Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.12.2025 w Odpowiedzi

  1. Gdy ludzie rozdarli tkankę nieba żelaznym psalmem wojen, wszechświat zadrżał jak zwierzę ugodzone w samo serce snu. Wtedy runęło Słońce. Nie zgasło — zostało zamordowane. Pękło na dwoje, zdradzone przez stal, która miała być tarczą, a stała się katem sypiącym popiołem. Planety zacisnęły usta w milczeniu, a Droga Mleczna zbladła, jakby wstydziła się oświetlać dzieło stworzenia. Niebiescy wędrowcy zabierając martwe światło ku krawędzi zdarzeń, tam, gdzie czas traci znaczenie, a grawitacja ma ciężar winy, pogrzebali blask w całunie mroku, by nikt w nieskończoności nie musiał patrzeć, jak gwiazdy umierają z ręki człowieka.
    15 punktów
  2. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Ty moje słowa jak zawsze zrozumiesz. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Znów staram się oszukać to tęsknienie, czy ciepło tam dotrze- skosztujesz? Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Garść dobrych dni - wspomnienie I słońc igraszkom nowiem folgujesz. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Spłoszonym ptakiem myśli cierpienie, Doświadczeniem Hioba usta rysujesz. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Mijają dni bez Ciebie kolejne jesienie. Czy tęsknotę wciąż jeszcze czujesz? Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze. Miłości wiecznej tu łez ronienie. I nie wiem, czy mnie wypatrujesz. Daleko jesteś, gdzie błękitu sklepienie. Dobranoc, Mama i nów Cię ukołysze.
    8 punktów
  3. Słyszę dźwięki kolędy Te wszystkie patelnie Garnki rondelki Szyby które piszczą od ścierki W kolędzie śpiewanej przez sprzęty Odkurzacz z szafy też wyszedł by swoją solówkę zaliczyć (Choć on to nie śpiewa a krzyczy) niestety mop po nim plaśnie o parkiet by nadać klimat świąteczny W kolędzie śpiewanej przez sprzęty A my nieprzypadkowym przypadkiem czasem się przy niej zderzamy Przy tej kolędzie Śpiewanej sprzętami
    7 punktów
  4. W niebieskim i pulsującym świetle odkrywam Wilgoć ujadającą psim kuszeniem nocy, Gdy namaszczona nożem linia przeznaczenia Ścieka plamą moczu w zimnym stężeniu ciała. Prawda, wyciągnięta z brudu asfaltu, jak czerń Z ptasich skrzydeł tłuczących w bezgłowe okna – szlifem pustej butelki przez synapsy jęku, Wraz z ostatnim oddechem wpisanym w widok gwiazd. Boski dzień zapomina o tym, co widzi mrok.
    7 punktów
  5. tak półgębkiem i półgestem powiedziałaś mi że jesteś przeznaczona tylko dla mnie ale jednak blefowałaś jestem wdzięczny nie rozpaczam i choć dzisiaj ci wybaczam przeznaczenia nie unikniesz na widzenie nie ponaglam . . . . . . . . . . . kostusiu
    5 punktów
  6. zajrzał do trumny zaczął się bać bo na jej dnie zobaczył strach potem do piekła ujrzał wstyd który prawdy sie bał zajrzał do nieba tam istny raj tu nic nikogo nie boli nikt nie musi udawać nie musi usmiechów kraść zajrzał tu zajrzał tam nauczył się otwierać i zamykać drzwi za którymi różnie bywało raz było miło raz bolało
    5 punktów
  7. Styczeń pozostawał obojętny. Bezbarwne, pozasłoneczne ciepło. Sekundą świetlną wierzyłam w konstelacje północnego nieba. Kosmiczne oczy smoka, spóźniona wiosna.? Gwiazdozbiór białego kruka rozświetlił ciszę czerwienią. Z prażonej kukurydzy zlizywałam sól językiem twoich ust. Mówiłeś, że śnisz.!? i porzuciłam sukienkę. Grudniowa noc nie zasypia, śniąc sierpniowy sen. Kiedy ty kochałeś za bardzo a ja!? ja tylko bałam się śnić… :) wstępne podsumowanie roku ;) cdn.;)
    5 punktów
  8. Stałem na moście, a w dole nieznane, pod pędzącym pociągiem Poznań-Zakopane. Stałem długo, myślałem, w końcu odszedłem, tchórze przed nieznanym, choć znanego już nie chcę.
    5 punktów
  9. rozrzucone biżuterie szklany szron w grudniowej szacie art déco dosłownie wszędzie aż nie zdążysz się zestarzeć chrzęst po trawie jak po piasku w szelest chropowatych włókien róż na niebie o poranku gołąb w stadzie krąży w górze
    4 punkty
  10. 6. Pokój Hellenów (narrator: ateński dyplomata) 1. Pokój Hellenów — w kamieniu i na kolanach. 2. Zwycięzca mówi. Pokonani piszą. 3. Związek Helleński. Ładnie brzmi. Jak łańcuch. 4. Głosy polis zgrzytają jak zaciśnięte zęby. Tak się rodzi jedność. 5. Filip mówi o zemście na Persji. Ale to my jesteśmy jeńcami. 6. Na wschód ruszymy, by nie patrzeć na północ. 7. Wzywają bogów, którzy mają już dosyć naszych przysiąg. 8. Może kiedyś znów będziemy wolni, by siebie zabijać. cdn.
    4 punkty
  11. Zabieram cię w ten wiersz, gdzie żal po życiu śni się jeszcze. Zabieram cię na śmierć — komu wybaczyć, że wiem więcej? Ramię lęku uchyla drzwi, jakby znało mnie od zawsze. Doprowadzę dziś nad Styks, ugnę się, a ty tu zaśniesz. Na brzegu zostawię łzy cicho, wzrok spuszczę — nie ze wstydu, lecz by nie zdradzić tego, co już przeszło.
    4 punkty
  12. łatwopalni ludzie uciekają ze snów o piątej rano gdy chrobot myszy zatrutej czerwonym zbożem wdziera się marami do letargu sen kłamie wtedy maluje bladym księżycem swoje modlitwy na czystym śniegu pokazuje drogę trzem królom dreptają nieporadnie po lodzie między automatem biletowym a aplikacją mobilną na telefon
    4 punkty
  13. wieczność jest obok ciebie obok mnie tworzymy ją wszyscy i ty stojąc w kolejce i ja jadąc rowerem wieczność zaczyna się każdego dnia 10.2022/25 andrew
    4 punkty
  14. Dziś znalazłam w kuchni, pod szafką, kawałek stłuczonego słoika. Ręce nie zadrżały. A one pamiętają … zbieranie roztrzaskanego talerza po kłótni, w milczeniu, w bezsilności. Dziś na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Ten kawałek szkła nie zrani małej rączki, która szukałaby pod szafką piłki. To był słoik z cukierkami, który wyciagniety w radosnym pośpiechu rozsypał się po całej kuchni. Dłonie pamiętają. Serce, wdzięczne, wyciągnęło rękę do pojednania z przeszłością.
    3 punkty
  15. Wiara się rodzi na białym śniegu czysta niepytająca o krzyże modlitwa ołtarzem kruchej duszy dzwonem myśli wewnętrznie szeleści mściwe góry pytają o słońce czule patrzące ponad nadzieję zaśnieżona ziemia krzyczy mrozem tylko ciepło w sercu nie zamarza z drewna samotność jedna zapałka tyle wystarczy by się zakochać odmrozić uczucia łatwopalne w kościele duszy śpiewane chórem msza się zaczyna błogosławieństwem samotność od końca do początku podaję rękę na znak pokoju wiara się rodzi na białym śniegu
    3 punkty
  16. Czasami śnił się jej, choć coraz rzadziej, może raz na dwa lata. Nawet pamięć wyblakła Zapomniała kształt ust Jego i ich nieprzytomny smak. Pamiętała za to, jak mogłaby być szczęśliwa, zamiast leżeć głową u nóg przypadkowego męża, do którego czuła odrazę, że nie chciało się nawet życzyć dobrej nocy. A mogłoby być tak Pięknie, bo miłość była tak mocna, że za życia planowali wspólną śmierć. Tylko Jemu wybaczyłaby zdradę, tylko z Nim ukradłaby rajskie jabłko, tylko dla Niego wyrzekłaby się własnej krwi. Oddychała antytezą, bo miłość nie dotrzymała kroku ludziom, którzy spalili się nawzajem w Niej, i skazana już była, aż po chłód jesionki, żyć na Antarktydzie sztucznych serc.
    3 punkty
  17. Radosny dzień zimą , ty jesteś przy mnie Słońce ogrzewa duszę, a spojrzenia rozpromieniają się Czas mija, niczym woda w strumieniu Ogród cudowności w naszym domu Łączy nas pasja i uczucie Nie ma gotowych schematów miłości, sami je kreujemy Jesteśmy jak kawałki układanki, które tworzą nasze życie Skarby miłości, nasza rodzina Mamy podobne serca, przepełnione ciepłem, uczuciem i szacunkiem Życie w kolorach jest różnorodne, cenimy wszystkie barwy Świat jest zróżnicowany, lecz miłość pozostaje niezmienna Lovej. 2025-12-16 Inspiracje. Miłość w rodzinie
    3 punkty
  18. Zajmijmy się zatem miłością. Wielkie słowa potrzebują wąskich ust i ciasnych głów, aby brzmieć ślicznie — jak powaga kosmosu zakręcona gwiazdami na gwint trumienny, jak prawda namacalna krzykiem, odbijającym się od zamroczonych ścian domu dla nerwowo chorych. Mnie tu nie ma. Spadam w kosmos z kluczami od niego.
    3 punkty
  19. Skończyło się tak, jak miało się skończyć. Gdy tylko przekroczyłem tunel światłości I ujrzałem u jego wylotu, wiszące ogrody niebios. Z postaciami aniołów i świętych, przechadzających się we frywolnej wolności bytu duchowego, po zakwitłych miododajnym kwieciem, Polach Elizejskich. Poczułem się jak żebrak, co dla kaprysu możnych lub z zupełnego przypadku losu, znalazł się na salonach magnackich. Ależ musiałem wzbudzić sensację swym pojawieniem się. Ich szaty z atłasu i jedwabiu. Togi wyszywane złotymi i rubinowymi nićmi. Złote sygnety i bransolety, świecące jaśniej od nawigujących żeglarzom gwiazd. Ich lica i ciała. Wymasowane i wygładzone, ambrozyjnymi maściami. Nie trupioblade a zaróżowione i pełne wigoru. Oczy brązowo-złote. Mieniące się lekką wilgością perłowych łez. A głosy, donośne acz śpiewne i czyste jak pierwotne, ziemskie powietrze. Język ich zapomniany od eonów. Muskał, spragnione jego świętości, uszy niedawnego śmiertelnika. Słowem niebiańska harmonia w miejscu najczystszego spełnienia i szczęścia. Westchnąłem ciężko i nie mogąc już zawrócić, wsparłem się na drewnianych kulach, i jedynej nodze jaka mi pozostała. Ruszyłem przed siebie, wiedząc dobrze co usłyszę. Jak już rzekłem, ostała mi się jedynie lewa noga. Prawa urwana była poniżej kolana. Obwiązany starą gazą i koszulą kikut, krwawił obficie i rwał bólem tak obłąkańczo nieludzkim, że gdybym już nie żył, to jedyne czego bym pragnął to umrzeć, by nie odczuwać jego destrukcyjnej mocy w komórkach tego przeklętego ciała. Twarz miałem nabrzmiałą i spuchniętą. Blizna ciągnąca się od lewego boku szyi, biegnącą aż do oka. Była wypalonym śladem po ostrzu sztyletu. Na prawe oko nie widziałem zbyt wiele. Nie przywykłe do jasności krain na powierzchni i niebiosach, Było mi bardziej ciężarem niż przydatnym zmysłem. Skórę miałem spaloną i czarną. Jak gdybym wytarzał się od stóp do głów w węglowym pyle. Dłonie cierpiały na równi z resztą ciała. Palce ich były otępiałe i spuchnięte. Artretycznie skrzywione kości, nadały im wygląd demonicznym drzew lub krzewów. Mimo braku serca. Krew pulsowała i to tak prędko, że nadal słyszałem echo tętna, którego przecież nie powinno tam być. Otwierałem, spękane i suche usta. Lecz jedyne na co się wysiliłem, to jęki i krwiste pomruki. Nie mogłem używać w niebie, wężowego języka demonów. Sznur wisielczy nadal dyndał mi na piersi. Angelisa, która przyszła po mnie w chwili śmierci, odcięła mnie tylko lecz nie zdjęła pętli. A ja widząc jej doskonałe rysy i hebanową, magiczną czerń włosów, zapomniałem prosić ją by uwolniła mnie z symbolu potępienia i słabości ludzkich nerwów. Mieszkańcy nieba z początku byli chyba w zbyt wielkim szoku i odrętwieniu by rzec choćby słowo na mój bluźnierczy widok. Stali jak posągi, zamarli w półkroku, półsłowie. Nie szydzili, nie uciekali. Nie próbowali mnie przepędzić. Po prostu patrzyli. Na to czym mogli się stać. Gdyby nie wiara. W zbożny żywot. W nadzieję i drugiego człowieka. W cokolwiek co miało wartość odkupienia win. Ich milczenie też było złotem a nie osądem. Nie czułem się wzgardzony ani gorszy wśród nich. W niebie każdy jest sobie równy i zbawiony. Dziwne uczucie. Czuć lekkość zbawienia a nie ciężar kajdan grzechu. Szkoda, że za życia nie czułem się tak dobrze, nie dane było mi poznać szczęścia i miłości, gdzie wtedy byłeś szalony Starcze? Chciałem pomyśleć o tym zdaniu, lecz nie byłem w stanie. W niebie nie ma grzechu. Nie można grzeszyć. Myślą, mową i uczynkiem. Ciężkie jest życie upiora w niebie. Podszedłem do małego cherubinka o złotych lokach. Nie mogąc mówić wprost. Przesłałem mu swoją myśl. Szukam klucznika, moje dziecko, czy jest tutaj z Wami? Cherubin uśmiechnął się, pokiwał głową i wskazał palcem postać siedzącą niedaleko od nas, nad brzegiem jeziora o krystalicznej toni. Klucznik bo zaiste był to on, rozmawiał z Nauczycielem. Siedzieli na piasku plaży i pochyleni ku sobie, dyskutowali o czymś zawzięcie. Klucznik żywo gestykulował i opowiadał a Nauczyciel wydawać by się mogło odpowiadał rzadko i krótko, lecz ciągle pisał i rysował coś na piasku małym kijkiem i zachęcał Klucznika by ten patrzył na jego znaki i skupił się na nich. Podszedłem tak by widzieli mnie z dalszej odległości. Nauczyciel przerwał swój rysunek i obrzucił mnie wzrokiem. Odczułem to tak jakbym rozpadł się od wewnątrz na najdrobniejsze atomy. Widział wszystko i wiedział wszystko. W jednej sekundzie. Opisał całe moje życie. Wszystkie dobre i złe uczynki. Nic się nie ukryło. Przywołał moją utraconą duszę i scalił ją ze mną na powrót. A więc jesteś. Usłyszałem w myślach jego głos. I wtedy do mnie dotarło. Ten głos. Słyszałem go już. W godzinie śmierci. Gdy pętla spoczywała na mojej szyi. Gdy krzesło chybotało się u jeszcze dwóch nóg. Pamiętam obróciłem głowę w prawą stronę. Nad futryną drzwi do salonu. Wisiał krzyż z jego postacią. Ostatni jaki miałem w tym domu. Nie to, że chciałem się go pozbyć. Był mi w zasadzie obojętny. Wisiał od lat i był w zasadzie niewidocznym detalem. Lecz wtedy zatrzymałem na nim swój wzrok. Wiele złego uczyniłem bliźnim i sobie, lecz wspomnij na mnie Jezu gdy przyjdziesz do swego królestwa. A on mi odrzekł. Zaprawdę powiadam Ci, że jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.
    3 punkty
  20. odjechał pociąg w kierunku Gävle samotna maszyna na wąskim torze otoczona szwedzkimi jeziorami których nieskończony zasięg zaciera granicę z rzeczywistością może to tylko jesienna mgła której gęste kłęby rozproszyły się żeby delikatnie ucałować wodę zburzyć spojrzenie pasażera lada moment i będzie po wszystkim w okamgnieniu zaczęły przedzierać się nieśmiałe promienie słońca i rozganiać mgliste zwątpienie wystarczyła tylko chwila żeby jeziora dały się poznać blask błękitnego nieba pełnego nadziei
    3 punkty
  21. Okryty blaskiem smukłej brzozy otrzepuje ze śniegu buciska. Pamięć go przecież nie myli. Wychodząc z drewnianej kabiny wiedział, że Bóg prowadzi go po skrzypiącej drodze. Drobnej zwierzyny, nic więcej nie trzeba. Tam, gdzie kościelna wieża do nieba szpikuje ułożona z pytań i odpowiedzi. Wie, że przejdzie przez wodę, bo dzisiaj na kość zamarznięta. Jakby tak miało pozostać na wieki. Nikogo nie dziwią porzucone małe śmierci. One wykarmią kłusownika.
    2 punkty
  22. cisza do snu się przytuliła szepnęła przy tobie czuje się szczęśliwa wiem że kochają cię gwiazdy że pająk ci zazdrości gdy nocne otwierasz drzwi sen się do niej uśmiechnął powiedział miła jesteś zapraszam do gry w tej grze nie bedzie miejsca na smutek ani trudne łzy będziemy wspólnie z tobą i mną uszczęśliwiać tych co śnią których czasem boli dzień oszpecony trudnym
    2 punkty
  23. Ślusarzowi, mieszkańcowi Zgniłki nie smakują domowe posiłki, bo żona z wiedzą tajemną, by chronić się przed anemią do zup sypie żelaza opiłki. Zgniłka - gm.Więcbork.
    2 punkty
  24. wystaw herbatę na parapet woła maciek magda umer nie żyje odpowiadam z kuchni maciek idzie do bialego domku heblować deski na kredens wystawiam herbatę pękła rura do szamba krzyczę zamknij okno bo zima szepcze umer
    2 punkty
  25. Świat dziś fiknął przed oczami gdym ją ujrzał przed śniadaniem przyszła do mnie niespodzianie z pierwszym info na ekranie. Ach co to jest za figura już w swych myślach stroszę pióra jak ten konik żwawo skaczę jeszcze dzisiaj ją zobaczę. Włoski długie piękne lico nosek mały piersi sycą oczka słodkie jak w art dziele usta kuszą – oszaleję. I z pośpiechem profil klikam bo już moja ta dziewica teraz kibić mierzę szczupłą na królewnie mojej futro. Idę biegnę miłość kręci trzymam serce na uwięzi kwiaty gubię ludzi mnóstwo toż to ona jest jak bóstwo. Już fontanna lśni znajoma już ocieram krople z czoła już majaczy się figura nie to panna roi w chmurach. Wzrok swój zniżam i lustruję gdzie jest moje kocie lube wtem czarowność myśl rozpala na bilbordzie ona cała. Ale z boku głos otrzeźwia stoi przy mnie jakaś wiedźma w uszy płyną ostre słowa jam królowa z . . . . . . . . . . . . . . . . Photoshop'a
    2 punkty
  26. może to błąd logiczny czekam na coś co się nie wydarzyło paradoksalnie złoto czerwony król w szkarłacie też trochę zmęczony chyba pójdę spać i zasnę na czerwonym statku
    2 punkty
  27. Myślałam, że nie pamiętam, Lecz wróciło do mnie raz jeszcze, Dziś wieczór, z pierwszą burzą wiosny I ulewnym deszczem. Przypomniałam sobie ciemną bramę Gdzie staliśmy, gdy burza szalała, Grzmot wstrząsał ziemią, A błyskawica po niebie bazgrała. Autobusy mijały nas rozkołysane, Bo w rzekę deszczu ulica się zmieniła. W małe złote fale rozpryśnięta W kręgach światła lamp lśniła. Wśród wiosennej ulewy i błyskawic Me serce dziko i radośnie biło; Twe oczy więcej mi wtedy powiedziały, Niż twoim ustom się zdarzyło. . . . Myślałam, że nie pamiętam, Lecz wróciło do mnie raz jeszcze, Dziś wieczór, z pierwszą burzą wiosny I ulewnym deszczem. I Sara: I thought I had forgotten, But it all came back again To-night with the first spring thunder In a rush of rain. I remembered a darkened doorway Where we stood while the storm swept by, Thunder gripping the earth And lightning scrawled on the sky. The passing motor buses swayed, For the street was a river of rain, Lashed into little golden waves In the lamp light's stain. With the wild spring rain and thunder My heart was wild and gay; Your eyes said more to me that night Than your lips would ever say. . . . I thought I had forgotten, But it all came back again To-night with the first spring thunder In a rush of rain.
    2 punkty
  28. grudniowy ranek dziecko patrzy na sanki zima kłamczucha
    2 punkty
  29. Nie szukam zgody w cudzych spojrzeniach, ani oklasków za szczerość snów; piszę, bo cisza zna moje imię i tylko w słowie dostrzegam grunt. Ktoś mi zarzucał — nie raz, nie pierwszy szacunku brak, egoizm, chłód; że wciąż powracam do własnych wierszy, jakby w nich krył się jedyny sąd. Piszę dla siebie — nie z próżnej pychy, lecz z głodu prawdy, troski o sens; bo zanim słowo wyruszy w innych, musi mnie przejść — przez szpik i przez krew.
    2 punkty
  30. gdyby tylko istniała umowa opatrywana trwałym tuszem który nie zblednie z upływem czasu bezterminowa gwarancja pewności że grząska ścieżka nie zboczy z trasy ani serce oddane gładkim dłoniom nie zostanie porzucone w przydrożnym lesie umowa na piękne życie bez głowy zmęczonej gonitwą myśli co krąży w tym samym miejscu na życie bez strachu przed zawracaniem
    2 punkty
  31. @Berenika97 dziękuję @Robert Witold Gorzkowski naprawdę? Wzruszyłam się. Album będzie piękny. Dziękuję @huzarc, @Łukasz Jurczyk dziękuję
    2 punkty
  32. Witaj - no to fajnie że arcyciekawy - dziękuje - Pzdr. Witam - bywa i tak - dzięki - Pzdr. Witaj - miło że fajnie - dzięki - Pzdr. @Robert Witold Gorzkowski - @KOBIETA - @Berenika97 - @Rafael Marius @Simon Tracy - dziękuje serdecznie -
    2 punkty
  33. @Annna2 Wiersz przepełniony jest tęsknotą - jest w nim prawda bólu. Ta potrzeba kontaktu - "nie wiem, czy mnie wypatrujesz", "Ty moje słowa jak zawsze zrozumiesz" jest bardzo wzruszająca. Działa na emocje. Jest tu wiara, że więź przetrwa śmierć. Piękny tekst.
    2 punkty
  34. Strącę cię różdżką nie wisisz zbyt wysoko potoczy się piłeczka dla kota zasrebrzy w pazurach brokat w tych złotych konfetti zatopię serpentynę z czerni wyłowię nieskończoność zawiążę pętelkę na końcu wskazującego palca boga zaiskrzy instalacja stworzenia sylwestra
    2 punkty
  35. -Mistrzu, czy w dyskusji przedstawiać poprawność, czy prawdę? -Jeśli poprawność, dyskusja nie ma wartości żadnej, bywa jednak, że głoszenie prawdy zaszkodzić może, wtedy rozsądniej jej nie mówić w dyskusji ferworze.
    2 punkty
  36. @Robert Witold Gorzkowski @Waldemar_Talar_Talar @violetta @Berenika97 Dzięki za obecność. M
    2 punkty
  37. Blizny zostawił czas Na mojej twarzy I już nic złego się nie wydarzy A strach zamieni się W spokój Pisany piórem poety Bo tak bardzo Kochamy słowa ulotne Niestety...
    2 punkty
  38. No i o to chyba chodzi :) Dziękuję i pozdrawiam:) @LeszczymDziękuję i pozdrawiam:)
    2 punkty
  39. Fajne ;-) Proponuję limeryczek okoliczniczek (bo jest o tych samych okolicach kobiecego ciała). Dziś entuzjasta pewien z Ancony jakoś niespiesznie wracał do żony. Tak jest, gdy znęci go Truda, (dokładnie Trudy zaś uda). Wtedy niezmiernie jest utrudzony. Pozdrawiam
    2 punkty
  40. Chcę poczuć coś jeszcze nim skończy się dzień. Przemyśleć wszystko - nazwać po imieniu. Zamienić światło serca, skażone tchem, na cichą pieśń o wartości istnienia. Nie chcę jednak odchodzić w ostatni sen. Wszystko już czeka gotowe do celu. Proszę pozostań - niech będzie ten cień Jakby pomostem miedzy mną a kiedyś. Nie chcę już wracać gdzie kraczą gawrony. Nie chcę odnawiać tej drogi do "jestem". Zatańczę rytmem, w piosenkę wtopiony. Potem odejdę nim wstaniesz wraz z deszczem.
    1 punkt
  41. Również podobnie do mnie. Niestety nic z tego nie doczekało dorosłości.
    1 punkt
  42. @FaLcorN Ja również dziękuję i również życzę najlepszego :))
    1 punkt
  43. @Annna2 Aniu wzruszyłaś tak pięknie piszesz o swojej miłości do mamy. Nie znajduję słów pocieszenia ale wiedz że i mnie nie jest obce to uczucie. Obiecuję że podczas Wigilii włączę do modlitwy pamięć o twojej mamie. Prace przy albumie Maryjnym idą pełną parą.
    1 punkt
  44. @Berenika97 Ten wiersz czyta się jak kosmiczną elegię o winie człowieka.Próbuje opisać ludzką przemoc w skali, w której zwykle mówimy o Bogu, stworzeniu i gwiazdach. Wieczność jako dzieje przemocy. A poezja sprowadzona do funkcji historiozofii, jako nauki o jej obecności w przemocy w wieczności.
    1 punkt
  45. -Mistrzu, dlaczego wielu żyje w samotności? -Są, tacy, co nie chcą się żenić bez miłości, ta zaś nie przychodzi więc czekają cierpliwie, aż z samotności i smutków zaczynają siwieć, inni by bardzo chcieli, lecz są niekochani, cały swój żywot wiodąc przeraźliwie sami, są tacy, co decyzji podjąć nie umieją, i każdy dzień witają od nowa z nadzieją. Czas biegnie, z nim też mija sposobność za drugą, a życie się zamienia w pogoń za ułudą. Kiedy starość zapuka, witasz ją samemu, myślisz o tym długo i nie rozumiesz czemu.
    1 punkt
  46. @antonia trzeba napisać Biblię, działała ta umowa do końca świata
    1 punkt
  47. @Tectosmith Ten wiersz jest inspirowany twórczością Ursula K Le Guin. Ona miała niebywałe wyczucie do opisów niezidentyfikowanych krajobrazów. Ciekawym jest fakt, że jej ojciec był antropologiem i jej opisy niejako bazują na jego badaniach. Miło, że ten wiersz zwrócił Twoją uwagę. Pozdrawiam cieplutko.:)
    1 punkt
  48. @UtratabezStraty @Berenika97, tyle, że w tym wypadku to nie tyle ja tłumaczę czytelnikowi, tylko główna bohaterka, Agnieszka, stara się podzielić swoimi obserwacjami i domysłami na temat, że się tak wyrażę, życia uczuciowego w zakładzie karnym. A czy dziewczyny mówią zawsze tylko tyle, ile to jest potrzebne??? Przecież "babska gadatliwość" i "babskie plotkowanie" to wręcz mity naszej cywilizacji...
    1 punkt
  49. Nie znam się na twoich włosach. Nie znam się co mówisz gdy nic do mnie nie mówisz. Nie znam się na całej reszcie bezzapachowej. Znam się na paru kawałach które opowiadasz gdy siadasz z nogami po boku krzesła, one znają się wyjątkowo dobrze na mnie. Są tak grube, że podarły wczoraj na strzępy prześcieradło.
    1 punkt
  50. Ponura polska jesień, Przywołuje na myśl historii karty smutne, Nierzadko także wspomnienia bolesne, Czasem w gorzki szloch przyobleczone, Jesiennych ulewnych deszczy strugi, Obmywają wielkich bohaterów kamienne nagrobki, Spływając swymi maleńkimi kropelkami, Wzdłuż liter na inskrypcjach wyżłobionych, Drzewa tak zadumane i smutne, Z soczystych liści ogołocone, Na jesiennego szarego nieba tle, Ponurym są często obrazem… Jesienny wiatr nuci dawne pieśni, O wielkich powstaniach utopionych we krwi, O szlachetnych zrywach niepodległościowych, Które zaborcy bez litości tłumili, Tam gdzie echo dawnych bitew wciąż brzmi, Mgła spowija pola i mogiły, A opadające liście niczym matek łzy, Za poległych swe modlitwy szepcą w ciszy, Gdy przed pomnikiem partyzantów płonie znicz, A wokół tyle opadłych żółtych liści, Do refleksji nad losem Ojczyzny, W jesiennej szarudze ma dusza się budzi, Gdy zimny wiatr gwałtownie powieje, A zamigocą trwożnie zniczy płomienie, O tragicznych kartach kampanii wrześniowej, Często myślę ze smutkiem, Szczególnie o tamtych pierwszych jej dniach, Gdy w cieniu ostrzałów i bombardowań Tylu ludziom zawalił się świat, Pielęgnowane latami marzenia grzebiąc w gruzach… Gdy z wolna zarysowywał się świt I zawyły nagle alarmowe syreny, A tysiące niewinnych bezbronnych dzieci, Wyrywały ze snu odgłosy eksplozji, Porzucając niedokończone swe sny, Nim zamglone rozwarły się powieki, Zmuszone do panicznej ucieczki, Wpadały w koszmar dni codziennych… Uciekając przed okrutną wojną, Z panicznego strachu przerażone drżąc, Dziecięcą twarzyczką załzawioną, Błagały cicho o bezpieczny kąt… Pomiędzy gruzami zburzonych kamienic Strużki zaschniętej krwi, Majaczące w oddali na polach rozległych Dogasające płonące czołgi, Były odtąd ich codziennymi obrazami, Strasznymi i tak bardzo różnymi, Od tych przechowanych pod powiekami Z radosnego dzieciństwa chwil beztroskich… Samemu tak stojąc zatopiony w smutku, Na spowitym jesienną mgłą cmentarzu, Od pożółkłego zdjęcia w starym modlitewniku, Nie odrywając swych oczu, Za wszystkich ofiarnie broniących Polski, Na polach tamtych bitew pamiętnych, Ofiarowujących Ojczyźnie niezliczone swe trudy, Na tylu szlakach partyzanckich, Za każdego młodego żołnierza, Który choć śmierci się lękał, A mężnie wytrwał w okopach, Nim niemiecka kula przecięła nić życia, Za wszystkie bohaterskie sanitariuszki, Omdlewających ze zmęczenia lekarzy, Zasypane pod gruzami maleńkie dzieci, Matki wypłakujące swe oczy, Wyszeptuję ciche swe modlitwy, O spokój ich wszystkich duszy, By zimny wiatr jesienny, Zaniósł je bezzwłocznie przed Tron Boży, By każdego z ofiarnie poległych, W obronie swej ukochanej Ojczyzny, Bóg miłosierny w Niebiosach nagrodził, Obdarowując każdego z nich życiem wiecznym… A ja wciąż zadumany, Powracając z wolna do codzienności, Oddalę się cicho przez nikogo niezauważony, Szepcząc ciągle słowa mych modlitw…
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...