Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.06.2025 w Odpowiedzi

  1. W Niydziela Zielgónocno brok na psiónto wstoć i nad strugam łobmyć licecki. Wygłóndo sia tedy śwyże jewora listecki. I potam zdójrzyć na msze. Baczanie tlo mieć- na niebzie baranki szli, czy ni? Szczajście latoś, że hej! - "Wodó cisto, łobmywosz rozmajite korzania, łobmyj i am". Ziosna ze słónkam w łókna zaglónda, nie żol z rena z wyra sia zwlec, tlo z ptaszkami spsiywać to ziam -""Chto nie zgniły, tamu Pan Bóg mniły, jek sia reno wstowo, tlo zdrozie i psiankno dowo. W Niedzielę Wielkanocną o świcie trzeba wstać, nad rzeczką twarz umyć. Piękno i młodość jak jaworzyny zew. I baranki po niebie płynące zauważyć, do góry szczęściem cały rok w chmury. Hej! - "Wodo kryształowa, obmywasz wszelkie korzenie, obmyj i mnie." - "Obmyj mnie ochrzczonej Bogu poleconej". Wiosna ze słońcem w okna zagląda. Nic tylko wstawać i z ptakami śpiewać, to wiem. - "Kto nie leniwy, temu Pan Bóg miły, - "Kto rano wstaje, temu urodę i zdrowie daje". A potem ściąć zwyczaje- jak las. Wokół tysiące drzazg. Tli się w sercu jeszcze- ostatni blask.
    10 punktów
  2. Chwaliły się kąty proste, że są bardziej pożądane, niż kąty rozwarte i ostre. Koła dobrze poinformowane stwierdziły, że to bzdury, bo to kąty widzenia są ważne, by nie spłaszczyć już żadnej figury. Linie krzywe, ale odważne głośno krzyknęły: - Przecież kąty widzenia to tylko optyczne złudzenia!
    8 punktów
  3. 5 punktów
  4. Rozkminka po rozmowie z @FaLcorN, jako nadmiar spraw i stresu. Że wybrałam dobre imię - dowiedziałam się od dzieci, z kodem znaków zespolona, każda nim się w środku cieszy. Jakby myśląc o pociechach planowałam w duszy życie. I dziś szkic ten na nie czeka, dobrze im jest. Należycie. A jak myślę o tym samym (czy Beata mi pasuje) to pół wieku walczę z sobą, czasem wręcz nie reaguję... Imię - to dom duszy zgrabny. Co, gdy nazwa psuje wnętrza? Lubisz swoje imię? Napisz. (Czy "Matylda" będzie większa?) Robią botox, cycki, brzuchy, włosy, usta i pośladki. A ja wolę zmienić imię na pseudonim jakiś gładki.
    4 punkty
  5. Byłaś blisko A teraz jesteś daleko Ale dobre chwile Zostają na zawsze Głęboko w sercu Bo pierwszy pocałunek I pierwszy dotyk Tak łatwo jest zapamiętać Nawet gdy cały świat Próbuje zapomnieć
    4 punkty
  6. Szukała w polu dla siebie dziadka, zwłaszcza że była po kilku wpadkach. Nie tylko dla niego i dla niej, pszennego wrogiem to płesznik, najlepsza babka.
    3 punkty
  7. Plotła te kwiaty, zanucała, kołysała myślą i palcami. Ich łodygi wiotkie nauczała, jak mają ozdabiać się trawami. Rzeźbiła je lekko, bez pośpiechu, polnymi niesiona zapachami, które rozmieściły się w powietrzu, kusząc pragnieniem i majakami. Aż nastał magiczny tej nocy mrok, czas na tańcowanie do ogniska, głośne uśpiewanie przez gardeł sto, by ziemia, na niebo się zgodziła. Potem była północ, zadumana - - poszła z innymi i u brzegu, kobiecym sposobem zanurzała wianki, które mają sięgnąć celu. Rzeka dokładnie je obejrzała, sprawdziła detale wykonania, szczerość intencji - czy doszeptana? A podanie warte... przyjmowania - w nurt wysłuchań.
    3 punkty
  8. Szesnaście lat ma król chwacki Szesnaście i już panuje. Spojrzenie jak z zasadzki, ponad starców z rady kieruje tu i tam po sali nim wodzi i chyba czuje tylko to: pod długą, wąską brodą chłodzi łańcuch złotego runa go. Wyrok śmierci przed nim oczekuje długo niepodpisany. A oni myślą: jakże go to boli. Wiedzieliby, gdyby był im lepiej znany, że on tylko do siedemdziesięciu powoli liczy, nim go sygnuje. I Rainer: Der König ist sechzehn Jahre alt. Sechzehn Jahre und schon der Staat. Er schaut, wie aus einem Hinterhalt, vorbei an den Greisen vom Rat in den Saal hinein und irgendwo hin und fühlt vielleicht nur dies: an dem schmalen langen harten Kinn die kalte Kette vom Vlies. Das Todesurteil vor ihm bleibt lang ohne Namenszug. Und sie denken: wie er sich quält. Sie wüßten, kennten sie ihn genug, daß er nur langsam bis siebzig zählt eh er es unterschreibt.
    3 punkty
  9. w różaną ciszę chcesz mnie zabrać ale czy będzie cała w szeptach lub niemych drżeniach tak jak żadna gdyż nie wystarczy że jest piękna z palcem na ustach nas poprowadź nie do ogrodów między klomby lecz w te najcichsze z cichych pola w których bławatki zawsze rosły bo właśnie one w dni i noce i tylko tutaj nie gdzie indziej snują marzenia choć bezgłośnie milcząc tak ciepło aksamitnie
    2 punkty
  10. on też potrzebuje światła
    2 punkty
  11. Poszłabym za Tobą i na koniec świata, latała nad ziemią wygrzanego lata. Przeżywała chwile i dobre, i słabe, poszłabym na wspólną życiową wyprawę. REF.: Poszłabym na wspólną życiową wyprawę... hej! W moim świecie facet to same kłopoty. A kłopoty z Tobą mają smak przygody, więc już się nie boję, że przyniesiesz straty, bo czas wspólny mamy żywy i bogaty. REF.: Bo czas wspólny mamy żywy i bogaty, hej! Poszłabym za Tobą w ciemno, za horyzont, gdzie nieznane światy ludziom towarzyszą. By odkrywać siebie i Ciebie na nowo. Poszłabym daleko, poszłabym za Tobą. REF.: Poszłabym daleko, poszłabym za Tobą, hej!
    2 punkty
  12. i cóż mi z tego nie piszesz do mnie więc drę w kawałki do ciebie listy na powrót składam wyrywam śmierci mozół i męka nie znajdę wszystkich jednym impulsem miażdżę uczucia w białych szpargałach są nawet śmieszne kiedy tak lecą w ostatnią podróż cisza na trąbce grana szelestem giną wzgardzone niepoświęcone zarodki chęci ledwie zamysły widać zgłupiałam powinnam spalić miałabym w oczach chociażby iskry
    2 punkty
  13. Zachód… świetlisty, promieniujący, Szum wody, cichy oddech wszechświata, Pył kamienny spod fal chwytający, Na horyzoncie drewniana chata. Tuż ona… igła w stogu siana, Obok mnie, z uśmiechem wrażliwym, Siedzi ta, ciemnooka oddana, Cząstka Boska, w eterze żywym. Blond, kaskadowo opadający, Na zgrabne, niczym anielskie plecy, Wzrok drżący i uspokajający, Przeszywający głębię, kobiecy. Spinelowe, rozchylone usta, Delikatne, jak chmurka na niebie, Trafiają w kapryszące gusta, Ucałują czule w potrzebie. Wtulony czuję zapach lotosu, Ciepło jej włosów, okala szyję, Wymieszany z nutą kokosu, Doznaję uniesienia, że żyję. Patrzy na mnie, przeszywa mi duszę, Wchodzi w ocean niespokojny, Zagłębia się w nim, widzi, że fruszę, Fale wirują, wolne od wojny. Cichy szept, „O czym myślisz kochany?” „O świecie, planecie bólu i łez. Dobra, miłości, szczęścia zabrany.” „Ciii…” Kładzie mi palec na usta, „Leż…” Siada okrakiem, patrzy z góry, Dłonią otula serce wrażliwe, „Rozumiem cię, zburzymy te mury, Zerwiemy razem węzy kłamliwe.” Malachitowe drzewa hulają, Obejmuję rękoma jej talię, Wargi ust się do siebie zbliżają, Ptaki nam ćwierkają, chwalili je. Widzę łzę z innego wymiaru, W ciemnym zwierciadle do otchłani, „Jesteś znakiem prawdziwego daru, Nieprawdopodobnymi siłami. Prawdziwą ostoją w chaosie, Wzorcem bytu z Krainy Światła, Cóż bym uczynił sam w mym losie?” Grymas radości, uśmiech mój skradła. Otula dłońmi twarz pieszczotliwie, Gest miłości na policzku składa, „A więc jestem dla ciebie prawdziwie.” Ramiona me powoli rozkłada. „Aby cię wspierać, kochać, pomagać, Gdyż ty mój drogi masz tu zadanie, Nie można go zupełnie odkładać, Masz wzniecić to duchowe powstanie.” Rzeka szlocha lekko, słońce zaszło, Świadomość, że to fikcja dobija, Wszystko z hukiem iluzji zbladło, To niczym sen, myśl o tym zabija. Gdzie znaleść taką kobiecą duszę? Nim znajdę prędzej się sam uduszę, Która mnie pięknie, w pełni zrozumie, Dostrzeże, do swego życia przyjmie. Pokocha czule, zaakceptuje, To jak myślę i się zachowuje, Czy będzie mi taka dama dana? Szukanie igły w stogu siana…
    2 punkty
  14. . Wczasowiczce obrzydły Chałupy, nie golasy powodem lecz zupy, zjadła w mlecznej włos, to był dla niej cios, żadnej zupy już nie zje bez lupy.
    2 punkty
  15. jego życie jego śmierć gówno was obchodzi czym dla niego jest pilnujcie własnych dróg nie okłamujcie się że proste są przecież on dobrze wie jak bardzo boicie się własnych cieni jego życie jego śmierć zrozumcie to proszę nie wpieprzajcie się
    2 punkty
  16. że dziś albo jutro zresztą nie ważne aby lepiej było by chciał wiatr wiać który ciepłem częstuję żeby drzewo szumiało a nocą świerszcz upiększał sny by miłość nie kłamała by była szczera jak echo a prawda zawsze była prawdą by nie płakała by życie cieszyło nie było cieniem trudnych chwil może dziś albo jutro zresztą nie ważne ważne by być widzieć zachody czuć zapach ziemi umieć kolorowo śnić
    2 punkty
  17. Codziennie — chwila zmartwienia. Co się dziś wydarzy za dnia? Patrzę i myślę — myśli ponure piszą scenariusz najgorszych dni. Te, które już były i te, które wracają. I nie wiem — śmiać się, czy płakać? Oszaleć? Czy wyjść zza okna? Lecz wiem jedno: kiedy wyjdę, świat powitam uśmiechem wszelakim. Kocham życie. Kocham chwile swobodne. Ale czy to wystarczy, by świat mnie nie zranił? By nie spełnił się koszmar mych najgorszych marzeń?
    2 punkty
  18. to czysta prawda ja nie kłamię Polska to piękny kraj ma szkoły uczelnie kina teatry są piękne miasta ozdobione parkami są urocze wsie są tu góry morskie plaże krainy jezior cudowne lasy mieszkają tu dzieci młodzież dorośli i zacni seniorzy tu tworzą poeci malarze których zna cały świat dlatego ja kocham Polskie bo przecież to mój kraj tu się urodziłem i wychowałem poznałem jego historię która nie zawsze była na tak ale i tak się cieszę a Polska jest dla mnie jak siostra i brat więc boli mnie gdy ktoś mówi że to nudny kraj przecież to brudne kłamstwo
    2 punkty
  19. Może powinien być taki kącik na stałe, zanim wejdziesz, przeczytaj... Obowiązkowy do zapoznania. Byłabym za. Pozdrawiam 🌼
    2 punkty
  20. Kocham ten region spędziłem tu 10 wspaniałych lat, pomiędzy 25 a 35 rokiem życia. Pracowałem, włóczyłem się pływałem na desce i żaglówkach. Znam jeziora i ośrodki od rządowych po wczasowe. Jeździłem autem wyścigowym po szutrach w lesie i zamarzniętych jeziorach. Miałem dom w Pluskach i zielono w głowie. Spałem w akademiku i cieszyłem się poezją śpiewaną w amfiteatrze. Znam zamki krzyżackie i przesiadywałem nad Łyną. Znam scenę podziemną i olsztyński industrial i death metal Prophecy, Vader najlepszy na świecie. Znam twórczość Grupy Pięciu, takich jak Delikat, Hermanowicz, Ilkiewicz, Samulowski i Wachowski. Znam galerie sztuki Współczesnej Biura Wystaw Artystycznych, Dom Środowisk Twórczych i Regionalny Ośrodek Kultury. Ale przede wszystkim znam i cenię Twoją twórczość Aniu która wpisuje się w czasy kiedy myślałem jeszcze że życie składa się z samych przyjemności. Chwilo trwaj jak najdłużej.
    2 punkty
  21. znam Warmię ale tylko przejazdem - jako nastolatek odwiedziłem sanktuarium w Świętej Lipce i kwaterę Hitlera przejeżdżałem przez Olsztyn... ach kiedy to było -pół wieku temu kiedy czytam twoje poetyckie obrazy warmińskie aż zaczynam tęsknić za twoją małą Ojczyzną to jest piękne. POEZJA
    2 punkty
  22. Kreśliliśmy do siebie słowa, Mądre i głupie, śmieszne i smutne, Czasem banalne, nieraz poważne. Były też wzniosłe oraz przyziemne. Pisaliśmy wieczorem, porankiem, Dniem i nocą, przy pełni i w nowiu, Między zachodem a wschodem, Świtaniem i zmierzchem. Ty - mężczyzna mądry, dojrzały, Dowcipny, stateczny, jak opoka. Ja - młoda trzpiotka, wesoła, Kapryśna, czasem bezmyślna. Pisałeś, gdy tkwiłeś między jawą a snem, Gdy byłeś kolcami róż poraniony, Gdy tonąłeś w strugach czarnego deszczu. A ja wtedy byłam marcepanowa, Rozkołysana aksamitną melodią. Chciałeś zmieniać świat, Targowałeś się z losem o każdą chwilę. Twoje zachmurzone myśli goniły mnie. Ja kołysałam się beztrosko Na niewidocznej linie, Między euforią a nostalgią, Ukryta w rajskim ogrodzie. Świat mnie nie obchodził. Tyle nas dzieliło, Ale to wystarczyło, By spętała nas złota nić przyjaźni. xxx Miałeś wziąć mnie za rękę I przeprowadzić przez mgły nad łąką, Miałeś powstrzymać od ucieczki za horyzont, Obiecałeś, że uratujesz mnie, Gdy w nurtach rzeki będę topić swoje uczucia. Miałeś pokazać mi płonące gwiazdy I zawstydzony Księżyc. Miałam usłyszeć spowiedź wierzby, Która przestała szlochać. Miałeś tłumaczyć, Jak odnaleźć sens w bezsensie. I ... Miałeś się nie zakochać.
    1 punkt
  23. Jada puma? Sam upadaj. Piana morska: faks Romana - IP. O, co; pumex emu po co?
    1 punkt
  24. ostatni dom jak koty kiedy się najedzą zapadają w drzemkę niektórzy nawet cicho pomrukują jak koty ciekawscy każdej nowej twarzy każdej nowej twarzy obojętni jak koty snują się po korytarzach wpatrują w jeden punkt jak koty kiedy otworzyć drzwi oddziału próbują przemknąć między nogami starzy ludzie z demencją
    1 punkt
  25. wiele złego czy tam będzie coś dobrego to się dopiero okaże :)
    1 punkt
  26. zaczęło padać martwi się polny strach ma dziurawy frak
    1 punkt
  27. @Łukasz Jasiński W ostatnim czasie, mamy wysp badań różnorakich naukowców i 'okołonaukowców'. Można się w tym wszystkim pogubić. Co do Ukrainy, to pełna zgoda - sztuczny twór.
    1 punkt
  28. @Natuskaa Kiedyś dziewczyny w takie rzeczy wierzyły, teraz już w nic nie wierzą.
    1 punkt
  29. @Poezja to życie Nie genialny - ale od serca...
    1 punkt
  30. @Annna2A ja, jako uczennica LO śpiewałam go na wszelkich uroczystościach szkolnych. :)
    1 punkt
  31. @Annna2 Bardzo dziękuję, lubię spotykać ludzi o innym spojrzeniu na świat. Można wiele się nauczyć i zrozumieć. Dagna - bardzo dziękuję za serduszko.
    1 punkt
  32. Buracze Patrząc na świat przez pelargonie — buracze chmury suną gustowniej, jakiej nie użyć nomenklatury — od dawna tutaj baba i nieżyt przez pelargonie. Zostaną po nas płatki czerwone, wiatr je przegoni i asfalt wchłonie, butni synowe dewotnych matek i pelargonie, po których nosek ściera się za mnie. Odpocząć całkiem i od wszystkiego. Zapachem przenieść się do pradziejów. Przed tobą szereg wyzwań młodości, a gdy urodzisz — dospać i dośnić. Lęgi Maruna w rzepak się wybujała. Ze starorzeczy woda tu stała. Skrzypowy wianek zaległ przed groblą — drobnej krzewinki przy dębach ogrom. Wyka w nić słońca, border na smyczy przez ażur ziemi lekko i z niczym skorupki jajek na wąskiej ścieżce. Nikt nie uczesze się i z gwiazdnicy. A groblą bobry, motyl i dziki.
    1 punkt
  33. @Berenika97 mózili, mózili. Kiedyś wesoło było na Warmii- i śpiewano, moja Babcia wszystko znała
    1 punkt
  34. @Robert Witold Gorzkowski dzięki. Tak, takiej Warmii już nie ma( język umiera) jest inna. Piękna zawsze= a dla mnie zwyczajna. Vader uwielbiam, a Campus Kortowo jest najpiękniejsze. I teatr Jaracza, i poezja śpiewana przy zamku. I do niedawna jeszcze jedyna taka w Polsce Pantomima Głuchych.
    1 punkt
  35. Choć ciężko nie jest, strumień łez wylewam. Choć kocham Rudego, nie wiem czy to przetrwa. Chociaż jakoś, powoli daję sobie radę, coraz więcej rzeczy jest dla mnie niezrozumiałe. ... Choć kiedyś życie waliło na glebę. Choć czasem nawet gubiłam siebie. Chociaż niekiedy samotna noc na dworzu. Zawsze się trzymałam, mimo iż nikt nie pomógł... ... Dlaczego dzisiaj, dlaczego teraz? Dlaczego zawsze, gdy nie potrzeba? Dlaczego nawet nie wiem kim jestem? Kiedy i gdzie zgubiłam siebie?
    1 punkt
  36. @sisy89 piękne, zmysłowe …… Twój styl.,,,uwielbiam
    1 punkt
  37. @Berenika97 Bereniko, oczywiście, możliwe są kulturalne wymiany poglądów, życzę Ci takich, choć w necie zalecana jest ostrożność! Na pewnym portalu praktyką było „ bajerowanie ” pań, aby intensywniej pisały, podsycanie sztucznych konfliktów, wielonickowość , nagabywanie do udziału w społecznościówkach (aby ograbić z prywaty) cóż, można to nazwać patologią i należy. Życzę mimo wszystko powodzenia w pisaniu, pozdrawiam miło.
    1 punkt
  38. Jesteś dziwakiem więc w swoim, twoim i waszym widzisz na ogół dziwne historie, czemu cholernie trudno zaprzeczyć. Dziwią się dziwacy dziwnościom tego świata, oj dziwią się. I tylko aż dziw bierze, że tym razem wcale nie napisałeś nic dziwnego. Dlaczego tak się stało? Właściwie najdziwniejszym byłoby to, że dziwny człowiek uważa świat za normalny i w pełni zrozumiały i zupełnie właściwy. Dopiero wtedy nie mógłbym się temu nadziwić. Warszawa – Stegny, 28.06.2025r.
    1 punkt
  39. dla Ani - z dedykacją Zamożny Nazar spod Ałma-Aty codziennie Aniel kupuje kwiaty. Ciotka Gulnur ją swata lecz Aniel mówi: atam... Chyba więc kupi dwa małe Fiaty.
    1 punkt
  40. Kłębiły się chmury. Lecz duch aurę zmienił. Otwarło się oko i słońce zajrzało.
    1 punkt
  41. mam na imię krystyna na razie idź śnij kupiłam ocet jabkowy sos sojowy tamari oliwę pięć kilo ziemniaków i panko zapanieruję cię jak przyjdzie zima będziesz jak znalazł (27.06.25)
    1 punkt
  42. Kołacząc do niekrochmalonych prześcieradeł wybieram się na spacer po histerycznym niebie Pod maską spokoju, spanikowane "ja" - gwałtownie się kolebie: zmrożone odsetki w banku, kwas mrówkowy w ulu, klepsydra na ganku, szczęście zwija się z bólu Zarywam noc gwałtownie, Numer do grupy wsparcia! ... tam - ciągle zajęte, podobnie w oazie, we wspólnocie rodzin i w psychiatrów bazie A przecież miał to być spacer - jak rzekłam: ''po niebie.'' Nie mogę znaleźć drogi - od ciebie do siebie. Chcę byś mnie uspokoił, wyrównał rachunki, bo ja - nie potrafię: zbyt ciężkie rynsztunki - zmarnowanego czasu, popijaw za barem, rachunków sumienia z diabelskim kontuarem Ktoś to musi sprzęgnąć. Zapiąć i ogarnąć. Spisać i podliczyć. Zebrać i zagarnąć. Wychodząc z mojego życia - nie rzuciłeś cienia: To jak, rodzimy się "wciąż na nowo"? Czy znowu - "na do widzenia"?
    1 punkt
  43. W innych częściach ciała lekarze także znajdują ciekawe rozmaitości... https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,najczesciej-mowia--ze-sie-bawili--albo-przypadkowo-usiedli--lekarze-wyjmowali-stamtad-nawet-lalke-i----pocisk,artykul,26430571.html Ja bym z tego zrobiła cykl, bo temat jest bardzo limerykowy.
    1 punkt
  44. Chciałby być bohaterem Dzielnym młodym rycerzem W zbroi srebrno błyszczącej Z pozłacanym – szkaplerzem Marzy o koniu karym (Siwy również być może) O pięknej narzeczonej W bielonym świeżo – dworze O przysięgach podniosłych I o pieśniach pobożnych O tarczach wielobarwnych O życzliwości możnych O turniejach prześwietnych O wrogach pokonanych O damy pocałunku Który ukoi rany Nienawiścią do zbrodni Do kłamstwa – często dyszy Lecz szepnę wam na ucho Bardzo boi się – myszy…
    1 punkt
  45. Za oknem, krok po kroku, kruki zasiadają, Nie drą się o resztki, tylko narzekają. Szare jak chodniki, ciężkie jak niedziela, Głodne nie mięsa, a sensu i dzieła. Z dziobów nie słychać krakania bojowego, Tylko dźwięk pustki znajomy, coś ludzkiego. I każdy z nich dziobie w tej samej donicy Myśli, co cuchną dymem i polityką ulicy.
    1 punkt
  46. Może bez tego zwierza on jej nie kręci:)? Pozdrawiam
    1 punkt
  47. meik am , szukam wyrazów i wóz ary w maku z smakiem ona im amanita i zaryw, a ran o to , nara wyrazi a Tina ma miano a rano to nara .
    1 punkt
  48. Szczuje i jątrzy drażni wyśmiewa Pomyj miednice – skrzętnie rozlewa Obraża co dzień poniża często Plotki rozsiewa – jak żyto gęsto Kozakiem bywa – do kobiet starych Aktorkę wezwie chętnie – do garów Politykowi wypomni dziadka Nawet królowi – przypina łatkę Błota słownego – kocioł rozleje O posłach mówi – to są złodzieje Zaś o lekarzach – to konowały A o aktorze – wawrzyn zwietrzały Za nickiem dziwnym stale ukryty Wciąż wywołuje trzaski i zgrzyty Raz reżyserkę ogolić pragnie A raz – posłankę utopić w bagnie Pięści zaciska muskuły pręży Słownych wypuszcza gromadę węży Lecz kiedy pozew przyjdzie sądowy Pod dach pisowski – schowa swą głowę Niemcy mnie biją z Żydami razem Rzeknie – niech im to nie ujdzie płazem I tak zakończy się kozaczenie Kiedy w oddali ujrzy – więzienie Powie wszak Zenek potwierdzi Bronek I Grzegorz stary – weteran z Wronek Że choć złość czasem wnika – do kości Chleb najsmaczniejszy – jest na wolności Chociaż rycerzy wielu już było Głową i sercem – chętnie płaciło Przypomnieć muszę dziś, proszę państwa Żaden z nich mieczem nie bronił – chamstwa…
    1 punkt
  49. te lata w nas wciąż żyją i pamięć je upiększa świat dziecka bliskich miłość i słodycz ta najlepsza zabawy przy źródełku bieganie hen po polach samolot co nadleciał na łące wylądował zabawki nakręcane kolejka na dywanie i ta niepewność wielka pojedzie albo stanie pytanie która drąży do taty w ucho cicho "Małgosi brak siusiaka jak ona co dzień sika?" :))
    1 punkt
  50. Ze skrzyń pękatych groźnie wyłażą (Pod redaktorów naczelnych strażą) Plotek zrudziałych, zszarzałych pęki I przez lat szereg spłowiałe lęki, Garść historycznych żalów obfita, O reparacjach zdarta już płyta, Bólów zleżałych pękate szklanki, Zburzone wioski, spalone zamki, Z rodzinnych kronik pożółkłe karty, Raz z Hitlerjugend dwa blond bękarty, Raz zdziwaczała z Luftwaffe ciotka, Raz inna głupio zmyślona plotka. Dziadek z Wehrmachtu w mundurze nowym, Donosicielki warkocze płowe, Dwóch komunistów – tych po kądzieli i wuj – Ormianin, co się zastrzelił. Imiona z obcych liter utkane I cyrylicą listy pisane, Gotykiem książki – w spróchniałym kufrze, Podpisy dziwne – pod srebrnym lustrem. Gdy trzeba – worek negacjonizmu, Kłamstwo wołyńskie i kult faszyzmu, O barwie stali pokrzykiwania I niewiadoma – ta z krzywd równania. I tak wyłażą mnogim szeregiem, Krzykliwych liter złośliwym ściegiem, Te historyczne strzygi i zmory, Wszak już niedługo będą wybory...
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...