Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.01.2026 w Odpowiedzi

  1. Taka naga dziś stoję, sama naprzeciw światu. Z nagą prawdą o sobie i wiedzą o braku. Bez lukru, łakoci, z wachlarzem słabości. Z zasobem doświadczeń i wagą wartości. Taka naga dziś jestem. Czy mnie przyjmiesz, mój świecie, bez miar i porównań, skoro jestem twe dziecię? Mówisz: dzieci są równe. Życie mówi inaczej. Kto za to odpowie, gdy równość się traci?
    16 punktów
  2. trochę sprzątam i spędzam spokojnie czas słodko wtulam się w twoje złociste ciało sadzę wiosenne cebulki żonkilu poczytaj ze mną kilka książek
    10 punktów
  3. może wydawać się dziwne że jeszcze tu siedzimy popijając czekoladową herbatę która upewnia że na poziomie kwantowym niewiele jest rzeczy pewnych podobnie jak w nas a pociągi nie docierają ze stacji A do stacji B wbrew spisanym równaniom może to prawda co mówią o elektronach i spinach ucieczce galaktyk ucieczce od siebie język nie odda wszystkich wyrafinowanych znaczeń milczenia gdy dziecko opuszcza głowę zaciska zęby a ty boisz się że rośnie w nim ten sam kamień który kazał mi rozbijać szyby i lustra bo wszystkie pokazywały że ja jestem tylko ja przyczynek do kłamstwa zawierającego wszystkie prawdy poza wskaźnikami zapadalności na choroby umysłu poza statystyki samobójstw szczęśliwych społeczeństw ponad codzienną blagę bycia aż do otwarcia czaszki bo widzisz moje szaleństwo dostało nowe szaty może kiedyś opowiem jak działają znarkotyzowane szczury w skinnerowskich klatkach czy śnią o kilometrach kanałów albo dlaczego ranny jeleń skacze najwyżej może to wszystko co jeszcze mam do powiedzenia nie mówiąc nic lecz wkrótce zdejmą nam opaski z oczu świat przedstawi się nowymi imionami
    9 punktów
  4. gonić za odpowiednim rozmiarem albo próbować skroić szczęście na miarę aż w końcu dojść do wniosku że z powodzeniem a nawet i bez można do niego dorosnąć
    8 punktów
  5. Styczeń rozepchnął się łokciami, wszedł w buciorach, naniósł śniegu. Przykrył bielą zwątpienie, złożył pocałunek na szybie i zamknął w mrozie moje czekanie. A potem dmuchnął w oczy zadymką, żebym nie widziała wiosny.
    7 punktów
  6. dźwięki duszy przyprawiają o dreszcze spokój jest ulotny czasem tylko sny tulą niepokoje zachodzi noc a na niebie błyszczą poranne księżyce powoli rumieni się powietrze i ja wciąż jestem transparentna na tle twojego serca
    6 punktów
  7. Wiele żelaznych zasad zostało już zezłomowanych.
    6 punktów
  8. czasami widzę czuje ocieram się o nie one wciąż mnie zachwycają są moją nadzieją ciągle pomagają zrozumieć to co zwie się życiem bez nich nie dałbym rady pokonać smutku tęsknoty dojść do celu tak to one drzewa ptaki pola kwiaty mroźne poranki góry jeziora rzeki są drogowskazem któremu wierzę uczę się od niego jak być lepszym
    6 punktów
  9. W tym świecie marnym, powszekroc brudnym W tych poprawnościach do bólu nudnych Dla intelektu w tych czasach trudnych Nie jesteś wcale taki paskudny
    6 punktów
  10. Zebrały się ptaszki od rana w karmniku i kręcą główkami: - Nie ma dziś nic tu. Słoninka wisiała. - Tylko sznurek został! - krzyknęła Bogatka, wyjątkowo ostro. - W czym teraz pazurki nawilżę na mrozie? Dalej, ptaszki drogie! Może ktoś mi powie? Wróblom zawstydzonym, opadły skrzydełka. - Wielmożna Sikorko, jadłyśmy ziarenka. -Orzechy po włosku lepsze niż słonina. - tak czasami mawia Pani Gospodyni. Wzburzona Bogatka piórka nastroszyła: - Może i są lepsze, a słoninki nie ma! Zza drzewa wychylił nosa mały lisek. Z pobliskiego lasu w nocy pod dom przyszedł. Oblizał się smacznie, wskoczył do karmnika i, z Bogatką w zębach wiejską drogą zmyka.
    4 punkty
  11. W ogrodzie słanym mułem żyje owa śpiewka — której źródłem — wiejska dziewka. Raz ktoś przyszedł — nad brzeg — zawołał: "miss!"... Echem się odbiło — wróciło — i wraca do dziś: Bis! Bis!
    4 punkty
  12. mam dosyć tego miasta tych tłustych tłumów niestety nie zjem twego ciasta więc nie trudź się i nie piecz już nie pieprz już nie pieprz już nie pieprz już biorę rozpęd i przeskoczę mur nie zatrzyma mnie twój pies ani sznur sobie możesz myśleć co chcesz i tak nie zgadniesz jak jest przecież wiesz… przecież wiesz… przecież wiesz… choć wznosisz się ponad głowami umysłami operujesz z gracją słowami nie nie nie wywracaj oczami tyku tyku zamknij mordę polityku! zamknij mordę polityku! zamknij mordę polityku! fakty i mity ustala prezes o szóstej uśmiechy krzywe co rano ćwiczysz przed lustrem ciała kobiet które bierzesz w niewolę i krzyż… krzyż z którym śpisz nie nie będę twoim psem ja nie będę twoim psem ja nie będę twoim psem FUCK YOU
    4 punkty
  13. zobaczył ją przypadkowo chodzili do jednej klasy olśniła go jak wtedy kiedyś dawno temu nie miał takiej śmiałości przyglądał jej się w szkole o niej marzył ale dziś dziś podejdzie bez kompleksów zaczął z wielką pewnością siebie był przekonany teraz będzie jego nie oprze urokowi chwili uśmiechnięty ruszył śmiało zauważyła go to już połowa sukcesu uśmiechała się także zaczął mówić pamięta pani chodziliśmy do jednej szkoły przyglądał się jej reakcji zamyśliła się powoli uśmiech zniknął tak? odezwała się a czego pan uczył 1.2026 andrew Kobieta wieczne młoda Sobota, już weekend
    4 punkty
  14. czekanie codziennie rano przylatują pazurkami przytulają się do kruchych gałązek ożywiają martwy krajobraz w moim oku tkwią czekają na miłość na wiosnę na zielony listek pochylają czarno-białe piórka nad pustym gniazdem błękit nieba zmazuje łzy odchodzącej nocy w objęciach garbatych patyczków wyplatane marzenia zaczynają oddychać nadzieją dwie sroki liczą dni do wiosny
    4 punkty
  15. kiedy ciebie nie ma to czym jest życie śnieg topnieje tak szybko znienacka czas płynie nie pyta już noc i ciągle gra radio niby wiosna wypadałoby się cieszyć jak czekać jutra jak zasnąć
    3 punkty
  16. Na Zamek Książ zjechali się historycy, Archeolodzy i różdżkarze, a każdy z nich Do badań przystąpił z zapałem i nadzieją. Jeden z lupą, inny ze starodawną mapą Czy wahadełkiem na końskim włosiu. Macali, krążyli po dziedzińcu, dokonując Pomiarów, podkładali sobie nogi, By tylko zerknąć na cudze notatki. Liczny tłum gapiów zgromadzony Za policyjną taśmą gały tylko wywalał. Pawełek, szkolny rozrabiaka i dowcipniś, Z gałęzi drzewa ogłosił radosną nowinę: „Tam jest złoty pociąg, jeszcze parą bucha!” Ruszyły wykopy aż szpadle świstały, Pot się lał po plecach, dziesiątki ekip Telewizyjnych słały w świat relacje. Ksiądz z kropidłem się pojawił znienacka Oraz szajka magików – kieszonkowców. Gwar i zamęt im towarzyszył, a gdy nastała Noc, księżyc zaświecił i aż się roześmiał. Pan Antoni, kustosz, wyjął z kieszeni klucz, Zardzewiały, ciężki, i mruknął pod wąsem: „A chodźcie no za mną, cudaki – dziwaki. To, czego szukacie na oślep i bezmyślnie, Jest w bibliotece, w pożółkłych księgach. Opisano piękno gór śląskich – prawdziwe złoto” Badaczom zwiędły uszy, wzruszyli ramionami, A gawiedź rozeszła się, szukając innych wrażeń. Tylko Pawełek wciąż wierzył w legendę, Że skarb gdzieś czeka głęboko na znalazcę. Wystarczy ucho przyłożyć, poczuć tętno ziemi I może kiedyś pociąg w tunelu zagwiżdże…
    3 punkty
  17. masz powieki odrąbane od twarzy i źrenice jak zdziwione kwiaty malarii w korytarzu cicho jak w galerii trwóg, na szyi wieszasz czarną aksamitkę ślepych dróg oddechem przyrastasz do rąk i głów, jak do dziecka lęk przyrasta gdy mrok i skrzypisz we mnie jak zimowy krok
    3 punkty
  18. Kolczuga stara na ramionach Ci ciąży, misiurka w głowę wrzyna. Kałkan prosty z wikliny u boku, niewiele ciosów zatrzyma. Słońce dotkliwie dokucza, koń pod Tobą wzburzony prycha. Stoisz w szeregu wśród towarzyszy przed ostatnią szarżą Twojego życia. Niedaleko obok na tej samej flance husarska brać w promieniach błyszczy, sława ich przodem galopuje, wieszczy wrogom koniec wśród zgliszczy. Lecz Ty lamparciej skóry nie nosisz, Twych pleców orle skrzydła nie zdobią, Twój koń pięciu wsi wart nie jest, na wymiar zbroi kowale nie robią. Lecz czy Twa chorągiew mniej niż husarska krwi za Rzeplitą przelała? Czy nie w tych samych bitwach, tych samych jazdach wroga od granic ganiała? Czy pod Beresteczkiem, Kłuszynem, Chocimiem mało was poległo? Czy nie Wam pod Wiedniem na równi z nimi tysiące Turków uległo? Wiesz jednak towarzyszu, że Twego imienia na pomnikach nie znajdą, ruszaj więc dzielny rycerzu z ostatnią w Twoim życiu szarżą.
    3 punkty
  19. Tak cicho tak pusto na skrzydłach wiatru szybuje słona tęsknota tulę spojrzeniem fale upadające na kolana kamienie milczą w zastygłej formie oddechu noc mruga westchnieniem gwiazd obejmując moje dłonie. Tytuł nawiązaniem do piosenki Maanamu " Lucciola " Autor fotografii: M.Lewandowska
    3 punkty
  20. snuję się po za­ka­mar­kach two­jej i swo­jej duszy jeszcze tli się spokój i cisza wy­pełnia mi głowę a prze­cież świt już pat­rzy mi w oczy i noc się kruszy tu wiara żag­le pełni i czas na za­mysły no­we dzień egois­tyczny - słońce wschodzi in­ne niż wczo­raj mil­knie czer­wienią a cienie tańczą do­koła nas szu­kam in­spi­rac­ji i chcę żeby ktoś mnie prze­ko­nał że war­to osza­leć cho­ciaż za­bo­li ko­lej­ny raz myślisz - por­wie go nurt rze­ki w której na­wilżam dłonie mil­kniesz i do­ty­kasz moich ust nie pat­rząc mi w oczy na rzęsach krop­le niepew­ności i nie wiesz co po­wiem lecz masz pew­ność co czuję do­ty­kając cię tej no­cy
    3 punkty
  21. Kultywacja Nienawiści to dopiero początek. Bo niby jak pomieścić miłość i nie miłość w jednym prostym pojebanym zdaniu? Że można wybaczyć i powiedzieć, że wszystko w porządku, że niby jak i po co skoro to ciągle, ciągle to samo zasrane miejsce? Pępowiną obwiązany duszę się całe życie, duszę się każdego pierdolonego dnia, każdej cholernej chwili i wciąż słyszę, że tak trzeba! Niech szlag trafi tę skurwiałą rzeczywistość. Niech szlag trafi tę pierdoloną przeszłość. Niech szlag trafi każdą pieprzoną żyłę nikomu nie potrzebną i to wciąż uparcie bijące serce. Kultywacja niech będzie, jak tantra, jak pieprzona mantra wpisana w skurwiałe umysły, bo właśnie tak trzeba i tak trzeba to żreć, i pieprzyć po raz kolejny, że tak trzeba i raz jeszcze! Bo przecież to nie ja tutaj błyszczę. To nie ja potrzebuję zgniłego powietrza. Nie ja chcę siebie okłamywać. Nie! Niech piasek więc sypie się każdego kurewskiego dnia, niech zapełnia pieprzoną pustkę, i niech gnije, po prostu gnije razem z tą cholerną infekcją, a ja, ja nigdy więcej się nie odwrócę i już nie chcę więcej widzieć. Nienawidzę.
    2 punkty
  22. Jej diabelski uśmiech Sztywnieje z zimna Nic się już nie wydarzy W świecie krwią malowanym Tak obcym i tak nie poznanym
    2 punkty
  23. Skąd jestem pytasz Nie widzisz stąd Tu jest mój świat Podlewam ten kwiat Nim wydasz osąd Zacznie świtać
    2 punkty
  24. być ze sobą w łączności jak ptaki na linii wysoko lecz nie pod wysokim napięciem nie dziobać a karmić słowem bliskości dać otwartą przesrzeń
    2 punkty
  25. Najbliższa rynna z oniemienia zmieniła stan swój. Grunt — skupienia. Na tura pisze na maszynie na śliskim z lodu pergaminie. Czas płynie z rynny przesączony. Nic ostatecznie. Stuk, kap, płomień. Stukocą skutki stopom setnie. Karambol kopyt. Kontrast krzepnie.
    2 punkty
  26. cywilizacje odcisnęły swoje piętno lecz ludzie nadal tacy sami
    2 punkty
  27. Tory kolejowe przyciągały okoliczną dzieciarnię jak sól na krakersach żelazne koła uderzały z impetem w czerwony krzyż zdjęty z piersi dziadka niosąc ogień przejeżdżającym pociągiem z szybkością 100km/h wywoływało to salwę śmiechu i przerażenie okolicznych zwierząt. Jedynie ona chodząca z niemowlęciem przy piersi ma kontrolę nad niesforną gromadką wracającą z torów z brudnymi łapskami i umorusanymi twarzami jej spojrzenie wywołuje lęk i posłuszeństwo dzieciarnia jak ptactwo w polu rozbiega się po pokojach chroniąc własnej skóry. Nie była dobrze usposobiona tylko patrzeć jak wyciągnie któregoś za uszy i przetrzepie portki wymagając posprzątania pokoju. Wbrew wszystkiemu na stole pojawia się kolacja kapusta z kiełbasą do której wygłodniałe bractwo zgodnie zasiada w milczeniu. Nikt nie zamierza ryzykować świętego spokoju a może nawet możliwości na wieczorny wypad do bunkrów tam ciągle jeszcze można znaleźć odłamki które wybuchają pod pociągiem jak petarda w nowy rok.
    2 punkty
  28. 22. Miasto, które chciało wierzyć (narrator: Tebańczyk) 1. Wieść przyszła z północy — że Macedończyk zginął w górach Illirów. 2. Urodzić się drugi raz — czy to możliwe dla miasta? 3. Śmiech wraca po tylu latach. Jakże jest obcy. 4. Cienie są bezpieczne — nie oddają ciosów. 5. Zniszczyć posąg to dotknąć bogów bez lęku. 6. Rano mówią: ruch w dolinach. Niech to nie oni. 7. Widziano sztandary. Rozsądek każe nie pytać. 8. Zostaniemy tu, gdzie pomyliliśmy nadzieję z wolnością.
    2 punkty
  29. najlepsza ogromna i ciepła jak kanapa a jej ramiona to dom na przyszłość zapamiętasz będąc jeszcze na czworakach obejść ją wkoło to wyprawa jak na koniec świata wracasz na odgłos serca
    2 punkty
  30. starość go dogoniła nie wstydzi się tego rozmawia z nią ona się uśmiecha mówi nie martw się damy radę więc nie boi się ucieka od myśli które bolą zrozumiał że to czas przemyślenia że to nie kara że może być barwna tylko trzeba się jej nauczyć
    2 punkty
  31. wielkie nieba nastały razem z księżycem dajcie nam widok piękny gdzie lazur nieba stapia się z blaskiem by móc odnaleźć tęczę
    2 punkty
  32. Świece krwawią na kamieniu, Moje kolana słabną — ale stoję sam. Mówię do ścian, które nigdy nie wybaczają, Wciąż wyznaję. Wciąż żyję. Popiół w ustach, kurz w płucach, Modlitwy gniją na wężowym języku. Byłem synem. Byłem kłamstwem. Za późno poznałem śmierć świętych. Kadzidło dławi ostatni oddech, Święte dłonie pachną śmiercią. Złoto na ołtarzach. Krew na skórze. Powiedz mi, Ojcze — od czego zacząć? Kazali mi klęczeć, połykać kłamstwa, Sprzedawali strach jako zbawienie. Wstałem. Odszedłem. A teraz nazywasz mnie nieświętym. Ucałowałem krzyż. Przekląłem imię. Kochałem za bardzo — poznałem płomień. Niebo zamknęło żelazną bramę, Więc mówię teraz. Zanim będzie późno. Mówisz „módl się” – ja mówię „udowodnij”, Nie będę się modlić… Kiedy ciemność mnie wezwie, Nie potrzebuję twojej świętej prawdy. To moje wyznanie — ostateczny oddech, Zapisz moje grzechy w Księdze Śmierci. Jeśli jestem zgubiony na wieki, Niech mój głos będzie kluczem. To moje wyznanie — ostateczny wyrok, Nieodkupienie — pamięć. Jeśli upadnę, jeśli będę krwawić, Pamiętaj, że mnie słyszałeś. p.s. Rockowa, symfoniczna msza zbudowana z wątpliwości, buntu i prawdy wypowiedzianej zbyt późno. Głos samotnego sprzeciwu wobec strachu, kontroli i fałszywego zbawienia.
    2 punkty
  33. @Łukasz Jurczyk To przejmujący fragment o kruchości nadziei i bolesnym momencie, gdy miasto staje między złudnym zwycięstwem a nadchodzącą klęską. Wieść o "śmierci" Aleksandra rodzi u Tebańczyków coś więcej niż radość - rodzi wiarę, że historia może się cofnąć. "Urodzić się drugi raz" to pytanie o możliwość odwrócenia traumy zniszczenia Teb przez Aleksandra. "Rozsądek każe nie pytać" to paradoks- rozsądek nakazuje niewiedzy. Koniec jest genialny - "pomyliliśmy nadzieję z wolnością" to diagnoza tragicznego błędu poznawczego. Nadzieja to stan umysłu, wolność to stan polityczny. Miasto żyło w nadziei (emocji), biorąc ją za wolność (fakt) - i to pomylenie będzie kosztować życie. Świetnie!
    2 punkty
  34. @Lenore Grey Wiersz bawi się grą słów - angielskie "Miss" odbija się echem jako "Bis!". To dowcipne zderzenie dwóch światów: wiejskiego ogrodu i miejskiej obcości. Ktoś próbuje nawiązać kontakt, ale zamiast porozumienia zostaje tylko puste echo, które wraca do dziś. Prosta scena staje się metaforą nieporozumienia i niemożności prawdziwego spotkania między różnymi rzeczywistościami.
    2 punkty
  35. @Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuję! Piękny komentarz. :) Pozdrawiam. @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Zaskoczona jestem Twoim komplementem, ale jeszcze raz dziękuję! :) Pozdrawiam. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Dokładnie tak! Pozdrawiam. :) @sisy89 Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
    2 punkty
  36. w bambusowym raju wszystko musi być bajką nie ma haju jest lewitacja
    2 punkty
  37. A gdy muzyka ucichnie tanecznym krokiem do tańca prosząc ciszę nieśmiała pani melodii słyszeć nie może serce na dźwięki głuche jednak do pary wybiera osamotnionych bez taktu tańczy z gracją w rytmie powolnym z cichą orkiestrą zadumy słuchacze patrzą trwają na bal zaprasza jak burza niespodziewanie grzmią niesłyszalne nuty dźwięki z dźwiękami koncertowo samotne grane na skrzypcach ciszy tylko z nią tańczyć potrafię nie gubiąc kroku ona rozumie muzykę duszy nucącej tańczącej we własnym wnętrzu kocham ciszy perkusję
    2 punkty
  38. O, na żądanie i nadąża, no!
    1 punkt
  39. @violetta nie moje klimaty, kocyk napawa mnie dreszczem zmarnowanego czasu, być może jestem jak border collie, nie za bardzo umiem, odpoczywać chyba, że, z narcyzem;)
    1 punkt
  40. @Wochen ja też ….. ukrywam się w Zgorzelcu
    1 punkt
  41. @Tectosmith Cieszy mnie, że w obrazie dzieciństwa, jest widoczny promień światła:) Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  42. @violetta tekst i muzyka jest moja, Suno zrobiło tylko aranż i produkcję.
    1 punkt
  43. @Berenika97 Kto odpowiada za nierówność i co ma z tym wspólnego noworodek. To pytanie otwarte, do wierzących i nie. Dzięki droga za obecność.
    1 punkt
  44. @Berenika97 Utlenia się oczywista rzeczywistość. Trafione w punkt.
    1 punkt
  45. @Amber Piękna, ciepła miniatura. Prosty obraz, a niesie ogrom bliskości i bezpieczeństwa. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  46. dobre - do prawdziwego szczęścia (a nie namiętności) trzeba dorosnąć aby je docenić :)))
    1 punkt
  47. W takim czasie, gdy w dodatku serce nie jest w szczytowej dormie to może być wyzwanie. Pozdrawiam
    1 punkt
  48. wybacz nie po drodze mi na cmentarz szum z pobliskiej autostrady sprawia że nie słyszę serca
    1 punkt
  49. @sisy89 ... które jest często zbyt wielkie dla mnie gubię się w jego w jego przestrzeni gdyby gdyby było takie tylko dla nas odpuściliśmy tło radując się sobą ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia
    1 punkt
  50. @Berenika97 Ależ to piękne!
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...