Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.01.2026 w Odpowiedzi

  1. słuchamy odgłosów za drzwiami "ufaj", "bądź człowiekiem" brzmi to jak szyderstwo gdy mury pękają jak kości dziś mamy jeszcze siebie i resztki prądu jutro - może tylko pył i wiatr który zasypie ślady po nas oszukajmy strach - ty odłożysz bezradną broń ja przestanę się modlić zobacz - ta nasza godność to wyrok ktoś nam ją dał razem z krótkim oddechem i słabym sercem
    12 punktów
  2. język bywa jak sopel lodu albo płomień ślizga się po szeptach jakby nie dosłyszał oddechu i nie widział drżenia skóry a jednak zgaduje pragnienia wie czego dotknąć żeby nie spłoszyć wie gdzie zostać żeby było ciepło czeka jak ciało przed ruchem bo wie że gdzieś nad nami zapisuje się puenta która spadnie dokładnie tam gdzie trzeba
    11 punktów
  3. Świat ostatnio lubi chodzić na plażę nudystów. Tam można do woli patrzeć, dziwić się, nawet kpić z łysiny, przerośniętych znamion, żylastych nóg i obwisłego brzucha. Świat nie chce już niczego ukrywać, nie ma się także czego wstydzić, ani przed starcami, ani przed dziećmi. Tylko czasem, gdy za mocno słońce przypieka jakiś zdziwiony wiersz okrywa mu ramiona kolorowym ręcznikiem.
    9 punktów
  4. przymknęliśmy oczy na kamyki na przeciwne wiatry i na tak zwane dobre rady i chociaż zdarza się że nasza miłość marznie to wciąż boso biega po kałużach tańczy z czasem wbrew zegarom
    8 punktów
  5. Lucyna sadzi cynie pod płotem wyłamane sztachety sterczą niczym żebra biedaków spędzonych pod kruchtę klasztoru samosiejki malw znaczą granicę twoje moje pomiędzy ocynkowany gar z deszczówką skóra jak niebo w szerokim paśmie światła blada usłana piegami ilu to już synów zadzierzgniętych pępowiną wydała na świat poniewierają się małe kawałki szczęścia między miętą a ostróżką siateczkami owadzich skrzydeł oblepiona kapusta
    6 punktów
  6. Wszystko przychodzi w swoim czasie, jak słowo nagle zrozumiane, które błąkało się bezdomne, a teraz budzi tuż nad ranem. I nic nie dzieje się przypadkiem, choć różnie bywa odbierane, lubi zaskoczyć i zatrwożyć, a czasem tylko szepnąć – amen. Kiedy rozdzielam myśl na czworo i gubię sny świetlistą nocą, nie dopytuję się - dlaczego? ale pytanie stawiam - po co?
    6 punktów
  7. zimno jak… a ja myślę o lecie lato lato śpi mocno nie wstaje świtem a gdybyś gdybyś założyła różową sukienkę a la Merlin Monroe i zatańczyla w parku na śniegu czy lato czy lato widząc cię podświadomością zachwycone wdziękiem nie obudziło się wstało wzięło pod rękę słońce i już zostało na zawsze 1.2026 andrew
    6 punktów
  8. Lubię być kotem kiedy znikasz. Zawsze wracam splamiona, wybaczasz rozproszenie źrenic i gorące futro, studzisz jeszcze różowy język w zimnym mleku. Pozwalasz mi być, dlatego sypiam skulona na kanapie wyjadając resztki wilgotnej karmy. Czekam. Nikt nie potrafi kochać.! Mnie. Tak jak ty.
    5 punktów
  9. Wykułem obłok - tak żyzny, jak obolały deszczami; plon ziemi zakryty przed profanem. Jestem nim skazą pytającą o puls skały, przed zredukowanym do ciszy ekranem. Śnię o przeciętej w pół rybie; z niej ociemniała skarga wiary lubieżnie tańczy przed kapłanem, nagością aksjomatu - jak zapachem ciała, z którego lupanar uczynię ludzkim swym mianem.
    5 punktów
  10. Na kolumnie — wyrosłej z wody — przycupnął ptak, co łebkiem kręci. Mapy wciąż chyże w skorupce pamięci! Czy są odnóża inne, swoiste antypody: gdzie ptak — kręcący łebkiem — spogląda nań z wody?
    5 punktów
  11. Moje wiersze milczą skuliły się w ciszy i pozie znieruchomiałych dłoni odbicie w lustrze ćwiczy uśmiechy śmiejąc się prosto w twarz za oknem wiatr kołysze blade drzewa łapiąc liście w takt melodii dogasającego dnia bezsenna noc nie daje spać tuląc wspomnienia a słowa straciły nadzieję i termin ważności. Autor fotografii: M. Lewandowska
    4 punkty
  12. nie przyszłaś i nie było cię pierwszy raz było mi to obojętne nie wiem czy to we mnie coś się zmieniło czy tak po prostu czasem dzieje się między ludźmi którzy bardzo się kochali dużo czasu od tamtej pory minęło
    4 punkty
  13. jak koncepcja warstwowej budowy osobowości ilekroć coś ujawnisz wiesz że to nie wszystko nie cała prawda schodzisz do coraz niższych poziomów materii docierając do niepodzielnej mandali
    3 punkty
  14. O mnie woda bielą spieniona czerwone kraby na czarnej skale mokra zieleń glonów słońce wygrzewa się na niebie wiatr chłodzi zmęczone ciało dnia jestem każdym z nich z morskiej piany się tworzę bez końca kolorowa
    3 punkty
  15. Dotykaj mnie słowem tylko nie za mocno mam wrażliwą głowę głaszcz myśli delikatnie jeśli błędy zrobię popraw dłonią pomocną owinę się w kokon jeśli krytyka spadnie bądź wyrozumiały każdy ma dni gorsze czasem płaczę rymem pośród ciszy wersów leję się jak woda piorąc brudną duszę jestem nagim wierszem w saunie krytyków jeśli nie zrozumiesz czytaj mnie na nowo tylko nie torturuj posępną literą wiersze to uczucia czuje każde słowo chowają się w szafie przed silną krytyką trzęsą się ze strachu gdy są gdzieś czytane pocą im się wersy z atakiem paniki przeżywają strofy czytanie bolesne do snu ułożone żyjące tomiki
    3 punkty
  16. Gdzies tam w Weronie. Gdzie pory roku ulotne. A posągi mówią lirycznie Powieści erotycznie, mistycznie. W snami lśniącym ogrodzie, Gdzie czerwień róż krzaczastych Odbija biel księżyca śpiącego… NIE NIE NIE! ZBYT ROMANTYCZNE, …Muszę to jakoś podkręcić. W ogrodzie cierni zdrad. Romeo, w reflektorze Julkę ślepo castinguje. Zejdź z balkonu, to cię wypróbuję. Stań na scenie, pokaż nam! Swe najlepsze Najlepsze w życiu ruchy. Niech Werona Zobaczy co kryje. A ja ocenię, Czy można cię kochać:0 Oh hej! Wyglądasz w tym pięknie! Przesunę cię w prawo. Masz ładne łydki! Więc brawo! Ciebie w lewo… Za tą twarz. Lewo, lewo, prawo, lewo... Zabawmy się znów! Gdy nie odpiszę, Cóż, problem nie mój! Skrzętnie wybieram obiekty Kolekcjonuję, jak Pokemonów karty. Chcesz być jedną z nich? Kocham ta grę, Ja wybieram. Ty płaczesz. Co chcesz wiedzieć kochanie? Ćśś, z tym krokiem nie mów wcale. Bo Kupidyn… ominie mnie bokiem. To toksyczna gra Ekscytująca gra. Rozgrywka bez kości Palce suną po planszy ciał. A gdy wychodzisz, Następne lewoprawo. Wszyscy gramy w tą grę, Licząc na miłość z księżyca, A to tylko sztuczne podchody. Gdzie się podziały prawdziwe zaloty? Lewo, prawo, prawo, lewo. Jak w kasynie, przegrasz. W ruletce z serc. Kto w nią nie grał, Niech przeklnie. Kochamy momentami. Na scenie, ranimy kobiercami. Osadzając się w rolach Chwilowych aktorów. By zniknąć ze swych żyć. By zniknąć znowu z mojego…
    3 punkty
  17. @KOBIETA czasami trudno wytrzymać, fakt:) Dzięki za wgląd. Pozdro. @bazyl_prost i tutaj się z tobą nie zgodzę. Co ma piernik do wiatraka, czyli urządzenie do częstomoczu? Częstomoczu możesz dostać, jak będziesz dużo pił, a nie od samego włączania czajnika. W tekście nie jest napisane, że podmiotka co pół godziny pije herbatę. Od częstego eksploatowania czajnika, możesz co najwyżej dostać większy rachunek. Miłego. @Nata_Kruk ale też i nie zaszkodzi:) ach, ta burza w szklance herbaty;) Masz rację, że czasami lepiej przełknąć;) Pozdrawiam. @violetta pozdrawiam i dziękuję za zajrzenie:) @huzarci to jest komentarz nad którym powinien zastanowić się bazyl. Bardzo dobra ścieżka .... Pozdrawiam. @Jacek_Suchowicz i tak by trzeba i jest komu czasami człek ma chęć przywalić lecz nie zniżajmy się do poziomu wariatów trzeba ciszą obalić, Miłego Jacku. @Berenika97 świetna interpretacja, dużo wyczytałaś z wiersza. Serdeczności. @Starzec coś w tym jest:) @Witalisa ano jest :) @jazzkółka @Rafael Marius dziękuję za wgląd. Pozdrawiam.
    3 punkty
  18. Spoglądając ukradkiem w Twoją twarz, Jestem szczęśliwy, że kiedyś Czułem ją tak blisko. Nie, nie mam żalu do Czasu, Że mi Cię odebrał. Czasem mam żal do siebie, Że tak mało wykorzystałem nasz czas.
    3 punkty
  19. Są takie dwie rzeki, których źródła nigdy nie wysychają i stają się natchnionym zalążkiem dla spragnionych oczu i ust. Ich nurt bywa monotonny, powolny i sennie wręcz cichy. To znów wody ich piętrzą się na podwodnych, obłych kamieniach. Szturmują spienioną falą poszarpane, podmyte brzegi, liżą szerokim wylewem, osnute mgielnym przymrozkiem łąki i zielone skarpy z rudawymi plackami zgniłej od wilgoci trawy, nad której żywotem pastwiło się jeszcze niedawno w letnim zenicie stojące słońce. Wiry z powierzchni powstałe w dna zagłębieniach, czyhają drapieżnie na ospałe owady i małe rybki. Zatopione gnieniegdzie czarne, połowicznie odarte z godności kory drzewa. Rozsnuwają swe obumarłe gałęzie niczym nachajskie bicze w brudnych, mulistych zakolach. Szumią widmowe liście, sonety o marności bytu. Kto się w to piekło korzeni zapuści, ten żegna się ze światem. A bramą do otchłani są pyski szeroko rozwarte, leniwych, łuskowatych morderców. Co w korzeniach tych uwili sobie, fabryki masowej zagłady. Z falą płynie cały ten brud. Unosi się on z gracją dostojną, Tak by go z daleka dostrzegano i komentowano. By go uznano za sens i piękno. Fale płyną przed siebie bezwolnie. By rozbić się o porzucone, rybackie, połatane łajby. By popełnić samobójstwo na odartych z farby kadłubach. Ich krew wsiąka w wyżartą rdzą stal, zarzuconych i zapomnianych w dno kotwic. Łodzie stukają o siebie. Jak kości, powieszonych szkieletów. Tulą się i ocierają o siebie, jak glisty i robactwo w czerni trumny. Chadzają wesoło po labiryntach, spękanego, rozlanego w sukno gnijącego ciała. Są takie rzeki, których nurty się pięknie łączą. Śmierć i miłość. Płyną zgodnie. Jak siostry bliźniaczki. O tożsamych nawet charakterach. Bo śmierć to miłość i ukojenie. Koniec cierpienia w życiu. Po nic. Jeno by cierpieć i oszaleć. A śmierć jest naszą przyjaciółką najdroższą. Boli ją widok cierpiącego człowieka. Więc go zbawia od żywota. I powołuję do wiecznego mroku, w bezdni spokojnej, zimnej pustki. A miłość to śmierć i szaleństwo. Obłęd, który ma nas za zadanie zniszczyć. Byśmy rozumieli dlaczego, ginąć nam przychodzi. Ze swej ręki, co nią los jednak nie my rozporządza jak ulicznicą brudną. A czasem śmierć przychodzi wieczorem, staję w progu domu w swym płaszczu nocnego dżdżu i mgielnej masce o szkarłatnych ślepiach i błaga byśmy tą miłość zabili. Dla dobra jej i siebie. Serc i umysłów. Bo przecież krwawić jest rzeczą ludzką. I gnić również. Dlatego leżysz teraz w lodowej trumnie z kry Kochanie. Schowana w cichych szuwarach. Tam gdzie śmierć wpada do miłości i miesza się z nią w tyglu szaleńczego upojenia. Powiedzą zapewne. Zamordował ją. Zabił okrutnie. A ja chciałem tylko byś prędzej gniła. Tak rozkosznie na mych oczach. Codzień bardziej romantyczna i piękna. Kusząca bladością trupią. Tak teraz kusisz mnie nimfo w pozie jednej zastygła. Dłonie złożę Ci nad łonem a włosy płomienne rozpuszczę wśród zatopionych liści i traw. Oczy, nabiegłe zastygłą krwią otworze. A usta ucałuję lodowe. Tak Cię spętam w tej chwili na płótnie malując. I pragnąć zgnić i rozłożyć się w larw stadko. Dla tej przeklętej miłości. https://youtu.be/lDpnjE1LUvE?si=FhQvQZpGKM9AwpMp
    2 punkty
  20. jak w pełni poradzić sobie z pustką w pełni
    2 punkty
  21. Widziałam taką Panią co pękneła Madzia wiesz trzeba tak średnio jeść Czterolat wie czego ja nie Ja chcę wierzyć Taki prosty krzyk Między poduszką a niebem Czterolat wszystko dobrze wie Wie czego ja już nie wiem Madziuś a co to za wiersz Ona tak pękneła Tak puffff i jej nie ma
    2 punkty
  22. @FaLcorN W moim stylu…hmmm…tak dobrze mnie znasz FaLcorN ? ;) @violetta Tak naprawdę…rozumiem tę chorobę…:) masz gorączkę? ;)
    2 punkty
  23. @FaLcorN ;) no cóż tekst tej piosenki jest tak odległy od moich kocich oczu …;))) ja tylko pytam…zwątpiłam troszeczkę;) „Huśtaj się, huśtaj, huśtaj się wirującym krokiem Ty załóż te buty, a ja założę tę sukienkę Och, pocałuj mnie w mlecznym półmroku Wyprowadź mnie na podłogę oświetloną księżycem” @violetta ;))) czyją ?
    2 punkty
  24. Jakie to trudne udało się zacząć bez coś w czasowniku maniera działania z ułamkiem zdania zawsze uzależnieniem ciało fizyczne schematyczne krytykiem trzasnę mu w kapelusz ucichnie niechętny do odpoczynku bo tak bez robię kara wyrzutem chowam się w książce poza tobą tam ślepniesz od słowa do słowa w innym wymiarze czytasz nie o mnie
    2 punkty
  25. cicha knieja tu dzikim sadem spacer spłoszone sarny
    2 punkty
  26. @Simon Tracy Dziękuję pięknie❤️ @Berenika97 dziękuję🥹❤️
    2 punkty
  27. @Tectosmith Pokazywali dziś maturzystów, tańczyli Jezioro Łabędzie w rozowych spódniczkach.Mężczyźni Pozdrawiam serdecznie Miłego wieczoru @Berenika97 🌻 @Tectosmith 🌻
    2 punkty
  28. @Alicja_Wysocka Przeczytałam komentarz @tie-break , jest bardzo rzeczowy i w zasadzie się z nim zgadzam. Nie napiszę więc nic odkrywczego. Zaintrygował mnie w tym wierszu dualizm języka - z jednej strony chłód sopla, z drugiej żar płomienia. Świetnie pokazujesz, że słowa to nie tylko dźwięki, ale niemal fizyczny dotyk, który potrafi "ślizgać się" po emocjach albo precyzyjnie trafiać w sedno pragnień. To bardzo zmysłowa i bliska ciału definicja komunikacji. Szczególnie urzeka mnie ta puenta zawieszona gdzieś w górze, która wie kiedy spaść. Jakbyście obie grały w grę, gdzie liczy się nie tylko to co się mówi, ale przede wszystkim to, czego się nie mówi.:) Pięknie!
    2 punkty
  29. Zmęczone ręce trzymają świat cały Internetowi machają przechodnie Twarze te obce co w jedną się zlały Wpadają w gęste cyfrowane tonie W pustych uśmiechach polubień włodarze W mięsnych nośnikach ukryte realia Samotność oświetla na niebiesko twarze Na pięknym licu smutne są fatalia Klikacie w pokłony dumni nędzarze W pańskim folwarku kciuk wam batogiem Algorytm jutro przeznaczenie wskaże Między ekranem a nieznanym bogiem Odsuncie się chłopi socjalmedialni Co uprawiacie bezmózgowia pole Bitew przegranych wojownicy walni Wyświetleniami orane wam role Głos niech się niesie tych zasłużonych Co się nie mieszczą w filtr z Instagrama Niech waść nazbiera rebelianckie plony Niech Nas nasyci buntownicza Karma
    2 punkty
  30. Bardzo ładny wiersz - niedawno czytałam utwór Bereniki, bardzo podobny w tematyce i nastroju, więc zainteresowało mnie inne ujęcie erotyzmu w świetle dyskursu metapoetyckiego. Język oczywiście w podwójnym znaczeniu, jako narzędzie i jako nośnik. Gra kontrastu wprowadza konotację zmysłową, gdzie największe napięcie powstaje z mocnego zderzenia dwóch skrajnych wartości tego samego zjawiska. Jeśli interpretacja skręci w kierunku "opowieści o...", będziemy mieli bardzo interesującą, nieustanną walkę znaczeń o pierwszeństwo w kreowaniu rzeczywistości w wyobraźni peelki. Ślizganie się po szeptach - przywołuje na myśl płynącą wodę, i znów można dwutorowo rozumieć język jako element z repertuaru cielesnego, lub jako kaskadę wypowiadanych słów. Nie dosłyszał, nie widział - zatrzymuje na rozdrożu. Oddech i drżenie skóry można bowiem połączyć z dwiema znacznie różniącymi się odczuciami - albo lęk (wobec którego język jest intruzem), albo pragnienie, napięcie i oczekiwanie (gdzie język zdaje się opóźniać to, na co czeka peelka, poodejmuje pewną grę). Kolejne zwrotki pokazują, że tworzona za pomocą języka rzeczywistość jest przestrzenią bezpieczną. Bezpieczną zarówno w warstwie czysto ontologicznej, bo za pośrednictwem słów powstaje ciepłe, kojące, nieinwazyjne universum, ale też w warstwie intymnej - nie ma tu walki, gwałtowności, bliskość jest odpowiedzią na wezwanie ciała, nie agresją. Można na kanwie tego wiersza postawić ciekawą tezę, że erotyzm, podobnie jak język mówiony, jest również systemem znaków, które są odczytywane i pozwalają wyznaczać granice wspólnego dla dwojga świata.
    2 punkty
  31. @andrew @huzarc @Marek.zak1 @Łukasz Jurczyk @Annie @lena2_ @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! Zależało mi, by wiersz miał uniwersalny, egzystencjalny wymiar - i najwyraźniej się to udało. Inspiracją była tragiczna historia z Ukrainy sprzed dwóch lat- starsze małżeństwo, które widząc wtargnięcie rosyjskich wojsk do ich wioski, schroniło się w piwnicy i popełniło samobójstwo. Stracili jedynego syna na froncie i uznali, że nie mają już po co żyć. W ich decyzji o odejściu kluczową rolę odegrała godność - wybór zakończenia życia na własnych warunkach, zanim zostanie im ona odebrana. Chciałam oddać tę rozpacz, ale też uszanować ich tragiczną decyzję - pokazać ją jako coś, co wykracza poza konkretne miejsce i czas. Jako ludzkie doświadczenie w obliczu utraty wszystkiego, co nadaje życiu sens, i desperacką obronę tego, co jeszcze pozostaje. Dziękuję za podzielenie się refleksjami.
    2 punkty
  32. Z godnością się przyjmuje porażki, ale porażka jest porażką, a moralne zwycięstwo jest jedynie pocieszeniem po klęsce, spowodowanej wyrokiem - brakiem środków, krótkim oddechem i słabym sercem, a może też własnymi złymi decyzjami, czy błędami, o których się mniej wspomina. Ciekawy problem w udanym wierszu. Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  33. @Berenika97 Gdy jest cień nadziei, odrobina szansy jest i bunt, ale jak już tego brak pozostaje rezygnacja, cicha i milcząca. Czy jesteśmy już na tym etapie?
    2 punkty
  34. @Berenika97 ... wolność jak wyrok ciąży trudno sobie poradzić a jednak jak dziecko uczące się jazdy na rowerze po każdym upadku jedzie lepiej ... wolna wola Ktoś dał gratis Wiedział co robi Wie że kiedyś uczymy się z niej korzystać jest coraz lepiej po każdym wojennym upadku obecnie idziemy na rekord będzie zanim znów upadniemy by z godnością ... zacząć od nowa ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  35. Och, rozsiałam miłość wszędzie, Na każdym kroku ją odkryje; Przez nią w nocy spać nie będzie, Ona w powietrzu go spowije. Przed oczy rzuciłam mój cień Skrzydlaty pożądania mocą, Aby jak obłok był mu w dzień, I jak kolumna ognia nocą. I Sara: Oh, I have sown my love so wide That he will find it everywhere; It will awake him in the night, It will enfold him in the air. I set my shadow in his sight And I have winged it with desire, That it may be a cloud by day, And in the night a shaft of fire.
    2 punkty
  36. Zgrzyt gąsienic, metaliczny jęk. Kolumna pancerna wtacza się w kadr. Smuga dymu nad spalonym polem - w odcieniu „grafit mat". A pośród gruzów — modelka w butach z limitowanej edycji. Kamery śledzą każdy ruch, czy to żołnierz biegnie, czy influencerka po wybiegu? Wchodzę w transmisję na żywo: bitwa trwa w 4K, z komentarzem lifestyle. Prezenter mówi: „Wojna to nowe tło dla odwagi i stylu”. Na dole ekranu — kod rabatowy. Okopy — jak przymierzalnie z luster błota, pociski błyskają jak flesze. Z nieba spadają drony i konfetti, a między wybuchami reklama: „Odkryj siebie na nowo”. Nie wiem już, gdzie kończy się front, a gdzie zaczyna banner. Klikam „Zamknij”, ale okno nie chce zniknąć. W ciszy po ostatnim strzale zostaje tylko echo sloganu: „Bądź sobą — nawet pod ostrzałem”.
    1 punkt
  37. zegary w zasadzie są zbędne stopami odmierzamy czas
    1 punkt
  38. @FaLcorN śliczny wiersz FaLcorN :) buziaczki 💋 ale ja muszę sobie to wszystko poukładać;) pa 😘
    1 punkt
  39. @FaLcorN :) co ja mam z Tobą zrobić FaLcorN ;) dzisiaj byłam u fryz i mam takie włosy jak Kim :)
    1 punkt
  40. @violetta jeśli w sercu..to najważniejszy :) prawda ?
    1 punkt
  41. Kość jest fałszywa karty są zaznaczone głoszę ważną grę
    1 punkt
  42. @hollow man Te „warstwy” to wszystko, co da się nazwać, odsłonić, zdjąć: role, maski, narracje o sobie, nawet emocje i przekonania. Mandala to nie kolejna warstwa, ale rdzeń, który nie jest podzielny. Nie da się go rozłożyć na części, nie da się go oddzielić od reszty „ja”. Jak wzór który porządkuje chaos
    1 punkt
  43. Bardzo refleksyjny wiersz, jak dla mnie o bezradności w obliczu zła...serdecznosci Bereniko:)
    1 punkt
  44. @Wiechu J. K. Wiersz nie potrzebuje komentarza, ale autor je lubi :-) Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  45. Wiersz jest skromny pod względem metaforyki, ale zawiera w sobie bardzo wiarygodny zapis osobistego doświadczenia. Rozpad związku przechodzi przez różne fazy. Obojętność zasadniczo jest tą limes, do której zmierzamy, bo absolutna obojętność chyba jednak nie istnieje. A że miłość wygasa... jest wiele powodów, naturalnie - niedopasowanie, rozczarowania, osobiste bagaże, niekompatybilność jeśli chodzi o różnego rodzaju mechanizmy psychologiczne - no bywa. Poezja - trochę jak psychologia - rozbiera to wszystko na śrubki, zębatki - tylko posługuje się niezwykłym narzędziem - językiem :)
    1 punkt
  46. Najbardziej to do mnie przemówiło, lekkością i pięknem obrazu przy werbalnym minimalizmie :)
    1 punkt
  47. ni wieczór ni dzień sikorki w meloniku sen w zimowej mgle
    1 punkt
  48. @tetu ja bym nie wytrzymała;) Tak…czasami lepiej przełknąć… podoba mi się:)
    1 punkt
  49. @Berenika97 Dziękuję. Myślę, że warto zwracać uwagę na takie zjawiska, chociaż pewnie mało kogo dzisiaj to jeszcze rusza.
    1 punkt
  50. @MIROSŁAW C. Wiersz-epitafium dla Ericha von Dänikena, ale bez patosu - raczej gorzka refleksja nad tym, co po nim zostało. "Bogów już nie ma" brzmi jak podsumowanie jego poszukiwań - szukał ich w starożytnych cywilizacjach, w kosmosie, w niezwykłych teoriach - a wiersz mówi, że i tak ich nie ma, nigdzie. "Prawda nigdy nie tryumfuje" - to chyba najlepsze podsumowanie losu von Dänikena. Tysiące stron, miliony czytelników, a nauka go odrzuciła.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...