Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.06.2026 w Odpowiedzi
-
tak strasznie się opiłam rymem że teraz padło mi na uszy mam kręćka w oczach, łupie we łbie no słowem - nie przestaje suszyć razi jaskrawość fonetyczna a we łbie syczą mi bąbelki i każdy pęka razem z głową na sto tysięcy razów ciężkich było nie czytać tyle, ciurkiem przewidzieć rychłą katastrofę ooo, białe myszki siadły w wersie złożyły napis - rymożłopek9 punktów
-
Pan tu nie stał kolejka ładnie się rozkłada w blasku zachodzącego słońca rzuca długi cień trudny do ujęcia przy pomocy słów niewyczerpalny mój i każdego z osobna stan ubóstwa szarzy się od przeklinania cisza cicha ciemność upstrzona tysiącem myśli o brzasku znów przynosi rozczarowania jesteśmy martwi choć całkowicie niewiarygodni to zajebista gra9 punktów
-
"Wyśniona wielkość" Było miło! – mi się śniło, że jest fajnie i prawdziwie, że już będzie tak, jak trzeba, manna spadać będzie z nieba. Żyła złota w dobrobycie z Polski zrobi kraj w zachwycie, wszyscy będą do nas chcieli, bo będziemy wszystko mieli. Najmocniejsze wojsko w świecie, w atomowym sił komplecie, z wyrzutniami, rakietami, z Cosmos-NASA-POL-stacjami. Zarabiając ponad stany, więcej niż Amerykany, disco polo w świat puścimy, niech wiedzą, jak się bawimy. Zazdrość wszystkie kraje zgniecie o najlepsze auta w świecie, bo zrobimy polskie marki, tak wspaniałe, że aż ciarki! A przykładem swej grzeczności pokażemy wszech ludzkości, ziemi całej, świata tego, życzliwość naszego ego! Że to nie my – krwawe gały i żeby nas szanowały inne maści tego świata, brały nas za – Pana Brata! A jeżeli chcieć nie będą i nazwą nas polską mendą, to jako potęga wielka pokażemy „fuck-you”-telka. Niech dowiedzą się te chamy, że nadto honoru mamy i szabelką „w łeb” wytniemy, polskie moce pokażemy. Aż się nagle obudziłem, załapałem, że tak śniłem! Ego całkiem się rozwiało, – marzyć tylko pozostało... Leszek Piotr Laskowski.9 punktów
-
8 punktów
-
Czerwcowa aura Dzień pachnie świeżo, Wydziela woń ozonu, Wypełnia gaj latem. Nieskoszoną trawą, Zapachem żywicy, Głębokim szmaragdem. Lekkiej przestrzeni, Przejrzystych drzew, Owoców co spadły rosą. Kolory pąsu cynobru, Turkusu, fioletu, oranżu, Słońce w oczekiwaniu. Feeria barw po deszczu, Fale wielu dźwięków, Z bliska i z oddali.8 punktów
-
Gdy kocham, nic więcej, nie trzeba. Świat cały, jak strumień czysty, śpiewa. Obłoki wirują na niebie i ja wiruję, do Ciebie. Gdy kocham, nic więcej, nie trzeba.8 punktów
-
A gdyby pogardliwy rechot z grubaska zamienić w życzliwość i uśmiech względem ułomnego człowieka który czasem swój maleńki świat wiezie się na czterech kółkach skrzypią przemyślenia w głowie znowu incydent na obcej ulicy jak dobrze że nie mojej - gwałt zbiorowy ze skutkiem śmiertelnym a tak się puszczała za młodu pukawki na kapiszony nauczyły się naprowadzania śmierci do celu seriami rosną liczby w szpitalach stygną serca a pod żalem z fajansu - sieci - zdrajcy i bożyszcze co z tym zrobić - w powrozach od dawna łka echo - kara śmierci - a gdyby wśród nich był mój brat czerwiec, 20267 punktów
-
w ciemnym kąciku nieopodal lustra stoi i czeka w rogu rozpusta czeka cierpliwie czeka na gości pewnie zjawią się wszystkie siostry żądza bezwstydność i ta ostatnia ta bez imienia ta najstarsza zjazd to rodzinny plotek zbyt wiele nie nie, to nie wesele po dwóch godzinach hucznej zabawy zmęczona nasza rozpusta kuca nieopodal lustra żądza z kimś wyszła godzinę temu bezwstydność? chleje i ma wszystko w dupie ta trzecia... nie chcę mówić za dużo sami się dowiecie w ciemnym kąciku nieopodal lustra siedzi z kieliszkiem w dłoni śmieje się rozpusta6 punktów
-
czterech na celi i piąty to mur i wyrok który siedzi w nas głęboko cela sapie jak stary diesel mieli nas na wolnych obrotach aż się w środku wszystko rozwarstwia powietrze ma gęstość niemytej skóry jakby ktoś oddychał nami wcześniej i zdechł w środku wchodzi pod powieki oblepia gardło siwym dymem z tanich fajek krata robi za radio łapie tylko stację cisza gada przez zęby że świat to druga strona tej samej ściany tylko bez nas kibel stoi jak generał od brudnych spraw i każdy mu melduje co ma do oddania z siebie pierwszy to profesor od grypsery mówi że słowo waży więcej niż wyrok że jak powiesz kit to kit cię zje od środka i nie zostawi kości stoi nad kiblem jak nad amboną głosi ewangelię z papieru po fajkach amen mówi ściana bo ma nas w sobie i nie musi już słuchać drugi to malarz od ucieczek rysuje kredą drzwi na betonie każde inne każde donikąd puka w nie nocą aż palce mu miękną i pyta czy jest sens a echo odpowiada spierdalaj raz wszedł w cień i nie wyszedł cały wrócił o siebie krótszy resztę nosi pod sercem jak trefny fant została mu tylko ręka która do dziś macha do nikogo i nie może przestać trzeci to kucharz od filozofii miesza zupę aż robi się czarna jak język po kłamstwie pluje do niej teorią mówi że życie to wywar z resztek i cudzych błędów a człowiek to kostka rosołowa bez opakowania a my jesteśmy jak stare konserwy z przebitą datą ważności które system zapomniał wyrzucić więc powoli rdzewiejemy od środka głód nie zna metafor i śmiejemy się głośno jakby ktoś nas rozcinał od środka i sprawdzał co jeszcze działa czwarty to ja cień od oddechów zbieram sapnięcia i niedokończone zdania do kieszeni aż krzyczą od środka mam tam już cały spacerniak i pół nocy która nie chce się skończyć zbieram ten ciepły kwaśny tlen zanim ostygnie na betonie jak parująca krew pod rzeźnickim nożem czasem wyciągam jedno i palę jak skręta żeby sprawdzić czy jeszcze się kręcę czy już tylko pamiętam jak klawisz wpada jak przypał bez zaproszenia mówi spokój a spokój robi z nami co chce i nigdy nie wychodzi pierwszy Bóg zagląda tu tylko na przeszukania rozpruwa nam materace i sprawdza czy nie schowaliśmy w nich kawałka duszy na czarną godzinę ale sam też ma podarte kieszenie szuka klucza który upuścił w nasz kibel i teraz boi się włożyć tam rękę ustawiamy się w pion jakby ktoś nas narysował na wystawie ale w środku każdy leży i udaje że jeszcze stoi noc robi obchód w kapciach po cudzym śnie siada na pryczy i liczy nas jak drobne które ktoś rozsypał i nie chce pozbierać zawsze się myli zawsze wychodzi za dużo albo za mało raz dwa trzy cztery i pół bo jeden już dawno wyszedł głową drugi jeszcze nie wrócił z wczoraj a trzeci śpi tak głęboko że śni mu się wolność na raty z odsetkami profesor mówi że to błąd systemu malarz dorysowuje brakujące twarze kucharz doprawia ciszę solą z potu i czymś jeszcze czego nie chce nazywać a ja ryję w murze paznokciem aż zostaje pod nim mięso że istniejemy na pół gwizdka ale byliśmy tu naprawdę rano syrena przecina powietrze jak kosa rozmowę wstajemy posklejani snem i cudzymi historiami które już się nie odkleją ktoś szuka siebie pod pryczą ktoś w kanciapie pod sercem ktoś już dawno sprzedał imię za herbatę i święty spokój i nie pamięta jak brzmiało krata śmieje się pierwsza bo zna pointę zanim ją wymyślimy mur milczy bo nie musi gadać ma nas wbitych w siebie po kolei jak daty bez świąt i tylko kibel wie wszystko ale nie sypie bo każdy tu kiedyś kończy rozmowę z życiem twarzą w dół a woda zabiera słowa szybciej niż człowiek zdąży się przyznać5 punktów
-
Wcześniej, Tak na początku Bez pytania, obcesowo Poeta wymyślił mój świat Pytam: po co? Pytam: dla mnie? Świtem, o samym brzasku Wyłożył go na straganie W tak bezwstydnym nadmiarze! Pytam: czy warty przeżycia? Ja sam Wolę stwarzać światy! Obmierzam je regułami! Moją godnością jest błądzić!! Nic nie zrozumiem bez Niego.5 punktów
-
Wiesz, padało mocno nocą dzisiaj. Tam splata się w uścisku doczesnym jabłoń i sosna ku niwom bezkresnym. Sny nieprzespane, łąką je spijaj. I znów zakrzykną Wiosno- witaj! Boże krówki niebem niewczesnym, Mam słońcem aż nadto wczesnym. i zapach chleba obłokom wciskaj. Tęsknię za kimś- to jest pytanie kolory jesieni nie z tego świata a serce nigdy nie przestanie. Usłysz grzech ostatni Drogi Panie, wiatr syci barwy późnego tam lata Dojdę tam- gdzie Twoje mieszkanie5 punktów
-
Pani zięba nad jez. Nidzkim wysiaduje młode, ale nie wiem kto ją wtedy chronić ma przed głodem, bo pan zięba przez dzień cały wyśpiewuje ogłupiały. Przed hałasem protestuje nawet Depeche Mode.4 punkty
-
Mam dziś u rodziny Wielką fetę więc siedzimy Wtem zagaja siostra piegowata: U rodziny mego brata Taki zwyczaj jest uznany Jubilata - podrzucamy I tak toczą się rozkminy Jak to bywa w/u rodziny.4 punkty
-
kiedyś wszyscy spotkamy się w nicości na padole płaczu odegramy swoje role by w końcu w jedno splotły się losy wtedy poznam Ciebie wydobędę z otchłani czasu Miła moja ileż Cię szukać z tęsknoty za miłością utkanej poznam kiedy to będzie jak tylko mnie zobaczysz dotknę Twych ust marzeniami a Ty moich ramion dasz mi poznać siłę wtulając się nagimi piersiami westchnieniem pieścić Cię będę rozpaloną zmysły sycić jak smakujesz powiesz mi kiedy ranek się budzić będzie i wtedy się narodzimy na nowo dla siebie stworzeni4 punkty
-
Odklejony od wszystkiego — lewituję bez dotyku. Poruszam się jak mgła, w akordach molowych. Zachłanny jak zwierzę, o każdy haust ciszy. Zawsze jestem nostalgicznie chory. Na brak lęków. Odklejony od wszystkiego — lewituję bez dotyku. Narastam jak szadź, zawsze od strony wiatru. Wiem, że jesteś… ze snu — wiolonczelistką. Czasem tylko, gdy grasz, wieczorem mija mi wszystko. Gdy cisza trwa, jestem nostalgicznie chory. Na brak dźwięków.4 punkty
-
jest dzień otwarty w okiennicach na oścież wędrowne ptaki rozhuśtały przestrzeń nie pytam już o nic między błękitem a skrawkiem kartki jest obłok niedomówień czerwiec rozpaczliwie przegania szpaki z kolorów dojrzałej czereśni4 punkty
-
Cytrynowa Syrenka Mamuśka robiła pranie, a tata przy kołach leżał, majstrował i coś przekręcał uśmiechał się tak szczęśliwie. Jak żółty i nowy byłeś, pamiętam cię, samochodzie, przed kinem mięśnie prężyłeś, ja odganiałam natrętów, co się oparli o lakier. Ja, niegdyś dziecko małe, zapach benzyny poczułam, tak piękny, nieoczywisty, i byłam tak bardzo dumna z rodziców, siebie i auta. Główkę trzymałam wysoko, śnił mi się sen całe życie i nigdy później nie byłam tak dumna z mamy i taty. Zostałaś ze mną na zawsze.4 punkty
-
Czy wybaczysz ustom które nieme milknące od twojego imienia nucą pieśń o wybaczeniu do melodii „przepraszam”? Czy wybaczysz oczom które nie widzą a wciąż szukają twojego spojrzenia które przeprosiny ofiarowują i uczą się uśmiechu od wybaczenia? Czy wybaczysz dłoniom które nie dotykają drżącym w pustce bez twojej obecności nawet one pokornie przepraszają i tylko włos nadziei między palcami zostaje Proszę o wybaczenie ustami przepraszam oczami a w dłoniach już tylko przeprosiny niosę jak duszy zbawienie4 punkty
-
Link do piosenki: Jesteś diamentem w samotnej duszy Jesteś prawem w mrocznym istnieniu Jesteś tym, który smutek zagłuszy W ponurym i ciągłym cierpieniu W przestrzeniach nieskończoności Okalasz byt jak mgła poranna Jesteś wytrwały w swojej spójności Jak najjaśniejsza gwiazda zaranna Jesteś, więc bądź dla mnie dumaniem Nad śpiewem w sercu szeleszczącym Bądź wiosennej natury zasłuchaniem I wiatrem wiecznie szemrzącym Liściem, który w nieznane odmęty odleci Tajną potęgą przez życie stworzoną Bądź radosny i naiwny jak dzieci Jak wiersz spójny z melodią złożoną Bez wątpienia wierz w miłość i cuda A może pokonam w polocie fantazji Niepewności zasłony, a natrętna nuda Przemieni się w jasny splot wyobraźni Więc kłaniam się Tobie z zawstydzeniem Bo jesteś bezmiarem i kształtem stworzony Pochylam się przed Twoim natchnieniem Ty miłością najpiękniejszą ozdobiony4 punkty
-
Każdej nocy, gdy już głucho, Ja przez okno wypatruję. Szukam ciebie, mój kochany, Czy z gwiazdami tam szybujesz? Słuch natężam, by dosłyszeć, Jak szeptałeś tajemnice, Powierzane mi w sekrecie, Zanim czas ci wyrwał życie. O czym miauczysz, mój kochany? Ja nie słyszę, ale słucham. Bo może cię ze mną nie ma, Ale czuję twego ducha.4 punkty
-
Życie karmione okruchami. Są grzechy, o których nie sposób zapomnieć, choć świat wybaczy wiele. Są słowa, które zostaną z nami pokryte rumieńcem na pokolenia. Ta sama Ziemia, jedna Rodzina i myśl niespójna dzieli miast łączyć. Zbyt splątane korzenie, dom klatkę przypomina, więzieniem staje się, a to co ważne milczy, pokrywa się rumieńcem. Życie powoli umiera. Stół - kiedyś miłością, prawdą karmiony, dziś przerobiony kabaret przypomina. Jakby nogi ktoś przyciął nierówno. Stół ławę udaje. To, co ołtarzem było kiedyś, dziś dawno zapomniane karykaturą jest. Mijamy się na skrzyżowaniach, unikamy swego wzroku, szukamy w innym Niemca Żyda, walczymy o ten cholerny spokój. Tak jak w kołysce dziecko płacze, Zawodzi, wyciąga ręce, tylko matka jego rozumie, a matki nie ma. Jest na wojence. Sztuką jest dostrzec, Zauważyć, wyjść z beznamiętnej strefy komfortu, pokonać opór, zmierzyć z uporem, wyciągnąć rękę.4 punkty
-
Pęknięcia nasze drogi już tak bardzo pogmatwane choćby tęcze sadził wokół często popiół w zgiełku zmierzchu wpada w ziemię myśl jak ziarno lecz czy zdoła wzejść do góry słowem dobrym tam gdzie rysy zadrapania nie ma chwili która ciepłem poda ramię gdy przystanie świat się kręci w wielu łajbach gnuśnym kołem puka świtem mota noce nieprzespane maj, 20263 punkty
-
Na końcu długiej kolejki do nieba stanęło bogactwo a za nim bieda które kłócąc się i krzycząc okropnie zaczęły dokuczać na wzajem sobie usłyszał to Anioł ,podszedł do nich pytając o co chodzi o co ten krzyk o nic rzekli obaj z nudów to robimy nie na poważnie lecz tylko na niby nie wstyd wam ,przecież wiemy troje że jeszcze na ziemi byliście wrogowie więc chyba już pora podać sobie ręce i cierpliwie stać nie kłócąc się więcej gdy to powiedział zaczęli bić brawo wszyscy których również to bolało że stojąc tuż przed bramą do nieba nadal się kłócą bogactwo i bieda3 punkty
-
Tutaj się akurat nieskromnie zgodzę :) Rozciągnięcie poszukiwania miłości poza młodość, ba ponad życie doczesne nawet pozwala być człowiekiem pełnym będąc pustym. No :) Dziękuję za czytanie i tak pochlebną opinię! @Leszek Piotr Laskowski @LessLove @Poet Ka Bardzo dziękuję za przystanek u mnie. W przyrodzie nic nie ginie.3 punkty
-
@Mel666 Mroczny, genialny klimat! Odcinasz się od tradycji Wyspiańskiego - („nie, to nie wesele”)? Może idę za daleko. :))) Zaczyna się od powolnego napięcia, przechodzi przez chaos hucznej zabawy, aż do tego gorzkiego, cichego poranka, gdzie zostaje tylko śmiejąca się rozpusta. Widzę te kadry jak w dobrym thrillerze. :) Personifikacja żądzy i bezwstydności jest bardzo plastyczna, a ta bezimienna, trzecia siostra niezwykle intrygująca. Wiersz zostawia pewien niepokój. Świetny!3 punkty
-
3 punkty
-
Bądź tutaj Przy mnie Na zawsze W doli i niedoli No bo kto inny Jak nie ty Mnie tak zadowoli Na milion sposobów3 punkty
-
@wiedźma Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam! :))) @LessLove Bardzo dziękuję! Tak pięknej interpretacji się nie spodziewałam. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Posem Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
@Nata_Kruk Nato, napisałaś niezwykle przejmujący, mocny i boleśnie prawdziwy wiersz. Od razu przyszła mi do głowy taka myśl: „Nie śmiej się bracie z czyjegoś przypadku, bo bratek się śmiał i to samo miał”. Dotknęłaś w swoim utworze sedna ludzkiego okrucieństwa i tej strasznej znieczulicy, która pozwala nam rozgrzeszać zło, dopóki dzieje się ono na „obcej ulicy”. Ta końcówka z bratem po prostu rozrywa serce i stawia czytelnika pod ścianą. To potężny, niezwykle mądry utwór. Wielkie brawa za odwagę i tak ważny głos. Pozdrawiam Cię serdecznie :)3 punkty
-
@Mel666 personifikacje- super! udramatyzowane w stylu współczesnego angielskiego apektaklu3 punkty
-
@Poet Kadziękuję. sam ciekaw siebie jestem - w jakim kierunku to zmierza. pozdrawiam serdecznie :) @Berenika97Dziękuję Ci. Cieszę się po raz kolejny, że trafiłem w Twój gust. @Alicja_Wysocka @Poet Ka @Leszek Piotr Laskowski @Adam Zębala @Benjamin Artur @wiedźma Dziękuję Wam!3 punkty
-
@Alicja_Wysockaano, nie przyłożyłem się tym razem :) mam lepszą wersję https://suno.com/song/bb764fde-9a36-4736-84d8-0a5700e3e6a8 ;) @Nata_Krukdziękuję za komentarz. tak zawsze jak z obrazka te kobiety - to prawda :/ @Berenika97Dziękuję bardzo. Cieszę się, że się podoba :) @Leszek Piotr Laskowski @Poet Ka Dziękuję Wam! @Nata_Krukmężczyźni zresztą też :/3 punkty
-
pod twoim wzrokiem niebo podnosi się samo magicznieje upłynniony czas w strojach bliskości na rzęsach drżą drobinki migotliwe spłoszone czerwienią warg wrzeciona snu orientują na ciebie wszystkie z doznań ciepło przekrwienia nie dopuszcza świata dotyk na cielesnym długu odurza3 punkty
-
Wiatr echo tęcza czy daleki horyzont są ciekawsze Późna jesień czy świeży chleb ozdabia nasze emocje Miłość czy to że tęsknimy jest nam bliższe budzi lepsze Śmierć czy życie co bardziej boli które z nich wygrywa3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
@MIROSŁAW C. Zwiodłeś mnie tytułem. Niesamowity kontrast między zmysłowym tytułem a surowym, kolejkowym dramatem z dawnych lat. Piękny, choć niezwykle gorzki wiersz o czasach, które na szczęście już za nami, ale w poezji wciąż poruszają. Pozdrawiam serdecznie!3 punkty
-
zbyt wrażliwa na nieczułe słówka spalona promieniem słońca przesiąknięta manną z nieba chodzę w deszczu, szukam dziury w całym opieram się na Tobie uginasz się pod ciężarem swoich spraw lecę w dół łapiesz mnie w locie niczym gentleman fundujesz mi życiowy rollercoaster ... Zaczynam rozgrzebywać te pojęcia wokół "teraz" przyszłość, przeszłość na razie to dźwigam teraz to niosę Dajesz mi związek z nawiązką.3 punkty
-
czasami myślę ... sprzeczam się z sobą ZAWODZĘ kogo co trudno sprecyzować niby wszystko ok ale są takie chwile nie tak chciałem nie że jest nijak gdyby była możliwość zamiany drogi życia nie wiem pewnie bym się nie zdecydował to jak z oprocentowaniem zmiennym na pierwszy rzut oka super a potem jak byłyby dalej nigdy nie wiadomo jednak zostanę przy takim jakim jestem nie opuszczę się nas dwoje to ...super team 6.2026 andrew3 punkty
-
@jan_komułzykant... :)... ach ten ząbek..:) dzięki. @.KOBIETA.... fajnie, że tutaj przystanęłaś.. :) Dziękuję. Pozdrawiam Was.3 punkty
-
budziłem się w nocy jakże znana ciemność wyraźnie pulsowała oślepiając czernią aż wykipiały słowa o zapachu fermentu3 punkty
-
Drwale Traktem drałował trywialny troglodyta w drogich trampkach i trykotach. Przy drodze na trawie trio drwali trąbiło na drewnianych trąbkach i przygrywało na drumli. Trawę od traktu dzieliły druty. Drganie swym trwaniem trwożyło drażliwego tryka, który drapał przy drutach drwa. Po drugiej stronie podrygiwał drętwo na trampolinie druh drania drepczącego traktem. Trochę to trwało, zanim droga zadrgała i rozległo się try try. Z trabanta wysiedli dwaj trajkoczący jak drozdy dresiarze, obwieszeni drogocennymi trofeami zrabowanymi trupie dramaturgów. Wtranżalali draże i dropsy. Troglodyta i jego druh podreptali do drwali i razem przetransportowali drwa. Ułożyli je na trawie. Rozdrapujące wcześniej drewno zwierzę potruchtało do trio drwali. Trykało ich rogami. Chwilę później, taranując druty i trakt, ruszyło w stronę trabanta i zatrwożonych dryblasów. Drwale zaryglowali drażliwego tryka w drwalni. Drżący ze strachu dresiarze stali się obiektem drwin druhów. Zdruzgotani usiedli przy tryskającym skrami ognisku. Trwali tak do brzasku.2 punkty
-
Nie zostawiaj mnie, Czas, Co nam wszystko skradł; Czas zapomnieć czas - Ten wieczny zbieg Zapomnieć wciąż Nie daje nam Niezrozumień w nas I straconych lat, I wciąż martwić, jak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios W sam nasz serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Co z życiem nam zbiegł, Zapomnieć czas nierozumny świat, Świat straconych lat... Wciąż nie wiemy, tak Wciąż martwimy, jak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios Prosto w serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Obiecuję ci Wyssać perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada deszcz I z najrzadszych ziem Wydrążę ci tu Śmierci żywy tlen, By skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę ci świat, a w świecie tym Miłość będzie królem twym Miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów Wyzutych ze snów, Lecz ty ich sens i każdy ich kęs, Zrozumiesz w mig... Opowiem ci baśń Jak kochankowie dnia Widzieli raz i dwa, jak Płoną serca im I: opowiem ci Baśń, o tym, jak król Na serca zmarł ból, bo nie mógł Spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... Czas mam dał nie raz Nie dwa widzieć, jak Ogień tryska znów Z gór starych jak świat I z wulkanu, co Wszak...nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem Lepszy diament plon Da, niż z kwietniów wszech, I tak po zgon... (Czas ma drobną dłoń) A gdy nadejdzie sen, Niebu - w ogniu stać Nie zostawiaj mnie, Zapomnijmy czas, Co nam wszystko skradł; Czas zapomnieć czas - Ten niepomny czas, Co nam nie daje wciąż Zapomnieć to, co Bezrozumne w nas I czas straconych lat, I przestać martwić, jak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad, Wymierzając cios W sam nasz serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Co z życiem mam zbiegł, Zapomnieć nierozumny świat Świat straconych lat... Wciąż nie wiemy, jak Lecz wciąż chcemy tak Zapomnieć o dniach, Które niosły jad Wymierzając cios Prosto w serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Obiecuję ci; dam Ci perły dżdżu Z krain tych, gdzie Nie pada deszcz. Tam wydrążę z ziem Śmierci żywy tlen By skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę ci świat, a w nim Miłość będzie królem twym, Miłość - prawem mym, A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów Bez sensu słów, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli raz i dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król, Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... Czas mam dał nie raz widzieć, jak Ogień tryska znów Z gór starych jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem Lepszy da diament plon, Niż z kwietniów wszech, I tak aż po zgon.. A gdy nadejdzie sen Niebu w ogniu stać - Wtedy Czerwień i Czerń Swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę, śmieję się I słuchając cię Śpiewam, i wnet Milknę, bo już nie wiem, gdzie... Daj mi ostać się Jako tylko cień Twego cienia cień Twojej ręki cień, a nawet psa cień2 punkty
-
@Mel666 a karty były z Korfu, z pięknymi plażami, także miłe wspomnienia się oburzały, gdy się oglądało te karty, pachnące Grecją. Ja też byłam na Korfu z siostrą, a ona tam częściej jeździ, bo lubi jak ja. Młode pokolenie też bardzo lubi grać w karty.2 punkty
-
2 punkty
-
@LessLove świetna budowa: teza, antyteza , synteza. Czytałam dwa razy. Za pierwszym jako bunt, za drugim jako tęsknota. Pozdrawiam;-)2 punkty
-
2 punkty
-
@.KOBIETA.... "spacerujemy"... nagła zmiana czasu, a do tego momentu wersy w oczekiwaniu, jak... "może zabierzesz mnie na spacer"... Może by rozdzielić na dwie strofki, lub.. dać.. spacerujmy.. (?) Treści jako takiej.. NIE RUSZAM.. działa na wyobraźnię... :) Pozdrawiam.2 punkty
-
@Stukacz... piękna treść piosenki i dobry, stonowany podkład. Jedno co mnie nieco drażni w klipach stworzonych przez AI, to to, że kobiety są przesadnie piękne i zgrabne, a rzeczywistość już taka nie jest. Dlaczego te inne są pomijane... (?) Pozdrawiam.2 punkty
-
Zbierają menele na alko, oszczędni, lubiący czystość, też ci, którzy chcą zarobić, ale ktoś te plastiki zbiera, a mało kto wyrzuca. Niedaleki las był totalnie zaśmiecony puszkami, czy butelkami, a teraz już nie, i warto to zobaczyć i docenić. Co tydzień, w sobotę dawniej zbierałem 2 bagażniki roweru, i wkładałem do odpowiednich worków, teraz okazjonalnie coś jest. P.S. jestem inżynierem.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne