Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.10.2025 w Odpowiedzi

  1. Zgrzyt gąsienic, metaliczny jęk. Kolumna pancerna wtacza się w kadr. Smuga dymu nad spalonym polem - w odcieniu „grafit mat". A pośród gruzów — modelka w butach z limitowanej edycji. Kamery śledzą każdy ruch, czy to żołnierz biegnie, czy influencerka po wybiegu? Wchodzę w transmisję na żywo: bitwa trwa w 4K, z komentarzem lifestyle. Prezenter mówi: „Wojna to nowe tło dla odwagi i stylu”. Na dole ekranu — kod rabatowy. Okopy — jak przymierzalnie z luster błota, pociski błyskają jak flesze. Z nieba spadają drony i konfetti, a między wybuchami reklama: „Odkryj siebie na nowo”. Nie wiem już, gdzie kończy się front, a gdzie zaczyna banner. Klikam „Zamknij”, ale okno nie chce zniknąć. W ciszy po ostatnim strzale zostaje tylko echo sloganu: „Bądź sobą — nawet pod ostrzałem”.
    12 punktów
  2. Ona. Tyś mi ciągle niewiernym życia kolcem niemiłosiernym. Skaczesz z kwiatka na kwiatek, jak ten cały półświatek! Zagrożona moja niewinność, cnotliwość całą muszę płatkami zakrywać. On. Pani jakże próżna ta manifestacja, żarliwa ta alienacja. Nadtoś cnotliwa? Tu prawdy zaś nie odkrywam. A i tak płatki tobie zwiędną, Życie tylko chwilą piękną. A gdyby wszystkie kapryśne były to jak byście się mnożyły? Jam pani niegodnym? Inaczej byłbym głodnym. Malina i motyl.
    9 punktów
  3. W parku milkną wróble jak zapomniane nuty, a drzewa stoją – jak starcy w złotych sutannach, co modlą się za świat, który był wczoraj. Liście spadają nie dlatego, że wiatr, ale że już nie mają komu świecić. Na cmentarzach płonie pamięć – jakby ziemia oddychała przez wosk. Światła zniczy unoszą się w powietrzu jak ciepłe myśli, których nikt już nie wypowiada. A między grobami czas stoi jak modlitwa, co nie wie, do kogo jeszcze ma szeptać. Ziemia słucha – jakby ktoś mówił przez korzenie, a każdy płomień to spojrzenie, które pamięta. Tam cisza ma smak smutku, a każdy krok jest jak dotyk przeszłości po kolanach. W ogrodach więdną róże, z wdziękiem, którego nie pojmie żadna młodość. Płatki znikają, jakby wstydziły się piękna, które przyszło za późno. Jesień – to nie pora roku, to stan duszy drzewa, które zrozumiało śmierć. To słońce, które uczy się gasnąć godnie, to powietrze, co pachnie listami, których nigdy nie wysłaliśmy. I gdy patrzę na te aleje – pełne złotych myśli spadających bez pośpiechu – czuję, że wszystko, co kochamy, musi najpierw zardzewieć w świetle, żeby błyszczeć w pamięci. A potem już tylko cisza, która nie jest końcem, lecz miejscem, gdzie zaczyna się wspomnienie.
    7 punktów
  4. Bronimy tego rowu melioracyjnego od roku, od zawsze, od kwadransa. Trwają negocjacje. Zawsze coś musi trwać — nasz ból to rozumie. My napełniamy mogiły resztkami przyjaciół, których imion nawet nie poznaliśmy. Ostateczność ma formę świstu ścinającego powietrze. Zostaniemy — to zginiemy. Może już zaraz. Pójdziemy stąd — to umrzemy kiedyś, jak dogadają się w końcu ci najmądrzejsi. Tam, daleko. To my — tu, blisko — zwiesimy głowy, Ktoś musi dźwigać fatum… pytając: po co tu było trwać, skoro rów nasz oddany i groby też. Zatem jesteśmy i odchodzimy nieustannie — za siebie, co najmniej do czyśćca.
    6 punktów
  5. jestem rozbierającym drzewkiem oczarem w stroju z frędzlami moje nogi nieustannie tańczące pieszczotliwie zdejmuję rajstopki podnieś zdmuchniętą apaszkę zawiążę ci na szyi pachnącą
    5 punktów
  6. Tak łatwo od Ciebie odejść, szukając fatamorgany, a Ty pozwalasz jej dotknąć i nad przepaścią przystanąć. Czuwasz tuż obok, gdy nocą, pytanie zaczyna mamić, czy jesteś jeszcze potrzebny? a może sami zdołamy? Głupio trwonimy odpowiedź, więc znowu wracamy chyłkiem. Dobrze, że czekasz cierpliwie. Koło rozpaczy - jak zwykle.
    5 punktów
  7. Przeminęło z wiatrem Wichrowe wzgórza to zacne tytuły warte pamięci To tytuły o miłości pełno w nich uczuć smakują jak chleb są spełnieniem Przeminęło z wiatrem wichrowe wzgórza to czysta poezja wciąż się tli To ona pozwala zawrócić czas pozwala wierzyć w magie miłości
    4 punkty
  8. Stoi przy drodze czarodziejka ognista, czerwona skorusza. Szepcząc wietrzne zaklęcia, wyciąga ramiona, koralem porusza. Kusi owocami, łapiąc w dłonie ptaki, jarzębina czerwona. I w słońcu ostatnim przejrzy się, jak w lustrze, taka piękna ona. Rubinowe usta przytuli do wędrowca, co przechodzi drogą. Ten zakochany w jej ogniu się ogrzeje, oddając duszę młodą
    4 punkty
  9. „Musimy zdecydować, kto w naszym domu Nosi spodnie – ja, od poniedziałku do piątku, Ty w soboty kręcisz się w spódnicy, A w niedzielę możesz ganiać sobie w slipach. Zrozumiano? kto jest przeciw? kto się wstrzymał? Nie widzę – grafik już szykuję szminką na lustrze.” Szast! tabelki już gotowe, a w nich same wykrzykniki. „Zabawimy się, słodziutki, w malowane cielę.” Poniedziałek – budzi mnie czyjeś chrapanie, Burczenie w trzewiach jak u słonia. O, Ewka, zwlekając się z wyra, bąka puściła I szura w dziurawych kapciach do łazienki. Drzwi nawet nie zamknie i klnie do lustra. Po sutym śniadaniu, beknięciem zakończonym, Ruszyła w moich spodniach odprasowanych Do stoczni budować statki dalekomorskie. Wtorek – dostałem z liścia z półobrotu Za nieumyte gary i zupę przesoloną, Kurz na półkach i śmieci niewyniesione. A na dokładkę w koszu do prania wylądowałem. Środa – jestem na OIOM-ie, nic nie pamiętam, Pewnie wałek do ciasta poszedł w ruch. Widzę ciemność, oczy zapuchnięte, Kaszką manną karmiony proszę o dokładkę. Czwartek – do domu wracam po ciemku W szpitalnym wdzianku i podkulonym ogonem. Drzwi nie zaryglowane, pewnie pułapka. Hyc, cichutko – i w wannie znajduję schronienie. Piątek – dzień szczęśliwy, pani domu po wypłacie Padła na wersalkę ululana – co za spokój! W końcu przed telewizorem plazmowym Mogę podrapać się i poklepać po brzuchu. Sobota – dzień imprezowy, koleżanki się zleciały Na miotłach, kankana tańczę na stole Przy dzikich piskach i chichotach widowni. Skaczę jak głupi pod sufit w nadziei na brawa. Niedziela – mamusia na obiad się zapowiada. Ewunia fartuszek zakłada w kwiatuszki, Tłuc będzie nie mnie, lecz schabowego. „Mężu, skarbeńku, czy podać ci drugie piwo?”
    4 punkty
  10. nie mam już komu pisać, nawet listonosz przestał zaglądać, bo wie, że koperty ode mnie pachną winem i przegraną. ty, moja mała tragedio, gdzieś tam śpisz w cudzym łóżku, a ja śnię o tobie na brudnym prześcieradle z plamą po winie, której nie da się już sprać. pisałem dla ciebie — a może przeciwko tobie — bo każde słowo było gwoździem, którym przybijałem własne serce do pustego stołu. alkohol się kończy, noc się kończy, i ja też się kończę. patrzę na butelkę, ta stara dzi*ka wciąż mnie rozumie, ona jedna nie pyta, nie odchodzi. gdybym miał ostatnie słowo, to byłoby: ku*wa, szkoda, bo mimo wszystko chciałem zobaczyć, jak wschodzi słońce nad czymś, co nie boli.
    4 punkty
  11. Łza spada zawsze nieproszona przychodzi jak zmierzch po cichu nie pyta niczego nie wyjaśnia zaprasza kolejne w niepokoju czysta więc duszy nie brudzi boli ale solą znieczula chce coś powiedzieć nic nie mówi smutkiem płynie jak rzeka dobrze poznana nie ma imienia przedstawia się żalem gdy za długo gości nie chcesz jej znać zebranie łez krzyczy płaczem Nadzieja kończy zebranie zamyka drzwi dla gości parę łez jeszcze wypłaczę z powodu straconej miłości
    4 punkty
  12. lustro spogląda z ciekawością myśli zbierają krople rosy z listków może kiedyś zakwitną dziś próbują ułożyć mozaikę barwny witraż chciałyby przez niego zobaczyć … to co zostało zgubione jak samotna brzoza na pustym polu cieszą się ciszą 10.2025 andrew
    3 punkty
  13. Czasem masz przesyt tym cholernym niedosytem, którego sam w sumie nakarmiłeś i w gruncie rzeczy sobą najwięcej. Owca jest cała, bo wilk się nie najadł. Lajf takim ostruganym się nieco wydaje. Warszawa – Stegny, 22.10.2025r.
    3 punkty
  14. Dylogia poświęcona pamięci C. Baudelaire'a i jego "Kwiatom zła" "Na odgłos" Drugie miejsce dla najwybitniejszego. Bożyszcza- laureata. Który rozstał się z życiem wśród mgielnych bagien. By żyć. Potrzebował spokoju, seksu i krawata. Teraz może liczyć na ptactwo cmentarne i szczek grobowych hien. Otwieranej trumny odgłos. Jęk potępionej duszy nie wymaga dużej głośności. Na pomniku dymi jeszcze, pozostawiony przez żywych papieros. Moja luba też wyszła z grobowca. Blada i naga. Rozkład zabrał jej twarz. Zgnilizna zalotnie pokrywa krągłości. "Na martwą kochankę" Umorusana we krwi służka wchodzi do trumny. W pełni trupio,lodowata atrakcja główna. Przytulam do siebie jej kibić i o pierś zahaczam westchnieniem. Ręką rozkładu badam jej wzgórek. Wilgoć i młodość obszaru. Jej kark skręcony powrozem i rany na plecach rozwarte pejczem. Martwota oczu nieodzowna. Spełniam zachcianki bo już nie mogę doznać udaru. Rozdrapujesz mi twarz paznokciami. A ja pragnę wyrwać Ci serce. Lecz nie została go nawet odrobina. Gdy zanurzasz język w wyjedzonych przez czerwie ranach. Czuję jakbym w dół gór mroku szusował. Dusisz się z bólu rozkoszy. Trumna to śmierci kabina. Aż do świtu będę po Twym ciele jak po starym grobowcu szubrował.
    3 punkty
  15. Łąki jak krainy marzeń wydeptują ścieżki snów do ponadwymiarowych baśni Andersena nieskażone dziecięce serca szczere i prawie anielskie odczuwają tam ducha utraconego Edenu jak dywany szmaragdowej urody upiększają umysł wielobarwnym kwieciem dziecięcego krajobrazu z perspektywą urzeczywistnienia ***************** Wiersz zainspirowany opowiadaniem Dekaos Dondi pt: "Łąka".
    2 punkty
  16. po cóż kolcami ranisz nie mało choć delikatne są twoje płatki chcesz by sączyły przez mgielną szarość łzy niczym rosę brzaskiem ostatnim wstążką srebrzystą ożywczy strumień marzenia tuli złotawym nurtem błękitny motyl piosnki formuje w oddechu łąki chciane i trudne przygarnąć ciernie do nagich dłoni czerwonym makom wybaczyć zaraz może jutrzenka światłem wyzwoli rozjaśni ciemność aż do świtania nie płacz już łąko że kwiaty więdną dziś tajemnicą doświadczą ciebie przecież nadziei jesteś kolebką w śnie nieprzerwanym nowym kwitnieniem
    2 punkty
  17. Pod prysznicem piosenka jest dla mnie. Co tu robić, gdy obok nie ma cię. Rączki, nóżki umyję i zaśpiewam, że żyję coraz głośniej, najgłośniej jak się da. Pod prysznicem kropelki są moje. Tulą, głaszczą i kleją do mnie się. Tak poczekam na ciebie, choć mi z nimi jak w niebie. Setki kropli, piosenka no i...ja.
    2 punkty
  18. ja się uwzięłam czy jesień? to ona pierwsza przychodzi, w szelestach liści, w purpurach, aż oczy mrużę z pozłoty czy można grzeszyć oczami? lubię bogactwo i przepych, więc czasem mnie gryzipórce jakiś brylancik przyczepi ot, choćby z nici pajęczych lub deszczu, koral z jarzębin i tren z włóczymglistych zamyśleń na woal cudny wykłębi masz dla mnie coś lepszego? chętnie się o to wzbogacę, odwróćmy zatem pytanie - chciałbyś być moim latem?
    2 punkty
  19. przekwitły kwiaty na trawie złote liście budzą nostalgię
    2 punkty
  20. Wyszedłem z grobu; choć bardziej to on wyszedł ze mnie. Zatrzasnął wieko Od tej pory nasze życie będzie nieustającym współistnieniem.
    2 punkty
  21. pamiętasz, A.? jak pachniało tanim winem i deszczem a my myśleliśmy, że jesteśmy poetami tylko dlatego, że baliśmy się życia. twoje włosy kleiły się do policzków jak ciche obietnice, których nie dotrzymuje nikt, a ja paliłem jednego za drugim jakby dym mógł wypalić tę pustkę, która zostaje po miłości. mówiliśmy, że świat nas nie rozumie, ale prawda jest taka, że to my nie mieliśmy nic do powiedzenia. tylko ten kurz w gardle, i noc za długą, by w niej zasnąć. dziś siedzę sam przy oknie, niebo ma ten sam kolor co twoje oczy, kiedy mówiłaś „zostań” — a ja, idiota, już odchodziłem. czasem włączam tę samą piosenkę, co wtedy, i myślę, że gdybyś była obok, też byś milczała. bo o czym tu mówić, kiedy nawet cisza nie ma już sensu. — ten list nigdy do ciebie nie dojdzie, A., bo wszystko, co miało znaczenie, umarło zanim nauczyłem się je nazwać.
    2 punkty
  22. zniknęła na chwilę by wszystkich zaskoczyć swą nadludzką potencją mnie to jednak nie zdziwiła wiedziałam że wróci zawsze wraca tylko na chwilę się oddala by zasiać ziarno niepokoju oderwać jacht od przystani by płynął po otwartym oceanie wiatrem zaś go kieruje nie pozwalając utonąć to prawdziwy schemat wiary transcendentalnej świadomości pomiędzy nutami dostrzec ciszę a w ciszy najgłośniejszy głos przecież nocą widać wszystko wyraźniej a w samotności obecność jest wszechobecna Klaudia Gasztold
    2 punkty
  23. @Migrena nie, nie pobłądziłeś, ale atam z tym mistrzostwem. Taki żart, erekcjato i nie dramat. Taka gra - między płciami- tu schowana trochę. dziękuję @huzarc to określenie sowizdrzał to mnie się podoba. Tak. Atam fatalizm- normalna rzecz, i pomyśl jakbyśmy byli tacy sami to świat byłby nudnu a tak to jest super no i trochę ontologicznie dzięki @Maciek.J motyle potrzebne są dziękuję @Berenika97 to dla Ciebie: ..(..)Pani mi mówi -niemożliwe pani mi mówi - mnie się zdaje pani mi mówi - niedowiary pani mi mówi - że to żart co jest możliwe to możliwe co mnie się zdaje to się zdaje(..) dziękuję.
    2 punkty
  24. Ma takie ego, że się porani, jak spadnie z niego.
    2 punkty
  25. @Berenika97 Dziękuję. Bardzo lubię Twoje analizy. Autor może się z nich nawet nauczyć coś więcej o swoim własnym wierszu. Pozdrawiam @Kwiatuszek Masz rację. Liście i mgła to nastrój rzeczywiście jesienny. Ale to tylko przypadek. @viola arvensis Miło mi. Czasami zdarzają się chwile, kiedy człowiek rozpływa się w sentymentach.
    2 punkty
  26. Pierwszy gawron z orzechem. Drugi gawron z orzechem. Trzeci gawron z orzechem. Na złotej czereśni łupią orzechy. Czwarty gawron z orzechem. Piąty gawron z orzechem. Szósty gawron z orzechem - dwa gawrony zostają. jesienny powrót - stadko gawronów puka w złotą czereśnię
    2 punkty
  27. @Manek piszesz niezwykle sentymentalnie. Można się takim wierszem dosłownie otulić, jak tą mgłą..
    2 punkty
  28. * * * niedźwiedź brunatny z samicą w krótkiej rui zasypia w gawrze * * * parki już w liściach drepcze rok ku końcowi nowy w zadumie październik, 2025
    1 punkt
  29. @iwonaroma Mamusia zawsze stoi na straży...
    1 punkt
  30. @Rafael Marius jest taką sielanka:) ja żyję sielankowo:) @Migrena co?:) marzenie?:)
    1 punkt
  31. @violetta jaki znowu chłopak ? wiersz napisałaś dla mnie ! ja podniosłem apaszkę i Ci podałem ! zawiąż mi ją na szyi ! i to byłoby na tyle !
    1 punkt
  32. @Gosława Nick jest faktycznie dość zabawny ale przemyślany. Jest to połączenie kilka szczegółów o mnie i osobowości. Nie zdradzę za dużo ale uchylając lekko rąbka tajemnicy odnośnie szczegółów jestem fanem zespołu MGŁA ,
    1 punkt
  33. @P.Mgieł ten nick mnie niepokoi Baaardzo I trochę się boję tu zerkać bo niby wszystko super ale ja jestem Mgła no i mamy chyba "konflikt interesów" 🙂
    1 punkt
  34. @huzarc ciekawe skojarzenie - rów melioracyjny. A z kim wać Pan chcesz negocjować? Ze śmiercią? Ona jest głucha- dosięgnie każdego- i w tym jest sprawiedliwa- nie minie nikogo, kimkolwiek by był. Po co jesteśmy na świecie? Dla życia wiecznego. Rodzimy się z dwiema datami- urodzin i śmierci. I to życie pomiędzy jest ważne, i trzeba je przeżyć jak najpiękniej. Czas zawsze przewyższa przestrzeń- przestrzeń to życie człowieka, od do, jego plany i projekty z terminem ważności. Czas jest nadzieją to nieskończoność, to życie wieczne. Non omnis moriar. I trzeba żyć tak by do czyśćca nie trafić. A zaraz wać Pan się nie zgodzisz- ale głowa do góry, nie jest Pan sam. Przyjdzie kolega z pomocą. To inaczej niż ze śmiercią. Choćby otoczony tłumem, w chwili śmierci każdy zostaje sam. Ps. dodam. Dobrze jest Jeżeli w życiu widzisz głębszy sens Jeżeli robisz coś ze wszystkich sił Byś dobrze żył Dlatego poddaj się Pragnieniu, które w Twoim sercu jest Pokusie odkrywanej raz po raz Na jakiś czas Nasze życie będzie jak poemat Trzeba tylko znaleźć dobry temat Trzeba się odnaleźć w każdej chwili Trzeba być Tyle jeszcze drogi jest przed nami Z tym, że trasę wyznaczymy sami Po co dalej w miejscu tkwić Trzeba żyć (Szymon Wydra "Życie jak poemat")
    1 punkt
  35. Ale piękny dzień;) uśmieszek na całego:)
    1 punkt
  36. @Wiesław J.K. Spadająca winda to świetna metafora utraty kontroli – ale co ciekawe, ty się nie rozbiłeś. Może dlatego, że to nie było o śmierci, tylko o zrzuceniu czegoś? Tego "drugiego ja"? Dobrze, że wstałeś. To najważniejsze. Pozdrawiam.
    1 punkt
  37. Witaj - miło że czytasz - dziękuje serdecznie - Pzdr.słonecznie. @huzarc - dzięki -
    1 punkt
  38. @Migrena nasze ścieżki się nie zetkną, ja piszę, kiedy chcę i mogę:) nie próbuj zmieniać mojej percepcji na pisanie, bo nie wiesz nic o mnie.
    1 punkt
  39. @Migrena jesteś lekkomyślny:)
    1 punkt
  40. Trąby powietrzne gromo i grado bicie senne koszmary
    1 punkt
  41. @violetta daj mi chwilę :) nie czujesz, że sie poznajemy :) napisz dla mnie wiersz ! okaż mi swoje serce ! uśmiechaj się do mnie ! tak jak ja do Ciebie :)
    1 punkt
  42. @violetta @violetta ale cygaro. nie wstrętne papierochy.
    1 punkt
  43. @Simon Tracy Czyli Annunaki...:)
    1 punkt
  44. @Berenika97 Powiało nadzieją.
    1 punkt
  45. @Manek Piękny wiersz, pełen melancholii i pytań bez odpowiedzi. Szczególna jest ta "rzeka" czasu i przemijania, przez którą płyniemy – oraz ten obraz ćmy nad świecą, która wiedząc o niebezpieczeństwie, i tak leci do światła. To metafora jednocześnie tragiczna i piękna. Najbardziej poruszające są te pytania retoryczne – "powiedz mi czy", "jak daleko" – jakby wiersz szukał odpowiedzi, wiedząc, że ich nie ma. Ta rezygnacja z odpowiedzi jest paradoksalnie bardziej wymowna niż jakiekolwiek konkluzje. "Słońce wypalić umie sny" to piękny, gorzki wers. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  46. @Annna2 ja też a moja kuzynka jest po szkole w Łodzi i śpiewała tam w chórze.
    1 punkt
  47. Unosi się mgła nad umarłym jeziorem kryją się zjawy
    1 punkt
  48. O SZCZERYM SERCU Sara, z centrum Gliwic, umiała mężów wszystkich uszczęśliwić. Ostatni z nich, pan Lampe wiszące był, zaś Jean Pierre dotychczas wciąż lampiące jest - w jej kibić.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...