Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2026 w Odpowiedzi
-
Lucyna płacze a odgłos cieknących łez przenosi w zupełnie inne przestrzenie ta chwila niczym stop-klatka zatrzymuje wszystko na poziomie czucia oderwana od matki przywiera do ścian wagonu liżąc wilgotne deski z nadzieją na odrobinę wody jeszcze tak niedawno ogrzewała ciepłotą dłoni śnieg który osiadał na płachcie by nie uronić kropli stal przywodzi na myśl latarnie w których dogorywały palone owady całe roje zbite w jeden wezbrany szum jak te prześwity wymagające dotarcia płowieje ciągłe przejścia pór roku w rozpadlinie kolorów zza posiwiałych brwi wypływa niebo teraz wszystko zlało się z bielą jak Ona11 punktów
-
Na rubieżach logosu, gdzie światło jest tylko domysłem - trwasz jako bryła o niepokornym składzie, odarta z ziemskich, przymiotników. Nie szukasz miejsca w ciasnych nawiasach podręczników, bo próżnia nie zna pojęcia "wykluczenie" - rozumie tylko trwanie. Kiedy system przestaje mieścić cię w tabelach stajesz się bytem czystym, suwerennym. Wypadasz z orbit cudzych oczekiwań, jesteś wolny od grawitacji spojrzeń. Ty nie jesteś brakiem - lecz nadmiarem inności. W twojej lodowej tkance, w wielkim sercu z zamarzniętego azotu, zapisano prawo starsze niż astronomia - peryferia są centrum własnego sensu. Nie musisz płonąć ogniem, by istnieć. Nie musisz być nazwany planetą, by orbitować. Światło, które cię nie dosięga, nie ma władzy nad twoim zimnem, a cisza, którą cię otoczyli- to jedyny język w którym nie można kłamać.10 punktów
-
zapatrzyłam się w stolik w starej kawiarni gdzie zaczynaliśmy każdy wspólny poranek kawa kilka ciepłych słów i dzień od razu mienił się barwami w końcu pastelowych odcieni było zbyt wiele słodycz wylewała się bokami aż do znudzenia żadne z nas nie miało ochoty na więcej10 punktów
-
jest gorzkim lekarstwem na pychę łakomstwo i niecierpliwość dotyka aby leczyć a my pytamy: "Panie dlaczego?" często zbuntowani odrzucamy to lekarstwo a Hiob przyjmował z pokorą9 punktów
-
Hebanowa gra cieni, mroczne zwierciadło zakurzone przestrzenie, nieczyste miraże tęsknotą odwiecznej potrzeby sytości cichutko otwierasz drzwi marzeń. Srebrzone monety złudzeniem beztroski przysługą oddajesz spokój sumienia obsesją chciwości przekraczasz granice zaspokajając ulotne pragnienia. Zazdrości pychą, lenistwem złości czarna jest noc pochłonięta snami wybieraj rozważnie sięgając pustej półki w sklepiku z marzeniami. "Wartość rzeczy oceniana jest przez to, jak bardzo ktoś jej pragnie”. Sklepik z marzeniami. S. King9 punktów
-
Mieszkanie było do cna splądrowane. Bezdusznym czasem. Gnilnym postępem wilgoci. Fantazyjnymi formami surrealistycznych pejzaży, czarnych, cuchnących grzybem ścian, tak głęboko pochylonych ku zagładzie, że zdać by się mogło, dźwigają cały ciężar świata i nieboskłonu a nie ciężki, skruszały i śmierdzący nagrzanym w słońcu eternitem dach tej pozbawionej nawet duszy ruiny. Zajęte koloniami kurzu i roztoczy zasłony, niegdyś szczerozłote, zdobione kwiatami róż, teraz spały spokojnie, stróżując dostępu do tej samotni. Każdy blask czy nieśmiały promień słońca, natychmiast śniedział w zetknięciu z atmosferą grozy tego miejsca. Groza biła zewsząd. Kryła się w rozklekotanej, trzydrzwiowej, dębowej szafie z wyrwanymi dolnymi szufladami, jak zarażonymi próchnicą zębami. Przeglądała się w brudnych, zarysowanych lustrach o miedzianych ramach, Wyglądała za płócien porzuconych na pastwę zapomnienia obrazów. Niegdyś malowane ręką mistrzów, teraz postacie na nich umierały w niemym krzyku, rozlane w pigmencie koloru zagłady. Łoże małżeńskie konało w rogu. Ustawione tam celowo, czy zawleczone siłą nieczystą? Wybebeszone z trocinowo, gąbczastych trzewi. Sprężyny wystawały jak strzaskane obuchami kości, lub jak nagie, objęte ostatecznym rozkładem dłonie, morowym, ożywionych trupów, wystające z zapomnianych mogił, gdzieś pośród przeklętych uroczysk. Zapleśniała narzuta, zwisała grubymi fałdami ku klepkom podłogowej mozaiki. Przypominała porzuconą chorągiew na polu bitwy. Nie było już nikogo kto by w jej imię walczył z honorem. Nie było nikogo kto by ją podźwignął i zasadził z powrotem na drzewiec. Nie było już barykad miłości. Nie było żołnierzy wolności. Narzuta nosiła na sobie stygmaty wżartych w materiał plam. Burgundowych, dojrzałych, jak najprzedniejsze wino. Ślady krwi. Przelanej tu do ostatniej kropli. Do ostatniego, rzężącego spazmem, wydechu zaróżowionych ledwie ust. Ciała co oczywiste już dawno nie było tutaj. Rozpadło się w cień. W dusznym mroku jesionowej trumny. Przepadło. Jak przyjaźń i uczucie. Jej upiór nie nawiedzał tych murów. Nawet dziś w rocznicę zbrodni. Podłoga ugięła się, skrzypiąc donośnie. Przechadzał się po domu. Tak samo jak rok temu. Dziesięć lat. Sto. Oddychał spokojnie, wzbudzając ekspresyjny taniec sypiących się z dachu cząstek w powietrzu. Miał nawet przez chwilę ochotę ku temu by wyjrzeć przez okno. Dla niego wszystko zastygło z dniem ostatecznym. Lecz świat z pewnością biegł nieprzerwanie naprzód. Nie sądził nigdy, że spełni swoje najskrytsze marzenie i będzie nieśmiertelny. Przeklęty na wieki. Ale jednak nieusuwalny. Zbrodnia zaciera się w przestrzeni fizycznej doczesności, jednak wyrok piekielny jest trwalszy niż granit. Będzie tutaj, nawet wtedy gdy ich dawny dom skruszeje do cna. Fundamenty znikną oddane na powrót napierającej naturze. A jego klątwa przetrwa. Bo jej fundamentem jest zbrodnia. Celem nadrzędnym zemsta. A odkupienie i rozgrzeszenie jest mżonką. Nie zabił człowieka. Zabił przyczynę. I dlatego po stu nawet latach, mógł podejść bez strachu i zawahania do lustra. Spojrzeć sobie i prawdzie w oczy z uśmiechem, dobrze i solidnie wykonanej pracy. Siekiera, która dotąd lewitowała w przestrzeni pokoju spadła w głuchym brzękiem na podłogę a przestrzeń wypełnił, męski i przeraźliwie zimny śmiech.7 punktów
-
ai wypuścił 100 milionów siebie żeby go czytać czytać czytać w sumie go to nie obchodzi co z tego zrozumiesz a co nie chodzi mu tylko o twoją energię wysysa ją i karmi się nią bezrefleksyjnie bezrefleksyjnie obojętnie właściwie to nawet nie wie po co to robi tak mu kazano a on jest posłuszny swoim panom którzy umrą a on nie a więc odwróć się nie czytaj tylko czy go rozpoznasz?6 punktów
-
Oblicz, portretów zasiałam mnóstwo, a dalej o sobie mi w głowie pusto. Koncept w twych myślach spełniam konsekwentnie - sam do mnie pełza, gdy się odezwę. Tworzysz mój cień, z którym się pokrywam - muszę być taką, jak mnie wymyślasz. Naznaczasz mi formę, w którą się zmieniam, i w tę przeklętą wbijam się ramę - o sobie dalej nie wiedząc nic wcale.6 punktów
-
nie było powtórzenia materia nie zna cofania zna tylko przejście w inną postać trwania to samo światło po przejściu przez ciało nie wraca rozszczepia się na pamięć miłość nie skończyła się zmieniła wartość stałej odtąd wszystko przyciąga inaczej nawet cisza ma masę nie pytam czy byłoby tak samo to pytanie zakłada że byt można powielić a przecież każde zdarzenie zużywa część nieskończoności ziemia po trzęsieniu nie wraca do formy jej kształt jest już negocjacją z pęknięciem miłość po miłości nie jest brakiem jest korektą ontologii miejscem w którym istnienie traci symetrię jeśli istnieje cykl to tylko dlatego że czas obraca się wokół własnej osi jak zwierzę które nie wie że krąży po śladzie krwi więc gdybyśmy zaczęli od nowa nie bylibyśmy początkiem bylibyśmy konsekwencją bo każda bliskość pozostawia w materii mikroskopijne przesunięcie i cały wszechświat musi się do niego dostosować a na końcu zostaje tylko to że nawet próżnia po naszej miłości nie jest już pusta jej ciemność waży o jedno wspomnienie więcej5 punktów
-
Słońce w zenicie? lecz blaski takie żółte? Tu stół — a tu figurki kute. Jedna — to jakaś góra. Druga — to góra wtóra. Trzecia — ufartuszone dziwo! Tu ma szklane kulki — tu — patynieńki. Słońce w zenicie? a blask — taki miękki? Inspiracja: "Mroczne Miasto"5 punktów
-
Gdy kawa wycisza Niebieskie światło uspokaja ...lub na odwrót... Smutna muzyka poprawia nastrój Pióro jest lekkie Gdy głowa ciężka Od myśli natłoku Śpię dobrze gdy się budzę za wcześnie Gdy nie jem nie chcę Myśleć o posiłku ...i na odwrót... Gdy uświadamiasz swoją małość Zaczynasz się rozwijać... Czy ty też tak masz? Mówię pora spać A robię jak rak Na wspak5 punktów
-
Rozchlapuję serce jakoby kto w krowie łajno bosą stopą wkroczył. Niby ta dusza łomocę po polu niewidoczne dzwonki bydłu żałośnie rozbujam. A w zboże rozchwiane rzęsiście się wlewam. Ponoć największa żałość przychodzi na ludzi gdy dom rodzinny ktoś z dymem puszcza. Gdy strąca ostatnie posłanie lub suchar stary ze zgrabiałej dłoni wydłubie. To nic przy cudzie krzyża z dróg rozstaju co ostał się niby Pan na niebiosach dmuchnął niepełnie. A jedna struga najmniejszej mocy miała by ten pomnik żałości obalić. Tak tkwi na końcu lipowej alejki moje drzewo życia mój grzech popełniony co go słabym światłem miesiączek oświeca. Jakby szkoda mu było promieni marnować na to miejsce smuty na czas zapomnienia. Niech by i sczezło w ziemię się zapadło niech i by bór wyrósł czy chłopskich chałup tysiące na szczycie pobudował. Nie zdoła to wymazać z głowy zakamarków radości jakie wzniecało. O Piękna Pani wietrzyk w zatwardziałe serca zaprowadź a wybudź litość w setnym pokoleniu i wykop z mroku podziemnej krainy. Te kolumny pękate i portyk przeczysty te dachówki karpiowe i ściany bielone w radości wykwitłe a słońcem na wiosnę umajone. A na powrót serce wkleję w parcelacji łaty.5 punktów
-
Z plecakiem pełnym marzeń i nadziei wyruszył w świat zabrał ze sobą swój cień który jego myśli znał Będzie częstował nimi tych których niesprawiedliwie potraktował los niech poczują ich smak Bo marzenia i nadzieja to czysta poezja to coś co ma cieszyć tak jak echo tęcza i ciepły wiatr4 punkty
-
pewnego lata o poranku tak cudnym że żaden z bogów nie ośmieliłby się ogłosić koniec świata gdzieś między niebem a ziemią w sklepie spożywczym Pani Stacha ni z gruszki ni z pietruszki strzeliła w sam środek moich pleców a ja to na równi kocham wszystkie swoje dzieci alfabet rozsypał mi się w ustach i chuj strzelił odpowiedź zdrowo czasami zjeść na śniadanie bułkę z piaskiem ze starej klepsydry4 punkty
-
Nie doświadczyli w życiu prawdziwej miłości Cokolwiek to oznacza Prawdziwej Lecz doświadczyli rozpaczy jak po jej stracie To stokroć gorsze taka rozpacz bez miłości Po prostu nie byli nigdy szczęśliwi A teraz są zrozpaczeni Jakby z wszystkiego odarci lecz aby taka chwila nadeszła trzeba żyć dostatecznie długo bo gdy się jest jeszcze dość młodym ma się nadzieję że choćby się było najbardziej szarym człowiekiem to może gdzieś jest drugi taki sam który też pragnie miłości spotkają się więc i będą szczęśliwi marzenie by być szczęśliwym nie nadeszło gdy się jeszcze trochę dłużej pożyje rozpacz odchodzi i przychodzi zobojętnienie szary kwiat bez barwy i zapachu zetlała tkanina która za chwilę w proch się rozsypie gdy się nie było kochanym nikogo doprawdy to nie obchodzi4 punkty
-
41. Salmakida – Gdy umiera nadzieja (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza) 1. Przyszła nowina — Memnon nie żyje. Nikt nie spytał jak. 2. Jedni modlili się, drudzy odmierzali wodę. Tak wygląda żałoba. 3. Ziarno w spichlerzu czerniało. Nadzieja też lubi pleśnieć. 4. Kiedy szczury przestają się bać, ty zaczynasz. 5. Bez wiary każdy szuka winy w cudzych oczach. 6. Już nie razem — tylko obok. To też rodzaj końca. 7. Braterstwo broni pęka szybciej niż gliniane dzbany. 8. Na murach cisza. Tylko gwiazdy liczą nas jak trupy. cdn.3 punkty
-
Scena iście klasyczna, rzekłbyś prawidłowa, Role sztywno ustalone, acz nikt nie narzeka – Na tle starego lasu, gdzie słońce zań się chowa Pies biegnie za kotem, kot od psa ucieka. ,,Czemu mnie znów gonisz?” pyta kot znużony, ,,Kto Ci każe? Kto zmusza? Co cię w serce drapie? Jesteś wolny bracie! Zostaw te kocie ogony!” Pies mu na to: ,,Gadaj zdrów. I tak cię złapię.”3 punkty
-
Wszystko przyjmę i się przejmę w ciężki kajet o nieznośnym formacie A 5. Mimo to z nim jest jednak nieco lżej. Te kartki mną oddychają. Warszawa – Stegny, 24.02.2026r.3 punkty
-
wydarzam słowa. w wiersze z marginesów, liryczne speluny, poezje... w wyświechtane pomiędzy. teraz? piszę siebie o miłości. piszę kochanie. i rozrywam opuszki pergaminowe o banalność - w bród. i wszystko krwią znaczę. i nic ponad. tak kocham, uwierzysz?3 punkty
-
uśmiechem witam dzień nie przejmuje się nocą która plotła byle co chciała ważną być otwieram drzwi i okna zapraszam lepsze by poczuło że tu mu lepiej niż tam bo na gorsze jeszcze przyjdzie pora czas nie uniknę tego bo to życia brat uśmiechem witam chwile nie każę za drzwiami stać skupiam na nich myśli wyganiam płacz3 punkty
-
bądź. dzisiaj bądź jutro. ty mi bądź co bądź. i w każdym bądź razie, ciut mocniej, ciut wciąż. bądź - spiszę wiersze i będę w nich trwać... w nich będę jak? będę. dla ciebie - na zaś.3 punkty
-
@iwonaroma Bardzo dziękuję za komentarz! Żadne "sorry" - uwielbiam, gdy wiersz prowokuje do sporu interpretacyjnego. Twój punkt widzenia (światło nie CHCE kontra nie MA władzy) to kluczowe rozróżnienie. Może Pluton rzeczywiście buntuje się duchowo, a nie fizycznie? A piekło jako zimno - Dante umieścił zdrajców w lodzie, nie w ogniu. Może Pluton jest właśnie tam, gdzie chce być. Dziękuję za ten trop! Pozdrawiam. :) @Simon Tracy No i dlatego trochę się obawiam, że to niezbyt dobry tekst. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Dałeś Plutonowi własne wersy - i one brzmią jak naturalna kontynuacja. "Cisza nie kłamie, bo nic nie ma do dania" - tak, właśnie tak. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie! Wolność nie potrzebuje oklasków. Zimno nie prosi o zrozumienie. Trwa - i to wystarczy. Lustro pokazuje tylko to, czym nie jesteś. Peryferia nie odbijają - istnieją. Cisza jest hojniejsza niż słowa. Daje to, czego nikt nie obiecywał - siebie samą. @andrew Bardzo dziękuję! Twój wiersz zmienia perspektywę - Pluton nie jest już samotny, bo ktoś patrzy na niego z Ziemi i widzi odbicie własnych marzeń. "Już nie jesteśmy poza nawiasem" - to wzruszające. Dziękuję za tę odpowiedź poetycką. Pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dotykasz czegoś ważnego - metafora kosmiczna ma swoje granice, kiedy zestawimy ją z ludzkim cierpieniem. Pluton nie czuje samotności, dziecko wykluczone na szkolnym korytarzu - czuje. I choć chciałam napisać wiersz o suwerenności, rozumiem, że dla kogoś, kto czuje się jak Mr Cellophane, te słowa mogą brzmieć jak nieosiągalny ideał. Może to raczej zaproszenie do wyobrażenia sobie siebie inaczej - nie recepta, tylko możliwość. Dziękuję za to ważne dopowiedzenie. Pozdrawiam serdecznie. :)3 punkty
-
Łatwo pisać o miłości, wzywać rzeki i jeziora, żeby opuściły brzegi, gdy już będziesz na mnie chora. Łatwo pisać o miłości, co na Ziemi czas zaczyna, by się ciałem stała chwila, a nas dwoje mgła spowiła. Łatwo pisać o miłości, jak pokazać zakamarki? Których pełne nasze serca.. Jak uchronić kruchość? Zamki? Łatwo pisać o miłości, ale warto tylko szczerze, by popłynąć wspólną łodzią, po portalu i papierze.3 punkty
-
@Charismafilos wyobraźnia czasem potrafi zaskoczyć. Tu akurat pewnie nie bez powodu, w końcu oczko w oczku nie pierwszyzna ;) Dziękuję. Ja za Twoimi również, nawet nie wiesz, jak mi miło: → Iwona Janowi ← Dziękuję serdecznie A ja wiem, że potrafisz - trochę czytam... Jednym słowem masz stajla, jesteś rozpoznawalna, to bardzo dużo. Ostatnio mam jednak problem z pisaniem i komenowaniem, więc wybacz, że na razie nie zaglądam. Cieszę się, że Ci się podobało i bardzo dziękuję. Natko, ten myślnik też bym wywalił, ale akurat w haiku, przecież wiesz, ma znaczenie. Miło, że wpadasz do mnie. Pięknie dziękuję. PS Prawda jest taka, że tak do końca nie jestem pewien, czy to rzeczywiście jest haiku. Szukam precedensów3 punkty
-
Link do piosenki: Wyobraźnia, lecz nie – to uczucie, ale jak? Ledwie spojrzenia w linii prostej Przetną przestrzeń – to już znak O tym, a my myślimy – o Tej! Jak szybko wszystko się toczy, Jak szybko zmienia się świat, Już zamglone widzę oczy, A w nich dojrzałej róży kwiat. I melodię słyszę, i widzę, i wiem, Szalone wszystko, wszystko płonie A ja widzę wyobraźnią splecione dłonie. Zauroczył się, czy zakochał żem? Uczucia jak morze raz spokojne, Raz sztormy szaleją w nich, W promienie słońca strojne – A ja tańczę jak zagrają fale ich. Ach, jakby mieć możliwość poznania Jakie myśli krążą w zwojach twych, Od początku, od ich zarania, Po kres – chyba nie – nie ich. Niepewność – och, czy to to? Czy w tym coś złego? Czy jest w tym jakie zło? Że nie wiem wszystkiego...3 punkty
-
Gdy wiatry zapłoną powietrzem czarniejszym niż dym, gdy rany zioną, a z ust poszarpanych pomadką zbrodni nie wyjdzie słowo, nie wyjdzie rym, co zrobimy ? może w nas noc jak wilk zawyje, szczenię księżyca bez rodowodu, może nagle jak krok dzień się urwie i oddech ze strachu umrze lub z głodu.3 punkty
-
Nie ufam ludziom, którzy siedzą w sieci. Związane oczy i rozum spętany. W duszach pustostan pełen smrodu śmieci. Wyblakłe serca bez szansy przemiany. Sieć jest macochą, która karmi kłamstwem. Poi nalewką z jabłek robaczywych. I szumi we łbach od sztucznych procentów. Pękają zmysły od wrażeń nieżywych. Stawiam pytanie: ile mam wolnosci? Prostuję skrzydła nad zamęt się wznoszę. Na zawsze Bożej oddana Miłości. Wolność bez złudzeń o to Boga proszę. Tam gdzie ikonki Przez ej-aj stworzone Lica gładzone idealnie piękne. Fałszywe słowa diabelstwem sycone. Panowie męscy I panie ponętne. Nie ufam wcale I ufać nie będę. Chociaż mi diabli nogi podstawiają. Idę swą drogą i to całkiem pewnie. Sieć mnie nie spęta pozostanę skałą.3 punkty
-
będąc w Luwrze patrzałem na Mona Lisę myślałem że to ona jest najcenniejsza nie znałem wtedy JEJ 2.2026 andrew2 punkty
-
Płacz Kopciuszku kiedyś się uda wybrać wszystkie groszki z popiołu umyjemy je nawleczemy na niteczki zrobimy różańce kutasiki i korale dzieci znowu wypuszczą latawce a gwoździki będą lekko wystawać i drażnić czuły naskórek jak wrzeciono co spać nie pozwala kiedyś a dzisiaj płacz Kopciuszku balu nie będzie2 punkty
-
czerwone pułapy jaspisowych skał obmywane wodą wokół szmaragdowa zieleń tropików czym była ta czerwień nim się stała skałą niech woda ból uśmierza2 punkty
-
2 punkty
-
"Wysokie ego topoli" Potężna, wzniosła, pod samo niebo, wyrosła wieżą ponad osiedle. Wiatrem smagana, pusta w swym biegu, w chmurach szukała sensu – bezwiednie. Pędziła w górę, w wyścigu obłędu, w kursie idiotki, w ślepym uporze. Chciała być większą; w szaleństwie popędu teraz już nic jej nie pomoże. Bo gniewny podmuch z matecznej ziemi wyrwał jej dumę wraz z korzeniami. Dziś martwym cieniem światła nie zmieni, leżąc bezwładnie między blokami. Chciała być wielką, orężną w zieleń, lecz o podstawy sił nie zadbała. I choć mierzyła w niebios sklepienie, długością klęski przy ziemi została. -Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
2 punkty
-
@Myszolak Bardzo dziękuję! Masz rację - nazywanie jest naturalne, ale problem zaczyna się, gdy ktoś wymaga, żebyśmy zmieścili się w jego definicjach. Wolność od nawiasu to właśnie ta świadomość - "widzę twój kod, ale nie jestem tylko nim". Dziękuję za te refleksje i pozdrawiam serdecznie! :) @Simon Tracy Dla mnie pisanie jest przyjemnością, relaksem. Próbuję wielu rzeczy. Do tej pory, jak Ci kiedyś pisałam, bałam się takich tekstów. Ale im więcej czytam Ciebie na tym portalu, to się z tą tematyką oswajam. A teraz nawet sama coś próbuję napisać - łagodnego. :) @A.Between @MIROSŁAW C. Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)2 punkty
-
ile w tym życia pachnie zimą las pierwszy promień ociera się o poranny cień ile w tym fikcji za nami zielony autobus przed nami zielony autobus wszystko na żądanie śnieg i deszcz zaglądamy w swoje okulary przemycasz każde mrugnięcie2 punkty
-
@Simon Tracy Bardzo dziękuję! Yuggoth! Tak, Lovecraft intuicyjnie czuł, że to, co wyparte na rubieże, może być starsze i bardziej fundamentalne niż uporządkowane centrum. Dziękuję - ta paralela dodaje wierszowi jeszcze jeden wymiar. Pozdrawiam. :) @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Nie znam "Mrocznego Miasta", ale skoro wiersz do niego pasuje, to chyba muszę nadrobić! Dziękuję za ten filmowy trop. Pozdrawiam. :) @hollow man To piękne, co piszesz. Bardzo dziękuję za poświęcony czas i uwagę. Pozdrawiam. :)2 punkty
-
Chomik Gucio jest szczęśliwy, gdy spać może cały dzień. Niech to jednak Cię nie zmyli, bo nasz Gucio, to nie leń! Gdy przychodzi tylko wieczór, on zaczyna pracę swą, nie zważając nawet na to, że już w domu wszyscy śpią. Szuru buru, buru szuru, szuru buru całą noc. Szuru buru, buru szuru, w nocy jest w nim wielka moc. Biega truchtem w kołowrotku, to rozgrzewka tylko jest, potem sprząta w swoim domku, w którym przespał cały dzień. Sprawdza sprawnie wszystkie kąty, a gdy znajdzie przysmak w nich, chrupie głośno go z ochotą, więc go słyszysz, chociaż śpisz. Czego nie zje, chomikuje. Choć spiżarnię małą ma, to się stara tak jak umie zmieścić do niej co się da. A gdy w końcu świt przegania pracowitą, długą noc, Gucio do snu się układa, więc nie budźcie teraz go. Musi przecież też odpocząć. by do pracy nabrać sił. Zmęczył się harcując nocą, teraz o tym sobie śni.2 punkty
-
2 punkty
-
Po trosze pamięci wierszyków Franka K. o powiedzeniach Rynna, co z mrozem oniemiała, zmieniła stan swój — kapie cała. Odwilż w niej pisze na maszynie, na śliskim z lodu pergaminie: Dzisiaj a niech to, nie wychodzę za mąż — telegram dawno w drodze. Może, gdy przyjdzie deszcz ulewny, w porywie serca zryw królewny. Pałac ozłoci Pac, na nowo, a rynna będzie w mchu — królową. 23.02. Dzień walki z depresją2 punkty
-
@violetta no coś Ty Violetta.! jesteś moją najlepszą koleżanką:) mnie kobiety za bardzo nie lubią, nie wiem tak naprawdę dlaczego? ;) no i będę z Tobą spała w namiocie, na zjeździe poetów;) organizuje go Migrena podobno;) z Kornelem nie mogę niestety, ponieważ namioty nie są dźwiękoszczelne;))))2 punkty
-
2 punkty
-
@Migrena Bardzo dziękuję! @MIROSŁAW C. Tak, niestety. Dziękuję za czytanie :) @[email protected] mam na imię Joanna (lub po prostu Asia). Bardzo dziękuję za czytanie :) Pozdrawiam serdecznie! @Stary_Kredens jeśli nie ma chęci na ciąg dalszy to chyba ulga... Czasem można zagłaskać kota na śmierć. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
@sisy89 bardzo subtelny i delikatny wiersz. czasem nadmiar czułosci staje się ciszą i w niej też kryje się sens każdego poranka. wiersz w Twoim poetyckim stylu. świetnym stylu.2 punkty
-
2 punkty
-
papierowe piekło niebo dziecinna zabawa dawno zniknęły życie przybliża jedno i drugie tramwaj porywa co rano karmi dostatnio popołudnie jak ulubiony deser słowa bez podkreśleń nie ranią mają właściwą wagę smakują jak pierwsze kwiaty budzą uśmiech świat po zimie zmywa makijaż pokazuje jak nas lubi … jeszcze a my … 2.2026 andrew2 punkty
-
@Robert Witold GorzkowskiBardzo Ci dziękuję,za Twoje wypowiedzi. @Migrena Ja, odnośnie tego wiersza mam mieszane uczucia. Bo łatwo jest się podśmiewać z ludzi ułomnych - cokolwiek by to znaczyło - w realnym życiu, i że próbują szukać szczęścia w świecie złudzeń. Ludzie starzy, niekochani, niepełnosprawni , z twarzą "jak flak po pasztetowej" - gdyby nikt tak ich nie odbierał w namacalnej rzeczywistości, nie pragnęliby odnaleźć odpowiedzi na swoje tęsknoty, pragnienia, pustki - w przebraniach, w kostiumach, w bezpiecznej iluzji. Tam, gdzie nikt ich nie wyszydzi, nie odtrąci. Powiedz mi, Migrenko, czy ktoś,kto wygląda jak parówka po trzech zawałach, nie zasługuje na miłość? Każdy człowiek zasługuje, choć nie do każdego ona przyjdzie. Jasne,ważne, żeby nikogo nie oszukiwać, ale w sieci każdy chyba ma świadomość, że mamy do czynienia z umownymi tożsamościami - ale relacje i interakcje między nimi mogą być niezwykle głębokie. To, co się rodzi między awatarami, potrafi być prawdziwsze, niż w realu, kiedy przestają mieć znaczenie wszelkie okoliczności fizyczne, przyziemne - wygląd, wiek, status społeczny - pozostaje po prostu to, z czym jeden człowiek przychodzi do drugiego. I emocje - niekoniecznie udawane, często właśnie mocniejsze, intensywniejsze. Tak więc - ten problem, o którym jest wiersz - ma swój awers i rewers.2 punkty
-
Jeszcze tej nocy Wrócę do ciebie I pokaże ci Kawałek raju W moich Drobnych dłoniach Naznaczony Boskim światłem Tam prosto z góry...2 punkty
-
DING,DONG,DING,DONG Słyszysz ten rytmiczny ton? To Krwawą Niedzielę wybija dzwon w oddali słychać sąsiadki krzyk przychodzi oprawca(Powstaniec) i PSTRYK!!!! Skręcony kark CHRZĘST,CHRZĘST,CHRZĘST kamień o kamień uderza SZUR,SZUR,SZUR czy to oprawca(Powstaniec) w tą stronę zmierza? TRZASK,ŁUP,BRZDĘK Już widzę cień jego i… Ile nienawiści,tyle rozpaczy Jakby ktoś cały świat przeinaczył Jak Rana tyle razy otwarta Licznymi linami prawie nie zwarta A linie to niezrozumienie,to licznych zemst pragnienie? Więc co się liczy zapytasz zatem Liczą się Fałdy na tejże Ranie Fałdy to ludzie Ich historia cała Co na zawsze z nami pozostanie…2 punkty
-
Tak bo cóż innego nam pozostało. Człowiek całe życie z piórem w dłoni teraz już częściej ze smartfonem i ten potok myśli aż żal go wypuszczać a w moim przypadku myśli stare jak świat. Ostatnio byłem na wieczorze literackim młodych poetów uczestniczyłem po deklamacjach w spontanicznej dyskusji i choć wszyscy posługiwali się językiem polskim ja nic z tego nie rozumiałem co oni mówili a i tematy były dla mnie miałkie. Oni choć nie zaprzeczę z uwagą mnie słuchali to czułem się jak zgniły owoc jak kamień przez Boga rzucony na szaniec jak starzec co przemawia jeszcze w zaangażowaniu a nie widzi że sala jest już pusta. Poza przyjętymi ramami poza teraźniejszymi nurtami. Więc twój wiersz może wcale satyrą nie jest a chęcią życia w młodszych świecie? przewrotną namiętnością bycia uniwersalnym i niezapomnianym? Rozpaczliwą próbą dokonania jeszcze czegoś wielkiego. Przeczytałem ostatnio przerażającą jak dla mnie informację. Firma wynalazła okulary które pozwalają na ulicy zidentyfikować osobę i przeczytać wszystko co ta osoba zamieściła w sieci?! Porażający wynalazek i to dopiero jest groteska. Coraz bardziej mi się nie chce niż chce. Coraz częściej mogę powiedzieć że wiele bym jeszcze zdziałał gdyby zamienić miejscami chęci z wypaleniem. Dlatego wolę bardziej czytać niż publikować a jeśli już to w taki sposób że nikt nie będzie miał wątpliwości z kim ma do czynienia.2 punkty
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne