Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2026 w Odpowiedzi

  1. Spójrz na półcienie naszych niedopowiedzeń i ten głód jasnej frazy - jak czekanie, aż pauza nasiąknie do końca. Nie potrzebujemy już łąki, by ciało stało się liryką. Położymy się w moim wierszu, rozbierzemy go ze wstydu i z ostatniej kropki. Potem między udami a słowem dotkniesz puenty, której nie potrafi okiełznać żaden rym.
    13 punktów
  2. Anna kaleczy stopy o rżysko powgniatane resztki kłosów gubią ziarna w oddali rżą konie i tylko świst batów nad głową woźnicy obwieszcza koniec żniw ludzie powoli zbierają tobołki gliniane dzbany w pękatych brzuchach przelewają resztki czarnej kawy pod gruszą płacze mały Teoś rozmiękczył dziąsłami gałganek z makiem lniane koszule przylegają do szerokich barków gospodarzy młode gospodynie upychają dorodne piersi w rozmemłane kawałki tkaniny ocierają zakurzone twarze dzieciaki wraz z jałówkami idą skrajem lasu tam gdzie sadzawka zatacza koło wchodzi bydło po kolana płosząc przy tym kaczki Sabinowej w oborach muchy urządziły rwetes jaskółki pod stropami kwilą przejmująco z wymion sączy się mleko wprost do wiadra ciepłe z pianką okalającą brzegi naczynia
    12 punktów
  3. Niby jest tak samo – te same piosenki na ulicy i liście na drzewach, więdnące co roku. Niby tylko dzieci jest mniej na ulicy. Pewnie chore siedzą w domu, a zamkniętej tysiąclatce wybili wszystkie szyby. Młodzi zajęci sobą, zarabiają. Starość liczy tylko na siebie. O czym to rozmawiać. Jest jak było: drony skanują ciszę, Android na raty w dawnym mięsnym. Jest też lepiej – opancerzone nerwy, schrony w każdej wsi i karabin pod łóżkiem. Gdzie tu karpia kupić na święta teraz?
    9 punktów
  4. Inne spojrzenie kiedy zmierzch usypia minuty cienie sekund dotykają powiek drapią nie dają spokoju wybudzam się by policzyć ćmy uparte zawsze blisko tlącej się świecy tak bardzo szukają ciepła i polubiły ten zapach a ja świadomie układam obrazy które dopiero powstaną to nawet interesujące bo tak naprawdę czy byłam jutro - nie - raczej będę wczoraj styczeń, 2026
    7 punktów
  5. Bad boy to jest trudny temat, nudy z takim nigdy nie ma, rollercoaster wciąż funduje, wkurwia, ale jak czaruje. Gdy tych huśtań wciąż przybywa, to z emocji będziesz rzygać.
    6 punktów
  6. Tłum to tylko pusty hałas, co zagłusza każdą prawdę, Głośno krzyczy cudzym głosem i uważa, że ma rację. Słowa biją w zimne ściany Nic nie znaczą, nic nie ważą Karmią głodne serca ludzi co nie mają własnych marzeń Ja wybrałem inną drogę, mam od lat własne demony, które powracają nocą, nawet gdy są nieproszone Tłum jest dla mnie już za głośny i ta pewność - aż do bólu, a samotność cicho milczy i mi nie sprzedaje złudzeń. Lepiej iść samemu w nocy, zamiast w słońcu biec jak tłum, lepiej słuchać własnych strachów a nie cudzych pustych słów. Prawda mówi tylko szeptem, jej nie słyszy głośny świat, W ciszy słucha się najlepiej - trzeba tylko ciszę znać.
    6 punktów
  7. I nic słowa rozbiegły się nagle bez znaczenia wyskoczyły z krzyżówki i udają kaczki dziennikarskie porozrzucały po kątach kropki, przecinki i semikolony pozawieszały pzestraszone litery na choince prawdy pozaglądały tu i tam ale mnie nie znalazły poszłam na spacer do lasu, na łąki i pola szukać sensu w tym bezmyśleniu w słomkowym kapeluszu choć bez głowy
    6 punktów
  8. jak kolorowe motyle w tańcu opalizujemy się jaśniej niż letnie słońce otwierasz się tak pięknie gdy smakujesz mój nektar z nagietków mieszkamy na bujnych płatkach a nasze sylwetki mięknące w ciepłej wodzie są jaskrawym błyskiem
    5 punktów
  9. Biegnę ale nie dość szybko Tworzę ale nie dość pięknie Kocham ale nie dość mocno Taka jestem Zawsze zalękniona Cokolwiek zrobię nie dość, już jest przy mnie Rzucone mimochodem z twoich ust Taka jestem nie dość dobra nie dość śliczna nie dość grzeczna gdy prostując plecy odchodzę
    5 punktów
  10. Z Wami Panie rozmowa jak ze starym, siwym, dawidowym handlarzem. Ani człowiek po tej dyspucie mądrzejszy ani głupszy. Ani w pełni zadowolony, ani zdradziecko oszukany. Rzeknijcie na rany Chrystusa, ile z sakwy mi czerwońców ubędzie? Za Wasze wątpliwe wstawiennictwo i opiekę. Wy inflamis i przechrzta. Nie ariański a popi bydlak kresowy. Palownik od księcia Jaremy. Strach blady i kaźn na dusze kozacze. Choć Wy teraz odziani w karmazyny na dworze magnackim i nahajem chłopstwo jak ptactwo dzikie, po polach rozganiacie. To ja wiem, żeście nie zawsze tacy byli, pierwszej krwi błękitnej, szlachcic. A co ja prawie, jeno szlachcic… wojewodzic, Hetman koronny, książę elektor na warszawskich pałacach i sejmowych polach. Buty Wam i czarnego jak kopyta Mefistofila, humoru przaśnego, bicze bisurmańskie z głowy nie wybiły. Ale już skórę z pleców odjęły i zniżać głowę przed obliczem wezyra galernego, nauczyły. Gdybym nad grobem nie stał w chwili doczesnej i gardłowej sprawie się nie poświęcił to bym spluwał na Wasz herb i szablę Waszą i z grobu Was nie odradzał. Lecz tylko Wy, czerni grobu się nie boicie. Krzyże święte profanujecie, na klasztory kobiece zajazdy gotujecie, młódki dla zabawy raptem gnębicie i gwałt im bezbożny zadajecie. W imię sił nieczystych, którym duszę zaprzedaliście, Wy i cała Wasza sotnia. Pamiętam jak dziś, bo walczyłem tego, przeklętego dla ojczyzny, majowego dnia, roku pańskiego tysiąc sześćset czterdziestego ósmego na korsuńskim stepie. I niech mnie Bóg pokara jeślim skłamię teraz i piorun mnie jasny zabije, bo przeto dokładnie widziałem jak padacie z konia, trafiony tatarska strzałą i sfora do Was doskoczyła jak diabelska, wściekła fala. Cięły Was i kozackie karabele i osmańskie ordynki Tatarów. Widziałem, Panie Bracie jak trup z Was jeno ostał na ich drzewcach i ostrzach. Jak mi Bóg miły, umarliście a teraz żyjecie! Wy diabły stepowe, na pokutę wieczną skazane. Wy, nieumarli obrońcy, świętego stepu. Kruki i sokoły, Waszymi sługami i oczami. Diabliki, na rumakach z huraganu, Waszymi kompaniami. A śmierć Wam hetmanem i batiuszką. Carem i hosporadem. Klątwą Waszą po wieki. Nie chcecie przeto nic ode mnie. Ani złota ani srebra ani honorów i wstawiennictw. Chcecie jedynie bym ten pergamin przeklęty, własną krwią podpisał i przeklął swą duszę. Mi już nie dwory ni zamki, rezydencjami doczesnymi. A castrum doloris, ciche w świątynii. Dajcie sztylet. Sobie na pohybel, pieczęć krwistą pod umową stawiam. Kary koń już czekał u drzwi. Wspaniały silny i dumny fryz. Samej pani małodobrej, wierny ogier. Gość mój wsiadł na niego z miną straczeńczą Zabrał go prosto do piekielnych podziemi.
    5 punktów
  11. W poszukiwaniu zatraconego „ja” Siadłem przed lustrem, przetarłem Ze smug i brudu, a tam krzywa gęba Zbira się śmieje, zęby żółte szczerzy. „Kopsnij szluga, młody, piwo zapodaj!” Nie znam cię, łotrze! precz, a kysz, maro! „Jam twoje odbicie; chcesz wiedzieć, Coś nawywijał w poprzednim życiu? Mogłeś zostać przyzwoitym człowiekiem, Chodzić dumnie z podniesionym czołem, Podawać pomocną dłoń upadłym aniołom. Nawet nigdy cierpiącemu łez nie otarłeś, Bo pojawiałeś się spóźniony, obojętny widz. Dano ci szansę zabawiania dzieci i wnuków, Lecz ty uciekłeś na antypody, a tam zdziczałeś, Wybrałeś ślepą pogoń z dzidą za kangurami. Pamiętasz ostatnią, płaczliwą laurkę od córki A w niej jedyne, krzykliwe słowo: Tato? Posłuchaj mojej rady, malowany księciuniu, Ty w ząbek czesany, gdy następnym razem Znowu żal cię chwyci mocno za gardło, Pluń śmiało w zwierciadło przed sobą, Wierzgaj nogami i rwij siwe włosy ze łba. Pluj, pluj w swoją własną żałosną twarz!”
    5 punktów
  12. Kolory zmierzchu pochowały się w konarach drzew zamilkły ocierając się o szept wiatru w dookolnej ciszy- krzyk osiadł na krawędzi nieba i nie wydobył więcej dzwięku płosząc szybujące ptaki. *Tytuł zaczerpnięty z tekstu piosenki Kory " Raz dwa, raz dwa" Autor fotografii: M.Lewandowska
    4 punkty
  13. Nadszedł czas, żeby się pożegnać i zniknąć bez śladu. Zostawię Wam zmyśloną bajkopisarkę „infelię”. Zaszczytem było dla mnie znaleźć się w Waszym gronie i czytać urokliwe wiersze, które były motywacją do pisania moich historyjek. Cóż, gdy kpią z ciebie i drą łacha, odpowiadam milczeniem. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Czułem się wśród Was, jak w rodzinie. Jutro pożegnalny wierszyk z udziałem Gośki. Żegnajcie.
    4 punkty
  14. Nie musisz nic mówić, śnisz. W ciepłym, wilgotnym miejscu pod skórą szczelna jedność przeciwieństw. Wsiąkasz i zostajesz. Pomiędzy łykiem a drewnem w żywej tkance ciszy lepkie palce we mnie.
    4 punkty
  15. mam egzystencjalne mdłości pobiegłem na plac zabaw wykrzyczeć cały ból ale nie usłyszał nikt nikt nie dostrzegł dlaczego potrzeba akceptacji czyni nas śmiesznymi dawne zaniedbania mają długie cienie ja tylko zbieram rozrzucone słowa staram się dać im drugie życie wczoraj grałem w klasy dziś zdeklasowany uciekam światłe wizje rozmyły się jak hologram na ścianie parapety pełne niezapłaconych rachunków wołają o pomstę do byłego listonosza brudne buty stoją przed drzwiami ze strachu przed kolejnym deszczem gdzie w tym wszystkim radość spokój i młodość gdzie nadzieja na lepsze jutro
    4 punkty
  16. mżenie deszcz nie przestał siąpić od wielu dni wciąż spływał po szybach okien szkieletach drzew gzymsach nosów a niebo wydawało się jeszcze gęstnieć jeszcze wyszarzać pokój tonął w mroku markotniały kształty z nastaniem wieczora północ otworzyła drzwi
    4 punkty
  17. Osiąść na zieleni jak osiada słońce, gdy swe cienie kładzie. Osiąść — byle w dole ziała rozpadlina — a hen, wysoko — bielała szumiąca dolina.
    4 punkty
  18. Może o tym wiesz, że patrzę w Twoje oczy, kiedy nie widzisz. Może czujeszcz, jak bije cicho moje serce, gdy Twoje milczy zawzięcie. Może patrzysz na księżyc, gdy szlocham, dotykając jego kraterów. Choć przyjmuję z pokorą każdy wieczór i poranek, nie oddycham bez Ciebie. Miłości szczęśliwa okazała się być jak każda. Epitet pozostanie tylko epitetem.
    4 punkty
  19. Nie ściągam krzyża Z widoku nocy. Wolę z nim rozmawiać, jak barbarzyńca z filozofem. Wolę go heblować ciętym słowem, gdy stoi na rozdrożu między miastami. Zerkać spod kaptura i pokazać nawet język, ale nie ścinać. A wy – wy już nawet nie macie, w co nie-wierzyć.
    4 punkty
  20. Stary strach na wróble z wiatrem rozmawia o tym jak to echo głupio o nim rozprawia Przecież ja nie chciałem być strachem na wróble lecz wyboru nie miałem musiałem wybrać to trudne A teraz gdy zima nastała cały się trzęsę marzną mi kark i głowa oraz patykowate ręce Dlatego proszę cię wietrze nie wiej jak szalony pozwól wiosny doczekać być znowu zadowolony
    3 punkty
  21. ile litrów wódki wypił piwa wina wody kawy jak dużo zjadł chleba kaszy ziemniaków sera ciast owoców warzyw oraz czekolad czy cukierków ile odbył stosunków ile razy powiedział kocham czy dużo było pocałunków przytuleń ile wydalił kału moczu potu jak dużo razy skłamał próbuje to wszystko zliczyć ale boi sie ogromu cyfry która nie tylko jego przerazi ale i matematyka sobie z tym wyliczeniem nie poradzi
    3 punkty
  22. wpleciono nas w łańcuchy dostaw skonteneryzowano zapotrzebowanie na tanie dobra z tanich krajów którym mogliśmy wyeksportować nasz ślad węglowy i starbucksa zapewniającego o zero fucking emission do tego dorzućmy produkcję deszczu w dubaju i sześćdziesiąt stopni od casablanki po pretorię także pięknie może przyspieszymy tę rozpierduchę niech to wszystko jebnie pobawimy się w mad maxa
    3 punkty
  23. Nie mogę mówić. Usta są zaszyte nicią chirurgiczną. Algorytm decyduje za mnie. Rzeczownik. Czasownik. Odmień! Spróbuj nieodpowiedzialnie. Nie mogę myśleć. Mózg jest zainfekowany wirusami, nieuleczalnymi szczepami, memami. Czy to wystarczające? Czy to definitywne? Nie mogę mówić, umysł jest zaszyty. Nie mogę myśleć Dezynfekcja. Dezynsekcja. Dezintegracja.
    3 punkty
  24. Hej, ty! Popatrz na mnie, proszę. Jestem pełna do połowy. I wiedz, że to świetnie znoszę! Nie mam przez to smutnej głowy. Cóż, że pustką także świecę? Wiesz, nie można mieć wszystkiego. Może i nie jestem specem, lecz pół szczęścia to nic złego. W końcu strużki mnie, herbaty, wciąż spływają tam po ściankach. Szczęście czasem jest na raty. Wiem to ja – niepełna szklanka.
    3 punkty
  25. ptaki muskają świat skrzydłami, z letargu śpiewem budzą mnie milcząca zbyt skromnie - wstaję, otwieram oczy - spojrzeniom wbrew ptaki rozdają mi radość, karmią zmysły sobą jak ziarnem niepewna jak los, ręką drgnę, na cichym końcu tak dobrze mi jest
    3 punkty
  26. @Berenika97 To wiersz erotyzm staje się przede wszystkim funkcją języka, a zbliżenie dwojga ludzi dzieje się w materii języka i on w swej metapoetyckiej postaci zachowuje się jak ciało. Bardzo ciekawy pomysł pokazujący relacje - ciała i słowa.
    3 punkty
  27. Obszyte starymi szmatami, Lico Rzeźbione rycinami wiedzy Ręce, Spróchniałe od pracy. Zmarznięte policzki, Suche Łzy szklące na mrozie. Podkreślają błękit żył pod skórą. Wychowała pokolenia. Miasto. Pełne. Pędzące. Prezydentów, żebraków i cieśli. Łono rozerwane. Już dawno nie dziewica Zbrukana wszystkim co ludzkie. Nauczyła się żyć Gdy ją wołają staruchą. W koszyku pomarańcze. Tanio! Tanio pomarańcze! Wszystkie te same, poobijane. Prócz jednej białej, lśniącej! Jak ona za młodu. Owoc żywota Którego podgniło Życie. I ludzie. I rewers i Amen.
    3 punkty
  28. małe akwarium wśród barwnych rybek żółw król oceanów
    2 punkty
  29. zatapiam się w myślach tutaj tutaj jesteśmy blisko czuję ciebie i zapach parkowych alei zapach tamtych dni widzę koronę na wyspie i … nas 8.2025 andrew
    2 punkty
  30. nie musisz nic mówić ani szeptać Nie musisz od rana po kuchni dreptać wystarczy że obok usiądziesz swe spracowane dłonie ku moim wyciągniesz że swym uśmiechem poranną kawę osłodzisz przecież miłość to nie słowa i czyny Nie trzeba wdrapywać się na wyżyny wystarczy zwykły mały gest który równie jak ona ciepły i miły jest nie musisz nic mówić ani szeptać kochanie ona i tak do końca z nami zostanie
    2 punkty
  31. to zdarzyło się wczoraj a może... nie znałem człowieka którego nie chciał ochrzcić żaden ksiądz nad spokojną leśną rzeką cichy śpiew w zębach chrzęści piasek z kory mózgowej a w otwartych ustach silny głód jak świeża blizna upalnego lata ze snu Syzyfa jedna ręka ku niebu druga ku ziemi liturgia męki bez jego woli zaczynam swoją spowiedź na grobach wszystkiego co było ja jestem egoistą krótkiej formy literackiej w nagłych przypadkach bezsenność tak głęboka zapowiada wniebowstąpienie nie znałem człowieka którego ...
    2 punkty
  32. Mówią mi, że dysocjacja, a ja odpowiadam, że opozycjonizm. Nic dziwnego więc, że nie bardzo możemy się dogadać. Warszawa – Stegny, 26.01.2026r. Inspiracja - Poeta Piotr Źrebiec.
    2 punkty
  33. ćwiczył kopniaki „uś-karate” niechcący zawadził o kalendarz
    2 punkty
  34. mój ogród moja głowa nieprzycięte pędy aksony czułe na światło uczą się cienia w gorącym lipcu
    2 punkty
  35. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! No cóż mam rzec - no pięknie! Chylę czoła! Pozdrawiam. :)) @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Świetnie to wyjaśniłeś. Proza też może być poetycka, oby jak najdłużej. :) Pozdrawiam. @Andrzej_Wojnowski Bardzo dziękuję! Tak, pięknie. :) Serdecznie pozdrawiam. @huzarc Bardzo dziękuję! Świetnie wydobyłeś sedno. Serdecznie pozdrawiam. :) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Piękny komplement! Serdecznie pozdrawiam. :) @KOBIETA @infelia @Radosław @Łukasz Jurczyk @Simon Tracy @hollow man Pięknie dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.
    2 punkty
  36. jak w pełni poradzić sobie z pustką w pełni
    2 punkty
  37. @Radosław ciężkie to były czasy jednak niezwykle malownicze 🙂 @bazyl_prost gałganek z makiem podawano malutkim dzieciom do ssania aby je uspokoić odurzyć Dziecko było spokojniejsze senne a tym samym mniej płaczliwe Matki wtedy mogły iść w pole Często dzieci niemowlęta były na to pole zabierane Stawiano im wtedy kije na kijkach wieszano chustę i tak maluszek w cieniu gruszy czy wierzby oczekiwał na mamę @KOBIETA ja też swoich nie narkotyzowałam Na szczęście są dziś misie szumisie i inne wynalazki 🙂 @violetta dziękuję bardzo 🙂
    2 punkty
  38. @KOBIETA nie wpadłbym na gałganek, to coś jak smoczek chyba , a mak musiał jakoś działać , skomplikowane jak jakieś czary...
    2 punkty
  39. pierwsza kwadra na nieboskłonie spokój łykam mocną kawę
    2 punkty
  40. @Marek.zak1Nie rozumiem fascynacji takimi facetami. To wręcz zakrawa o totalny brak logiki.
    2 punkty
  41. będąc sobą iść przez życie to dziś bardzo trudna rzecz będąc wolnym marzyć skrycie propagandzie mówić precz dużo czytać być otwartym nie ulegać cudzym snom w mig odrzucać wszystko miałkie mieć wartości to jest to pognać wszelkich przebierańców co sprzedają ludziom kit jakieś eko gówno warte co z rozsądkiem nie ma nic jakieś homo jakieś unie co "równości" wszystkich chcą swój sens życia znaleźć umieć i być sobą to jest to :)))
    2 punkty
  42. @Berenika97 ... między słowem a snem rymy uratują zwłaszcza gdy wzajemne ciepło poczują oczy obrazów już nie potrzebują ufają temu co dotyki ofiarują ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    2 punkty
  43. Dziękuję wierszom, że potrafią, przejąć mój ciężar na ramiona i wiernie służą jako oręż, kiedy potrzebna jest obrona. Przepraszam wiersze za niepewność, gdy znów króluje w sercu zamęt. Wtedy tak łatwo o niewierność i lekko wrzucam je w niepamięć. Dlatego traktuj mnie poezjo, z cierpliwym przymrużeniem oka. Jak dziecko, które jeszcze nie wie, że słowa trzeba mądrze kochać.
    2 punkty
  44. Mroczny lipiec Czasu się nie cofnie Wciąż marnujemy świt Na coś co się nigdy nie wydarzy...
    2 punkty
  45. @Jacek_Suchowicz Dziękuję Jacku za dopełnienie wiersza:):) @Christine Dziękuję serdecznie:):) @FaLcorN To prawda:) serdecznosci:):) @viola arvensis Violuś bardzo Ci dziękuję:):) @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję:):) @Nata_Kruk Cieszę się:):) pozdrawiam:):) @Berenika97 Bereniko jak pięknie odbierasz moje wiersze:):) dziękuję:):)
    2 punkty
  46. Witaj - zdarzają się to prawda - miło że czytałaś - dziękuję - Pzdr.serdecznie. Witaj - miło mi że wiersz wzruszył - dzięki - Pzdr.uśmiechem. Witaj - cieszy mnie twoje podobanie - dziękuję - Pzdr.serdecznie. @Papierowy Lis - @Rafael Marius - @infelia - @Czarek Płatak - dziękuję -
    2 punkty
  47. Gdy spojrze w lustro zobacze odbicie swe mam ochote zmienic sie. dlaczego tak jest czy ktos mi powie, chcialabym wiedziec co sie dzieje w mojej głowie. Chcialabym zobaczyc swoje odbicie i powiedzizec ze jestem na gory pieknosci szczycie. Chcialabym zobaczys swoja twarz i powiedziec do siebie „hej wymiatasz”. Chcialabym na widok swojego ciala i twarzy i calej swej osoby byc dumna z tego jaka jestem i nie nakladac na siebie zadnej ozdoby. Chcialabym znow pokochac siebie jak kiedys gdy zylam jak w siódmym niebie. Chcialabym spojrzec w lustro i nie chciec aby bylo w odbiciu pusto. Chcialabym podobac sie sobie i nie chciec schudnac i skakac w tym rowie. Chcialabym sie dowiedziec… a moze lepiej nie wiedziec?
    2 punkty
  48. bogów już nie ma myśl niedającą spokoju na tysiącach stron starych ksiąg prawda nigdy nie tryumfuje rajskie ptaki na szarej monotonnej drodze nie zatrzymają czasu obcy znają swoje prawo – my znamy nasze Erich von Däniken zm. 10 01 2026
    1 punkt
  49. @Gosława Jakbym zanurzał się w obrazie Chełmońskiego.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...