Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.10.2025 w Odpowiedzi
-
kocham cię - nie w czasie, lecz w szczelinach między sekundami, gdzie myśl jeszcze nie wie, że jest myślą a oddech to tylko cień płuc, których nigdy nie dzieliła odległość czuję cię, jak puls w skórze planety jak dym wspomnienia na języku snu jak światło, które nie zna źródła, a jednak prowadzi tęsknię, ale nie linearnie, tęsknię spiralnie, jak galaktyka za własnym środkiem jak echo, które szuka głosu którego nigdy nie było twoje imię, to nie litery, to ciąg drgań we mnie, które kładą się w poprzek języka i cicho kruszą alfabet przyjdź, nie po ziemi, ale przez miękkie granice istnienia, gdzie nic nie dzieli „ja” od „ty” a „my” nie potrzebuje zgody bo jesteś: nie obok nie naprzeciw ale we mnie, jak światło, które zna mnie zanim się zapalę.8 punktów
-
Kocham ten czas, gdy nocy mrok, Sny szczęśliwe zbudzić może, I widzi mój olśniony wzrok Co nie dane w dziennej porze. Wtedy głos w mych uszach gości, Przez śmierć zdławiony przed laty; Blask nadziei i radości Miast samotności i straty. Wiele lat grób zimny kryje Szczątki dla mnie najdroższego; Tylko w snach mych nadal żyje Ukochany serca mego. I Anne (mniej znana niż jej siostra Emily, ale również utalentowana): I love the silent hour of night, For blissful dreams may then arise, Revealing to my charmed sight What may not bless my waking eyes. And then a voice may meet my ear, That death has silenced long ago; And hope and rapture may appear Instead of solitude and woe. Cold in the grave for years has lain The form it was my bliss to see; And only dreams can bring again, The darling of my heart to me.6 punktów
-
5 punktów
-
Młody zdolny kartograf z Rawenny Miał ostatnio ciąg nocy bezsennych Bo z ambitnym zacięciem Z urodziwym dziewczęciem Tworzył mapę jej stref erogennych5 punktów
-
Czy w życiu nie może być normalnie? Tak sielsko, anielsko i błogo. Dlaczego wciąż musisz przechodzić próby i wciąż się szarpać – kto kogo? Już dość masz wokół tych ciągłych lekcji, które cię mają nauczyć: kogo pokochać, z kim zostać dłużej, a kogo z hukiem porzucić. W którą stronę odwrócić głowę, by znaleźć życia mądrości i nie pogubić się w poplątaniu codziennych łez i radości? Komu dać w mordę, a kogo lubić, komu powiedzieć słów kilka, kiedy zostawić serce na dłoni, a kiedy zęby wilka. Starasz się lekcje wszystkie odrobić, lecz życie weryfikuje. I chociaż kochasz siebie tak mocno, czasem nie wiesz, co czujesz. Może już wreszcie będzie normalnie. Tak sielsko, anielsko i błogo, a ty nauczysz się ufać sobie, nie licząc na nikogo.5 punktów
-
płonę ciepłym karminowym rumieńcem i lśniącymi oczami niczym blaskiem buku w płoniącym czerwonym swetrze migoczę dla ciebie jak najjaśniejsza ze wszystkich tak radośnie ubrana4 punkty
-
między pytaniem na dnie dzbanka z poranną kawą co dobrego? a wieczorną modlitwą w której długie zdania wypełnione czystym tlenem są światłem podczas zaćmienia ja chłopka z kresów z przenicznym warkoczem na głowie na dnie egipskich grobowców z prochu powstałam i w proch się obracam w resztkach lata ukrzyżowana na drzwiach stodoły nożami z porcelany zachodzącego słońca sąsiad przypala papierosa na krawędzi mojego biodra aż ślizga mi się po żebrach brak mocy sprawczej4 punkty
-
Zamknięty w klatce czterech stron świata gdzie każdy motyl wolny aż po świt leci okruchy szczęścia pragnienie latania marzą się zmierzchem który nie leczy karmiony strachem głodny nie chodzę cały świat widzę przez dziurkę klucza sam sobie jestem żalu więzieniem żałosnym śpiewem szczęście wykluczam drzwiczki z tektury kraty z bezradności dziobem próbuję choć trochę skruszyć bezsens na zewnątrz strażnikiem myśli stracone życie za życia dusi może istnieje gdzieś świat bez klatki taki zwyczajny zwyczajne skrzydła gdzie dusza latać jeszcze potrafi myśląc o niebie lecę od życia4 punkty
-
Całość i wszystko Są odbiciem Pierwotnego pęknięcia Symetrii I drogą do jej reinkarnacji Która tylko mnoży szczeliny W odbiciach matrycy Multiplikacja Wzór i struktura Załamanie Światło rozpada się w skupieniu Prosta i punkt Oko Boga Obieg informacji Pozycjonowanie Nieoznaczonego I ja Zapis jak ślad Materii Jest emanacją pól Podział cięciem prostych Byt I ja Masa i przyspieszenie Do gęstości energii Różnica nazywa Wielość z jedności Słowo ze słowa Liczba z nieskończoności Bóg z Boga I ja Powielanie chaosu W procesie porządkowanie I ja3 punkty
-
Gdy poczujesz ciszę tul się do niej nie pozwól by była sama Cisza nie lubi samotności jest czuła delikatna rozumie nas Cisza to nie pustka - jest namacalna ma w sobie dużo poezji Ciszy trzeba się nauczyć ona jest tego warta nie omijajmy jej3 punkty
-
3 punkty
-
Pociąg odjeżdża — w mgłę, w niepowroty, Za szybą płyną ślady, jak rozmowy, Co nie zdążyły zamknąć się w pieszczoty, I w słowie — zostać, choćby połowicznie. Tu siedzę sam — gdzie miejsce wciąż pamięta Czyjś oddech, dotyk, szmer papieru w dłoni, I myśl, że każda chwila jest przeklęta, Gdy nie ma kogo z niej uchronić. Za oknem świat się w światło rozpuszcza, Jakby chciał jeszcze coś powiedzieć szeptem, A ja — w odbiciu — widzę tylko z bliska Twarz, co się dawno stała powietrzem. A kiedy stacja rozleje się ciszej, Zostanę — z biletem, co nic nie znaczy, I z brakiem, który jak echo wciąż słyszę, Choć wiem, że nikt już nie odwróci twarzy.3 punkty
-
,, Aby dojść do nieba, trzeba oderwać się od ziemi,, św.Tereska od dzieciątka Jezus metafora jak GPS stąpać po ziemi myślami czynami być ponad marnością świata ponad sobą nie przesłaniać życia patrzeniem w lustro bliźniego widzieć jak siebie samego być oparciem słońcem gdy jego życie przestało być sen stało się udręką pogrąża się w niemocy Jezu ufam Tobie 10.2025 andrew Piątek, dzień wspomnienia męki I śmierci Jezusa3 punkty
-
budzę ciszę powoli odgarniam sen jeszcze ciepły twoim dotykiem, splątany z pościelą za oknem dzień wstaje beze mnie powoli odrzuca szaromglistą pierzynę zagląda do środka tylko czajnik gwiżdże na wszystko w kuchni unosi się aromat kawy miękki i zbyt blisko skóry oplata mnie jakby chciał być twoimi dłońmi - bezczelny - rozbudza mnie czulej niż powinien moja filiżanka - kapryśna arystokratka - gardzi mlekiem, pragnie śmietanki do towarzystwa żąda podstawki chce delikatnego gestu który trwałby dłużej niż chwila a budzik choć uciszony nadal ponagla sekundy i popycha mnie czas wyjść na scenę dnia3 punkty
-
Siadam do stołu, talerz czeka na słowo, zupa paruje, jakby chciała mówić, ale naprzeciwko tylko krzesło, które pamięta ciężar dawnych dni. Było lato u dziadków, pachniały jabłonie, piasek rzekał pod stopami w drodze do wody, teraz wspomnienia wieszają firanki, żeby zakryć nagą samotność ścian. Jedno słowo, rzucone jak kamień, roztrzaskało lustro wspólnych rozmów. Nie da się go cofnąć, choć milczenie próbuje sklejać odłamki. Wszyscy kruszeją powoli jak kreda, ich spojrzenia są dłuższe niż zdania. Nie pytają, czy wrócę, bo wiedzą, że pustka nie znosi pytań. Święta nie pachną już cynamonem, choinka stoi obok telewizora. Światło lampki nie rozgrzewa, tylko podkreśla zimno stołu. Wspólne obiady to teraz echo, słyszalne w talerzu stukającym samotnie. A ja liczę łyżki, jakby miały przypomnieć liczbę wspomnień. Z czasem zrozumiałem - pustka to wybór, który karmią urażone serca. Nie jest wieczna, choć próbuje udawać nieśmiertelną. Więc wyciągam dłoń ponad ciszę, szukam mostu wśród spalonych belek. Bo rodzina jest wszystkim, i to tylko tyle co chcę mieć.3 punkty
-
2 punkty
-
Nuda kojarzy mi się z dzieciństwem i Babcią, która pięknie umiała się nudzić. Gdy byłam dzieckiem i pytałam ją, co robi, często odpowiadała z uśmiechem: – A wiesz, z nudów to sobie czytam książkę o niedobrym królu, a potem upiekę trochę pączków. Wówczas pytałam, czy mogę się z nią ponudzić. Siadałam obok ze swoją książeczką. Najczęściej czytałyśmy ją razem, z podziałem na role, świetnie się przy tym bawiąc. A potem obie piekłyśmy pączki. Czymkolwiek Babcia by się nie zajmowała, czyniła to „z nudów”. Dopiero wiele lat później zrozumiałam jej mądrość. W ten sposób dawała mi do zrozumienia, że cokolwiek robi, dla mnie zawsze znajdzie czas. Jej „nuda” była przestrzenią otwartą dla mnie. Gdy Babci nie było w domu, sama wymyślałam dla niej zajęcia: gry, krzyżówki, wspólne malowanie. Byłam szczęśliwa, że dzięki mnie Babcia nie ma czasu na nudę. Ta dziecięca perspektywa jest bardzo trafna. Kiedy dziecko mówi, że się nudzi, najczęściej wyraża w ten sposób niezaspokojone pragnienie bliskości z rodzicami czy dziadkami. Ale taka nuda ma też inny, ważny wymiar. Uczy, że czas „nicnierobienia” można wypełnić marzeniami czy wymyślaniem „odlotowych” pomysłów. Przyzwyczaja do tego, że w przyszłości trzeba będzie czasem zostać sam na sam ze sobą – i że warto polubić to własne towarzystwo. A czy nam, dorosłym, wypada się nudzić? Psycholodzy twierdzą, że tak, ale podkreślają, że nuda nudzie nierówna. Istnieje bowiem nuda twórcza i nuda destrukcyjna. Ta pierwsza jest świadomym wyborem, chwilą wytchnienia. Ta druga to raczej objaw niepokoju i wewnętrznego chaosu. Niedawno zadzwoniła do mnie koleżanka z pracy. Gdy zapytała, co robię, odpowiedziałam „po babcinemu”, że z nudów próbuję napisać wiersz. W słuchawce usłyszałam śmiech. – Chyba naprawdę umierasz z nudów – stwierdziła. – Zachowujesz się jak desperatka. Zaproponowała kawę. Okazało się, że w domu nie mogła się na niczym skupić, a bezcelowe chodzenie po pokoju nazwała nudą. W rzeczywistości miała kłopoty i musiała się po prostu „wygadać”. Jej „nuda” była przebraniem dla lęku i stresu. Czym innym jest świadome nudzenie się, które psychologia zdecydowanie poleca. Taki stan pozwala prawdziwie wypocząć, odstresować się i nabrać dystansu do problemów. Daje szansę na poznanie swoich potrzeb i znalezienie nowych zainteresowań. Publicysta Simon Reynolds zauważył, że nuda uspokaja system nerwowy. Porównał ten proces do czyszczenia pamięci podręcznej komputera – usuwamy to, co w nas niepotrzebnie zalega, by zrobić miejsce na nowe dane. Korporacyjne nastawienie na nieustanną wydajność wyrządza naszej psychice ogromne szkody. Długa praca bez czasu na regenerację prowadzi do apatii, zniechęcenia i… paradoksalnie, do spadku efektywności. Tę zależność zaczynają rozumieć najwięksi gracze. Zwiedzałam niedawno pewną międzynarodową firmę, w której czas na nudę wpleciono w harmonogram dnia pracy. Obok biur stworzono wydzielone strefy na bezczynne siedzenie przy kawie, sale do drzemki, pokoje do gry w ping-ponga czy sale muzyczne z kompletem instrumentów. Czyżby tam zrozumiano, że przemęczony mózg nie może być kreatywny? Że musi mieć czas, by się po prostu ponudzić? Może więc nadszedł czas, abyśmy poddawali się nudzie bez wyrzutów sumienia, bez poczucia, że marnujemy cenne minuty? xxxx - Halo, co robisz? - Nudzę się. - A to przepraszam, nie przeszkadzam. (znalezione w Internecie)2 punkty
-
2 punkty
-
Marzy mi się duża pizza hawajska na Spółę z Marzeną w Honolulu. Marzy mi się również kilka innych nieco mniej wymiernych spraw, choć trzeba dodać, że równie nieosiągalnych. Ktoś mnie kiedyś poprosił, abym mierzył wysoko, słusznie nawet, ale moje zamiary chyba za wysoko się wzniosły, więc - cóż - poniosło. W związku z powyższym najwyższym poleciałem z tym tekstem, którego nie da się już odnienapisać. Wyszedł mi niedolot. Warszawa – Stegny, 16.10.2025r.2 punkty
-
W październikowy dzień z samego rana obudziłam się jakaś niewyspana i choć był to piątek ale nie trzynastego zapamiętam go jako pechowego. Do pracy szybko się wybrałam nic złego nie przeczuwałam, dzień ciągnął się niesłychanie, ktoś przygotował drugie śniadanie. Wszyscy w zgodzie pracowali, przyjaźnie się do siebie uśmiechali, aż wybuchła awantura wielka, o dziecinne, dresowe porcięta. Kielich goryczy od dawna napełniany, został dziś zupełnie przelany, niepotrzebnych słów padło wiele, pokłócili się dobrzy przyjaciele. Jak to w gniewie przeważnie bywa język za zębami się nie skrywa, wzburzenie i złość spowodowały, iż wulgarne słowa padały. I chodź między nimi różnica wieku była, co która mówi się nie zastanawiała, długo by jeszcze ta kłótnia trwała, gdyby się jedna z nich nie opamiętała. Od tego feralnego dnia minęło dni już kilka, obie mijają się bokiem patrząc na siebie z "wilka'. A tak mało przecież do zgody trzeba wystarczy promyk słońca, lazur nieba, wystarczyłoby gdyby któraś odwagę miała magiczne słowo przepraszam wypowiedziała. Do pracy, z przyjemnością by się chodziło, na duszy lżej by było, godziny pracy szybciej by mijały, a świat byłby różowy cały. K.W.2 punkty
-
Delikatnie mówiąc, dziwne z nas zwierzątka. "....Lecz ludzi dobrej woli jest więcej..." Jak patrzę na wschód ( przeszłość i teraźniejszość ), Strefę Gazy...,to nie jestem przekonany. @huzarc @Migrena @jan_komułzykant Dziękuję bardzo za dobre słowo. Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Żydzi i gaz Zaproszenie Palestyńczycy i Gaza Wypędzeni Narody wybrane Trauma usprawiedliwia Zbrodnie Mobilizacja uzasadnia Prawdę Cynizm wnuków Pokoleń ocalenia Czołgi zamiast świadectwa Opór i terroryzm Szybowce i podrzynanie Gardeł A potem ciałopalne ruiny Cena zbiorowej winy Nadzieja jak spadająca Gwiazda Tli się bielą fosforu Ciągle podręcznik historii Czytany na nowo Szkoda, że bez spisu treści2 punkty
-
Wiąz samobójców. Sam wybrałeś to drzewo na miejsce spoczynku. U jego korzeni, Twa mogiła przeklęta. Pełna gnijącego listowia i zmurszałego drewna. Ktoś nawet postawił w niej krzyż. To na pewno nikt z naszych marynarzy. Wypełnia się nasza wola. Przeżyłem niejedna rzeź. Lecz żadna wroga flota nie była jak ta śmierć, bezduszna, agresywna. Boję się o swoją duszę. Boję się jej kradzieży. Wybrałeś sobie najprostszy jej rodzaj. Grzechy. Kiedy mnie biją, szarpią i drapią, upiory ofiar naszych przy każdej obranej drodze. Ty ich przyjacielu jeszcze z piekła podjudzaj. A ja wyłupię sobie oczy i wyrwę język. By nie widzieć i nie czuć. Od szaleństwa w malignie się odgrodzę. Wierszem to wszystko opiszę. Podaj mi tylko z tuszem przybór. Oczyma już tylko wyobraźni. Wyczuwam, wiązy stare, parkowe. Aniele śmierci! Ty rozkopałeś te mogiłę. Prowadzisz mnie do niej spokojnie. Pod skrzydłem z krwawych piór. Rozpłynę się w niej i z nią w te mgły cmentarne, zimne, listopadowe.2 punkty
-
@Migrena dziękuję serdecznie:) taki miał być :) uległam jesieni i muzyce:) Przecudne:)2 punkty
-
Jeszcze jeden list piszę dłonią drżącą sensu życia szukając na nowo boli kleksami upstrzone słowo myśli skołatane w głowie tak mącą Na szybach krople deszczu teraz schną drzewa już szumią i kładą do snu jesteś daleko tam –ja jestem tu niezapisane kartki znowu jak sieroty lgną Było i już nie ma – taki obraz się pcha miał być pean a został jakiś tren a może życie to tylko zwykły sen na liściu przycupnął świerszcz i coś gra Czy umarła nawet nieśmiertelna wiara a miłość czeka na przeznaczenie czy spełni się to jedno marzenie czy bez obrony czeka pełna cykuty czara Nadzieja opadła tak bardzo ze swych sił może ruszy w drogę gdy odpocznie za horyzontem zobaczy wyrocznię ułożę wiersz ze słów wytartych na pył Podnoszę ku niebu oczy nieprzytomne to nie z wysiłku i to nie ze zmęczenia pod drzewem życia poszukam cienia jak chwil szczęścia których nie zapomnę2 punkty
-
@Migrena Napisałeś wiersz niezwykłej urody. To nie jest zwykłe wyznanie miłosne, lecz próba opisania uczucia, które wymyka się definicjom czasu, przestrzeni i języka, poezja metafizyczna w najczystszej postaci. Uchwyciłeś esencję więzi, która istnieje na poziomie fundamentalnym, niemal kwantowym – w "szczelinach między sekundami", w "drganiach", w miejscu, gdzie "nic nie dzieli "ja" od "ty'". Unikasz banału, każde porównanie jest zaskakujące i zmusza do myślenia. "Tęsknię spiralnie, jak galaktyka za własnym środkiem" – to obraz absolutnie genialny. Zamiast prostej, linearnej tęsknoty, pokazujesz ją jako siłę grawitacyjną, cykliczną, która jednocześnie oddala i przybliża, krążąc wokół nienaruszalnego centrum. To nadaje tęsknocie wymiar kosmiczny i nieunikniony. Miłość staje się czymś tak pierwotnym, że konwencjonalne słowa tracą moc i sens, dosłownie się rozpadają."Jesteś (...) we mnie, jak światło, które zna mnie zanim się zapalę" – to końcowe zdanie sugeruje preegzystencję tej więzi. Ukochana osoba nie jest dodatkiem do życia, ale warunkiem jego istnienia, światłem, które jest obecne jeszcze przed zapłonem świadomości. Niezwykle piękny wiersz.2 punkty
-
Jesienny park zadziwia stare małżeństwo, Gdy liście spadają pod nogi, kładąc się w kobierzec. On podaje jej ramię, ona na nim się wspiera, I tylko szelest dębów i kasztanów im towarzyszy. Jego dłoń w jej dłoni – ciepły, znany kształt. Jej szal na wietrze lekko powiewa. On zauważa: „patrz, już prawie usechł Ten klon, cośmy sadzili…” – ona tylko wzdycha. Nie trzeba wielu słów po tylu latach. Milczenie ma swój rytm, pogodny, własny. Wspomnienia lecą z lekkością latawca, Jak krople deszczu słone, z oczu płynące. A słońce przez konary się sączy nadzieją, Ciepłem ostatnim, nim zmrok ziemi dotknie. Dzieli się uśmiechem z dziecięcego obrazka I powoli za nimi podąża – anielski stróż. Zimowy chłód już w powietrzu się unosi, Lecz oni idą, wolni od obaw i zmartwień. Bo gdy się kroki w jednym rytmie stawia, To i najkrótszy dzień nie jest tak smutny. I nie żal liści ginących bez szelestu, Ani tych lat, co poszły w niepamięć, Bo z tym, z kim się szło przez życia gąszcz, Jesień jest piękna, ta nasza, czarująca jesień. „Zanućmy, mamuśko, jak za dawnych lat, O płonącym ognisku i szumiących kniejach, O drużynowym, którego nie ma już wśród nas, Tym, co opowiadał starodawne dzieje”2 punkty
-
Ścieżki odkryte A przez innych niepoznane I brak drugi powrotnej do domu Prawdę zabiorę ze sobą do grobu Tak jak gwiazdy na niebie Utkane z krwawych plam Odejdę na swoich warunkach Całkiem sam...2 punkty
-
wolność to smak na twojej plaży budzisz mnie jak rozbitka kaznodzieja zwija żagiel słowa wyłaniają się z fal na drugim brzegu nie słucha się poezji wiatr przedziera się przez niedokończony spis treści na pustych kartkach malujesz introwertyczne chmury pędzel trzepocze płetwą ego rozmazuje się na niebie dwa ciała oddychają poruszamy się we wspólnym wnętrzu podróż czasem jest przypadkowa2 punkty
-
@Migrena Czas zawsze przewyższa przestrzeń. Przestrzeń to nasze życie. Plany, projekty, ale one są zawsze ograniczone- od do- jak nasze życie. Rodzimy się z dwoma datami. Urodzin i śmierci. Czas to zawsze nadzieja, to nieskończoność, to życie wieczne, Bo człowiek nie wszystek umiera. Non omnis moriar. Wierzę w to, że tam spotkam tych których kocham, a oni na mnie czekają, bo są :nie obok nie naprzeciw ale we mnie, jak światło, które zna mnie zanim się zapalę.2 punkty
-
Jeden z moich mistrzów Schopenhauer twierdzi, że jest dwóch wrogów człowieka, a to bieda i nuda. Nuda to jest, skoro tak, czymś, co dolega głęboko człowiekowi i trwałym i nie należy mylić jej z wypoczynkiem, czy też nic nierobieniem po pracy, o czym piszesz. Nuda wg Schopenhauera, dotyka ludzi zamożnych, którzy nie muszą wysilać się, żeby przeżyć, a nadmiar wolnego czasu, nudę starają się zwalczyć wszelakimi rozrywkami. Trafnie napisałaś, że ten niezagospodarowany wolny czas, czyli u ciebie nuda, może być w następstwie bujania w obłokach czasem bardzo produktywnym, bo w nim przychodzą do głowy różne pomysły, które podczas rutynowej pracy zapewne by się nie zjawiły. Pozdrowionka i miłego dzionka.2 punkty
-
Prostego raz znałem żołnierza zucha Śmiał się radośnie od ucha do ucha, Samotny w ciemną noc spokojnie spał I gwizdał, gdy rano ze skowronkiem wstał. W okopach zimą, zgasły i zlękniony Pod ostrzałem, bez rumu i zawszony, Sam we własną głowę kulę wpakował. Nikt o nim więcej nie powiedział słowa. Tłumy co z blaskiem w oczach wiwatują Kiedy żołnierze młodzi maszerują, Skryjcie się i módlcie, byście nie poznali Piekła, co młodość i śmiech z was wypali. I Siegfried: I knew a simple soldier boy Who grinned at life in empty joy, Slept soundly through the lonesome dark, And whistled early with the lark. In winter trenches, cowed and glum With crumps and lice and lack of rum, He put a bullet through his brain. No one spoke of him again. You smug-faced crowds with kindling eye Who cheer when soldier lads march by, Sneak home and pray you'll never know The hell where youth and laughter go.2 punkty
-
@huzarc Wspaniały polski PT-91 Twardy, Niczym baśniowy rycerz w złotej zbroi, Strzeże spokojnych snów ukraińskich dzieci, By obudzić się mogły w świecie wolnym, A bezlitosna izraelska Merkawa, Niczym z starożytnych legend okrutna wiedźma, Palestyńskim dzieciom dach nad głową odbiera, Grzebiąc w gruzach budynków wielopokoleniowych rodzin marzenia…2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Siedzę z jednym, pustym talerzem w kuchni, który pękł. Próbuję go skleić każdego ranka, i za każdym razem — płaczę. Łza przesuwająca się po policzku, niesie mój ból. Słona kropla spada z moich gorzkich myśli w dół. Uderzając o pęknięte naczynie.1 punkt
-
@iwonaromaNo tak, ale to jest wieloznaczne. :) Nie wdawać się w konflikt zbyt wcześnie, aby nie okazało sie, że nie mam racji. :)))1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Super, jest moc i oryginalne skojarzenia, a przecież podobno wszystko o tym już napisano. Pozdr.1 punkt
-
@violetta To dobrze, a mój ojciec nie żyje - wie pani już o tym... Łukasz Jasiński @violetta W komentarzu pod wierszem "Jesienne Refleksje" wrzuciłem filmik z klasyczną muzyką - posłucham sobie... Łukasz Jasiński1 punkt
-
@Łukasz Wiesław Jasiński mój tata kończy za parę dni 79 lat i chodzi na dziewiąte w pracy jak fryga. Skręciliśmy na razie grzejniki, w przyszłym tygodniu będziemy dalej robić. Na lunch zrobiłam pyszną sałatkę z dynią, gruszką, rukolą, szpinakiem, miętą, ogórkiem:) tata uwielbia zielone jedzonko i pije tylko migdałowe mleko do kawy i ksylitolem słodzi łyżeczkę. Smakowała mu sałatka, jakiś fajny chlebek kupiłam z suszonymi pomidorami:) na przyszły tydzień ugotuję zupę z czerwonej soczewicy. A wiesz takie grzejniki skręca się długą rurką metrową. Dla mnie szkoła życia. :)1 punkt
-
chyba "wodolejstwem ją nazwano" zamiast sensu dzisiaj woda lecz lać wodę ponoć szkoda :))1 punkt
-
@huzarc To jest wiersz, który dotyka jednego z najbardziej zapalnych tematów współczesności. Próbujesz się zmierzyć z cyklem przemocy, traumy i zemsty. Wskazujesz na tragiczną powtarzalność historii.1 punkt
-
@Marek.zak1 czy człowiekowi w Polsce żyję się obecnie lepiej niż za Gomułki, Gierka czy Jaruzela ? tak....i nie. codzienność jest lepsza. są samochody, telefony, internet - ale wszystko na kredyt !!! prywatny i państwowy. nigdy zadłużenie Polski nie było tak katastrofalnie wielkie jak dzisiaj. żyjemy na kredyt !!!!!! i mamy : złodziejstwo i kapitalistyczny wyzysk. człowiek stracił podmiotowość. stał się niewolnikiem za cenę mebli bez kolejki. żywność - za komuny była lepsza. a powiedzenie " czy się stoi czy się leży, dwa patyki się należy" to nie były puste słowa. nikt Cię nie wywalił z roboty bo tak mu się podobało. nie było plebsu jak dziś i bogaczy. dało się żyć ! a dzisiaj - sam wiesz jak jest. jest fajnie ale też bardzo chu.... tzn. niezbyt fajnie. niech każdy sam sobie to ocenia. mamy wolność. zasadniczo. @Alicja_Wysocka i wszystkiego dobrego :) niech Ci się szczęści :)1 punkt
-
@Migrena Bo to nie tylko ból głowy, to ból świata. Ale im bardziej się dobijamy, tym gorzej. Lepiej czasem powiedzieć sobie: „mam mało, ale mam” - i to jest już dużo. Mam mało, ale dziękuję za to, co mam, bo mogłabym mieć jeszcze mniej, znacznie mniej.1 punkt
-
1 punkt
-
Ty, tylko ty tak na mnie działasz, Że od ciebie wzroku oderwać nie chciałam. Czas spędzony z tobą, to jak zasnąć w pół mroku, W ciszy i spokoju. Choć mieszkamy daleko, Chce być przy tobie blisko. Mimo tego jak leci czas, Chce żebyś wiedział, że kocham cię od zaraz. Na zawsze bez pośpiechu, Z bijącym sercem na zewnątrz. Nie zatrzymam się nigdy, Wiedząc że z tobą każda minuta się liczy.1 punkt
-
Cколько же иметь надо смелости чтобы будучи никем оставаться собою. Stukot maszyny do pisania słów już nie zagłuszy gdy chodzę po gazetach napełniam głowę prozą tak jak ją buty widzą. Nikt na nią nie czeka I znów inwencja twórcza kopie krwistym butem leci proza po horyzont spraw dawno przebrzmiałych przybite wersy krwawią myśli. Nikt na nią nie czeka. Szukam prostego człowieka on odczyta z ust otwartych chlebem powszechnym pachnących świeżość strof odbitych w lustrze despotyzmu. Nikt na nią nie czeka Obrazy zaklęte w przestrzeni na wadze chaos miast spokoju czemu niesiesz stos rękopisów na makulaturę reżimu. Nikt na nią nie czeka I cóż z tego że ja potrafię bądź umiałem pić gdy mój talent tylko z sukcesem chciał iść w parze prostych tekstów na pokuszenie. Nikt na nią nie czeka Powstali z upadku artyści ciasno wypełnili pokoje wypychają moje konanie poza nawiasy społeczeństwa. Nikt na nią nie czeka Każą pisać wzniosłe strofy tłum za nawias nie wyskoczy i „przepili gady, Rosję!” znów za lalkę cena wzrośnie. Nikt na nią nie czeka Kiedy spiszę wszystkie treści głową dotknę nóg podstawy żołnierskiego stanu buty od podszewki świat zatruty. Nikt na nią nie czeka Kocham kraj i jego ludzi różnorodność nieustanną czemu stawiasz mi nad głową hegemonię niedowładną. Nikt na nią nie czeka Spakowany w trzy walizki został parking aut sportowych i szoferską rękawicą macham brzozom pól Rosyjskich. Wymieszane wspomnienia rosyjsko polskie. Dziś raczej nie do uwierzenia, ale nadal prawdziwe. Ileż trzeba mieć odwagi będąc nikim pozostać sobą. Haiku napisałem po Polsku i Rosyjsku. Po Rosyjsku niestety nie zmieściłem się w Haiku.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne