Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 31.12.2025 w Odpowiedzi

  1. w bliskości rozpuszczam się powoli jak kostka czekolady w ustach i wówczas tracę kontury w twoich źrenicach widzę światło chłopca który wciąż wierzy że obłoki są z cukru a świat nie zdążył jeszcze zardzewieć śmiejesz się gdy gubię wątek dnia a kawa zostawia na obrusie odcisk jesiennego liścia rozplątujesz moje słowa jak włosy po burzy gubisz się w nich - od pierwszego oddechu po sam koniec zdania tęsknisz nim zdążę ruszyć chłoniesz mnie wzrokiem jakbyś chciał zatrzymać w sobie ostatni promień słońca
    14 punktów
  2. Czy Ty wiesz, miły, czy ty wiesz — że ja mieszkam we wierzbie? Czasem myślę, że me gniazdko winnam wić w jaworze, lecz — nic na to poradzić nie mogę — gdy jedno mnie trzyma, ja zaraz zachorzę!… Teraz już wiesz, miły, już wiesz — że wierzba mym domem. Jeszcze raz spotkać się chcesz? Za dnia? Spotkajmy się pod jaworem.
    9 punktów
  3. Nie ma przeszłości i przyszłości, tylko zapis i kanał dla wektorów. Nie ma przemijania. Jesteśmy my, uwikłani w linie, kształty i proporcje, we wrażenie przepływu. Czas jest obok - inny. Dziś sadzę ziarno na skwerze pod blokiem. Obrodzi wysoko w noc mego życia. I spłonie tkanką kolejnych wcieleń, fioletowym listowiem w umierającej czerwieni gasnącego Słońca. Gdy po człowieku zostaną tylko niezrozumiane napisy, wytrawione laserem rozpaczy odwiecznego pytania, pozostanie światło rozpadu, ono rozszczepi i rozsieje kwantowy wzorzec wśród splątań, których nigdy nie nazwiemy. Wieczność okaże się być bez znaczenia.
    8 punktów
  4. Patrząc w lusterko, dostrzegaj piękno. Nawet w mroku, na końcu korytarza, chwytaj to co nieuchwytne, lecz z zabieganiem nie przesadzaj. Regularnie zwijaj skrzydła, a czasem daj się ponieść. W kałuży ujrzyj niebo. I drugą stronę na pierwszej stronie. A jeśli na życie masz inne spojrzenie, tego co wznosi i nie pyta o cenę - również dla Ciebie.
    7 punktów
  5. ach vivienne biedna vivienne cały paryż wypełniony nim to minie kiedyś minie teraz wszystko jego uśmiech jego imię noszą dni chowasz twarz w dłonie nie mam pocieszenia popłacz vivienne dobre to łzy przyjdzie znów wiosna wymażesz z pamięci saint-germain-des-prés każdą stację metra teraz już śpij vivienne
    6 punktów
  6. każdy oddech jasnej chwili troski dużej i tej małej wszystko było cennym darem szytym wprost na moją miarę WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!
    6 punktów
  7. Komu ja jeszcze porymuję? posplatam słowa jak kwiaty w bukiecie? komu napiszę co serce czuje po prostu człowiekowi czy jeszcze poecie? Komu wiersz rymowany ułożę opiszę jeszcze jeden przyśniony ziemski raj? jakże smutno mi dzisiaj Boże gdy zamiast piórem ktoś pisze gdzieś tam AI Komu dzisiaj wiersz się skleci i muza go przytuli ile tylko ma jeszcze sił? komu śnią się szczęśliwi poeci? prawdziwą poezję chcą obrócić w szary pył Komu wiersz android poukłada? coś napisze na czczo bo nie lubi chipsów poeta z pomnika na bruk upada podeptane kartki z pamiętników i grypsów Szczęśliwszego Nowego Roku 2026 dla wszystkich piszących na portalu poezja.org życzy Maciek.J
    6 punktów
  8. miłość to drzwi za nimi tak wiele kochanych chwil złamanych serc to czas pięknych bukietów i słów gorącej krwi usmiechów łez to coś co nigdy nie wstydzi umie pieścić noc rozumie miłość to świat w nim można się odnaleźć lub zagubić
    5 punktów
  9. niech nie chodzi samotnie i goły będzie zawsze w cieple najedzony wesoły śmiało patrzy na życie kasy ma ile trzeba zaprowadzi tam gdzie potrzeba urlop da o czasie podaruje fajne trasy wakacje zaplanuje z nami wystartuje 2025/2026 andrew @andrew Życzę Wszystkim Dobrego Nowego Roku
    5 punktów
  10. Jeden po drugim rwę płatki stokrotki. Zdaje mi się, że sama nic nie powiesz. Trzeci po czwartym rwę stokrotki płatki. Zza horyzontu wyjawia się człowiek, Wygląda tak obco jak ja - ujadam. On zaś przemawia moim, ludzkim głosem. Rysuje się w jego słowach obawa. Zakładam opaskę na śpiące oczy. Stokrotki płatki spadają na ziemię Coraz to wolniej, im bliżej do końca. Ta rozjeżdża się w nogach - kuleje, Rozchwiana iskrami mdlejącego słońca. I o wszystkim chce mi się zapominać. Nie jestem pewny czy cię oskarżyłem, (siódmy po ósmym płat stokrotki zrywam), Czy chwilę temu nazwałem cię kurwą. Stanąłem z kwiatem obdartym ze skóry Przed miejscem, które leżało odłogiem. Nic nie znaczy jego sąd ostateczny. Liczyć skończyłem w procesu połowie. Zjednoczył się z nim w swoim obszarpaństwie. Zaczął wtem tłuc w mojej klatce piersiowej. Zapytałem go - jak zabić Goliata? Odrzekł, że nic się nigdy nie wyjaśni.
    5 punktów
  11. Czyż kochać to nie znaczy umierać odkrywać myśli bezwarunkowe tworzyć w niej zasypiać i cierpieć nasłuchiwać kroków na klatce. Czyż to nie pragnienie krwistości z ust a przyjmowanie tylko uśmiechu czyż to nie żądanie błękitu z oczu a napawanie się tylko spojrzeniem. Czyż nie jest dojrzewaniem jak do porodu olśnieniem aż do odurzenia ziemią zaakceptowaniem bytu nierealnego do bliskości z Twórcą do skończenia Świata.
    5 punktów
  12. Szyby w oknach od mrozu się skrzą, Tej nocy zima jest przeraźliwa, Okrutny jest księżyca blask, a wiatr Niczym obosieczny miecz przeszywa. Boże, w opiece swej bezdomnych miej, Żebraków, co daremnie się błąkają. Boże, miejże litość dla biedaków, Gdy przez śnieg w świetle lamp się tułają. Mój pokój jest jak czerwca wspomnienie, Zasłonami ciepło otulone, Ale gdzieś tam, jak bezdomne dziecko, Płacze me serce z zimna skulone. I Sara: My window-pane is starred with frost, The world is bitter cold to-night, The moon is cruel, and the wind Is like a two-edged sword to smite. God pity all the homeless ones, The beggars pacing to and fro. God pity all the poor to-night Who walk the lamp-lit streets of snow. My room is like a bit of June, Warm and close-curtained fold on fold, But somewhere, like a homeless child, My heart is crying in the cold.
    5 punktów
  13. Lubię drzewa gdy w pokorze schylają konary i tak delikatnie poddają się wiatrom. Cisza jest bliższa niż kiedykolwiek pomiędzy wczoraj a dziś. Idę aleją z twarzą w dłoniach i ciężkimi kroplami wczorajszego deszczu. Autor fotografii: M. Lewandowska
    4 punkty
  14. myślimy o przyszłości a pamięć kapryśna
    3 punkty
  15. Poznałem ładną poetkę od całkiem całkiem wierszy, z początku nieco wirtualnie. I rozpoczęliśmy tę zabawę w taśmową produkcję wcale niekiepskich wierszy. Być może nawet, czego wykluczyć nie można, tych wierszy było bez liku, a więc bez mała za dużo. No ale przecież życie jest prędzej liczbą mnogą, aniżeli liczbą pojedynczą, a tej tezie jest bardzo ciężko zaprzeczyć. I stąd właśnie wyszło nam nawet nawet odmalowanie codziennych realiów. W związku z powyższym postanowiliśmy szczeznąć przez następnych lat cztery z okładem, co nie było wcale najłatwiejszym zadaniem, ale to ogólnie jest wiadomo wszem i wobec - od dawien dawna zresztą, że poetkom niezmiernie trudno sprostać. Warszawa – Stegny, 31.12.2025r.
    3 punkty
  16. czy przeszkadza? czasem uczy a czasem przeszkadza a czasem snuje się tak bez sensu jak bezsenny sen...
    3 punkty
  17. A gdyby? Gdyby nie bylo mnie na tym świecie? Gdybym nie powstala w tej jednej kobiecie? Gdybym sie nigdy nie urodzila, Byloby lepiej? Zdecydowalaby o tym moja rodzina. A gdybym tych rzeczy nie zrobila? Gdybym temu zaradzila Gdybym zrezygnowala ze zla tego Gdybym wiedziala co robi mi to strasznego… Lecz nie wiem, A gdybym wiedziala?
    3 punkty
  18. Polemika, dywagacja dowolna argumentacja O owsiankach, o cukrzycy o powietrzu, o pylicy Badania naukowe wykresy rynkowe Odżywianie, oddychanie - ale! Sportu uprawianie I nikt nie widzi clou problemu w reklamie piwka TVN-u.
    3 punkty
  19. @andrew Dziekuję za piękny komentarz! Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @Marek.zak1 Bardzo dziękuję za ten komentarz. Jak piszę o miłości - myślę o moim małżonku. :)) Jak piszę o smutnych przeżyciach - to znaczy, że wspomnienia grasują, ale najczęściej z obserwacji , również obserwacji różnych zjawisk w relacjach międzyludzkich. Dziękuję Markom i Jankowi za życzenia. Markowi G. życzę aby był jeszcze szczęśliwy w Polsce, Markowi Ż. - aby miał dużo radości życia i sprowadził Marka G. do Polski, Jankowi - aby zaznał stabilizacji z Moniką i doczekał się potomków - tak zdolnych jak on sam. Może będzie miał wyrzuty sumienia za wywołanie zamieszania na świecie, a przede wszystkim w UE? Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @Robert Witold Gorzkowski Bardzo dziękuję! Wzajemnie, z przyjemnością delektuję się Twoimi wersami. Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @iwonaroma Bardzo dziękuję! Cieszę się z Twojej opinii. Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @Radosław @Annie @Alixx22 Serdecznie dziękuję! Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!
    3 punkty
  20. kupiłem ten budynek z myślą założenia w nim Instytutu Radłowego (nie myślić z: Radowego). usiłowałem wmawiać, że to nie żadna komora gazowa na obrzeżach Krwawistanu, ślady paznokci na brudnych ścianach, wydrapane smugi – to swoiste dzieło sztuki współczesnej, a w ogóle – jesteśmy w Jęczmiennogrodzie, największej wiosce Przenicznolandii. miło tu, choć znojnie, poczciwość w każdej z grud. zjawiło się paru smutnistów twierdzących, że wcześniej w tych murach mieściła się kostnica i prosektorium, a tam, gdzie ustawiłem obsypane ziemią biurka – krojono. nie pogorszył mi się nastrój. choć już nie chciałem orać, wysiewać. budynek miał stać się moim domem. powiesiłem bukieciki w ramkach, zegar z wyszczerzonym cyferblatem. krzesła się ustawiło, odświeżacz został użyty, coby tak nie wionęło cmentarzem. przyszli następni, z jeszcze bardziej marsowymi minami. i z krzykiem, że jestem głupi z tym swoim osiedlaniem się, próbą obłaskawienia, a pod warstwą poskrobanej farby drzemią freski, bo przed setkami lat to miejsce było świątynią wyjątkowo parszywej sekty, a tam, gdzie stoi łóżko, składano ofiary całopalne. nie ze zwierząt. mam to gdzieś. włączyłem media. Nickelodeon w telewizorze, Nickelback w radiu. siedzę uśmiechniuteńki, ciało coraz bardziej przygotowuje się na ostrą blachę, jeszcze nierozpalony ogień. będzie dobrze.
    3 punkty
  21. byłaś wszystkim tylko nie sobą musiałem ratować swoje życie więc oddanie poszło w las idziemy równoległymi drogami kierunki nieznane marihuana to śmietnik
    3 punkty
  22. Jeśli sie okaże że nie było nieba i bramy tej złotej Ci nikt nie otworzy gdy zasypie Ciebie ciezka brudna gleba gdy płyta się szara na Tobie położy I kiedy się wyda, że nie było piekła którego by ogień dosięgnął grzeszników A dusza by z ciała po prostu uciekła I nie będzie słychać potępionych krzyków I jeśli to wszystko co nam pozostało i już Cię pogrzebią i pod ziemią zgnijesz i robaki zeżrą i duszę i ciało to mam nadzieję, że choc teraz żyjesz
    2 punkty
  23. w żółtym hiacyncie mam upodobanie czerwienię się w gorącym pocałunku trochę z rozchylonych ust i lśnienia wystawiam ciało na słońce puchem
    2 punkty
  24. Idę skądś do domu, wpatrując się jak chmury łączą się z błękitem Byłoby tak patrzeć się jak odlatują, ale trzeba wrócić do domu... Otwieram drzwi, wchodzę W zlewie znowu brudne garnki, Przechyla się gromada i wylewa tłuszcz z wodą na mnie Gąbka jakaś zniekształcona, chyba umyła wiele naczyń A szmata? Wolę na nią nie patrzeć... Podłoga znowu się klei, A gdy się na nią nadepnie, Będzie się tego żałować Odwracam się – widzę kubek z fusami, Znowu najtańsza kawa, Patrzę w lustro i widzę, Widzę Znowu smugi – zaczyna mnie to męczyć... Idę do innego pokoju, Widzę nowy dom, Jakby nigdy go nie było Jednak gdy odwracam się, widzę śmieci — to mi przypominało mój pokój A każda sterta jakby inna, Każda inna... Niektóre są z miesiąca, Niektóre są z kilku tygodni... Reszty nawet nie pamiętam, A żadna nie znika Już zaczyna pleśnieć Nigdy nie wiem czy gdzieś w szafce leżą talerze, Czas mija, I nie wiem — kiedy to sprzątać
    2 punkty
  25. Mikołaj ma wąsy i brodę, I w worku prezentów bez liku. Każdemu dziś da niespodziankę, Odpocznie przy ciepłym kominku. Łagodnie przeoczy łzy, psotki, A chętniej posłucha wierszyków. Już czapkę nałożył i botki, Kominem się umie przesmyknąć(?) I śpieszy się, by na czas zdążyć.
    2 punkty
  26. Jakie na Nowy Rok napisać wyrazy, Których nie słyszano już tysiące razy? Nowy rok witając, stary odeślemy, Wiedząc, że my śnimy i śniąc, że my wiemy. Budzimy się rankiem, śmiejąc się radośnie, O zmroku spać idziemy, płacząc żałośnie. Świat w objęciach trzymamy, aż nas poparzy, Klniemy go wtedy, by o skrzydłach marzyć. Życie i miłości, zaloty i śluby, Całun dla umarłych i całus dla lubych. Wesołość i rozpacz, lęki i nadzieje, I to jest właśnie to, co przez rok się dzieje. I Ella: What can be said in New Year rhymes, That’s not been said a thousand times? The new years come, the old years go, We know we dream, we dream we know. We rise up laughing with the light, We lie down weeping with the night. We hug the world until it stings, We curse it then and sigh for wings. We live, we love, we woo, we wed, We wreathe our brides, we sheet our dead. We laugh, we weep, we hope, we fear, And that’s the burden of the year.
    2 punkty
  27. @Berenika97 Piękny opis magicznej miłości i bliskości, rzadkiej, jak sądzę, i godnej pozazdroszczenia. Pozdrawiam autorkę i peelkę i życzę, żeby trwało to jak najdłużej. Życzymy najlepszego 2026, Marek, jeden i drugi i Janek:).
    2 punkty
  28. @violettaDziękuję! Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @Migrena Bardzo dziękuję! Dużo zdrowia, radości i niesłabnącej energii do pisania. Życzę Ci, aby w 2026 roku słowa same układały się w piękne i niesamowite historie, a każda chwila była pełna inspiracji. Szczęśliwego Nowego Roku! ⭐
    2 punkty
  29. Witaj - miło mi że wiersz interesujący - że poświeciłeś mu dłuższą chwile - dziękuje - Pzdr. Witaj - dziękuje ci serdecznie za czytanie i komentarz do którego się uśmiecham - Pzdr.zimowo. @Rafael Marius - @huzarc - @KOBIETA - dziękuje serdecznie -
    2 punkty
  30. Zatracenie Spełnienie Uwielbienie Czyste sumienie A na nowy rok? Tylko jedno marzenie O miłości, która porusza serca I daje wiatr w żagle...
    2 punkty
  31. Zapomnieliście zabijać, więc zabiją was nocą na śniegu. Psy znaczą dla was więcej niż dzieci, więc wilki prowadzić was będą na smyczy i w obroży. Gardzicie pracą kapiącą znojem, więc zostaniecie niewolnikami bez korzeni kwitnących w dłoni. Brzydzicie się mięsem, więc zostaniecie tylko bezglutenowym nawozem. Chcecie różnorodności kanonicznie poprawnej, lecz kończy się ona dogmatem jednorodności w umysłowej próżni. Wierzycie w naukę, ale zamykacie szkoły, gdzie jeszcze uczono wątpić i pisać wiersze. Podróżujecie bez geografii, pamiętacie bez historii, mówicie bez składni, liczycie bez liczb. ostatnie pokolenie.
    2 punkty
  32. Ta noc od wszystkich inna nasza pod drżącym spektrum gwiazd otula spiesznie słowa ulatujące w dal rzeźbionych wiatrem gestów Ta noc niezwykła i mistyczna zakwitła muzyką szeptów i polnych maków barwą dotknęła mnie bez reszty Ta noc i ten jej srebrny księżyc powiernik mych tajemnic... Zanurzam dłonie w mroku co tańczą rytmem zmierzchu Ta noc... Autor fotografii: M.Lewandowska
    2 punkty
  33. KOBIETA & hollow man la petite mort motel na przedmieściach mieszkańcy wyspy bez imienia masz w oczach czerwień neonu słowa nie karmią głodnych ust rzęsami domykasz przestrzeń w dłoni zaciśniętej na pościeli galaktyki docierają gdzie ich kres krążysz pod skórą zamiast krwi jak oddech który zapomniał powietrza serce co nie potrzebuje bić
    1 punkt
  34. Są takie dzieła, które przez swoją inność, kontrowersyjny język czy wulgarność i seksualizację treści, nigdy nie opuszczą podziemi, by móc objawić się w pełni swego anty człowieczego i bezbożnego mroku, oczom ludzi. Ogółowi społeczeństwa, które karmione jest kłamstwem, wyzyskiem i pustą idyllą uczuć. Władza, która rozsiadła się wygodnie w fotelach waszego umysłu. Rozkazuje Wam kochać, marzyć, śnić, żyć kolejnym dniem lub teraźniejszym tak mocno jak gdyby jutra miało nie być. Musicie pokładać nadzieję w pracy, zysku, dostatku. Kłaść podwaliny z własnych ciał. Jak cegły pod budowę świetlanej gospodarki. Kochacie kicz i tęczowość sztuki upadku. Czegoś na wzór muzyki, poezji i kina. Śmietniska, odrzutu przemielonego z farsą. Czegoś co wywołuję u mnie nawet nie obrzydzenie. A strach przed zidioceniem. Nie ma miejsca dla człowieka. Dla idei. Wszystkich mesjaszy ukrzyżowano. A człowiek współczesny, spalił i obrócił w pył swą cywilizację. Cóż Ty sztuko uczyniła młodym, że płonie na stertach papier zapisany przez wieszczy? Pękają, łamane pod butem i na kolanie płótna smutnych, sensualnych pejzaży, naturalna nagość i intymność aktów, sceny batalii i potyczek. Pędu końskiego i huku samopałów. W domowych świątyniach, rozwidlonych zza okiennych rolet, nikłym światłem ledowych lampek. Na podręcznych, kilkudziesięciocalowych ekranach, przebiega życie przez palce, zajęte baraszkowaniem w słonych przekąskach. Podzielone jest na odcinki, sezony i sagi. Saga o ludziach, którzy ludźmi już zwać się się mogą. Nastał dzień gniewu znany z księgi. Nie Bóg jest winowajcą. Nie Szatan nawet. A człowiek, innowacja i postęp. Lecz po katastroficznym pożarze i trzęsieniu ziemi. Zaszło jak zawsze słońce za krwią nabiegły, zachodni horyzont. Władztwo objęła noc. Zimna, lodowata, mgielna. Z tej mgły gęstej, wychynęły postaci. Byli podobni do ludzi. Dzikich, pierwotnych, pierwszych. Lecz mimo wrzasków i krzyków niepodobnych do żadnego języka, mimo pijaństwa, palenia opium i wolnej syfilisowej miłości. Byli elitą i dziećmi upadku, który zrodził największy triumf. Dla nich nic znaczy wszystko. Koniec jest początkiem. A forma i styl są nienaganne. Żyją poza światem widzialnym. Świat kiedyś ich szukał. Pytał do czego są mu potrzebni. Odpowiadali. Do niczego. Nie Tobie. Nie innym. Kochamy tylko siebie i sztukę. Niech żyję sztuka! Pełna brutalnego naturalizmu. Pełna zgnilizny, śmierci i zgorszenia. Pełna pytań bez odpowiedzi, egzystencjalnego bólu istnienia. Pełna szoku, oporu i odrzucenia. Indywidualności ducha. Pogrzebu za życia. I trucizny współżycia społecznego. Dekadencki bal owładnął ulice, pełne tych postaci i tańczyli oni tak w narkotycznym upojeniu aż do brzasku. Zbudziłem się dość nagle i niespodzianie. Ranek musiał być w pełni bo słońce stało już dość wysoko. Rozejrzałem się wokół i szybko zorientowałem się gdzie byłem. Spędziłem noc tym razem nie w piwnicznych odmętach kamienic rynku, nie w pustostanie na granicy lasu a w samym centrum parku miejskiego, naprzeciw już nieczynnej z racji pory roku fontanny. Biała, zgrabna, jesionowa ławeczka służyła mi za łóżko a brudny tobołek z garstką moich rzeczy urósł w potrzebie do rangi poduszki bezdomnego. Usiadłem z trudem, kaszląc przy tym. Otarłem zaróżowioną twarz obrośniętą siwą, skołtunioną brodą. Blade, ledwie błękitne oczy trwały jeszcze w odmętach pijackiego snu. Zatarłem je brudnym rękawem. Od razu poczułem się lepiej. Bardziej trzeźwo. Pomiędzy dziurawymi butami, walały się zeschłe liście i gałązki, strącane przez ostatnie dni silnym wschodnim wiatrem. Było jednak przyjemnie ciepło jak na początek października. Właśnie październik. Początek roku akademickiego. A park był usytuowany zaraz naprzeciw akademickiego miasteczka. Ludzi była wokół masa. Większość stanowili uczniowie i studenci, śpieszący na zajęcia i lekcję. Wielu z nich przycupło na ławkach wokół mnie i czytało notatki lub zlecone przez profesorów książki. Inni jedli spóźnione śniadanie a część po prostu odpoczywała, obojętna na wszystko, z dymiącymi papierosami w dłoniach. Wsłuchani w rytm obudzonego miasta z którym wetknięta w jego centrum przyroda nie mogła konkurować. Już miałem wstać i ruszyć przed siebie tak daleko jak nogi poniosą, lecz ujrzałem dosłownie naprzeciw siebie postać młodej kobiety zaczytanej w książce której okładka i tytuł, wywołały u mnie gęsią skórkę i odruch wręcz wymiotny. Dziewczyna mogła mieć co najwyżej osiemnaście lat co klasyfikowało ją szybciej na uczennicę liceum niż studentkę. Była istotnie urocza i urodziwa. Długie blond włosy opadały jej wręcz na kolana gdy była pochylona nad lekturą. Zielone, duże oczy. Skakały ze słowa na słowo, widać urzeczone i pochłonięte przez wyimaginowany świat w nich zawarty. Rzęsy miała pięknie wydłużone makijażem a brwi nakreślone idealnie wąska linią podkreślały jej wspaniałe rysy i nieskalaną młodość cery. Czy może mi panienka powiedzieć, czy nadal w szkole uczą, że on wieszczem i wielkim poetą był? Pierwej nie oderwała nawet oczu od lektury, ale wreszcie odpowiedziała, choć tak chłodno i obcesowo, że aż pożałowałem pytania. Uczą tego nadal drogi Panie. Uczyli zapewne i w Pana czasach, uczą teraz i za dwieście lat nadal będą. Wielkim poetą był. I basta. Aż nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Panienka wybaczy ale wierutne to brednie. Ballady, romanse, epopeje… brednie, brednie, po stokroć brednie, w które wierzyć może jedynie ciało i serce młode. Naiwne i nie znające życia. Uczucia, miłości, rzędy dusz, małe i wielkie improwizacje. A małe i wielkie są tylko kłamstwa tej całej romantycznej hucpy. Ale ma panienka jeszcze czas się przekonać na własnej skórze, choć nie życzę tego z całego serca. Dziewczyna aż poczerwieniała ze złości. Pan widać kloszardowy krytyk i literat pierwszej wody, skoro kultura klasyczna Panu tak nazbyt uwiera i wadzi. Cóż zatem powinnam czytać wedle pana mniemania, co mi nie zniszczy serca i duszy nie wyda na pułapkę kłamstwa. Co Pan niegdyś czytał i skończył w rynsztoku? Panienka jest już duża i powinna czytać prawdziwą literaturę. Modernizm jest jedyną ścieżką i lekarstwem. Baudelaire, Verlain, Poe, Przybyszewski, Grabiński… Pan każe czytać mi szaleńców! Wariatów i ludzi obłąkanych. Czytać ich tylko po to by samemu zjechać po równi pochyłej ku szaleństwu. Widać Panu z nimi po drodzę i pod rękę. Wygląda Pan jak oni i ich bohaterowie. Ja jestem ich epoką Droga Pani. A czy zna Pani poetę z naszego miasta. Miał na nazwisko Tracy. Zaginął lata temu. Niektórzy twierdzą, że umarł. Tracy… ten świr udający w swych utworach, że żył przeszło sto lat temu, zresztą podobno jego mieszkanie wyglądało tak jakby mieszkał tam Dostojewski a nie on. Czytałam kiedyś kilka jego wierszy. Przerażająca lektura. Depresja, lęk i upadek człowieka. Ponoć chodził codziennie na cmentarz by szukać samotności i weny. Czasami spał między nagrobkami Wyruszał samotnie w nieznanych kierunkach tylko po to by gdzieś pośrodku lasu, mieszkać w szałasie tygodniami Tylko po to by pisać. Podobno zastrzelił się pewnej zimowej nocy na cmentarzu. Pochowano go jako nn bo tak sobie życzył. Ale grobu nikt nigdy nie widział. Przeraża mnie Pan i pańskie autorytety. A więc nie będę już przeszkadzał w lekturze. Wstał piękny dzień więc i mi wypada wstać i iść, szukać swego grobu. Za dnia szukam śmierci a nocą tonę w objęciach balu nihilistycznych figur. Nigdy nie wiem czy na cmentarzu, wreszcie wychynę z bezimiennego grobu, czy w trumnie z kochanką o twarzy zabranej przez rozkład będę łaknął i pragnął jej krągłości rozkładu, którymi karmię swą wenę zbrukanego, przeklętego poety. Wtedy widać mnie poznała i zemdlała. A ja podszedłem do niej, wyciągnąłem z jej zimnych lekko wilgotnych dłoni książkę wieszcza i wyrzuciłem ją do kosza obok ławki. Uchyliłem jej ronda na pożegnanie i ruszyłem na cmentarz do swego bezimiennego grobu.
    1 punkt
  35. Moja A, nie bierz mnie tylko zbyt na poważnie, raczej czerp przeważnie zwyczajnie niepoważnie, albowiem wiodę w tu i teraz poetycki żywot. Oznacza to, że często i gęsto jestem w tych realiach tylko mniej lub bardziej przekonująco wmawiany. Innymi słowy miewam i ja poważne kłopoty z odwzorowaniem, a tacy bardzo rzadko bywają tutaj wzorami do naśladowania. Warszawa – Stegny, 29.12.2025r.
    1 punkt
  36. @Rafael Marius dziękuję ci bardzo:) to sylwestrowe hiacynty :)
    1 punkt
  37. @Rafael Marius Zaraz mi się za to oberwie, ale ogólnie jestem zdania, że zamiast czegoś do bani z kobietą niby na poważnie, już wolę płatną miłość, bo ta przynajmniej bywa atrakcyjniejsza fizycznie. Ale oberwie mi się za to Rafał, oj oberwie, tak czy inaczej Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2026.
    1 punkt
  38. bławatek chce śmiać się dorzecznie tu dźwięcznie tu tudzież grzecznie a kaczeńce nie chcą się kłaniać tu miłość się musi doganiać bratek zaś kocha się zawzięcie do rąk oczywiście pnięciem a Lilie są słodkie niczym miód ożywcze jak to cud jeszcze te Konwalie chcą sobie śpiewać miałczeć i ciepłem dogrzewać jeszcze i róże wołają się na wskroś chcą sobie pachnieć dostrzegać niby coś a Tulipany nie chcą tej nagany za swój byt wybrany zaś Krokusy są złotem przykryte swym żółtym bytem a ten pan co złapał Jelenia szuka kwiatów od korzenia szuka miłości i radości aby się w cieple nosić z wdzięczności bo rodzi się moc dojrzewania taka to ludzka słoneczna mania bo rodzi się duża cierpka moc miłosna jak stokroć z stu proc i jeszcze stokrotka onieśmiela płatkiem zboża się wybiela jeszcze jej futerko zakochało wielki uśmiech darowało
    1 punkt
  39. @Amber Zauważyłem, że pisanie w grupie ma sens. Minimum we dwoje. Dobrze to wpływa na płaszczyznę inspiracyjną :))
    1 punkt
  40. @Berenika97 :) miło i dziękuję
    1 punkt
  41. @Berenika97 Pozdrawiam i dziękuję za wnikliwe czytanie.
    1 punkt
  42. @Starzec Matematyka uczy i odejmowania także, Mnożenia, dzielenia – wiedzy całej gałąź! Ale najważniejsze, czego nas uczy ściśle, To że w życiu liczą się nie wzory – lecz myśli :) Pozdrawiam. @RadosławBardzo dziękuję! Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @APM To by było zupełnie inne równanie - z wieloma niewiadomymi! Ale mogli mieć wspólny mianownik. :) Pozdrawiam @Omagamoga Bardzo dziękuję! Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! :)))
    1 punkt
  43. @iwonaroma Lubię tak holistycznie:) Bardzo dziękuję! :) Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku! @infelia A może tylko nie chciał być ojcem? :)) Bardzo dziękuję za komentarz. :) Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!
    1 punkt
  44. @Radosław Podoba mi się Twoje rozliczenie z czasem. Z czasem zrozumiemy, że z czasem - czasami trudno się rozliczyć do końca, gdy on pędzi jak szalony. A my już nie mamy czasu na gonitwę za czasem.
    1 punkt
  45. @Leszczym "w świcie wyobraźni powinna panować możliwie największa wolność wyobraźni właśnie :)" I właśnie tu się bardzo z Tobą zgadzam! (Zresztą, nie tylko tu) :))) @truesirexBardzo dziękuję! Cieszę się, że tak niezwykle głęboko odebrałeś tę miniaturkę. :) Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. @Radosław zobacz jak odmiennie można zinterpretować wiersz. Dla kogoś dane słowo, fraza znaczyć może zupełnie coś innego. Nawiązuję tutaj do użytego w Twoim wierszu zwrotu "nie wydał reszty" . Moja interpretacja poszła faktycznie w innym kierunku i dostrzegłam w tej frazie inny wydźwięk. Myślę, że w poezji interesujące jest, a zarazem fascynujące to w jaki sposób ją odbieramy. Poezja, jest dla mnie taką przestrzenią bez ograniczeń i narzuconych ram.
    1 punkt
  47. Fajne bardzo, a najbardziej mnie urzekło :) Pozdrawiam.
    1 punkt
  48. Witaj - podoba się - ja wole jak moje wiersze są czytane - Pzdr.
    1 punkt
  49. gdyby tylko istniała umowa opatrywana trwałym tuszem który nie zblednie z upływem czasu bezterminowa gwarancja pewności że grząska ścieżka nie zboczy z trasy ani serce oddane gładkim dłoniom nie zostanie porzucone w przydrożnym lesie umowa na piękne życie bez głowy zmęczonej gonitwą myśli co krąży w tym samym miejscu na życie bez strachu przed zawracaniem
    1 punkt
  50. Bladym okiem spoziera na dno przepaści. Jakże łatwe jest życie — dół lub góra! Już zmierzch się srebrzy — niby miękka chmura.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...