Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.08.2025 w Odpowiedzi
-
szukasz? nie nie szukam masz w moich oczach niedomknięte sny i rozmyte światło dnia a w dłoniach kruchość szkła i siłę, która góry porusza, to, czego nazwać nie umiem masz w spojrzeniu wszystko czego nie uniosę sama na brzegi pamięci wśród miękkich piasków dawnych rozmów i pytasz czy śnię? a ja wiem, że sny mnie już opuściły i czekasz jakby milczenie znało odpowiedź a ja rzucam się w przestrzeń która nie ma końca w fale bez morza w deszcz, co nie dotyka ziemi idę przez drogi których nikt nie narysował idę przez ciebie przez twoje źrenice które stały się krajobrazem kocham cię tak jak kocha się echo - za to, że wraca chociaż nigdy nie było głosu kocham cię tak jak kocha się cień - za to, że trwa, chociaż nie istnieje światło i wiem, że nie trzeba już pytać nie trzeba nawet czekać bo jesteś jak oddech.14 punktów
-
Gdy leżę pod tobą to nie doceniam, lecz punkt siedzenia tak wiele zmienia. Noc długa przede mną i pracowita, wtedy cię szukam, a ty mi znikasz. Błądzę myślami jak razem nam dobrze, bo o czym tu myśleć jak nie o kołdrze. Tulisz mnie do snu jak niegdyś mama, okryj mnie znowu moja kochana. Nie każ mi czekać do siódmej rano. Chcę tu i teraz być już wyspaną! Miękka bawełno w ważki i kwiaty, sprawiasz, że czuję się tak bogato!10 punktów
-
Leśne dylematy Zmysły czynom niejednakie, wyobraźnia pląsa, nozdrza węszą, oko łase, gdzie by tu podążyć. Dziewczę wabi i w tej chwili stoi na obrzeżach, kusi nogą, kiecką macha - zerkam i nie wierzę. Skręcę jednak w środek lasu, za tym, za czym krążę, tuż przy bagnach młode sarny - but już pije wodę. Dźwigam statyw, obiektywy, znów myśli rozklejam, gdyby nagle lat ubyło, pohasałby teraz. A tu sierpień woła wrzesień, przypomnieć się trzeba, fotki wyślę znów na konkurs, album do kompletu. I doprawdy sam już nie wiem - iść - lecz w którą stronę, spojrzeń sieci się krzyżują... wyliczankę zrobię. sierpień, 202510 punktów
-
Tam mijasz słońca, puste dziś korytarze, Sen tu na zawsze już jest oksymoronem, one wciąż miłości twoim bastionem. Tuszu znów pełne zostały kałamarze. Kwiaty - zardzewiałe egzemplarze bezczynnym , niemalże Hyperionem, nuty zastygły pięknym Orionem. Wieczne dziś, osobne gdzieś apanaże Hallelujah pięć lat w rozpaczy pisałeś Zyski i straty, one rosą na trawie. Zwycięstwo tańczy, tak przecież chciałeś. I wiatrów brzemiennych sny na jawie Jestem gotów, szeptałeś jeszcze na koniec. nuże wiesz co jest po drugiej stronie.7 punktów
-
są blisko a więc niewidzialne choć bez nich może runąć niebo w kokonie roli nie widzą świata poza lecz czasem zazdroszczą motylom7 punktów
-
Chciał naiwnie, choć namiętnie szybko wyszło szybko szybko głodnie i źle i szybko niewygodnie za nieosiągalną przebiciom szybką (grubą, wręcz grubaśną). Warszawa – Stegny, 26.08.2025r. * Tekst powstał w 2 minuty.6 punktów
-
Dokoła Słońca wraz z Ziemią, wokół jej osi chcąc nie chcąc, sam, jak każdy, też się kręcisz nawet, jeśli nie masz chęci. Dlatego nie dziw się sobie, że ci się kręci w głowie.6 punktów
-
ujrzeć z bliska śmiałe myśli nie w lustrze ale dziennym świetle wypowiedzieć ponownie zakwitną jaśminy maki na łące będą się uśmiechać a my ... my odnajdziemy sen na dzikej plaży 8.2025 andrew6 punktów
-
zmęczony mocno człowiek na przydrożnym kamieniu usiadł - w pobliżu nikogo prócz ciszy nie było więc jej zaczął się żalić że choć życie miał do dupy bo go nie rozpieszczało jego droga była kręta dokuczliwie mieszała nie zawsze była miła jednak mimo to nie chcę z niej zejść - zakończyć bo przecież tajemnicą co jeszcze pokaże może krzywe wyprostuje może uśmiechem uraczy przytuli - spowoduje że dni będą piękniejsze że ciemne rozjaśni udowodni że warto żyć zmęczony człowiek na przydrożnym kamieniu usiadł i na drogowskaz ze znakiem zapytania smutno patrzy5 punktów
-
I. WEJŚCIE Najpierw pachnie smarem. To jest zapach chrztu, w którym topisz ręce, zanim jeszcze poznasz imię nowego Boga. Drzwi zamykają się jak powieki, świat zostaje na zewnątrz - przepalony neonem, niepotrzebny jak jezyk w ustach automatu. Patrzysz na linię - jest prosta, bez końca, jak zdanie, którego nigdy nie dokonczysz. Za chwilę sama nauczy cię alfabetu: klak-klak-klak - to „A”, klik-klik - to „B”. Po roku będziesz znał tylko te dwie litery: AB - jak ABRAKADABRA, zaklęcie, które zamienia ludzi w śruby. Kiedyś miałeś w sobie światło, teraz trzymasz w dłoniach cień, wypolerowany tak długo, że odbija tylko profil brygadzisty. II. TRANS Słyszysz muzykę maszyn, jej refren to ból w nadgarstkach, jej zwrotki - szum wentylatorów, które kręcą się szybciej niż twoje serce. Wchodzisz w rytm jak w narkotyk, a on rośnie w tobie jak nowy organ. Taśma to żyła, a ty - strzykawka. Pompujesz w system to, co zostało z człowieka. Myśli zaczynają migotać jak świetlówki, jedna gaśnie, druga się tli. W pewnym momencie zapominasz swojego imienia, bo nie jest w normie ISO, nie ma go w tabeli, więc nie istnieje. Nad tobą, zamiast nieba - sufit, pełen oczu kamer. Mrugają czerwienią, jakby chciały powiedzieć: „Twoje marzenia zostały nagrane. Zostaną zutylizowane.” Śmiejesz się bezgłośnie. Nawet twoje usta działają na prąd stały. III. ROZPAD Po latach nie odróżniasz snu od zmiany. Noc to dzień, dzień to noc, a w środku - czarna dziura halogenów, która wysysa z ciebie resztki kolorów. W głowie rosną cięte w kawałki godziny. Słyszysz je w uszach: klik, klik, klik. To nie jest dźwięk maszyn. To twoj mózg się zwija w spirale, jak wąż, który gryzie własny ogon. Taśma wślizguje się w twoje żyły. Czujesz, jak przesuwa się w krwiobiegu, delikatna, jak stalowy wąż, który liże twoje serce. Teraz ono bije w rytmie normy. Teraz jesteś idealny. Na końcu snu stoisz przed lustrem. Patrzysz - nie ma twarzy. Tylko gładka powierzchnia, doskonała jak produkt po kontroli jakości. A ktoś z głośnika powtarza: „Dziękujemy za współpracę. Twój czas został w pełni wykorzystany.” Potem cisza. I to jest najgłośniejszy dzwięk, jaki kiedykolwiek usłyszysz.5 punktów
-
wznieście mi pomnik posąg bohatera co z grzesznej mamony wam nadmiar zabierał chwała ci za to chwała zbudujmy zaraz tam i tu słusznie prawicie zacznijcie od stóp by czcić mnie słowem oraz bez słów a później z miłością i pięknie co was tuliły wiemy jedynie słuszne ręce no i tułów tudzież głowę myślała za ciebie byś wiedział co powiesz jeszcze ze spiżu ma być koszula którą do ciała tak często przytulał skoro wam teraz chwalebnie stanął wielbijcie mnie pieśnią wdzięcznie śpiewaną * o cholera inaczej gruchają białe gołębie obsrały mnie wszędzie4 punkty
-
ludzie nie widzą życia ze strachu ludzie nie słyszą życia ze strachu ludzie nie dotykają życia ze strachu ludzie nie wąchają życia ze strachu ludzie nie smakują życia bo zostają zjedzeni3 punkty
-
Głowę zadzieram – co za kolos! Aż chmury po piętach drapie. Czy da się tu zamieszkać? Winda płatna, na żetony, cyrk na linie. Oto klucze do bram raju, Deweloper okiem mruga podejrzanie. To tutaj – dziupla jak dla krasnali, Kuchnia ślepa, głucha i bez zęba. W stołowym miejsce tylko na taboret. Prysznic? instrukcja do rynny kieruje. Parapetów nie ma – kumple będą kręcić nosem. Co tam – widok z okna pełen wrażeń: Z dziesiątego piętra spadł fortepian; Telewizor i lodówka za nim. Na parterze Władek po robocie Miechem w grilla dmucha ostro. Z dwunastego wędka zarzucona, Haczyk opór stawia – jest i branie. Taaaka ryba – rower od sąsiada w górę! Kołowrotek skrzypi, żyłka jak na suma. Pod trzynastką lokal pusty, Ale tylko tak na niby – nawiedzony. Za ścianą łańcuchem: dzyń, dzyń, Klang, klang – na trwogę zbiera. Uwaga! z setnego piętra, gdzie melina, Tapczan rozpoczął szybowanie. Na poziomie minus dziesięć pot się ze mnie leje: „Porzuć wszelką nadzieję” – napis wita. Smoła w kotle pyrka, siarką trąci. Dziwne typki z ogonami węgle podkładają. Lucyfer w kopycie dłubie scyzorykiem: „Gościu niespodziany, witaj w piekle…”3 punkty
-
nie bój się kochać nie bój się śmiać nie bój się użyć słów kurwa mać nie bój się siebie przecież się znasz nie bój się innym spoglądać w w twarz nie bój się z życiem w otwarte grać ono tak wiele może ci dać zrozum człowieku nie wolno ciągle czegoś się bać3 punkty
-
jesień, jak samobójstwo lata, lasy wrześniowe majaczą na skutek samozapłonu, jak kolce jeża, na grzbiecie horyzontu sterczą martwe drzewa czas się topi w ogniskach palonych liści, a zaschnięty ogrodnik pędzlem dymu sączy zmierzch, i sączy się smak z wypalonych foremek plastikowych zniczy knot jest szyldem życia, które Bóg liczy, w przebieralni świec topi się czas3 punkty
-
Na ogrodowym, sosnowym stole przysiadł mały żuczek. Pocieszny był. W normalnych okolicznościach zostałby strącony, a to dlatego, że nie przepadam za owadami. Szczególnie tymi, które zbyt nachalnie próbują wtargnąć w moją strefę osobistą. Ten jednak był inny. Malutki, niepozorny, z szybko poruszającymi się długimi czułkami, które szukały właściwej drogi. - Masz oczy? - spytałam żuczka, jednocześnie śmiejąc się sama do siebie. - Zapewne, skąd wogóle ta wątpliwość. Czułki są tylko dodatkiem. Robaczek zaczął coraz szybciej biegać wzdłuż szczeliny między jedną deską, a drugą. Obserwowałam go przez dobrą chwilę. - Biedaku, chcesz przejść, a nie wiesz jak? Taka przepaść przed tobą. Bez większego zastanowienia postanowiłam mu pomóc. Zerwałam jedno źdźbło trawy i delikatnie położyłam wzdłuż "przepaści". Żuczek obmacał czułkami moją pomoc i najzwyczajniej w świecie przeszedł przez nią, ale w poprzek. Przestawiłam więc mostek kawałek dalej. Sytuacja się powtórzyła. Później jeszcze raz i jeszcze raz, jednak uparty owad ani myślał skorzystać z mojej pomocy. Koniec końców dałam sobie spokój myśląc, że widocznie już na zawsze pozostanie po tej stronie stołu. W tym momencie żuczek rozłożył swoje małe skrzydełka i poszybował nad " przepaścią". - Jednak nie ma co pomagać komuś na siłę. - pomyślałam.2 punkty
-
Rocznica ślubu. Dla jednych - kolejna kartka w kalendarzu. Dla Tomka - dzień, który trzeba było zapamiętać. Miał ułańską fantazję i serce większe niż rozsądek. Kiedy kochał - to po całości, z gestem, z uśmiechem, z planem, który pachniał szaleństwem. Tego roku wymyślił coś specjalnego. Najdłuższe róże, jakie tylko się dało znaleźć - zamówione z wyprzedzeniem. Kurier - ustawiony na punkt siódma rano. Miał tylko jedno zadanie: dostarczyć bukiet i nic nie mówić. Miał się zgadzać adres, imię - i tajemnica. I tak właśnie było. O świcie dzwonek do drzwi. Asia zaspana, w szlafroku, niezadowolona, przecież kto o tej porze ludzi budzi?! Tomek, z rozkosznym lenistwem, zakrył głowę poduszką i wymamrotał: - Idź, zobacz kto to... ja wróciłem późno z pracy... Zła, zmęczona, zeszła na dół. A tam - mężczyzna z bukietem. - Dla pani – powiedział. - Od wielbiciela. Asia spojrzała, jakby ktoś jej świat wywrócił. - Jakiego wielbiciela? Co to ma znaczyć? Ja mam męża! Ale kurier tylko skinął głową, położył róże na podłodze i wyszedł, rzucając przez ramię: - Zgadza się adres, imię... ja tylko doręczam. Została z kwiatami, niepewnością i sercem bijącym jak dzwon. A wtedy... Tomek zszedł na dół. Z udawanym smutkiem, z miną godną tragikomedii, spojrzał na żonę i rzucił teatralnie: - Asiu... kto to jest? Co to za facet, o którym nie wiem? Jak możesz? W dniu naszej rocznicy? Jestem załamany... Ona - zapłakana, zaskoczona, z rozdartą duszą - zaczęła tłumaczyć, że to nieporozumienie, że nic nie wie, że to chyba pomyłka... że przecież go kocha. I wtedy on wybuchł śmiechem. - Ty, ty wariacie - tylko tyle zdołała powiedzieć przez łzy i śmiech. A Tomek miał uciechę po pachy. Tak właśnie kochał. Z pomysłem, z dowcipem, z zaskoczeniem, które zostaje w człowieku na całe życie. Nawet jeśli ten człowiek już tylko żyje we wspomnieniach - one nie gasną.2 punkty
-
schylone wierzby spłukują lato z włosów pieni się burza *** wicher przegina bzy kursywą pisane zbyt giętkie kości2 punkty
-
Ech, lawendowe łąki, obsypcie mnie swoim kwiatem, ubierzcie w fioletowe sukienki, niech będę piękna latem. Ech, lawendowe łąki, sprawcie mi piękny wianek, we włosy go wplotę pachnąco, by w zachwyt wpadł kochanek. Ech, lawendowe łąki, dajcie kwiatów naręcza, by móc je do piersi przytulić i do czyjegoś serca.2 punkty
-
I. kukły za szybą stragan skulony obok wiersz za złotówkę kolekcja wiosna-lato i pierwsze płatki śniegu II. mijam znów stragan zakładka z chusteczki w tomie haiku kolekcja jesień-zima topnieją brudne zaspy2 punkty
-
@Alicja_WysockaBardzo dziękuję! Dziękuję za tak piękne odczytanie. To, co napisałaś o miłości do echa i cienia, trafia w samo serce tego wiersza. Cieszę się, że poczułeś tę metafizykę. 💚 @Nata_KrukBardzo dziękuję! Bardzo doceniam Twoją opinię. 💙 @Jacek_SuchowiczBardzo dziękuję za czytanie. Tak, rzeczywiście mogą dotyczyć miłości Największej. Jeszcze raz dziękuję. 💚 @[email protected]@infelia@JWF@Leszczym Bardzo dziękuję! 💛2 punkty
-
Pewna panna A, poliamoryczna z natury, a monogamiczna z przekonań zapoznała pewnego kawalera B, bezamorycznego z natury, a poliamorycznego z przekonań i wyszedł im całkiem spory AB galimatias. Nie wdając się zbytnio w szczegóły ich związku, oraz idąc na prozatorskie skróty, albowiem prosili mnie o zachowanie prywatności, zresztą nawet oboje, w ich burzliwie nieburzliwym związku bywało różnie, oj, bardzo różnie. Ich razem działało na wyobraźnię oraz stanowiło jeden wielki agresywno – defensywny kompromis bezkompromisowości. Warszawa – Stegny, 26.08.2025r. Inspiracja - Poeta Rafael Marius (poezja.org).2 punkty
-
fajnie się czyta 14, 4/4/6 młode sarny hoże dziewczę kusi trudny wybór za sarnami wnet podrepcę zrobić zdjęcia miło ciąży statyw obiektywy zapał odjął latek nowy konkurs nie na niby chcę być laureatem a że sierpień ciągnie wrzesień aby przyszedł w końcu lecz wrześniowi się nie spieszy znów upał i słonce stoi z boku i się cieszy bo plażują ludzie wygrzewają swoje kości nim wychłodzi grudzień :)))2 punkty
-
@Berenika97 To jest ocean - pełen tęsknoty i przejrzystości. Najbardziej porusza mnie ten obraz miłości do echa i cienia - „za to, że wraca, chociaż nigdy nie było głosu” i „za to, że trwa, chociaż nie istnieje światło”. To jest czysta metafizyka - kochanie czegoś, co istnieje w braku, w szczelinie, w niedopowiedzeniu. I wtedy oddech na końcu zwyczajny, a najpełniejszy.2 punkty
-
@Berenika97 Tekst to medytacja o miłości jako nieobecnej obecności. Spojrzenie lecz nie dotyk. Pragnienie, które karmi się cieniem i echem, a jednak staje się pełnią. Bereniko. Piękną poezję tworzysz !!! Smakowitą !!!2 punkty
-
@Berenika97 zacytuję kawałek piosenki Pawła Domagały- on też tak kocha. Weź nie pytaj, weź się przytul Weź tu ze mną, weź tu bądź Weź nie młodniej Weź się starzej Razem ze mną idź krok w krok. i tu jest miłość proszę Państwa. Prawdziwa i piękna2 punkty
-
Opisujesz jakąś niezwykłą bliskość, nienazwaną a jednocześnie niezbędną:):) serdecznosci:)2 punkty
-
2 punkty
-
W komentarzu do wiersza o korporacjach napisałeś, że ludzie na taśmach maja znacznie gorzej i to jest rozwinięcie tej myśli, z którą zresztą sią zgadzam. Przed wejściem do świata korpo (o którym napisałem zresztą książkę "Korpomisie") pracowałem w fabryce w produkcji w systemie czterobrygadowym, więc mogę porównać. Taśma jest gorsza, a dziewczyny, schodzące z nocnej zmiany wyglądały jak własne matki. Pozdrawiam2 punkty
-
modlitwa i cisza w kącie... na dnie jakby spokojniej, głębiej zejść nie sposób, nieustannie tonę. wspinam się w dół, na orlich skrzydłach w niedostępne niebiosa lecę wciąż lecę.1 punkt
-
Tekst powtórkowy czekolada ta tabliczka ciastko gniecie ściska maca gdzie jest... taca bo tam leży rura z kremem nie chce innej za cholerę a więc gorzkie lico smutne pragnie wetknąć kostkę w dziurkę i tak w tył i w przód i zwrotnie szczekoladzić ją sromotnie miękka żwawa z glancem szneka jakoś nie chce dłużej czekać i nadziewa się na bułkę lukrem zasłać chrupką skórkę a zaś rogal z gładkim makiem siada na niej swym okrakiem a tam mały pączek w kącie pragnie smyrnąć dziś szarlotkę ale placek z rabarbarem on ogłady nie ma wcale choć murzynek jego luba syczy kremem bo się wkurza przeszarloczyć chciałby mus wejść w szarlotkę poczuć chuć aż się wnerwia słuszny lukier bezeceństwa tu jest bukiet nawet sucha kromka chleba srogo dupką dziś spoziera lecz szarlotce co się zowie zwykły placek nie jest w głowie nie ten poziom tyś wypieku mej miłości nie oczekuj ze społecznych jesteś nizin ja kruszonką sięgam wyżej aż karmelki i landrynki mordoklejki całkiem nowe podnieciła ta wypowiedź posklejały je andruty wspólnie liżą słodkie dupy nawet suchy rogal całkiem marmoladę zaraz capnie i wydusi z niej krzywizną miłość dosie lepką czystą lecz za pewny był to plan dostał kosza wewnątrz wpadł a tabliczka czekolady kolorowy maca maczek bo ponętnie i rozkosznie jej sreberko czule drapie * aż tu nagle kromka stara sfrustrowana ale jara weszła wszędzie radę dała i poczuła się znów cudnie choć zrobiła wokół burdel1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
umarłym lądem płaczesz na księżyca róg krzyk nabijasz deszczem pocisków czekając zaczajony masowym grobem w klepsydrze wiatru brzęczysz upiorze w kopule pocisku ukryty w zamiejskiej ciszy strzałem do serc się łasisz niech ci dusza wiecznością zadrży lekkością pełną kwiatów w sen obróci czyż nikt trzepotu miłości nie uczył spękanych jadem warg nie muskał zatem w drżeniu mej lekkości na nowo cię wyciosam byś z wolna zmienił się w kamień fot. Grzesiu Pietras:)1 punkt
-
nie moja łączka ale zatrzymał - ładnie napisany pięknie - oczy powiedzą więcej jak usta milczenie bywa wymowne - powie więcej jak tysiąc słów te strofy mogą być do niego ale gdyby napisać Cię - może dotyczyć Boga pozdrawiam1 punkt
-
@JWF Jest już coś takiego to freestyle w rapie. @Alicja_Wysocka Jak rozumiem to też jest wartość :) Ale ja już niewiele rozumiem :) @TylkoJestemOna Szybka też chciała to dlatego :)1 punkt
-
1 punkt
-
No cóż, pisanie wierszy na czas mogłoby być jakąś tam formą sportu. Podawany jest temat, czas dwie minuty i już.1 punkt
-
@Berenika97 @Berenika97 ... morze rozjaśnia myśli gdy zbliża się nicość jest balsamem nie zasłania czasu daje szansę karmi duszę natchnienie jest snem i życiem świat pełen kolorów a on on poziomką na torcie ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia1 punkt
-
1 punkt
-
@Maciek.J pisał piosenkę pięć lat- nie wierząc, że odniesie sukces- po jego powrocie do "świata żywych"- a jednak. dzięki @Migrena Dylan był poetyckim fenomenem- tak I tak samo Cohen. dzięki1 punkt
-
@Leszczym Czysta ironia wobec pragnienia absolutu - tak go wariantowo widzę. Czysty postmodernizm. Lubię takie teksty :)1 punkt
-
@Annna2 Twój wiersz to prawdziwa podróż przez labirynt uczuć i refleksji. Z poetycką siłą! Stworzyłaś niezwykle sugestywną atmosferę, łącząc obrazy codzienności z metafizyką - od pustych korytarzy po kosmiczne konstelacje. Ten fragment "Hallelujah pięć lat w rozpaczy pisałeś / Zyski i straty, one rosą na trawie" pokazuje, jak cierpienie może przerodzić się w twórczą siłę. A użycie mitologicznych odniesień - Hyperion i Orion nadają tekstowi wymiar uniwersalny. Świetny test! A Leonard Cohen jest ... niesamowity! Piękne połączenie z Twoim wierszem.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
leże nad tobą i jest mi nudno jestem kołderką i mówię trudno lecz ja kołderką twoją być nie chcę chcę inspiracją być twoim wierszem natchnieniem lekkim jak ptasia lotka niech się rumieni przy nas Wisłocka nie pomyl z Wisią bardzo cię proszę wznieś się nad obłok i w górę nosek gdy dzień nastanie o Boże wielki to będziesz tęsknić nie do kołderki ::))))1 punkt
-
1 punkt
-
Błąkam się wśród regałów, dłubiąc w nosie, „W poszukiwaniu straconego czasu” „Winnetou” do nogawki się uczepił: Weź mnie, czytelniku! – skamle, jęczy. A kysz! – potrząsam nogą, do wigwamu! „Nasza szkapa” kopytem w bok mnie dźgnęła. Za co? pilnym byłem uczniem, trójki miałem. „Quo vadis”, chamie obolały, zabłądziłeś? Chuchnął w ucho mi Heniek Sienkiewicz: Tu trylogię bierz na klatę! pisz wypracowanie O, kryminały – znajdę krwawą jatkę i posokę Łby ucięte, stosy trupów, cała półka zbrodni. Co tu wybrać? trwogą zieje i horrorem Tak! tu najbardziej wyświechtana jest okładka, Odciski tłuste po mordercy, kartki naderwane. Trop właściwy – „Zbrodnia i kara” – cudnie. W innym dziale „Szklane domy”… E, poradnik dla działkowca amatora. O, przepraszam, nie poznałem – „Pan Tadeusz”? Witaj, brachu, kopę lat! miód wypity? Nie widziałeś gdzieś tu Konopnickiej? Randkę mamy, co? przed „Zbójcami” nogę dała? „Szewcy”? – nie, dziękuję, buty jeszcze całe. „Klub Pickwicka” – zaproszenie na imprezę? Będzie „Tango”, głośne, huczne – no to w tany. „Kamienie na szaniec” spadły mi na stopę – rumor wielki. Ćśś!, kultury trochę – „Antygona” za ucho ciągnie. Pani w okularach wielkich jak koła od roweru „Encyklopedią powszechną” w łeb zdzieliła, Drze się, rwie perukę, wymachuje, pod sufit rzuca, Kopa w zadek daje, drzwiami jak nie trzaśnie: Nie wracaj tu! co za „Dziady”, „Zemsta” jakaś...1 punkt
-
tańcowały dwa Michały i zbójnicy też w murowanej piwnicy Molibden. Wanad. Cez. Tango . Samba. Walc. karnawału czas w parsekach mierzą inżynierowie Trurl i Klapaucjusz Droga Mleczna jak wystrzały ogni sztucznych w sywestrową noc srebrzystymi parasolami wypełniają czasoprzestrzeń jestem człowiek-orkiestra chyba,,, ....za bardzo nadęty!1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne