Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2026 w Odpowiedzi
-
Młody na ławce Przygnieciony ciężarem Z tramwajów z autobusów wychodzą ludzie Patrzę na tłum Staram się uchwycić twarze Idą naprzeciw przeznaczeniu Którego nikt nie zna A które jest wiadome Powiew wiosny Może go czują Może czują ciężar ale muszą iść dalej Krótka rozmowa Ale też muszę iść Powierzam go nawet nie za bardzo wiem Komu9 punktów
-
8 punktów
-
na polu przy ruczaju w ciszy spokoju coś ściska mnie w gardle w tych ciemnych czasach na wdechu bębny wiatrów czaruję dłonią w drżeniu przenoszę na twoją skórę i kiedy jesteś bliska wszystkim moim myślom wznosimy się nad wczesnowiosenne karmelowe trawy7 punktów
-
zrozumieć ciszę brak słów to nie czytanie z chmur to rozumienie na tych samych falach cisza nie jest niema ani ślepa nie jest poddańcza potrafi być bohaterska smutna radosna mówi często więcej niż ...słowa mówimy wiele zbyt wiele a ty ty bądź cichych szeptem bez słów 3.2026 andrew5 punktów
-
Czy możesz napisać historię na nowo bez dżumy zwiędłych kwiatów i ołowiu wrysowanego w ukosy deszczu Na moście dnia i nocy dotyku i bólu Ostatni po nas czas zamknie myśl w kamieniu Kto przyłoży do nich ucho skoro dźwięk nawet echem niewybrzmianym w powietrzu w łuku słońca zastygnie jak truchło cienia5 punktów
-
Drzewka mają piętra jak spodki. O ten biały — granat serce skrwawił. Niebo młóci wróbelek, a jego dziobek wiotki — pada cieniem dzioba albatrosa. Jako smagłe klucze wiolinowe, wśród tonów zmierzchu, kołyszą się lilie. — Trawa już tak urosła? — Zaraz olśni rosą. — Lecz kto zostawił w trawie — różyczki cukrowe?5 punktów
-
Demon powiedział, że zabierze mnie do domu, Do krainy bladej i cienistej, na wpół zapamiętanych Wzniosłych schodów i tarasów, obmurowanych Z balustradą z marmuru, od nieba ogromu, Gdy u stóp labirynt kopuł ciągnie się w dali I wież obok wież wzdłuż wybrzeża postawionych. Jeszcze raz, powiedział mi, stanę oszołomiony Na tych starych wzgórzach, słysząc szum morskiej fali Wszystko to obiecał i przez wrota zaćmienia Poniósł mnie pośród chlupotu jezior płomiennych I krwawo-złotych tronów bogów bezimiennych Przed bliskim swym losem wrzeszczących z przerażenia. A potem czarna zatoka, szum morza i mrok: - Tu był twój dom - zadrwił, - kiedy jeszcze miałeś wzrok! - I Howard: The daemon said that he would take me home To the pale, shadowy land I half recalled As a high place of stair and terrace, walled With marble balustrades that sky-winds comb, While miles below a maze of dome on dome And tower on tower beside a sea lies sprawled. Once more, he told me, I would stand enthralled On those old heights, and hear the far-off foam. All this he promised, and through sunset’s gate He swept me, past the lapping lakes of flame, And red-gold thrones of gods without a name Who shriek in fear at some impending fate. Then a black gulf with sea-sounds in the night: “Here was your home,” he mocked, “when you had sight!”5 punktów
-
Rzucasz mną sumienie i wzniecasz ogień płoną mi żebra splamione czerwienią win Umysł wierci się zamknięty w ciemnej klatce dławi się oddechem na każdym rogu myśli Rzucasz mną sumienie i pytasz: Co gdyby? tyle otwartych pytań czeka bez odpowiedzi5 punktów
-
E, tam jednego! Dam na konkurs globalny🤣 Dzięki i pozdrawiam! Jeśli to płacz ze szczęścia, to miło mi, bo lubię, jak moje teksty bawią (ale też trochę uczą), ale bawią😝 Dzięki i pozdrawiam! W dobie równouprawnienia panie naprawiają auto, a panowie myją sedes😄 Dzięki za podobanie i pozdrawiam! Łoj, bardzo daleko mi do tak wybitnego nazwiska, ale dziękuję i pozdrawiam🙂 Jak berety :] Dzięki i pozdrawiam! Dzięki i pozdrawiam! Dzięki wielkie i pozdrawiam! A w życiu! On ci mój do grobowej deski😀 Dzięki i pozdrawiam! Dzięki i pozdrawiam :)) Wszystkie chłopy są fajny, ale swój własny jest najlepszy :)) Dzięki i pozdrawiam! Dzięki i pozdrawiam! Mogłaby zaśpiewać Stanisława Celińska, ale Suno chyba nie dysponuje podobnym temperamentem :)) Dzięki i pozdrawiam! Miło, że wierszyk wywołał uśmiech :)) Dziękuję i pozdrawiam! @hollow man i @Myszolak Dziękuję Wam🙂 i pozdrawiam🙂 i @KOBIETA Dziękuję i pozdrawiam🙂5 punktów
-
Jan co mieszka we wsi pod Markami jada tylko potrawy z grzybkami. Mówi, że dzięki grzybkom, może się bardzo szybko skontaktować ze swymi przodkami.5 punktów
-
Już od rana po wsi gonią z drewnianymi kołatkami. Hałasują nutką hożą, jakby byli obłąkani. Tarabanią do drzwi dziewczyn, garnki tłuką i się śmieją. Na piecyku smalczyk skwierczy – garkotłuka czcząc nadzieją. __ W połowie Wielkiego Postu wypadał dzień, w którym można było sobie nieco pofolgować. Był to dzień radosnego „przełamania” surowych zakazów. Młodzież, hałasując kołatkami i tłukąc gliniane garnki o drzwi domów panien na wydaniu, obwieszczała bliskość Wielkanocy i nadejście wiosny.4 punkty
-
Jest przekonany, że Ziemia to tylko nowotwór wyrosły na jałowej tkance nicości. Ciało i świat to ta sama pomyłka - złośliwy podział, który nie zna litości. Nienawiść ma u niego zapach czarnej żółci i ostrego ozonu z korytarzy bez wyjścia. Rozmowy to tylko szkielety słów, które nie zdążyły nabrać treści. A hiobowe wieści - wyniki i diagnozy ściekają po szybach jego krótkich dni jak tłusta, gęsta rtęć, której nie zmyje. Każda sekunda jest cięższa od metalu. Chciałby wyć o okruch litości, lecz Niebo jest głuche, obojętne i gładkie niczym tafla lodu, pod którą uwięzły wszystkie odpowiedzi, zanim padło pytanie.4 punkty
-
Odpływamy Odpływamy W naszych snach I giniemy W słonych łzach W słonych łzach Na falach Unosimy się Unosimy się Już nikt Nie słucha mnie Już nikt Nie słucha cię Odpływamy Odpływamy W naszych snach I topimy się W słonych łzach Topimy się!4 punkty
-
cień z natury tęskni za iskrą w teatrze uwagi kradnie ją podstępem pośród gestów i szeptów jak złodziej ognia by potem krzesać z cudzego światła własne, drżące przedstawienie4 punkty
-
W symbiozie wachlarze natury a to już tyle lat odkąd byliście małymi światełkami w chmurne dni - czas zerwał się z cugli - dzisiaj samodzielnie witacie świty a gdy jesteśmy razem zachęcacie głupawką do kradzieży koni i w jednej chwili znika lęk przed galopem po lesie - odgłosy i słowa a moja uwaga w drzewach dzięcioł stukiem nawołuje wiosnę wystraszone korniki skrobią - o shit - ślimak ślimaczy się na karpinie obok niego skaczą żabki poddasze leśnej altany tęskniło za ciepłem pająki tkają nowe sztucery by ustrzelić choćby kilku muszek po mrozopauzie pora na porządny posiłek - w zagłębieniach schowały się przed słońcem zwały śniegu nieopodal ruda kitka... przypomina sobie gdzież to jesienią schowała... - spójrz na mamę czy ona nas słucha... - słucham i... słucham też... przy okazji... Tyci i Dallas wymienili między sobą znaczące spojrzenia oraz... uśmiech marzec, 20263 punkty
-
o brudzie, lepkich dłoniach i miłości, a potem powiesz, że mnie potrzebujesz, więc o obawach, zabawach w zamian, stopach o nieba zbrukanych i ból, bo boli, rozkurwia serduszko niedomykalne. dociska, połamię na tym słowa... o miłości? jak? bym chciała i jak mogę. o miejscach z tobą, od i dla ciebie, o wszystkich ptakach kluczących nam w głowach, jak wtedy, gdy jesteśmy bardziej niż żywot motyli.3 punkty
-
3 punkty
-
Chodź. Zrobimy coś zupełnie innego. Zaczniemy lepić garnki z gliny, Wypalać je w piecu ogniem żywym. Przyjdą cieplejsze jesienie i zimy. Znikną nierówności, Unikniemy rutyny. Gdy pojawią się nowe szczeliny Te bardziej nasze - świadome, złotem zalepimy. Niepowodzeniem ozdobimy życie - i błyszczeć będziemy. - Kapirinia3 punkty
-
zachód słońca zaćmienie księżycowa pełnia niebo pełne gwiazd drzewa szumiące echo i mgła twarz uśmiechnięta kwitnący kwiat nadzieja która puka do drzwi miłe słówka ptasi poranny śpiew miłość która umie tulić to wszystko klamrą spięte jest cudowne piękne dlatego warto żyć być świadkiem tych chwil którymi częstuje świat3 punkty
-
wszedł w jesień z plecakiem wydarzeń wiosny i lata z plecakiem smutków a z nową nadzieją z czyjegoś koszyka każde jabłko zjadał by czyjeś zmiąć serce jak pomięto jego właściwie nigdy nie siądzie na krześle z perfekcyjnie struganego drewna w kawiarni niemodnie wiersze odśpiewa by zwątpić czy wierszy takich potrzeba czasem żałość łapie go na chwilę a niekiedy ma jej wreszcie dosyć ogień płonie więc go gasi białym winem lecz ze zgliszczy zawsze wschodzą wrzosy dziś za oknem mgła swobodnie pływa a swój plecak zdjąłem gdzieś za wrześniem chyba 30 XI 20243 punkty
-
@Berenika97 Bereniko serdecznie dziękuję za uznanie dla wiersza:):) @Nata_Kruk Dziękuję Natko:):) @KOBIETA To prawda, być sobą najważniejsze:):)dziekuję:) @Charismafilos Dziękuję serdecznie:)3 punkty
-
@amo71 Chętnie poprawię warsztat, ale gdzie i jak? @Charismafilos Tak mi się akurat przyśniło, prawie jak baba w babie, czyli matrioszka... @violetta dziękuję za podzielenie się uśmiechem spod lampy @huzarc dziekuję, nieobecność boli na jawie, a we śnie może być radosną obecnością @Berenika97 Tak wlaśnie też się zastanawiam. Nie doceniamy obecnje chwili, zawsze coś nam nie pasuje, a potem żałujemy, że keidys nie byliśmy obecni, dopiero wspomnienia nam to uświadamiają, kiedy jest już za póżno.3 punkty
-
Ogarnęła mnie nagła chęć. Nie panowałam nad sobą. Zeszłam na ziemię. Ogarnęła mnie boska siła. Opuściłam głębokie wody. Przekroczyłam leśne krzewy. Pamięć niech mnie prowadzi do Wielkiego Niedźwiedzia. Śpi. Chucha i bucha. Obok niego leży Niedźwiedzica. Na dole śpią maleństwa. Łzy mi poleciały, gdy ich ujrzałam. Nie powinnam czuć. Jestem dziewczyną z jeziora i lasu. Jestem martwa. Jestem nieogarniętą niespełnioną zemstą. Nie chcę dopadać nieprzytomnej zwierzyny. Wystarczy mi fakt, że będzie cierpiał wszelkie bóle. Jak odnajdzie się tam, gdzie trafi. Miód na moje serce. Zaśpiewam wam nutę. Wsłuchajcie się w nią małe dzieci. Posłuchajcie szum jeziora. Wsłuchajcie się w powiew lasu. To ja i mój koniec drogi.3 punkty
-
przemijanie prawie niezauważalne bez kształtu jest oddechem ziemi kawalkadą codziennych odkryć przepływa trzymając własny kurs droga istnienia oscyluje w granicach błędu gotowość akceptacji eksperymentu pozwala by zielone światło oświetlało zieloną trawę2 punkty
-
miłość to brama piękne okno na świat ona strażnikiem tego co się śni to uśmiech i łzy miłość to kochanie to prawda która wciąż się tli miłość to nie pogrzeb ani czas trudnych chwil to niebo pełne gwiazd oraz czułych słów miłość to kwitnący sad to las pełen wzruszeń tak moi drodzy taka jest miłość radości czas2 punkty
-
jadę pociągiem przyglądam się podróżnym a moja ręka liczy sylaby chcę ułożyć haiku o zagubieniu i smutku pani która rozsypuje łzy zastanawiam się dlaczego płacze wreszcie wyciąga książkę "życie po zdradzie"2 punkty
-
"Brudny testament" Wampirzy szum nocnego miasta... Tam, gdzie ta głucha cisza narasta, gdzie nie dociera zgiełk metropolii, gdzie serce ujdzie z pęt swej niewoli, a rankiem cię przywitają ptaki – tam azyl jest jeszcze życia jakiś. Lecz ile miejsc tych jeszcze zostało? Maszyn kleszcze tną ziemskie ciało, niszczą przyrody dziewicze piękno, by wznieść sterylność – zimną i mętną. Trumny z betonu, stali i żelaza, postępu chciwa, pełznąca zaraza. Cementu płaty, co niby kwitną, dławią naturę warstwą granitu. Duszą się resztki istnienia w pyle, pod kostką bruku, co wszędzie go tyle! W imię „czystości” szklanych tarasów wznosimy pomniki złych naszych czasów. Już tam nie słychać ptasiego śpiewu, cieszy sterylność, bez cienia gniewu. A nocą wampir – ten szum bezduszy – wpełza do mózgu, wypełnia uszy. Przenika gęsto, ssie resztki zmysłów, wampir miastowy, potwór przemysłu. To nałóg chory, to opętanie w zamian za płytkie rozumowanie. Choć ptaków śpiewu już nie słuchamy, lśniącymi miastami się przechwalamy. Lecz w tym pyszalstwie tkwi ziarno zwątpienia: - brudny testament naszego sumienia. – Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
Dawno temu bardzo bałam się śmierci był to paraliżujący strach zwłaszcza przed nocą o niej myślałam wypatrywałam czy stanie w drzwiach przyszła do innych i ich zabrała a ja dalej się bałam duchów no bo przecież ci co odeszli duchami byli nie to żeby chcieli mnie skrzywdzić nie nie krzywdzili tylko odeszli tam nie wiadomo gdzie drobne gesty szybkie spojrzenia lecz tylko w głębokim śnie wszystko niejasne pod znakiem cienia pozostawiało po sobie mroczne przeczucie że tuż za rogiem czai się ona i kiedyś przyjdzie przyjdzie na pewno ale nadchodził dzień a za dnia cienie bledną i nadszedł dzień jasny i długi z nową ożywczą nadzieją trwał jakiś czas powoli minął i teraz zmierzchu pora tak myślę sobie brachu czy wskrzesi ona znowu starego demona strachu2 punkty
-
Chciałbym znów powrócić tam, W strony, tak odległe nam. Za górami szczerbionymi gdzieś, Za lasami, zbyt gęstymi by przejść. Gdzieś tam pośród bajek stron. W wysokich wieżach żyją księżniczki, O dobrych sercach, co tępo czekają. Aż je głupie uratuje, książę z bajki. Jak naiwne i bezsilne są one, Lecz jakie serca mają szczęśliwe... W bajkach, gdzie smoki szaleją. Wszystko jak nici jest proste. Wystarczy iskra gdzieś w oku, Spojrzenie w deszczu, na polanie. Od razu zjawia się miłość i kochanie. Dziś, gdy zakochujesz się z chemią, Patrzysz w gwiazdy, mówiąc „ to jest to”. Nigdy nie wiesz, kiedy twój świat się zawali. A wspólne drogi wydrążą koleiny. Tylko w bajkach, żyją czyste miłości. Chcę utknąć w tym stanie barwionym, Gdzie nie czuć bólu i gniewu. Gdzie serce pozostaje uczciwe, Bez rysy. Lecz dziś tracę iskry, barw z mej twarzy. Nocami wracam do opowieści, I do czasów dzieciństwa. Gdzie zanurzeni w różu, Myśleliśmy, że wszystkich czeka, Miłość wprost jak z Disneya. Spalają kolejne strony za stroną. Topnieją woskowe twarze aktorów. Idealne w swych rysach w postawie. To nie jest świat fantazji, ni baśnie. Tutaj miłości są trudne, brutalne.2 punkty
-
2 punkty
-
@Marek.zak1 A to ci dopiero historia! :) Trzeba ostrożnie prowadzić interesy z Amerykanami. :) @Myszolak Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :)2 punkty
-
Słuchaj mojej historii. Zaczepili mnie o siódmej rano. Zaprosili mnie na ognisko nad jeziorem. Wśród nich był on. Mój diament. Mój najdroższy. Chciałabym być znowu żywa. Kochałam go ponad życie. Pragnęłam, aby podarował mi miłość swą. Dlatego tam poszłam. Uciekłam z domu. Chwila i nieżywa. Nie zjawili się. Nie byłam sama. Groźny i duży niedźwiedź. Ludzki taki. Otyły i śliniący się. Mówił do mnie różne rzeczy. Odebrał mi wszystko. Nie zdążyłam. Potknęłam się. Kamień w twarz. Padłam. Lepiej dopaść nieprzytomną zwierzynę.2 punkty
-
@Charismafilos tajemnym niech pozostanie Hurt-Detal, bo wszystkie cienie się zlecą i iskry przepadną ;) @Berenika97 cieszy mnie fakt, że ktoś poczuł to tak jak ja <32 punkty
-
Dwie linijki ogórków Zdanie pomidorów Kilka wersów marchewki Strofa cebuli Cały wiersz ziemniaków Topinambur prozą2 punkty
-
"Bluźnierstwo jest tuszem, którym spisuję legendę wyklętych" Na słodki szpik z dziecięcych kostek, przysięgam, że jej tutaj nie było. Choć to zaiste dziwne bo jest środek, parnego lata i ona sama wie o tym doskonale, że w trakcie nocnych, potężnych burz musi nam oddawać swe młode i dorodne wdzięki by zachować kunszt swoich prac. Ale nie widzieliśmy jej już kilka dni. A nie możemy opuszczać tej piwnicznej kryjówki. Nie żebyśmy bali się spotkania z ludzkimi sąsiadami, ale w niektórych mieszkaniach, czatują u progu psy. Ghule są sprytne, pomysłowe, chytre na złoto i wdzięki niewieście, ale słabo u nas z fizycznością. Garby, artretyzm i wystające z głodu żebra, nie dają nam szans w walce. Nawet niewielka psina to dla nas wielki problem. Chciałbym pomóc przyjacielu ale nie jestem w stanie. Ukłonił się grzecznie i zniknął w kratce odpływowej do kanału. Człapanie mokrych łap, poniosło się echem w głąb labiryntu ścieków. Nawet ghule wystrychują mnie na dudka. Wiedzą co się stało. Ale bez złota niczego nie wskóram. A nie mam już zbyt wiele czasu na pytania. Bo nie mam na nie odpowiedzi. Wyszedłem z ciemni, zatęchłej piwnicy i skierowałem swe kroki na ostatnie piętro, do jej niewielkiego mieszkania. Wychodząc ledwie przymknąłem słabo zamykający się zamek, teraz pchnąłem drzwi i wreszcie mogłem odetchnąć pełna piersią, wolną od smrodu, wilgoci i brudu królestwa ghuli. Mieszkanie było jasne, zadbane i wysprzątane. Pachniało jej gorącym ciałem i lawendowym ogonem perfum. W sypialni łóżko było starannie zaścielone. Żółta pościel w czerwone tulipany, wprowadzała kontrast dla reszty wystroju. Prace wisiały jak zawsze prawie wszędzie. Nie zaspokajało ich miejsce na ścianach czy suficie. Zostawiła otwarte okna. Wiatr strącił ołówki i kartki. Przewertował bezwstydnie strony jej pamiętników. Widział ją w pozach i czynnościach nie przystających do młodej damy a gorszącej, lubieżnej wiedźmy. Jej akty i sceny nocnych orgii, gorszyły wyobrażenie o stateczności kobiet. Te kartki żyły dzięki erotycznej magii, przyciągania męskich oczu. Obrzydzenie było na tyle wulgarne, że rodziło niezdrowe podniecenie tej szczególnej dewiacji zmysłów. Bronił się teraz z całych sił by odwrócić wzrok od nabrzmiałych piersi, ciała wygiętego w łuk spełnienia. Wręcz słyszał jej przeciągły jęk a potem krótki krzyk. Łapy demonów oplotły ją szczelnie. Języki spijały wilgoć a szczęki szukały najdelikatniejszych obszarów szyi oraz wewnętrznej strony, kształtnych ud. Kochał ten widok a zarazem nienawidził. Oddawała się im a potem rzucała się w jego ramiona. Wiedział od początku, że maluje te obrazy nie ze snu a z jawy. Przyznała mu się od razu. O dziwo zrozumiał a nawet budziło to w nim coś więcej. Widział nieraz jej kochanków. Te wszystkie demony. Wpuszczał do sypialni, rozradowane i spragnione ghule. A potem siadał przy kominku w salonie i spokojnie słuchał. Jak jej śmiech, przeradza się w serię jęków a one w krzyki spełnienia. Ostatnio pozwalała mu patrzeć. Być częścią jej tajemnego świata. I patrzył na każdy szczegół. I wiedział tylko tyle, że ją kocha. Bo tylko ona pozwoliła mu być sobą. Też był martwy jak jej kochankowie. Tyle że w środku. Nie miał serca, które cierpiało by na taki widok. Nie miał duszy, która uznałaby to za grzech. Był takim samym potworem. Dlatego korzystał z jej ciała na takich samych warunkach. A to dawało mu siłę by być coraz doskonalszym poetą mroku. Cel uświęca wszelkie środki. Ostatnio wspominała, że skoro ja zaakceptowałem i poznałem jej świat mroku to ona musi zrobić to samo dla mnie. Może i ghule nie wiedzą gdzie jest ale ja już chyba wiem i tylko oni mogą mi pomóc. Kolejne wejście do najniższych piwnic. Cegły były tu lodowate i mokre, pokryte mchem i grzybem. Posadzka była ubitym klepiskiem, autostradą dla szczurów i myszy uciekających przed szponami ghuli. Z absolutu mroku, dochodziły ciche zwodnicze szepty. Krople wody z uszkodzonych rur, uderzały o tafle błotnistych kałuż jak wystrzały. Poszczególne pomieszczenia zdawały się lochami na zamku. Pełno w nich było zapomnianych po wieki skrzyń, beczek czy worów. Gdzieniegdzie chrupnęła pod butem kość lub mała czaszka. Rozwleczone jelita, gniły spokojnie, znacząc drogę do mojego celu. Kilka razy zza zaułków posłyszałem warkot z zaciśniętej gardzieli. Ghule patrzyły z mrocznym zapadlisk i szczelin. Znali mnie, tylko dlatego nadal żyłem. Przeczuwali, że idę ku studni. Przepuszczali kogoś, kogo uważali za swojego. W pomieszczeniu ze studnią nie było nikogo a właz był dokładnie założony. Odkręciłem pokrywę i zajrzałem w głąb tunelu. Powietrze było ciężkie od gazów, fosforyzowało od nich delikatnie a jego woń nie miała dość ohydnego odpowiednika w świecie ludzkiej powierzchni. Już miałem zejść po niewielkiej linowej drabince osadzonej w osypującej się lekko ściance, gdy przestraszył mnie warkotliwy głos zza pleców. Pan widać chcę udać się do naszego świata, czyżby na jedną w nekropolii? Ghul miał lekko podejrzaną minę i ręce założone na piersi, jak nauczyciel, który przyłapuję uczniów na paleniu w szkolnej toalecie. Ubrany był jak to przedstawiciel tego gatunku. Fantazyjnie i groteskowo. Czarna marynarka pełna była dziur i zabrudzeń z krwi i ziemi. Była też o trzy numery za duża na jego skarlałą postać i chude barki. Do niej wybrał krótkie białe szorty pływackie, obnażające jego krzywe nogi Ghule nie nosiły butów. Miały nieproporcjonalnie wielkie stopy do reszty ciała i ludzkie buty były na nie zbyt małe i wąskie. Uwieńczeniem zatem był tweedowy melonik o fioletowym rondzie Równie wygnieciony i brudny co marynarka. Który z korytarzy zaprowadzi mnie przyjacielu na stary anglikański cmentarz na obrzeżach miasta? Mogę wskazać drogę. Idź za mną. Wskoczył szybko do tunelu i zaczekał na dole aż niepewnie postawię te kilka kroków po drabinie. Gdy byłem na dole, uśmiechnął się i ruszył w najdalej na lewo położoną odnogę korytarza. Powędrowałem za nim. Po niespełna godzinie spędzonej w tunelu. I wielu jego zakrętach oraz odnogach. Mogłem uczuć na twarzy uderzenie chłodnego acz świeżego powietrza z powierzchni. Ghul idący na przedzie na chwilę przystanął, podskoczył po czym zniknął mi z oczu. Skulony pełzłem do miejsca w którym zniknął i tym samym odnalazłem małą wyrwę w sklepieniu tunelu. Spłynęła z niej szponiasta dłoń i uchwyciłem się niej. Pociągnął mocno i zdecydowanie i już po chwili leżałem w bujnej, niekoszonej od wieków trawie, opodal grobu jakiegoś starszego jegomościa nazwiskiem Bryant. Nekropolia była zupełnie odludna, zapuszczona i zapomniana. Nie dziwne. Byłem chyba jedyną żywą istotą, która jeszcze pamiętała o tym miejscu. Był na tym cmentarzu grobowiec szczególny, który był mi natchnieniem w godzinach całkowitego wykluczenia i dotkliwej samotni serca. Spoczywało w jego marmurowej bryle o strzelistych ściankach i żeliwnych odrzwiach. Ciało przedwcześnie zmarłej córki pastora. Zmarła spadając z konia. Skręciła kark a zwierzę spłoszone przez ukrytą w krzakach zwierzynę jeszcze dodatkowo poturbowało jej ciało kopytami. Zgasła mając lat osiemnaście. W roku tysiąc osiemset siódmym. Czytałem jej swoje wiersze, czasami tworzyłem dla niej i zostawiałem rękopis wsunięty pod drzwi. Była mi bliska. Była mi natchnieniem. Jak rzekłem cmentarz był pusty, jeśli nie liczyć ghuli, dziwnie zebranych w zwartym skupisku, właśnie pod grobowcem dziewczyny. Patrzyli na coś w milczeniu, lecz nawet z tej odległości dało się wyczuć, że byli czymś mocno poruszeni. Drzwi grobowca były uchylone dość szeroko a ghuli było dwunastu. Mój kompan ruszył do swych braci, zerknął do środka grobowca i zamarł jak reszta. Omotany zwykłą ludzką ciekawością ruszyłem w ich stronę. Przepchnąłem ich lekko by zrobić sobie miejsce i spojrzałem w stronę kamiennego katafalku z trumną. Odnalazłem ją, gubiąc gdzieś po drodze swój rozum. Trumna była otwarta. Wieko zrzucono u podnóża schodków. Na czerwonym materiale leżał kościotrup dziewczyny. W objęciach nagiej zupełnie i rozpalonej pożądaniem akademiczki. Tuliła się do zmarłej. Ocierała o nią subtelnie. Jej dłoń baraszkowała między udami, pieszcząc się mocno. Jęczała głośno. Spazmy rozkoszy przechodziły przez jej zaczerwienione erotyczną gorączką ciało. Piersi pokryte potem o idealnie nabrzmiałych sutkach błagały o silny dotyk. Łono było mokre i śliskie. Oczy szły w górę czaszki ilekroć dotknęła najdelikatniejszej części swego łona. Drżała coraz mocniej i mocniej aż wreszcie przeszedł przez nią prąd spełnienia i padła z głośnym jękiem na wypełnienie trumny. Wtedy uniosła się delikatnie na łokciach i zaprosiła lubieżnie palcem całe grono podziwiające ją z progu. Ghule ruszyły z dzikim wyciem ku kochance. A ja odetchnąłem, zamknąłem drzwi i ruszyłem do niej. Tym razem decydując się na to by nie być tylko obserwatorem.2 punkty
-
@Łukasz Jurczyk Świetnie się czyta! Bitwa smakowicie podana. Kiedy król ucieka korona waży więcej niż złoto. Staje się balastem.2 punkty
-
@andrew cisza potrafi nawet szeptać lub gębę drzeć na cały świat by ją usłyszeć rozum zdeptaj nasłuchuj sercem i tak trwaj :)))2 punkty
-
2 punkty
-
@Omagamogakiedyś dodano dwa słowa (w nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji), ale bardzo znaczące - "lub czasopisma". :)2 punkty
-
@jan_komułzykant Bardzo dziękuję! Oby! Niektórzy są tak odporni, że zaprzeczają nawet istnieniu grawitacji. Mam na myśli np. polityków. Serdecznie pozdrawiam. :) @Wakss Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)2 punkty
-
Witaj - i tak trzymajmy - dzięki za czytanie - Pzdr. Witaj - szanuje twój komentarz - ten wiersz to stare dzieje - więc może tak było z tymi emocjami - Pzdr. Witaj - ja też tak sądzę - dziękuje ci serdecznie za ten komentarz - Pzdr.zadowoleniem. Witaj - dziękuje za ten pozytyw - owego jest już nie ma - Pzdr.serdecznie. @Andrzej P. Zajączkowski - @Rafael Marius - @huzarc - @leszek piotr laskowski - uśmiechem wam dziękuję -2 punkty
-
nie szukam prawdy ona obok jest uśmiecha się nie szukam prawdy wyraźnie ją widzę nawet gdy ciemno nie szukam prawdy mam na co dzień ozdabia sny nie szukam prawdy bo ona mieszka w moim sercu2 punkty
-
@Łukasz Jurczyk:) Nasze pieczęcie wciąż są z czystego złota. Odciskamy je w wosku z namaszczeniem, potwierdzając władzę nad ziemią, która do nas nie należy.2 punkty
-
są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie2 punkty
-
@Berenika97 Racja :) Cień wielkiego króla. Rozciągnięty na piasku, by ukryć małe serce. Prawda jest w rzece. Zimna i czerwona, nie potrzebuje heroldów.2 punkty
-
Bardzo udany wiersz. Przychylam się do sugestii Naty_Kruk. Dziękuję i pozdrawiam.2 punkty
-
@Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam2 punkty
-
Zanim twoje oczy zawładnęły mym światkiem Zanim próżność stała się światłem Zanim przemijania goryczy dni stały się żalem Zanim deszcz stał się szlochami Byłaś.2 punkty
-
są miejsca które nie leżą na mapie wymarłe adresy dzwonki i ludzie z okien wilgoć karmiąca grzyba trwa numer który odpadł od drzwi jak wybity ząb tam się nie wraca tam się rzeczywistość osuwa jakaś klatka królestwo pokątnej uryny gazeta z zeszłego wieku oddech za ścianą ciężki obcy jakby noc miała astmę pamięć tam nie działa i wyłącznik pamięć jak brud pod paznokciem był stół cerata kubek z wyszczerbionym brzegiem światło marne ale wystarczało żeby zobaczyć kto kłamie a kto tylko milczy najgorsze są drzwi one zostają najdłużej udają wyjście z sytuacji grając zapomnianą rolę przy ulicy nieważnej czuć zapach duszonej cebuli szarego mydła mokrego tynku ludzie niosą siatki gadają w bramie są takie miejsca których nie ma w mięsie pod żebrami czarne podwórka na których chowa się noc i wraca z cudzym milczeniem w ustach noszą mnie w sobie te adresy chodzę po zerwanych schodach przez sen tam wchodzę zapach starego dymu przez nagły skurcz wspomnienia lej pamięci wsiąka w zapadlisko wypukłe2 punkty
-
@finch Jakby przyszedł ktoś dobry, zrobił co trzeba i tylko wiersz zapamiętał jego obecność, tak po ludzku.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne