękuję i pozdrawiam 🙂 @Marek.zak1 Też lubię zaglądać do takich restauracji. Jednak nawet tam niekiedy czuć kiedy brakuje włożonego serca. Dziękuję i pozdrawiam:-) @aff My nie mamy, co prawda, baru mlecznego, ale często też serwują dania dnia. I tu akurat można się najeść czasem jak "u mamy". @LessLove To bardzo fajna koncepcja. I można przy okazji zjeść zupę, którą w dzisiejszych czasach jakoś jada się okazyjnie. Pozdrawiam 🙂 @Berenika97 Dokładnie tak jest. Jednak trzeba niekiedy naprawdę skupić się na " tu i teraz" żeby te różnice zauważyć. Dziękuję za wnikliwe czytanie (jak zawsze) ;-) Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
    2 punkty
  34. "O tempora! O mores!" = "O czasy! O zwyczaje!" - refleksja autora nad tym, co obecnie wyczynia się w internecie i w mediach społecznościowych... "O tempora! O mores!" Wcale nie błahe, lecz ponadczasowe poruszam w swych wierszach idee nie nowe. A że ośmielam się wśród kwasu powodzi, poruszać sprawy, o które się godzi? Problemy, które rozważam tak licznie, rzadko poprawne są politycznie. Chcę zgodę czynić i rękę podaję, A wiersz na końcu z morałem oddaję. Jednak wystarczy, że w wierszu poruszę Patriotyzm i wiarę – bo więcej nie muszę. Wtedy internet w swym chamstwie czasami, w ogóle nie liczy się z obelgami. Warto niekiedy zadać pytanie: „Co tu się dzieje, panowie i panie?” Zrozumcie, kochani, proszę mi wierzyć, Pytam z kulturą, nie żeby ośmieszyć. Zresztą wy sami już dobrze wiecie, Co się wyczynia w tym internecie... Kończąc refleksją zapytam od nowa: Czy można szaleństwu temu podołać?
    1 punkt
  35. wczoraj skrzydlaty pan wiatr roztańczył wśród traw makowe wiotkie sukienki gięły się panny wdzięcznie w ukłonach półprzezroczystych i miękkich czasem porywał kradł bez pytania coś z ich czerwieni dla siebie i z ptasim śpiewem w blasku poranka po cóż to robił ja nie wiem miałam sukienkę lecz mojej nie chciał więc się zrobiłam zazdrosna zerwałam wszystkie trochę dla psoty i tak na łące sam został
    1 punkt
  36. @Poet Ka Bardzo doceniam Twoją pracę 👏👏👏 Pozdrawiam.
    1 punkt
  37. O, co - pana len, elana po co?
    1 punkt
  38. Dwóch na "ha" Hydraulik: A rura duka... Handlowiec: A kuda rura?
    1 punkt
  39. A tak, to we dwa kije: tej i kaw - dewotka ta.
    1 punkt
  40. @iwonaroma "Chleba z tego nie będzie” - trafione w punkt! Ten tekst to genialna przestroga przed psychicznym wycieńczeniem, które fundujemy sobie, próbując „naprawiać” zdeklarowanych pesymistów. Czasem odpuszczenie i pozwolenie sprawom (oraz ludziom) na biegnięcia własnym torem to najlepsze, co możemy zrobić dla własnego zdrowia. Świetne! :)
    1 punkt
  41. @Łukasz Wiesław Jasiński @Berenika97 @Nata_Kruk dziękuję serdecznie, pozdrawiam :)
    1 punkt
  42. Rybka dała się złapać, jeszcze żywa była i ruszała szczękami:) w oczach przerażenie;) a my się zajadamy nimi:)
    1 punkt
  43. gdybyś mi dał kamienne serce nie drżałaby dzisiaj myśl a noc przyniosła twardy sen w słowach zapewne byłby chłód daleki od poezji może byłoby łatwiej żyć lecz dużo ciężej umierać
    1 punkt
  44. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję !!! @Berenika97 Bardzo dziękuję !!! Zbliżający się koniec Dariusza był typowy dla wszystkich upadków władców absolutnych. Musisz sam rozliczyć się z losem, nikt już na końcu nie poda ci ręki. Król ma tysiąc ludzi. Coraz mniej wierzy w ich tysiąc serc. Pozdrawiam
    1 punkt
  45. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję! Masz rację, tych "niedopasowanych" jest naprawdę wielu, niezależnie od tego, po której stronie maski się stoi. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję za piękny komentarz. Serdecznie pozdrawiam. może i się spóźniamy ale dzięki, że czekasz że patrzysz że nie odwracasz wzroku kiedy ja odwracam się od siebie @lena2_ Bardzo dziękuję! Myślę, że czasem to właśnie te momenty, które wymykają się logice, najlepiej oddają to, co chcemy nazwać. Serdeczności! @Charismafilos Bardzo dziękuję! Często w życiu szczerość i smutek chodzą w parze. Serdecznie pozdrawiam. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak głęboką refleksję – ta koncepcja "wymiarów" bardzo mi się podoba. Rzeczywiście, można być "obecnym" w jednym wymiarze, a jednocześnie nieuchwytnym w innym. A ta scena z Bohunem i Heleną - fajne porównanie. Ten moment, kiedy wszystko zostało "rozwiązane", a mimo to w oczach pozostaje coś niedopowiedziane, ten cień, który nie chce się rozwiać - to właśnie ta sama "nieobecność w obecności". Serdecznie pozdrawiam.
    1 punkt
  46. @jjzielezinski Bardzo dziękuję! Wyszło uroczo, tym bardziej, że rzeczywiście wokół jest pełno kwiatków. :))) Serdecznie pozdrawiam. :)))
    1 punkt
  47. @Alicja_Wysocka Bardzo piękny obraz. Niemal widzę te "makowe wiotkie sukienki" i czuję poranny wiatr. Pięknie malujesz słowem, a one tańczą tutaj równie lekko jak te maki na łące. Wspaniały klimat i wiersz! :)
    1 punkt
  48. @Migrena To niezwykle zmysłowy i metafizyczny utwór. Miłość tu jest siłą stwórczą, która nadaje kształt chaosowi i dzięki temu bohater może naprawdę istnieć, ona "stwarza" człowieka na nowo. Piękna metafora imienia o gęstości lipcowej nocy i ciepła, które nie stygnie - niesamowicie działa na wyobraźnię. A te wersy o ciele, które śni nas dokładniej, niż sami pamiętamy - absolutny majstersztyk. Ostatnia strofa to uchwycenie lęku przed rzeczywistością - „Jutro” jawi się jako zagrożenie, które rozdziela jedność kochanków na dwa osobne byty. Piękna, intymna liryka.
    1 punkt
  49. Karol mógłby przysiąc, że słyszy rozchodzący się w oddali hałas szkolnego dzwonka. Odruchowo zaczął zastanawiać się, czy jest to sygnał na przerwę czy zajęcia, aż przestraszony tym momentem ,,upupienia”, odwrócił się z powrotem tyłem do świata, otworzył drzwi, i postawił pierwszy krok w dół korytarza. Przed małym chłopczykiem otworzyła się przestrzeń markotna i wydrążona spalenizną. Światło latarki nie docierało do sklepienia, dając wrażenie przestrzeni niemożliwej, nieeuklidesowo zmieszczonej parę metrów pod powierzchnią budynku. Po ścianach szły żelazne belki, a cała sala wyglądała jakby Karola, w ramach kary za wagarowanie, połknęła ogromna ryba. Blok światła bijący z wiszących w górze drzwi zaczął się powoli zwężać, aż skurczony do wąskiego ostrza dźgnął chłopca w plecy, po czym rozpuścił się w mroku jak idealne narzędzie zbrodni. Przeraziło Karola to, jak bardzo się nie bał. Sam, w podziemiu opuszczonej fabryki, zdawał się czuć jak u siebie, swobodnie wdychał morowe powietrze, wypełnione czymś, co w najlepszym przypadku mogło być węgielnym pyłem - powinien się bać! Ucieczka przed tym, kim sam sobie wydawał się być była wyczerpująca, tym bardziej kiedy nie wiedział czy faktyczny ,,on” jest goniącym czy zbiegiem. Hałdy węgla starały się wypełnić całe możliwe miejsce, pięły się w górę, aż na pewnej wysokości zlewały się z czernią ścian. Martwiła Karola chęć wspięcia się na jedną z nich, lecz każdy krok jedynie osuwał grudy węgla, cofając chłopca z powrotem na ziemię. Z każdym następnym rozgałęzieniem wnętrze olbrzyma zaciskało się coraz to ciaśniej wokół intruza. Chłopak słabł, jakby jelita podziemnych korytarzy wysysały z niego energię życiową. Nie było to przykre uczucie, nie przypominało nudności ani mdlenia, wydawało się bardziej oderwaniem od rzeczywistości, derealizacją z rzędu tych do których dążą ludzie oddający się medytacji. W zeszłe wakacje Karol, próbując skakać do wody na podmiejskim zalewie, poślizgnął się na molo i wpadł do zbyt głębokiej dla niego wody. Mama poszła chyba po coś do jedzenia, a dziesięciolatek zaczął na plecach spokojnie opadać ku dnu. Było to dziwnie błogie uczucie. Rozgrzane letnie słońce wbijało tańczące smugi w taflę wody, która od spodu jarzyła się anielskim widowiskiem kolorów i kształtów (gdyby tylko Monet chciał nurkować!), cały gwar przepełnionej plaży ustępował miejsca idealnej ciszy, która wraz z rześkim chłodem tworzyła oazę odpoczynku z której nie chciało się uciekać. Koniec końców, chłopak oczywiście zdołał wypłynąć, ale doświadczenie tonięcia zostawiło w jego umyśle dziwnie ponętny ślad. To uczucie wracało teraz ciągnąc za warkocz nostalgii (do czego? śmierci?). Karol obawiał się tego, gdzie uciekał jego duch. Nie chciał on przecież umierać! Widmo jutrzejszego sprawdzianu, chociaż w innym rzędzie wielkości, nadal zaburzało sobą horyzont. Ta fabryka nie miała stanowić końca, nawet nie do końca musiała istnieć, miała stać obeliskiem na drodze ku zmianie, mogła nią być każda inna, dlaczego więc nie mógł pokochać każdej innej? Strzępy żelastwa układały się w coraz to bardziej kubistyczne kształty, pajęczyny tłuste od zebranego kurzu zwisały z odnalezionego sklepienia.
    1 punkt
  50. @Alicja_Wysocka Co do słów - zgadzam się! :) Buziak od cioci Ali na pewno dotrze do biegającego.:))) Serdecznie dziękuję! :))
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...