Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2026 w Odpowiedzi

  1. raz dusza z ciałem się pobrała w pogodzie ducha, w środę a ciało bardzo piękne było, no i w dodatku młode. lecz po niedługim chyba czasie dusza popadła w żałość, bo przecież ciągle młoda była, a ono się starzało. jednak do dzisiaj są ze sobą zachciejstwa duszę nęcą no więc je zdradza choćby myślą i grzeszy samą chęcią.
    11 punktów
  2. idę przez siebie jak przez dom po pożarze ściany jeszcze stoją ale wszystko co miało imię wsiąkło w tynk oddycham dymem twoje byłaś twoje byłeś puchną tu jak echo które straciło usta a jednak nie potrafi umrzeć dotykam powietrza stawia opór ma twoją gęstość jest szorstkie jak wapno zdziera mi skórę z dłoni gdy próbuję się przez nie przebić pamięta więcej niż ja wypukłość obojczyka ciężar dłoni nagle nie mam gdzie odłożyć ciała każdy centymetr podłogi zajęła twoja nieobecność łóżko jest nekropolią zagięcia prześcieradła to rany krajobrazu bawełna parzy mrozem każde włókno pilnuje kształtu twoich bioder którego nie śmiem zgnieść granice państwa którego już nikt nie uzna tylko noc jest wierna przynosi mi cię w strzępach we włosie wbitym w poduszkę w chłodnym wgłębieniu ciszy w oddechu który wychodzi ze mnie i nie wraca tęsknota nie jest brakiem tęsknota jest obecnością odwróconą plecami stoi we mnie i pije mój oddech rośnie jak pęknięcie w szkle z każdą sekundą uczy się światła tylko po to by mnie oślepić chciałbym zapomnieć ale pamięć ma korzenie głębsze niż sen pije mnie powoli bez pośpiechu twoje imię już nie krzyczy sączy się cicho jak rdza zaciera gwinty moich gestów skleja powieki aż staję się pomnikiem postawionym na twoją cześć w samym środku niczego i zostaje nie ma dla mnie końca wszystko co było nie umarło tylko zmieniło ciężar i teraz mieszka we mnie bez wyjścia chodzę z tym światłem po tobie jak z raną która nauczyła się świecić nie potrafię przestać bo ta tęsknota to jedyny dowód że miłość była prawdziwa że wydarzyła się naprawdę i dlatego boli tak długo aż ból staje się jedyną rzeczą którą rozpoznaję w lustrze moją nową twarzą w której zapisane jest twoje imię
    9 punktów
  3. Wiersz bez końca w łódce z papieru siedzę omijam fale złych myśli łzy wylewam za burtę zapycham dziury wierszami rekiny smutku krążą rozcinają spokój wpatrzona w niebo rysuję ptaki poluję na dobre myśli bez końca
    9 punktów
  4. Kiedyś byłam brzozą opuszkami palców pieszczącą niebo. Wyciągałam dłonie ku gwiazdom łapiąc w locie ich marzenia. A przydrożne ptaki znajdowały schronienie w moich kruchych ramionach, gdy tuliłam je do snu. Kiedyś wiatr był moim przyjacielem i z pełnym zaufaniem pozwalałam mu strącać wszystkie liście. Nie bałam się burzy, gdy deszcz perliście skraplał moje konary. Kochałam zachody słońca, które promieniami czule dotykały duszy. Kiedyś... Autor fotografii: M.Lewandowska
    8 punktów
  5. dedykuję Mitylene Czy kiedyś byłaś bluszczem, milionem pnączy oplotłaś drzewo. Pilnowałaś by nie uschło, uchylając niebo. Chroniłaś je przed wiatrem; przyjmując podmuch burz huraganów i dzięki tobie przetrwało. Żyjecie zakochani.
    8 punktów
  6. Chasyd, ucywilizowany komunista Zgiełk czyści świat pod ziemię obiecaną. Nowoczesność miała uszczęśliwić. Są na to antydepresanty – owoce postępu w krwiobiegu. To już ponowoczesność. Zapalam latarnię na swej bezludnej ulicy. Łapię tylko ćmy, lubiące kolorowy brokat, małe przyjemności. Oni zawsze chcą dobrze, aż za bardzo.
    8 punktów
  7. Liście laurowe W laurowych liściach na cokole Wyprężasz dumną pierś Cezarze, Dziedzictwo niesiesz dla pokoleń, Zaprzeszły blask wydarzeń. Jak z góry zerkasz – a ja ważę Na szali wieków czynów cenę, Tu zyski a tam smoki wraże, Gdzie indziej przeznaczenie. Uznanyś – ja nie całkiem pewny Boskości mocarstw i potęgi. Przeliczam krzyki niepotrzebne, Przebrzmiałych zmagań dźwięki. Podłożem wszelkich monumentów Rozwiane prochy – humus ziemi – Na próżnię starte aż do szczętu, Już nawet nie są cieniem. I tylko pamięć, jakże wiotka, Się bluszczem wije u podstawy I drąży żółcią w twych zarodkach, Zazębia się na głazie. Marek Thomanek Grudzień 2025
    6 punktów
  8. patrzę i … nie mogę się nadziwić JESTEŚ … jesteś jak zapach wiosny pierwsze kwiaty akacji oczy mówią a usta usta milczą wschody zachody pełne nadziei 3.2026 andrew
    6 punktów
  9. Najtrudniej dobrać ton — żeby nie spłoszyć chwili. Ucho zapamięta, usta tylko spróbują. W Twoich oczach zaczynają się już drobne linie światła. Mówisz: to od słońca. Obudziłaś mnie. Sprawdzam świat z psem — jeszcze działa. Twój uśmiech widzę tylko ja. Ogród oddycha spokojnie: warzywa, kwiaty, brak pytań. Maluję Cię z rzeczy, których nie wypowiadasz.
    6 punktów
  10. "Spowiedź morderców" W imieniu prawa. W imię honoru. Zachowań z rozkazu. "Z Bożego wyboru". Tak nam mówiono. Tak nas uczono. Tak zwerbowano. Tak oszukano. Statek za statkiem. Z krzyża banderą. Wiary naddatkiem. W sercu z cholerą. Wyjętych spod prawa. Zbirów skazanych. Podstępna wyprawa. Do lądow nieznanych. Nawracać niszcząc. Nauczać śmiercią. Religią sycząc. Pogardy niechęcią. My katolicy. Nikczemne plemię. W ludzkiej krwawicy. Zagładą na ziemię. Spowiedzią się łudzisz. Szkód nie naprawisz. Skrzywdzonych ludzi. Pokutą nie zbawisz. Leszek Piotr Laskowski.
    6 punktów
  11. Zachód Do tamtej strony światła z tej naszej strony cienia chcieliśmy dopłynąć pod prąd. Różnymi ścieżkami prowadził nas czas. Wierzyliśmy, że szczęście spotkamy na obczyźnie Dziś wracamy do kraju tęskniąc za pierwszą miłością.
    6 punktów
  12. odłączając myślenie biegnę do białych azalii silnym słońcem opiekujesz się mną dla serca oddychaj rośliną
    5 punktów
  13. 52. Droga przez morze (narrator: hypaspista) 1. Zaczęło się od snu — król chce, byśmy deptali po wodzie. 2. „Zbudujcie ląd” — prościej nie można powiedzieć szaleństwa. 3. Dno bez końca. Sypiemy gruz w paszczę, co nie zna sytości. 4. Niektórzy mówią, że walczymy z Posejdonem. Niech i tak będzie. 5. Tyr patrzy z góry. Ich śmiech ma ostry grot i zapach gorącej smoły. 6. W nocy słyszę fale — nie biją, tylko pytają „po co?”. 7. Rano wynosimy ciała — morze chce zapłaty, więc płacimy. 8. A jednak idzie naprzód. Każdy cal tej drogi to zaciskana pięść. cdn.
    5 punktów
  14. Fragmenty drobnego ciała Rysują pod nakryciem Kształt lżejszy od pościeli Bezbronny i śpiący Nadchodzi przypływ czułości Dziewczęce dłonie i twarz Przypominają samotność Rodzinę i córkę w wieku Około dwudziestu lat Gdybym wtedy nie uciekł Mieszam wspomnienia Kawa z łyżeczką miodu Smakuje solą morza Pod powiekami piasek Za kwadrans spadnie deszcz Przykładam gorący kubek Do zimnych ust nieobecnej Tworzą na brodzie i szyi Mapę dorzecza bez nazwy
    5 punktów
  15. Mówię myślą godzinną, co rozbrzmiewa moim głosem. Ktoś mnie w tej myśli znajduje, a ja już tak wcale nie czuję. Umieram w godzinnych smutkach. Pytają potem, gdzie zmarłam. A ja zachodzę w głowę, bo to nie ja - to godzina przepadła. Może gdzieś nawet jest prawda, a godziny odsiewają kłamstwa, ale jak znaleźć prawdę gdy doba to dwadzieścia cztery złudzenia. Gdy mówię myślą godzinną, jest mi tak śmieszne, lecz trochę też smutno. Bo każdy mnie pyta - o co ci chodzi? Ale jest już za późno.
    5 punktów
  16. wędrując po kosmosie ostatnią gwiazdę minąłem lecz po chwili okazało się to złudzeniem ujrzałem następną dlatego mocno postanowiłem następnej nocy wrócić do snu w którym postaram się żeby tę ostatnią w końcu minąć i zobaczyć koniec wszechświata który ponoć nie istnieje w co za żadne pieniądze nie jestem gotów jeszcze uwierzyć bo wszystko co ma początek musi też mieć koniec tak jak nasza wiara w Boskość która też się kiedyś skończy i proszę nie wmawiajcie mi bezbożności to nie jest tak tutaj chodzi tylko o fakt że wszystko co ma początek musi się kiedyś skończyć i mam nadzieje że się nie mylę że kiedyś o tym się dowiem
    5 punktów
  17. przydrożny kamień pamięta to co było nigdy nie kłamie
    5 punktów
  18. Piąta Syberyjska W śnieżnym pustkowiu mroźny wicher wyje, Pod polskim suknem serce mocno bije, Nie za batiuszkę trudy w tej krainie, Lecz za ojczyznę - w pamięci nie zginie. Marsz, żołnierze, marsz – do domu naszego! Przez step Kołczaka, przez kraj bolszewików, Wyrwać się musim z kotła moskalskiego, Z rąk komisarzy i białych rzeźników. Gdy Rusów ziemia w krwi tonęła bratniej, Za carską sprawę polska krew się lała, Nasz strzelec walczy – w ojczej ziemi zaśnie, Bo w tej moskalskiej spocząć to jak kara. Gdy bagnety kuły, gdy konie padały, Wszarz ich żywcem żarł, a mróz dłonie czernił, Munduru chciwy, sybirak nieśmiały, Choć chłopca grzeje – triumf- bo jego pewni. Podły Czech zdradził, sam siebie ratując, Biały zaś martwy – zabity nad rzeką, Co strzelcy czują? Ciężko słowem ująć, Nadal zaś walczą, wrócą inną ścieżką. Garstka wróciła, strzelców przez oceany, Wioząc do Polski, skarby swej pamięci, I powiedziały, nasze dumne dzieci, Jak polski strzelec przeszedł tajgi mary.
    5 punktów
  19. Jest takie miejsce, którego nazwa nie ma znaczenia. Jest też jacht, który nie ma imienia. A może jest takie miejsce w życiu, które też nie ma imienia - mówią że to czas. Czas jest względny? Ciekawe - dla kogo. Może to jednak rozwój i bycie sobą. A jednak kimś innym? Lepszym człowiekiem? Tylko nie wiem, co to znaczy. Niebo nad nami ciągle się zmienia. Cięgle je obserwujemy. Choć nie widzimy, tego co się zmienia. Za mało widzimy? Może siebie widzimy… za mało. Zacznijmy zauważać siebie. Wszytko będzię dobrze. Jeżeli będziemy widzieć. Siebie...
    5 punktów
  20. haiku potrzebuje ciszy chwili aromatu klimatu więc dzisiaj z pewnością go nie napiszę tylko popatrzę
    4 punkty
  21. O czytaniu Muszą się uleżeć książki, wypuścić gałązki, porosnąć kotkami, Eliotowską krasą i różnorodnością, Proustowskim niuansem i smakowitością. Nie ilość i nie czas stanowi, tylko głębia olśnień – bliskość między czytelnikiem a interlokutorem. Temat, rozmach, klimat. Powroty bez końca w ten i tamten świat. Srebrzystość chwinowska, migawka wiecznie mnie zaskakująca. Metaksa to czy nie metaksa? Linearna i symultaniczna – wieczne powroty. Bo czy można napisać coś, co nie zostało napisane? Przeżyć to, co nie było przeżyte? Pomyśleć myśl jeszcze niepomyślaną? Czy można przeczytać coś, co już nie zostało przeczytane?
    4 punkty
  22. dość ciężka prawda: dla świata jesteśmy jak wyrazy w języku polskim zaczynające się na ń (wpół kroku od zaistnienia, przeczuwalne). realnym jest jedynie to, co dzieje się w niewypowiedzeniu, niedokrzykach. ty – zarazem kartografka i tworzona przez nią mapa. ja, niczym główny bohater książki dla dzieci, który przemierza fantastyczną krainę, doliny pełne magii, wzgórza zaklęć (tam jedni są tak szczęśliwi, że aż plują plombami, inni – z radości zastygają w bezruchu, patrzą niczym figurynki, ślepym wzrokiem), doświadcza niesamowitości, spotyka go tysiące nie dających się racjonalnie wyjaśnić przygód i na końcu orientuje się, że cała ta peregrynacja odbywała się wyłącznie w głębi myśli ukochanej, pojąłem, czym jest istota cudu. właśnie uczę się topografii. wiem już, w jaki sposób zabijać czarne smoki, które niczym cienie przybierają mój kształt, jak rozśmieszać zmartwione na kamień bożęta.
    4 punkty
  23. nierozerwalność na godziny w tanich momentach rozkłada po siebie ręce dla siebie nogi o siebie ręce i myśli o miłości i o miłości myli osamotnienia więc mówi by słuchać by słyszeć głos zniża do szeptu do szeptu zniża by zadrżeć podnosi podnosi po echa
    4 punkty
  24. Choć Leli wytniemy Ci trochę ciałka Och Leli jesteś idealna do seksu i operacji Poddajesz się zupełnie Leli, obiecali nie zepsuć piersi, cycki są ważne Czuli kochankowie kłamią że będziesz dalej piękna, nawet jeśli, no wiesz... W ich oczach czujesz ten strach Przecież wiesz że on nawet ma zapach On spowija sale szpitalne, gabinety I te sklepy straszne Peruczne sklepy Leli
    4 punkty
  25. Uzewnętrzniam się na zewnątrz, w środku pustkę mam. Chcę, by to o mnie wiedziano, czego nie wiem sam. Tworzę wizję kogoś, kto istnieć nie ma prawa. Udoskonalam siebie – twórcza to zabawa. Jestem przystojny, mądry, mam ciało Achilla. Tu w szczęściu i radości mija każda chwila. Wirtualna rzeczywistość dodaje mi wiary, Tu mogę być wreszcie nad wyraz doskonały. Co dzień wpadam bezmyślnie w otchłań szczelnej sieci, Zatracam się w tym świecie jak w zabawie dzieci. Wciąż szukam aprobaty, dowodów uznania, Poklasku i szacunku, i adorowania. Na jawie pewność siebie nie jest już taka pewna, Umysł nie bywa tak bystry a mowa wylewna, Mięśnie nie tak sprężyste, głos nie tak ponętny, Włos nieco siwiejący a brzuch lekko wzdęty.
    4 punkty
  26. Zanim mnie wyrzucisz nim przyjmiesz w ramiona trochę mnie pokochaj przed i po i w trakcie nie będę dyskutował choć Ci niedowierzam Boś ty ojciec nieznany może jesteś przybrany bo w bliźniego przebrany lub z rozsądku wybrany fix na wszystkie rany ale Ty mnie wybrałeś bym wątpił i kochał Ciebie
    4 punkty
  27. Jestem cudakiem.. najwyższych lotów i najniższych lotów, zawziętym do potu. Jestem cudakiem i robię głupoty, ale nie chcę sam, sam nie mam ochoty. Jestem cudakiem i lubię Dominikę. Mam na nią ochotę, całym moim słownikiem. Jestem cudakiem i wiem, że zgrzeszę więcej.. Boże! Wybacz mi! Jestem słów odmieńcem.. @KOBIETA
    3 punkty
  28. nie odpowie nie pozdrowi będzie się tylko rozpychać rozdymać zwielokrotniać multiplikować aż pęknie
    3 punkty
  29. Noc nie ucieka. Noc się wyczerpuje. Światło nie zmienia świata. Zmienia dostęp do niego. Kontury powoli wracają na swoje miejsca. Wzrok ustawia ostrość na to, co się odradza. Krótki moment, gdy wszystko staje się sobą. Nie trzeba jeszcze formułować zdań. Czekam na pierwszą, nieśmiałą plamę koloru.
    3 punkty
  30. Skurczony do onomatopei przylep tęsknoty przesuwa przez chromowany zgrzyt zapis czasu, nim, zwrócony w transie zwieszonego nawiasu, odsłoni nagie piersi lubieżnej cnoty. Uczysz mnie, rozłożona na lazurowym runie, rozmycia, gdy - już rozprężona martwym dotykiem - mego potu malujesz miękko rumianym krzykiem swego ciała światłość śmierci na mrocznym biegunie.
    3 punkty
  31. Pękają bezlitosne dni. Szczypią w oczy i gardło słone od łzy i krwi. Są twarze w zimię wkute i w asfaltu czarne rzeki, w krzyk są palce wkłute, okopcone jak groby powieki. A noce żywcem pękają. Ktoś idzie - Ty czy śmierć ubrana w człowieczą sierść ?
    3 punkty
  32. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Pięknie ujęłaś istotę tej zmiany. Serdecznie pozdrawiam. :) @Poet Ka Bardzo dziękuję za ten niezwykle ciekawy komentarz, a raczej esej. Za tak wnikliwe i wielowarstwowe odczytanie mojego tekstu. Wspomnienie Andrzeja Sosnowskiego to dla mnie ogromne wyróżnienie. Niezwykle trafnie uchwyciłaś ten graniczny moment "na chwilę przed" i grę między metaforą a dosłownością. Nadałaś wierszowi drugie życie. Po przeczytaniu Twojej analizy , doszłam do wniosku, że wiersz ten nadaje się do dekonstrukcji. :) Serdecznie pozdrawiam. @Myszolak Bardzo dziękuję! Świetnie, że napisałaś o tym zaufaniu do wewnętrznej mądrości, która działa, zanim my zdążymy to nazwać. Twoja interpretacja dodaje wierszowi nowy wymiar. Serdecznie pozdrawiam . :)
    3 punkty
  33. kocham cię jakby serce było studnią bez dna rzucam w nią twoje imię a ono spada i spada i wciąż nie słychać dna twoje imię w moich ustach jest jak kometa przechodząca przez krew zostawia za sobą świetlisty ogon którym moje serce jeszcze długo płonie twoja obecność jest ciepłym światłem w zamkniętym pokoju dotyk twojej dłoni jest małym świtem który wschodzi na mojej skórze i boli mnie ta granica że nie mogę stać się twoim ciałem a tylko jego cieniem który próbuje wrosnąć w ciebie na zawsze a ja chcę więcej więcej twojego oddechu który pachnie nocą więcej twoich włosów rozsypanych na poduszce jak jasne ziarno gwiazd więcej twojego śmiechu który odpryskuje od ciszy jak krzemień rzucony w mrok kiedy jesteś blisko noc otwiera się we mnie jak ogród gwiazd a każda z nich dojrzewa do twoich palców kocham cię tak zachłannie jak ziemia która po tysiącu lat suszy pierwszy raz pije deszcz twoje ramiona są dla mnie korytem wezbranej rzeki w którym nurt zapomina o istnieniu morza płynę w niej i nie chcę brzegu twoje usta mają w sobie ciepło chleba i ciszę ognia są mapą zapomnianego języka którym moje ciało uczy się modlić od nowa jesteś w moim krwiobiegu jedynym brakującym pierwiastkiem bez którego tlen przestaje karmić płuca a miłość w tobie to jedyna rysa na szkle czasu przez którą wycieka ze mnie wieczność bo pragnienie wrasta we mnie jak dzikie wino w szczeliny muru rozsadzając krew od środka jego korzenie oplatają serce jego liście piją moją krew by karmić gwiazdy których w tobie szukam i wtedy czuję jak moje serce rozszerza się nagle jak wszechświat w pierwszej sekundzie stworzenia i wszystko co we mnie istnieje biegnie ku tobie z prędkością światła bo miłość nie jest spokojem miłość jest głodem a ja jestem w nim bez końca i to jest głód który nie zna nasycenia płonę w tobie jak gwiazda która nie może się wypalić
    3 punkty
  34. Na ciało, że powoli gaśnie, rozkapryszona zrzędzi dusza, lecz to szelmowskie narzekanie mnie - proszę pani - nic nie wzrusza. Po co przebiera się w przekorę ucieszna serca jeremiada? Gorzej, gdy ciało jeszcze młode, a wewnątrz dusza już zgrzybiała.
    3 punkty
  35. nie kłamią słowa piosenki że w życiu piękne są chwile one czasem piękniejsze niż obraz świerszcza zachodu czy tęczy nie kłamią słowa piosenki że życie to jedna niewiadoma szczęśliwy tylko ułamek zamknięty w danej chwili dlatego nie warto się od nich odwracać uciekać trzeba doń się uśmiechać tulić pozwolić im nasze zmysły pieścić
    3 punkty
  36. @Berenika97 Z filozofii miałem pałę, ... więc poetą zostałem! Miłego dnia Bereniko.
    3 punkty
  37. Pięknie. Dla mnie ten fragment jest kluczowy, bo postawione pytanie podważa sens wszelkiego rodzaju podbojów - od dosłownie pojmowanej ekspansji terytorialnej, po walkę z samą naturą tylko po to, aby udowodnić wyższość człowieka nad nią. W każdej dziedzinie, w każdej przestrzeni, w każdej rzeczywistości - ludzie chcą być zdobywcami, naznaczyć miejsce własną chwałą (jednostkową lub zbiorową). A fale pytają - po co? No właśnie.
    3 punkty
  38. Może coś się odmieni niezmiennością złudzenia czystej czerwieni jabłka. Coś poruszy słońce zatrzymując czas wiecznym świtem, wznosząc ptaki do lotu. Chroniąc w dłoniach ziarenka piasku sypkością nadaję kształt wyobrażeniu trwałości. Słysząc wyraźnie, nie jestem gotowa usłyszeć.! Słów, którymi pragniesz milczeć.
    3 punkty
  39. Zwykła próżność, czasem nawet ponad miarę. Kruszę własną pewność — własną złożę ofiarę. „Młodość!“… ocean błędów, energii balon. Ciężko przełknąć — stalową, lepką mam ślinę. Ledwo wznoszę ciężkie ramię, często kłamię. Lucyfer z całą armią — skromną rangą. Krzyk! Lustro… tysiąc kawałków. Skóra… bladość. Prawdy pozór. Porcelany wybór. Żyć… pozwól.
    3 punkty
  40. gdzieś jest coś ponad tylko co ? kto to dojrzy wierzę w magiczne oko które widzi wszystko oko duszy przecież nikt nie jest tak złośliwy żeby wymyślić wielkie nic
    2 punkty
  41. Wysokie wrzosy wichrem burz rozkołysane, Północ i światło księżyca i gwiazd jasnych blask, Ciemności i chwała radośnie zespalane, Wznosząca się ziemia i niebiosa zniżane, Ponure lochy przez ludzki duch opuszczane, Grzechot kajdan pękających i krat rwanych trzask. Wzdłuż górskich zboczy dzikie lasy użyczają Życiodajnym wiatrom przepotężną swą mowę, Rzeki swoje brzegi radośnie rozdzierają, Przez doliny gwałtownym nurtem przepływają, Wciąż szerzej i głębiej swe wody rozlewają, Zostawiając za sobą pustynie jałowe. Błyszcząc, opadając, wzbierając, umierając, W bezkresnym ciągu przemiany, od nocy po dzień; Jak piorun rycząc, jak muzyczny ton wzdychając, Cieniem nad cienie wlatując i nacierając, Jasnymi błyskami ciemności wyzywając, Nadchodząc szybko i tak samo odchodząc w cień. I Emily: High waving heather 'neath stormy blasts bending, Midnight and moonlight and bright shining stars, Darkness and glory rejoicingly blending, Earth rising to heaven and heaven descending, Man's spirit away from its drear dungeon sending, Bursting the fetters and breaking the bars. All down the mountain sides wild forests lending One mighty voice to the life-giving wind, Rivers their banks in their jubilee rending, Fast through the valleys a reckless course wending, Wider and deeper their waters extending, Leaving a desolate desert behind. Shining and lowering and swelling and dying, Changing forever from midnight to noon; Roaring like thunder, like soft music sighing, Shadows on shadows advancing and flying, Lighning-bright flashes the deep gloom defying, Coming as swiftly and fading as soon.
    2 punkty
  42. @Alicja_Wysocka Masz rację. Ten wiersz dzisiaj przypadkowo znalazłam porządkują jakies dokumenty i zdziwilam się, że to ja napisałam. @violetta na sandałki, na baletki, na czułenka...
    2 punkty
  43. założę tę suknię niech będzie - na twoje bajki ale wszyj mi w nią kieszenie na klucze, na chusteczkę, na zwyczajność bo ja, nawet w twoim śnie, muszę mieć gdzie schować siebie mój szejku kochany
    2 punkty
  44. Na plenerze w Osielsku przy Przepiórczej, pewien malarz w przypływie weny twórczej sportretował byka, co w pobliżu brykał. - Niestety byczek był obrazoburczy.
    2 punkty
  45. @Berenika97 dzekuje, niekóore wiersze same się piszą, inne w powietrzu jeszcze fruwają... @Myszolak a może odwrotnie, siwa głowa chcialaby być głowa dziewczynki z wakoczem... Dziekuję za interpretację, zawsze indywidulana najlepsza.
    2 punkty
  46. @Łukasz Jurczyk Widzę tu zderzenie wielkiej wizji z brutalnym trudem fizycznym. Słowa „Zbudujcie ląd” pokazują pewność siebie króla, która z perspektywy zwykłego żołnierza graniczy z obłędem. Wzmianka o Posejdonie podnosi militarny wysiłek do rangi starcia z siłami nadprzyrodzonymi. To już nie jest zwykła wojna, to rzucenie wyzwania naturze. Morze jest antagonistą, który pobiera „zapłatę” w ciałach. Śmierć tych, którzy pracują (w tym żołnierzy) jest przedstawiona jako krwawa waluta, którą trzeba uiścić, by droga mogła powstać. Dla historyków jest to „genialny manewr inżynieryjny”, dla narratora jest egzystencjalnym koszmarem. Pytanie „po co?" wprowadza moment zwątpienia. W ciszy nocnej, gdy milknie zgiełk bitwy, pojawia się refleksja nad sensem tego nadludzkiego wysiłku. Ta część poematu świetnie demaskuje „mit wielkości”. Pokazuje, że wielkie sny królów („król chce, byśmy deptali po wodzie”) są w rzeczywistości budowane na fundamentach z gruzu i ludzkich ciał. To bardzo nowoczesne, niemal pacyfistyczne spojrzenie na antyczną historię. To Twoje nowatorskie podejście widać we wszystkich częściach, dlatego jest takie fascynujące. On patrzy z brzegu - nie dotyka głazów, a jednak to jego wzrok je niesie. Sól wgryza się w rany. Stajemy się twardzi jak kruszec, którym dławimy głębię.
    2 punkty
  47. Osadzeni w różnych miejscach, szukamy szczęścia, które zawsze jest gdzie indziej. Zakopani w zdjęciach, pełni napięcia, otulamy się ciepłem tamtych dni. I tak - znieczuleni - galopujemy po bezdrożach dzikich miejsc. Z zapartym tchem nurkujemy w tafli błękitów, by wynurzyć się i złapać jeden oddech na cały rok. Jak ptaki, wracamy do miejsc, z których uciekamy. Bez poczucia czasu, dni odliczamy. Do weekendu. Do wakacji. Czym jest szczęście bez wolności? I czym wolność bez odwagi? Nieśmiało szepczemy do melodii sprzed lat tańczy nasz strach, w jednobarwnym kostiumie bezpieczeństwa. -Kapirinia
    2 punkty
  48. nawet gdy świat się odwraca traci kolory nie jest już jak tęcza nie cieszą wschody zachody słońca są serca ♥️ które biją dla CIEBIE zawsze 3.2026 andrew z dedykacją dla tych, których dotknął smutek
    2 punkty
  49. a gdyby to była ostatnia soczysta wiosna kiedy rozkwitają pączki energia budzi do życia a ty już wiesz że to był ostatni dzień kiedy nic nie może wytrącić z równowagi bo przecież pogodziłeś się z samym sobą przeczucie podskórnie buduje napięcie skórzanym paskiem przewieszonym przez krzesło a gdyby przeczucie jak zwykle zakpiło na przekór ostatnim wierszem co chciałbyś zrobić jeszcze
    2 punkty
  50. Gdy w końcu moja kwantowa matryca rozpuści się w świetle informacji bez pamięci, wymaże świadomość jak brudny deszcz, odbity od krzywizny lustra. Ona okrutnie boli, uderzona odbiciem. Ptaki giną w ogromie nieba zwiniętego w spiralę. Już nie powrócę.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...