Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 12.04.2026 w Odpowiedzi

  1. już słońce zaszło psy się uśpiły, on mnie dziś prosi na spacer. właśnie się stroję, plotę warkocze myślę, czy może co stracę? jużem gotowa kwadrans w godziny o naiwności, ty przebacz! chyba zgubiłam rachuby czasu to miał być spacer do nieba nie bujam w chmurach siedzę w fotelu, ubrana w płaszczu i butach. nie słychać żadnych anielskich chórów tylko to pianie koguta.
    19 punktów
  2. Pamiętam gorączkę tamtej chwili, gdy świat był jeszcze miękki jak glina, a twoje spojrzenie zostawiało na nim ślady. Nasze milczenie wisiało w powietrzu jak duchota zamkniętego pokoju - niewidzialne, a jednak gęste od znaczeń. Kiedyś ocalę te urwane gesty, złożę je po cichu w dni, które wymknęły się nagle - bez śladu. Dziś została tylko ścieżka rozpływająca się w zmierzchu, jakby czas cofnął dłonie i zabrał nam drogę spod stóp.
    18 punktów
  3. miała okrągłą twarz i proste często przetłuszczone włosy chodziła nieco przygarbiona w brązowej bluzce i czarnej spódnicy śmialiśmy się gdy układała usta w dzióbek wymawiając die Tür niewiele więcej pamiętam jednak zdążyła jeszcze nauczyć nas o tannenbaum nie wiem jak miała na imię ani w jakim była wieku wtedy wydawała się stara jak każdy kto miał więcej niż czternaście lat teraz myślę że mogła to być jej pierwsza praca niech nie liczy na litość ten kto okazuje słabość dzieciom po pół roku odeszła zamęczyły ją bestie z szóstej ce mówili zamknęli ją w psychiatryku a ja nigdy nie nauczyłem się języka myślę teraz o niej i myślę też o was złośliwcy kpiarze i łobuzy którzy rzucaliście w jej przygarbione plecy papierowymi kulkami z pogniecionych kartek wyrywanych z zeszytów do niemieckiego z nimi leciały niewybredne wyzwiska o was którzy gwizdaliście na lekcji i śmialiście się jej prosto w twarz gdzie teraz jesteście rozmyliście się we mgle albo gryziecie ziemię myślę o niej i o was gdy jadąc niemiecką autostradą słabnącym wzrokiem próbuję odczytać niezrozumiałe dla mnie znaki i informacje
    15 punktów
  4. wystawa mechanicznemu królikowi z wystawy u Mincla drżą uszy - 'uciekàj króliku uciekàj' jak anteny w centrum miasta mechaniczny królik zabawka z wystawy - 'uciekàj króliku uciekàj' na Krakowskim strzeże naszych portfeli mechaniczny królik któremu drżą słuchy - 'uciekàj króliku uciekàj' zasiada w pozie narastającej rezygnacji na wystawie u Mincla - 'uciekàj króliku uciekàj'
    15 punktów
  5. spowiadam się z milczenia urosło do rangi wyroku i jest jak powolna śmierć nie szukaj więc żadnych słów wystarczy jeden jaskrawy punkt wyrwany szarości dnia by cień stał się krótszy od wątpliwości spowiadam się z buntu — nie jest krzykiem jest spokojnym prostowaniem pleców kiedy patrzę jak kamień wraca do korzeni pomiędzy murem a milczeniem ciepły ślad — dowód że kiedyś byliśmy
    12 punktów
  6. z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca wzdłuż wszerz w górę mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zważając ani na własną okrutność bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok może szuka odskoczni gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć i nigdy nie potrzebowały
    10 punktów
  7. Ten wiersz tytułu nie potrzebuje na dwa spojrzenia pięknie przystroi strofy, co błądzą po sferze nieba może opowie więcej niż trzeba, albo zamilknie, bo gdy się boi wyśpiewać żale i melancholię wpaść może w dołek co sam wykopie... I w ciszy schowa własną melodię, by spocząć marnie w gwiezdnym okopie, lecz, gdy go miłość ciepłem swym dotknie rozbłyśnie słońcem w sercu stokrotnie. Ten wiersz jest dziwny, o dziwach prawi trochę dla żartu, trochę dla wprawy, by łamać rymy błądzące wszędzie mając już za nic, co z nich dziś będzie. Ten wiersz relaksik sobie dziś robi odpoczywając na łonie natury rzewną melodią przestrzeń ozdobi śpiewając głośno, prosto pod chmury. Zapewne będzie trochę czytany , komentarz pod nim może się sypnie, a potem spać pójdzie poobijany, gdy wena w końcu całkiem w nim zgaśnie - co czyni właśnie. Autor fotografii: Mirela Lewandowska
    9 punktów
  8. ,, Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli ,, J30 codzienność wiara nie rodzi się na gałęziach drzew na kamieniu nie da jej AI jest w sercu tak jak wszystkie uczucia apostołowie nie raz zawiedli ale byli otwarci na Boga nasze słabości Bóg widzi więcej dalej po nocy jest dzień Jezu ufam Tobie JESTEŚ MIŁOSIERNY 4.2026 andrew Niedziela Miłosierdzia ,
    7 punktów
  9. W pudrowej halce zejdę z pnącej róży do ciebie. Przypodobam się rajska. Przyjdź pod moje drzewko.
    5 punktów
  10. układam się w klucz wiolinowy w tej piosence nic nie gra zatrute nuty smutnej głowy z telefonem przy uchu głuchym leżę słucham twojego milczenia wierzę w ten sen bez wątpienia byłeś po drugiej stronie twoje dłonie dotykały duszy i ciszy spokojnie grałeś to czego prócz mnie nie słyszy nikt zamknąłeś drzwi otworzyłeś mi oczy szepczesz nie budź się jak cień spocząłeś obok mnie dawno nie ma zatrzaśnięta w przestrzeniach przeźroczystych zimnych dni nie dostanie się do mnie nikt tylko ty z kluczem gęsi dzikich wiesz nigdy tak pięknie nie milczałam z nikim w tym śnie powtarzasz się lecz nie ja jestem jak ostatnia twoja nieotarta łza a ty trwasz i klucz(ysz) w moich snach
    5 punktów
  11. Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński ----------------------------------------------------------------------------------------- Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru". -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]
    5 punktów
  12. wiosenne słońce na brzozowych witkach przesiadują wróble po obu stronach grobli szafran w rozkwicie porannych myśli krążą jaskółki z kwietniowym wiatrem szkicują pejzaże motyle i biedronki przy kapliczce zachwyt nad nowym kwiatem przyklejony do powiek kochanków w porannej rosie przez chwilę ulotną
    5 punktów
  13. Zatrzymać zegar. W porannej ciszy, jeszcze księżyc nie zdążył odejść, a słońce w zawieszeniu, jakby czekało na lepszy moment, aby doświetlić ten dzień. MÓJ WAŻNY DZIEŃ Moje URODZINY. Kolejna dziesiątka minęła, zegar wybijał zbyt śpiesznie czas. Nie moja to wina przecież - - tłumaczyłam sobie w myślach. Zegary śpieszą się przecież. Ostatni papieros zgasł, a przecież już nie paliłam. To myśli kłębiły się w głowie, tliło się wspomnienie, szary dym unosił się nad ogniskiem. Wtedy nie wierzyłam, że tak zmieni się świat, a dziś wierzyć nie chcę. Oddajcie mi moje 18 lat zamiast kwiatów, prezentów… CHCĘ 18 LAT i jeden fiołek na szczęście.
    5 punktów
  14. Jechałem powoli, niespiesznie. Jednostajnym stępem. Nie widziałem powodu do pośpiechu ani jakiejś gwałtownej, nieskoordynowanej reakcji na telegram, który dostarczono mi przed dwoma dniami. Jego krótka acz treściwa nota głosiła. Ojczym umiera, zjaw się najprędzej jak to możliwe w dworku. Podpisano, moja biedna matka. Nie, nie była biedna ani kochana. Tym bardziej opiekuńcza czy troskliwa. Była zimna i obojętna. Jak wszyscy, którzy nadal pozostawali lokatorami, naszej rodzinnej posiadłości. A mój ojczym. Po prostu był. Żył i to jedyne co mogłem o nim powiedzieć. Na szczęście i jego czas dobiegał końca. Ja miałem go pod dostatkiem. Dlatego nie śpieszyłem się ani trochę. Czyżby chciał się pojednać na łożu śmierci? Było już na to za późno. Wiele lat za późno. Zresztą jeśli czegoś mnie w życiu nauczył, to tego by nie okazywać słabości, litości ani nie zważać na sumienie i ból. Nie spodziewał się chyba, że uczeń przerośnie mistrza. Ja nie błagał bym go o przyjazd. Szybciej spodziewałbym się papieża przy łóżku niż kogokolwiek z mojej rodziny. Splunąłem za siebie na myśl o tej zbieraninie. Obym tylko nie zdążył na czas. Moja gniada klacz pokonała jeden z ostatnich zakrętów na drodze do dworku. Kamienistym poboczem szła w jego stronę postać, ubrana od stóp do głów w czerń a na jej głowie spoczywał elegancki kapelusz o szerokim zadartym rondzie. Był to pastor, którego dobrze znałem i pamiętałem jeszcze z młodzieńczych lat. Z pewnością szedł do dworu, by rozgrzeszyć i namaścić umierającego. Dziwne bo nie przypominam sobie by ojciec uznawał jakieś inne sakramenty niż chlanie taniej whisky i uleganie przemocy wobec bliskich. Dokąd to ścieżki Pana prowadzą pastorze? Czyżby do przeklętej posiadłości Lindemannów? Toż to droga dla rogatych diabłów o umorusanych w smole racicach a nie świątobliwych stóp mężów kalwińskiego kościoła. Zrównałem się z nim i wtedy poznał z kim ma przyjemność. Paniczu! I wy tutaj!? Więc nie wezwano mnie na próżno, skoro matka Wasza sięga i po takie środki jak powrót syna. Więc naprawdę umiera. I może nie powinienem tego mówić ale boża ręka sprawiedliwości sięga zawsze daleko, może nie rychło lecz zawsze skutecznie. Już dawno powinno się to stać. Niektórzy zajmują nam i Bogu zbyt wiele dni i czasu. Lecz widać chce pojednania z Wami i Bogiem, skorośmy się spotkali na tej drodze. Nie widziałem Was przeszło dwadzieścia lat, byłeś pacholęciem a teraz widać wielkim, miejskim panem. Zaglądacie tam choć czasem do domu bożego? Gdyby pastorze zamienić rolę kościołów na domy publiczne i hazardowe mordownię, to by mnie wyniesiono nie na kardynała występku a ogarnięty grzechem najcięższym, tron papieski a miasto obwołano by stolicą nie apostolską a nową biblijną Sodomą. Nie ma tam miejsca na świętość, chyba że świętość zemsty. Bluźnisz Paniczu zupełnie jak ojczym. A byłeś małym, pięknym aniołkiem i nadzieją na odrodzenie rodu. A zostałem aniołem brudu, żądzy i śmierci. Zgodnie z klątwą rodziny. Czasem łatwo zbadać wyroki boskie. Bywaj Pastorze, widzimy się we dworze. Uderzyłem klacz ostrogą i poszła ochoczo galopem ku widniejącej bryle domu na horyzoncie. Konia wstrzymałem jednak kilkaset metrów dalej. Nie miałem powodu do pośpiechu. A może już jest po wszystkim. Moim marzeniem było widzieć go jako trupa, niż jako dogorywające szczątki człowieka, którym nigdy nie potrafił być. Postrzelono go. Dano mu szansę na przeżycie. A powinni zastrzelić go jak psa. Wyegzekwować wyrok. Mogą dać mi rewolwer do ręki nad jego łożem śmierci a ja skrócę jego męki. Dokończę to co zepsuł ktoś inny. Ogarnęła mnie radość rozpierająca całe wnętrze i duszę. Śmiałem się pod nosem, tak szczerze jak jeszcze nigdy w życiu. Gdy tylko zjawiłem się opodal zrujnowanego ganku. Drzwi frontowe rozwarły się i ujrzałem postać ubranej w żałobę matki. Nie płakała, nie radowała się. Nie zbliżyła się do mnie ani nie odpowiedziała na krótkie przywitanie. Była jakby w szoku i z nieukrywaną złością rzuciła. Spóźniłeś się. Umarł ledwie przed godziną. Chciałam dać mu szansę by mógł Cię zobaczyć i może przebaczył byś mu w godzinie odejścia. A więc piekło go wreszcie pochłonęło. Nie wiem matko, czy to nie wyście strzelali do niego, myślę że tak było. I chwała Ci za to matko, bo tyranię obala się zawsze krwią i siłą. Niech będzie przeklęty na wieki. Jak jego syn. Bywaj matko. Obróciłem klacz na zadzie i wróciłem skąd przyszedłem. Na drodze znów minąłem pastora. Szedł niestrudzenie, pogrążony w myślach. Zobaczył mnie z daleka. A więc Paniczu, trudzę się na darmo. Zmarł zanim dotarliśmy. Diabły odebrały jego spowiedź pastorze i zawlekły go do najniższego kręgu. Chciałem by podczepili mi do konia jego ciało, troczyłbym je po duktach aż odeszłoby od kości a potem zerwałbym je gdzieś w lesie ku uciesze wilków i niedźwiedzi. Lepsze to niż pogrzeb. Po co skalać czystą ziemię kimś takim. Nie zasłużył na spokój grobu. Bywaj Pastorze! Pastor obejrzał się za jeźdzcem. Zsunął kapelusz na piersi i powoli wykonał znak krzyża. Chroniąc swą duszę przed takimi demonami.
    5 punktów
  15. biorę cię dożylnie piję do dna po gorycz nie przestaję czuć jesteśmy księgą kłamstw choć bywam kocicą w słońcu dla ciebie nie daj mi czekać znikamy w szóstej katastrofie permskiej powtórce umierając w deszczu igieł placebo przyjdź wezmę go do ust nie ważne co kamień pamięta i który bóg prawdziwy noc jasna ciała blisko
    4 punkty
  16. pierwiosnek patrz tu pierwiosnek przytulił się do liścia - do ciepła wiosny
    4 punkty
  17. może zgorzknieli bo im się życia przechyliły czary magię odjęło z dni jakie to dzieje zasnuły oczy ciemną nicością i we mnie ta pustka płonie nie pozwól poznać jej dna upodobałeś mnie sobie boże czyniąc w połowie złym
    4 punkty
  18. 63. Twierdza z piasku (narrator: arabski najemnik) 1. Pustynia — matka, ojciec — światło bez litości. Tyle mi dano. 2. Gaza — fort z piasku. Czeka na cios, który już idzie. 3. Wieść o Tyrze. Roztrzaskali bogów z kamienia. My mamy swoich — z pyłu i wiatru. 4. Mówią: Batis* to eunuch. Odebrano mu ciało. Została wola — twardsza niż stal. 5. Nie ma żony ani syna. Nie musi patrzeć za siebie, gdy nadchodzi burza. 6. Żarty krótkie. Kończą się tam, gdzie zaczyna jego spojrzenie. 7. Idziemy za nim w noc, gdzie nie ma gwiazd. 8. Słyszałem o tych zza morza. Słowa były za małe na to, co przyszło. *Batis - dowódca perskiego garnizonu Gazy cdn.
    4 punkty
  19. w domu nad rozlewiskiem ktoś cichą na gitarze melodię gra melodie której kłania się trzcinowy las i królewski ptak w domu nad rozlewiskiem słychać płacz miłości którą wchłonęła toń i mgła
    4 punkty
  20. w tańcu prowadzi mężczyzna w życiu kobieta
    4 punkty
  21. Obudzić się z zielenią i deszczem za oknem, gdy wyjrzę w leśnej gorsetowej koszulce. Postawię gorący czajnik i kubki z kawą na ramę, pośmiejemy z książką i latarenką. Miłą paprocią, miętą połaskocz mnie, wnieś do domku na kurzej łapce.
    3 punkty
  22. Cześć! Cześć Karolinko! Co u Ciebie? Nic. Jak minęły święta? Normalnie. Co dobrego jadłaś? Żurek. Wszystko w porządku? Tak. Ładnie rysujesz, podoba mi się! Zachodzące słońce. Potrzebujesz czegoś ode mnie? Nie. Cieszę się, że mogłem z Tobą porozmawiać. 0906 koniec na dziś! Do następnego razu Karolinko!
    3 punkty
  23. -Mistrzu, czy włosy rosną, czerpiąc z mózgu strawę? -Kiedy patrzysz na włosy, jakbyś widział trawę. Co robić, by wzrastała, wie dobrze nasz rolnik, bowiem wzbogaca glebę, dodając obornik, zastosuj go do włosów, to ci się opłaci, bo włosy się wzmocnią, a mózgu nie tracisz.
    3 punkty
  24. Na strychu półmrok pot oblał ciało schodzę po deskach stromą powałą mijam kolumny w białej alkowie wciąż jeszcze myślę o odbudowie A w sercu boleść by czas wiekowy nie odciął tlenu z rozgrzanej głowy chcę go zostawić o nim nie myśleć powrócić na dół i z dworu prysnąć I znaną drogą szary pagórek wchodzę po gzymsie na samą górę szybko przechodzę przez czeluść okna staję na ziemi ku Tobie wzrok mam W ramiona chwytam do piersi tulę lecz czuję tulę samą koszulę w auto wstępuję silnik zapuszczam prysnęła chwila w drodze wiatr ustał Słyszę za sobą w fali popędzie jak drzwi trzasnęły w wielkim rozpędzie Dwór pomruk wydał w trawy zamęcie jakby się zapadł w czarcie tąpnięcie Z mostku wyjeżdżam a za mną stawy są już bez wody w ten dzień plugawy nagle deszcz lunął samochód płynie jak tratwa wątła w rwącej kotlinie I rzeką spływam bezwiednie tonę wchłania mnie żywioł wodne podwoje hamulec duszę skroni nie czuję w otchłań spienioną zawirowuję A rozczulenia wciąż nie pojmuję
    3 punkty
  25. Życie to tylko chwila... . Żalić się nie opyla, potrzebuję efektu motyla, gdy niedostatecznie zagrasz tryla, a potem dasz dyla ! Jurorka 3+ nagryzmoliła, pomyślisz sobie „bambaryła, co się ledwie urodziła”. Już wiesz, że Cię przeceniła Nie będziesz sobie szczędziła Ani se komplementy prawiła Jak zwykle nauka z tego zawiła ...
    3 punkty
  26. nie warto tylko pracować czasem trzeba odpocząć inaczej świat by zwariował nie byłby sobą świat nie wytrzyma ciągłej pracy - musi ratować wiarę kościoły kapliczki świątynie które są mu bardzo bliskie które pomagają zrozumieć co to jest człowieczeństwo na czym ono naprawdę polega czemu boi się wojen kłamstwa nie łudźmy się że liczy się tylko praca praca jeszcze raz praca świat to jedna wielka tajemnica którą zawsze warto odkrywać jakiej warto poświecić więcej czasu na jej zrozumienie by o nią się nie potykać tylko przeżywać
    3 punkty
  27. pchał życie pod górę nie poddawał się mimo tego że widział tył czasami płakał widząc Boga na którego był zły pchał do końca ale brakło sił pokazało czym naprawdę jest a tak bardzo chciał ujrzeć szczyt jego cudowne ponoć drzwi
    3 punkty
  28. Prowadzimy się jak auta na autostradach, machając do siebie przez małe okienka uchylonych szyb. Jedziemy trasami szybkiego ruchu, mijając się z życiem. Ja jestem kierowcą ciężarówki. Lubię klimat przydrożnych barów, wiśniowe ciasto i szejk za pięć dolarów. Okna mojej ciężarówki pomalowałem w polne kwiaty, i śmieję się do machających policjantów. W klaserach, zamiast znaczków, pomiędzy aktem urodzenia a świadectwem zgonu trzymam mandaty. Tak jest dobrze: słońce odbite w wodzie i coś, co próbuje mi opowiedzieć kolejną historię. Patrzę pustym wzrokiem – to nie ma sensu, zostawiam to. Czy czujesz ciepło swojego ciała? Słoneczny guru twierdzi, że to jest jeszcze prostsze. Nigdy nie opuściliśmy drogi – tak twierdzą mapy, więc jest to wystarczający powód, by je wyrzucić znów iść na oślep. Ta droga nie ma końca. Powiedz to teraz: że nie wiesz, czym jest droga, usiądź, zakładając nogi na szyję. Mrucząc tajemne sylaby, odszukaj sens – jeśli potrafisz. Ja jestem żartem stworzonym na własny użytek, tylko czasami zachowuję pozory, bo bardzo lubię popołudniowe herbatki. Tego poranka wyjąłem z twojej głowy sen o domu wśród pastwisk i pomyślałem: to szaleństwo żyć z dala od ludzi. Ale to był tylko sen – najdziwniejszy ze snów. A teraz chodź i powiedz: kto widział mnie prawdziwego? Komu udała się ta sztuka? Poczułem i usłyszałem to dzisiaj. Słońce wstało rano, a później, jak zwykle, nie wydarzyło się nic, co warto byłoby zapisać. Ty wiesz i ja to wiem: drogi prowadzą donikąd, krajobrazy są takie łudzące. Nasze okna malujemy w polne kwiaty, później śmiejemy się do przejeżdżających podróżnych. Jestem zaaferowany, mam kłopoty, boli mnie serce – medycyna zna takie przypadki. Moja babcia piła herbatę z malinami, latem zbierała lipowe kwiaty. Nadchodzi ten czas. Przepis jest całkiem prosty: kilka liści wiśni i król koper. Znowu nadchodzi nasz czas, jedziemy w nieznane, wszystko jest emanacją życia. Na wietrze, jak ptaki, fruwają płachty porzuconych map, słońce rozmazuje kształt horyzontu. Ziemia wiruje jak bąk w ręku Boga, który na powrót jest dzieckiem.
    3 punkty
  29. @Poet Ka Wiersz świetny i mocno nakręca wyobraźnię! Prawie wszystko powiedziano wyżej. Zwróciłam też uwagę na to "uciekàj" - ten nienaturalny akcent brzmi jak zapisane zacięcie się mechanicznej pozytywki? Czy to oklapnięte, drżące ucho, a może zgięta antena? Królik zdecydowanie staje na wysokości słuchów! Te mechaniczne zabawki u Mincla mają własne, mroczne życie i potajemnie robią za miejski monitoring.:))) Czy ten królik trafił do sklepu z "Alicji w Krainie Czarów" ? Jeżeli tak, to rzeczywiście musi uciekać. Pozdrawiam.
    3 punkty
  30. Przyjdź do mnie jeszcze raz do mnie raz jeszcze przyjdź jeszcze płyta się zacięła a ty na myśli przyjdź po prostu do przyjdz zanim igła puści winyl do mnie jeszcze raz gramofon
    3 punkty
  31. @Sylwester_LasotaTen wiersz jest jak rachunek, który wraca po latach. niech nie liczy na litość ten kto okazuje słabość dzieciom To brzmi jak prawo świata widzianego oczami dziecka - okrutne, bezlitosne, prawdziwe. I jednocześnie dorosły podmiot już wie, jak bardzo to było niesprawiedliwe. dzióbek przy „die Tür” I to jest przejmujące, bo została zapamiętana przez detal, nie przez osobę. Dopiero później pojawia się myśl: mogła to być jej pierwsza praca i nagle wszystko się łamie. Bo za „śmieszną panią” pojawia się człowiek. jadąc niemiecką autostradą próbuję odczytać niezrozumiałe znaki To jest świetna klamra. Nie nauczył się języka ale nauczył się czegoś innego: że coś zostało nieodwracalnie stracone i że wina nie znika, tylko zmienia formę. Świetny, Sylwestrze - w człowieku zostaje po nim coś niewygodnego. To, że czasem po wielu latach rozumiemy czyjąś krzywdę i własny w niej udział.
    3 punkty
  32. @andrew Bardzo dziękuję! Twoje słowa wróciły do mnie jak echo, które rozumie, że niektóre dźwięki nie szukają odpowiedzi, tylko świadka. Serdecznie pozdrawiam. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! glina stwardniała ale rzeźba została w dłoniach Serdecznie pozdrawiam. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Pigmalion mi tu nie przyszedł do głowy. :) Lubię, kiedy ktoś przynosi do wiersza coś, czego w nim nie zakopałam. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Tak, wieloznaczność była zamierzona - ale dopiero Twój wiersz pokazał mi, jak szeroko ona sięga. Przyznaję Ci rację - w gestach prawda gości, Od dziecięcych wzruszeń po kres dojrzałości. To, co dłoń zapisze w bezgłośnym ruchu, Zostaje na zawsze - i w sercu, i w duchu.
    3 punkty
  33. jestem tu na chwilę drżąca z przemyśleń ani nie o was ani nie o sobie jestem tu czekam zupełnie niewinnie aż czas przez palce mi przepłynie
    3 punkty
  34. A ja ani po niemiecku, ani po francusku. O ile z Niemcami nie problemu, bo oni przeważnie bardzo chętnie rozmawiają po angielsku, to Francuzi przeważnie mają jakąś zakodowaną niechęć do tego języka. Dziękuję, wzajemnie 🙂 Nasza pani o ruskiego trzymała nas krótko. Tam nie było przebacz. Trzeba było się uczyć, chociaż niewielu chciało się uczyć tego języka. Potem miałem bardzo dobrą nauczycielkę w szkole średniej i suma sumarum mój rosyjski jest do tej pory komunikatywny, a z niemieckiego ani me, ani be, chociaż już dużo później, kilkakrotnie próbowałem sam się uczyć. Dziękuję ze czytanie. Również pozdrawiam. Prawda. Wspomniana już powyżej moja pani profesor od rosyjskiego ze szkoły średniej zwykła mówić, że człowiek powinien znać conajmiej dwa języki obce... swojego przyjaciela i swojego wroga. A co do nauki niemieckiego, to szansa została mi odebrana, ponieważ tak, jak w wierszu, ten język został usunięty, ku radości wielu dzieciaków, z naszego programu nauczania, zaledwie po pół roku. Ale fakt faktem, nie byłem zbyt pilnym uczniem :) Pozdrawiam.
    3 punkty
  35. @Berenika97 I to jest ten moment właśnie, gdy Twój komentarz wywołuje we mnie samym nowe pytania i obrazy... Ta widownia - zauważona, ale w jakiś sposób pominięta. Być może jest to sytuacja każdej widowni. Coś jak Truman Show. Stocznia pracuje, promy przypływają i odpływają, splatało się tu wiele dramatów ludzkiego losu. To wszystko pomija ich, bo są swoją własną historią. W budynku dawnego Dworca Pasażerskiego jest obecnie Muzeum Emigracji, w pobliżu - Kapitanat Portu i pirs z widokiem na Port Wojenny Oksywie, Stocznię Marynarki Wojennej i Stocznię Gdynia. Wpływają tam też promy Stena Line z Karlskrony. Tu Gombrowicz wsiadał na MS Chrobry do Argentyny. Ciekawe miejsce. Dziękuję!
    3 punkty
  36. na ziemi, co pamięta krew i uderzenie łopaty o kamień rosną brzozy z korzeniami w mundurach tyle zostało - numer na nieśmiertelniku fotografia bez twarzy ślad buta w glinie cisza ma tu wagę ołowiu nad Wisłą płynie echo co nigdy nie wróciło ze wschodu nawet cień nosi tu ranę a jednak - wśród popiołu, wśród ruin alfabetu - wciąż składa się rozstrzelane imiona
    2 punkty
  37. śnię o umarłych nie widząc ich twarzy nigdy nie widziałem cień pod ścianą stary przyjaciel którego porzuciłem woła mnie matka ma otwarte ramiona za późno na miłość jestem jak ona w krainie nieżywych tęsknię za życiem
    2 punkty
  38. Odtworzenie cóż nam zostało z tych lat minionych - pamięci wraki zatarte szlaki zwiędłej zwyczajnie pamięci baza danych w migawkach co było już nie chce odtworzyć detali przeszłości - które w delirium wypaliły baśniowe sny zespół otępienny nieproszona demencja wadliwy zbieg okoliczności dobrze, że jeszcze coś pamiętasz ********* Dla tych co siódmy krzyżyk bije w dzwony. @Wiechu J. K. https://youtu.be/r3XpWhzEbnQ @Wiechu J. K.
    2 punkty
  39. W pustym mieszkaniu Lampka wina I odpływanie I znikanie W świat fantazji Tam gdzie byłaś ty I nasze słodkie sny Ale kiedyś to nie były sny Byłaś tylko ty! Kiedyś...
    2 punkty
  40. @Berenika97 🌹 @Nata_Kruk 🌻🌻🌻🌻🌻
    2 punkty
  41. @Robert Witold Gorzkowski Ten wiersz ma w sobie coś z sarmackiej gawędy - materię, ciężar, konkret historii, którą można dotknąć. Nie opowiada o przeszłości, ona tu po prostu jest- w panoplium, w perskim kobiercu, w grobach pod kaplicą. A napis na belce to osobny wiersz w wierszu. Finał z zamkniętym oknem i zwidami, które ustają, zamyka to wszystko z prawdziwą klasą. Piękna opowieść!
    2 punkty
  42. @Berenika97 Bardzo miękki wiersz, pięknie
    2 punkty
  43. O Lalce teraz głośno, a reżyser odwrócił kota ogonem, bo o ile Dmochowski mógł budzić odrazę, to Dorociński już niekoniecznie. Co do sklepu, znam tylko z książki, a wiadomo, że w powieści, to więcej wyobraźni autora, niż faktów:). Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  44. gesty - jaka wspaniała wieloznaczność są te z dzieciństwa młodzieńcze lepsze gesty dorosłych już o czymś świadczą gesty rodzących pierwszych uczuć bywa urwane albo w rozkwicie i te dojrzałe wpisane w sercu na całe życie pozdrawiam
    2 punkty
  45. To okrutne, ale racje słabych są z reguły pomijane. Bardzo dobry wiersz, a miałem też nauczycielkę rosyjskiego w podstawówce. Im głośniej krzyczała, tym był większy hałas i śmiechy. Pozdrawiam.
    2 punkty
  46. @Marek.zak1 dobre! :) ogólnie, obrzucenie "gównem" czasem sprzyja... wzrostowi ;)
    2 punkty
  47. @Berenika97 ta cisza wyeksponowana w wierszu jest tak namacalna, że czuje się ją wszystkimi zmysłami. Tu słowa są zbędne- jest tylko wspomnienie i pamięć i ten wiersz " pamięta". Ujął mnie spokój bijący z wersów...Nie pozostaje nic innego jak również zamilknąć...
    2 punkty
  48. Życie cały czas brnie Ciągnie bezwzględnie mnie I ja ciągnę je Nie zatracę się?
    2 punkty
  49. Kaktus jak każda roślina też może umrzeć od zaniedbania Zapomniany odłożony odrzucony Listek po listku odpada ziemia wysycha powoli traci swą barwę i urok Myślisz, że da sobie radę w końcu taki jest silny może wszystko wytrzymać Aż w końcu umiera całkiem przez ciągłe odkładanie najprostszych potrzeb nawet
    2 punkty
  50. dziwaczne ciało z sercem bijącym w środku nieudolne kończyny wystające z niewydajnego korpusu nieumiejętne kroki kiepskie wnętrzności pompujące niesprawną krew nieporadne zmysły próbujące zrozumieć palce wyginające się aby coś napisać serce bije za wolno dla duszy wszechświat niepojęty przez błachy umysł istnienie które samo siebie nie umie pojąć wszystko za mało dla ducha sakralność uwięziona w dziwacznym ciele
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...