Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.01.2026 w Odpowiedzi

  1. od zgiełku miasta aż po słów bezdroże w potoku myśli w zawieszonym głosie cierpliwie czeka miejsce na spotkanie z tym co jest bliskie i z tym co nieznane tak pragnę ciszy jak gąbki mchu na dłoń a gdy ją znajdę przepiękny zbiorę plon
    6 punktów
  2. tunelem ciasnym oddalam się, odwracam głowę nieznacznie, gestem i słowami milczę... czy zobaczysz mnie kiedyś bardziej?
    6 punktów
  3. Gdybym miał niebios haftowaną tkaninę, Ze złotego i srebrnego utkaną światła, Błękitną i mroczną i cienistą tkaninę Z ciemności i jasności i pół-światła. Rozpostarłbym tkaninę pod twymi stopami: Lecz ja, biedak, mam tylko me marzenia; Rozpostarłem marzenia pod twymi stopami; Stąpaj lekko, bo stąpasz po moich marzeniach. I William (1899): Had I the heavens' embroidered cloths, Enwrought with golden and silver light, The blue and the dim and the dark cloths Of night and light and the half-light, I would spread the cloths under your feet: But I, being poor, have only my dreams; I have spread my dreams under your feet; Tread softly because you tread on my dreams. Znany także jako Aedh Wishes for the Cloths of Heaven lub He Wishes for the Cloths of Heaven, wiersz "wystąpił" w filmie Equilibrium, recytowany we fragmencie przez Seana Beana, tradycyjnie dla tego aktora tuż przed śmiercią jego postaci. Film nieco zapomniany, a godny polecenia.
    6 punktów
  4. Zaufałam. W gorączce lipca, gdy Słońce oślepiło mnie blaskiem. Nie sądziłam, że tak szybko gwałtowność nieba przyniesie burzę i chłód.
    5 punktów
  5. język bywa jak sopel lodu albo płomień ślizga się po szeptach jakby nie dosłyszał oddechu i nie widział drżenia skóry a jednak zgaduje pragnienia wie czego dotknąć żeby nie spłoszyć wie gdzie zostać żeby było ciepło czeka jak ciało przed ruchem bo wie że gdzieś nad nami zapisuje się puenta która spadnie dokładnie tam gdzie trzeba
    5 punktów
  6. zegarmistrz nie przyszedł chociaż czekałem w świetle purpury może zasnął zabłądził przespał może ten moment ten czas zacząłem naprawiać stare zegary palce mam niezdarne nie umiem wyczuć wahadła kiedy się waha kiedy znów ucieka cień może goni próbuje przyspieszyć mam wygodne buty a mimo to wciąż stoję może przyjdzie nim zgasną drzwi na przestrzał zatrzasną się w sieni
    5 punktów
  7. Siedząc w uszaku, spytała, czy wierzę w Boga. W tego samego, co ty. Albowiem spotkałem dobrych i złych. Mądrych i głupich. Tych, ze wzgardliwym wzruszeniem ramion i tych pochylonych nad raną. Tych, których język wabi i tych, których razi słowo. Widziałem anioła ze śpiewem - jeden jest Bóg, Pan jedyny i orszak szatana w ornatach. Wiarę spłyconą do kłamstwa. A anioł samotny, nisko lecący nad światem rzucił pod moje nogi odpowiedzialność za czyn przed Bogiem. Widziałem mesjasza, który się wczoraj wieszał, rudego, pięknego chłopaka i antychrysta w halce na sali numer trzy - spełnienie wizji chrześcijan, powrót Mahdiego w Mekce. Wszyscy na coś czekamy - my, wy, muzułmanie. Albowiem spotkałem dobrych, mądrych, tych, którzy cenią słowo ze łzami w dłoniach ukrytych. Ukryłem się przed Nim na próżno.
    4 punkty
  8. Lubię być kotem kiedy znikasz. Zawsze wracam splamiona, wybaczasz rozproszenie źrenic i gorące futro, studzisz jeszcze różowy język w zimnym mleku. Pozwalasz mi być, dlatego sypiam skulona na kanapie wyjadając resztki wilgotnej karmy. Czekam. Nikt nie potrafi kochać.! Mnie. Tak jak ty.
    4 punkty
  9. mężczyzna na zdjęciu ma około trzydziestu lat jest zima leśna sceneria on ubrany w krótki płaszcz z bujną kręconą czupryną patrzy w niebo przechylając flaszkę haustem aż ciarki po plecach idą prosto w śnieg może to były te dobre czasy bo pamiętam już tylko złe
    4 punkty
  10. Pewien lider w pewnym mieście przejął główne stanowisko. Zaraz potem w dobrym geście zlecił ludziom tłumić wszystko. Każdy miał być sympatyczny mimo niezadowolenia. Gdyby ton ktoś miał krytyczny, wnet by poszedł do więzienia. Tłum się zatem zebrał tłumnie, by przegadać to tłumienie. Gdy ktoś krzyknął, lider dumnie zaserwował mu więzienie. Lider wszystko widział, słyszał. Nawet gdy ktoś zaklął w domu, straż go brała. Potem cisza. W pace było ich od gromu. Kiedy miasta już połowa poznikała za kratkami, każda jedna z tłumu głowa język skryła za zębami. Tak minęły trzy miesiące: cicho, miło i przyjaźnie. Nawet to palące słońce zaświeciło jakoś raźniej. Tłumił wszelkie tłum urazy i tłumaczył sobie tłumnie, że potrzebne te zakazy, lider myśli zaś rozumnie. Po pół roku do miasteczka przyszło jury na inspekcję. Poobserwowało z deczka. Drobne były ich obiekcje. Gratulując liderowi, nagrodziły go za wyczyn. Miłe miasto, co się zowie! Tak daleko mu do dziczy! Jury poszło. Tłum zaklaskał. Lider skłonił się niziutko. Teczkę z kasą swą pogłaskał, po czym odszedł. „Żegnaj, trzódko!”. Tłum odczekał tak z minutę. Potem przestał tłumić żale. Wrzeszcząc pod brutalną nutę, pozabijał się nawzajem.
    4 punkty
  11. Smutek w oczach się przegląda W środku jakaś walka toczy Szkoda, że to tak wygląda Bo on wybrał moje oczy Radość poszła gdzieś daleko Ustępując jemu drogi Może krzyknę, to zaczeka Może wróci na me progi Smutku przecież nikt nie pragnie Bo przez niego wszystko trudne Niechże nasze próby każde Nie okażą się zbyt żmudne Ja swe oczy znów przecieram Aby oddać je radości Dobrze wiem, co dziś wybieram To nie smutek tu zagości Niech przegląda się gdzieś indziej Bo ja radość chcę dziś poczuć Która chętnie do mnie przyjdzie Dam jej lustro swoich oczu...
    4 punkty
  12. słuchamy odgłosów za drzwiami "ufaj", "bądź człowiekiem" brzmi to jak szyderstwo gdy mury pękają jak kości dziś mamy jeszcze siebie i resztki prądu jutro - może tylko pył i wiatr który zasypie ślady po nas oszukajmy strach - ty odłożysz bezradną broń ja przestanę się modlić zobacz - ta nasza godność to wyrok ktoś nam ją dał razem z krótkim oddechem i słabym sercem
    3 punkty
  13. kiedy się powoli dowiadujesz że jesteś drobnym dodatkiem do codzienności w której byleś świtem i zmierzchem a przynajmniej tak ci się zdawało być guzikiem nawet na ładnej bluzce to ... tak bywa z niepotrzebnymi rzeczami one jednak nie mają uczuć … 10.2025 andrew
    3 punkty
  14. Tyle lat kłamałem Ci prosto w serce uczestnicząc wraz z tłumem w Twej powtórnej Golgocie A Ty… czekałeś , aż załamie się moja pycha i egoizm i wyciągniesz mnie z tego tłumu, żebym na kolanach pomagał nieść Twój krzyż Ile zła musiało upłynąć, żebym zrozumiał, że Twoje przykazania są naturalnym Rajem Nigdy tak przed nikim długo nie klęczałem jak przed Tobą Jezu I nigdy nie czułem się tak szczęśliwy Wreszcie uwolniłem się od strachu, który czułem przeklinając, gdyż nauczyłeś mnie przepraszać poprzez Miłość
    3 punkty
  15. jestem w piwnicy kochanie mam tu swoje słoiczki z miksturami miłość starość ciemność poradnik wypełniania pustki zawiera skondensowaną listę przepisów na nadawanie sensu wiele z niej już wykreśliłem zostały papierosy cyniczny romantyzm opętanie seksem i kiepska poezja Dobrego Dnia Wszystkim.
    3 punkty
  16. O mnie woda bielą spieniona czerwone kraby na czarnej skale mokra zieleń glonów słońce wygrzewa się na niebie wiatr chłodzi zmęczone ciało dnia jestem każdym z nich z morskiej piany się tworzę bez końca kolorowa
    3 punkty
  17. Wykułem obłok - tak żyzny, jak obolały deszczami; plon ziemi zakryty przed profanem. Jestem nim skazą pytającą o puls skały, przed zredukowanym do ciszy ekranem. Śnię o przeciętej w pół rybie; z niej ociemniała skarga wiary lubieżnie tańczy przed kapłanem, nagością aksjomatu - jak zapachem ciała, z którego lupanar uczynię ludzkim swym mianem.
    3 punkty
  18. Księżyc w kolorze „Indian Yellow” oświetla pejzaż jak żółty neon i taras kawiarni w gwiaździstą noc, a przy stoliku w zmysłowej czerni ‚zielona wróżka’ rozmywa tło.
    2 punkty
  19. Lucyna sadzi cynie pod płotem wyłamane sztachety sterczą niczym żebra biedaków spędzonych pod kruchtę klasztoru samosiejki malw znaczą granicę twoje moje pomiędzy ocynkowany gar z deszczówką skóra jak niebo w szerokim paśmie światła blada usłana piegami ilu to już synów zadzierzgniętych pępowiną wydała na świat poniewierają się małe kawałki szczęścia między miętą a ostróżką siateczkami owadzich skrzydeł oblepiona kapusta
    2 punkty
  20. z błędów zdarzeń i marzeń zbudował swój świat którego fundamenty odporne są na fałszywość i kłam świat miły ciepły uroczy który bardzo dobrze zna otulony szalem miłości barwny jak odpustowy kram wiem wiem powiecie jak to w tak trudnych dziś czasach można zbudować owy piękny nie skażony niczym stan ano jak widać powyżej jest to bardzo realne i prawdziwe skoro autor tego wiersza poświęcił mu swój czas
    2 punkty
  21. Ostatnio jest ciebie mało, mniej już nie może być, serce spierzchnięte z pragnienia, tak bardzo chce mi się pić. Tkwię w tej pustyni zmysłów, bez jednej wody kropli, a ciebie tak bardzo mało, chyba z czterdzieści stopni. Ciągnę za sobą tęsknotę, bo nie ma już siły iść, i wciąż umieram z pragnienia, tak bardzo chce mi się pić. Otwórz ramieniem oazę, daj swego cienia więcej, bym ugasiła samotność, nabierając cię w ręce. Lecz ty mnie mamisz gorączką, fatamorganą chcesz być, i znikasz — i znów cię mało, a ja tak bardzo chcę pić.
    2 punkty
  22. @bazyl_prost @Rafael Marius Wszystko, co stłumione, musi w końcu wyjść, a niektórzy lubią to wykorzystać... @Berenika97 Niestety. Dziękuję! :)
    2 punkty
  23. Są takie dwie rzeki, których źródła nigdy nie wysychają i stają się natchnionym zalążkiem dla spragnionych oczu i ust. Ich nurt bywa monotonny, powolny i sennie wręcz cichy. To znów wody ich piętrzą się na podwodnych, obłych kamieniach. Szturmują spienioną falą poszarpane, podmyte brzegi, liżą szerokim wylewem, osnute mgielnym przymrozkiem łąki i zielone skarpy z rudawymi plackami zgniłej od wilgoci trawy, nad której żywotem pastwiło się jeszcze niedawno w letnim zenicie stojące słońce. Wiry z powierzchni powstałe w dna zagłębieniach, czyhają drapieżnie na ospałe owady i małe rybki. Zatopione gnieniegdzie czarne, połowicznie odarte z godności kory drzewa. Rozsnuwają swe obumarłe gałęzie niczym nachajskie bicze w brudnych, mulistych zakolach. Szumią widmowe liście, sonety o marności bytu. Kto się w to piekło korzeni zapuści, ten żegna się ze światem. A bramą do otchłani są pyski szeroko rozwarte, leniwych, łuskowatych morderców. Co w korzeniach tych uwili sobie, fabryki masowej zagłady. Z falą płynie cały ten brud. Unosi się on z gracją dostojną, Tak by go z daleka dostrzegano i komentowano. By go uznano za sens i piękno. Fale płyną przed siebie bezwolnie. By rozbić się o porzucone, rybackie, połatane łajby. By popełnić samobójstwo na odartych z farby kadłubach. Ich krew wsiąka w wyżartą rdzą stal, zarzuconych i zapomnianych w dno kotwic. Łodzie stukają o siebie. Jak kości, powieszonych szkieletów. Tulą się i ocierają o siebie, jak glisty i robactwo w czerni trumny. Chadzają wesoło po labiryntach, spękanego, rozlanego w sukno gnijącego ciała. Są takie rzeki, których nurty się pięknie łączą. Śmierć i miłość. Płyną zgodnie. Jak siostry bliźniaczki. O tożsamych nawet charakterach. Bo śmierć to miłość i ukojenie. Koniec cierpienia w życiu. Po nic. Jeno by cierpieć i oszaleć. A śmierć jest naszą przyjaciółką najdroższą. Boli ją widok cierpiącego człowieka. Więc go zbawia od żywota. I powołuję do wiecznego mroku, w bezdni spokojnej, zimnej pustki. A miłość to śmierć i szaleństwo. Obłęd, który ma nas za zadanie zniszczyć. Byśmy rozumieli dlaczego, ginąć nam przychodzi. Ze swej ręki, co nią los jednak nie my rozporządza jak ulicznicą brudną. A czasem śmierć przychodzi wieczorem, staję w progu domu w swym płaszczu nocnego dżdżu i mgielnej masce o szkarłatnych ślepiach i błaga byśmy tą miłość zabili. Dla dobra jej i siebie. Serc i umysłów. Bo przecież krwawić jest rzeczą ludzką. I gnić również. Dlatego leżysz teraz w lodowej trumnie z kry Kochanie. Schowana w cichych szuwarach. Tam gdzie śmierć wpada do miłości i miesza się z nią w tyglu szaleńczego upojenia. Powiedzą zapewne. Zamordował ją. Zabił okrutnie. A ja chciałem tylko byś prędzej gniła. Tak rozkosznie na mych oczach. Codzień bardziej romantyczna i piękna. Kusząca bladością trupią. Tak teraz kusisz mnie nimfo w pozie jednej zastygła. Dłonie złożę Ci nad łonem a włosy płomienne rozpuszczę wśród zatopionych liści i traw. Oczy, nabiegłe zastygłą krwią otworze. A usta ucałuję lodowe. Tak Cię spętam w tej chwili na płótnie malując. I pragnąć zgnić i rozłożyć się w larw stadko. Dla tej przeklętej miłości. https://youtu.be/lDpnjE1LUvE?si=FhQvQZpGKM9AwpMp
    2 punkty
  24. Już dłużej nie mogę Zwariuję tutaj Zamknięty z wariatami Zdrowy człowiek Odizolowuję się Nie mam chwili spokoju Po trzech w pokojach Jeden mówi do siebie Kolejny śpi całymi dniami Wpuszczają bandytów Jak w więzieniu O zaostrzonym rygorze Tylko kajdan brak Patologia życiowa Marazm, beznadzieja Depresja psychiczna Totalne zagubienie Morderstwo duszy Bajzel w mózgu Śmierć jestestwa....
    2 punkty
  25. Czarujesz zapachem minojskich wzgórz i winem greckim o smaku kaszmirowego zachodu słońca kroplami nawilzonymi tęsknie spragnionych ust W zamyśleniu słyszę dogasające fale w potrzasku szmaragdowych wspomnień sperlonych spojrzeniem twojego uśmiechu... Autor fotografii: M. Lewandowska
    2 punkty
  26. Lament trupicy Kiedyś nocą się martwiłam, że nie zgnieciesz moich pierzy. Teraz martwi mnie mogiła: tylko martwa w niej wyleży. Kiedyś rozkładałam nogi, ty zaś byłeś w siódmym niebie. Teraz rozkład nóg, mój drogi, mógłby strwożyć nawet ciebie. Kiedyś wciąż ci gotowałam pyszne dania, pełne barwy. Teraz dieta zeszczuplała, żywię bowiem tylko larwy. Póki śmierć nas nie rozłączy – obiecałeś treść tak znaną. Dziś, gdy jad się ze mnie sączy, mam swą ziemię obiecaną. Lament trupa Kiedyś złość się we mnie rwała, bo dmuchałam wciąż na zimne. Dzisiaj marzę, byś zechciała chuchnąć w ciało me bezczynne. Kiedyś uwielbiałaś stale kryć się w lekkich pierza złogach. Teraz ja się pochowałem. Czemu mnie nie szukasz, droga? Kiedyś rzekła, pewna racji: grunt to zdrowie. Dobre sobie, czemu w ramach więc kuracji nie odwiedzisz mnie w mym grobie? Kiedyś zło ci wybaczyłem, miałaś bowiem trupa w szafie. Teraz myślę w swej mogile: kiedy ja do szafy trafię?
    2 punkty
  27. Madziuś daj głowę Choć bliżej Moja Madziulka jesteś moja Moja Madziulka, moja moja Czy można to przetrwać Na Kamienno na zimno Już zaraz cholernie pęknie mi serduszko I Raczej ciepłe łzy pójdą ode mnie A potem i tak krew mnie zaleje od tysięcznego "Daleko jeszcze?
    2 punkty
  28. Można i tak. pozdrawiam lód czasem mrozi pustkę.
    2 punkty
  29. przymknęliśmy oczy na kamyki na przeciwne wiatry i na tak zwane dobre rady i chociaż zdarza się że nasza miłość marznie to wciąż boso biega po kałużach tańczy z czasem wbrew zegarom
    2 punkty
  30. @FaLcorN „ Poszedłbym za Tobą, jak pustynia za wodą. Głęboko w objęcia, aż po kontur serca.” Poszłabym za tobą jasną, mleczną drogą. Pomiędzy chmurami, bylibyśmy sami. W zmysłowe przestrzenie gdzie świetliste cienie, rubinowym blaskiem niebo rozświetlają. pozdrawiam FaLcorN ;)
    2 punkty
  31. @tetu Albo labirynt wewnątrz niekończonego labiryntu? Pozdrawiam @Berenika97 Trochę docinałem pierwotną wersję, bo za dużo tej kwantówki chciałem wrzucić (której przecież nikt nie 'rozumie'). A gdy pojawia się mandala to musi być o Jungu. Tylko on chyba nie rozumiał mandali jako takiego po prostu obrazka. Teraz Twoje pytanie... Na które odpowiedź może brzmieć tylko: Nie wiem. Żywa prawda - to jest interesująca kategoria... @Charismafilos Może obie wersje są dopuszczalne jednocześnie? W końcu 'puste' nie istnieje bez 'pełnego'.
    2 punkty
  32. zimno jak… a ja myślę o lecie lato lato śpi mocno nie wstaje świtem a gdybyś gdybyś założyła różową sukienkę a la Merlin Monroe i zatańczyla w parku na śniegu czy lato czy lato widząc cię podświadomością zachwycone wdziękiem nie obudziło się wstało wzięło pod rękę słońce i już zostało na zawsze 1.2026 andrew
    2 punkty
  33. Wszystko przychodzi w swoim czasie, jak słowo nagle zrozumiane, które błąkało się bezdomne, a teraz budzi tuż nad ranem. I nic nie dzieje się przypadkiem, choć różnie bywa odbierane, lubi zaskoczyć i zatrwożyć, a czasem tylko szepnąć – amen. Kiedy rozdzielam myśl na czworo i gubię sny świetlistą nocą, nie dopytuję się - dlaczego? ale pytanie stawiam - po co?
    1 punkt
  34. @Witalisa księżyc jest domyślny :) @Leszczym dzięki :)
    1 punkt
  35. @KOBIETA Lepiej sprawdzić niż się zastanawiać.
    1 punkt
  36. @KOBIETA fryzurę tylko :) może już jest nawrócony:) no ja chodzę w duchu:)
    1 punkt
  37. @KOBIETA Idę za Tobą, jak za gwiazdą nową, wprost w objęcia światła, do źródła i zwierciadła. Kornel..
    1 punkt
  38. @Mitylene tęsknię za Kretą:)
    1 punkt
  39. Moje wiersze milczą skuliły się w ciszy i pozie znieruchomiałych dłoni odbicie w lustrze ćwiczy uśmiechy śmiejąc się prosto w twarz za oknem wiatr kołysze blade drzewa łapiąc liście w takt melodii dogasającego dnia bezsenna noc nie daje spać tuląc wspomnienia a słowa straciły nadzieję i termin ważności. Autor fotografii: M. Lewandowska
    1 punkt
  40. @KOBIETA Po zimnym mleku język sztywnieje, jak zrobi swoje... znów wieje.
    1 punkt
  41. @Berenika97 Oj,to słońce może oślepiać każdego miesiąca. Ciebie w lipcu,a mnie we wrześniu. Miałam być w siódmym niebie - ale niebo szybko się wzburzyło i został chłód. Świetna metafora nieudanych związków zawieranych pod wpływem "zaślepienia". Pozdrawiam. :)
    1 punkt
  42. @Radosław Wiesz, u mnie często jest trochę pustawo, no nie mam nadmiaru obowiązków, trudnego związku, nie szaleję po sklepach, nie bardzo szlajam się po centrum miasta. Jest więc kategoria pustki. Ale to z kolei niejako wymusiło na mnie w pewien sposób rodzaj dialogu wewnętrznego. No na przykład. Idę sobie raz w tygodniu do kina na film. Ale jako osoba niezajęta siadam na ławce i myślę nad tym filmem. Kilka godzin takie myśli potrafią mnie zająć. Rozmów prowadzę mało. Ale jak się taka zdarzy to sobie nad nimi pomyśluję, więcej z powodu kategorii pustki. Bo właściwie świat nie znosi pustki. Pustelnicy często zostają mistykami. Latami oswajasz się z nudą, aż dostrzegasz, że nudy to właściwie nie ma. Im robisz się starszy tym bardziej dostrzegasz swoją przeszłość. A każdy miał tutaj przeszłość. To tak w skrócie ;))
    1 punkt
  43. Bardzo mi się podoba ta aforystyczna historia. Większość takich historii bazuje na systemie wiosna / jesień, czy wiosna / zima, a u Ciebie temperaturowo / pogodowym z motywem, jak w tytule, czyli oślepienia. . Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  44. @Wochen Piękne napięcie między czekaniem a działaniem. To oczekiwanie na zegarmistrza staje się metaforą czegoś większego - może życia, które toczy się mimo naszej bezradności wobec czasu...
    1 punkt
  45. @huzarc@Berenika97 , To wiersz, który zostawia niepokój i długo nie pozwala go z siebie strząsnąć.
    1 punkt
  46. @Alicja_Wysocka W każdym wieku jest miejsce na spontaniczność.
    1 punkt
  47. Świat ostatnio lubi chodzić na plażę nudystów. Tam można do woli patrzeć, dziwić się, nawet kpić z łysiny, przerośniętych znamion, żylastych nóg i obwisłego brzucha. Świat nie chce już niczego ukrywać, nie ma się także czego wstydzić, ani przed starcami, ani przed dziećmi. Tylko czasem, gdy za mocno słońce przypieka jakiś zdziwiony wiersz okrywa mu ramiona kolorowym ręcznikiem.
    1 punkt
  48. @Starzec Bardzo dziękuję! A może zamiast genu mają podobne "wnętrza"? @tetu Serdeczne dzięki! Pomyślę nad tym minimalizmem - kuszący! :))
    1 punkt
  49. @Radosław Może autentyczność, nawet z jej niedoskonałościami, jest lżejsza niż ciężar udawania? W takim wypadku może wszystkie nie są potrzebne, i nie wszędzie. :)
    1 punkt
  50. 1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...