Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.03.2026 w Odpowiedzi

  1. Znów zachodzi słońce nad Bemowem, chmury płyną po niebie ospale. Nieustannie zachodzę w głowę, czemu do malarstwa się nie palę. # Chmury płyną po niebie ospale. Już do snu się szykują ptaki, czemu do malarstwa się nie palę, gdy mam przed oczami widok taki. # Już do snu się szykują ptaki, a mnie pomysł przyszedł do głowy: gdy mam przed oczami widok taki, zamiast pędzlem namaluję słowem. # A mnie pomysł przyszedł do głowy I tak mi się nieśmiało marzy: zamiast pędzlem namaluję słowem. W czym poeci są gorsi od malarzy? # I tak mi się nieśmiało marzy, gdy znów słońce zachodzi nad Bemowem. W czym poeci są gorsi od malarzy nieustannie zachodzę w głowę.
    12 punktów
  2. Odchodzą Szurają krzesłami Mrugają słowami Zbierają kamyki z ziemi W dziurawym swetrze Na słońcu i wietrze W oknie Dzień za dniem mija Szarość miesza się z bałaganem Godziny z lekarstwami Usta ze szklanką wody Cisza z pustką na niebie Rodzice odchodzą Powoli I bezpowrotnie
    10 punktów
  3. Obudź się, roczniku ’87 Zakwitnij na nowo. Strząśnij z siebie to, co osiadło. Powiedz nie, gdy tłum mówi tak. Roczniku ’87, czy pamiętasz swoją młodość? Smak jabłek — lepszy. Imiona sąsiadów coś znaczyły. Pachniało żniwami. Teraz nie pachnie niczym. Godzina zero. Śnię. Budzę się. Drzemka skończona. Szósta zero trzy. Tramwaj przejeżdża obok.
    9 punktów
  4. Gdy ogień zgaśnie, poliżemy rany, świat będzie cichy, choć zdewastowany. Wciśniemy życie, nim ktoś znów omami w wąską szczelinę pomiędzy wojnami.
    9 punktów
  5. Tamtego dnia, gdy mnie zabiłeś, dźgając bezlitośnie słowem jak sztyletem w słoneczne przedwiośnie, przyszła nawałnica, niebo pękło wpół, a resztki nadziei z hukiem spadły w dół. Wpół martwa, wpół żywa, bryzgająca czarną krwią, leżałam u stóp twoich, dysząc: czy jestem tą dobrą czy złą, niewarta jestem czy też godna, czy zasłużę na ciepła ciutkę? Przez chore oczekiwania zamknąłeś mi serce na kłódkę. A dzisiaj krokusy zakwitły na mojej mogile z mchu. Odradzam się, wracam do siebie, Krople deszczu budzą mnie ze snu. Bezpieczna jestem, uzdrowiona, miłością i troską się otaczam. Zostawiam po sobie ciszę, przytulam się czule, wybaczam. ❤️
    7 punktów
  6. Pchnięciem dłoni oddech skradł Już nie musisz bać się, nie Ani pech to, ani fart Śmiech Fortuny nocą mgnie Gdzieś tam zasnął już twój wrzask Ciemność go na strzępy rwie Sine widmo twoich warg Zdobi rozżarzona krew Skończył, odbiegł w głąb alei Słyszysz, czujesz drżenie nóg Gnij wśród betonowej prerii Za co tak cię skazał ..?
    6 punktów
  7. poznaliśmy się poza układem współrzędnych tam gdzie mapy tracą temperaturę a czas mierzy się wyłącznie w stopniach wychłodzenia nie było stołu ani rzeczy tylko ta pora wieczoru w której świat wyłącza ogrzewanie i każe radzić sobie samym zdejmowaliśmy dzień z ramion jak przemoczony mundur pod spodem - drżenie ciche, systemowe którego nie zgłasza się na pogotowie twój głos nie był dźwiękiem był impulsem szedł przez sploty pominięte w atlasach prosto w ciszę która nagle dostała rozrusznik odległość to nie przestrzeń to stan hipotermii organizm pamięta ciepło ale nie wie jak je odzyskać nie pytamy o jutro jutro jest procedurą planową my prowadzimy interwencję słowa same ustawiają się w parametry jakby wiedziały że od nich zależy drożność sensu a ja po prostu bałem się że znowu będzie zimno wczoraj powiedziałaś: "jesteś termoforem dla mojej duszy” i po raz pierwszy nie chciałem być niczym więcej bo miłość to nie ogień to ciepło które zostaje gdy przestaje się umierać mróz cofnął granice świat przestał być oddziałem ratunkowym temperatura znaczeń wzrosła o jeden stopień wystarczająco twoje zdanie nie było komplementem komplement nie ratuje tkanek to był sprzęt medyczny dla duszy w stanie ostrym prosty skuteczny dowód że obecność - nawet przesyłana światłem ekranu - przywraca krążenie jakby monitor EKG na chwilę zaczął wyświetlać imiona zamiast linii nie dotknęliśmy się jeszcze a jednak lód w naczyniach włosowatych pęka od środka bo miłość nie potrzebuje iskry jest stabilnym ciśnieniem pod którym dusza przestaje przeciekać przez palce nic nie zostało nazwane nazwy obniżają temperaturę tego co chce żyć miłość zaczyna się w zdaniu wypowiedzianym szeptem które zostaje w pokoju jak ciepło resztkowe po ocaleniu nie musimy się go uczyć ono jest jak odruch bezwarunkowy którym ciało podpisuje zgodę na życie kiedy się spotkamy przyniosę je ze sobą jak kartę wypisu ze świata mrozu powiem tylko: tętno miarowe.
    5 punktów
  8. dobro dobro nieodgadnione z odległego kraju na dymnych pejsach nieba zeszło na naszą ziemię i kiedy jeszcze w szczerbatej ulicy miasta na chodniku zaognione dopala się w mojej klatce piersiowej z oddechem wstrzymanym dziecięca radość tak bardzo nie chce beztrosko opuścić tego punktu na mapie bo niby wszystko martwe i gorzki ma smak między wersami w gazecie dwadzieścia tysięcy mil kosmicznej żeglugi w poszukiwaniu jedności z Bogiem
    5 punktów
  9. unikasz lustra aby nie zobaczyć siebie a raczej tego kogo codzień...grasz obawiasz się spojrzeć mu w oczy może kiedyś jak skończy się obłuda wrócisz do siebie czy to możliwe na dziś to marzenia a one one bez ciebie nie zakwitną więc … 3.2026 andrew
    5 punktów
  10. Jakbym był aniołem nie spotkałbym ciebie wiódłbym żywot jasny na wysokim niebie Nie znał smutków świata pewien, że mitręga ziemskiego tułania wysoko nie sięga Pośród harfy nutek żyłbym sobie pięknie dla Pana w niebiesiech snuł melodie smętne Z lirą sobie chadzał w gwiazdach się prowadzał z dala patrzył na świat archaniołom kamrat W świętej mej osobie śród anielskich wzlotów wiedziałbym, że w niebie nie trzeba mi ciebie Po co byś mi była duszko piękna, miła chwilo uniesienia radości spełnienia Bólu rozstań pewny przez za krótkie lata niebo chwil ulotnych cudzie tego świata Gdybym został w niebie Lecz wolałem ciebie Bóg ci mnie podrzucił bym Jemu nie smucił na wysokim niebie
    5 punktów
  11. Złote myśli, według wszystkich wspaniałe, Pochwałą są wiecznie obdarzane. Jak złota tarcza Ateny, Jak dzienniczek pamiętny. Dobro ze złem w myślach walczy, Lecz zło tron sobie znaczy, Przed mgnieniem oka, Korona zmienia człowieka. Złote myśli, chóry anielskie aż chwalą, Mimo jej czarne sekrety omijają. Maska bohatera obdarzona, Tchurza pod nią twarz obroniona. Grzechy swe utajone, Na plecy człowieka innego przekazane. Gdy prawda w końcu głos podniesie, Złoto milc zy, winę niesie.
    5 punktów
  12. @Wiechu J. K.... a żebyś wiedział..;) @Gerber... to miło, że tak uważasz... :) @andrew... to jeden z moich 'ulubieńszych' gwiazdozbiorów... następnym razem.. będę Cię tam szukać.. ;) Dziękuję Wam za chwilkę u mnie. Bym zapomniała Wam podziękować.... @Leszczym... @Łukasz Jurczyk... @Lenore Grey... @violetta... @piąteprzezdziesiąte.. ślę pozrowienie @Alicja_Wysocka... całkiem możliwe, że tak było, zapytam.. przy okazji.. ;) @Berenika97... historyjka miała rozbawić i skoro pojawił się.. :) to udało mi się. Koślawy esemesik - celowo, bo ja.. ale o tym ciii... mam niesłychaną zdolność do przestawiania liter (szkoda, że nie ceferek - na moją korzyść;)) i jest to malutka 'cząsteczka' mnie samej. Za... fantastycznie połączyłaś... bardzo dziękuję, jak i za cały, szczegółowy komentarz. @vioara stelelor... fajnie, że spodobało Cię się.. wystawienie do wiatru.... oraz.. odwecik z podtekstem... :) Dziękuję również za wszystkie miłe słowa. Drogie Panie... miło mi bardzo, że mam Wasze komentarze i bardzo za nie dziękuję.
    5 punktów
  13. Gdybym miała porównać Cię do rośliny, Byłbyś przebiśniegiem, co rośnie pomimo zimy. Bo jeśli kwitniesz w tak chłodnym momencie, To dla mnie wart jesteś o niebo więcej. Namalowałam też obraz innej rośliny, Byłbyś opuncją na zboczu pustyni. Jeżeli nie schniesz pomimo suszy, Wypełniasz po brzegi głębiny duszy. -Kapirinia
    5 punktów
  14. Twoja obecność była niedopełnieniem światła. Jakby coś miało się załamać, lecz zabrakło powierzchni. Nie zniknąłeś - nigdy w pełni nie zaistniałeś. Jesteś jak cień bez źródła, bez ciężaru i ciepła. Między nami krążył deficyt dotyku. Pojawiał się jak błąd systemu, krótkie zwarcie receptorów, sygnał bez zwrotnego potwierdzenia - nie dowodził istnienia. Wzrok szukał krawędzi, lecz nie było konturów dla kogoś, kto nie nauczył się być. Spotkaliśmy się tylko po to, bym dotknęła granicy nieobecności. To horyzont braku. Punkt, z którego nigdy nie wraca prawdopodobieństwo, że mógłbyś być.
    4 punkty
  15. człowiek z wielu jedną wybrał która nie tam gdzie chciał go zaprowadziła o jakiej trudno mu rozmawiać pomimo tego że jej pobocza upiększały czerwone maki i kamień mchem pokryty na którym przysiadał niejeden wędrowiec który z wielu właśnie ową wybrał jako swój cel
    4 punkty
  16. Bezchmurne niebo przypomina o dniach z rodzicami nad morzem. A w tych dniach wcale nie było dobrze. Deski i piasek między palcami. Głos mamy. I zawsze to dziwne coś więcej. Jak wyglądała pierwsza wiosna? Ta, która nie była następstwem poprzedniej…
    4 punkty
  17. ...to nieustanne próby odróżniania faktów od emocji Kiedy szłam na zdjęcie do świadectwa maturalnego nie wiedziałam czy to faza cyklu, w której się znalazłam czy cykl pór roku, w którym się wszyscy znajdujemy lub cykl życia, w którym znajduje się każdy z osobna? Nie czułam się, jak szłam na to zdjęcie, jak człowiek; bardziej jak burak, czy też balon albo jak brzuchata głoska "b" zawarta w obydwu
    4 punkty
  18. Kręcę łyżeczką w kawie bez cukru. Powoli rodzi się wir. Czekam, aż coś wyjaśni. Upijam rozsądek. Obraz sprzed lat wraca i lekko przestawia świat. Burza włosów. Głośny śmiech. Ktoś, kto wierzył że im dalej — tym doskonalej. A my? Patrzymy w wir, jakby znał odpowiedź. Szczęśliwi ludzie.
    3 punkty
  19. nie ma połączeń między nami neurony dryfują osobno różne myśli różne sprawy serca biją bez synchronizacji tylko ciała się złączyły a to naprawdę za mało
    3 punkty
  20. I mnie kiedyś zatrudnili do przechylenia szali zwycięstwa. Jednakowoż nie poinformowali, bo możliwe, że sami tego nie wiedzieli, że to szala przegranej była raczej. Cóż i ja się z tym dziwnie poczułem, zwłaszcza w tak zwanej mądrości po tak zwanym czasie. Warszawa – Stegny, 06.03.2026r.
    3 punkty
  21. była moda na nie ale czy szybko przeczytany wiersz ma szansę choćby z lekka cię dotknąć?
    3 punkty
  22. Ze śmiercią „po słowie” Idzie w życie człowiek
    3 punkty
  23. "Sufit, ściany i podłoga" Zagadał sufit raz do podłogi: „Doprawdy, los twój jest nader srogi! Zdeptanaś cała, poharatana, z meblami w stylu wiejska kabana”. Z góry na dół spogląda nań drwiąco: „Wyglądasz wręcz odpychająco. Wszędzie łachmany, buty rzucone, wielkie śmietnisko na każdą strone”. Zerknęła z dołu w nerwach podłoga skrzypnęła, w ripoście jak do wroga: „Zamilcz, ty blada, pusta płaszczyzno, niechaj twe słowa w gardle ci wyschną!. Lampa u ciebie ledwo się trzyma, lecz dumnie pierś swą szklaną nadyma. Gdy się nadymać będzie przesadnie, to wraz z kawałkiem ciebie odpadnie! I wtedy pęknie to twoje ego, gdy na pysk łupniesz, mój ty kolego. A to co spadnie – oknem wywalę, więc już nie mędrkuj, mój ty cymbale!”. „Ha, ha!” – tu sufit ryknął ze śmiechem. „Straszysz na wyrost, z pustym pośpiechem. Ja trwam na ścianach dumnie oparty, ściany z betonu – to nie są żarty!”. Wtem odezwały się zgodne ściany: „Obajście warci siebie, gałgany! Bo gdy my tylko się wycofamy, w gruz się zmienicie, durne pacany”. Morał z bajeczki płynie nam jasny: Nie wszczynaj zwady – choć świat jest ciasny – z tym, z kim na co dzień los twój związany przez wspólne życie i wspólne ściany. – Leszek Piotr Laskowski
    3 punkty
  24. Co dzień zamykam oczy by umrzeć na parę chwil gdzie jestem w nocy gdy miłość się śni czy śmierć jest snem a sen śmiercią życie we mnie zakochane bez wzajemności miłością dlaczego cały dzień chcę wiecznie nie istnieć życie to koszmarny sen jak żyjąc życie zapomnieć jest we mnie wojna o każdy oddech nadzieja skromna nie pozwala umrzeć
    3 punkty
  25. Zemst(k)a do szpiku gnata zmarzły wystrychnięty na dudka zliczam gwiazdy nad głową ona z lustrem dialogi i wciąż czekam na wejście kiedy sygnał mi puści zemsty tutaj potrzeba ileż można tak wróżyć pod stopami lodowce piach znad morza zdziwony że traktory od butów plażę wniosą na schody ale wreszcie 'esemes' palce blade od mrozu - wisz mamusai est chora inym razem steniety - czytam kminię i dumam gdzieś w pobliżu przystanę chęć coś jakby umarła... a już welon i szaty... może z lekka się zdaje ale coś mi tu śmierdzi dam jej prezent gdy wyjdzie - shit - ktoś obok niestety * pudełeczkiem obraca na coś jest w niej nadzieja nagle spore zdziwienie bo to tylko chusteczka - teraz sobie dośpiewaj - ten co ma ma cztery rogi... zasmarkana i świetnie bo gdy mrozi nos siąpi marzec, 2026
    3 punkty
  26. fot.Anna Talik Ja narazie cały czas w tej samej tematyce. Policzek na bruku, plecy uczą się ziemi, iskra wypada z oka. A nad tym wszystkim niebo — zbyt błękitne.
    3 punkty
  27. * * * w głowie komórki spracowane neurony mknie informacja * * * lewa dla prawej prawa jeszcze w uśpieniu kukułka kuka * * * budzi się tętno sen dał odpocząć ciału nogi przed drogą marzec, 2026
    2 punkty
  28. Chciałbym pożegnać Stary Świat, lecz opisywałem go już na wielu linijkach Nowego nie witam czule, bo zaczyna od kłamstwa, pierwszej zmory człowieka, która go wlecze do użycia broni Dziś obserwuję w ciszy jak Wodnik trzyma w sieci tych, którzy mieli się za rybaków, bo duma nie pozwalała być Rybą Już dawno zrobiłem krzyżyk na uczucia Teraz patrzę na ostatnie podrygi tych, którym widać jedynie oczy, bo nie godni są oddychać planetą, którą podbili i zniszczyli Zostaję z prawdą, którą już się nie dzielę, podobnie jak uczuciami Historia nauczyła mnie nie zachłysnąć się szklanką złota i być jak Achmatowa z, niestety, jej bólem i końcem i w roku 2021 nikt prócz rosyjskich pisarzy nie ma wytrychu do uśmiechu mojego serca Dowiedziałem się wiele o sobie samym, gdyż przedtem pisałem o innych Dowiedziałem się, że granice są potrzebne, bym mógł uciekać na swoją plażę, gdzie oddycham wszystkim, co nieśmiertelne, bo nie truposze systemu są problemem, tylko moją wagą jestem ja sam i moje łaknienie gwiazd, ciepłego wiatru, promieni, które odbijają się od fal, a moim zadaniem jest przekazać, że Miłość do Wszechświata jest jedyną i prawdziwą szczepionką na chorobę złej połowy naszych serc.
    2 punkty
  29. Ostrożnie ustawiaj figury, uważnie odsłaniaj karty w tej grze bez zasad. Uśmiech bywa tylko ruchem, słowo lekkim przesunięciem pola, spojrzenie próbą sił. Czasem ktoś poświęca pionka i wygląda to jak odwaga. Lecz gambit często jest tylko sztuczką cieni. ~ dzięki, Syn Łaski ;)
    2 punkty
  30. Wiosna pod drzwiami już czeka, a słońce zagląda nam w okno. Zima z dachu rynną ucieka, bo już wiosna pod drzwiami czeka. Otwórz okno i drzwi, nie zwlekaj, niech nie będzie ci tak markotno, gdy wiosna pod drzwiami czeka, a słońce zagląda nam w okno.
    2 punkty
  31. Jeszcze słowo niech zdechnie owo łs ucięte westchnienie krokus przytulony do ściany ogrzał fiolet reszta waha się wiosny tuli pan czy pan nie tuli
    2 punkty
  32. Znak wysłany milczy sam w sobie. Czy widzisz formę, czy cień pomiędzy? Nie szukaj słów, które znikają, ani kształtów, co tylko udają. Spójrz, dotknij, pomyśl: to mówi o Tobie. Gdy ciekawość żywcem Cię pożre, odkryjesz swój świat w pustce.
    2 punkty
  33. Czy wrócisz Kiedykolwiek? Czy zostanę sam Ze słodkimi wspomnieniami I czy coś jeszcze Wydarzy się między nami? Czy zostanie Tylko smutek Pisany w moim Sercu białą kredą Nie odchodź...
    2 punkty
  34. dodatkowy brak zbyt częste zapatrzenia palić mi się chce
    2 punkty
  35. Dobierałem dla ciebie słowa — aż stały się imionami. Monsun obiecywał tęczę. Ścieżka — coraz węższa. Morze zieleni zamykało nam usta. Wczoraj zapukałaś. Smutek trzymałaś w dłoniach jak kruche szkło. Szukasz bliskości. Ja — snu, w którym zmieścimy się oboje. Nad ranem sen oddaje ciała światu. Imiona blakną. Zostaje ślad po cieple — i wąska ścieżka, która nie prowadzi z powrotem.
    2 punkty
  36. do niedawna wiedziałem co się dzieje na podstawie nagłówków w artykułach na wirtualnej czy x teraz po prostu nie czytam żadnych wejść na strony newsowe już nawet przestałem słuchać moich ulubionych lewaków z kanady może to obojętność przeładowanie kolejnymi breaking news paski lecą kaskadą czasami wrzucę cnbc notowania akcji analizy giełdowe uspokajają świat wiruje w takt wzrostu na lockheed martin a ja się zastanawiam czy aronofsky powinien nakręcić drugą część pi czy właśnie w niej jesteśmy baudrillard napisał wojny w zatoce nie było i żadnej później tak czy inaczej dzieci do obsługi dronów szkolić trzeba od małego takie przemyślenia bo patrzyłem akurat w twoje oczy gdy telewizor w pokoju obok obwieścił że jakaś nowa wojna
    2 punkty
  37. @Leszczym I to jest postawa godna szacunku. Dzięki! @Berenika97 I to również jest postawa godna szacunku ;)
    2 punkty
  38. w te jasne dni czuję się jak przybysz z czarodziejskiej góry dni przestały mieć imiona excel nie przyjmuje danych kontenery z sajgonu łapią opóźnienia chwile całkowitego zawieszenia czasu gdy jestem z Tobą
    2 punkty
  39. Złota Róża, Kwiat anioła stróża. Opłatek jej złocisty, Jednak wiecznie mścisty. Swą pięknością obdarza, Grzechy swe wiecznie rozważa. Złota Róża, Wartość jej jest duża. Dusza spragniona jej smakiem, Przyciąga ludzi jak hakiem. Złoto jej jest miękkie, Wole jej są wielkie.
    2 punkty
  40. @Migrena masz gadane. Biada dziewczynie na którą zarzucisz sieć - złapana i zatopiona :)
    2 punkty
  41. Nad rzeką koło Kockiej Górki rudy kocur się zalecał do wiewiórki. - Skończ kocie z tym obłędem, Bo z ortograficznym błędem Urodzą się wam rude kocórki.
    2 punkty
  42. Urlop Na urlop zabrałam rodziców Na Maderze Wystawiam ich twarze na słońce Spis leków, maści I lekarskie terminy Przywiewa do mnie wiatr Do plecaka je chowam Niosę „Schodami do nieba” Zielenią oplątuje Studzę w zimnej wodzie Ocean bez kresu W ból kolan Wmieszany niepokój Każdego dnia Budzi mnie Szumem Wyrzutów sumienia Na wschodzącym słońcu Cichy żal patrzy na mnie Spode łba, Że nie zabrałam na urlop Siebie
    2 punkty
  43. Chcę z Tobą zjeść jabłko, na pół zarumieniona. Gryz za każdy gryz, pokąsany język pod twardą skórką wilgotny miąższ. Sok spłynie po ściankach ust a ja będę prosić o więcej.!
    2 punkty
  44. @KOBIETA @hollow man Potwierdzam, żadne inne tego skromnego urodą jabłuszka nie przewyższy smakiem i składnikami. Mam w ogrodzie. @KOBIETA @hollow man "Kobieto", zapraszasz do Raju. A grzech zawsze smakuje zalotnie. P.S. Potwierdzam, żadne inne tego skromnego urodą jabłuszka nie przewyższy smakiem i składnikami. Mam w ogrodzie. @KOBIETA @KOBIETA @hollow man "Kobieto", zapraszasz do Raju. Grzech zawsze smakuje zalotnie. A formalnie: wbrew pozorom, po usunięciu słów w nawiasie, nie będzie gorzej, a całość bardziej zwarta: Sok spłynie (po ściankach ust) a ja będę prosić o więcej.! P.S. Potwierdzam, żadne inne tego skromnego urodą jabłuszka nie przewyższy smakiem i składnikami. Mam w ogrodzie.
    2 punkty
  45. nie bójmy się cieszyć wiosną trelem zielenią i kwiatem niech będzie to antidotum na naszą rozpacz nad światem
    2 punkty
  46. Za twoim Głosem pójdę Jak ofiara Na ścięcie Bo ty wciąż Żyjesz A ja kocham Cię zawzięcie I gubiąc Swoje miejsce Tu w tej Ciemnej uliczce Próbuje je Na nowo odnaleźć Ale tylko z tobą...
    2 punkty
  47. Witaj - podoba mi się twoja zgoda - dziękuję - Pzdr. Witaj - oczywiście że to drugie - dziękuję za przeczytanie - Pzdr. @Berenika97 - dziękuję -
    2 punkty
  48. @iwonaroma Jest większa szansa dojścia do końca, co przy zwykłym czytaniu nie jest częste:). Jak szybko przeczytasz i cię zaciekawi, można przeczytać raz jeszcze bez pędzenia.
    2 punkty
  49. @Łukasz Jurczyk Tak, znam. To są "smaczki" z wykładów. :) Prawda to ostry nóż. Nie podawaj go tyranom.
    2 punkty
  50. "Leśne głębiny" Pamiętam dobrze sekrety ostoi, szlaki zwierzęce, przejścia odwieczne. Wchodziłem w pralas, co wieki już stoi, choć rozum ostrzegał: „To niebezpieczne”. Tam czarny bocian w ciszy gniazdo plecie, łoś płową łychą drogę ci zastąpi, żmija mknie skrycie w paproci bukiecie, a mchu aksamit wskazówek nie skąpi. I to wrażenie, że wataha śledzi, gdy mrok gęstnieje w gasnącej pożodze... Tam w wiecznym cieniu szukasz odpowiedzi, idąc przez puszczę po dziewiczej drodze. Gąszcze półmroków mijane w zaparte, przez martwe bagna, kresem tchu ostatka. Przeszkody wolą i hartem odparte, gdzie dzika knieja – to jedyna matka. Chęć, by odciskać ślad stopy swobodnej tam, gdzie człowiecza obecność nie gości; w pogoni za cudem natury płodnej, w sercu spragnionym surowej wolności. A gdy wracałem w ludzkie szlaku progi, wciąż czułem pod stopą bagienną miękkość. W milczeniu wchodziłem w nasz świat ubogi, niosąc w umyśle puszczy nieugiętość. – Leszek Piotr Laskowski
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...