Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.04.2026 w Odpowiedzi

  1. W Weronie... stoi dom który nie jest twoim domem balkon który nie jest twoim balkonem nie czeka na letnie śpiewy w poświacie miesiąca byłaś Julią teraz nie jesteś byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne a w kawie nie było Norwida stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był ani gościniec ani droga do Werony jesteś Julią w negatywie bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz serce - piosnka Norwida
    17 punktów
  2. spotkajmy się na spacerze to taki prześliczny zwyczaj najlepiej w połowie drogi przytomni wpół bez księżyca bo po cóż błądzić osobno półsennie w północy spokój skoro się już znaleźliśmy półszczęścia złóżmy w półmroku a niech się każdym półzmierzchem świat nawet cały zadziwi że my tak ciągle ze sobą półszeptem jakby półżywi
    16 punktów
  3. Mówisz: Ziemia to falstart Demiurga, anegdota, w której zapomniał, puenty. Stoisz z reklamacją pod pustym adresem, Niebo nie przyjmuje zwrotów. A ja? Chłonę ten błąd, cieszę się jak światło twardnieje na skórze, gdy ocieka żywicą. Gdy topię stopy w piachu - drobnym gruzie zmielonych stuleci. Twoja gorycz ostrzy mój spokój.
    15 punktów
  4. 1. Akt oskarżenia: Chcesz, by była: substytutem, zamienną częścią, plastrem na Twoje rany, opcją gotową do wymiany, niemym cieniem na ścianie, alibi dla rąk, co drżą nad stołem, i win Twoich. Nie chcesz : zobaczyć jej własnych pięści zaciśniętych na kruchym gardle. Ma własne wojny prowadzone szeptem. 2. Sygnatura: Jej „nie” odbija Ci się echem, bo między Wami nie ma ścian. Jest przepaść. A Ty wciąż ciągniesz ją w otchłań i niszczysz. A ona oddaje Ci wszystkie Twoje imiona. Koniec. Brak zamienników. 3. Przesłuchanie: J.w. Zgodnie z treścią punktu 1. To cały dowód w sprawie. 4. Wyrok: Brak zamienników. Wykonanie: natychmiast. Skazany: ty. Ocalona: Ona. Bez możliwości apelacji.
    12 punktów
  5. Oczekiwanie z nowym dniem nowa myśl - a jednak - ale jeszcze chwila czas potrzebuje czasu w ciemnicy płocha kruszyna pragnie utulenia ukołysania coraz bardziej rześka bojowa nabiera sił dla nurtów życia kwiecień, 2026
    11 punktów
  6. lubię patrzeć jak bawisz się ze słońcem myśli przebierasz jak ziarna do siewu ptakom rzucasz spojrzenie na mnie zerkasz w ciszy kwitną kwiaty otwarte okno spogląda w dal slyszy szum tramwaju jeszcze niedawno wartko płynęły słowa dziś dziś ich wiele nie potrzeba każdy świt wstaje myśląc o zmierzchu lubię patrzeć jak bawisz się ze słońcem 4.2026 andrew
    9 punktów
  7. Hortensje zapachniały wtedy wanilią Na moich ustach przekwitły Słowem wspomnieniem i gestem Poczułam woń niesioną w powietrze Na moich ustach przekwitły Chwilą rozpyloną w pokoju Poczułam woń niesioną w powietrze Wpuściłam cię z ogrodu do domu Chwilą rozpyloną w pokoju Stłukłam wszystkie flakony Wpuściłam cię z ogrodu do domu Przyniosłeś ciszę a ja rozbiłam ją na atomy Stłukłam wszystkie flakony Przekwitły tamtym na ustach deszczem Przyniosłeś ciszę a ja rozbiłam ją na atomy Pachnące czystym chemicznym powietrzem Przekwitły tamtym na ustach deszczem Słowem wspomnieniem i gestem Pachnące czystym chemicznym powietrzem Hortensje zapachniały wtedy wanilią
    7 punktów
  8. "Nieokiełznany sen" Nie śpię – a północ wszędzie, pierwsza już – nie śpię dalej. Druga dochodzi, a on się nie zjawia, pewnie i do trzeciej tak będzie. Nie przyszedł. Czwarta mija, przed piątą okno jaśnieje, a ten wije się gdzieś w okolicy i tu nie zagląda, ta żmija! Myśli męczą, snują filmy, oko doby nie zamyka, a ty czekasz wciąż i czekasz na tego nocnego smyka. Żoną w złości gdybym był, z wałkiem bym go czekał w drzwiach, lecz mężczyźnie nie przystoi – srogość upadłaby w brwiach. Szósta już – chyba idzie – ... O! – był raczej? – bo południe na zegarze. Znów go nie widziałem przyjść, – kiedy dotarł? – nie kojarzę. Leszek Piotr Laskowski.
    7 punktów
  9. siedziała na tarasie zapatrzona w dal nagle podeszła do niej córka i rzekła wskazując rączką w stronę nieba spójrz ono nie jest tak daleko tam za chmurkami gdzie leci metalowy ptak więc jak tatuś nie może to zróbmy mu niespodziankę i my go odwiedźmy na pewno bardzo się ucieszy matka zaskoczona tym co powiedziała przytuliła ją do siebie kierując wzrok ku niebu kryjąc przed nią twarz po której spływały łzy dopiero po jakimś czasie powiedziała półszeptem ,mój ty Boże jak ona bardzo za tobą tęskni kochanie a po chwili już wyraźnie dodała tak moja dziecinko masz rację tatuś na pewno bardzo by się ucieszył po czym zacisnęła mocno usta i jeszcze mocniej przytuliła małą do siebie nie zwracając uwagi na to że zerwał się wiatr i zaczął padać rzęsisty deszcz jakby komuś zależało na tym by przerwać ten stan
    6 punktów
  10. ciemność ma masę osacza nas jak mokry aksamit bezwzględna krzepnąca starsza niż nasze imiona nie szukam cię wzrokiem wyrywam paznokciami pulsującą krawędź twojej obecności tam gdzie skóra przestaje być granicą twój oddech jak wrzące srebro rozsadza mnie od środka gęsty rytmiczny tętno w moich tkankach bliżej twoje ciało paruje wymyka się pod opuszkami puls wspólny to już nie dotyk ciemność nas spaja wbija kręgosłup w kręgosłup ścieramy się na pył w moich żyłach płynie twoje imię którego już nie pamiętam rozpuszczasz się we mnie rozdziera nas skurcz w samej głębi nas twoje usta tam stajemy się bezimienni wszystko przedtem wykrwawia się z imion zostaje rozżarzony punkt skowyt ciszy cisza pęka ciemność nas przeszywa na wylot staczamy się w tę wyrwę konwulsja i nagle świat wybucha z nas
    6 punktów
  11. snuje dyrdymały jak żyć i odczuwać wydaje mu się znać czyjeś marzenia wysyła czarne smsy i trujące dania, chcąc podciąć skrzydła... otóż, to tak nie działa wybywaj expresem z duszy falowania zabierając paranoje nie wciągaj do swego stęchłego bagna - to nie M o j e
    6 punktów
  12. Ile oczom podarować, tych widoków pełnych światła? Ile dźwięków, barw zatrzymać, by się pusta pieśń nie wkradła. Jak tym światem się nacieszyć, jak tym życiem się nasycić? By je później wziąć w ramiona i wyścielić wieczną ciszę.
    6 punktów
  13. Biorę za rękę ściskam ją czule czuję to ciepło i przeznaczenie Niedokończony przerwany taniec dzisiaj spróbujmy dokończyć wreszcie Śmiejesz się się cicho nie mylę kroku to dobrze wróży że dziś nam wyjdzie Tylko my dwoje a noc wokoło jakby w rytm walca ścieli wspomnienia. Miłość prawdziwa nie ginie nigdy cichnie jak ogień co popiół przykrył Więc tańczmy wolno znów ją obudźmy bo na uczucie nigdy za późno
    6 punktów
  14. Ona Dostojnie urzęduje pod podstawówką. Kalkuluje gramy dziecięcej heroiny — rozliczając z Bogiem taryfę ulgową. Dziewictwo wytarzała w cudzym moczu. Ludzie szepczą o utopionym dziecku w wódce — oślepieni odblaskiem jej mokrego makijażu. Znajomi stoją murem pod drzwiami, aby znów nie sięgnęła po MDMA. Co ranek gasi więc błysk w oczach — modlitwą, by wreszcie zniknęła.
    6 punktów
  15. 68. Wyrocznia Amona* (narrator: hypaspista) 1. Mówili: pustynia to tylko piach – nie mówili, że słyszy się głosy. 2. Przez wiele dni nikt się nie modlił – aż wreszcie wszyscy szeptali. 3. Czarny ptak krąży. Wie więcej o końcu niż my o drodze. 4. Prowadzi nas padlinożerca. Najuczciwszy z nas wszystkich. 5. Przybyliśmy tam, gdzie świętość była pustką i echem własnych pytań. 6. Powiedzieli: „bóg”, a ja widziałem spoconą twarz chłopca. 7. Dłonie wzniesione, choć nikt nie słyszał nic prócz much. 8. Wracaliśmy w piasku, on — bogiem, my — tylko starsi. *Wyrocznia Amona w oazie Siwa na Pustyni Libijskiej. Amon był utożsamiany przez Greków z Zeusem. A sama wyrocznia miała być nieomylna. cdn.
    5 punktów
  16. coś gdzieś huknęło nocą ewakuacja jakby lżej kontrapunkt inny kierunek życia bez jarzma . czas zająć się ogrodem spojrzeć na świeże kwiaty zanurzyć głowę w wodzie zjeść spokojnie śniadanie
    5 punktów
  17. W przeciwieństwie do ludzi koty umierają powoli. W kącie, w ciemności, dyskretnie, z dala od ludzi. Koty nie chcą sprawiać kłopotu. Nie chcą zawracać głowy swoim umieraniem. Najczęściej odchodzą, znikają z domu na dzień lub dwa. Umierają gdzieś w ciszy, skulone w kłębek. To ich prywatna sprawa.
    5 punktów
  18. Doszedłem do tego. Do tego również. O co chodzi, w czym logika? Serio w czym. Gdzie jest i w czym jest klue zagadnienia. Otóż stawiają wokół ciebie szereg szlabanów. Szlaban na to, szlaban na tamto, szlaban na coś jeszcze. I jeśli ciebie uważają za sprytnego gościa, a mnie za czasów nie agentek nazywali kiedyś Pomysłowym Dobromirem i stąd właśnie agentkami zostałem napuszczony, to sobie patrzą jak omijasz szlaban. Jest szlaban więc jesteś zmuszony go ominąć. I tylko o o to chodzi, o nic innego. Absolutnie o zupełnie nic innego. Szlaban jest po to byś go ominął, co im pomaga na dwa sposoby. Jeden to usprawnienie szlabanu, a dwa wynalezienie sposobu na jego ominięcie. Bo ci oni chcą go omijać również i jak najbardziej i jak najbardziej chcą wiedzieć jak to się robi. I już. Tylko i aż tyle. A cała reszta to jakby brednia, bzdura i wielkie kłamstwo. Zwane zresztą iluzją.
    4 punkty
  19. Szklane domy, piękne, niezliszczone marzenia szklane domy, nikt w nich nie umiera szklane domy, sny niegdyś teraz jawą się stają szklane domy, Czy to je widzę z daleka? szkalne domy, mrugam i już ich nie ma
    4 punkty
  20. Kolejny utwór z cyklu "Echo" Ludzie tańczą i się bawią Nieświadomi głosu echa Czas w zabawie, w próżni trawią Tłum się bawi i uśmiecha I podziemne tańczą lochy A tam cienie – cudu cud Dla zabawy, dla radochy Ogranicza w tańcu lud W komórce myśli złudnych Lecz rojeń przecudnych Mroki smutne w skroń pukają W serca tańczącego tłumu I w nich jak w mgle szukają Wyjścia dla melodii, szumu W wyjściu szumu i melodii W mroku głębi męczy tłum Jak w cyrku lub parodii Dziki i nieznany szum Obłąkane drążąc szlaki Wskazuje snu poszlaki A tu salę ktoś przemyka Niewidoczny cień nikomu Chłód złotą w głąb przenika I dotyka po kryjomu Ona nie wie i nie widzi Że dotykiem mroczny cień Drwi i z żywej szydzi Jak siekiera tnąca pień Która w królewskiej chwale Kładzie młode drzewo trwale Księżniczka snem ucięta W ramiona ludu pada Twarz w przestrachu choć zacięta W mroczny sen zapada W sen, w głąb nieznaną Zapomina wesele, bal Zapomina prawdę znaną I zostaje smutek, żal Złota płacze i łzy roni Echo drażni skórę skroni
    4 punkty
  21. po deszczu ziemia poświęcona i powietrze wróż pisze czarodziejską różdżką i liczy wiosenne sylaby w źródlanej wodzie białe anioły w wiśniowym sadzie drzewa radosne pod podszewką liści chmara ptaków świergocze psalmy dziękczynne z boskiej inspiracji zaśniły się sny człowiekowi dobre
    4 punkty
  22. @Łukasz Jurczyk
    4 punkty
  23. Księżyc zawsze ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil. Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości. Targany zazdrością żałuje, że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.
    4 punkty
  24. @Poet Ka nie ma już balkonu - jest pamięć po geście nie ma Werony - jest miejsce, w którym miłosć przestaje być rolą i zaczyna być wyborem. być Julią w negatywie to ocalić uczucie z widowiska i pozwolić mu trwać bez oklaskow . bo najczystsza miłosć nie potrzebuje tragedii żeby być ostateczna tak Twój wiersz odbieram. miłego:)
    4 punkty
  25. choć to tylko blat kuchennego stołu rankiem nas dzieli zaczynam tęsknić bo mam wrażenie że to wielki ocean więc uśmiecham się do niej i proszę by podała swą dłoń
    3 punkty
  26. Po nalewce od Maćka ze Zgierza, dziwne sny nawiedzały rycerza: a to lew konia goni, a to paszcza lewkonii razem z koniem go pożreć zamierza.
    3 punkty
  27. @Lapislazuli Ciekawy jest motyw szklanych domów jako marzeń, które są jednocześnie piękne i nieuchwytne. Świetna puenta z mrugnięciem. :) Skojarzyły mi się z Żeromskim.
    3 punkty
  28. @Berenika97 tu nie chodzi o błąd demiurga tylko o jego odwrocenie bo puenta jednak się pojawia tyle że w ciele a nie w sensie światło które twardnieje to moment w którym abstrakcja zostaje zmuszona do materi i właśnie tam rodzi się zgoda najcichsze jest to że reklamacja znika nie dlatego że została rozpatrzona tylko dlatego że przestaje być potrzebna. ten wiersz to poetycka głęboka studnia. zaglądam do niej ciekawie:)
    3 punkty
  29. pod parasolem Dzień dobry gramoli się w porwanych chmurach plusk mijam żółte kalosze ulice bez dna wypełniają tykające krople wiatr przesuwa bezludny plac niebo zawisło na iglicy przestało zaczęło się przejaśniać w moim smartfonie wychodzi słońce
    3 punkty
  30. @Na liniach czasu... o Boooziuu... 6 razy pisałam to pseudo.. :( Uwielbiam zapach, jak i smak wanilii... może dlatego... :) wiersz zadziałał na mnie już po pierwszym czytaniu. Jak pisze... @Lenore Grey ... są obrazy i to.. wiele obrazów.. kołyszą.
    3 punkty
  31. @Nata_Kruk zwariowany pomysł bardzo. Tak jak wyżej komentowałam - nie mogłam się oprzeć przed taką formą. Dziękuję za docenienie ❤️ @Migrena doskonała interpretacja. Sam tytuł miał sugerować to, że sprawa toczy się przed sądem . Kobieta jest i sędzią, prokuratorem, poszkodowaną i świadkiem w jednej osobie . Dziękuję za polubienie i świetny komentarz.
    3 punkty
  32. @Berenika97 bardzo mi się podoba. To takie zderzenie pogodności z niepogodą, pozytywnego podejścia z malkontenctwem. a to zdanie znakomicie wybrzmiało. Wyostrzony spokój na cudzej, bezpodstawnej goryczy - to jest to!
    3 punkty
  33. @Na liniach czasu cieszę się, że wpadłam na Twoje wiersze! Piszesz obrazem, co kocham... Pięknie!
    3 punkty
  34. @Berenika97 Coś jakby kod cienia. Pozdrawiam.
    3 punkty
  35. Piękne metafory i porównania czytam często twoje wiersze i mnie fascynują! Pozdrawiam serdecznie
    3 punkty
  36. Poprzez gęstego smrodu chmury, w gorzkim zapachu, gdzie pasą się szczury, zleciały się muchy. Już ich prawie nie czuje, bo czucie pustki bezboleśnie mnie morduje. Ciało juz sine i palce w fiolecie się mienią. Może myśli me o Tobie w końcu się zmienią. Cóż począć, gdy wiotkość me nogi przygniata? Ja nie pamiętam twarzy mojego brata! W grozy mroku, zapach nadziei się nagle rozhulał - co śmiechem nade łzy me policzki otulał. Jednak imię twe - fatum - w grece pisane. Pokornie zimne ręce na ziemii rozkładane. Więc leżę i ostatnie podrygi tańca mej śmierci miłuje, chyba wieczny sen mnie w piekle nie rozczaruje.
    3 punkty
  37. @Poet Ka To nie jest opowieść o miłości, tylko o utracie roli, którą kiedyś się w niej grało. „Byłaś Julią / teraz nie jesteś” brzmi jak odjęcie kostiumu, nie tyle odebranie uczucia, co odebranie mitu, który to uczucie miał unosić. To wiersz o tym, że romantyczne figury nie znikają, one się zużywają. Ale pod spodem zostaje ktoś, kto nadal kocha, tylko już bez sceny i bez balkonu.
    3 punkty
  38. @Berenika97 Ten tekst brzmi jak rozmowa z kimś, kto napisał zasady świata, a potem już się nie odwrócił. Jakby pytanie o sens trafiało w miejsce, które nie odpowiada. Jest w tym dużo zgody na błąd istnienia – nie bunt, raczej dziwne oswojenie z tym, że rzeczy po prostu są, jakie są. Zostaje we mnie obraz człowieka, który nie naprawia świata, tylko uczy się w nim stać mimo wszystko. Serdeczności :)
    3 punkty
  39. Zawsze chciałam być taką Julią, jeszcze pewnie mogę:)
    3 punkty
  40. Witam - taki człowieczy odruch - dzięki że byłaś pod wierszem a nie na zapajęczonym strychu - Pzdr.usmiechem. Witam - dokładnie tak jak napisałaś - Pzdr.serdecznie. @Rafael Marius - @Posem - @Poet Ka - dziękuję -
    3 punkty
  41. @Poet Ka ... myśli lubią błądzić szukać miłe wczoraj ale tak naprawdę to tęsknią za jutrem a ono czeka jest cierpliwe zmienia makijaż codziennie kiedyś ... popłynie wartkim nurtem ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    3 punkty
  42. Cudownie. Sam tytuł już mnie zachwycił. Uwielbiam Norwida. Sama pisząc " Twarze w maskach" i " Bezimienny" pożyczyłam tytuły właśnie od Norwida. Niesamowita inspiracja. Intryguje mnie tutaj Julia, która kocha na stałe i jest żywa. Odbieram to w ten sposób, że miłość nie zawsze wymaga poświęceń. Cicha, spokojna i stateczna, bez publiczności także jest piękna. " Jesteś Julią w negatywie " znaczy dla mnie, iż każda kobieta jest w stanie kochać. Genialne.
    3 punkty
  43. jej pies ma w sobie coś z bezrobotnego ochroniarza który od piętnastu lat pilnuje magazynu w którym nigdy niczego nie ukradli leży pod drzwiami jak porzucony projekt ustawy na który nikt o zdrowych zmysłach nie chce zagłosować ale wystarczy że na klatce schodowej kichnie sąsiad wtedy zrywa się nagle jakby właśnie dostał anonim że nadchodzi koniec świata albo kontrola skarbowa co dla niego jest właściwie tym samym biegnie do drzwi ślizga się na panelach jak pijany łyżwiarz figurowy wpada bokiem w witrażkę z głuchym odgosem klęski szczeka z taką furią jakby chciał wypluć własne płuca i ulepić z nich barierę przeciwlotniczą przeciwko listonoszowi który jest dla niego jedynym autentycznym wcieleniem szatana jej pies uważa że całe mieszkanie należy do niego ona jest tylko personifikacją otwieracza do puszek kobietą która płaci za prąd i czasem przez pomyłkę próbuje usiąść na jego prywatnym tronie czyli kanapie którą ona kupiła na raty kiedy wraca do domu on już stoi przy drzwiach trzęsie się cały jak pralka na wirowaniu w trakcie trzęsienia ziemi macha ogonem z taką prędkością, że gdyby podpiąć go do sieci cała gmina miałaby darmowy prąd do końca świata a on sam zaraz oderwie się od ziemi jak włochaty helikopter ratunkowy który leci na ratunek tonącej w samotności parówce jakby nie widział jej od ośmiu wieków jakby właśnie wróciła z frontu pod teheranem albo z biedronki co dla niego jest tą samą krwawą jatką potem skacze na nią z gracją fortepianu któremu w locie pękły wszystkie struny liże ją po twarzy z pasją godną inkwizytora poleruje jej łokieć na śmierć jakby to była relikwia która pachnie perfumami i kradzionym kabanosem jej pies ma też ten wzrok którym patrzy kiedy ona bierze do ręki smycz nagle zamienia się w cząstkę w akceleratorze która za chwilę rozbije rzeczywistość na atomy jak opętany prorok który właśnie zobaczył Boga i okazało się że Bog idzie do parku gdzie kwitną fijołki biega po mieszkaniu jak odbezpieczony granat w poszukiwaniu sensu ostatecznego o zapachu trawy sam staje się obrożą i smyczą sam jest pędem który nie mieści się w futrze sam prawie wypada przez okno bo usłyszał słowo spacer – to jedyne imię Boga które wolno wymawiać na głos przed południem bo spacer jest dla niego jak objawienie narodowe jak pielgrzymka podczas której trzeba nanieść poprawkę do konstytucji i obiskać siedem drzew trzy opony starego opla i ten sam słup który w nocy stał się znów podejrzany bo pachniał kimś kto ma więcej niż on pewności siebie na dworze jej pies idzie dumny jak generał prowadzący armię złożoną wyłącznie z własnych lęków ciągnie ją przez chodnik przez błoto przez kałuże które uważa za swoje osobiste zwycięstwa terytorialne czasem zatrzymuje się nagle i patrzy w jeden punkt z taką powagą jakby właśnie usłyszał że w krzakach siedzi pluton egzekucyjny po czym okazuje się że to tylko liść ale liść który poruszył się bez pisemnego zezwolenia jej pies potrafi obszczekać ciszę z taką nienawiścią jakby właśnie podsłuchał że w próżni kosmicznej ktoś obraża jego rodowód i podważa prawo do drapania się za uchem ale czasem na chodniku wydarza się coś gorszego reklamówka z żabki hulajnoga albo jamnik który spojrzał na niego jak księgowy w trakcie rozwodu wtedy jej pies przestaje być psem staje się galaretą z lęku która próbuje wpełznąć jej pod skórę walącą się kamienicą strachu w której każda cegła krzyczy w inną stronę wskakuje jej na ręce i wisi na niej z godnością mokrego ręcznika zamienia się w sejsmograf strachu o masie ośmiu kilogramów patrzy na potwora zza jej ramienia jak świadek koronny który właśnie rozpoznał bandytę na okazaniu ona stoi z nim na środku chodnika z unieruchomioną histerią przyklejoną do kurtki a on obejmuje ją łapami z miną człowieka który właśnie przeżył wybuch elektrowni atomowej choć przestraszył go tylko plastikowy worek na śmieci jej pies nienawidzi też wszystkiego co się rusza kurierów śmieciarek dzieci rowerzystów i własnego odbicia w piekarniku czasem stoi przed tą szybą i szczeka na siebie z furią kogoś kto spotkał w barze gnoja co dwadzieścia lat temu odbił mu dziewczynę i życie w nocy śpi tak jakby umarł na polu chwały rozlany przez pół łóżka jak futrzasta katastrofa lotnicza ale wystarczy że ona o świcie poruszy małym palcem wtedy natychmiast otwiera jedno oko pełne pretensji że śmie oddychać bez pozwolenia na jego materacu bo jej pies kocha ją miłością totalną głupią bezdenną i absolutnie cudowną miłością stworzenia które oddałoby za nią życie ale nie oddałoby tej jednej kanapki z szynką którą ukradł ze stołu kiedy mrugnęła powieką bo jej pies to biologiczny błąd w systemie wszechświata czarna dziura która wciąga całą czułość i wypluwa kłaki mały terrorysta sypiający w różowej obroży który co noc modli się do lodówki by wreszcie ogłosiła niepodległość potem siedzi obok własnego sumienia które ma kształt tłustej plamy na dywanie i patrzy na nią z taką raną w oczach jakby to ona była autorką całego zła na ziemi a on tylko niewinną ofiarą systemu braku szynki a ona stoi obok i nie może się ruszyć bo w oczach psa widzi całą wojnę światów i całe swoje życie które należy do niego choć on za chwilę znowu przestraszy się własnego ogona kocha go tak mocno że aż chce się wyć do piekarnika on nie widzi w niej człowieka on widzi w niej jedyny błąd w obliczeniach wszechświata który sprawił że miłość jest jadalna i ma ręce pachnące płynem do naczyń jest dla niego ostatnią instancją odwoławczą od wyroku śmierci jakim jest każda minuta bez głaskania a kiedy ona płacze on kładzie jej łeb na kolanach z ciężarem jakby deponował tam wszystkie niewypały świata patrzy wtedy wzrokiem tak starym że w jego źrenicach dogasają ostatnie słońca i stygną herbaty wszystkich samotnych kobiet próbuje zlizać jej smutek z policzka jakby to była darmowa próbka wieczności którą ktoś przez pomyłkę zostawił na wycieraczce pod numerem czternastym bo jej pies jest jedynym dowodem na to że Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka a jej pies to mały mesjasz w brudnym futrze który przyszedł zbawić świat od logiki i zamienić jej życie w jedno wielkie uśmiechnięte piekło
    2 punkty
  44. @wiedźma ja też mam ciarki. Oby miłość była pozytywna:)
    2 punkty
  45. @Berenika97 Szczerze publikując go pomyślałam, że trzeba być niezłą wariatką, żeby coś takiego napisać i wrzucić na forum... Po wczorajszej obserwacji zaistniałej sytuacji zrodził się w mojej zwichrowanej głowie taki oto pomysł. Dziękuję za cudowny komentarz i docenienie. Pozdrawiam serdecznie. To ja dziękuję;)
    2 punkty
  46. @wiedźma to nie jest akt oskarżenia to jest moment w którym język przestaje kłamac kiedy słowo nie udaje juz mostu tylko przyznaje się do bycia przepascią . ona nie odchodzi ona przywraca znaczenia na swoje miejsce. oddaje mu jego imiona jak zwraca się dług który nigdy nie był jej. i nagle okazuje się że wyrok nie spada z góry tylko wyrasta z samego środka milczenia tam gdzie kończy się możliwość uzycia drugiego człowieka zaczyna się jego nieodwołalne istnienie. świetny wiersz. magiczny:)
    2 punkty
  47. a cóż za zachłannik z ciebie ewentualnie trzy ćwierci muszę mieć cosik dla siebie żeby tożsamość potwierdzić bo się targować przestanę proszę się ze mną nie spierać ewentualnie trzy czwarte bo mogę wrócić do zera Dziękuję Jacku za dwa kwiatki wierszowane, pozdrawiam :) ----------------- @truesirex , @Leszek Piotr Laskowski , dziękuję :)
    2 punkty
  48. @wiedźma no i pięknie :) Świetnie to sobie wymyśliłaś i poskładałaś w całość :)
    2 punkty
  49. @Berenika97 ... dopiero dziś zobaczyłem w brzydkim diamencie szmaragd moje życie popłynęło wartkim nurtem długo zbyt długo to trwało zanim ... ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  50. Zachodzenie czasu Pomaleńku odnajdę koraliki z rosy, zapach radości. Namaluję schody w płatkach śniegu albo w czerwieni lasu. Słońce zamyśli się. Przystanie. Przez chwilę będę oddechem świata, powrotem do serca albo myślą o nieskończoności.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...