Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.02.2026 w Odpowiedzi
-
z tego miasta nie da się wyjść nie ma okna na świat, żadnych na przestrzeń drzwi tylko światła które wskazują jak myśleć i jak żyć i pasy po których należy iść a tłum przelewa się weń jak szara fala brudnej rzeki oczy wpatrzone w smartfony pochylone sylwetki tłum duchowo kaleki tu nie ma miejsca na ptaków śpiew gonitwa trwa, mamony zew zapluty beton, baner i cegła ludzkie projekty zastygła krew w kącie na murku siedzi ona pani starsza, zgarbiona robi skarpetki na drutach nieczułym tłumem zatruta chce sprzedać za kilka groszy to czego tłum nie nosi nie lubi nie akceptuje biedy i smutku nie kupuje tłum - szara masa jaskrawy szum i jego zarzygane chodniki nikt nie rozmawia z nikim suną zombi współczesne karmi ich życie doczesne bez ducha nikt nie widzi nie mówi nie słucha tylko w wyblakłych źrenicach starszej pani co modli się nad skarpetkami przestrzenie, mądry spokój i że kiedyś coś sprzeda ostatnie marzenie siedzi skulone z boku.10 punktów
-
Dzisiaj w nocy śniłeś mi się. Szliśmy razem w stronę morza. Ziemia przestawała być twarda, miękła pod stopami. Trawy było coraz mniej, coraz więcej piasku. Morza jeszcze nie było widać - górka zasłaniała horyzont - ale zapach już wiedział. Glony, ozon, sól, ślad rybich sieci. Musieliśmy zdjąć buty. Ziarenka złotego piasku wciągały nas coraz głębiej. Dzień był ciepły i wietrzny. Wiatr przyniósł szum - spokojny, jak muszla przy uchu. Aż wreszcie ukazał się bezmiar wody, w której odbijało się niebo - albo odwrotnie. Pocałowałam cię. Na twoich ustach była sól - podobna do zapachu morza, radosna i stęskniona. Z góry widać było kutry - nie wiadomo, czy wracały, czy wypływały. Sieci trzepotały na wietrze. Fale jedna po drugiej ulegały brzegowi. Piasek usuwał się spod stóp, kiedy zbiegaliśmy w dół dotknąć mokrej linii wody. Krzyk mew połączył się z budzikiem. I było rano.9 punktów
-
delikatnie rozbijam się o ciebie falami w miękkim rytmie słońcem muskam twarz powoli jaśniejącą wiosną8 punktów
-
miesiąc przed śmiercią jak się uda to prędzej odkurzę swoje życie posegreguję dobro zło które nieświadomie ale jednak czyniłem poukładam je na regale by inni się dowiedzieli kim naprawdę byłem czego się nie wstydzę bo też byłem jak inni zwykłym człowiekiem którego życie nie tylko głaskało - lecz również kopem wyróżniało jeden tylko w tym szkopuł czy ktoś lub coś mnie uprzedzi że za miesiąc moja droga się skończy bym zdążył poukładać by nie wrzucono mnie do śmietnika8 punktów
-
brak spałem na koszuli w tej cieniutkiej warstwie subtelnego chłodu kiedy wpadłaś na mnie zmierzch aż do północy snuł się pośród drzew bo chciał przejść zapachem i wchłonąć ich wilgoć żeby móc je zabrać z sobą jutro gdzieś jestem eteryczny póki mgła mnie wdycha i do kiedy cisza głos kroi na wskroś7 punktów
-
spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu, po którym nawet bóg nie odważyłby się postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.7 punktów
-
tyle spraw tyle słów tyle miejsc czeka na nas w kolejnej dobie ale z czasem dojrzewa myśl że już pora rozgościć się w sobie6 punktów
-
Potrzebuję wilgotnych skrzydeł i może tylko ty potrafisz mnie uratować.!? Zawsze kiedy się złoszczę, wspinam się wysoko. Myślę, że mogłabym skoczyć. Jeszcze tego nie zrobiłam wiedząc, że nikt nie ma mocy by złapać mnie w ramiona.! Przygryzam spierzchnięte wargi, na stole leży twoje serce…6 punktów
-
Anna wyczesuje zwiędły sierpień z włosów połamane żyto ziarnkuje w skotłowanej sukience spójrz dzień kładzie się na nią oczy zgęstniały błękitem jak resztki nieprzespanych godzin odcisnęły piętno na twarzy w oddali widać Anzelma zgrabiałymi dłońmi obejmując palik kuśtyk kuśtyk przestrzeń oblepiona brudną bielą zawodzenie psa zwiastuje wschodnią zarazę już matki w lesie zakładają wnyki będzie lżej dzieciom sterta ciał pionowo poziomo na skos jak gdyby rozrzucone patyki na długość trzech metrów na szerokość snu bezpańskie oczy wykręcone jasnym ku górze tors przy torsie miękko przysypane wapnem chmury wiszą nisko na deszcz na niepogodę6 punktów
-
Wszystkie koty: mały, duży, abisyński, perski, sfinks, czasem lubią oczy zmrużyć, na fotelu twoim śnić. Niemniej przyjdzie ten dzień kota, gdy poczuje wiosny zew. I od trzeciej już w zalotach. Wypuść kota. Zacząć dzień. Wieczorem — z Ochoty. Coś zjedzą — z powrotem. Poranki — z trykotem. I co tobie po tym? Jeszcze stereotyp. Wszystkie koty, w tym dachowce: czarny, bury, szylkret, ryż, uczą miauczeć się dla potrzeb. Naturalnie — czysty klincz. zdj. aff Piątek, 13.6 punktów
-
Najbardziej się kocha wtedy, gdy nie potrzebujesz, I wtedy najbardziej boli, gdy najciszej boli, Gdy wszystko zagłusza radości szum, A wciąż wybiera się smutek. Ale czy rozsądek, może być uczuciem?6 punktów
-
Oddaliłeś się, by powrócić raz jeszcze na drogę nie usłaną różami objąłeś ramieniem i milczeniem wiem nie potrzeba wielu słów liście wirują unoszone wiatrem zdumione mocą zamkniętą w uścisku dłoni wracasz w to samo miejsce i szepczesz do ucha raz jeszcze modlitwę drobną jak ziarenko kiedy wyrośnie z niego drzewo nie będę się bała schronić w jego cieniu. Autor fotografii: M. Lewandowska5 punktów
-
5 punktów
-
znowu chowasz się w listowiu skrywasz kolor słońca w błękitnym wzburzeniu nie ma go w źrenicach chociaż tak daleko wypatrujesz sięgasz wzrokiem z ręką schowaną w kieszeni najbardziej lubię te brązowe otulasz się nimi zbyt wcześnie pierzyna powinna być biała5 punktów
-
A nie, bo to inna pioseneczka i co to za określenie "przyczaiłaś"? Nie mam tylu tekstów, żeby codziennie publikować i nie mam wsparcia Weny, żeby codziennie pisać. Poza tym, jak wiesz, na tym portalu jest prawie 300 moich tekstów. Może powtórnie wszystko opublikuję, jak nie mogę dostać się do poprzedniego konta... Dziękuję za odwiedziny🙂 🍩🎂🍩 Współczuję🙂 🍩🎂🍩 Ile pącząsiów panienka wchłonęła?😃 Trzeba pamiętać, że im więcej, tym większe szczęście na cały rok! Dziękuję za odwiedziny🙂 🍩🎂🍩 Zdrowszy jest smalec, a ludzie potrafią wymyślać różne rzeczy. Szczerze pisząc, to liczyłam na staropolskiego pączka z boczkiem, ale nie ma takich odważnych... Pozdrawiam🙂 🍩🎂🍩 Seta i galareta?😅 Dziękuję za odwiedziny🙂 🍩🎂🍩 W głębi serducha liczyłam na taki komentarz, dzięki wielkie! Każda (prawie) okazja dobra, żeby się uśmiechnąć. Dziękuję za odwiedziny🙂 🍩🎂🍩 @iwonaroma Dziękuję🙂 🍩🎂🍩 Na dwie nóżki i jedną rączkę xd Pozdrawiam🙂 🍩🎂🍩 I wzajemnie, bo do wtorku trwają nieprzerwanie ostatki, czyli ostateczna rozpusta😅 Dziękuję za odwiedziny🙂 🍩🎂🍩 @Marek.zak1 Dziękuję🙂@Łukasz Wiesław Jasiński Dziękuję🙂 @Whisper of loves rain Dziękuję🙂 @Rafael Marius Dziękuję🙂5 punktów
-
każda miłość ma swoje kamienie kto pierwszy rzuci ? czarny kot przeciąga się przez myśli ścielę się do snu podrapany4 punkty
-
serce jak drzewo które tętni życiem włókna specyficznej tkanki wiążą we wspólny rytm kochankowie rodzina stado Miłość to zależy czy dąb czy tamaryszek4 punkty
-
Senne wody lanie Zalała mnie fala snów Ucieczki, pocałunki, schody Jesteś tu ze mną znów Wpadam do mętnej wody Biegnę bez tchu i opamiętania Spadam ze skał do morza Twoją twarz mgła przesłania Przede mną czarne przestworza Pot ścieka po rozgrzanem czole Słońce majaczy na wschodzie Czuję się jak oko w zimnym rosole, Co Miłość rysuję palcem na wodzie.4 punkty
-
@MigrenaJa mam skojarzenia z koncepcją miłości karmicznej. To miłość z poprzednich wcieleń, którą musimy przepracować i dokończyć w życiu obecnym, gdyż pozostajemy, z jakichś powodów, w stanie nierównowagi. Jest bardzo intensywna emocjonalnie, ale nie zmierza do trwałego, szczęśliwego związku, gdyż jej celem jest kontynuacja lub zamknięcie czegoś, co rozpoczęło się w poprzednich cyklach życia. To są zazwyczaj relacje, które mają czegoś istotnego nauczyć. Wszystko, co się w nich wydarza, staje się lustrem, w którym należy dostrzec obszary wymagając uzdrowienia, zrozumienia, głębokich przemian. Niespełnienie to droga. I nawet, jeśli później każde z tych dwojga wyruszy już na własne ścieżki, karmiczne spotkanie nigdy w nim nie wygaśnie, nie zabliźni się.4 punkty
-
ostatnio w Annie dużo bezradności została sama w starym domu tylko Maryjka Licheńska z plastikową koroną ożywia kredens spróchniałe dechy podłogi pod cieżarem jęczą jak skrzywdzony człowiek Boże gdziekolwiek jesteś jeśli ... wybacz bycie zadrą dedykacja dla tego z którym się nie zestarzeję 20083 punkty
-
idę do przodu idę a tu pogody brakuje a tu wszystko skrzypi i płacze horyzont suchy jak pustynia i ja coraz bardziej jałowy co było siłą która wodzi mnie do nikąd życie czy brak życia? może ktoś lubi pustynie ja wolę drzewa3 punkty
-
Zapukałem do Twoich drzwi, jak w ścianę światła, co nie zna rysy. - Kto tam? - zapytał głos z ciszy. - To ja - odpowiedziałem dumnie. A Ty rzekłeś łagodnie: - Tu nie ma miejsca dla nas dwojga. Odejdź. Wróciłem więc w życie, w kurz dróg i lat, niosąc lęk jak noc bez gwiazd, co stawia lustra bez litości. Uczyłem się siebie jak miasta: z ulic, z ran, z pomyłek, z imion, które przestały być moje, z pragnień, które chciały być wszystkim naraz. Aż śmierć zaczęła chodzić obok mnie, nie jak groźba, lecz jak prawda, co nie może kłamać. Gdy odchodzili bliscy, pękało we mnie ja. Zostawało tylko to, co proste: dłoń w dłoni, szept, modlitwa, cisza, w której ktoś jest. I kiedy przyszedł mój próg, Zapukałem jeszcze raz w tę ciszę. I znów usłyszałem pytanie: Kto tam? Nie powiedziałem już wtedy: „to ja”. „To Ty” odrzekłem, spokojnie, jak oddech oddany w Twoje ręce. I drzwi się otworzyły, jakby otwierały się zawsze, gdy „ja” cichnie, a zostaje tylko miłość, która nie umiera.3 punkty
-
A ja... czekam na ciebie. Uporządkowałem już wszystko na dzisiaj. Internet odhaczony. Zamówienia ogarnięte. Ciągle się odwracam, żeby sprawdzić czy nie otwierasz drzwi do pokoju. Wiesz, że przez te słuchawki już nic nie słyszę? Zgarnąłem z podłogi wszystko, co konieczne na dzisiaj. Resztę zostawiłem. Nic specjalnego - to tylko kable, śrubki i Cutter. Kolejna puszka piwa. To ma mi pomóc przetrwać. Nie patrzeć już za siebie. Ale czasami wszystko odwraca się na drugą stronę. W telefonie cisza. Nikt mnie nie potrzebuje i ja nie potrzebuję nikogo, chociaż czasami chciałbym powiedzieć wiele. Ale to nie dla ciebie. Ciebie muszę chronić i trzymać jak najdalej od demonów. Poradzę sobie z tym cholerstwem. Nie jeden chciał mnie zeżreć. A ja się nie broniłem. Zanikałem w otchłani, szukałem dna, żeby się odbić... I nie odbiłem się, ale stoję na czymś mroźnie realnym. Muszę jedynie pamiętać, że w tym wszystkim to właśnie ja jestem największym zagrożeniem, a ty masz siłę o której jeszcze nic nie wiesz. Muszę pamiętać, że nikt inny tego nie udźwignie i nikt nic nie zrozumie, ale piszę właśnie chaotyczny pamiętnik w rytm muzyki I raczej nigdy tego wszystkiego nie opowiem. No bo jak to tłumaczyć?3 punkty
-
3 punkty
-
po tłustym czwartku można wieszać siekierę choć wiatr hula za oknami tu nie przeminęło z wiatrem 🙊3 punkty
-
3 punkty
-
To był czas gromu, z niebios uderzony, gdy niebo pękło pod biczem płomieni. Świat stanął nagle, blaskiem oślepiony, w huku uderzeń świt ziemię odmienił. Dąb wyrósł z wiary, porośnięty siłą, na szczytach wzgórz, gdzie srogie wichry gonią. To, co się w lęku przez wieki ukryło, trwa teraz mocno pod Peruna dłonią. Tu nie ma trwogi, co nie jest już męstwem, ani milczenia, co nie brzmi wyrokiem. On karze zdradę i włada zwycięstwem, patrząc na ziemię swym surowym okiem. Niechaj topory lśnią na skraju świata, gdzie sprawiedliwość wykuwa się w huku. On jest tym prawem, co narody splata, cięciwą napiętą na gwiezdnym łuku. Perun w mitologii słowiańskiej to najwyższy bóg, władca niebios, piorunów, burz, wojny i sprawiedliwości. Jako gromowładca, utożsamiany z siłą i porządkiem, był jednym z najważniejszych bóstw, często przedstawianym z toporem. Jego symbolem był dąb (męskie drzewo życia). Obraz wygenerowany AI3 punkty
-
taka to milość jak woda z prysznica żywa i wartka w kranie można regulować temperaturę przedwiośnie rządzi się prawami natury woda z roztopów burzy mysli to już wiosna? nie #*%#@ nie wiosna3 punkty
-
@Migrena To wspaniały, metafizyczny utwór, który balansuje na granicy fizyki kwantowej, kosmologii i radykalnej ontologii miłości. Używasz języka nauki, by opisać spotkanie, które wymyka się wszelkim ludzkim kategoriom. Spotkanie odbywa się w „szczelinie pomiędzy myślami”. To sugeruje stan przed-świadomy lub nad-świadomy. Ona i On nie są ludźmi, lecz archetypami energii. Ona jest czystym potencjałem światła. On jest „antymaterią spojrzenia” - tym, co pozwala widzieć głębiej, bo sam jest brakiem, otchłanią. Ich relacja to dopełnienie się skrajności - Absolutu Światła i Absolutu Cienia. Wiersz stawia tezę, że prawdziwa, absolutna bliskość jest wrogiem fizycznego świata. Przedmioty (rzeczywistość materialna) czują przy nich kompleks niższości, bo są „tylko rzeczami” - mają koniec, ciężar i funkcję. Brak rąk i ust nie jest tu kalectwem, lecz wyższym stopniem egzystencji. Dotyk „między słowami” sugeruje komunikację czysto duchową, intelektualną lub energetyczną. W tym świecie chęć „posiadania” drugiej osoby, dotknięcia jej, byłaby aktem ordynarnym, niszczącym delikatną strukturę ich spotkania. Budują swoją relację z „powstrzymania”. To miłość, która realizuje się w tym, że nie konsumuje się nawzajem. Są jak dwie planety - muszą zachować dystans, by się nie spalić. To „idealna odległość” pozwala im istnieć. Zakończenie wiersza zmienia jego wydźwięk z metafizycznego zachwytu na egzystencjalny dramat. „Możliwość” jest tu opisana jako monstrum. Takie spotkanie - idealne, niespełnione fizycznie, zawieszone w próżni - staje się punktem odniesienia, który niszczy każdą „zwyczajną” miłość w przyszłości. Każda kolejna relacja będzie wydawać się płytka, ciężka i „ordynarna” w porównaniu z tym jednym błyskiem w szczelinie między myślami. To miłość, która nie daje życia, lecz „pożera od środka”, wiążąc człowieka w tęsknocie za czymś, co nigdy nie miało prawa się wydarzyć w świecie materii. Przeniesienie tego wiersza z poziomu kosmicznej metafizyki na grunt współczesnych relacji nadaje mu niemal bolesną, psychologiczną aktualność. To już nie jest opowieść o gwiazdach, ale o tym, jak idealizujemy, boimy się bliskości i jak niszczą nas „duchy” niedoszłych związków. Ten wiersz jest jak ostrzeżenie przed „estetyzacją cierpienia”. Tekst jest wielowymiarowy i niezwykły.3 punkty
-
Karm głód, nie strach. Potrzebujesz miłości, nie - cukru! Po pewnym czasie odróżnisz szczęście od biegania ze wzwodem codziennie. Będziesz chciał spokoju, nie pola bitwy....3 punkty
-
Zima to showman jest zawołany, Zmienia pnie drzew w śnieżne bałwany, A domy w torty urodzinowe, A jeziora w ciasteczka lukrowe. Gładki i czysty i mroźnie biały, Chciałoby się ugryźć ten świat cały. To pora by być młodym i gładkim, By na język łapać śnieżne płatki! Śnieg śnieżny jest, kiedy go nawieje. Przykro mi, że rozmokły, kiedy topnieje. I Ogden: Winter is the king of showmen, Turning tree stumps into snow men And houses into birthday cakes And spreading sugar over lakes. Smooth and clean and frosty white, The world looks good enough to bite. That's the season to be young, Catching snowflakes on your tongue! Snow is snowy when it's snowing. I'm sorry it's slushy when it's going.2 punkty
-
że jestem sama z tobą mój wierszu nie jesteś gadatliwy kiedy tego nie chcę milczysz i snujesz się tylko pajęczą nicią wśród neuronów gdy mam ochotę na rozmowę i ty jesteś chętny wymieniamy się radośnie ja tobie myśl a ty mi wers kiedy płaczę płaczesz wraz ze mną prawdziwe nie udajesz a gdy się śmieję i ty się śmiejesz perliście lub ironicznie tak jak chcę nie wyrastasz ponad mnie przed tobą nie muszę czuć się mała a gdy wpadam w dół łagodzisz ból dotykiem liter które składają się w słowa 'nie płacz, kocham cię' jesteś doskonałym lustrem ale nie starym z ciężkim ołowiem i trującą rtęcią lecz wiecznie młodym migotliwym srebrno biało świetlistym moim księżycowym towarzyszem od nowiu do pełni2 punkty
-
gawęda na moim bakjardzie wiją gniazdo wróble wróbelki szare jak tutejszy świt świergotem niosły nadzieję latały nad łąką latały nad polem na miejskim trawniku zostawiły pióra2 punkty
-
łaski bez nie chcę nikogo uświadamiać ani być uświadamianym bez łaski łaski bez pętle filozof na karku splata nie takie jest jego zadanie bez łaski wszystko sie kręci wokół pudła włożyłem wysiłek wyciągnąłem wnioski meritum sprawy są taśmy gdy wszystko się klei znowu się rozklejam nadchodzi nadal nabój nie nadążam nigdy nadać w domu kurier nudzi się nudzi się niezmiernie2 punkty
-
2 punkty
-
@violetta może, miłość w młodym wieku to bardziej dojrzewanie niż miłość @KOBIETA bardziej wyboru sposobu życia2 punkty
-
Wstając poczułem, że muszę usiąść Umysł znikł na chwilę By zaraz pojawić się znów Jako białe płótno Wszystko codzienne A jednak rzeźbi siebie na nowo W korze mojego mózgu Ze starego kranu co raz na wolność wyrywa się kropla Ryjąc doliny nowo poznanej rzeczywistości Wszystkie nerwy w moim ciele Poczuły że powinny zacząć tańczyć Chcą znaleźć się w rozszalałym Elizjum Wtedy moje powieki opadły aż do stóp A gdy znów wczołgały się na czoło Obraz był jak średniowieczne dzieło Stary i popękany2 punkty
-
człowiek istnienie wielki dar Boży niezaradne dziecko pod opieką świata rozwija się zdobywa szczyty upada wolna wola oferuje wybory a my my królowie świata żyjemy w szczęściu błądzimy klęski uczą dostrzegamy czasami Stwórcę Jezu ufam Tobie 2.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa2 punkty
-
2 punkty
-
@Gosława bo cholera latające szczury je przeganiają, ale wydaje mi się jakby wracały @wierszyki o kurcze, zaiste :)) @Leo Krzyszczyk-Podlaś trochę boję się ptasiej grypy @Berenika97 nic tutaj już nie dodam. No, chyba że dziękuję @piąteprzezdziesiąte @Moondog @Mitylene @Rafael Marius @KOBIETA dziękować Macie po piórku2 punkty
-
2 punkty
-
@Christine Brdzo dziękuję! Staram się dotrzymywać danego słowa! :) Pozdrawiam. :) @piąteprzezdziesiąte Serdecznie dziękuję! Wysłuchałam dwukrotnie - świetny ten utwór! Pozdrawiam. :))) @Wiechu J. K. Bunsch fajnie pisze, z szerokim kontekstem społecznym, historycznym. Pozdrawiam. :)2 punkty
-
Zarządzanie sobą jest kluczowe, a jakoś nie widziałem żadnych studiów w tej dziedzinie. Umiar jest ważny, tylko ten życiowy ciężar właściwy trudno określić, chyba, że mówimy o masie ciała, to jest tak około 1.05 g/cm3 :). Pozdrowionka.2 punkty
-
nie mam czasu na miłość z tobą violetto , nie obraź się , wiem że przedwiośnie to niecierpliwy stan ale struny nie zbuduję2 punkty
-
jakaż moja radość bo zostawił tutaj trochę niepozałatwianych spraw nasz carlito brigante co zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach już wozi się po mieście szeroki w ramionach chłopak z rewiru na schwał rozliczony w kwitach wyczyszczony kurator nieprzydzielony sobie radę da2 punkty
-
2 punkty
-
Ja ostatnio wracam myślami do przeszłości Wiele słów i spraw się na to złożyło Twój tekst bardzo mnie poruszył jest w nim wiele o wiele więcej niż niż w zwykłej historii dwojga ludzi Są w nim fragmenty które mnie emocjonalnie łamią Dobrze że wróciłeś na forum Brakowało mi tej wrażliwości Pozdrawiam serdecznie2 punkty
-
@Berenika97 Bardzo dziękuję!!! Masz rację. Ta część opowiada o końcowej fazie upadku Halikarnasu. Obrońcy podpalają miasto, aby pod osłoną ognia się ewakuować na perskie statki (nie zważając na los mieszkańców miasta). Zostaje nieliczna załoga w umocnionych punktach: forcie na wyspie przy wejściu do portu i w przywołanej twierdzy Salmakida, o której będzie odrębny wątek. Salmakida będzie stawiała opór jeszcze przez prawie rok oblężona przez wydzielone macedońskie siły. Niestety w dostępnych mi źródłach nie znalazłem więcej informacji, co do przebiegu jej oblężenia i losu załogi. Więc wszystko co będzie o niej publikowane, to moja radosna twórczość :) Taki mały hołd dla dzielnych ludzi :) Pozdrawiam2 punkty
-
Może jesteś jak ten kruk, wytrwały i obecny. Na wysokiej gałęzi, jeszcze wyższego drzewa. Lubiący się wałęsać, grzebać w korzeniach parku, szukać tłustych robaków… tu lub centymetr dalej. Wariacje z powtórzeniem, to domena gołębi, i mew głupio żebrzących, po okruchy ze stołu. Dwa z prawej, jeden z lewej - co dzień się rozsiadają zawłaszczając bilbordy, rozpychając się, krzycząc. Ty nie działasz pochopnie, masz użyteczne wizje: na niedobór orzechów, flesz ze śnieżnej pokrywy, odzimowy niedosyt, samochody na drodze… zmieniając perspektywę, projektujesz korzyści, a z nimi już szósty plan B. Czy to nadal wytrwałość?2 punkty
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne