Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.01.2026 w Odpowiedzi
-
Za oknem miasto rozdrabnia czas. Szum jałowy, nie ma treści - to elektryczny puls. Karetka w oddali - czerwona kreska na wykresie nocy. Dźwięki nie układają się w słowa, są niczym echo cudzego pośpiechu. Słucham oddzielona warstwą chłodnego szkła.12 punktów
-
Z perspektywy rozporka to uczucie miało pewien sens równowagi, jak słony karmel na skórze. Lecz w strzaskanych złogach wiarołomnego słońca, zstępującego z sufitu, stanowiło już nazbyt wysoki koszt uzyskania bez pokrycia w ciele. Pozostało tęsknić drobnymi zapiskami na konturze kołnierzyka, menstrualnie zabrudzonego, gorzką szminką. Bezwstydny guzik rozpięty w głębokim westchnieniu nocy, jak rozerwana błona w oporze pończochy, kusił jak cień krucyfiksu kształtem szkarłatu. Przelot nad gardłem, język zawinięty w węzeł zasypał pamięć popiołem. Najważniejsze - nie żegnać się nad ranem, a tylko usunąć z listy subskrypcji.11 punktów
-
Anna ma szlachetne rysy wygląda jak przedwojenna kobieta na sepiowych fotografiach tylko jej skóra jasna uwydatnia kręte szlaki fioletowych żył to nic że czasami chwyta za widły wątłe ramiona nie taki ciężar dźwigały spójrz wiatr liże skrzydła owadom biedne drobiny raz po raz oblepiają szybę stukot psiego łańcucha niesie echo po wsi ładnie wygląda w tej niedzielnej sukience tam za Zagórzem świat jakiś inny a gdyby tak na przełaj po łące między żółte mlecze i przekwitłe dmuchawce?11 punktów
-
Nowy Rok rzucił we mnie olbrzymią bryłą śniegu Nie do udźwignięcia Podstawił nogę, a u niej kula Wszędzie kule Kuleję od kul i wierze, że to bańki mydlane i choć przez chwilę polecę ku górze Ku słońcu, śpiewającym ptakom, tęczowym chmurom Zanim prysną zachłysnę się wolnością roześmianą w szklance szampana9 punktów
-
mówili że w drodze do nadiru matki zapomną imion swoich synów na stacjach kolejowych będą grzebać zmarłych wznosić im kurhany z liści wieże kościołów obrosną pnączem autobusy położą pancerze na chodnikach a miasto wypłucze je do morza staniemy się wodą jak ona cierpliwą staniemy się jałową gazą co pochłonie jad spływający ze skrzywdzonych drzew aż nauczymy się prawdziwie kłamać nazywać swiat w języku który znają już tylko psy zamknięte w schronisku mówili że w drodze do nadiru znajdziemy starego boga nowe stygmaty na dowód wiary wyklętych profetów szpik w naszych kościach zamieni się w rzekę i pojmiemy mowę roślin gdy zanucą pieśń jesteście oddechem gwiezdną matrycą jesteście ogniem popiołem drogą do nadiru9 punktów
-
schowam się w igloo z gwiazd i ze wszystkich nazw śniegu w moich myślach małpy okładają się gałęziami homo habilis wciąż boi się ognia erectus żywi się padliną neandertalczyk tworzy pierwsze dzieło sztuki wisiorek z mamuciej kości walczą ze sobą na śmierć i życie nie wiem jeszcze kto zwycięży muszę do tego dojść samotnie w języku być może najprostszym jak delikatny blask którym z nocy wyprowadzasz kolejne zgarbione sylwetki nikt ich nie pyta czego chcą i jaki głód w nich powoli zamarza odpowiedź odkrywam powoli gdy w moich rękach topnieją pięściaki z lodowych brył homo sapiens tak bardzo pragnie usłyszeć Twoje wołanie i zawsze powróci z manowców pomimo polarnej ciszy6 punktów
-
Aha, równie taki, co równie inny, aż chciało się z nim – – – pogadać. I nawet aż o przeciwnościach. I nawet aż o nieszczęściach losu. Warszawa – Stegny, 30.12.2025r.6 punktów
-
Życzenia Świąteczno-Noworoczne. Dobra w każdej postaci, bo wierzę, że ktoś udźwignie je. Choć z bajek wyrosłam, dziewczyna z warkoczem to był tylko sen. Dziś wierzyć chcę. Za chwilę narodzi się nowe. Zapach igliwia i 4 świece, a każda niosła inne przesłanie. Siłę mi dały i wiarę, że Świata przemijanie głębszy sens ma. A wieczność to wczoraj i dziś, i nasza ludzka miłość w różnych odcieniach krwi. Pytamy siebie, świata mocarze, dokąd zmierzamy w ten trudny czas? Pękają lustra… Łamią się głosy, gdy przy opłatku składamy sobie życzenia… Cicho, cichutko…, bo tam za oknem ktoś płacze… Właśnie zatrzęsła się Ziemia! Choć tu na Ziemi nie ma pokoju… bezpieczne nie jest nawet Betlejem…, a On malutki, taki tyciutki, tak jak okruszyna chleba, co skórki zapach pamięta… chciałby zbawić Świat. Wierzymy5 punktów
-
spakować się w lazurową walizkę nosić różową plumerię na stałe mieć pokój przy białej plaży być słodkim w małym stroju nasza wyspa jedną drogą4 punkty
-
kiedyś pytał ojca dziś pyta siebie czy mogę ją pocałować? odkąd kobieta przestała być obiektem negocjacji i stała się podmiotem decyzji jej zgoda nie mieści się w domysłach często ukrytych w milczeniu nie został bez siły stracił tylko iluzję swobody chronioną luksusem domniemanej niewiedzy dawniej szarmanckie rozłożenie parasolki nad kobietą wystarczało aby zostać zaprzysiężonym dzisiaj kiedy poda jej rękę może zostać podejrzany słowo stało się bezpieczniejsze niż wymagający dotyk muślinowej podwiązki a on sam już nie wie czy inicjatywa jest odwagą czy naruszeniem czy milczenie jest szacunkiem czy brakiem zainteresowania nie ma prawa do działania bez sprawdzenia skutków niebezpiecznej drogi na skróty boi się powiesić niebieskie majtki na płocie został bez roli bez scenariusza z pętlą na szyi stał się płcią zagrożoną przez konieczność bycia uważnym na swój manicure4 punkty
-
cisza jak kryształ myśli biegną lub nie próbuję odnaleźć i nie zgubić powoli układam swoje puzzle w widoczny obrazek cierpliwości4 punkty
-
- Mistrzu czy mam ją pytać, gdy chcę pocałować? - Nie pytaj, gesty znaczą więcej niż słowa. Po przeczytaniu artykułu, w którym autorka sugeruje, żeby jednak pytać. Najlepszego w Nowym Roku dla czytających i nie.4 punkty
-
Kolejny raz drzwi windy rozwarły się na boki, za nimi ukazał się oświetlony lampami o mlecznym szkle, korytarz klatki schodowej. Całkiem dobrze utrzymanej i zadbanej jak na dzielnicę w której znajdował się ten konkretny wieżowiec. Trochę doniczkowej zieleni, kilka rowerów i jeden wózek dziecięcy na zimnej posadzce kładzionej na wzór dwukolorowej szachownicy. Wąskie a szerokie okienka nie wpuszczające zbyt wiele ożywczego, naturalnego światła. Szyby ich były zakurzone i przymulone od papierosowego dymu, palących na klatce chłopców. Nie było ich stać na picie i zabawę w pobliskim barze. Dlatego oblegali, sklep z alkoholem, który zajmował niewielki budynek naprzeciw wieżowca. Pielgrzymowali tam od wczesnego rana do późnego wieczora. Właścicielka kończyła pracę ledwie godzinę przed północą, Więc mieli aż nazbyt wiele czasu by oddać się ochoczo w alkoholowe odmęty zapomnienia. Choć zawsze jeździłem windą, mimo tego że przerażało mnie to i to nie z powodu lęku o stan techniczny urządzenia czy klaustrofobicznych przestrzeni a po prostu częstej jazdy w towarzystwie wielu osób, których niby znałem jako sąsiadów, ale nigdy nie potrzebowałem spotykać na swej drodze samotnika i wyrzutka. Nie potrafiłem nawiązywać choć przelotnych, pełnych podstawowych grzeczności kontaktów. Kogo to mogło obchodzić jak minął mi dzień, lub dokąd lub skąd idę. Dzień dobry. Żaden dzień mojego życia taki nie jest. Dobranoc. Bezsenna, pełna bolesnych retrospekcji, rozmowy z sennymi koszmarami, które wychodzą z głowy i patrzą na zamęczone ciało, unieruchomione w pościeli. Oczy szeroko zamknięte. Na realne potrzeby. Na znalezienie wyjścia z labiryntu. Staram się zawsze uciec w kąt. Choć w windzie jest to dosłownie niemożliwe. Wszyscy zaszczycają mnie swym wzrokiem. Nie potrafię odpowiedzieć tym samym. Pocę się i duszę wręcz próbując nie odwzajemniać zainteresowania. Lecz gdzie mogę skoncentrować uwagę. Na lustrze? Po to by patrzeć na siebie i nie poznawać się. W domu nie mam luster. Nie mam ochoty patrzeć na postęp choroby i nieodwracalnych skutków alienacji. Ale ludzie chcą widzieć i przyciąga ich to. A ja nie chcę tłumaczyć, dlaczego wybrałem tak jak wybrałem. Przecież nie będę też udawał, że czytam regulamin dźwigu. Ja człowiek z poza kanonu, charakterystyki, regulaminów i zasad społecznych. Zakazy mnie denerwują. Uważam, że nie powinniśmy zakazywać niczego co nie godzi w bezpieczeństwo publiczne i niezależność jednostki. Człowiek żyję po to by żyć a nie wegetować w klatce zakazów i nakazów, wyimaginowanych rządów i bóstw. Dlatego najczęściej po prostu patrzę w czerwone cyfry na panelu. Jak wędrują piętra w górę i w dół. Sinusoida życia. Reakcji i stadiów. Burzy i letargu. Mania stworzenia i lęk destrukcji. Umysłu poety. Czekam na swoje piętro. Wciśnięty w opiekuńczą ciepłotę ciał stada. To nie mój gatunek. Nie moje stado. Gdyby tylko wiedzieli kogo próbują chronić. Gdyby tylko znaleźli się ze mną za drzwiami mego mieszkania. Wtedy czar o dobrym lecz dziwnym sąsiedzie prysł by w jednej chwili. Odkryliby wiersze i pamiętniki. Luźne zapiski. A co najważniejsze, tajemnicę, która jest zbyt straszna. Nawet dla mnie. Na panelu wyświetliła się cyfra pięć. Jeden ze starszych sąsiadów pożegnał się z nami i wysiadł utykając lekko na prawą nogę. Cyfra siedem. dwie młode siostry, wysiadły życząc nam miłego dnia. Zarzuciły plecaki na ramiona i ruszyły pędem ku mieszkaniu spiesząc na spóźniony obiad. Cyfra dziewięć. Sąsiadka w średnim wieku chwyciła siatki z zakupami i szybko opuściła kabinę. Zawsze była wredna, wścibska i niemiła. Zostaliśmy tylko we dwóch. Ja i biedny studenciak z mieszkania naprzeciw. Chodził do szkoły muzycznej i śpiewał. zawsze z gitarą w futerale. Ubrany w znoszone buty, cerowane spodnie i płaszcz w tak tragicznym stanie jak gdyby okradł z niego bezdomnego. Czasami pukał do mnie po jakieś drobne lub kilka kromek chleba. Grał i śpiewał pięknie. Miał talent ale co ważniejsze jego cierpienie miało widać głęboki sens a dusza miała już dość. Pisał własne piosenki. Tylko tak mógł choć na moment usidlić swe demony. Był jedynym godnym, bym kiedyś mógł pokazać mu swoje teksty. Lubiłem go. Kocham inność. Piętro dziesiąte. Ostatnie. Wysiadamy. On z futerałem ja z rękoma w kieszeniach. Nie za dobrze pan dziś wygląda. Ta depresja pana wykończy. Zdobyłem się na lekki uśmiech. Czułbym się lepiej będąc martwy. Wiem, że Ty to rozumiesz. Jego mina mówiła tylko prawdę. Pożegnaliśmy się pomiędzy swoimi mieszkaniami i zakluczyliśmy szybko drzwi po wejściu. Wszedłem przez ciemny przedpokój do salonu i zapaliłem światło. Dobry wieczór kochanie. Jestem już tylko z Tobą i dla Ciebie. Najpierw zaparzę kawę a potem opowiem Ci cały mój dzień. Tylko ona była moim szczęściem i życiem. Jedynym powodem ku temu by nie wyskoczyć oknem wprost na zaparkowane na parkingu auta. Była tylko moja. Łączyło nas wszystko a dzieliła jedynie odległość. Cały salon był w jej fotografiach. Były ich setki a może tysiące. Ściany i sufit były nimi wyklejone szafka i biurko również. Ich stosy były na kanapie i parapecie. Dziesiątki stały w oprawach. Najpiękniejsze z nich były święte. Ozdobione kwiatami i podświetlone świecami. Każdy wiersz powstawał dla niej. Czekałem, zawsze tylko na jej wiadomość. Na jej anielską urodę, głos i ruch. Poprzysiągłem sobie że szybciej oszaleję niż ją stracę. Cóż oszalałem z miłości. Nie, nie miłości. Brzydzę się miłością. Oszalałem z uwielbienia do jedynej kobiety, której nie dane mi będzie nigdy mieć. I tym jest dla mnie dobry wieczór. Bo każda chwila z nią jest jak dzień w raju. Muzyka, poezja, natchnienie i jej fotografia na poduszce. Patrząca na mnie tak jak może patrzeć tylko anioł. https://youtu.be/G23iLGhh9lo?si=HC4mEvAuPSpaDfq44 punkty
-
przekartkowałem wszystkie ulice odnalazłem cię na ostatniej stronie mrocznego miasta sto razy prościej było na pewno zapomnieć ale skoro jest czas niewiele mamy do stracenia życie włóczy się tuż obok a miasto po prostu nie istnieje zgadzamy się z sobą o świcie każde słowo ściska mnie za gardło serdecznie4 punkty
-
różowe? czarne? szare? najlepiej doskonale przezroczyste jak czysta źródlana woda jak rześkie powietrze wysoko w górach jak Ty którego nie widzę ale przecież wiem że wszystko poprzez Ciebie3 punkty
-
Christina Rossetti, Song [When I am dead...] When I am dead, my dearest, Sing no sad songs for me; Plant thou no roses at my head, Nor shady cypress tree: Be the green grass above me With showers and dewdrops wet; And if thou wilt, remember, And if thou wilt, forget. I shall not see the shadows, I shall not feel the rain; I shall not hear the nightingale Sing on, as if in pain: And dreaming through the twilight That doth not rise nor set, Haply I may remember, And haply may forget. __________________________ Kiedy umrę, najdroższy, Nie śpiewaj dla mnie już; Cyprysów nie chcę cienia I nie sadź przy mnie róż: Niech tylko trawy zieleń Obmywa rosy łza; I jeśli chcesz, zapomnij, Lub we wspomnieniach trwaj. Nie będę widzieć cieni, Nie poznam, kiedy deszcz; Słowika nie usłyszę, Gdy śpiewem budzi dreszcz: I marząc tak w półcieniu, Gdzie ustał słońca bieg, Mogłabym pieścić szczęście Albo szczęśliwie nie.3 punkty
-
nie boje się ciemności jest zawsze szczera nie kłamie lubie jej czerń jest delikatna jak mgła ciemność jest czysta mocno wyraźna prawdziwa kochają ją gwiazdy uwielbia sowa i nocne myśli ciemność to potęga kłaniam się jej bo jest piękna zwłaszcza zaś ta w środku lasu obok drzew3 punkty
-
niech szumią drzewa nuci wiatr - echo hen daleko gna niech mówią gwiazdy spełnią marzenia wygra sens niech miłość rządzi oraz uśmiech a klęczy zły los niech nadzieja nie będzie tylko złudzeniem niech Bóg będzie zawsze Bogiem a nie czymś niech życie tylko cieszy zapomni co to łzy to niech niech się okaże prawdą a nie snem3 punkty
-
Księżycu, smukła istoto, Kto to ci daje, kto to, co miesiąc dziecię? I kto powoduje, że wciąż pochłania cię pasmo ciąż niemal ziemskie przecie? Ty przydajesz krwotoku naszym młodym dzierlatkom. Lecz czego jesteś matką dwanaście razy w roku? Czy możemy naszą ręką chować twe zwiewne dziatki? Znalazłem w sobie miękką kołyskę w złote płatki, zda się twą owiana mgiełką. I Rainer: Lune, svelte personne, qui est celui qui te donne chaque mois un enfant? Et qui te rend sans cesse occupée de ta grossesse presque terrestrement? Tu attires le sang de nos vierges pubères. Mais de quoi es-tu mère douze fois par an? Élèverions-nous en nous ta légère progéniture? J’ai trouvé en moi un doux berceau orné de dorures, qui me paraît de ton goût.3 punkty
-
@Marek.zak1 Jeszcze kultura na wyciągnięcie ręki! :))) @andrew Bardzo dziękuję! Twoje wierszowane komentarze są piękne! I mądre! Pozdrawiam. :) @huzarc Bardzo dziękuję! Dokładnie tak! Pozdrawiam. :)) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Trafnie to ująłeś! :) Pozdrawiam. :)) @violetta @Lenore Grey @infelia Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. :)))3 punkty
-
@Marek.zak1 Z pozycji kobiety ten tekst budzi u mnie mieszane uczucia i wymaga dwojakiego spojrzenia. Rada "nie pytaj" jest ryzykowna. Kobieta może nie czuć się komfortowo z niechcianym pocałunkiem, nawet jeśli ktoś "odczytał sygnały". W wielu sytuacjach kobieta może czuć presję, by n.p."nie robić sceny". Niechciany pocałunek stawia ją w sytuacji, gdzie musi aktywnie się bronić. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka, a szacunek w tym kontekście to przedkładanie jej komfortu i autonomii nad swoje ego. Osobiście nie znoszę sytuacji, gdy mężczyzna n.p przy powitaniu chce pocałować mnie w rękę - muszę ją szybko chować - na szczęście to już zdarza się coraz rzadziej. Z drugiej strony, tekst może odnosić się do sytuacji, gdzie obie strony jasno sygnalizują wzajemne zainteresowanie przez mowę ciała, kontakt wzrokowy, zbliżanie się. W takim kontekście "gesty znaczą więcej niż słowa" może oznaczać, że napięcie i obopólna chemia są wyraźne - wtedy pytanie może wydawać się sztuczne. Gdy napięcie jest wyraźne i obustronne, spontaniczność ma swój urok. Każda kobieta jest inna. Sztywne zasady nie zastąpią wrażliwości na konkretną osobę i sytuację.3 punkty
-
Witaj - ja mieszkam na wsi - więc ciemność jest normą- dzięki że czytasz - Pzdr. @aniat. - @Natuskaa - @Berenika97 - @violetta - dzięki -3 punkty
-
powiedz czy ją kochasz czy jest pierwszym westchnieniem ostatnią myślą dnia powiedz czy spałaś z nim czy wdarł się pod skórę wymazał dotykiem moje imię3 punkty
-
przenikliwy zapach kwitnących akacji prześlizguje się po każdym z żeber z tym niedopowiedzeniem duszy stworzenia i złudną pokusą ciała w roztopach szczęścia rozproszonej codzienności bocianiego gniazda dwa grudniowe sople3 punkty
-
Jeśli sie okaże że nie było nieba i bramy tej złotej Ci nikt nie otworzy gdy zasypie Ciebie ciezka brudna gleba gdy płyta się szara na Tobie położy I kiedy się wyda, że nie było piekła którego by ogień dosięgnął grzeszników A dusza by z ciała po prostu uciekła I nie będzie słychać potępionych krzyków I jeśli to wszystko co nam pozostało i już Cię pogrzebią i pod ziemią zgnijesz i robaki zeżrą i duszę i ciało to mam nadzieję, że choc teraz żyjesz2 punkty
-
Hipochondryk z Okrąglika ma na punkcie zdrowia bzika, wszystko myje, waży, niczego nie smaży. przypraw i seksu unika. Okrąglik - gm. Białobrzegi2 punkty
-
Myślałam, że ład trzeba gonić, od linijki mierzyć świat, wszystko równo poukładać, każdej rzeczy nadać kształt. Ludzi także do szufladek: ten od faktów, ten od memów, bo konkrety, jak mówiono, są rozsądne, są dojrzałe. Aż w gniewie rzucam: Je*ać to! rzuciłam planem w kąt, opuściłam gardę dumną i przestałam liczyć błąd. Chaos przyszedł bez zaproszeń, wszedł wesoło niczym swój, zdmuchnął plany, ciszę, spokój - chyba jest po prostu mój. Bo w tym bajzlu nagle coś dziwnego mi się stało: pierwszy raz od bardzo dawna wszystko się poukładało.2 punkty
-
Było tak pięknie, wirowaliśmy w tańcach, Nie mogąc ust od siebie oderwać, przytuleni, Wypatrywaliśmy gwiazd, a w nich naszego losu. Biegaliśmy boso po łące, szukając ukrytej Czterolistnej koniczyny, mieliśmy jedno marzenie: Ty to ja, ja to ty, krwią z naciętych i złączonych Kciuków ślubowaliśmy miłość na wieki, Choćby wulkany miały wybuchnąć i pluć lawą, Słońce chciało zgasnąć, a na Ziemię niechby Spadł Księżyc, trzymaliśmy się za ręce, oglądając Barwne zachody władcy nieba, kąpaliśmy się nago W morzu, jak dzikusy, mimo wysokich fal. Nie kradliśmy w sadzie proboszcza owoców, O nie, lecz swoje całusy, jeden po drugim, A przez płot skakaliśmy tylko dla rekreacji… Na randkach nosił mnie na barana i łaskotał W pięty, za co był gryziony boleśnie w uszy. Pisaliśmy do siebie miłosne wiersze, tak sprośne, Że cenzorowi opadłaby szczęka, och było Tak pięknie, co za sielanka, do chwili, gdy rzekł: „Przepraszam, żona dzwoni, zaraz wracam” Ze złości i rozpaczy rozkręciłam swoje ręce, Niczym skrzydła wiatraka, wywołując wir Powietrzny, huragan zawył; drzewa legły Z korzeniami, kominy chwiały się i psy zawyły. Ciach! wyprowadziłam prawy sierpowy znienacka, A tym sposobem lubemu zostawiłam w prezencie Śliczne limo pod okiem, mój autorski tatuaż…2 punkty
-
wojny zbrodnie kataklizmy nie tylko ateiści pytają o sprawiedliwość Bożą ja jej nie szukam nie chcę aby dotknęła ludzkości strach o tym myśleć gdyby Bóg kierował się sprawiedliwością któż by się ostał może tylko TY… Bóg jest Miłosierny to koło ratunkowe to dar Jego słowa światłem pomagają wrócić z nicości do Niego odnaleźć siebie 1.2026 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki i śmierci Jezusa2 punkty
-
powiem tak , wszystko zależy od sytuacji i dwóch konkretnych osób, jedni mają silną empatie i "znaki" znaczą więcej niż słowa . inni nie mają empati i grają w gierki które mogą się źle skończyć jak psychopata trafi na empate "heyoke". dlaczego ? bo psychopata nie ma uczuć lub ma bardzo płytkie powierzchowne więc silny empata nie czuje nic od niego w takim spodkaniu i posłuży się czystą logigą pomimo że jest uczuciowy. a gniew silnego empaty wystarczy by zabic.2 punkty
-
Bez pozwolenia całować nie można No chyba że ktoś chce oberwać z pół obrotu prosto w... i tu kwestia tego czy kobieta niska czy wysoka Niżej boli ponoć bardziej 🙂 A najlepiej utrzymywać dystans czterech kroków za i nawet nie oddychać co by bardziej rozjuszona nie była 🙂2 punkty
-
@Marek.zak1 czasem może się zdarzyć że i 100% informacji jest przekazana niewerbalnie , zauważyłem że to jest mocno wykożystywane przez kobiety które negują ten fakt aby móc manipulować -powie źle zrozumiałeś sygnały a dobrze wiedziała co robi. Też się spodkałem z takim czymś i słyszałem o przypadkach od innych że jak zapytasz to popsujesz moment jak nie zapytasz to urazisz . Fakt jest taki że jak trafisz na pojeba to nie ma znaczenia co zrobisz i powiesz. takie typiarki nie widzą nas jako ludzi i raczej na 100% mają zero empati tak jak moja była :P2 punkty
-
Tekst ciekawy z rosnącym napięciem, stąd doczytałem go do końca, co nie jest regułą. Winda jest wdzięcznym miejscem do takich rozważań zresztą. Temat z tym muzykiem też jest mi bliski z czasów, w których jeszcze nie wiedziałem, co robić. Oczywiście i zgodnie z regułami dramaturgii najlepsza i najbardziej dramatyczna jest część ostatnia. Widziałem taki pokój w kryminalnym dokumencie. Facet był tak zakręcony, że prześladował dziewczynę. Pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
Tuż przed naszym cieniem krąży nadzieja. Jest niema, nie szarpie za rękaw, nie rozkazuje, nie śmieje się szyderczo. Dla niektórych jest jedynym dobrym duchem pod łkającą siwą chmurą. Jej milczenie słyszą ateiści, a fanatycy religijni widzą jej odchody. Nie całuje się z nią pijany robol i śmierdzący rolnik. Wyśmiewa ją, napychający złotem brzuch, posiadacz niewolników. A Ona widzi każdego, śmieje się do każdego, z wyciągniętymi, po saunie, jasnymi dłońmi. Jest tym, czego człowiek nie był wstanie stworzyć i skruszyć. Obietnicą złożoną przed grzechem pierworodnym, który był alfą w dominie. Ma jeden język, czekający na właściciela, daje siłę serc inwalidom, by wbiegli na ostatnie piętro. Sprawia, że dwa duchy łączą oba ciała, a po siedmiu latach słyszy: „Kochałem Was, jak potrafiłem, inaczej nie mogłem, bo stworzyły mnie potwory”. Nadzieja, że Zło to Inni.2 punkty
-
nowy roku kolejny raz rozdajesz karty czy patrzysz chociaż kto ile warty czy lekką ręką atu rozdajesz tym co już mają więc tego nawet nie dostrzegają 1.2026 andrew2 punkty
-
Życie z plastiku do kosza wywalam śmietnik z papieru jedynie łza szklana posegreguję zmieszane uczucia na wysypisku emocji spalę dawne rany szkło już nie pęknie plastik nie popsuje uśmiech z papieru napisze historię szklanego smutku nie szkoda wyrzucać popsute życie jeszcze się naprawi łza papierowa już w makulaturze wyrzucam wszystko co boli na śmietnik zaczynam nowe już nie plastikowe życie nie tylko na żółtym papierze2 punkty
-
Z tonącego statku widzieli wybrzeże — i zanim lód przemienił ich w duchy, a bezpył poniosły hen, hen podmuchy — jeden z marynarzy, dłoń rozwarłszy, szepce: “To anielskie pierze…”2 punkty
-
Prowadzisz mnie gładko przez rozświetlone miasto. Ty i ja na tylnym siedzeniu w szampańskiej czerwieni opalizujący brokat twoich ust. Dzisiaj tankujemy do pełna.! Wyczuwam podniecającą nieśmiałość, oddaję kluczyki dwa tysiące porywających koni pod maską. Na drodze dwadzieścia sześć, prosto przed siebie.! ;) Szczęśliwego Nowego Roku.!1 punkt
-
1 punkt
-
@infelia nie potrafię się odnieść, do meritum: "Przepraszam, żona dzwoni, zaraz wracam" ponieważ nigdy nie byłam, tzw. chyba, kochanką, ale nie wydaje mi się prawdopodobne, aby ona nie wiedziała o istnieniu żony, no ale być może aż tak dobrze nie znam mężczyzn a oni potrafią udawać bardziej, niż sądzę, a kobiety symulować, nie tylko, orgazm :)1 punkt
-
@Rafael Marius jest lepiej, ale boli, tego się nie wyleczy:) cały czas terapia, rehabilitacja. Te leki mogę tylko maksymalnie tydzień przyjmować, później przerwa. Mam nadzieję, że trochę przestanie, ale Zojki już nie mogę dźwigać, czuję opór, ona ciężka. Była Zoja, całe mieszkanie zdemolowane, ledwo ogarnęłam:)1 punkt
-
@Berenika97 dziękuję Beroniko za tak piękny komentarz Tobie również życzę wszystkiego co najpiękniejsze w Nowym Roku Przytulam 😘1 punkt
-
@Berenika97 Bardzo przeciętnym graczem jestem. Niemalże dokładnie w medianie na lichessie. @Berenika97 Nooo... To teraz zbudowałaś oczekiwania! ;)1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius Tak, droga wymagająca i warta uwagi. Wszystkiego dobrego na drodze w 2026 r.1 punkt
-
@Leszczym Stały, starannie opracowany tekst, z miejscem na nazwisko i datę:). Zresztą, nie będę mówił prawnikowi, jak to zrobić.1 punkt
-
1 punkt
-
Jakie na Nowy Rok napisać wyrazy, Których nie słyszano już tysiące razy? Nowy rok witając, stary odeślemy, Wiedząc, że my śnimy i śniąc, że my wiemy. Budzimy się rankiem, śmiejąc się radośnie, O zmroku spać idziemy, płacząc żałośnie. Świat w objęciach trzymamy, aż nas poparzy, Klniemy go wtedy, by o skrzydłach marzyć. Życie i miłości, zaloty i śluby, Całun dla umarłych i całus dla lubych. Wesołość i rozpacz, lęki i nadzieje, I to jest właśnie to, co przez rok się dzieje. I Ella: What can be said in New Year rhymes, That’s not been said a thousand times? The new years come, the old years go, We know we dream, we dream we know. We rise up laughing with the light, We lie down weeping with the night. We hug the world until it stings, We curse it then and sigh for wings. We live, we love, we woo, we wed, We wreathe our brides, we sheet our dead. We laugh, we weep, we hope, we fear, And that’s the burden of the year.1 punkt
-
@Radosław Ten wiersz brzmi jak delikatna, filozoficzna medytacja o równowadze w życiu i sposobie postrzegania rzeczywistości. Zastosowałeś antynomie, które sugerują, że mądrość życiowa polega na umiejętności lawirowania między skrajnościami - ani pełna kontrola, ani całkowite puszczenie wodzy. Piękne są wersy o kałuży i niebie oraz "drugiej stronie na pierwszej stronie". To wezwanie do wielowymiarowego patrzenia - dostrzegania głębi w powierzchowności, transcendencji w codzienności. Zwrot "również dla Ciebie" - to jakbyś mówił- "nawet jeśli nie zgadzasz się z moją wizją, te słowa mogą coś ci dać". Świetny tekst!1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne