Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.03.2026 w Odpowiedzi
-
czy istnieje coś piękniejszego niż obraz kobiety w ogrodzie tak istnieje ogród w kobiecie a jeśli będziesz o niego dbać zakwitnie i oczaruje świat żywym bukietem17 punktów
-
Od lat utrwala pamięć na nietrwałym papierze paragonów. Żeby wiedzieć, kiedy kupił ostatnie mleko. W kuchni wciąż stróżują dwa kubki. Jeden, z pękniętą wargą. Drugi - gładki i pusty - relikwia dla gościa, który nigdy nie przyszedł, choć jego kroki wciąż słychać na schodach. Śmieci wynosi ukradkiem, o zmierzchu. Chowa przed światem dowody swojej obecności. W szklanym oknie telewizora żyją ludzie, którzy potrafią rozmawiać ze sobą dotykiem i głosem. Ścisza więc dźwięk, żeby nie przeszkadzać im w szczęściu. W szufladzie, pod stosem rachunków, trzyma list bez adresu. Złożony na czworo, jak skrzydła martwego motyla. Nauczył się, że nawet za ostatnie słowa będzie trzeba zapłacić. Wie, że kiedyś wyjdzie i nie przekręci zamka. Zostawi klucz w drzwiach - niech tkwi, dając pewność, że dom zawsze czeka, aż ktoś wreszcie wróci.16 punktów
-
Tonął Kursk To było ostatnie takie lato. Drewniany wóz kołysze się w zagajniku krzywych sosen, na skraju dusznego sierpnia, w piaszczystej lepkości liści, igliwia i dżdżownic — pejzażu, który już umarł. Ptaki wciąż były niespieszne, uchodząc za okno dnia, gdy malarz światła, domykając nabrzmiałe kłosy wyłuskane pozłotą z szumu traw wiecznych, jak zielone jeżyny, pozwalał się jeszcze głaskać po siwej brodzie. W radiu dźwięk syty, jak skwarki podskakujące na starej patelni, objętej palcami ognia, nie straszył przez obraz wydrapany paznokciem Boga. Ten grał letnią ulewą gromów nad lasem skąpanym rozgwiazdami drzew w ciemności deszczu. Nie było jeszcze globalnego ocieplenia, choć słońce paliło jak zawsze. Było zwykłe lato i dorastające sny.9 punktów
-
już nie ma dzikich boisk wszystko się zświerszczyło kwieciste spódnice naszych dziewczyn na które ochoczo kładliśmy głowy w płatkach sekund szczęśliwych jedynej takiej nocy baśniowej paproci miłość definiowały najprostsze rymy a wzajemność była czymś oczywistym gdy marzenia unosiły nas jak kamień wystrzelony z procy w zapachu zieleni zamyślony i pogodny chwytam krople wody i w szeptach deszczu czasem tam wracam8 punktów
-
🌺 Babka płesznik — to trenerka fitness z nią po prostu kwitnę 🌺 Babka zwyczajna — pomaga w leczeniu powiedz to bliźniemu 🌺 Baba ghanoush, Babka ziemniaczana, Babka łysa i Babka bycza — zaspokajają głód spożyj i też bądź zdrów 🌺 Babka drożdżowa i Babka piaskowa — osładzają trudy i dzień jest bezchmurny 🌺 AliBaba — oświeci zuchwalca: chciwość nie popłaca 🌺 Baba Jaga — naucza czujności gdy idziemy w gości 🌺 SkuliBaba — doprowadza do łez dla zdrowia z nami jest 🌺 CiuciuBabka — celebracja losu zamknij oczy: poczuj 🌺8 punktów
-
Słońce próbuje ogrzać moje zziębnięte kości, wsuwa się na siłę przez rękaw płaszcza. Niebo wnika w źrenice i zmusza do spojrzenia łagodniej. Wróbel na dachu głośno krzyczy o nieuniknionym i z wyrzutem patrzy na moją niewiarę. Wszystko krzyczy, że to już – tylko ja jeszcze nie.6 punktów
-
Kontempluję Dzień kobiet Ksiądz składa życzenia z ambony Mąż kupuje kwiaty Kochanek śle smsy Wnuczek rysuje całusy A szef obiecuje premię Siedzę sama w domu Z filiżanką kawy Fusy kleją się do podniebienia Kątem pluję Czekam na prezenty6 punktów
-
5 punktów
-
Zakochałam się dziś pod paczkomatem, jak oczy otworzyła się skrytka, robiąc małe - klik! Odsłonił się tablet, wraz z nim on, chłopak z oczami niebieskimi. Ale innymi... nieznanymi. Stałam oniemiała, aż zamknęły się drzwiczki. Inny, nietutejszy, jakby sam kurier z daleka go dostarczył, wziął zawiniątko i poszedł. Złapałam się za głowę. Do mnie z niedalekiej miejscowości przyszła paczka. W niej był liścik z podpisem - To nie koniec świata! - Co? Wyrzucając pusty karton, zrozumiałam - o tobie dzisiaj nie myślałam!5 punktów
-
Czy jest człowiek, który może powiedzieć o sobie WIEM KIM JESTEM ? Czy ktoś widział na dnie serca swego imię swoje? Czyj wiatr nam w żagle wieje? Gdzie jest ten magiczny eliksir czego się trzeba napić ,czym odurzyć by zagrać własną melodię? Tak wiele dróg przeszedłem, żadna nie była moja?5 punktów
-
pisać o śmierci to grzech czy nicość prawda czy kłam czy wypada o niej pisać gdy szumią drzewa gdy tęcza czy warto pisać o niej gdy miłość pachnie fałsz to czy nie czy warto pisać skoro życie się uśmiecha a może owe pisanie to chwila słabości nad tym co będzie5 punktów
-
,, Kiedy Bóg mówi, nie gardź Słowem Jego ,, Ps 95 słowo Boże jest jak woda która wytrysnęła ze skały wzmocniła życie I UWIERZYLI wygladamy znaków a ja TY czy nie jesteśmy nimi może nie każdy idealnym a jednak jednak potrafimy kochać podziwiać piękno świata nie powstał sam z siebie tak jak komputery ma swojego Stwórcę WIARA że coś samo … pomyśl chwilę Jezu ufam Tobie 3.2026 andrew Niedziela dzień Pański5 punktów
-
5 punktów
-
Świat uciekł o całe mile naprzód. Nie zamierzam go gonić. Wróci. Kiedy skończą mu się opcje. To niewiarygodne, że mają tyle możliwych dróg, ścieżek i ścieżyn. Tyle znajomości, kontaktów i palet rozwoju. A potem widzę ich jak wracają ze świata. Pod rękę z biedą i chorobami. Uciekli bez słowa. Bez pożegnania a teraz mogliby rozmawiać bez końca. Ostrzegałeś nas. Zawsze byłeś najmądrzejszy. Jestem lepszy jedynie dlatego, że widzę początek końca. I czekam na definitywny koniec. Rozumiem go. Pragnę. Choć przecież mogę żyć nawet w rezerwacie dla obcych. Teraz i tak wszystko zaczęło się układać. Mógłbym spróbować ale szkoda mi niszczyć taki piękny nagrobek. Wszyscy już dorośli. Starzy kompani mają dzieci, domy i kobiety. Wielu pokonał nałóg. A Ty? Wstyd się przyznać ale chyba jedynie wiersze. Ach tak! I miejsce na cmentarzu. Obok starego, lekko wyschniętego świerka. Kolekcję białych zniczy. Przekleństwo istnienia. A przecież jest już lepiej. Bez serca. Bez duszy. Piekło przygasiło swe kotły, lecz diabły nie wyprowadziły się z głowy. Wypędziłbym je, ale po co mają krzątać się za mną w cieniu. Skoro mogą iść w mych nogach. Zresztą próbowałem. Szkoda zachodu. Nie mam sił. Świat nie zaczeka. Ale ja nie biegnę. Za sławą czy pieniądzem. Ja wykuwam nową pietę. By choć anioły miały po mnie pamiątkę. Dzwony grają nokturn. Sala pożegnań otoczona kręgiem fałszywej ludzkiej żałoby. Wszedłem ostatni. Starannie ubrany, ogolony i ostały w drgającej pustce ciszy. Pierwsza łza. Stanąłem nad białą trumną. Druga. Otworzyłem wieko. Robak dekadencji nie wypełzł na spotkanie. Leżał w zimnym stężeniu śmierci. Słowo stało się ciałem. Ciałem trupa. Włożyłem sobie do trumny, książki, płyty, harmonijkę i szablę. Zamknąłem wieko, trochę zbyt mocno, aż trup obudził się a przynajmniej otworzył puste oczy. Zagrali mu jego ukochane piosenki, które sam wybrał. Najpierw The End. To już jest koniec. Mój jedyny przyjacielu. To już jest koniec tych wszystkich nocy w trakcie których próbowaliśmy umrzeć. A potem nad wykopanym dołem. Nutshell, by dobić swoje nieruchome serce i rozbić dusze żałobników. Słuchajcie. Jeśli nie mogę być sobą… to wolę być martwy. Możliwe, że zrozumieli, gdy zasypywali sprowadzoną do grobu trumnę, potokiem białych róż.4 punkty
-
to ty idealna bielą twój styl nienaganny a zapach mięty przywołał motyle na chwilę nie na chwilę4 punkty
-
47. Nad rzeką Pinaros (narrator: hypaspista) 1. W snach wraca rzeka. Po drugiej stronie czeka król Azji. 2. Aleksander rusza. Jak ogień po suchym lesie. 3. Za nim śmierć idzie grzecznie, jak sługa. 4. Cicha towarzyszka. Nie musi krzyczeć - wystarczy, że dotknie. 5. Falanga za królem. Ziemia jęczy, bo zna ten ciężar. 6. Tarcz tysiące — jedno serce, bez serca. 7. Nie myśl. Wtedy włócznia sama trafia. 8. Krew z rzeką miesza się. Nie ma znaczenia, która cieplejsza. 9. Padali pod nami. W błocie już nie było twarzy. 10. Wyciągnąłem hetajra*. Żył. Potem umarł. 11. Nie wiem, czyja ręka mnie ocaliła. Może moja. 12. Ktoś błagał w naszym języku. Przeklęte echo. 13. Dariusz ucieka. Nie wstyd, gdy wstyd ma koronę. 14. Walka milknie dopiero, gdy braknie sił krzyczeć. 15. Zmrok spływa z gór. Widma szukają swoich sandałów, a może duszy. 16. Niech wstanie dzień, żebym wiedział, że żyję. *Hetajrowie - ciężkozbrojna kawaleria macedońska. cdn.4 punkty
-
Pieśń śpiewajcie o męskich piżamach, Założył o wpół do siódmej, I nosi ją dziś przez cały wieczór, I wygląda w niej cudnie. Pieśń śpiewajcie sukniom z kieszeniami, Mam jedną taką, co za sztos, Mogę mieć swe chustki z monogramem Zawsze, gdy chcę wydmuchać nos. I Katherine (wiersz opublikowany w tomie Poems, 1923): Sing a song of men's pyjamas, Half-past-six has got a pair, And he's wearing them this evening, And he's looking such a dear. Sing a song of frocks with pockets I have got one, it is so's I can use my `nitial hankies Every time I blow my nose.4 punkty
-
"Stary człowiek, stary dom" Stary człowiek – jak dom stary: Na fasadzie dziury, szpary, Kanalizacja przecieka, Mocz nie trzyma się człowieka. Wycieki bez ostrzegania, Popierdy przy usiadaniach, Zawory już mniej trzymają, Lekko wszędzie przepuszczają. Toczy grzyb już fundamenty, Garbem stary krzyż wypchnięty, Bóle kończyn wykręcanych, W zgrzycie schodów wydeptanych. W oknach wiatr hula do woli, W stawach szarpie, rwie i boli, Dach durszlakiem już przecieka, Twarz zmarszczkami się powleka. Starzeje się dom z człowiekiem, Obaj są ruiną z wiekiem. Człowiek zemrze, dom zostaje, Remont młodość mu oddaje. Ludziom liftingi kuszące, Operacje za tysiące... Choć młodszymi wyglądają, Wszyscy równo umierają -Leszek Piotr Laskowski.4 punkty
-
jak powiedział jeden poseł w sejmie "ja się dołanczam" :))) ps nie ujmując nic naszym kochanym i pięknym paniom uważam ten dzień za głupotę, że my wszyscy na hasło kupujemy naszej pięknej połowie kwiatki - ja to robię raz w miesiącu z okazji dnia dzisiejszego zachęcam aby raz w miesiącu kupić swojej pani chociaż jeden mały kwiatek niech to będzie róża albo np. bukiecik konwalii - a one będą przeszczęśliwe4 punkty
-
ptasie koncerty filharmonia pod niebem wiosna uskrzydla xxx wyborny spektakl już prapremiera wiosny grają śnieżyczki3 punkty
-
nazwali się homo faber władcami siekier i języka istotami o nieskazitelnej moralności i wysublimowanym smaku w goryczy zaciskając gardła spragnione miodu3 punkty
-
łączę cię z moim przybyciem bo oświetlasz mnie słońcem miłość to więź delikatnie wpleciona nićmi z sosnowej słomy wyłaniam się jaskrawofioletowym krokusem3 punkty
-
powoli i nieoczekiwanie z bilansu krzywd wyłania się rzeczywistość jak pąk róży kolce nie jest łatwo3 punkty
-
Plama cichego atramentu Plaga ambicji wciąż żąda więcej Prawda znów ściska czyjąś dłoń Z czułością młode prowadzi ręce Tak życie szuka śmierci odmętów Jak dawniej wciąż umykało męce Skutki decyzji chwytają za broń Wbijają bagnet w chłopięce serce Drzewo wyrasta z jego szkieletu Korzenie opór stawiają rzece Wśród jego liści kwiatowa woń Słodycz owocu cichutko szepce Sztormu już nie ma wokół okrętu3 punkty
-
Zasnąłem w moim leśnym domu w kominku dopala się ogień rozświetlając cały pokój. Co noc przyjaciele przychodzą jest ich cała wataha przywódca przed drzwiami zasiada. Zaprzyjaźniłem się z nimi usiadłem po środku stada małe wilki po mnie łażą. Głos sowy przeplatany z wyciem wilków nie pozwala zapomnieć że są i zaznaczają swoją obecność. Co noc gdy cisza trwa stary zegar czas wybija nieustannie i bardzo brutalnie. Czas ciągle płynie pośród starych zegarów starych ścian i obrazów które zawsze tutaj były. Odizolowałem się od świata pośród drzew pośród ścian jestem u siebie i jest mi dobrze. Nie zapraszam Cię do siebie moi przyjaciele Cię nie chcą bo nie ufają nikomu. Ufamy tylko sobie każdego dnia i w nocy ptaki dla mnie śpiewają pieśni.3 punkty
-
Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie, obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który śmierdzi. I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach, swój niepokój. Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller - krocząc. Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło - wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze, i głos, głos w głowie - po lekach. Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak, butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia, skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty, kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi - kim jesteś, do cholery. Kim byłem? I sobie.2 punkty
-
Miłość Wypełniam cię bez dotyku, płynnie, płynnym płynem, lepko, cieknąc ciekami cielesności. Wilgotna posoka w kapilarach oczu. Pod linią spojrzenia wyhaftowana rzemyczkami spęczniałych żył. Piersi jak nocne chmury, zakryte czerwienią księżyca. Rozpuszczają mnie. Płyniesz we mnie.2 punkty
-
stara fabryka stoi jak otwarte żebra okna połykają wiatr oddają go ciepłem cegieł wchodzimy w beton i ciszę maszyn kurz unosi się spod kroków jak dym z wygasłego pieca twoja dłoń znajduje mnie w ciemności hali powoduje zwarcie jak w mokrym kablu pod napięciem twoje ciepło rozlewa się po mnie rury drżą od pociągu w oddali albo od nas namiętność tak mocna że stal zaczyna wierzyć w krew twoje ciało pod moimi dłońmi pali mnie od środka każdy dotyk rozsadza ciszę i uczy nas języka w którym mówią tylko kochające się ciała kiedy mnie dotykasz fabryka nagle ma puls księżyc spada wąskim nożem z dziury w dachu przecina nas na światło i cień twoje usta jedyny punkt w którym noc przestaje być zimna stoimy tak blisko że nasze cienie zaczynają się mylić ciepło ud jak powolny wzrost ciśnienia w stalowych splotach piersi falują namiętnością tętniąc pod moją dłonią jak ciężki głęboki oddech maszyny która po latach wypuszcza z siebie pierwszy gorący obłok pary to nie jest tylko krew – to rzeka, która niesie ogień rozpuszcza szron na metalu kruszy lód w moich żyłach każdy skurcz mięśni to rytm, od którego pęka betonowa skorupa nocy oddech rysuje mnie od środka bije szybciej niż stare tłoki noc na chwilę przestaje być nocą zaczyna być ciałem twoje włosy pachną rdzą pyłem cegieł i czymś gorącym czego miasto nie zna podłoga pamiętała ciężar maszyn teraz pamięta tylko nas twoje palce czytają braille’a na moich łopatkach a mapa ciała rysuje się pod skórą twoje usta na moich - ciepła wilgoć języka jak pierwszy strumień wody puszczony po latach w zardzewiałej instalacji tej hali jak iskra od której martwe transformatory nocy zaczynają znowu śnić o ogniu jesteśmy jedyną sprawną częścią w tym martwym mechanizmie namiętnością która prostuje zgięte szyny spada kawałek tynku krótki krzyk metalu twoje tętno w moich skroniach jedyny dowód że Bóg ukrył się w zardzewiałej przekładni świata w gęstym smarze ciszy oddechy mieszają się w jedno i przez chwilę całe miasto pulsuje pod naszymi stopami jak ogromny organizm z betonu tej nocy fabryka znowu pracuje w rurach w murach w naszych ciałach twoje ciało przy moim - dwa przewody pod napięciem które na chwilę rozświetlają całe miasto i sprawiają, że stare żebra hali zaczynają oddychać i nawet Bóg jeśli patrzy zatrzymuje się na chwilę żeby poczuć jak pulsuje noc2 punkty
-
Czemuś włożyła, fiolecie wieczora, główkę pokrzywy do swego wisiora? Jaki w twych włosach oddech się kłębi? — ja mówię — jej z ócz wyleci dwoje białych gołębi.2 punkty
-
Pogrążyłam się w ciemnych wodach. Przyczyna? Ha. Marzę, aby ją odkryć. Moje jedyne zdanie niech będzie: Znalazłam się w złym miejscu o złym czasie.2 punkty
-
natchnieni uzdrawiacze wysycają powierzchnię aż do rozlania płomieni biorą mnie za suche dłonie prowadzą obmyć w matowej rzece złożony zgodnie z kierunkiem włókien powoli oddaję bezdech2 punkty
-
2 punkty
-
@Nata_Kruk Miło "widzieć" znajome twarze, a raczej istnienia. I jeszcze cieplej, gdy ktoś się na chwilę zatrzyma i powie: " rozumiem Ciebie", lub próbuję. Żyjemy, czy tylko próbujemy się dopasować? Instynkt biologicznego przetrwania jest w nas silniejszy niż podążanie własną drogą? Ile nas w nas? Takich pytań jest wiele. Niedawno zmieniłem wyraźnie zajęcie, chociaż w tej samej branży. Pytam się siebie " co ja tam do cholery robiłem, nie na swoim miejscu; jakby to był ktoś inny"? Takich dziwnych miejsc jest w życiu wiele, nie z każdego można tak sobie wyjść. Ostatni wers jest osobisty jak całość, ale myślę, że każdy tak ma, a jeśli nie, to mam coś z głową :) pozdrawiam @huzarc @Rafael Marius @violetta @Myszolak dziękuję za wspólną chwilę2 punkty
-
wysłuchałem wszystkich słów grzęzną jeszcze we mnie nie wiem czy bose stopy dotykają złudzenia trudno zatrzymać się w miejscu zaznaczyć ślad ręce mam skrepowane wyrzutem sumienia coraz rzadziej spoglądam jak białe bałwany wiatr wyrzuca na szerokie plaże kolejni wysłuchają wszystkich słów ślady odnajdą na piasku moze2 punkty
-
Dziś tematem jest papuga, którą Janek dostał w spadku. Lecz to jest historia długa: Jan po ojcu, ten po dziadku, teraz odziedziczą dzieci dom, papugę, bez dodatków. No a dzieci? Życie leci, same już testament piszą. Tak to bywa na tym świecie. Od potomstwa dzieci słyszą: Cały dzień bez przerwy gada. My tęsknimy już za ciszą. Żyje od dziada pradziada i nadaje do znudzenia. Tyle wiedzy, że mózg siada. Mnóstwo ma do powiedzenia. Spiszcie raczej jej wspomnienia.2 punkty
-
Czy moje dobre uczynki to tylko farsa Nic nie znacząca masa Czy gdy robię coś dobrego I dla nikogo niczego złego Czy robię to z dobrego serca Czy aby nie zawieść swojego strzelca Który wskazuje mi drogę Najlepsza na moją nogę Czy gdy robię dobro dla swego dobra To czy dalej jestem dobra2 punkty
-
@Lenore Grey Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. @Jacek_Suchowicz Budujemy twierdze z własnych smutków, bo w nich przynajmniej wiemy, gdzie stoją meble. Stawiamy zamki z piasku i żalu, licząc, że fosa nas uchroni, lecz w tym misternym, cichym detalu brakuje tylko... czyjejś dłoni. ps. Tak, to o prawdziwej osobie. @aniat. Bardzo dziękuję! Pisałam o braku, a Ty znalazłaś w tym obecność. To wielki dar dla kogoś piszącego. Serdecznie dziękuję! @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Masz rację - ten "wpojony obowiązek" to coś, co często trzyma ludzi przy życiu, nawet gdy życie się kurczy. I ta szansa na zmianę, póki umysł pracuje... podnosi na duchu. Serdecznie pozdrawiam. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Serdecznie pozdrawiam. Kubek z pęknięciem wypija ciszę za dwóch. List bez adresu. Motyl złożony na czworo. Nie poleciał nigdzie. @Myszolak Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten komentarz. Rozłożyłaś wiersz na czynniki pierwsze i zobaczyłaś w nim więcej, niż ja świadomie włożyłam. To, co napisałaś o "zapętleniu" i niemożności pogodzenia się ze stratą - tak, dokładnie. I masz rację - nazwanie "tego czegoś" nie jest potrzebne. Ciężar jest w stanie, nie w przyczynie. Marazm, nie melancholia - trafne rozróżnienie. Serdecznie dziękuję! @iwonaroma Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Pierzastą falą — za trzcinę zetknięty, na jeziorze, co dymi nieba rozgwieżdzeniem, unosi się. A w miejscu, kędy kwiat stulał swe promienie, owoc się rozlewa — w czerwone odmęty.2 punkty
-
— Gdzie mieszkasz? Posłał mi jedno ze swych błękitnych spojrzeń. — Niedaleko. Jak znalazłem się u boku tego chłopca-mlecza, tego połączenia słodkowodnej żabki i płowych dłoni? Kusi mnie, aby napisać, że i dla mnie pozostaje to zagadką; jednak wówczas bym skłamał. Po prostu przyjąłem zaproszenie na jego urodziny. Wkrótce wyrósł przed nami dom: odrapany i na wpół pochłonięty przez bluszcz. Jego strażnicy, dwa dostojne gołębie, siedzieli przycupnięci na dachu. Mój towarzysz uśmiechnął się półgębkiem, po czym wsunął się w szparę między furtką a ogrodzeniem. — Odsuń się! Zrobiłem krok do tyłu; najeżona drzazgami furtka z impetem otworzyła się na oścież. Przez chwilę się jeszcze chwiała — a później, uspokojona, wpuściła mnie na podwórko. W domu przywitała nas zwarta masa obłych fizjonomii, z której wystawał tylko haczykowaty nos najstarszego brata. Wtłoczyliśmy się wszyscy w największy pokój, gdzie każdy przysunął sobie krzesło. Wtedy — pozwólcie, że będę tak nazywał najstarszego brata! — Nos przypomniał sobie o torcie, i pospieszył go przynieść. Wszystko już było gotowe: tort królował na stole, za prawą rękę mając jabłka, a za lewą — czerwoną, chyba nie do końca stężałą galaretkę. I już, już nadchodziła kulminacja — czuło się jej bliskość nawet w drgawkach kurzu nad gałganami dywanu — kiedy solenizant zorientował się, że… na torcie brakuje świeczek. Nos wyartykułował słowo, którego tu nie przytoczę. A potem chwycił jabłko i, zupełnie jak kauczukową piłeczkę, odbił je od stołu. Utkwiło w miejscu, gdzie zwykle znajduje się żarówka. Zaczerwieniony, Nos stanął na krześle i spróbował je wyjąć. Zastygliśmy przy stole. Nos jeszcze wyraźniej poczerwieniał. Objął jabłko obiema dłońmi i pociągnął. Jedna z dziewczynek przytrzymywała oparcie jego krzesła. Pociągnął raz jeszcze, mocniej; napięły się mięśnie chudych ramion. Wreszcie westchnął i odwrócił się. Chciał zeskoczyć na ziemię, lecz, widząc minę brata, zszedł z krzesła. “Obejdzie się bez świeczek…” I zaczynaliśmy już jeść, kiedy na obrzeżach naszego widzenia coś zamigotało. Nie wiem kto zaczął klaskać pierwszy; lecz nie ma to znaczenia, bo klaskali wszyscy. Przez francuskie okno wpadały smugi mlecznego światła, a Nos — włożył do półmiska uwalane kremem z tortu jabłko.2 punkty
-
Portal Czy można wkleić swoje nowe „ja” Do marzeń folderu, w karaibskie tła Nie słyszeć już nigdy płaczu zza chmur, Z obłoków białych postawić wokół mur Czy gdyby się dało, czy gdybyś chciał, Gdyby los dobry szansę Ci dał Byś zrzucił brzemię wszystkich lat minionych, Kojec pełen pragnień z chrząstek ogryzionych To, co pieściłeś i o co tak dbałeś, Nad rzekę samotnych w deszcz prowadzałeś... Stanąwszy teraz przed lustra portalem, Czy spojrzałbyś wstecz z troską i żalem Porzuciłbyś siebie – druha wiernego, Smyczą z drzewem karmy mocno związanego Odjechał bez słowa ku marzeń krainie, Gdzie czas zapomnienia od nowa już płynie?2 punkty
-
@violetta Jak najbardziej! @MIROSŁAW C. dziękuję za :) @Marek.zak1 Nareszcie prezent o jakim marzyłam! Super interpretacja i super rozwiązanie! Dzieki! @Berenika97 Masz rację. Taka interpretacja jak najbardziej pasuje. Ale interpretacja od Marek.zak 1 osobiście najlepiej mi się podoba :). Taki męski sposób widzenia. A może tego nam właśnie trzeba od święta. A czego nam trzeba na codzień, któż to zgadnie. Nad tym właśnie kontemplować w Dniu Kobiet wypada.2 punkty
-
Przejmujący wiersz o tkwieniu w samotności z różnymi aspektami. To, co utrzymuje człowieka to wpojone, czy nabyte poczucie obowiązku i codzienność. Nie wiemy, co się wydarzyło w życiu peela, że tak się dzieje, bywa, że człowiek się sam z siebie odseparowuje od innych, bliskich i nie tylko, ale też bywa, że inni od niego, tak czy inaczej, pogrążanie ma tylko jeden kierunek. U wielu tak jest, ale dopóki umysł pracuje, zawsze jest jakaś szansa na zmianę. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
@Berenika97 Ten wiersz jest przejmującym portretem człowieka żyjącego w samotności tak długo, że samotność stała się jego naturalnym środowiskiem. Nie mówi o niej wprost, ale pokazuje ją poprzez drobne, codzienne gesty i symbole podkreślające ten stan a zarazem odruch wymazywania się z rzeczywistości, która jest obok obojętna - Pamięć na paragonach, dwa kubki, telewizor, list bez adresu, klucz w drzwiach. , są atrybutami tej alienacji. Całość to elegia o cichym życiu człowieka, którego świat skurczył się do drobnych rytuałów samotności, ale który mimo wszystko wciąż zachowuje małą przestrzeń dla nadziei.2 punkty
-
@Berenika97 ... czekamy aż będziemy wodą źródlaną czystą nieskazitelną wzdychając patrzymy na świat który jest obok obok nie w nas Samarytanka mimo ... otwiera się widząc pokorę proszącego o wodę nawiązuje dialog zakwita wydaje dobry owoc ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia2 punkty
-
@Jacek_Suchowicz ja dziś od męża dostałam pół metrowego fikusa Można zrobić wrażenie Aż zaniemówiłam Bardzo nie lubię dostawać ciętych kwiatów bł mi ich żal a tu taka niespodziewajka Za gruba jestem na żarcie czekoladek to mi takie oto cudo będzie w kącie stało i kurz zbierało Facety 😉 @Wiechu J. K. Wiechu 🧡💛💚💙2 punkty
-
@Berenika97 Wierność kosztem wszystkiego!!! Ech... Dlaczego ta idea nie przyświeca naszym politycznym elitom?... Gdyby ta idea przyświecała naszym politykom to Polska byłaby Rajem na Ziemi! Pozdrawiam Najserdeczniej! @Nata_Kruk Najserdeczniej Dziękuję Ci za podzielenie się swoją opinią! Pozdrawiam Najserdeczniej!2 punkty
-
@Wiechu J. K. --------------> Podziekowania dla: @Berenika97, @iwonaroma, @Poet Ka, @Rafael Marius, @Leszczym, @Posem, @APM, @UtratabezStraty i @Charismafilos dzięki :-)))))) *********************2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne