Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.06.2025 w Odpowiedzi
-
W Niydziela Zielgónocno brok na psiónto wstoć i nad strugam łobmyć licecki. Wygłóndo sia tedy śwyże jewora listecki. I potam zdójrzyć na msze. Baczanie tlo mieć- na niebzie baranki szli, czy ni? Szczajście latoś, że hej! - "Wodó cisto, łobmywosz rozmajite korzania, łobmyj i am". Ziosna ze słónkam w łókna zaglónda, nie żol z rena z wyra sia zwlec, tlo z ptaszkami spsiywać to ziam -""Chto nie zgniły, tamu Pan Bóg mniły, jek sia reno wstowo, tlo zdrozie i psiankno dowo. W Niedzielę Wielkanocną o świcie trzeba wstać, nad rzeczką twarz umyć. Piękno i młodość jak jaworzyny zew. I baranki po niebie płynące zauważyć, do góry szczęściem cały rok w chmury. Hej! - "Wodo kryształowa, obmywasz wszelkie korzenie, obmyj i mnie." - "Obmyj mnie ochrzczonej Bogu poleconej". Wiosna ze słońcem w okna zagląda. Nic tylko wstawać i z ptakami śpiewać, to wiem. - "Kto nie leniwy, temu Pan Bóg miły, - "Kto rano wstaje, temu urodę i zdrowie daje". A potem ściąć zwyczaje- jak las. Wokół tysiące drzazg. Tli się w sercu jeszcze- ostatni blask.10 punktów
-
Chwaliły się kąty proste, że są bardziej pożądane, niż kąty rozwarte i ostre. Koła dobrze poinformowane stwierdziły, że to bzdury, bo to kąty widzenia są ważne, by nie spłaszczyć już żadnej figury. Linie krzywe, ale odważne głośno krzyknęły: - Przecież kąty widzenia to tylko optyczne złudzenia!8 punktów
-
5 punktów
-
Rozkminka po rozmowie z @FaLcorN, jako nadmiar spraw i stresu. Że wybrałam dobre imię - dowiedziałam się od dzieci, z kodem znaków zespolona, każda nim się w środku cieszy. Jakby myśląc o pociechach planowałam w duszy życie. I dziś szkic ten na nie czeka, dobrze im jest. Należycie. A jak myślę o tym samym (czy Beata mi pasuje) to pół wieku walczę z sobą, czasem wręcz nie reaguję... Imię - to dom duszy zgrabny. Co, gdy nazwa psuje wnętrza? Lubisz swoje imię? Napisz. (Czy "Matylda" będzie większa?) Robią botox, cycki, brzuchy, włosy, usta i pośladki. A ja wolę zmienić imię na pseudonim jakiś gładki.4 punkty
-
Byłaś blisko A teraz jesteś daleko Ale dobre chwile Zostają na zawsze Głęboko w sercu Bo pierwszy pocałunek I pierwszy dotyk Tak łatwo jest zapamiętać Nawet gdy cały świat Próbuje zapomnieć4 punkty
-
Szukała w polu dla siebie dziadka, zwłaszcza że była po kilku wpadkach. Nie tylko dla niego i dla niej, pszennego wrogiem to płesznik, najlepsza babka.3 punkty
-
Plotła te kwiaty, zanucała, kołysała myślą i palcami. Ich łodygi wiotkie nauczała, jak mają ozdabiać się trawami. Rzeźbiła je lekko, bez pośpiechu, polnymi niesiona zapachami, które rozmieściły się w powietrzu, kusząc pragnieniem i majakami. Aż nastał magiczny tej nocy mrok, czas na tańcowanie do ogniska, głośne uśpiewanie przez gardeł sto, by ziemia, na niebo się zgodziła. Potem była północ, zadumana - - poszła z innymi i u brzegu, kobiecym sposobem zanurzała wianki, które mają sięgnąć celu. Rzeka dokładnie je obejrzała, sprawdziła detale wykonania, szczerość intencji - czy doszeptana? A podanie warte... przyjmowania - w nurt wysłuchań.3 punkty
-
Szesnaście lat ma król chwacki Szesnaście i już panuje. Spojrzenie jak z zasadzki, ponad starców z rady kieruje tu i tam po sali nim wodzi i chyba czuje tylko to: pod długą, wąską brodą chłodzi łańcuch złotego runa go. Wyrok śmierci przed nim oczekuje długo niepodpisany. A oni myślą: jakże go to boli. Wiedzieliby, gdyby był im lepiej znany, że on tylko do siedemdziesięciu powoli liczy, nim go sygnuje. I Rainer: Der König ist sechzehn Jahre alt. Sechzehn Jahre und schon der Staat. Er schaut, wie aus einem Hinterhalt, vorbei an den Greisen vom Rat in den Saal hinein und irgendwo hin und fühlt vielleicht nur dies: an dem schmalen langen harten Kinn die kalte Kette vom Vlies. Das Todesurteil vor ihm bleibt lang ohne Namenszug. Und sie denken: wie er sich quält. Sie wüßten, kennten sie ihn genug, daß er nur langsam bis siebzig zählt eh er es unterschreibt.3 punkty
-
w różaną ciszę chcesz mnie zabrać ale czy będzie cała w szeptach lub niemych drżeniach tak jak żadna gdyż nie wystarczy że jest piękna z palcem na ustach nas poprowadź nie do ogrodów między klomby lecz w te najcichsze z cichych pola w których bławatki zawsze rosły bo właśnie one w dni i noce i tylko tutaj nie gdzie indziej snują marzenia choć bezgłośnie milcząc tak ciepło aksamitnie2 punkty
-
2 punkty
-
Poszłabym za Tobą i na koniec świata, latała nad ziemią wygrzanego lata. Przeżywała chwile i dobre, i słabe, poszłabym na wspólną życiową wyprawę. REF.: Poszłabym na wspólną życiową wyprawę... hej! W moim świecie facet to same kłopoty. A kłopoty z Tobą mają smak przygody, więc już się nie boję, że przyniesiesz straty, bo czas wspólny mamy żywy i bogaty. REF.: Bo czas wspólny mamy żywy i bogaty, hej! Poszłabym za Tobą w ciemno, za horyzont, gdzie nieznane światy ludziom towarzyszą. By odkrywać siebie i Ciebie na nowo. Poszłabym daleko, poszłabym za Tobą. REF.: Poszłabym daleko, poszłabym za Tobą, hej!2 punkty
-
i cóż mi z tego nie piszesz do mnie więc drę w kawałki do ciebie listy na powrót składam wyrywam śmierci mozół i męka nie znajdę wszystkich jednym impulsem miażdżę uczucia w białych szpargałach są nawet śmieszne kiedy tak lecą w ostatnią podróż cisza na trąbce grana szelestem giną wzgardzone niepoświęcone zarodki chęci ledwie zamysły widać zgłupiałam powinnam spalić miałabym w oczach chociażby iskry2 punkty
-
Zachód… świetlisty, promieniujący, Szum wody, cichy oddech wszechświata, Pył kamienny spod fal chwytający, Na horyzoncie drewniana chata. Tuż ona… igła w stogu siana, Obok mnie, z uśmiechem wrażliwym, Siedzi ta, ciemnooka oddana, Cząstka Boska, w eterze żywym. Blond, kaskadowo opadający, Na zgrabne, niczym anielskie plecy, Wzrok drżący i uspokajający, Przeszywający głębię, kobiecy. Spinelowe, rozchylone usta, Delikatne, jak chmurka na niebie, Trafiają w kapryszące gusta, Ucałują czule w potrzebie. Wtulony czuję zapach lotosu, Ciepło jej włosów, okala szyję, Wymieszany z nutą kokosu, Doznaję uniesienia, że żyję. Patrzy na mnie, przeszywa mi duszę, Wchodzi w ocean niespokojny, Zagłębia się w nim, widzi, że fruszę, Fale wirują, wolne od wojny. Cichy szept, „O czym myślisz kochany?” „O świecie, planecie bólu i łez. Dobra, miłości, szczęścia zabrany.” „Ciii…” Kładzie mi palec na usta, „Leż…” Siada okrakiem, patrzy z góry, Dłonią otula serce wrażliwe, „Rozumiem cię, zburzymy te mury, Zerwiemy razem węzy kłamliwe.” Malachitowe drzewa hulają, Obejmuję rękoma jej talię, Wargi ust się do siebie zbliżają, Ptaki nam ćwierkają, chwalili je. Widzę łzę z innego wymiaru, W ciemnym zwierciadle do otchłani, „Jesteś znakiem prawdziwego daru, Nieprawdopodobnymi siłami. Prawdziwą ostoją w chaosie, Wzorcem bytu z Krainy Światła, Cóż bym uczynił sam w mym losie?” Grymas radości, uśmiech mój skradła. Otula dłońmi twarz pieszczotliwie, Gest miłości na policzku składa, „A więc jestem dla ciebie prawdziwie.” Ramiona me powoli rozkłada. „Aby cię wspierać, kochać, pomagać, Gdyż ty mój drogi masz tu zadanie, Nie można go zupełnie odkładać, Masz wzniecić to duchowe powstanie.” Rzeka szlocha lekko, słońce zaszło, Świadomość, że to fikcja dobija, Wszystko z hukiem iluzji zbladło, To niczym sen, myśl o tym zabija. Gdzie znaleść taką kobiecą duszę? Nim znajdę prędzej się sam uduszę, Która mnie pięknie, w pełni zrozumie, Dostrzeże, do swego życia przyjmie. Pokocha czule, zaakceptuje, To jak myślę i się zachowuje, Czy będzie mi taka dama dana? Szukanie igły w stogu siana…2 punkty
-
. Wczasowiczce obrzydły Chałupy, nie golasy powodem lecz zupy, zjadła w mlecznej włos, to był dla niej cios, żadnej zupy już nie zje bez lupy.2 punkty
-
jego życie jego śmierć gówno was obchodzi czym dla niego jest pilnujcie własnych dróg nie okłamujcie się że proste są przecież on dobrze wie jak bardzo boicie się własnych cieni jego życie jego śmierć zrozumcie to proszę nie wpieprzajcie się2 punkty
-
że dziś albo jutro zresztą nie ważne aby lepiej było by chciał wiatr wiać który ciepłem częstuję żeby drzewo szumiało a nocą świerszcz upiększał sny by miłość nie kłamała by była szczera jak echo a prawda zawsze była prawdą by nie płakała by życie cieszyło nie było cieniem trudnych chwil może dziś albo jutro zresztą nie ważne ważne by być widzieć zachody czuć zapach ziemi umieć kolorowo śnić2 punkty
-
Codziennie — chwila zmartwienia. Co się dziś wydarzy za dnia? Patrzę i myślę — myśli ponure piszą scenariusz najgorszych dni. Te, które już były i te, które wracają. I nie wiem — śmiać się, czy płakać? Oszaleć? Czy wyjść zza okna? Lecz wiem jedno: kiedy wyjdę, świat powitam uśmiechem wszelakim. Kocham życie. Kocham chwile swobodne. Ale czy to wystarczy, by świat mnie nie zranił? By nie spełnił się koszmar mych najgorszych marzeń?2 punkty
-
to czysta prawda ja nie kłamię Polska to piękny kraj ma szkoły uczelnie kina teatry są piękne miasta ozdobione parkami są urocze wsie są tu góry morskie plaże krainy jezior cudowne lasy mieszkają tu dzieci młodzież dorośli i zacni seniorzy tu tworzą poeci malarze których zna cały świat dlatego ja kocham Polskie bo przecież to mój kraj tu się urodziłem i wychowałem poznałem jego historię która nie zawsze była na tak ale i tak się cieszę a Polska jest dla mnie jak siostra i brat więc boli mnie gdy ktoś mówi że to nudny kraj przecież to brudne kłamstwo2 punkty
-
Może powinien być taki kącik na stałe, zanim wejdziesz, przeczytaj... Obowiązkowy do zapoznania. Byłabym za. Pozdrawiam 🌼2 punkty
-
Kocham ten region spędziłem tu 10 wspaniałych lat, pomiędzy 25 a 35 rokiem życia. Pracowałem, włóczyłem się pływałem na desce i żaglówkach. Znam jeziora i ośrodki od rządowych po wczasowe. Jeździłem autem wyścigowym po szutrach w lesie i zamarzniętych jeziorach. Miałem dom w Pluskach i zielono w głowie. Spałem w akademiku i cieszyłem się poezją śpiewaną w amfiteatrze. Znam zamki krzyżackie i przesiadywałem nad Łyną. Znam scenę podziemną i olsztyński industrial i death metal Prophecy, Vader najlepszy na świecie. Znam twórczość Grupy Pięciu, takich jak Delikat, Hermanowicz, Ilkiewicz, Samulowski i Wachowski. Znam galerie sztuki Współczesnej Biura Wystaw Artystycznych, Dom Środowisk Twórczych i Regionalny Ośrodek Kultury. Ale przede wszystkim znam i cenię Twoją twórczość Aniu która wpisuje się w czasy kiedy myślałem jeszcze że życie składa się z samych przyjemności. Chwilo trwaj jak najdłużej.2 punkty
-
znam Warmię ale tylko przejazdem - jako nastolatek odwiedziłem sanktuarium w Świętej Lipce i kwaterę Hitlera przejeżdżałem przez Olsztyn... ach kiedy to było -pół wieku temu kiedy czytam twoje poetyckie obrazy warmińskie aż zaczynam tęsknić za twoją małą Ojczyzną to jest piękne. POEZJA2 punkty
-
Próżno szukać kolorów w pudełku z ołówkami, a tak namalować chciałam cosik pastelami. Szary świt mi zagląda przez białą firankę. Jakby chciał tylko szkicem... W koszu stos zmiętych kartek. Może jednak spróbuję odcieniami szarości, odzwierciedlić ten widok, co się jawi za oknem. Sercem dzieło ubarwię, pocieniuję łzami, by krajobraz za szybą znów tętnił kolorami.1 punkt
-
1 punkt
-
tam za oborą w której poranne mgły odstawione do skwaśnienia spowolniły nurt życia hm zsiadłe wspomnienia to tam karę konie w płatkach jaśminu rżały ze szczęścia do wschodzącego słońca które srebrnymi wstążkami padalców schodziło w niskie rumianki gdzie cyklicznie kiełkuje ziarnko poezji1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma tak- taki był zamiar zaznaczyłam u góry w tagu o dodaniu dwóch wersów dzięki1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 mózili, mózili. Kiedyś wesoło było na Warmii- i śpiewano, moja Babcia wszystko znała1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Kiko4 trochę jak proza poetycka te pytania retoryczne- na które każdy musi odpowiedzieć sobie sam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
koci wzrok usiadł na parapecie między mną a zachodzącym słońcem mruczą fotografie dnia czas przechodzi turbulencje jak zwykle jak co dzień błądzi w przestrzeni absurdu na agrafce jeszcze jedna sekunda rozmarzona jak wieczorna gwiazda w wielkim wozie samotności1 punkt
-
Spadające z nieba łzy które wylewasz po odejściu kogoś bliskiego. Spadające z nieba kule deszczu kaleczą delikatną roślinność. Nie mówię wybacz i nie potrafię mówić przepraszam lecz po Tobie wylewam potok rzęsistych łez. Pod zachmurzonym niebem schodzi lawina złych myśli, podobna do wodospadu. Wiejący wiatr zakłóca spokój potęguje napływ kolejnych opadów gęstych łez. Nie ufasz moim słowom pojawiającym się z zachmurzonego nieba i uderzającym z siłą burzy. Przygnębiony czekam na wywołane ogniem słowa pocieszenia które powstrzymają deszcz. Tylko odrobina chłodu i zlodowaciały wzrok, to wszystko na co mogę liczyć. Za słowa długie milczenie nic nie słyszę chodź nadstawiam uszu, tylko cisza trwa. Nie mogę zmienić biegu rzeki, zostań w milczeniu ja odchodzę, przy spadających kulach deszczu.1 punkt
-
kapelusze rozwieje jabłka na niebie nad górami gdzie wołam o pomoc nie zesłano mnie tu żebym się w powietrzu unosił jestem z tych których cieszy myśl że kiedy zejdą córka nosić będzie ubrania ich kapelusze1 punkt
-
ścieżki rowerowe wysokie trawy poboczy przetkane wyspami czerwonych maków i innych pełnych kolorów roślin budzą zachwyt akacje pożegnały się z bielą kwiatów ich jasna seledynowa zieleń chowa się wśród jaśminów brzóz sosen dębów… przy drodze błękitem cieszą bławatki zapach lasu przypomina ciebie jadącą rowerem uśmiechałaś się do siebie lasu i mnie wpatrzona w otaczjace piękno chłonęłaś eliksir młodości 6.2025 andrew1 punkt
-
Mamusia już zamknięta, Milczy od dłuższego czasu. Kobieta z piekła Drogi do nieba się boi. Po cichu skrobie w drewienko, A nad nią sporo ciąży, Tego nie przekopie Choć z pomocą anieli. Mamusia już zamknięta, W końcu odpocznie.1 punkt
-
W innych częściach ciała lekarze także znajdują ciekawe rozmaitości... https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,najczesciej-mowia--ze-sie-bawili--albo-przypadkowo-usiedli--lekarze-wyjmowali-stamtad-nawet-lalke-i----pocisk,artykul,26430571.html Ja bym z tego zrobiła cykl, bo temat jest bardzo limerykowy.1 punkt
-
Chciałby być bohaterem Dzielnym młodym rycerzem W zbroi srebrno błyszczącej Z pozłacanym – szkaplerzem Marzy o koniu karym (Siwy również być może) O pięknej narzeczonej W bielonym świeżo – dworze O przysięgach podniosłych I o pieśniach pobożnych O tarczach wielobarwnych O życzliwości możnych O turniejach prześwietnych O wrogach pokonanych O damy pocałunku Który ukoi rany Nienawiścią do zbrodni Do kłamstwa – często dyszy Lecz szepnę wam na ucho Bardzo boi się – myszy…1 punkt
-
1 punkt
-
Chociaż znów dla Ciebie piszę, to do końca po co, nie wiem... Lepiej było w leśną ciszę, lub poleżeć gdzieś pod drzewem. Chociaż znów dla Ciebie piszę, to naprawdę nie wiem po co... lepiej w morze, co kołysze, lub pohasać ciemną nocą. Po co szarpać się z myślami, które przecież nie są wieczne, lepiej oprzeć się o ścianę, często bywa też bezpieczniej. Po co mierzyć, po co ważyć słowny ciężar i rezonans, jeśli to, co tu się rodzi, już za chwilę może skonać. Czemu czytasz takie bzdury, gdy się dzieje rzeczywistość? Czy ciekawość ta z natury, czy przypadkiem czytać przyszło? Ta zagadka wciąż mnie męczy, chociaż nie jest tajemnicą: W leśnej ciszy komar brzęczy, a pod drzewem mrówki gryzą No, a morze morzyć może, no, a noc nie zawsze ciemna, raz jest lepiej, raz jest gorzej, rzeczywistość też daremna.1 punkt
-
pierwsza miłość zawsze jest na nie bądź więc moją ostatnią by nikt nie mógł mi przeszkodzić nam przekreślić planów pierwsze spojrzenie zawsze jest zawodne bo patrzy serce zawładnij więc mój umysł który szybciej kreuje pejrzaże ostatnie spojrzenie widzi najwięcej bo patrzy przez łzy zostań więc moim obrazem którego nie zamknę w powiekach pierwsze słowo zawsze jest kłamstwem bo odpowiadasz z grzeczności bądź więc ostatnim zdaniem słowem deptającym ciszy po piętach ostatnie słowo jest najważniejsze bo już nie ma odwrotu powiedz je tak żebym nie chciała słyszeć innych ostatnia nadzieja zawsze jest cicha nie woła nie krzyczy więc bądź moim szeptem kiedy świat zamilknie Klaudia Gasztold1 punkt
-
Przez szybę zerkam nieśmiało Brud i osąd To dwie rzeczy, które dostrzegam. Tego typu pogodę lubiłam spędzać z Tobą Rozmywają się już twoje oczy Twoje ręce i włosy. Deszcz czasu. Te krople mydlą mi serce, A ja wciąż czekam aż podasz mi gąbkę, Osuszysz oko Będziesz.1 punkt
-
wiwat krokusy wiosenne igrce niech żyje nam kolega maj! Lato Lubański Deyna przy piłce lećmy nad galaktyki kraj! czy czarna dziura cię wciągnie kamracie czy ci Zorgoni statek zabiorą... Droga to Mleczna kurtka na wacie na komandora wojsk cię wybiorą ! Bal to nad bale....Mars. Jowisz. Saturn. terraformujmy planet korale jestem ci birbant dandys i buffon kostuchy wrednej nie boję się wcale!1 punkt
-
purpurowa krew się lejąc po niebie wsiąka w horyzont, już roszą się wzgórza czyste szkarłaty w dal niosą strumienie zakwita jednej nocy królowa - róża Hel! u twoich kosteczek ołtarze składamy dziś w słowie, w galenie i w spiżu chciałbym móc ucałować obydwie twe twarze czuć metal na ustach i kości w negliżu jużci posoka w etery uleciała z globu kłębić się w zodiaku rudych mgławicach formy przedmiotów rozmyły się w mroku i chuć nam wypływa na rumiane lica więc prowadź mnie w górę rozkoszy Anielo! (przedstawię wam szybko moją femme fatale) fałszywe ma imię i zwodniczy wygląd niby cherub z tryptyku się wyrwał na bal drogę nam wskażą żarzone pochodnie taneczne poświaty jak widma Brockenu mienią się w łunie towary, że głodnie wypatruję chwili powinszować złemu och, lecimy w noc, w górę, Aniela nade mną pełna entuzjazmu zatacza wciąż pętle trwonimy się razem w noc ciężką i piękną wiatr szumi mi w uszach, ja słabnę, ja legnę! widzę już światła bijące zza koron Aniela mnie łapie pewnie za przedramię ja mdleję, świat traci swe kształty i kolor ląduję na plecach gdzieś w wysokiej trawie członki mi drżą nadal, leżę w ekstazie czuję każde ze źdźbeł, słyszę każdy ich szelest Aniela już wstała, chyba z kimś już rozmawia - “Wie Pan czy będzie tu dziś Mefistofeles?1 punkt
-
1 punkt
-
Ze skrzyń pękatych groźnie wyłażą (Pod redaktorów naczelnych strażą) Plotek zrudziałych, zszarzałych pęki I przez lat szereg spłowiałe lęki, Garść historycznych żalów obfita, O reparacjach zdarta już płyta, Bólów zleżałych pękate szklanki, Zburzone wioski, spalone zamki, Z rodzinnych kronik pożółkłe karty, Raz z Hitlerjugend dwa blond bękarty, Raz zdziwaczała z Luftwaffe ciotka, Raz inna głupio zmyślona plotka. Dziadek z Wehrmachtu w mundurze nowym, Donosicielki warkocze płowe, Dwóch komunistów – tych po kądzieli i wuj – Ormianin, co się zastrzelił. Imiona z obcych liter utkane I cyrylicą listy pisane, Gotykiem książki – w spróchniałym kufrze, Podpisy dziwne – pod srebrnym lustrem. Gdy trzeba – worek negacjonizmu, Kłamstwo wołyńskie i kult faszyzmu, O barwie stali pokrzykiwania I niewiadoma – ta z krzywd równania. I tak wyłażą mnogim szeregiem, Krzykliwych liter złośliwym ściegiem, Te historyczne strzygi i zmory, Wszak już niedługo będą wybory...1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne