Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.03.2026 w Odpowiedzi
-
Gdyby z kłamstw wszystkich ogołocić ludzi, Świat by w grobowej ciszy się obudził. Bo szczera prawda rzadka między nami, Zamilkłby sąsiad, mąż - wraz z sąsiadkami.10 punktów
-
Przezwiska są miłe, ale rzadko wypowiadasz moje imię. Kończę się na zdrobnieniu. Codzienne „kocham”, ale nigdy między wierszami. Palcami rysujesz serca w powietrzu. Owijam brudne ściany kolorową tapetą. Nigdy nie zauważyłaś, jak w wielu miejscach odchodzi. Uczucia kwitną w niedopowiedzeniu. I nie da się odbić w rozbitej szybie, ale Jak śmiesz kochać, nie widząc?9 punktów
-
Zbyt przesadnie skoncentrował się na plusach ujemnych zamiast na plusach dodatnich i nawet jeśli okoliczność to zrozumiała to to co miało wyjść więcej niż bardzo dobrze wyszło jednak nie najlepiej. Warszawa – Stegny, 16.03.2026r.9 punktów
-
jakieś historie one łączą się później lub wcześniej warkoczami sznurami nitkami neuronami kodami wzorami w Adama i Ewę a potem zespalają się jeśli wierzysz w Osobę jeśli nie Adam i Ewa rozprzestrzeniają się wzorami kodami neuronami nitkami sznurami warkoczami wcześniej lub później w ciebie i mnie osobnych8 punktów
-
Pierwszym aktem mojej wolnej woli niech będzie uwierzenie w wolną wolę. William James Szanowni czytelnicy i czytelniczki zebraliśmy się tutaj, aby rozsądzić odwieczny spór, wiedziony odkąd człowiek rozpoczął proces kreacji mody, aby zakryć nagość swoich zamiarów. Jako obrońca Bożego zamysłu – wystąpi @Charismafilos ze swoim utworem "W[i]ola W." Jako advocatus diaboli – wystąpi @hollow man ze swoim utworem "wolna wola" Gościnnie jako votum separatum - @Magdalena w swoim niepowtarzalnym stylu W[i]ola W. Stworzona do wolności Obdarzona siłą zawziętości Ma moc oprzeć się wszystkim zmysłom Powiedzieć NIE! Szatańskim pomysłom Odeprze atak nawet całego świata Złamie przymierze wroga, oszusta i psubrata Nie ulęknie się ostrzału i bombardowania Nawet atomu i napalmem polewania Do ostatniej chwili decyduje sama Wchodzi lub wychodzi jak angielska dama Jak chce to wybiera, a jak nie chce Rzuca w kąt frajera Bez limitu, bez żyć, bez kredytów Zawsze świeża mocą sięga szczytów Nie boi się czasu, jej zegar nie ma wskazówek Pojawia się nagle, z początku lub w trakcie końcówek Nie kryguje się też żadną okolicznością Robi, co chce z zastaną rzeczywistością A cel, jest jej tylko dobrze znany Nikt jej nie zegnie, rozerwie każde kajdany Inspiracja Wawrzyniec Scupoli ********************************************************************** wolna wola przeprowadzam wolę zgodnie z superpozycją meszku na neuronach wszechświaty równoległe lecą jak balony napełnione rachunkiem prawdopodobieństwa roztocza z poduszki symulują elektryczną aktywność kory przedczołowej szepczą podpowiedzi wprost do ucha śnię o matrycy wszystkich rozwiązań nakładam na nią przędzę wysnutą ze zdarzeń procesy na granicy rozkładu normalnego blakną *********************************************************************** Umiem sam zebrać myśli Walczących we mnie żądz Mnóstwo wygładzam na próżno Włosów tłustych nie zliczę Wierzą dobrzy że jest taki Co liczy, co udziela woli Choć wie dobrze że ma mnie ratować Chrystusem Mnie Adama, Adama syna Mnie Adama córkę Siedzę i serdecznie dziękuję Z palcami we włosach Tłuszczę i milczę Badam Panie jaka długa jest Twoja smycz luźna luźna Ooo popatrz napięcia nie ma Miałeś wolną wolę mnie puścić Czy ja sam Cię zostawiłem Stoję ze smyczą w zębach I mądrze rozprawiam o wolnej woli7 punktów
-
całego siebie oddał rzucił na kolana cały swój świat dniem i nocą dla niej marzył - wróżył z gwiazd sobą dla niej był nie żałował minionych lat jednak ona nie zrozumiała pozwoliła by wolno wiądł wyhodowany przez nich kwiat dziś mówi - mam dość i rzuca wszystko na wiatr który w nieznane minione pcha7 punktów
-
Jak ci wierzyć, wiosno że mnie nie oszukasz chłodem słońce zbrukasz mrozem w noc nachuchasz Po coś ty mi, wiosno te kwiaty przyniosła radość obiecujesz w głowie łatwo psujesz Chodźże w me ramiona bądź mi jak ta żona choć dzisiaj i jutro serce rozżalone raduj Oj ty, wiosno psotna, uśmiechy rozdajesz w stawie lodem stajesz ciepła skąpo dajesz Oddechem narodzin ledwo muskasz skronie drzew i przebiśniegów traw mizerne błonie Bazie wierzbom kleisz ptaki uczysz pieśni kiełkom obiecujesz że im pąki przyśnisz Tak ci ponarzekam boś ty próżna, zwlekasz we mgły hen uciekasz jakbyś mnie nie chciała Przyjdziesz do mnie pewnie drobnym kroczkiem, zwiewnie z wiankiem gwiazd nadziei wciąż łasa czułości Zostań ze mną na noc na ciepłe pieszczoty za moje tęsknoty zimowe sromoty Zostań na wieczory złote lecz samotne ty widzisz, że czekam Na ciebie za oknem Obiecam tkliwości bo ja wiem, że psoty dziewczyńskie zaloty tańczą w twojej głowie Nie pytaj, czy rzucę bo się ciebie uczę a już pokochałem zanim doczekałem Nie wybiorę innej młodej i naiwnej będę tobie wierny długo, bo do lata Dokładnie tak. To Debbie Harry w tej piosence była dla mnie inspiracją tego grzecznego wierszyka. Są równie niegrzeczne i uwodzicielskie.6 punktów
-
Gdy w końcu moja kwantowa matryca rozpuści się w świetle informacji bez pamięci, wymaże świadomość jak brudny deszcz, odbity od krzywizny lustra. Ona okrutnie boli, uderzona odbiciem. Ptaki giną w ogromie nieba zwiniętego w spiralę. Już nie powrócę.6 punktów
-
odlecieć z tobą jak ptak wznieść się pod niebo stamtąd w stokrotce dojrzeć jutro 3.2026 andrew6 punktów
-
Poliptyk: Cztery Pory Roku Haru Wiosną czeremcha A tylko to się liczy- O, sznur żurawi Życiodajny sok przepływa pod korą drzewa Natsu I oto prześwit Latolistek cytrynek Siadł na łopianie Siadł na łopianie Latolistek cytrynek I oto prześwit A łopian rozpościera się nad wodą przejrzystą Aki W spokojnym lesie Maślak sitarz i kuna Jak abakany I szyszka leci Fuyu Rudzik przycupnął Mroźny puch z nieba spada- Wszędzie blask i biel Łoś zostawia tropy w śniegu5 punktów
-
mówią przeszłości nie zmienisz ale masz wpływ na swoje akcje nie jest tak źle zawsze można coś zmienić w matrixie kropla drąży kamień nie siłą lecz częstym padaniem5 punktów
-
Cyfrowy alchemiku - uwięziony w kodach źródłowych - znów przeoczyłeś zapach lawendy. Suknia szeleściła tuż obok, lecz czułość nie zmieściła się w formacie. Algorytmy są zachłanne, osaczają myśli, meblują ci głowę. Słońce za oknem zamienia się w martwy piksel- zwykły błąd w obliczeniach. Jestem zazdrosna o martwą taflę ekranu. Bezduszna funkcja układa ci wersy o bliskości, a ja kulę się w kącie. Tęsknię za życiem, którego nie trzeba programować.5 punktów
-
Dekonstrukcja Nie jest dobrze samemu tylko być człowiekiem. Tylko samemu nie jest dobrze być człowiekiem. Dobrze nie jest być tylko samemu człowiekiem. Człowiekiem tylko samemu nie jest dobrze być. Człowiekiem być nie jest dobrze tylko samemu. Człowiekiem człowiekiem człowiekiem Nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie Dobrze dobrze dobrze dobrze dobrze Jest jest jest jest jest jest jest jest jest Samemu samemu samemu samemu Tylko tylko tylko tylko tylko tylko tylko Być być być być być być być być być Człowiekiem Nie Dobrze Jest Samemu Tylko Być. człowiekiem nie dobrze jest samemu tylko być. Być. Samemu. Człowiekiem. Nie. Jest dobrze Tylko... Tylko... Jest dobrze Nie. Człowiekiem. Samemu. Być. Być człowiekiem jest dobrze, tylko nie samemu samemu samemu Więc dlaczego nie chcemy być ludźmi?5 punktów
-
Bicie serca Kontrola emocji I myśli Po co wyście Tutaj przyszli? Zburzyć ład i porządek? Głód to dopiero początek...5 punktów
-
Dłoń boskości, dłoń człowieka Pracą dłoni świat ten stoi Dłonią twarz zakrywa śmiałek Co się drugiej dłoni boi Dłoń otwarta, dłoń zamknięta Zaciśnięta złością w pięści Dłoń pokoju, dłoń zwycięstwa W dłoń horyzont kraniec zmieści W pieniądz dłoń przyozdobiona Pęta w krawat naszą duszę Zamieniając życia - mogę Na wytarte śmiercią - muszę Ileż jeszcze serc uścisków Stłumi dłoń żelaznym chłodem Ileż pragnień zgasi, zdusi Ileż oczu przymknie grobem Nim się wreszcie w lot rozbudzą marzeń skrzydła Ikarowe... ? Póki życie ogniem płonie Zatrzymajmy dłoni trwogę, Choćby zdały się wysiłki Niczym prace syzyfowe Wzywam Was do zewu życia! Niech przymusy w każdej głowie Tłamszą muszę narzucone Rezonując serca - mogę! Porzuć lęki i zwątpienia, Nadwolności trudu trwogę Właśnie życie się zaczyna Krzyknij mogę! Głośniej, MOGĘ!!!5 punktów
-
Białym obłokiem, co po niebie wędruje, Królem, co krainami włada, Maszynistą, co pociągiem kieruje, Rosą, co na źdźbłach trawy osiada, Pawiem, co pióra ma kolorowe, Słońcem, co promieniami ogrzewa, Kwiatem polnym, chwastem dzikim, Tak wiele roli, a wciąż jestem nikim.4 punkty
-
To ja — błogość, ciepło, rozkosz. Uwielbiają, inni gardzą… Ja! Bardzo, mocno, więcej. Kuszę. Wiążę ręce, serce. To ja… dziką żądzą, karą. Inny wymiar — bramą, ścieżką. Ja! Przyjdź i spróbuj, wieczność. Bliżej — poznaj mą wspaniałość. Jestem ja! Znów będę czekać. Wszędzie, zawsze. Obiecuję. Zaklęć księga — znam na pamięć. Szczyt, przyjemność — mój testament. Moje imię… Po co pytać? Jeszcze trochę… paść i konać. Mróz i wulkan. Głosy milkną. Nigdy nie śpię. Jestem, będę.4 punkty
-
@hollow man @Lenore Grey @huzarc @wiedźma @Poet Ka @violetta @Trollformel @Whisper of loves rain Dzięki za Wasze reakcje :)4 punkty
-
@Wiechu J. K. Bardzo dziękuję! Dziękuję Ci za ten mądry, spokojny komentarz z nutą niepewności na końcu - to "obym się nie mylił" mówi dużo - masz nadzieję, ale jej nie idealizujesz Serdecznie pozdrawiam. :) @andrew Bardzo dziękuję! U mnie był zapach lawendy - u Ciebie jest zapach naszych ciał - konkretny, ludzki. I to jest mocniejsze. Ten powrót do realu "z konieczności" - to zdanie sugeruje, że rzeczywistość stała się czymś, do czego się wraca tylko wtedy, kiedy nie ma wyjścia. Nie z tęsknoty, nie z wyboru - z konieczności. Dziekuję za ten piekny wiersz. Serdecznie pozdrawiam. :) @[email protected] Bardzo dziękuję! Paradoks Moraveca pasuje tutaj idealnie, choć kiedy pisałam wiersz, nie myślałam o nim wprost. Ale to właśnie jest sedno tego paradoksu, prawda? Że maszyna bez trudu ułoży wersy o czułości, ale nie poczuje zapachu ani szelestu sukni obok. Bo to, co dla nas najprostsze i najgłębiej ludzkie - zmysły, obecność, ciepło - jest dla algorytmu nieosiągalne. I odwrotnie. Gamerzy i Black Haty - dwie strony tego samego świata- jedni żyją w wirtualu z wyboru i radości, drudzy z premedytacją i celem. Ale obaj wiedzą, że real bywa mniej wygodny. A "ale heca" - myślę, że to jest bardzo filozoficzne. Pozdrawiam serdecznie. @Rafael Marius @Łukasz Wiesław Jasiński Bardzo dziękuję! Serdecznie Panów pozdrawiam.4 punkty
-
Na początku wszystko wygląda jak koniec. Za mało czasu. Za mało powietrza. Za mało nadziei. Usiąść i czekać, aż wszystko się skończy. Czy wstać i zacząć. Nie patrz na całość, patrz tylko za horyzont. Znajdź wodę. Posadź życie w martwej ziemi. W pewnym momencie coś znowu się zepsuje, więc? Ale oddychasz, to jeszcze nie koniec. Bo nigdy nie jesteś sam. Więc działaj, kto Cię zatrzyma? Rozwiązujesz kolejny problem. Potem następny, i ... Pewnego dnia, znowu zobaczysz….4 punkty
-
Więcej warzyw i mniej ważysz.3 punkty
-
Chciałbym tylko... przesunąć dłonią po twoim śnie, tak lekko... żebyś nawet nie wiedziała, czy to jeszcze noc, czy już ja. Opuszkami palców, odnaleźć drogę od twoich włosów, do ciepła twojej skóry. Poczuć jak pod tym dotykiem, twoje ciało na chwilę zapomina o świecie. Powieki drżą, kąciki ust unoszą się, jakbyś śniła coś dobrego. Pachniesz snem. Chciałabyś się obudzić, ale nie możesz. Bo jestem tylko nocnym powiewem, który przychodzi, żeby na chwilę zostać w twoim oddechu. Nie budź się, zatrzymaj mnie, choć przez moment. Jeszcze... zanim znowu zostanę tylko snem.3 punkty
-
Na początku wszystko wygląda jak koniec. Za mało czasu. Za mało powietrza. Za mało nadziei. Usiąść i czekać, aż wszystko się skończy. Czy wstać i zacząć. Nie patrz na całość, patrz tylko za horyzont. Znajdź wodę. Posadź życie w martwej ziemi. W pewnym momencie coś znowu się zepsuje, więc? Ale oddychasz, to jeszcze nie koniec. Bo nigdy nie jesteś sam. Więc działaj, kto Cię zatrzyma? Rozwiązujesz kolejny problem. Potem następny, i ... Pewnego dnia, znowu zobaczysz….3 punkty
-
Piruety codziennej gazety ta normalna papierowa w codziennym wydaniu czasami miewała problemy w sprzedaniu z kioskiem wymieniała spojrzenia żartobliwie i bez oburzenia puszczała oczko do sprzedającego i chętnie była zabierana przez kupującego zazwyczaj bywała tania lecz wymagała w kolejkach stania lud potrzebujący słowa pisanego stać mógł w kolejce od rana samego ponieważ popyt był na nią tak wielki że nie potrzebny był rozgwar wszelki lecz przyszła pora wirtualnej gazety w sieci komputerowej i niestety ta wirtualna, elektroniczna, cyfrowa stała się wszechobecna, wręcz wyborowa jest szybka, błyskawiczna prawie bez problematyczna ale nie myślcie, że ta papierowa totalnie przeminęła nic z tych rzeczy, jeszcze nie zginęła ponieważ słowo pisane zawsze lubi być czytane czy to będzie WWW, cyber, ta nowoczesna czy ta papierowa, która jest ciągle współczesna3 punkty
-
kim jesteś? Twierdzisz, że się znamy? że byłaś zawsze w tym odważniejszym spojrzeniu dobrze, ułóż się jakoś bo tracę głowę Lenny Brat mnie znowu pośle na terapie na spowiedź już nie dam się namówić pieprzę to, to też twoja robota Lenny dla ciebie oni to jedno i to samo ciastko ten ten czy tamten, Lenny oni to nie muszelki nie idziesz po plaży, cholerna nimfo manko narobisz mi, bólu3 punkty
-
Poetycka wyobraźnia Tatuaż zdobi Twoją twarz. Tych tatuaży więcej masz. Pierwszy niewinny motylek przysiadł na policzku, umościł wygodnie, skrawka nieba szuka, do słońca chce. Pośród spojrzeń ludzkich zza chmur skrojone na miarę tych czasów marzenie nie przetrwa w sile wiersza. Wiem -:)….nudno Dobrze, że spotkałam „wydzierganą twarz”. Trudne czasy😊3 punkty
-
@wierszyki Agatko :) wierszyk ten nie jest prawdą objawioną, więc zakłada też, że nie wszyscy się z nim zgodzą w 100% ach :) Dziękuję 🌼 @Marek.zak1 zgadza się. Dzięki, również pozdrawiam @Berenika97 :) dziękuję @Poet Ka :) cieszę się:) Dziękuję @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję Waldku, również serdecznie pozdrawiam @Jacek_Suchowicz :))) @huzarc :) w rzeczy samej Dzięki @[email protected] :)) Również pozdrawiam Grzesiu i dziękuję @Myszolak :) dzięki3 punkty
-
Jak uwierzyć, w rzeczywistość mam? I że daleki, po horyzont świat? Kiedy zamknąłeś mnie ciasno, W labiryncie, własnych strachów. Dziś dostajesz ciszę na usługi. Dziś już wiesz. Jak to jest, gdy echo gra. Wiadomości co wilżą oczy. Turbulencje, normalna sprawa Ma je każdy pilot w świecie. Wiele rzeczy psuje stabilność. Odwaga to powinność Lecz, nie u ciebie. Wszystko, odchodzi z lawiną I nowe się szczyty piętrzą. Pod słowem o nowym tonie. Żyję, w zapomnieniu o tobie. Złamane serce, jest okej. Gdy oderwiesz się od ziemi. Nagle drżysz, ciśnienie skacze szalone, Jak niepewność w sprawy utajone. A gdy cię olśni, słońce nad chmurami. Gdy zobaczysz, świat wspaniały. Gdy się ludzie, staną mrówkami. Złamane serce, zginie za zasłonami, Tak jak zginąć powinny twe strachy. Gdy cię trzymałem za rękę nocami Leczy ty wolałeś w izolatce paść. I w ciszy obserwować zza rogu. Lecz wiesz co? Jest dobrze. Złamane serca są okej. I znikają, w pyle świata wielkiego. Więc trzymaj się niemy druhu. Obyś nad chmury wzleciał i ty.3 punkty
-
Lubię gdy wieczór drzwi otwiera gdy jego cienie się ukrywają Uwielbiam wieczory pełne tajemnic ich myśli które do snów pukają Lubię wieczory ozdobione pełnią ich gwiazdy które na życiu się znają Kocham wieczory bo to po nich coś do dnia otwiera jasne bramy Lubię tę porę to w niej nadzieja się tli do uśmiechu i miłych łez3 punkty
-
@Wiechu J. K. Świetnie uchwycony duch tamtych czasów - kolejki przy kiosku, to mrugnięcie okiem między gazetą a sprzedawcą. A zakończenie bardzo mądre - słowo pisane nie pyta o nośnik, ważne że jest czytane.3 punkty
-
@Wiechu J. K. -------------> @Poet Ka, @wiedźma, @Berenika97, @monon, @EsKalisia, @leszek piotr laskowski, @hollow man i @Łukasz Wiesław Jasiński Dziękuję! **********************3 punkty
-
51. Miasto, które nie tonie (narrator: hypaspista) 1. Tyr na wodzie — wyspa, co zapomniała, że korzeń ma w dnie. 2. Morze — ich mur, ich modlitwa, ich złudzenie. 3. Duma jak sól — czysta, zanim nie spadnie deszcz. 4. Każde „nie” jest piękne, dopóki nie kosztuje krwi. 5. Król nie mówił nic. Cisza pachniała jak przysięga. 6. Widziałem ten wzrok — to nie był gniew, to był głód. 7. Wtedy pojąłem — dla niego nie było różnicy między ziemią a morzem. 8. Jeszcze śmieją się z brzegu. Wkrótce nie będą mieć brzegu. cdn.2 punkty
-
W ułamku chwili małej wiary wzleciałam ptakiem ponad mgły złość przemówiła gdy na fali spojrzałam w przestrzeń burz zacisza. Nie jestem ptakiem zniewolonym miewam zmysłowe, lekkie sny głęboko wierzę w ideały, w LUDZI … gdy prawda w nich się tli. Manipulacji nie rozumiem a hipokryzją brzydzę się gdy tylko wierszem mówić umiem i odczytywać wiersze chcę. Otwieram myśli korytarze skorupka nie ochroni mnie dzieląc się sobą, nie wymażę mętnych, złośliwych ludzkich cech. Nie będę ptakiem, który spada złamane skrzydło szybko wzrośnie wciąż wierzę w siłę tej poezji, która uniesie mnie ku wiośnie. Zakaz czytania i komentowania.! Tobie.! 🫣Ty sobie przeczytaj…2 punkty
-
On - uosobienie spokoju, powagi, równowagi i porządku. Zawsze prawdomówny - kiedy czegoś nie wie, to po prostu milczy; a w umyśle docieka sensu i drogi prowadzącej do niego. Zawsze można na niego liczyć. Stanowczy. Opanowany. Ona - trzpiotka. Wciąż szczebiocze :) Trochę tu trochę tam, trochę z tego trochę z owego. Jest na łące, raduje ją słonko i kwiaty a za chwilę zamyka się sama w pokoju i płacze, bo ciemno, bo zima, bo miłości nie ma... Logiki u niej tylko ciut ciut, woli hasać po chaosach, paradoksach, metaforach i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Kocha zmieniać zdanie i fatałaszki. Raz z rymami a raz bez. Wersy raz krótkie a raz długie. Kiedy ma wenę to potrafi nawet i poemat choć lubi bawić się też krotochwilkami i uszczuplać słowa do minimum (np. do trzech :)). Ładnie śpiewa i czuje harmonię; bywa, że jej głos brzmi jakby nie z tego świata... Czasami się spotykają - Pan Matematyka i Panna Poezja. On potrzebuje jej radości (choć ona czasem się też złości;)), swobody, luzu. Piękna oczywiście też bo Panna Poezja ma powab i czar (oj, umie czarować :)). Ona natomiast szuka u niego wytchnienia, uspokojenia rozedrganych nerwów, stałości i pewności. On pomaga jej liczyć zgłoski, tak, by była bardziej uporządkowana. Pilnuje jej strof i wersów, by nie wichrzyły się za bardzo na lewo i prawo. Ona głaszcze go po zbolałej niekiedy od wielkich matematycznych problemów głowie i delikatnie łaskocze mu policzki by choć raz porządnie się zaśmiał! Lubią się i nawzajem podziwiają choć nie jest to stały związek, raczej romans. Czerpią z siebie od czasu do czasu ale potem każde wraca na własne poletko - Pan Matematyka do swojego biurka, gdzie wszystko ma w najlepszym porządku, policzone i zmierzone, jak nie teraz to na pewno w najbliższej przyszłości. Bo Pan Matematyka wierzy w siebie - że swoją logiką opanuje ten świat. A Panna Poezja wróci do swoich różowych i błękitnych pieleszy (czasem też czarnych ;)) i będzie marzyć, marzyć, marzyć... O tym świecie i wszystkich innych, nieskończonych... Pozwolą sobie odejść od siebie bo oboje kochają wolność. Poza tym... znów przecież kiedyś poromansują :)2 punkty
-
@Berenika97 Poznałam w pracy człowieka uzależnionego od sieci. Jak zabrano mu do niej dostęp, chciał odebrać sobie życie. Twój wiersz dotyka tego problemu, bo również jest to jeden z powodu rozpadu więzi międzyludzkich. Bardzo dobry tekst! Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
plusy ujemne plusy dodatnie a mógł z godnością ze sceny zejść ale przekreślił siebie dokładnie i teraz tylko pośmiewiskiem jest pozdrawiam2 punkty
-
Zjawiłam się raz. To prawda. Nie pamiętasz mnie. Umarłam. Przebita włócznią. Dlaczegóż ja otrzymałam tak okrutną śmierć? Ja tylko byłam nic nie znaczącą postacią w tym dziele. Dlaczego umarłam? W takim razie… Byłam kimś ważnym? Dlaczego zostałam wybrana? W takim razie. Byłam kimś ważnym. Autor mnie wybrał. Nawet tacy jak ja. Mamy rolę.2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz Masz rację, w fikcji tkwi ziarno prawdy, ukryty sens, co przenika wzrok. Lecz choć w swych wierszach badam te wady, w prawdziwym świecie pewny mam krok. Do kłamstw nie ciągnę, myśl bywa wolna, bo godne życie to twardy grunt. Wyobraźnia do psot jest po prostu skłonna, to tylko w słowach mój mały bunt.2 punkty
-
@iwonaroma Ten wiersz działa jak lustro - najpierw zbiera wszystko w jedno, potem rozdziela z powrotem. I ta odwrócona kolejność słów - to architektura. Cofa nas do początku i pyta, czy rozumiemy więcej. Forma i treść mówią jednym głosem. Bardzo przemyślane.2 punkty
-
współczuję że tak postrzegasz świat ludzie w większości są bardzo dobrzy czasami kłamią i to jest fakt a czy ty kłamstwu umiesz się oprzeć/ Pozdrawiam2 punkty
-
Wszyscy mamy, ale tylko niektóre się później łączą, a i tak nie wiemy które, bo jak z teorii chaosu gdzieś zatrzepie skrzydłami motyl, to burza będzie, ale nie wiemy, czy w Warszawie, czy w Nowym Jorku. Pozdrawiam2 punkty
-
Bardzo ciekawy ten wiersz Iwonko. Bo nawet "wszyscy mamy" też ma brzmienie emancypacyjne" i w zasadzie ładnie i bliskie mi bardzo wytłumaczenie, ale jednocześnie Absolutnie nie. Ponieważ dziś chcą nam świat urządzić dla osób, które identyfikują się tak lub tak, i gdyby nie dopadło tego szaleństwo, byłaby to piękna bajeczka. Wierzyć w Boga to nie to samo co wierzyć w osobę Ale wiersz jest bardzo udany wg mnie 🌼 (Dlatego nie wszyscy).2 punkty
-
Milczenie gór jest jak krzyk miażdżonego żywcem śniegu, jak skrzepłe lodem cienie chmur, nieruchome, w martwym biegu. Milczenie gór jest jak w śmierć zamieniona mgła, jej szum, jak trzepot zszytych mrozem rąk, i wiatr rozpruty o biegun. Może kiedyś nieba spadły w ciepłe ślady bosych stóp, kamień wytrysł płaczem ziemi w kształty jak zburzony grób. Teraz puchną szare śniegi, są jak strzępy starych kłów, są jak strzaskane o szczyty skrzydła rajskich ptaków.2 punkty
-
Wybacz, że cię zawiodłem, że nie dałem rady stać na własnych nogach. Wybacz, że cię opuściłem, ale decyzja nie była tylko moja. Przepraszam za stracone chwile. Przepraszam za te lata izolacji. Przepraszam, że się pogubiłem i że wcale nie miałem racji. Tak. Tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem. Nigdy nie było łatwo i to od samego początku. Ja za dużo czułem i nie potrafiłem pomóc nikomu, nikogo zadowolić. Jedynie rozczarować. I wcale już nie chciałem wracać, wracać w te zatrute ściany, ale jakoś musiałem dawać sobie radę i niczego nikomu nic nie zdradzić. Nigdy nam się nie przelewało i to także z mojej winy. Nie potrafiłem jednak się dopasować, przygnieciony i bezsilny. Nie zapominałem jednak nigdy i każdego dnia się starałem. Życie boleśnie zweryfikowało wiedzę, emocje i to z kim, kiedy gadałem. Tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem. Tak bardzo. Tak bardzo nie chciałem być z tym wszystkim sam. Sam. Wybacz, że cię zawiodłem, że nie dałem rady stać na własnych nogach. Wybacz, że cię opuściłem, ale decyzja nie była tylko moja. Przepraszam za stracone chwile. Przepraszam za te lata izolacji. Przepraszam, że się pogubiłem i że wcale nie miałem racji. Tak. Ja naprawdę chciałem mówić wspólnym głosem. Związałem przecież całe poszarpane życie z twoim własnym losem. Cieszyłem się chwilami, powoli budowałem, bywałem odcięty, ale zawsze z tobą nawet jeśli tylko całkiem sam. Sam. Czy tak powinna wyglądać miłość? Czy świat to wybaczy? Tak bardzo chciałem ciebie ochronić, ale nie dawałem rady. Aż musiałem się wynieść i wszystko pozostawić. Cała reszta to już adwokaci i nie bałem się wszystkiego stracić bo najważniejszy jest twój promień, uśmiech i dłoń ciepła. Wszyscy siedzieli w sali a ja z tobą na schodach bo nie interesowała mnie ta głupia walka o nic nie warte pieniądze. A ja tak bardzo chciałem mówić wspólnym głosem. Wybacz, że cię zawiodłem, że nie dałem rady stać na własnych nogach. Wybacz, że cię opuściłem, ale decyzja nie była tylko moja. Przepraszam za stracone chwile. Przepraszam za te lata izolacji. Przepraszam, że się pogubiłem i że wcale nie miałem racji. Przepraszam też za dzisiaj i na tym nie przestanę. Przed nami cała przyszłość nawet jeśli nie łatwa to i tak pójdziemy ramię w ramię.2 punkty
-
"Nie głupi but z lewej nogi" Mówi trampek z prawej nogi: – Mądrzejszym ja od lewego! Niedowierza mu ten z lewej, więc go pyta: – A dlaczego? – Jako lewy też żem ważny, w piłkę gram i biegam żwawo, do skakania i tańczenia, idę w lewo, idę w prawo! Z wielką pychą prawy rzecze: – Siłę mam, bośmy liczniejsi! Mniej świat liczy lewonożnych, to dowód, żeśmy mądrzejsi! Trampek lewy, choć zdziwiony, mądrze zapytał prawego: – Co ma tutaj ilość osób do afektu tak płytkiego? Mądrych królów, prezydentów, zawsze mniej niż zwykłych ludzi. Wszyscy o tym dobrze wiedzą, nikt większością się nie łudzi. W nerwy popadł trampek prawy, sznurówkę swoją poprawił i w złości kopnął lewego, że aż język ten wystawił! Wtedy zszokowany lewy przerwał rozmowę z kolegą. Widząc, z kim ma do czynienia, nie tłumaczył już niczego. Logicznością schodźmy z drogi ludziom olbrzymiego ego, toczonym pychą od wewnątrz, większą od mózgu swojego. — Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
1 Wróciła do domu około dwudziestej drugiej. Była wykończona. Zrzuciła z siebie przemoknięty płaszcz, odkładając go na wieszak. Schowała parasol do kosza. Zniknęła za drzwiami sypialni, unikając tym rozmowy ze swoją młodszą siostrą, Florencją. Objęła i przycisnęła do twarzy poduszkę. Wypuściła z siebie powietrze. Wpatrywała się w zdjęcie, oprawione w ramkę, wykonane z jasnego dębu. Fotografia przedstawiała Anna jako dziecko, stojącą obok mężczyzny w podeszłym wieku. Ania uciekła spojrzeniem w poduszkę. Przez godzinę próbowała zasnąć. W końcu się jej udało. Poczuła ulgę. Przez jej ciało przepłynęło hormony szczęścia. Nastąpił kolejny dzień. Promienia rozświetliły twarz kobiety. Zrzuciła kołdrę z siebie. Upadła kawałkiem na podłogę. Poczuła delikatne zimno po swoich nogach. Odwróciła się i spojrzała na samą siebie w lustrze. Poczuła dziwne obrzydzenie. Niejasne i niepewne. Nie rozumiała dlaczego tak wyglądała. Wreszcie doznała olśnienia. Znalazła się w śnie, lecz nie swoim. Piknęła się małą igłą, która często wykorzystywała do szycia ran, które zgarniała podczas zabaw z jej siostrą.2 punkty
-
@Stukacz Bo blask ten, choć daleki, Wciąż w oczy kłuje, I pod powieką powieki Światło maluje.2 punkty
-
Czuję woń, Twoją dłoń. Błysk, światło. Twoją postać tylko — szaleństwo. Biję szkło, jestem sam — przekleństwo. Idę wciąż, masny słoń. Kalectwo. Czemu pamięć mam tak zawziętą? Chcę coś, cokolwiek… swój krzyk słyszę. Zawsze patrzę w Twoją stronę. Wiem, że jesteś — westchnień prawdą. Wiem, że gdzieś daleko… z Tobą. Sumień drogą, tylko z Tobą.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne