Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Marzę o białej jedwabnej sukni w trawie i kwiatach. Wdzięcznie zalewać złotem promienna tańcząc z nutą ciepła. Całować wyrastające małe liście i rozkwitnąć żółtym kosaćcem. Otworzyć twarz jak ty zielony umyć się w ręku zebraną rosą. Smakować poziomkami w biegu do ciebie jeziorku. Lekko przeskakiwać przez ogień aż do snów z tobą.9 punktów
-
w szumie strumyka w liściach zielonych w tańczących ogniach w słowach ważonych widzę Cię, czuję zamyślam Tobą i odzyskuję swą duszę młodą układam myśli równo w szeregu wyrzucam z głowy śmieci nieważne wlewasz mi pokój w serce łagodnie ono się staje mężne, rozważne w zapachu kawy w promieniach słońca w lekkim wietrzyku miłym spojrzeniu widzę Cię, czuję zamyślam Tobą i pozostaję w cichym skupieniu patrzę uważnie w czas teraźniejszy to co minęło Tobie oddałam to co nadejdzie jest tylko Twoje moim pragnieniem jest Twoja Chwała widzę Cię w Słowie co zostawiłeś widzę w Kościele gdzie Ołtarz Święty widzę Cię w sobie gdy Cię przyjmuję i gdy odpuszczasz mój grzech przeklęty pragnę dziękować dziś i w wieczności za Twoje dobro co nie ma końca pragnę utonąć w Twojej Miłości choć dusza moja słaba i drżąca widzę Cię Panie oczu nie zamknę czuję Cię Boże i trzymam wartę przyjdź Zmartwychwstały Jezu Najwyższy i ulecz serca grzechem rozdarte9 punktów
-
7 punktów
-
ciemność CISZA nie tylko w świecie bywa w nas co teraz On odszedł często zbyt często tracimy nadzieję gubimy siebie jesteśmy cudem wszyscy mogą nas opuścić On nie nigdy nie traćmy wiary Jezus pokazał po nocy jest dzień Światłość nie jest dla wybranych jest dla każdego trzeba … zmartwychwstaniemy jak ON Jezu ufam Tobie 4.2026 andrew Życzę Miłych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych 🙏♥️🌻7 punktów
-
dedykuję Kobiecie Kiedy powyższe teksty czytam, cały się burzę i we mnie wre. Gdzie ars amandi, gdzie, tu do licha, że ona płonie, on zdechły pies. Gdzie się podziała jakaś subtelność, czytanie pragnień z odruchów ciał. Każde każdemu daje przyjemność i jeszcze dba, by długo miał. Rozważny chłop ma z tyłu głowy, że tylko ona da słodkie coś i celebrując, tak musi zrobić, by sercem rzekła: kochanie dość.7 punktów
-
ściana dymu sunie zasysa powietrze ptaki ulatują z krzykiem w przejrzystą dal owady powolnie smażą się w ukropie gore łąka od brzegu stawu aż po las wzbija się kurz do nieba modli każdy płomień wiatr podpalacz zasnuwa chmury czarną mgłą skupiony nabrzmiewa knuje w zbożu podmuch wkrótce ogarnie szaleństwem korony brzóz od wschodu idzie deszcz jak żałobny kondukt wnet pierwsze krople ostudzą spaloną darń lecz od tego ognia nic już nie ucieknie gore łąka od brzegu stawu aż po las7 punktów
-
wiemy że Jesteś światłem a czasem toniemy w ciemności wiemy że Jesteś prawdą lecz nieraz mami nas kłamstwo wiemy że Jesteś drogą a jednak gubimy kierunek jak to dobrze że pokochałeś grzeszników6 punktów
-
Berenika *** Racine'a Poego czy też Aragona Liryka, epika bierze ją w ramiona Poświatowska pisze ach ta Berenika Ten jej długi warkocz poezję przenika. *** Queer *** Aragon zabierze w ramiona Poego Uparty Racine pobabrze w epice Liryka rozplecie włosy Poświatowskiej A Berenika szukać będzie warkocza. ***6 punktów
-
6 punktów
-
piszą: jachty, gęste włosy, dojrzewanie czarnej porzeczki. oczy pięknej dziewczyny, choć dziś częściej jej apetyczny tyłek. wartość czerwcowego bzu. po utracie sił, po skarbie maja, po pomarszczeniu i zbrązowieniu - dostrzegasz go? pamiętasz? chciałbym umrzeć w sile wieku, pachnąc. tak, zbliżam się do czerwca. a kto wiersze poświęca przekwitłym bzom? 11 VI 20256 punktów
-
w leśnej głuszy pod gęstym krzewem wiersz o poranku zbiera kwiaty i zioła w kroplach kryształowej wody wśród omszałych kamieni słowiczy śpiew wiatr mgłami wznosi do słońca gdzie miłość kołysze senna szare gołębie na sześciu płatkach żonkila wiosna okryta ptasim puchem6 punktów
-
Nigdy nie miałem talentu. To nie kwestia genów czy dobrego wychowania. Pamiętam jak ganiono mnie za to, że do niczego się nie nadaję i z pewnością niczego nie osiągnę. A teraz, słowa zachwytu i zaskoczenia. Bo jaki to cudowny facet. Tajemniczy, elokwentny, lekko bezczelny i obłędnie szczery i wyniosły. A jego wiersze. Wyrwane z ciągu zdarzeń, minionych epok. Ociekają brutalnym spojrzeniem na naturę człowieka. Są duszami powstałymi z mogił. Nie straszą a ostrzegają. Każdy chciałby widzieć mnie na piedestałach wydawnictw. Pisać jak ja. Czuć jak ja. Być jak ja. Ale mnie to zupełnie nie interesuję. Ja nie jestem pozą. Nie jestem schematem. Modą na vintage. Ja jestem żywą tkanką awangardy. Prawdziwym mrokiem, ugoszczonym z honorami w pokoju pijackich melin. Nie jestem tym co patrzy wstecz, ani daleko naprzód. Ja wbijam wzrok w buty i krzywy, pełen zdeptanych niedopałków bruk. Bo ślepnę gdy patrzę na ten świat. Chcę wyrwać sobie oczy. Wolę patrzeć na gnilne, cuchnące jeszcze lodowatym tchnieniem zimy uliczne, przedwiosenne błoto, niż gdyby mój wzrok padł na lica mi tak obce. Ludzkie. Gardzę światem, który mnie powołał. Dlatego żyję w świecie stworzonym. Ja nie mam talentu. To przekleństwo tworzenia. Mówią przez moje serce i rozum. Duchy dawnych autorów. Widzicie ich również. W konceptach utworów. W atmosferze dusznej grozy. Krążą w krwi rozlanej na planie akcji. Czasami pytają mnie, kiedy wystawię się na sprzedaż. Duchów nie sposób sprzedać. Kiedy klątwa minie. Oddacie mnie do widmowego muzeum sztuki. Wypchacie mnie. Trocinami, igliwiem i szmatkami. Będę strachem. Na młode, nieopierzone, poetyckie wróble. Co chodzą od lat po moim polu i wydziobują ziarna sławy. Robią to za dnia, gdy śpię. Nocą jednak to ja gram pierwsze skrzypce w symfonii funeralnej poetyki. Gdy przyjdzie dzień, że Wam się już znudzę. Weźcie mą kukłę na długą wycieczkę. Zabierzcie mnie nad rzekę, szemrzącą cichutko pod ceglanym mostkiem. Niech dzieci nowego pokolenia odrą mnie z resztek złudzeń, zanurzą mi głowę w benzynie. Podpalą w przypływie radosnego podniecenia, wiwatując przy tym dziko. Zostaną ze mnie tlące się resztki. Wrzucą je wraz z obelgami i szyderczym, psychopatycznie zimnym śmiechem w nurt. Opadnę na dno. Gdzie miejsce dla takich jak ja. Nigdy nie miałem szczęścia i talentu. Dlatego moja poezja, spoczywa na dnie wraz ze mną.5 punktów
-
łąkowe zapachy pachną łąki szczawiem i chwastami mięta dziurawiec rumianek i pokrzywa a polne kwiatki w kolorach takie maciupkie tulą pszczółki tworzy się aromat niebiański nektar wegeteriański a tam na skraju przysiadł anioł w wybornej kryształowej szacie delektował ziemskie miodowe przysmaki w zachwycie - nie byle jakim5 punktów
-
Uśmiechasz się. Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz. Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś. Padłeś na deski. Nie odklepałeś. Znowu wstajesz. Znowu chcesz oberwać? Czemu się uśmiechasz… Przecież przegrałeś. Uśmiechasz się...5 punktów
-
"Ludzkie poziomy" Ludzie stabilni, ludzie świata dziwności, emocjami czuli, darem wspaniałości. Muzycy, pisarze, poeci, malarze, zużyte te pędzle, te puste kałamarze. Widzenia, natchnienia, wzloty i upadki, śledzenie otoczenia i życiowe wpadki. Kryzysy moralne, z euforii do mdłości, usilne utrzymania ludzi w miłości. Szacunku dla bliźniego, bez względu na rasę, i czerwień krwi wspólnej, co daje okrasę. Dla wiary empatycznej i Boga wspólnego, życzliwości serca człowieka każdego. "Kto kochać potrafi", nie pluje na innych, w szczerości odbioru, wszędzie jest wygrany. "Kto szydzi z bliźniego", sam siebie zaniża ziarnem nienawiści wokół rozsiewanym. Leszek Piotr Laskowski. Literackie 'Wesołych Świąt!', WSZYSTKIM - 🐣🍷.5 punktów
-
zielony zagonek kwitnące żonkile takie to święta wspominane mile samochód odpocznie wszyscy będą radzi taki czas sezonu rolnik drzewa sadzi5 punktów
-
4 punkty
-
Dziś żyję jutrem wczoraj żyłam dzisiaj jutro będę żyć pojutrzem A jak nie będę żyć wcale? przecież nie wiem co się za godzinę stanie Ale ONA wie Ona wszystko wie rozmyśla bez przerwy Co będzie jutro pojutrze Co było wczoraj przedwczoraj Nie wie chyba tylko jednego co się dzieje TERAZ Będzie to wiedzieć jutro…4 punkty
-
Cóż, nie przemyślała, a zatem poddała w wątpliwość wszelkie harce, nawet te arcy i zwłaszcza te arcy. Expressis verbis wybrała pragmatyka domowego, a nie wyższego teoretyka zabawy. Być może jest czymś przyjemnym snuć plany jak nić Ariadny, ale istotą jest wprowadzić je w życie i zakorzenić w realiach, a potem rozkoszować się ich podlewaniem, innymi słowy pielęgnacją. Lepsze to całkiem od przymierania z nadmiaru abstrakcji na temat przypuszczalnych atrakcji, które do skutku dojść nie mogą. Warszawa – Stegny, 04.04.2026r.4 punkty
-
Przypomnij mi jak zaszumiała rzeka, szelestem pączkujących liści. Słyszysz ? Daleki, wilgotny pogłos wodospad siły wiosennego deszczu. Rozjaśniając blask nocy przywróć światło, przygaszając tęsknotę rozpal mrok. I oddaj ptakom skrzydła zmysłem lotu czekając śnią, po drugiej stronie brzegu.4 punkty
-
Wielkanocny koszyk w nim tyle dobrego światła nadziei Wielkanocny koszyk pełen dumy w niej ukryta prawda Wielkanocny koszyk swą mocą nasze serca raduje Wielkanocny koszyk drzwi do lepszego otwiera Wielkanocny koszyk szczęścia kram okno życia Wszystkim którzy lubią poezje życzę spokojnych ozdobionych uśmiechem Świąt Wielkanocnych -4 punkty
-
Jest we mnie człowiek tak wesoły, że rozśmieszyłby nawet śmierć. W czerni rozbrzmiałyby śmiechy, żart na każdą ponurą rzecz. Ten człowiek powoli znów się rodzi, uśmiecha się do dzisiejszych chwil, odchodzi od nieuniknionej śmierci, martwy — powraca do żywych. Los jak węzeł gordyjski — nitka po nitce się rozplatam. Nie jak Aleksander Macedoński — to trudniejsza praca. Żyje we mnie człowiek, pełen życia i marzeń, kolejny raz się rodzę, by znów być człowiekiem.4 punkty
-
Obawa Żeby tylko nie zestarzeć się za wcześnie. Może inne usta? Droga na szczyt. Dołączyć do grona wielkich Rozpoznawalnych, musi być droga na szczyt. Niech będą zmysłowe, wtedy człowiek staje się rozpoznawalny. Każde słowo prawie ma swój synonim. Dajmy na to chałupka, zwykła chatka, nie wiedzieć kiedy, ze szczytu to okazała willa z ogrodnikiem. Apartament z widokiem na chmury lepiej brzmi. Włóczykij - już nie obieżyświat celebrytą staje się i nie potrzebny mu kot dachowiec. Śmieszny pyszczek ze złamanym ogonkiem, którego szukasz już drugi dzień, tęsknisz, tęsknicie oboje - kot i ty. Dachowiec, nie Pers przecież wyszedł na wolność, w ścieżkach życia zaplątał się. Może w malinowym chruśniaku śni słuchając koncertu ptaków. Szkoda że na You Tube’a nie zaprosiłem go, inne koty zazdrościłyby, gdyby po czerwonym dywanie przyszło mu iść. Z tymi wąsami rozpoznawalnym kotem byłby dziś.4 punkty
-
3 punkty
-
zatacza się tańcząc mandalę czas nie pamięta o nim gdy odchodzi zostawia na stole zapaloną lampę drobne na chleb gałąź na ścianie kładzie chybotliwy cień3 punkty
-
Życie niesprawiedliwe, bagno mym domem. Krzyk codziennością, posiniaczone dłonie. Głowa siadła już dawno; łzy nieposkromione. Dzikie zwierzę w klatce, pogodziło się z losem. Na świat przez kratę patrzy; marzenia ulotne. To co najważniejsze, skutecznie uziemione. Przeraźliwa pustka, pragnienia ustały. Rutyna ustaliła już twe dalsze plany. Więzy krwi nadszarpnięte, pewność siebie odeszła. Proste decyzje stały się nie do podjęcia. Gdzie podziały się czasy, gdy ciemna noc była piękna? Gdzie się podziały głosy? Czemu w głowie ich nie ma ?3 punkty
-
@KOBIETA stroiłam się jakoś:) w szpilkach, a potem boso na trawie:) @Rafael Marius bobry mają swój świat, a ja mam swój:) @KOBIETA do wschodu słońca randkowałam:)3 punkty
-
Dionizosie - bogu przemieniony w byka tytani twoje mięśnie na strzępy darli ty wśród ich popiołów, wróciłeś do życia delektując się każdym jego aspektem Dziś - okiełznany blizną na skroni, śpisz w mym wnętrzu na twarz twa zrzucono dorycką kolumnę z nozdrzy wciąż ci namiętnie jucha upływa a Sylen przy twym boku swą mądrość szerzy Lecz kiedyś, Apollo uśnie wśród rzeźb i ładu Zasłona Mai, padnie pod naporem Tanatos zemrze w objęciach wielkiej jedni Eros i ty Bachusie, wskrzesicie ogień3 punkty
-
Zdumiewa fakt powszechnego występowania w licznych postaciach ludzkiej życzliwości. Kilka drobnych słów, niewymuszona grzeczność, uśmiech, ciepłe spojrzenie rodzą życzliwość. Jest ona tym wezwaniem, które każe traktować innych w sposób, w jaki chcemy, by nas traktowano. Jest także filtrem chroniącym od smogu płonącej nienawiści, zazdrości, egoizmu. Życzliwość to doskonałe podłoże do budowy dróg dla ciężkiego transportu. Drogami takimi mogą od nas oddalać się ciężkie karawany naszych nieszczęść. To pług życzliwości odwraca skibę ścierniska, tak by siewcy mogli tu wysiać miłość, zgodę, szacunek. To wzrost produkcji życzliwości tworzy nowe miejsca pracy zwolnionym z trzecich zmian fabryk karabinów, czołgów, dynamitu. Życzliwość podlega jednak szczególnym regułom ustalającym zasady jej obrotu. Nie można jej kupić, jest wyjątkowa, można ją wytworzyć jedynie we własnej wytwórni. Musimy zatem sami chcieć ją tworzyć, zapewnić środki do jej produkcji, kontrolować jakość produktu. Tworzący życzliwość noszą na swych duszach stempel znaku jakości "jestem człowiekiem".3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
całą noc las krzyczał drzewami drogi snu rozpłynęły się w błocie myśli przewiał wiatr deszcz nie zmrużył ani jednej kropli grafitowe niebo spadło szumnie na czułe ciało ziemi oddech przybierał na sile a potem milkł za horyzontem zanurzyłem się w kałuży w moim poczuciu pokoju panował niepokój3 punkty
-
Piąty wiersz z cyklu "Echo" Łańcuchem skuci – ci żyjący Cierpienie i ból na twarzy Wzrok rozbiegany, płonący Na szali dwa ognie waży Oczy spuszczone i smętne W nich obrazy obłąkane Życie jak sen obojętne W śmierci ręce zaplątane W sercu już nie drży Nadzieja przekuta we łzy Bezsilne istnienie podźwigają W śmierć za życia uwiędłe W więzienne mury zmierzają Błądzą ich oczy błędne Nie żądają nic prócz wody Lecz wszędzie lawa, wulkany Pomimo próśb – brak zgody Umysł pragnieniem znękany W sercu już nie drży Nadzieja przekuta we łzy2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@hollow man Idź :) może akurat będzie to inspirujące doświadczenie 😉 i również zaczniesz śpiewać 😉 poznam Ciebie po włosach, w Idolu 😉🤭 ja ostatnio byłam w Sanktuarium 😉🤭 i na pięć lat mi wystarczy 😉2 punkty
-
O bocianie Dostojny bocian z kolonii Zduny, z wiosną znów wracał w swoje rejony. Strwożony widokiem chatki, klekotać zaczął o datki. Cichcem bukmacher został zwabiony. kwiecień, 20262 punkty
-
Przedświt naszkicował karminową kredką rozmazane akcenty. Wilgotne ciało krzyczało. Może za mało.? Tracisz oddech…A ja? Na rozstaju dróg gdzie szatan rozdaje przeznaczenie, zlizuję z ust podniecenie.!2 punkty
-
2 punkty
-
Po niedanych doświadczeniach tak nierzadko bywa, a przytoczę w temacie własne powiedzenie: lepszy nudny, niż trudny. Zapewne nie jestem pierwszym, który to wyraził, ale nigdzie go nie spotkałem. Życzę pogody ducha, bo wszystko inne to jedynie narzędzia do jego osiągnięcia. M2 punkty
-
2 punkty
-
@andrew "Tylko Ty jesteś, Boże. I przenikasz mnie i jesteś we mnie. W świetle i w ciszy istnieję w Tobie. Wszystko inne jest obok, jest poza mną, Ty jeden jesteś naprawdę i jesteś Wszystkim I milczeć trzeba przed Twoją świętością. I we łzach skruchy obmywać swoją niewdzięczność i grubiaństwo. Wielkim Miłosierdziem jesteś, skoro chcesz pochylać się nade mną. I nieskończoną Miłością, skoro uczyniłeś mnie dzieckiem Twoim." śr. 2 III 88 g. 8.15 Świadectwo Alicja Lenczewska2 punkty
-
O! Widze, ze sami faceci piszą. Bo kobiety w kuchni zap….lają, żeby zapewnić ten idylliczny obrazek świąt.2 punkty
-
INWOKACJA JAROSŁAWSKA Iwanie, kompanie mój! Jesteś jak sumienie; Ile cię trzeba cenić, mówią nam kamienie, Te na rynku. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie. Iwanie, coś bronił spod ratusza meneli, Widać, że niewdzięcznicy, bo Cię usunęli. Straż Miejska, która dziś byt dziedziczy brukowy I świeci w szalet bramie! Ta, co gród zamkowy, Jarosławski ochrania z jego wiernym ludem! Jak mnie do domu mego zaciągnęła cudem, (Gdy podcieniem, od kumpla, a pod jej opiekę, Doczołgałem i martwą podniosłem powiekę, Bo w efekcie zbyt miłej postawy bufetu, Nie wiedziałem, czy to tu, czy to było nie tu). Orle godnie sadzony na szpicu ratusza, Nadajesz mi kierunek, wszak pozycja zmusza. Tyś z plebejskiej krwi zrodzon, z drobiu genotypu, Prowadź mnie do radości, prowadź do zachwytu. Tak mnie powrócisz cudem na rynkowe łono. Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną Do tych krzewów soczystych, do tych drzew zielonych, Kiedyś śmiało rosnących, dziś wykorzenionych; Do tych kałuż rozlanych stylem rozmaitem, Wyzłacanych na tłusto, pokrapianych „żytem”; Tam krawężników linia pełzła jak wąż boa, A skansen volkswagenów gospodarza wołał. Gdzie piękni nowożeńcy, kwiaty jak śnieg białe, Iwanowi składali pod buty, na chwałę. A wszystko przepasane jakby wstęgą szarą, Co pamięta potęgę Jarosławia starą... Trawestacja poematu A.Mickiewicza „Pan Tadeusz”. Aneks. „Iwanem” nazywano, usunięty już, pomnik ku pamięci żołnierzy radzieckich, który posadowiony był na jarosławskim rynku. Wg przyjętego zwyczaju, w latach 70. i 80. pary młode, które zawarły ślub cywilny w jarosławskim ratuszu, składały wiązanki kwiatów u stóp pomnika. Jarosławska Straż miejska ulokowana jest w ratuszu, przez ścianę z ubikacją publiczną. Jarosławska SM ma obowiązek odwożenia do mu nietrzeźwych mieszkańców. Na szczycie wieży ratuszowej umieszczony jest wizerunek orła. Od wielu miesięcy mieszkańcy dają swój publiczny wyraz niezadowoleniu z powodu likwidacji drzew i krzewów w rynku. Stara płyta rynku, przed remontem, była pofałdowana i tworzyły się na niej liczne kałuże. Również krawężniki były mocno pofalowane. Mieszkańcy też oburzali się dużą liczbą parkujących na rynku samochodów.2 punkty
-
Byłem Zobaczyłem Straciłem Szansę Na twój uśmiech Byłaś Zobaczyłaś Straciłaś Szansę Na mój powrót I znów wszystko Kończy się tak samo!2 punkty
-
@Poet Ka Niekoniecznie, ponieważ anioły bywają niewidzialni, a więc ten wierszowy ma prawo łamać wszelkie anielskie konwenanse. ;-) ************ @Poet Ka no tak, świetliste anioły ******** @LessLove Fajnie, że wiersz się podoba. :)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Niechże nie uczą mię,gdzie ma ojczyzna, Bo pola,sioła,okopy I krew,i ciało,i ta jego blizna To ślad-lub-stopy Cyprian Kamil Norwid Po licznych samobójstwach żołnierzy-Rok 1830 ks.Konstanty: Rozstąpcie się na strony,żołnierze. Swe ciała pełne niedoli. Uzdrówcie je dzięki wierze. Dzięki mej dobrej woli. Braterska krew przelana. Już tylko został ich kurz. Niech moja łaska wam dana Przepędzi goryczy mórz Jam ojcem wam,rany leczę niczym morfina przegonię ból. To ja sprawuję nad wami pieczę. Taki rozkład jest ról Oficer : Ty,książę,co niczym sęp żerujesz na ziemiach spalonych. Gdy lud w rozpaczy pogrążony, Ty szarpiesz nadzieję jak ptak mięsa płaty, Ty starasz się oblec to w niewinności szaty. Podajesz się za ojca?Ojca czego? Ojca bólu niepotrzebnego? Sępie szkaradny,wróćże do gniazda swego! Wróćże do miasta ojczyźnianego! ks.Konstanty: Igrasz z ogniem ,oficerze. Prawdy nie widzi twój wzrok. Wartości w które tak wierzę. Dla ciebie są niczym mrok. Oślepłeś,ratunku dla ciebie nie ma! Dobrze już widzę czego Ci trzeba. Zabrać człowieka,straże! Chciałeś dobroci,ją ci ukażę! (Konstanty wychodzi wraz ze strażnikami i oficerem) Żołnierz: Dość nam poniżania, Dość podłego traktowania, Dość ludzi straconych, Dość krzywd nieosądzonych. Niech serca zabiją nam w rytm wspólny W rytm nadziei pełnej tęsknoty. Za światem lepszym niż ten okrutny. Za światem bez tej ciemnoty. Rozrachunku czas wybił. Sprawiedliwości! Żołnierze: Sprawiedliwości!2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne