Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.01.2026 w Odpowiedzi
-
Pokaż, że miłość to oparcie. Że wstaje ze mną o świcie i trzyma za ramię, gdy tracę pod nogami grunt. Nie chcę słów. Postaw swój kubek przy moim. Okryj, gdy trzęsę się z zimna. Bądź, póki jeszcze tu jestem, nim wchłonie mnie mgła. Bo jeśli twoje „kocham” to cień, jeśli jest chłodnym echem - nie zapalaj światła. Po prostu pozwól mi wyjść.15 punktów
-
Wieczorem przyszła fala mrozu, skuła lodem most łączący nasze brzegi. Między deskami biel jak blizny. Teraz z trudem usiłuję roztopić twardą zmarzlinę. Ogrzewam cierpliwie - oddech za oddechem. Czas i cisza upływają tak powoli, z każdym centymetrem. Wezmę cię znów w ramiona, powiem, że wszystko jest i będzie dobrze. Czekam na twoje jestem. Oddech za oddechem, centymetr po centymetrze...10 punktów
-
Schodzi Wiesiu do piwnicy, bo kartofli mało w garze. Szczęka głośno w tej zimnicy, ale idzie – żona każe. Patrzy, a tam na tych pyrach siedzi jakieś straszne bydlę! Cztery gały, wielka gira, tłuste włosy ma na skrzydle! Krzyczy Wiesiek: „Ty potworze!”, ten zaś chrząka, potem rzecze: „Nie mów mi tak, jeśli możesz, bo mi przykro, nie zaprzeczę. Ty pięknością też nie grzeszysz, lecz ja jestem kulturalny. Z sądem mi się tak nie śpieszy, zaś twój takt jest wręcz fatalny”. Zszokowany Wiesław woła: „Ale z ciebie nie jest człowiek!”. On zaś na to: „Hola, hola! Coś ci, mądry panie, powiem: nie świadczy o człowieczeństwie wygląd, tylko zachowanie. Mógłbyś w swoim okropieństwie mniej być człekiem niż ja, panie”. Wiesiek wraca. Żona woła: „Gdzie są pyry, chamie, błaźnie?!”. I znów idzie do potwora. Tak mu jakoś przy nim raźniej.9 punktów
-
Zaraza opanowała miasto. Kwarantanna, ostrzeżenie przed śmiertelną gorączką i czarną śmiercią. Afisz. Solidarność z chorymi. Z kraju nadchodzą książki dla pokrzepienia i nadziei. W gazecie. Książki płoną. Zasady higieny. Choroba nie może nieść się dalej. Trzeba spalić drobnoustroje wklejone między stronice, jak zapis epidemii. Recepta. Skalpel i narkoza.9 punktów
-
Dziś kolejne urodziny warto złożyć Ci życzenia nie ukrywam - jesteś dziwny ale ty się już nie zmieniaj dużo z dziecka w każdym calu takich jak Ty jest nas wielu jedno życie to za mało żeby w końcu dojść do celu i dlatego Cię rozumiem życzę, żebyś wreszcie znalazł to, co błędny rycerz szuka niepoświęconego Graala niech Ci drogi się prostują choć kręciły się bez mapy sny się nie dewaluują i nie toną w pustej szklance niech Ci starczy wiary w ludzi trochę szczęścia, trochę czasu i niech w duszę ciągle budzi światło wolne od hałasu7 punktów
-
ale już jutro już całkiem niedługo odnajdę nowe pastwiska nad horyzontem nową wolność zamkniętą w chwili (w oczach nisargadatty w cierpliwym spojrzeniu ramana maharshi w równym kodzie pythona) twoje dłonie i moje jak u chirurga i będziesz wszędzie wszędzie tam gdzie brak przestaje nosić imię7 punktów
-
Po tym, jak z hukiem rzuciłem na podłogę Bajkę o krasnoludkach i zaspanej królewnie, A Kopciuszek przestał mi się śnić po nocach. Wilk zjadający babcię, okazał się ofiarą losu, Otrzymałem urodzinowy prezent ciężki niczym Cegłówka, co wielkim słownikiem się okazał, Z milionem liter, znaczeń i wyjaśnień. Tomiszcze kurzyło się długo, zapomniane, Bo straszne tkwiły w nim dziwactwa. Razu pewnego porwałem je pod kołdrę I przy latarce, okiem detektywa, rozgryzałem Znaczenie słów brzmiących po eskimosku. Jakby marsjanie wymyślili je dla hecy, A słoń Felek, mój przyjaciel do poduchy, Razem ze mną nabijał się z tych wygibasów. „Ambaras” – ej, cwaniaku, jak to rozumiesz? A ten się uszami zakrył, trąbę w supeł zawiązał I kwita, taki z ciebie mądrala?, no to poczekaj. „Behawioryzm” – o, to będzie niespodzianka Dla taty przy śniadaniu, bo uważa się za filozofa. Nosi muszkę i chwali się łatami na łokciach. „Cynizm” – brzmi jak jakaś przyprawa z Azji. Mama będzie wiedzieć, bo lubi chińskie zupki. „Dualizm” to pewnie jazda rowerem w tandemie. „Eeekwiwalent” – nie da się tego nawet przeczytać! Słoń otworzył jedno oko i powiedział cicho: „Zostało ci, biedaku, jeszcze 427 stron do przebycia. Wiesz, prawdziwe słowa są prostsze, zwyczajne, Jak zapach świeżego chleba, owoc do zerwania, Albo nasza przyjaźń, choćbyś wydłubał mi oko. Powinieneś wrócić do: Ala ma kota, co jej zwiał. Śpij, jutro zaczniemy od literki T – T jak trąba!”6 punktów
-
to proste - tym korytarzem do końca potem w prawo do pierwszych drzwi po lewej za drzwiami chyba drugimi windą na trzecie piętro po wyjściu schodami po lewej stronie na sam dół i znowu po lewej będzie pokój bez drzwi gdzie na trzecim jeżeli dobrze pamiętam regale na czwartej półce od dołu po prawej jej stronie za drugim rzędem książek leżą dwa pęki kluczy a w nich ten którymi otworzysz kolejne tej hecy drzwi6 punktów
-
5 punktów
-
spójrz, niby niebo mam ponad sobą katedry drą moje skrzydła, bezkształty lęku strzępione zimnem baletmistrz wiatr mnie usidla. ale przy tobie ufność gołębią swym spopielanym zdumieniem. zmieszczę się w dłoniach, gdy je roztulisz w synogarlicę przemienię. po chwili w niebo twych oczu patrząc, to drugie uznam za marne, wszystko dlatego, że nakarmiłeś obłaskawieniem jak ziarnem ----------------- Inspiracja: „Spóźnieni kochankowie” Williama Whartona - historii o Mirabelle i Jacku, o codziennym karmieniu gołębi, powolnym rodzeniu się zaufania i o chwili, w której miłość na moment przywraca światło w oczach.5 punktów
-
5 punktów
-
Od dawna myślałem, że nie widzę światła Błądząc samotnie w paskudnym tunelu Jednak w mym życiu zjawiła się iskra Która ponownie popycha do celu Rozrywam płuca, żeby wyjąć krzyk Schowany na spodzie mojej zgniłej duszy Kropelki krwi spadają na ziemię A życie jak Horkruks powoli się kruszy Cóż dały błędy popełnione wcześniej Niejako wiedza co miała mnie uczyć "I po co to wszystko" - zadałem pytanie Bo wszystkie te błędy mi trzeba powtórzyć Smutku tak wiele w życiu doznałem Mym towarzyszem wieczne cierpienie Lecz ze zdziwieniem przecieram swe oczy Bo pierwszy raz w życiu ujrzałem nadzieję4 punkty
-
czym jesteś w anatomii sierści spoczywa ja siarka chwilowo zatopiona w kłębku robię na drutach wzór genu z wełny owce przeszły golizny ciarki w ten skład wplatam elastynę niech mnie rozciąga pozycja kocim grzbietem jo jo ga najeżę cię elektrycznie jesteś? spokój!?3 punkty
-
obecność to za mało bliskość sprawia radość nie potrzebuje wiele słów cieszy istnieniem kiedyś ... ujrzy światło marzeń zobaczy zmierzch i świt zakwitnie spełni sny 1.2026 andrew3 punkty
-
Rozmawiał czat z czatem czy komedia dell’arte ma coś wspólnego z Sartre’m Odpowiedział mu drugi czat że algorytm czarta jest wart i lepiej już nie dociekać i może zapytać człowieka.3 punkty
-
Gdy z ukochaną łapiemy się za ręce I biegniemy, by pluskać nogi w morzu Łapiąc ostatnie blaski zachodzącego słońca, Hałas zrywa mnie na nogi: brzdęk, bibip! „Do roboty, leniu, wstawaj, zęby umyj!” Daj mi pięć minutek, proszę, sen dokończę. Już miało dojść do buziaka, a ty się bawisz W Brutusa, niewdzięczniku, draniu! Zapomniałeś, że przywlokłem cię ze strychu Zakurzonego, w szaliku pajęczyn? To ja, napinając bicepsy, nakręcałem sprężynę. To ja chuchałem w twój blady, zasmucony Bezruchem cyferblat, dzięki mnie wydałeś Z siebie tyk, tyk – co z tobą się stało? Od jakiegoś czasu budzisz całe osiedle, Jak mleczarz brzęczący butelkami o świcie. Popadłeś w rutynę i sobie swawolisz: Gdy chcesz, to ci śpieszno, innym razem Leniwca udajesz lub zastygasz na amen. Zegarmistrz już chciał cię młotkiem naprawiać. Nie dryndaj, bo mam cię w nosie – o, tutaj! Za chudy jesteś na Big Bena, cieniasie. Złośniku, wierć się na szafce i podskakuj. Dzisiaj mam wolne, he, he, do roboty nie wstaję!3 punkty
-
Modlitwy Za rozumem gonitwy A życie jak kartka papieru Rozdarta na pół I nie masz nic Wykładasz karty na stół Życie nie zacznie się na nowo...3 punkty
-
Krok w krok Idę za tobą I nie pamiętam Twojego imienia Bo ślady na śniegu Dawno pogrzebały Nasze sumienia I w oceanie nieistnienia Wciąż trwamy Zostajemy z tym co mamy A nasze łzy wysychają tak jak sny...3 punkty
-
@Łukasz Wiesław Jasiński @violetta @piąteprzezdziesiąte Serdecznie Państwu dziękuję! Pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Ale właściecieli aż tak dobrych czarów jest na szczęście niewielu. Ale masz rację - czujnym trzeba być zawsze. :))3 punkty
-
targają żądze no nic targają a ja jak ślimak w swojej muszli nie klozetowej nie brnę już w zaparte szukam prawdziwego rocka2 punkty
-
Jeden z tekstów, które piszę, był w gazecie. Ja wręcz w niebie! Lecz choć wyszedł, to nie wyszedł. Ale za to wyszłam z siebie.2 punkty
-
Głośno nie powiem nikomu, że bardzo lubię być w domu, wcale tego nie ukrywam, że jestem bardzo szczęśliwa, niech się faceci starają, jeszcze lepiej zarabiają, a ja kocham dom i dzieci, jak mi fajnie życie leci. Czytam, ćwiczę, kocham męża, i niech w pracy się wytęża, ja nie chcę robić kariery, jak dwa i dwa to jest cztery. Naprawdę nie jest mi z tym źle, jestem tradwife, wiele tak chce.2 punkty
-
Czy to już? A ten rozmyty obraz za szybą? To nie ty.... To tylko łzy. Dziewięć zim i wiosen, kalejdoskopem przed oczami, jak byłaś. A ja - byłam - nie-byłam. Czy na zawsze? Może chociaż zdążę wystawić za szybę miseczkę z nadzieją, że wrócisz.2 punkty
-
Dziś nie będzie metafor bez ciała. Będzie skóra. Ciepło. Reakcje. Uczę cię mnie. Palcem. Powoli. Tak, żebyś wiedział, gdzie nacisnąć, a gdzie się zatrzymać, bo tam zaczynam oddychać inaczej. Połóż dłoń. Nie cofaj jej. Ciało nie lubi niepewności. Włosy — chwytaj je, nie pytaj, czy możesz. Za uszami — tam napięcie pęka pierwsze. Usta — rozchylają się same, gdy wiesz, jak patrzeć. Szyja jest słaba. Kark jest zdradliwy. Palec prowadzony w dół zawsze kończy się dreszczem — nigdy inaczej. Zjedź środkiem. Nie zbaczaj. Pępek — zatrzymaj się. Nie dlatego, że nie wolno, ale dlatego, że ciało chce jeszcze. Piersi? Tak. Teraz. Obejmuj je dłonią, jakbyś sprawdzał ich ciężar, jakby należały do ciebie od dawna. Nie śpiesz się. Ta lekcja nie ma zaliczenia. Ma reakcję. Na udach rysuj powoli, aż napięcie stanie się wyraźne, aż oddech przestanie się ukrywać. A potem w dół. Bez wahania. Tam, gdzie ciało już nie udaje, że chodzi o coś więcej niż pragnienie. Zostań. Dłużej. Tak długo, aż całe moje ciało zacznie prowadzić twoją dłoń. Jeśli robi się gorąco — to dobrze. Jeśli drżę — to znak, że czytasz poprawnie. Nie przerywaj. Nie przyspieszaj dla siebie. Zostań do końca. A potem, gdy opadnę na ciebie ciepła i naga, nie odchodź myślą. Dotykaj jeszcze, jakbyś wciąż był w drodze. Bo ta lekcja kończy się dopiero wtedy, gdy ciało przestaje szukać dłoni.2 punkty
-
Ziemia to piasek, co wejdzie do sandała, ziemia to kamień, którym ktoś w nas rzuci, ziemia to kwiat, co zwiędnie za szybko, ziemia to wiatr, co muśnie odchodząc, ziemia to słońce, co chciałbyś żeby zgasło, ziemia to człowiek, co przez życie utyka, ziemia to chwila, co nigdy nie ma czasu, ziemia to księżyc, który daje tyle ile otrzyma, ziemia to cisza, która przychodzi po krzyku, ziemia to lampa, którą szybko ktoś zgasi, ziemia to płyta, która przygniata do ziemi, ziemia to list, pisany na kolanie, ziemia to miłość, która na palcach staje.2 punkty
-
@Radosław Podoba mi się ta paralela - wiersz i miłość potrzebują czasem drugiego podejścia. I w obu przypadkach chodzi o to, czy jesteśmy w stanie zobaczyć coś więcej niż tylko powierzchnię. Dziękuję za tę refleksję. @tie-break Bardzo dziękuję! Twój komentarz sam w sobie jest piękny. To, co piszesz o sile i odwadze w trosce - to właśnie sedno. Mówić może każdy, ale być obecnym, działać... to wymaga czegoś więcej. Dziękuję. Pozdrawiam. :)2 punkty
-
@Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Zgadzam się - półśrodki w miłości to najgorsza opcja. Albo jest to ciepło i realność, albo nie ma sensu udawać. Pozdrawiam. :) @Lenore Grey Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) @Whisper of loves rain Serdecznie dziękuję! Dziękuję za te słowa. Dokładnie o to mi chodziło - o tę przepaść między słowami a czynami, między obietnicami a obecnością. Pozdrawiam. :) @Radosław Bardzo dziękuję! Tak, żadnych substytutów i namiastek. Albo prawdziwa czekolada, albo wcale. Chodzi o autentyczność. Ta metafora z "wyrobem czekoladopodobnym" genialnie oddaje sedno. Pozdrawiam. :) @infelia @FaLcorN Bardzo dziękuję! :) Pozdrawiam.2 punkty
-
krążenia skłony wypady ćwiczenia kompleksowe i w pozycjach wyizolowanych tylko niech ciało sobie nie myśli że w tej orkiestrze gra pierwsze skrzypce na koniec zimny prysznic2 punkty
-
@Charismafilos Pozdrawiam! :D @Rafael Marius Słowem zabawa to fajna sprawa! @Berenika97 Dobrze ujęte. Właściwie to dwie z trzech rzeczy wyszły, nie ma źle :P2 punkty
-
do tęczy się przytulić porozmawiać z wiatrem zaufać mocy nieba wykąpać się w prawdzie a potem się obudzić i opowiedzieć głośno o miłości do tęczy zrozumieniu wiatru jasnym świetle nieba o czystości prawdy czyli o czymś co nazwiecie fantazją którą mam nadzieję ciepło przyjmiecie2 punkty
-
Słowa nic nie kosztują, więc sypie się nimi do woli. Już w Biblii było o tych owocach, czy czynach i ciągle aktualne. Z drugiej strony, bez słów może nic nie wyniknąć. Ja moją poznałem na ulicy, gdyby nie słowa, przeszlibyśmy obok siebie, bo nie byłem chłopakiem, za którym dziewczyny się odwracały:). Pozdrawiam.2 punkty
-
Derridzie nie wierzę w Jona Lennona jak mówi że "nie wierzę" bo wierzył w kasę która rosła na drzewach obok Dakota House nie wierzę w atomy bo ich nie widać w największym powiększeniu nie wierzę w czyjąś wiarę, bo ci co ją wyznają wierzą że tacy jak ja nie wierzą nikomu nie wierzę w homeopatię bo żadna baba w aptece jej nie używa przeciw ciąży z aptekarzem w rogowych okularach przez które oglądał wejście do pochwy swojej koleżanki po fachu, dwie godziny po zamknięciu apteki gdy powiedział że boi się ciemności a ona uwierzyła we flogiston i neurotyczne plemniki które nie trafiają do celu nie wierzę w świętych obcowanie, bo ja jestem święty a żaden święty ze mną nie chce obcować ani ja nie chcę z nim bo święci są nudni jak papiloty na głowie youtuberki z zaburzeniem trawienia zewnętrznego (wierzę że Hitler ciągle żyje i się ukrywa) nie wierzę w całą kupę bogów bo ich nie znam wszystkich, a ten którego znam nie wierzył chyba nigdy we mnie skoro mnie pozbawił wiary w cokolwiek nie wierzę w globalne ocieplenie, bo wczoraj w Poznaniu było minus 20, a pod domem kilka bałwanów krzyczało, że wódka nie dość zimna nie wierzę w płaską ziemię bo nie raz nabiłem sobie guza po pijaku więc była krzywa nie wierzę w lądowanie na księżycu bo nikt nie wierzy a ci co wierzą to osioł i panda z miejscowego zoo więc jeżeli nie wierzę w tyle rzeczy, to czemu chcesz żebym uwierzył w ciebie jak mówisz że mam uwierzyć w jeszcze jedno coś czego nie ma2 punkty
-
2 punkty
-
Powidoku różowy, gdzie patrzysz — czy na zmierzch? Czyż nie dość ciepły źrenicy mej wierzch?2 punkty
-
Pamięć narodu jak nić przerwana rozcięta gwałtownie bagnetem zaborców sięga już tylko do czasów powstania wśród czasów udręki szuka wciąż wzorców Skąd my świadomość swoją bierzemy dlaczego z tej wielkiej dziury na mapie? Czemu wielbimy wciąż nasze klęski kiedy czas chwały za serca nas złapie? Wielcy rodacy na swym uchodźstwie przywrócić chcieli swe dawne Państwo I czy z piórem czy z mieczem w dłoni światło pamięci w nich nigdy nie zgasło Czy kiedyś wspomnienia te kiedyś rozkwitną? bo to się wydaje problemu istotą Oni tęsknili za Rzeczpospolitą A my tęsknimy za Ich tęsknotą2 punkty
-
@Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Ci drudzy "iluzjoniści" są bardziej niebezpieczni, bo jak rozczarują, to psychika się załamuje. :)) Pozdrawiam. @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Cieszę się, że się podoba. :)))) Pozdrawiam.2 punkty
-
Co mówisz, panie ? "gotowość jest wszystkim, reszta jest milczeniem, być albo nie być" Co czytasz, panie ? " słowa ... słowa ... słowa ..." Ty płomień miast duszy nosisz w sobie i serce jak obłok! Ja wiem gdzie kres tej podróży - brudny smak zwłok.2 punkty
-
2 punkty
-
Dziś tylko piekło moim dniem Samotność ostra jak brzytwa Szatkuje człowieczeństwo niczym Złowrogi demon z japońskiej mangi Przeżuwa i wypluwa resztki moralności Wylew toksycznych substancji wypala Jak rozgrzana patelnia bekon Czarna Madonno matko prawdziwa żelazna Królowo życia kochająca swe dzieci Ściągnij 7 plag egipskich na te damy, które Utraciły instynkt matczyny, szkarady, mary Rozkochaj w sobie skute żelazne serca Dorosłych dzieci z "żalu" Kupcewicza Chroń nas matko chroń Jedyna..…. I prowadź do raju do swego Syna........2 punkty
-
Polska to nie koncert plenerowy, uśmiech z piernika, adres tymczasowy. Sypialnia i toaleta. To zdrada, bezimienność, pułapki cytatów. Grób zasypany jesiennymi liśćmi obok muzeum oprawców i wyrwa w sercu. Ptasi klucz znika. To pamięć i jej brak.2 punkty
-
Jej diabelski uśmiech Sztywnieje z zimna Nic się już nie wydarzy W świecie krwią malowanym Tak obcym i tak nie poznanym2 punkty
-
Kultywacja Nienawiści to dopiero początek. Bo niby jak pomieścić miłość i nie miłość w jednym prostym pojebanym zdaniu? Że można wybaczyć i powiedzieć, że wszystko w porządku, że niby jak i po co skoro to ciągle, ciągle to samo zasrane miejsce? Pępowiną obwiązany duszę się całe życie, duszę się każdego pierdolonego dnia, każdej cholernej chwili i wciąż słyszę, że tak trzeba! Niech szlag trafi tę skurwiałą rzeczywistość. Niech szlag trafi tę pierdoloną przeszłość. Niech szlag trafi każdą pieprzoną żyłę nikomu nie potrzebną i to wciąż uparcie bijące serce. Kultywacja niech będzie, jak tantra, jak pieprzona mantra wpisana w skurwiałe umysły, bo właśnie tak trzeba i tak trzeba to żreć, i pieprzyć po raz kolejny, że tak trzeba i raz jeszcze! Bo przecież to nie ja tutaj błyszczę. To nie ja potrzebuję zgniłego powietrza. Nie ja chcę siebie okłamywać. Nie! Niech piasek więc sypie się każdego kurewskiego dnia, niech zapełnia pieprzoną pustkę, i niech gnije, po prostu gnije razem z tą cholerną infekcją, a ja, ja nigdy więcej się nie odwrócę i już nie chcę więcej widzieć. Nienawidzę.1 punkt
-
1 punkt
-
Niezwykle subtelna i poruszająca metafora kryzysu w relacji oraz cierpliwej próby jej odbudowy. Tęsknota i nadzieja to budulec wiersza.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Andrzej_Wojnowski Ta cisza pod jednym dachem to chyba najgłośniejsza z ciszy. Szczególnie poruszył mnie ten ostatni wers - "szukam Ciebie w swym pokoju" - kiedy ktoś jest obok, a jednocześnie jakby go nie ma. Pięknie napisane.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne