Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.01.2026 w Odpowiedzi

  1. Sztuczka iluzjonisty: (roz)czarowanie inspiracja: Wiersz "O,czarowanie" autorstwa piąteprzezdziesiąte.
    10 punktów
  2. Polska to nie koncert plenerowy, uśmiech z piernika, adres tymczasowy. Sypialnia i toaleta. To zdrada, bezimienność, pułapki cytatów. Grób zasypany jesiennymi liśćmi obok muzeum oprawców i wyrwa w sercu. Ptasi klucz znika. To pamięć i jej brak.
    7 punktów
  3. Wlazł bo już czas płotek na kotka pierwsza zwrotka Płotek na kotku teraz mruga i tak w zarodku zwrotka druga Teraz trzecia zwrotka poleci moje kochane dorosłe dzieci dlaczego płotek wszedł na kotka o, to jest tajemnica bardzo słodka Ale powiem by nie było plotek bo się w kotku zakochał płotek choć taka miłość nic niewarta zwrotka czwarta Problem zrobił się wielki bowiem kotek zgubił szelki płotek z kotkiem się zaplątał zwrotka piąta Kochani moi pewnie wiecie ale powiem wam w sekrecie kotek ma mordkę a nie usta zwrotka szósta Kolejnej zwrotki już nie było kotkowi się strasznie nudziło i zamiast tej niby koalicji doszło do zmiany pozycji wlazł kotek na płotek niczym ten jeleń rączy... ************************ tu historia urywa się i kończy
    6 punktów
  4. Musisz pojechać nad Atlantyk Gedeonie tu Cię potrzeba Celuj żebym była Celuj żebym była Wiatr pozbiera mi twarz Rzuci mnie do przyszłości Ostry piasek kłuje mokre łydki Na nic czekam Na nic Samo zgaśnie
    5 punktów
  5. Ciszo... moja ciszo tak pięknie szepczesz muzykę drgającą łzami opadają w półcień słowa i otchłań nasączoną ostatnimi oddechami w milczeniu trzymasz mnie za rękę majestatycznie tuląc tęsknotę odurzoną snami. Autor fotografii: M.Lewandowska
    4 punkty
  6. Jeden z tekstów, które piszę, był w gazecie. Ja wręcz w niebie! Lecz choć wyszedł, to nie wyszedł. Ale za to wyszłam z siebie.
    4 punkty
  7. do tęczy się przytulić porozmawiać z wiatrem zaufać mocy nieba wykąpać się w prawdzie a potem się obudzić i opowiedzieć głośno o miłości do tęczy zrozumieniu wiatru jasnym świetle nieba o czystości prawdy czyli o czymś co nazwiecie fantazją którą mam nadzieję ciepło przyjmiecie
    4 punkty
  8. Powidoku różowy, gdzie patrzysz — czy na zmierzch? Czyż nie dość ciepły źrenicy mej wierzch?
    4 punkty
  9. Życie najczęściej zastaje nas z bagażem niewypowiedzianych słów i w lekko fałszywej pozie I harfę i róg dostraja groźny Bóg Potulne zdziwienie: "Jak to, to już?!" Panika. "Może." Dekalog, kierunek ... Miłość czy śmierć? Tym dwóm lepiej nie wchodzić w drogę. Chcą, żeby po nich deptać czy przez nie przejść? A Diabeł szarmancko: "Pomogę."
    3 punkty
  10. 23. Ołtarz zwycięzców (narrator: hypaspista) 1. Zamknęli bramy, jakby mur miał zatrzymać los. 2. Rzeź przyszła o świcie, z hukiem tarcz i krzykiem w sercach. 3. Ich furia nas zawstydziła, więc zabijaliśmy mocniej. 4. Uciekli do świątyń — szukając cudu, którego nie było. 5. Tam, gdzie był azyl, zrobiliśmy sobie miejsce ofiarne. 6. Kapłan błagał, z dzieckiem w ramionach — umarli razem. 7. Miasto upadło, ale my wciąż mieliśmy nóż w dłoni. 8. Zabijaliśmy ciszę, bo inaczej trzeba by słuchać. cdn.
    3 punkty
  11. Na wiosnę Jasny płomień nieobłudnej wiary, wielki przypływ miłości – płaszczą się i łaszą. Za rękę trzyma ciekawość i nadzieja, moment, który nadaje wysoką godność. Latem Nasiąkam muzyką, zbieram zachwyty, emocje towarzyszą, przyciągają, pociągają. Wyjątkowe chwile światłoczułej materii, spokój i harmonia – zdania nie spieszą się do kropki. Na jesień Neurotyczne przeżycia diabeł przykrył ogonem, marzenia umierają w bólach. Nie można dać drugiemu tego, czego samemu się nie ma. Zimą Brak już zasobów, aby być kochanym. Los rozdał gorsze karty, zimna, zimowa zima. Ciężko o sobie myśleć jak o świni – lepiej jak o motylku. Na wiosnę Jasny płomień nieobłudnej wiary Wielki przypływ miłości... Zachwiany falą szukam oparcia Znajduje u Jana, trzy, szesnaście...
    3 punkty
  12. Dziś nie będzie metafor bez ciała. Będzie skóra. Ciepło. Reakcje. Uczę cię mnie. Palcem. Powoli. Tak, żebyś wiedział, gdzie nacisnąć, a gdzie się zatrzymać, bo tam zaczynam oddychać inaczej. Połóż dłoń. Nie cofaj jej. Ciało nie lubi niepewności. Włosy — chwytaj je, nie pytaj, czy możesz. Za uszami — tam napięcie pęka pierwsze. Usta — rozchylają się same, gdy wiesz, jak patrzeć. Szyja jest słaba. Kark jest zdradliwy. Palec prowadzony w dół zawsze kończy się dreszczem — nigdy inaczej. Zjedź środkiem. Nie zbaczaj. Pępek — zatrzymaj się. Nie dlatego, że nie wolno, ale dlatego, że ciało chce jeszcze. Piersi? Tak. Teraz. Obejmuj je dłonią, jakbyś sprawdzał ich ciężar, jakby należały do ciebie od dawna. Nie śpiesz się. Ta lekcja nie ma zaliczenia. Ma reakcję. Na udach rysuj powoli, aż napięcie stanie się wyraźne, aż oddech przestanie się ukrywać. A potem w dół. Bez wahania. Tam, gdzie ciało już nie udaje, że chodzi o coś więcej niż pragnienie. Zostań. Dłużej. Tak długo, aż całe moje ciało zacznie prowadzić twoją dłoń. Jeśli robi się gorąco — to dobrze. Jeśli drżę — to znak, że czytasz poprawnie. Nie przerywaj. Nie przyspieszaj dla siebie. Zostań do końca. A potem, gdy opadnę na ciebie ciepła i naga, nie odchodź myślą. Dotykaj jeszcze, jakbyś wciąż był w drodze. Bo ta lekcja kończy się dopiero wtedy, gdy ciało przestaje szukać dłoni.
    2 punkty
  13. do końca nie wiem dwoje rąk jedno ciało stopy dwie a śladów tak wiele
    2 punkty
  14. Polski Portal Literacki, dziś wyprzedaż nam urządza Kupuj szybko, no i tanio nim ci ta przeminie rządza Produkty z Chin całą rzeką niech mieszkanie twe zaleją Zanim posty na tym forum każdy dział tu wykoleją Racz się spamem w każdej sekcji bo to jest prawdziwa sztuka Toż to jest poezja wielka, którą każdy z nas tu szuka.
    2 punkty
  15. W sobotę, po śniadaniu, pani domu Ogłasza wielkie sprzątanie – tadam! Gary trzeba pomyć, dywany wytrzepać, Zetrzeć kurz i wypucować podłogi, Pranie wstawić, muchy wyłapać. Halo, halo, dzieciaki! Władek! Stary pryku, do jasnej ciasnej, Co z wami? cisza – to jakieś żarty! Nawet myszka z norki nie wyjrzy. Już ja was znajdę i za uszy wytargam, Mokrą ścierą dam po plecach! Nadal cisza; pod łóżkiem, ani w szafie Żadnego gagatka, na podłodze nikt Nie udaje włochatego niedźwiedzia, Ani żyrandola nie uczepił się jak małpa. Już miała rozstawić przynętę w postaci Ciastka z dżemikiem, by pochwycić Głodomorów za rękę na gorącym uczynku. Już pasek tatowy z haczyka zdjąć miała I o dłoń trzasnąć: „jeszcze mnie popamiętacie!” Nagle za jej plecami tumult wielki, Dziwne przyśpiewki i wołanie: mamooo! Dziś są twoje imieniny – porywamy cię Na wycieczkę sterowcem dookoła świata. Bilet jest w klasie biznes i wyżerka darmowa. Nie smuć się, zrzuć ten fartuch zaplamiony, Ciśnij miotłę w kąt, to w końcu święto. Lećmy! – wołają, hen po bezkresnym niebie!
    2 punkty
  16. dzień minął spokojnie zbieram szkiełka z kalejdoskopu według linijki
    2 punkty
  17. U Chińczyka radość dzika, a po czemu? a po TEMU.
    2 punkty
  18. Co mówisz, panie ? "gotowość jest wszystkim, reszta jest milczeniem, być albo nie być" Co czytasz, panie ? " słowa ... słowa ... słowa ..." Ty płomień miast duszy nosisz w sobie i serce jak obłok! Ja wiem gdzie kres tej podróży - brudny smak zwłok.
    2 punkty
  19. najpierw wypłukano z nas złoto glony chłonęły wodę mech obsiadł wyschnięte studnie tkaliśmy w słońcu misterne pajęczyny czekając na rosę by rozszczepiła światło kurz nie tworzył znaków na drodze widziałem jak horyzont zamyka człowieka w pięść słyszałem jak chichot zstępuje z nieba mości swoje gniazdo na dnie oka miasto stało się trumną i spłynęło do morza
    2 punkty
  20. na początku jest wszystkim gorzej jeśli wszystkim pozostanie
    2 punkty
  21. kiedy ciebie nie ma to czym jest życie śnieg topnieje tak szybko znienacka czas płynie nie pyta już noc i ciągle gra radio niby wiosna wypadałoby się cieszyć jak czekać jutra jak zasnąć
    2 punkty
  22. W zbutwiałym domostwie, gdzie czas wykrwawił się wieki temu - pająki - niemi grabarze tkają w oczodołach okien lepkie całuny. To nie firanki, lecz sieci na zbłąkane dusze. Cisza tu nie koi - ona ogłusza - ciężka jak wieko dębowej trumny. Słodki fetor jaśminu wycieka z pękniętej wazy, mieszając się z wonią starej krwi, która udaje wiśniową słodycz na odłamkach porcelany. Pod stopami skomle zdarta podłoga - każdy jęk deski to wydech potępieńca, który nie może skonać pod ciężarem cienia. W mroku, za oziębłym piecem mieszka Smętek - pan beznadziei. Zaciska na gardłach intruzów pętlę z mrocznych wizji. Tu uczucia zostają pożarte przez wieczność, gdy Smętek wymazuje ich imiona z rejestru żywych. * Smętek - złośliwy diabeł trapiący ludzi, występujący w ludowych legendach mazurskich.
    2 punkty
  23. @Łukasz Jurczyk Przeczytałam trzy razy, świetnie przedstawiłeś okrucieństwo! Wręcz genialnie! Jestem pełna podziwu.Pozdrawiam.:)
    2 punkty
  24. @Mitylene Bardzo dziękuję! Pobyt w takim domu to niezwykłe przeżycie, aż chce się uwierzyć w "duchy" , cokolwiek by to znaczyło. Pozdrawiam. :) @Marek.zak1To dom, do którego było można wejść jeszcze rok temu, blisko granicy z Rosją (Obwodem Królewieckim) - tam teraz już nikt bez zgody SG nie może przebywać. :) @Amber Bardzo dziękuję! W przenośni - zawsze można spróbować i zmieniać na lepsze. Gorzej z dosłownym domem. :) Pozdrawiam. @Whisper of loves rain Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak przenikliwą interpretację! "Gotycka miniatura beznadziei" to określenie, które idealnie oddaje klimat, jaki chciałam osiągnąć. Szczególnie cieszy mnie, że dostrzegłeś tę dwoistoścć Smętka - z jednej strony tak konkretnego (za piecem), z drugiej - absolutnego i nieubłaganego. Pozdrawiam :) @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  25. Kultywacja Nienawiści to dopiero początek. Bo niby jak pomieścić miłość i nie miłość w jednym prostym pojebanym zdaniu? Że można wybaczyć i powiedzieć, że wszystko w porządku, że niby jak i po co skoro to ciągle, ciągle to samo zasrane miejsce? Pępowiną obwiązany duszę się całe życie, duszę się każdego pierdolonego dnia, każdej cholernej chwili i wciąż słyszę, że tak trzeba! Niech szlag trafi tę skurwiałą rzeczywistość. Niech szlag trafi tę pierdoloną przeszłość. Niech szlag trafi każdą pieprzoną żyłę nikomu nie potrzebną i to wciąż uparcie bijące serce. Kultywacja niech będzie, jak tantra, jak pieprzona mantra wpisana w skurwiałe umysły, bo właśnie tak trzeba i tak trzeba to żreć, i pieprzyć po raz kolejny, że tak trzeba i raz jeszcze! Bo przecież to nie ja tutaj błyszczę. To nie ja potrzebuję zgniłego powietrza. Nie ja chcę siebie okłamywać. Nie! Niech piasek więc sypie się każdego kurewskiego dnia, niech zapełnia pieprzoną pustkę, i niech gnije, po prostu gnije razem z tą cholerną infekcją, a ja, ja nigdy więcej się nie odwrócę i już nie chcę więcej widzieć. Nienawidzę.
    1 punkt
  26. Kiedy przyjdą przejąć dom, ten, w którym mieszkasz - poezja.org kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą spamowym chamstwem i pod drzwiami staną, i nocą bezczelnie w drzwi załomocą - ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. szykuj cięty język, swoją broń! Trzeba odwagi! Parafraza znanego wiersza.
    1 punkt
  27. Na tym to chyba tylko stracić można.
    1 punkt
  28. Świetny tekst!
    1 punkt
  29. @Rafael Marius no tak, cały styczeń w mrozie, luty podobnie, w marcu też. W kwietniu też może być nieciekawie:) w maju może ciepło zawita:)
    1 punkt
  30. Jako poeta odczuwam: zaklęcia, moce, uroki. Jestem odwrócony ku niebu. Witam upadłe „anioły”. Wstępuje szybko Dramaturg. Odpowiada za kreacje. Jest satyrykiem i kpiarzem. Następny wstępuje Dżoker. Odpowiada za wybryki. Bywa wielkim ironistą. Przychodzi również Wielki gracz. Jesteśmy dla niego pionkiem. Grają duchy i anioły: w białe, czarne i szare. Diabły uderzają w bębny. Zagubiłem się i zląkłem. Za sprawą występnych mocy, nieświadomie głoszę koniec.
    1 punkt
  31. @Berenika97 Kurtyna! ;)
    1 punkt
  32. @Charismafilos Sztuki szukała, szukała, ale żadnej sztuki nie złapała.
    1 punkt
  33. @Lenore Grey Mam wrażenie, że Twoja miniatura balansuje na cienkiej linii między czułością a porzuceniem. "Czyż nie dość ciepły , mej dłoni wierzch?" - to pytanie brzmi jak błaganie przebranej za delikatną konwersację. Bardzo podoba mi się ta delikatność.
    1 punkt
  34. Dziś już tylko mrok Czarna rzeczywistość Jak czarna dziura Ciemność w koło Nawet cienia nie ma Odchłań nicości Smoła krwi Beznadzieja teraźniejszości Diabeł duszy Lucyfer jutra Zapach śmierci Cmentarz pustki Wojna zła Zły dom Zakażenie mentalne Unicestwienie moralne Święto zmarłych Amen
    1 punkt
  35. @Lenore Grey sweet ;)
    1 punkt
  36. @infelia Od tyranii sprzątania do lotu sterowcem - z humorem i czułością. Matka szuka rodziny ("mokrą ścierą dam po plecach!"), a ta przygotowuje niespodziankę imieninową. Kontrast "fartuch zaplamiony" - "klasa biznes dookoła świata" i miłość jako wyrwanie z codzienności. świetne!
    1 punkt
  37. @andrew Człowiek jako ogród Boży - piękna modlitwa. "Możemy wydać dobre lub złe owoce" - tak, mamy wolną wolę. "Świat nie pójdzie na dno , póki Jesteś Panie" - wiara jako kotwica w chaosie. :) Pozdrawiam.
    1 punkt
  38. W ogrodzie słanym mułem żyje owa śpiewka — której źródłem — wiejska dziewka. Raz ktoś przyszedł — nad brzeg — zawołał: "miss!"... Echem się odbiło — wróciło — i wraca do dziś: Bis! Bis!
    1 punkt
  39. @piąteprzezdziesiąte a proszę, proszę🤫
    1 punkt
  40. @piąteprzezdziesiąte Na pierwszy zarzut odpowiem, że w tej samej strofie napisałem: "Wśród nich nie ma uczucia, ono jest nietaktem", dlatego też czynność kochania wydała mi się bardziej na miejscu, a o poprawność gramatyczną nie będę się kłócił. Groszek - broszek, zgadzam się, że jest dość passe, ale wers: "księżniczka, którą gniecie groszek", tak mi się spodobał, że nie mogłem go sobie odpuścić. Za pochwałę ostatniej strofy bardzo dziękuję. Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  41. W jesienne wieczory zmrok szybko nadchodzi, stukają o szybę krople deszczu ciężkie, wstaje od biurka, się trochę rozchodzić, Na blacie akt stosy leżą wielkie, Te późne dyżury mają swój spokój, Komendy budynek jest prawie pusty, na korytarzu otwarty tylko mój pokój, reszta zamknięta na cztery spusty, Z cichej zadumy wyrywa boleśnie, ostry dźwięk telefonu co duszę wykręca, do dyżurnego schodzę niespiesznie, posłuchać jakie zadanie mi zleca. Chwilę później już w samochodzie, jadę w mroku przez puste miasto, resztki przechodniów brodzą w wodzie, w większości mieszkań światło już zgasło. W jednym z tych mieszkań, zniecierpliwiony czeka na mnie policyjny patrol, młody policjant głosem zduszonym, przekazuje wszystko co tutaj zaszło Opuszczają mnie szybko, nie oglądając, dwa nieprzyzwyczajone nosy, ja tu posiedzę, spokojnie czekając, Na resztę grupy, budzonej w nocy. Czasu mam sporo nim prokurator, lekarz, technik do mnie ruszą, wykorzystam więc ten czasu zator, porozmawiam z tą umęczoną duszą, smętnie wisząca na kablu żarówka, oświetla leżące wzdłuż szafek ciało, podchodzę bliżej a moja zelówka, staje w kałuży, płyny mieszając gęsty odór wisi w powietrzu, oblepia dokładnie mój biały kołnierzyk, rozglądam się po pomieszczeniu, próbując stosy butelek zmierzyć, Odlepiając się od podłogi, Ty powoli się podnosisz, chrupią pokrzywione nogi, pustym wzrokiem o coś prosisz. Opowiadasz mi przez pusty pokój, Że nie mieszkasz tu na stałe, Że chciałeś tylko znaleźć spokój, uciec gdzieś przed problemami, Przez puste butelki do mnie przemawiasz Że nie pierwszy raz cię tutaj niesie, Że kolekcje swą zostawiasz, I powracasz gdy życie przygniecie. Zaczynasz do mnie krzyczeć nachalnie, z twych ust trupi odór uderza, usprawiedliwić próbujesz się zdalnie, lecz czemu gwałtownie tak mi się zwierzasz? Czemu na siłę ze mnie robisz, powiernika swoich sekretów wstydliwych? Czy tak się mojej opinii boisz, Moich osądów niesprawiedliwych? Mnie tutaj zaraz nie będzie, a Ciebie to już w ogóle nie ma, ostatnią podróż wkrótce przebędziesz, czeka czarna, mokra ziemia już wkrótce tylko lekarzowi, na sekcyjnym stole się wyspowiadasz, Potem na zawsze zaniemówisz w trumnie zaczniesz się rozpadać, Ja zaś wrócę do mego domu, gdzie porannego słońca ciepłe promienie, oświetlą śpiąca żonę w łożu, córka wesoła, przytuli ramieniem I po raz kolejny najdzie mnie refleksja czy ja żyję w jakiejś bańce, Czy to wszystko zaś projekcja, kłamstwo jak w dziecięcej bajce? Czy mój świat jest może normą, a przez wąskie zła otwory, zanurzam się w te masę niedobrą, próbując przegnać jej potwory?
    1 punkt
  42. @piąteprzezdziesiąte No wiem trochę niezgrabnie :D i dzięki za rady
    1 punkt
  43. Idę parkiem. Wtem afera. Wbiega na mnie facet w bliznach i tak woła: „Stój, bo strzelam!”. Więc stanęłam. On zaś wyznał: „Strzelam w życiu przy wyborach, lecz strzał każdy jest chybiony. Kula za to bywa skora, by mnie trafiać z każdej strony”. W ten dzień drinka z nim strzeliłam. Rozszalały się pociski. Co nas czeka? Cóż, mogiła. Ostrzał własny jest nam bliski.
    1 punkt
  44. Nie będzie szerszych oczu Wiatr potargał mi włosy Pijana przestrzeń Wiatrem stoi pogoda Ocean jest blisko Nigdy nie będę ładniejsza Nigdy tak samo nie będzie Mnie tu
    1 punkt
  45. @Tectosmith Tytułem polemiki polecam łaskawej uwadze mój wiersz zatytułowany ,,Wnętrza drewnianych kościołów…" Pozdrawiam! @hollow man Serdeczne dzięki za ciepły komentarz! Jako że jestem raczej szczerym i prostodusznym człowiekiem a widok Krzyża zawsze budził we mnie ufność, tym łatwiej było mi otworzyć tutaj przed Wami całe swoje serce… Pozdrawiam! @Berenika97 Bardzo dziękuję Ci za tak wyjątkowy i ciepły komentarz... Sądzę że w takich skandalicznych przypadkach każda forma sprzeciwu (choćby szczery prosty wiersz) jest jak najbardziej wskazana... I bardzo przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź, ale niespodziewanie musiałem cały ostatni tydzień spędzić poza domem... Pozdrawiam Najserdeczniej! @Christine Bo widzisz... Ten kosz na śmieci jest w tym przypadku zarazem ołtarzem wstydu... Uważam że dopuszczenie do pracy z dziećmi osoby, która w tak skandaliczny sposób nie szanuje uczuć religijnych , było skandalicznym niedopatrzeniem... Uważam że powinny wobec niej zostać wyciągnięte wszelkie przewidziane w prawie konsekwencje! Pozdrawiam Najserdeczniej! P.S. I bardzo przepraszam za tak spóźnioną odpowiedź, ale niespodziewanie musiałem cały ostatni tydzień spędzić poza domem.
    1 punkt
  46. @Berenika97 Teraz są jednorazowego użytku, a potem na śmietnik.
    1 punkt
  47. No właśnie, ale czy on w tej swojej zuchwałości, zamrażając smutek, nie daje złudnej nadziei. Niby na wszystko nakłada biel, taką czystą i niewinną a jednak dmucha w oczy żebyś nie znalazł właściwej drogi, żebyś nie znalazł wiosny…., żebyś został z nim w zimie…. Całe szczęście lubię wiosnę i na pewno się jej doczekam 😁. Dziękuję za przeczytanie. @Jacek_Suchowicz Całe szczęście, że ta zima minie i mamy tego świadomość.💪
    1 punkt
  48. Spotkali się w pociągu, w jednym życia przedziale, między Krakowem a Zakopanem, pewna pani z pewnym panem. Czas zatrzymał się na chwilę choć za szybą świat umykał. Ona myślą go pragnęła, on w jej oczach myśl przeczytał. Lecz ten pociąg był pośpieszny, przemknął jak mrugnięcie rzęsą i zostawił gdzieś na stacji tak historię rozpoczętą.
    1 punkt
  49. Wiersze nieczytane Wiersze nieczytane odchodzą zakładają szpilki albo gumowce kapelusz albo kaszkiet czasem melonik albo welon wychodzą bez słowa albo trzaskają drzwiami rozbijają lustra huśtają się na tęczy albo w kropli rosy załamują skrzydła ciszą oplątują drzewa siadają w pustych gniazdach i czekają na wiosnę albo na miłość krusząc kopie smutku w szklance mocnej kawy
    1 punkt
  50. Igiełki Ubrana w choinkę świecę betlejemską gwiazdą, migoczę świętymi ognikami, kołyszę zaspaną lametą, wzdycham anielskim włosem, dzwonię pobladłymi bańkami, zapachami cukierków wabię. Spod świątecznej sukienki wystają igiełki, skrapiane poranną rosą, całowane mgłą, utulane wiatrem. Uczę się miłości do ludzi od nowa
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...