Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.01.2026 w Odpowiedzi

  1. S: „Kocham cię” to nie zgoda, żebyś sięgała po mnie tylko wtedy, gdy drżysz. F: A moje „kocham” nie jest schronieniem, dla twoich wahań ukrywanych pod słowem troska. S: Nie jestem podstawką pod twoją samotność, ani miejscem, gdzie zsypujesz okruchy swego lęku. F: Nie szukam kogoś, kto mnie uniesie, tylko kogoś, kto nie odstawi, gdy zobaczy pęknięcie. S: W tym duecie nie chcę być spodkiem, przesuwanym tam, gdzie akurat ci pasuje. F: A ja nie chcę być filiżanką, którą się stawia ostrożnie, ale nigdy nie bierze do ust. S: Relacja to nie blat stołu, na którym muszę stale uważać, żebyś ty czuła się stabilnie. F: Ja tylko próbuję nie spaść z krawędzi, kiedy ty milczeniem studzisz wszystko, co jeszcze jest gorące. S: To, co nas łączy, nie jest już miłością, tylko mapą miejsc, które kruszysz ciężarem twoich potrzeb. F: Moim błędem było wierzyć, że dasz mi ciepło, którego sam nigdy nie umiałeś utrzymać. S: Nie jestem naczyniem do napełniania. Jestem tym, co zostaje, gdy przestajesz pić i odstawiasz mnie na bok. F: Nauczyłam się, że mogę stać bez ciebie. S: Nie zauważyłem momentu, w którym przestałem być potrzebny. F: Bo zawsze byłeś potrzebny - tylko nigdy obecny. Po prostu - jesteś już zbędny.
    22 punktów
  2. na skraju życia z rozbitą głową majaczy zjawa człowiecza czerwone zorze choć jeszcze płoną mroczna otwiera się przepaść przebite serce ręce związane i oczu światło wygasłe ma na sumieniu otwartą ranę wargi przeszyte ma hasłem chociaż się chwieje to jeszcze kroczy upiorna mara człowiecza nadstawia ucha wytrzeszcza oczy a przepaść woła i czeka podąża za nią tłum niezmierzony całkiem podobnych postaci chociaż niejeden był tam rozsądny jednak sens ogół zatracił nikt już nie krzyczy że przecież musi skończyć globalną się klęską skalkulowane przez chorych ludzi nowe powszechne szaleństwo nikt się nie waży zaprotestować bo przecież nic to nie zmieni więc do przepaści skraju podąża wolno bezwolny tłum cieni kołyszą ciała na wątłych nogach razem to w lewo to w prawo choć rozpadają się marne truchła wieczność jest dla nich zabawą a ten co rzucił się do przepaści głośnym zaniósł się śmiechem on przecież życia wcale nie stracił bo nie był żywym człowiekiem
    8 punktów
  3. Obiecałaś, że do końca - że po grób, dwa oddechy, zawsze razem uczuć cud, wspólne cele, ciągle głośno, u stóp świat lecz po latach coś nie poszło - mamy pat cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje wieczorami, każde gaśnie w swym pokoju Bardzo często, powtarzałaś to ma sens a dziś milczysz, czy to koniec, czy to kres jeszcze wczoraj, nam wystarczył jeden znak dzisiaj rzadko twoje usta szepczą tak cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje wieczorami, każde gaśnie w swym pokoju Na zakręcie, nagle zgubił się nasz ślad niby razem, ale to nie tamta gra w Twoich oczach, coraz częściej widzę chłód chcę go stopić – nie wychodzi – pusty trud cisza rośnie, choć mieszkamy wciąż we dwoje po omacku, szukam Ciebie w swym pokoju
    8 punktów
  4. kiedy temperatura dobiła do zera a zaspy sięgały ponad stan pewien król i pewna dama przysypani talią kart odpowiedzieli na pytanie kto tu jest głową kto szyją a kto bałwanem
    7 punktów
  5. moja codzienność jest całkiem niezła po przespanej nocy miły poranek w ciepłym domku obiadek popołudniowa kawka flat white z ekspresu ciasteczka bez strachu o utycie potem stosowna kolacja (a co tam na wybieg na pewno nie pójdę) nikt nie chciałby i ja też co za szczęście klarowna sytuacja bez zbędnych ambicji i niepokojów w ciszy własnego pokoju doświadczam świętego spokoju i nic więcej teraz nie napiszę mam zamiar wczuć się wsłuchać w tę spokojną sytą zimową ciszę a co?
    5 punktów
  6. Wodo_spady dzień to maleńka chwila która ledwie co wstanie a już się kończy inaczej jest z tygodniem czasem coś planuję gdy los rzuca blotki na drogę przywieram całą sobą do pionu bo w galopie miesięcy i tak nieustannie kłębią się obrazy łka poniewierka zdarzeń komuś nieważna trwa tumanienie głów i to chyba najważniejsze żeby kolejny rok był kserokopią gdy przy sutych ławach intrygi na rozdrożach rozczarowanie a w gruzowisku myśli pył zamyka ludziom oddech styczeń, 2026
    4 punkty
  7. niech świat wysławia się niewyraźnie (zabawnie by było: źle usłyszał własne słowa, przekłada je na język przedmiotów – i rano ludzie, zamiast pantofli wzuwają kartofle)! po co nam wiedza, efekty odkryć, zdobycze nauki? chcę wyruszyć z tobą w świetlistą krętaninę (deklaracja tyleż czysta, co trącąca anarchizmem!), gdzie nie będzie się liczyć z przeszłością, dobrze? zatem patrz: uśmiechnięci opuszczają czarne muzea. jesteśmy w tym tłumie. na następnej ulicy czeka nas baśń: nieco nadpróchniały drakkar o falujących na wietrze strzępach żagli, pękata bestia spoczywająca na grzbiecie przeogromnego ptaka. wsiadaj, proszę. i lecimy na Księżyc, bo przecież można to zrobić, byle na wstrzymanym oddechu. z zawodu jestem celowniczym, więc umiem nawigować nawet z zamkniętymi oczami. bez problemu wylądujemy na Morzu Spokoju. ileż tam magii! naturalny satelita okazuje się być olbrzymim repozytorium pamiętników i zarazem teatrem, gdzie wystawiane są sztuki na podstawie niechcianych wspomnień. patrzymy, czytamy. oskórowywanie widm, skalpowanie cieni. pamiętaj to tylko baśń. więc przepracowujemy... przyszłość.
    4 punkty
  8. Trochę jak matka, trochę jak ojciec i wasze dzieci razem do stołu zasiadasz z nimi. Jak podpłomyki płatki lgną śniegu, późnych rodziców zasłony nieba. Zasypało gawry. Mnożą się turonie głodnych dziś w dwójnasób ptaków, w kierdlach owiec. Gdy śnieg wzrasta gruby, czas ludzkiego plonu. Na dwudziestym pierwszym z mąki chromosomu.
    4 punkty
  9. Przyszła zima niby jesień przegoniła aby zieleń tego świata przykryć lodem wciąż za szybko niczym pędem choć spóźniona jednak w czasie w białym puchu tak jak matka co to biedę swej dzieciny swymi dłońmi okryć chciała by tę nędzę co świat widzi choć na chwilę zatrzymała.
    4 punkty
  10. Wieczorny serial dobiegł końca, Wycisnął z nas łzy, jak wyżymaczka. Zebrało się na ziewanie, a poducha Z pierza przyciągała ciężką głowę. Nim przymknąłem oczy, dostałem Kuksańca w bok i pstryczek w nos. „A pamiętasz, jak ganiałeś za mną W dziurawych trampkach i krótkich Spodenkach na skręconych szelkach? Byłeś taki zabawny, o rany, całkiem Jak z kreskówki o Bolku i Lolku. Co za dzieciak, wdrapywałeś się Na sam szczyt jabłonki, by zerwać Dla mnie największy, najsłodszy owoc. Chciałeś mnie pocałować, hola, hola, A gdzie kwiatki i miłosne liściki? Szybki Bil to w westernach, cwaniaku. Wiesz, głuptasie, że dopiero na maturalnym Balu, gdy klęknąłeś przede mną, oniemiałą, Z czerwoną różą w zębach, ukradłeś mi serce. Pokochałam cię jak zauroczona podlotka. Śpisz? no to śpij, a ja powspominam Smak naszego pierwszego całusa I oddaj mi kołdrę, cholerny rabusiu.”
    4 punkty
  11. Najpierw sądziłem, że ona A ma mnie za kartę płatniczą. I że ona jest terminalem. Myliłem się okrutnie. Nic bardziej mylnego nie ma. Ale faktem jest, że chciała żebym się zbliżył. Warszawa – Stegny, 12.01.2026r.
    3 punkty
  12. Oprawia obrazy w ramy zbyt ciasne dla żywego spojrzenia. Łagodnieje o zmierzchu, gdy pękają kontury, lecz w pełnym świetle obnaża puste miejsca. Zamyka krąg powtórzeń, gdzie każda myśl wraca do własnego cienia. W słowie „pamiętam” drzemie pułapka z lukru, konserwująca martwe radości i czas bez następstwa - by ranom nie przysługiwało prawo do blizny. Pamiętanie jest trwaniem bytu, w którym nic już się nie staje.
    3 punkty
  13. ruskie pierogi topię w ukraińskim barszczu i rozpoczynam zarybianie tej osobliwej sadzawki karpiem po żydowsku dla którego sprowadzę wurst z samego Berlina czeskich knedli nie jadam bo nie jest mi do śmiechu za to gulasz po węgiersku jem trzy razy dziennie niech to Perun trzaśnie (Lifting 2026)
    3 punkty
  14. ostatnio wszystko dzieje się dłużej czuję jak z każdym rokiem bliżej podchodzą groby lubię słowa takie jak sensotwórczy tylko chaos stał się definitywny mam go w splocie słonecznym w szpiku kostnym w porannych autobusach gdy wszyscy ludzie wokół są tworem wyobraźni a później ja staję się ich projekcją śmiałeś się że u wojaczka najpierw krew miesięczna a za chwilę wystrzeli ciebie biorąc z ciebie pijąc ja o niebo już nie dbałem wiedząc przecież że to jedno ty który ze swoim ironicznym spojrzeniem pytałeś czy romantyzm to nazwa ekspresu do kawy przedzieram się przez korytarz przez porażenie senne zbyt słaba lub pijana by usiąść przy pianinie przestaję rozpoznawać własny głos mówi przeze mnie wódka papierosy mówią przeze mnie inne kobiety o matkach co rodzą dzieci by uczyć je od nowa jak nie kochać
    3 punkty
  15. żywe wszystko żywe jak przestrzeń i czas wokół nas miasto i strach
    3 punkty
  16. Nieświeży Melon z Afryki u lekarza zrobił wyniki: wyszło mu że wirus go żre oraz bywalcy kliniki
    3 punkty
  17. co to jest życie czy to długa droga czy chwila co to jest życie czy to tylko myśl która ucieka a może życie to ładna pogoda która cieszy upiększa nasze noce dni i marzenia
    2 punkty
  18. mgła i śnieg tu w oddali kontury drzew majaczy krajobraz
    2 punkty
  19. Albo siódma? Nieco senny lądujesz na lotnisku w Hurghadzie. Dziwi cię to że nie ma nocy, A tylko na to byłeś przygotowany. Dotychczas myślałeś, że samotność to coś złego, Ale rodziciele powiedzieli, że z samotnością przyjdzie odpowiedzialność. Przed tobą mnóstwo przygód, I marzenia! O tak. O marzeniach nie można przecież zapominać. W samolocie bez twojej wiedzy, Noc zamieniła się miejscami z dniem, Z dniem niedogasłym noc się zamieniła. Noc jest przecież od regeneracji, A ty myślałeś ze zaznasz jej za dnia. Wylądowałeś, słońce cię oślepia, A wcześniej biel świateł w samolocie, Biel dnia który przespałeś, A na razie to wylądowałeś, I noc jest odleglejsza niż kiedykolwiek. Turysto, mimo woli! Czeka cię mnóstwo edukacji, Całkowicie nowa mowa, sytuacje, Nie pisz listów do minionego świata, Który trzymał cię w pajęczynie ładu, Przez zmarnowane lata. Gdy może kiedyś wrócisz, Wypełznąwszy przez uchyloną bramę, Poczujesz nienawiść do miejsca, Co niewiedzy znamię wypaliło na twoim policzku, I wypuściło w bieg życia z połamanymi nogami. Być może pokochasz, bo dzięki niemu Nauczyłeś się trawić niejadalną Ziemię. Amen. 14.01.2026
    2 punkty
  20. mienią się w myślach twoje włosy srebrem przetkane chciałbym dotknąć dłonią nie ma cię byłaś byłaś bliżej niż ptak na gałęzi zniknęłaś jak on już nie pytasz co u mnie 1.2026 andrew
    2 punkty
  21. wciąż nie może jeden z drugim trafić na swój haczyk przyjęzyczyć jak należy żeby sens dosmaczyć prawie każdy kłuje w ślepia albo uszy rani a ja muszę nie ustąpię nie odpuszczę za nic tak bym chciała żeby wyszedł bez dyskusji cymes znowu badziew bo pożarłam się jak zwykle z rymem
    2 punkty
  22. kuchnia błyszczy twoja wielka zasługa nieomal sanktuarium
    2 punkty
  23. 20. Świt nad Pelion (narrator: Agrianin) 1. Ciemność szeptała: „teraz”, a my ruszyliśmy. 2. Psy Illirów nie zdążyły nawet zaszczekać. 3. Pierwszy krzyk pękł jak ziarno pod butem. 4. Ciała miękkie, jakby nas oczekiwały. 5. Jeden chłopak krzyczał „matko”, nim zamilkł. 6. Dźwięk, który na zawsze został bez twarzy. 7. Rano przyszedł król. Chwalił nas. A my milczeliśmy. 8. Nie rozumiał, że zrobiliśmy za dużo. cdn.
    2 punkty
  24. czy jesteś tak do końca pewien że masz prawo przychodzić tu i nauczać o moralności gdy wokół więdną kwiaty brakuje oddechu i tylko szyba chroni przed upadkiem ale skąd możesz o tym wszystkim wiedzieć skoro jedynym sposobem by poczuć się dobrze jest wpierdolić się z buciorami i dokonywać osądów co do których nie masz ani wiedzy ani talentu ani podstawowej ludzkiej empatii
    2 punkty
  25. ona podarowała mu całe swoje serduszko a on jej emotikonkę z szeroko uśmiechniętą buźką
    2 punkty
  26. @violetta Cokolwiek. @bazyl_prostJak mawiali u mnie na osiedlu: "Morda nie szklanka". Ale kastetu nie wziąłem. @Amber Nie śledziłem co tam nawyrabiała ostatnia nadzieja białego człowieka.
    2 punkty
  27. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Starałam się trochę urozmaicić. :) Serdecznie pozdrawiam. @Sylwester_Lasota Bardzo dziękuję za serduszko, czytanie i szczerość. :))) Pozdrawiam.
    2 punkty
  28. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Masz rację - granica między pamięcią a rozpamiętywaniem jest cienka - warto jej nie przekraczać. @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Masz rację, interpretacja może się zmieniać. @Andrzej_Wojnowski Bardzo dziękuję za lekturę i refleksję. Pamięć w tym wierszu rzeczywiście balansuje między ocaleniem a unieruchomieniem. @Charismafilos Bardzo dziękuję za czytanie. Życzę rozeznania tego wewnętrznego sprzeciwu. :) @Kwiatuszek Serdecznie dziękuję! Również pozdrawiam. :) @hollow man Bardzo dziękuję! Cieszę się, że budzi refleksje. :)) @Gosława @Sylwester_Lasota Pięknie dziękuję! Serdeczności! @Trollformel Bardzo dziękuję! :)
    2 punkty
  29. Jak co dzień rano szybki bieg Nie chcesz się spóźnić no, bo szef Od dawna ma na ciebie oko Nie warto skakać za wysoko Zaciskasz zęby marszczysz twarz Bo przecież kredyt trzeba spłacić Trudno ci teraz zmieniać pracę Nie chcesz bez premii kolejny raz O ileż kurwa można tak Wstawać i wracać - dzień za dniem I nie mieć siły na długi sen I pytać, czy ja jestem tłem A w biurze znów codzienny syf Ktoś łapie plusy, lecz nie ty Bo ty masz w dupie integracje Bo tobie dziecko w domu płacze Bo ty masz żonę trójkę dzieci Korpo nie widzi takich rzeczy W korpo się liczy uśmiech, gest Wynik tu najważniejszy jest Ty robisz swoje, jak ten wół Co ciągnie w polu ciężki pług Nikt nie dziękuje, nikt nie spyta Marzysz o nocy, noc też zimna A kiedy wracasz - miasto śpi Latarnie świecą jakby łzy Na klatce schody - wciąż pod górę Dasz radę - silną masz naturę A jutro znowu będziesz biec Nie chcesz się spóźnić no, bo szef Od dawna ma na ciebie oko Nie warto skakać za wysoko
    2 punkty
  30. usiadłem z Tabalugą na kamieniu, z ganku dobiegają jazgoty waltorni, myślę czemu dzieci są tak zwierzęce, na falach łusek płyną jego ręce, z łomotem i skrzekiem wtargnęły na chodnik, a ich pokusy rosną jak mech w cieniu. na ulicy zmarłego w bardzo bohaterskiej śmierci bohatera, wszczęły się najróżniejsze protesty, przeciw teoriom Freuda, chodzą z kąta do kąta, w aptekach skończył się mensil, publiczność bardzo to uwiera. publiczność wyłączyła telewizory, poszła odnaleźć swe imię, weszła więc na góry niczego: Tarnica, Łysica, Sokolica, E.G.O. słyszałem że to możliwe, leczyć tak wszelkie spory. bałwan o imieniu Arktos, znów wydaje rozkazy z podtekstem, ja nie mam ochoty na zimno, najpewniej znajdę sobie inną, ciemniejszą, na szczęście, pieczarę, może ciężarną. ,,Jakubie!" do mnie przemawia, choć z Izaakiem jestem tylko na dzień dobry, nie- nie wykonam. napiszę wypowiedzenie, szkoda tylko, że nie oczami patrzę przed siebie. na plecach jak grzyby po deszczu wyrastają krosty, krateroza boczniaków, niedobre dzieje. na niebie panuje królewna o imieniu dupa, jest śnieżnie, w ręku trzymam czasopismo ,,Big Brother", w półśnie wracają te wszystkie, narazie sol-mi są tak bliskie, ściągnięte z półjawy objawy, próbuje znowu, na łóżku grając trupa.
    2 punkty
  31. Jestem zmęczona Duszę się Zdeptana ślepymi krokami Ubrana w betonowe Sukienki coraz rzadziej Spoglądam na deszcz Jestem spragniona Zielonych chwil Niebieskich słów Zanim pozostawisz Ostatni ślad Popatrz jak pragnę
    1 punkt
  32. centrala - tak słucham czy może pani mnie połączyć z niebem głupi żart odpowiedział kobiecy głos to nie żart proszę pani mieszkają tam moi rodzice więc jeszcze raz proszę niech mnie pani połączy choć na chwilę gdyż ja naprawdę za nimi bardzo bardzo mocno tęsknię no dobrze chłopcze - ja spróbuję ale nie mogę obiecać że się uda odpowiedziała telefonistka płacząc po tym co usłyszała
    1 punkt
  33. jak zachować właściwy kurs gdy cudem uniknęliśmy burzy nie wiem ale tak nie można skończyć myśli muszę wierzyć na właściwych stykach
    1 punkt
  34. ~~ Dawne wspomnienia żywszymi się stają - niż te zdarzenia sprzed chwili. Po prawdzie; wiekowi to tak już mają - i nie ma co nad tym kwilić .. Ja zaś u kresu życiowej przygody - niosąc jej ciężar do mety; pomnę tych czasów, kiedy jako młody zmieniałem w łożu .. kobiety :-))) Tańce .. alkohol .. dość często karcięta* - tak żyło się w PRL-u .. Ilu jest takich, co jeszcze pamięta? Zapewne zostało niewielu :-((( ~~
    1 punkt
  35. @Rafael Marius nie tylko. Pokazuje tak fajne rączkami, żeby ją wziąć na ręce. Tańczy, zakłada czapeczki. Słucha, idealnym słuchaczem, dopiero idzie jak wysłucha. Kot chodzi swoimi ścieżkami.
    1 punkt
  36. @Stary_Kredens Taki był zamysł, to dobrze, że wyszło:) Dziękuję, pozdrawiam.
    1 punkt
  37. @infelia Chyba to różnie działa. :)
    1 punkt
  38. @infelia Zabawne! Ale Gośka powinna być przywołana do porządku! Nazywać przy dzieciach ich ojca bałwanem i do tego starym i głupim - to jak strzelić sobie w kolano - porażka wychowawcza. Już widzę, jaki ojciec w ich oczach będzie miał szacunek! Samo życie!
    1 punkt
  39. @violetta bez przesady ale to tak działa chyba że wywołuje skupienie
    1 punkt
  40. @Sylwester_Lasota Między prawdą a bajką.
    1 punkt
  41. @infelia odśnieżone szufelką:) Choć dalej pada, na dnie powstał lód, gimnastyka przy tym niezła i musiał się mocno czego trzymać, bo ślisko, a ostatnio ludzie wypadają z niskim balkonów :) Moja wnusia nauczyła się hu hu ha nasza zima zła i tańczy przy tym :) spodobała jej się ta piosenka, pokazywałam jej tu szczypie w nos, uszy i prószy w oczy:)
    1 punkt
  42. @Berenika97 Kurde, zaraz mi Violetta usunie i ten wierszyk :// Jakie tam mistrzowskie :) @Rafael Marius Z tego sprytu nic nie ma Rafał :// @Jacek_Suchowicz W teorii przynajmniej dwie strony relacji chyba powinny być sobie budujący :) @MIROSŁAW C. Uff :) @Sylwester_Lasota A dziękuję, również pozdrawiam. @widelec :))
    1 punkt
  43. @Radosław a tylko walet stał i się śmiał wiedział kto kim jest naprawdę poszedł do wpatrzonych w niego blotek :)))
    1 punkt
  44. Gwoli wyjaśnienia, chyba za bardzo zidentyfikowałem się ze spodkiem 😅 Wszystkiego dobrego.
    1 punkt
  45. świetny wiersz, każda walka wiąże się z poczuciem winny w jakimś stopniu
    1 punkt
  46. - On? - Nabór zrób, Anno. - A dwórkom smok rów da.
    1 punkt
  47. @Leszczym Zabawne :))
    1 punkt
  48. @piąteprzezdziesiąte Trochę reklama, trochę ostrzeżenie. Lepsza zielona herbata. :)
    1 punkt
  49. Znacie ten szwung rowerzysty: horyzont wzywa go mglisty, na drodze ma ciągle z górki – w obejściach szczekają burki – i czuje ducha konkwisty! Lecz wcale nie był łobuzem i miał odblaskową bluzę, światełka z tyłu i z przodu, a bez żadnego powodu: bęc! – bez biletunazuzel.
    1 punkt
  50. @Radosław Fajne prowadzona miniatura. Pozdrawiam:)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...