Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2025 w Odpowiedzi
-
-Mistrzu gdy mąż nalega, a ja nie mam chęci, czy trwałość małżeństwa środki ma poświęcić? -Wiele niewiast pytanie to sobie zadaje, gdy w związek bez miłości pochopnie się wdaje, bo gdy wieczór zapada i łoże się dzieli, niechciany dotyk niechęć roznieca w pościeli.8 punktów
-
Zbędne zabawki świat sobie wyśnił z nadwyżki bogactw próżnego życia pozorny wybór wśród złotych myśli wyrósł odludziem samotnym dzisiaj Co kiedyś proste wplątane w sieci kanały czaty fora portale kup kochaj polub korzystaj jeszcze gdyby nie jedno tęskniące ale... Wciąż w dali tlą się harmonii dźwięki pragnienie ciało do tańca prosi na dłoni dając siebie nic więcej odbiera echo i piękne oczy7 punktów
-
Umówieni byliśmy na kawę W sąsiednim pokoju Z pierwszego nikt nie wyszedł Tylko wszedł I drzwiami wyjściowymi też nikt nie wyszedł Tylko wszedł Wszyscy weszli Nikogo nie ma Zastygła kawa Zastygłam ja7 punktów
-
przyszedł nowy dzień w wiosennym przebraniu klika chwil i wspomnień pochowanych w zakamarkach przeszłości pokrył kurz zieleń wlewa się do serca zarażając optymizmem z nadzieją rodzi się wszystko co było stłamszone przez strach jest inaczej i nawet sen brzmi spokojniej ostrożnie dotykam nieśmiałych pąków nie ma wątpliwości najlepsze jeszcze przed nami7 punktów
-
bez-miar chociaż para staruszek na ławce i kilka bezdomnych kotów pewnej nocy z trzaskiem rozklejam usta i cytuję nasze odejścia fale rzeki a na nich osiedla bloki i wieczory jak zapalały się latarnie ja na głębokim wdechu i jeszcze więcej okiem a później te chwile gdy nie czekało się na nic firankę falującą w drzwiach otwartego balkonu piski ganiajacych się za nim jaskółek pohukiwanie cukrówki i tę wiarę że się jest że będzie nie zniknie5 punktów
-
jak tam jest opisz czujesz radość a może strach łąka z potokiem w zasięgu przejście jak olbrzym w siedmiomilowych butach na drugi brzeg słońce zawieszone na samym szczycie rozświetla całą piękną krainę nadchodzi ciemna pani ktoś w rzece zobaczył mleko i miód proszę weź skosztuj zapomnij o tym co złe5 punktów
-
może jest za horyzontem na oceanie wśród mórz chociaż na jeziorze może stawie za domem za powiekami własna wyspa odłączona od twardej ziemi spieczonej skłóconej może jest w snach zmęczonych ludzi galopie spłoszonych koni zazdrosnych spojrzeniach musi gdzieś być może w nas gdzie można oderwać myśli od zgiełku zgorzknienie od warg poczuć smsk słonego wiatru5 punktów
-
myślisz że rozumiem jak każdy mam nadzieję miejsca jeszcze potrafią tworzyć historię bez nas odpowiedzi nic nie znaczą najważniejsze są pytania a prawdę mierzy się w kilometrach po północy4 punkty
-
Rozłącza ciągle dźwięk dzwonka, za długo się nie rozgadam. Co tam, orzechy łupisz lub inne wciąż o ogrodach kwietniowych sadach. Jeszcze za rękę, magnolia, chłopiec z gitarą na plecach. Z miniatur zamek tak jak był stary fiołkowym runem przy Lelewela. Spokojne to, co umyka — koci ślad muska parapet. Brzask kwiatów w chmurkach, drzewa ćwierkanie jakby czas statków do dobrych planet. *** zaopatrzeni na dzień śniadaniowych płatków w nowych sześć strun4 punkty
-
"na trampolinie płaczu" skaczę przed siebie także w bok aby nie widzieć i nie patrzeć kiedy rodzice pijani są za wszelką cenę obraz zatrzeć mamusiu bardzo kocham cię a ty w barłogu już po flaszce zaś wujek coś od ciebie chce tatko jak zwykle z kolegami mi nakazano z domu wyjść czy ktoś mnie weźmie na kolana przytuli pięknem zwykłych dni wyciągam rączki aż do słońca ono ogrzeje ciepło da spraw bym nie musiała tak bez końca na trampolinie płaczu trwać "na trampolinie płaczu" - słowa 6 letniej dziewczynki4 punkty
-
Czas przesypuje się jak złoty pył, cicho osiada na ramionach dni. Każdy świt wydaje się obietnicą, każdy zmierzch – cichą przestrogą. Ślady na piasku zostawiamy lekkie, w jednej chwili są – w następnej nikną. Myślimy, że coś trwa na zawsze, a to tylko echo, tylko odbicie. Ludzie przychodzą, zostają, odchodzą, ich głosy milkną w szumie godzin. Miasta rosną i kruszą się w pył, świat oddycha, ale nie pamięta. A jednak... wśród tych znikających chwil iskry zostają – ciche, uparte. W spojrzeniach, w słowach, w sercach, które wciąż sięgają po wieczność.4 punkty
-
Mała dziewczynka, sukienka w groszki, kokardy jak motyle. Mówi „dzień dobry”, słucha rodziców, w głowie ma marzeń tyle. Każde marzenie szybuje w niebo jak motyl kolorowy. Grzeczna dziewczynka spogląda w górę. Kokardy drżą wokół głowy. Mała dziewczynka w sukience w groszki tańczy boso po trawie. Czeka na miłość i na spełnienie. Spogląda w górę ciekawie. Ale marzenia, jak każdy motyl żyją tylko przez chwilę. Po co ci więc, mała dziewczynko bólu i żalu tyle. Może nie próbuj, szkoda sukienki, jest delikatna przecież. Popraw kokardy, usiądź na trawie, od razu poczujesz się lepiej. Mała dziewczynka siedzi na trawie. Przestaje wierzyć w cuda. Już nie próbuje i tak się nie uda. Motyle płoszy burza4 punkty
-
Cóżżeś uczyniła, ma miła, pod lipą? Skóra pęka z żalu, serca bicie słabnie. Skradłaś je w blasku lichego piękna, Słowem szkaradnym ugodziłaś strasznie. Me usta spękane lgną do twych wilgotnych, Lecz ty uciekasz jak sarenka w rosie. Podążałem za zapachem twym zgubnym, Ścieżką zwodniczą, w noc ciemną, bez końca. Sztywno spoczywam w grobie nieznanym, Martwy złożony w ziemi chłodnej, cichej, Okryty liśćmi, jesiennymi snami – Pod lipą, gdzieś między dniem a nicością.3 punkty
-
Nie dotykasz mnie, a jednak drżę, nie patrzysz w oczy, lecz widzę cię. Nie mówisz słowa, a słyszę dźwięk, który rozrywa noc jak płomień. Nie jesteś blisko, a czuję ciepło, nie zostajesz, a wciąż tu jesteś. Nie obiecałeś, lecz wciąż ci wierzę, nie kochasz mnie... a jednak serce. Nie chcę cię znać, a znam na pamięć, nie chcę ci ufać, a wciąż cię śledzę. Nie chcę tej miłości – lecz ona trwa, nie ma jej przecież, a jednak... jest.3 punkty
-
Zawsze z ulgą przyjmuję wyczerpane pomysły Podaję im whisky w termoforze Zalecam odpoczynek i proszę, aby już wyszły Nie przerażam się starością, bo dla mnie takowej nie ma Lubię mocny makijaż, nie boję się własnego cienia Uwielbiam zwierzaki, zwłaszcza "w kotka i myszkę" I gram nawet - na nerwach i na ksylofonie Bywa, że czasem także myślę. Niecierpliwię się w poczekalniach eskapistów, porzucam tęcze i fortepiany Uspokaja mnie wolna przestrzeń, gdyż nie ma wobec mnie żadnych planów Od zagospodarowania się zachwytem, uczuciem czy człowieczeństwem wolę - klatkę z lwami: tchórza mojego mojego autoramemtu pokochają bez granic ...3 punkty
-
Chmury dziś całe spuchnięte od deszczu Płaczą ponad falochronami A Bóg w tej wędrówce cały czas jest z nami: przytrzymuje czółno ... łagodnym tsunami3 punkty
-
przez szyby okien zimnym srebrzystym wzorem sączy się światło po cichu i skromnie z wiatrem od morza wiosna chodzi po prośbie tuż przed południem psy rozwłóczyły po polach promienie słońca i płynie po trawie ćwierkot skowronka platynową mgiełką od drzewa do drzewa nizane na pajęczą nitkę jej pierwsze tchnienie3 punkty
-
Gdzieś na małej wyspie, gdzieś na Karaibach, gdzie bogaci biali kupili hektary jachtowa szósteczka w barze u Bazyla zajada langusty, pełnymi szklankami popijając whisky. Karmią rytuały. Gdzieś na Palma Island huragan dokucza, białe grzywy w dali miesza z dachówkami, śmiałkowie przez reling w głębokim pokłonie spazmem poruszeni oddają hołd morzu. Szlak spienionej fali. Na Granadzie było wielkie nurkowanie. Feeria ławicy niebieskawych rybek otacza korale. Zachłyśnięta pięknem rafy, kiedy z rufy skokiem gnębię wodę. Cud świata, Ci powiem. Tańce i lobstery, niezłowione ryby, lazur w oczy bije i spalone czoła. Gdzieś na Karaibach słońce oczy mróży zachodząc za morze słyszę już szeptanie, że koniec podróży. To naprawdę koniec. PS Zamieściłam go wcześniej i skasowałam. Zmieniam zdanie, to również kawałek życia. Pocztówka z wakacji.3 punkty
-
Cóż, trampolina wygodnych trampek. Trzeba, bo wypada, uczcić przedwiosenną wiosnę. Znowu coś wpadło na ścianę lub mur. Made in Warsaw (Polska). Warszawa – Stegny, 04.04.2025r.2 punkty
-
Upał znów zalał nasze czyste ulice. Upamiętniam więc wszystkie potknięcia i Uparcie rozgrzebuje na nowo swój Upadek.2 punkty
-
duże ciężary człowiek nosi ale żaden z nich nie ciąży tak jak smutek łzy czy rozstanie duże ciężary człowiek dźwiga ale one są niczym do tego co za czarnymi drzwiami czyha by je otworzył2 punkty
-
2 punkty
-
Wywiośniało naokoło słonko, zieleń, kwiatuszki Ludzie hurtowo wywinęli się na spacery znów idzie gra w uliczne Nieurzędowi niedomknięci wszelkimi teczkami, sprawami ważnościami strącającymi sny z piedestału Taki ich zwyczaj, taki obyczaj nawet powietrze pachnie tlenniej i mniej arogancko, ale butniej (ach buty) Spór ważnych spraw jak stał tak stoi to tylko sprzyjająca wzruszeniom pora roku... (nie mam zamiaru przejąć ciebie tym tekstem proszę czasem tylko idź na spacer) Warszawa – Stegny, 02.04.2025r. Inspiracja – Poeta Mirosław C (poezja.org).2 punkty
-
To się szanuje 😊 Pozdrowienia! Może chcielibyśmy lub bardzo potrzebowalibyśmy.. dla własnego ukojenia lub wytłumaczenia a może i samego bycia. Pozdrowienia!2 punkty
-
Zadzwoń do mnie i opowiedz o wszystkich najkoszmarniejszych rodzajach grawitacji, o wszystkich spacerach po linie - z trzęsącymi się dłońmi Linia życia. Zła wróżba? Urywa się w pół drogi. Diabeł wcielony. Nie wolno nam się zakochać. Już to wiem: w zmywarce brudne od grzechu kieliszki. Nie dają się domyć. Vin gris. Przyszedłeś obwiązany wstążką, przyszedłeś z pośpiechem i brakiem zobowiązań szeczelnie otulonym złotymi kajdanami. Przysięgamy dozgonnie: teraz i nigdy. Przyszłość? W końcu wracasz do niej. Stępem.2 punkty
-
Tajemniczki dwa jamniczki Dwa jamniczki w tajemnicy... nie rozeszły się tak z niczym. Dał zlecenie jamnik stary w archiwizowane plamy. Drugi jamnik przy latarni wybrał dzieło aktualne. Przymierzyły się z mozołem, wespół w zespół — dały nogę. Tap w ikonę z apki tapnij rentierze — po ilu sekundach — reakcję ci zmierzę z nagraniem głosu filmik w zestawie plus odcisk palca — zgadzasz się? wcale? to się pan podpisz jeszcze adres i pesel2 punkty
-
w tramwaju pięć usiadło zabieganych osób, pięć ust, dziesięć oczu, pięć głów i pięć nosów. ich spojrzenia się nie spotkały, ich ręce nie tknęły, bez słowa czy gestu, tak w piątkę siedzieli po kilku przystankach wysiedli na rynku, odbiegli od razu do klocków z szkła i tynku, po całym dniu pracy do domów powrócili, a historię z poranka dokładnie powtórzyli i zaraz po powrocie w pokojach się zaszyli tylko wciąż narzekają że ludzie, niezbyt mili2 punkty
-
..."Żyjemy w świecie, w którym pogrzeby są ważniejsze od zmarłego, małżeństwo jest ważniejsze od miłości a wygląd jest ważniejszy od duszy. Żyjemy w kulturze opakowań, która gardzi treścią”... Anthony Hopkins.2 punkty
-
Są cztery domki, cztery ułomki. Stoi zamek poety, ma tylko parter niestety. Rządzi prezydent - przygodny rezydent. Strumyk płynie, wypoczywają bure konie i wkrótce koniec. Moje państwo pilnuje rycerz. ( harcerz)2 punkty
-
ile żyć kosztuje życie? może po to jest liryka by ją paznokciami wryć w wewnętrzne komór ściany "jeśli Bóg istnieje, będzie..." może po to jest piosenka by ktoś słuchał co śpiewamy "...musiał błagać mnie o przebaczenie" może po to jest tu słowo by ktoś wiedział jak to było jest i będzie, nigdy nie śpi człowiek zaszyty w człowieku jak bez życia się nam żyło?2 punkty
-
A ja chciałbym swoją duszę Ocalić od opustoszenia Słałbym jej pocztówki z dalekich myśli I wspomnienia Lałbym w nią wiersze i poematy I zasłyszane zaklęcia I dzbany, pełne w polne kwiaty, Wzrok w gwiazdy wzbity w rumieńcach. I pchałbym w nią całe stosy splecionych rąk By trzymały mnie z dala od niechcianych stron I napełniałbym dalej duszę wrażliwością Choć nie jestem pewien czy jej ogrom wytrzyma Ale jeśli pękłaby dumnie napełniona miłością To pal licho, niech pęka, tak trzymać. A ja chciałabym duszę swoją Ocalić przed opustoszeniem Niech byłaby dla snów moich ostoją Niech byłaby marzeniem…2 punkty
-
Niedziela ze snu wybudził mnie wiatr pokazał że wiosną też potrafi być może to dopiero początek tygodni bez chmur w których ziemia wołać będzie o krople życia też zawołam we dwójkę raźniej dwa głosy na chórek to za mało ta ziemia od lat prosi o deszcz nie nawałnice po nich gniją słowa w bagnach obietnic nic innego jak fetor z pokrzykujących ust niesiony czasem ponad dachami ale głowy ciągle zatrzaśnięte marzec, 20251 punkt
-
Polonez Jasnozielone lasy i pożółkłe pola i stawy rozmaite jak żywioły płoną, płoną we mnie i za mną - taka moja dola jakie snu widnokręgi za modrą zasłoną... I horyzontu niebo czerwonego blasku jak jasne iskry słońca promienieje w oczy, abym nie widział jasno - może trochę piasku, a może łuk księżyca wyblakłego w nocy? Liche i ciche gwiazdy nad chmurami lasu drogowskazem szerokim kłaniają się ziemi i rzewny wietrzyk cichy od czasu do czasu zawieje niczym grzmoty: czyż jam nie jest z niemi? I ostre błyski świateł, wichru zawieruchy, grzmotów pisk jak kamienie - to imiennik burzy, to serce moje w pląsie szybko tworzy ruchy niczym pieśń kołysanki i sen snu zaburzy... Łukasz Jasiński (czerwiec 2007)1 punkt
-
1 punkt
-
@violetta właśnie, właśnie, bo ja poetą jestem w dodatku z przymusu, a to ważna dodatkowa okoliczność :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius W druga stronę, czyli krypto gejami też często. Czytałem, że kilkaset tysięcy małżeństw jest na takiej zasadzie, jak opisałeś. Pozdrawiam.1 punkt
-
Wyszłaś już? Tak dzień bardzo ładny. Byłem jak zwykle rano. Dzisiaj elektrycznym pojazdem.1 punkt
-
spod podszewki wygląda wczoraj które zatrzymałem dla ciebie byłoby dobrze gdyby nie deszcz piasek ze studni bawi się w wodę a ty czekasz na kawę dlaczego pytania bolą bardziej kiedy wiem że padną za pierwszym pagórkiem droga nie prowadzi w dół i jeszcze ten deszcz1 punkt
-
1 punkt
-
gdy związek bez miłości rozwiązać najszybciej bo łoże ma zjednoczyć scalić to co bliskie :))1 punkt
-
@Rafael Marius Jak zwykle dałeś czadu tym swoim harmonijnym ładnopisaniem :)) no i ładnozdjęciowaniem :)1 punkt
-
Ten narcyz wręcz wydaje mi się niezbędny w puencie. I otóż sens ujawnia się dopiero po zalogowaniu. Pzdr. 🌼1 punkt
-
1 punkt
-
Och jakże pięknie wylegujesz się Uwikłany w słońca topiące promienie Twe włosy wilgotnym mchem porośnięte Z powiekami zakrywającymi puste ślepia Pozbawiony trosk, zbędnego pożądania Usta popękane pokryte sinym fioletem Flanelowa koszula, rozdarta brutalnie Strzępy twych wnętrzności okrywają ją Pięści twe zaciśnięte w martwej purpurze Paznokcie skruszone unoszą się na wietrze Serce rozgrabione przez larwy żerujące Ich coraz więcej, twej osoby coraz mniej Me oczy brną coraz głębiej w ciebie Na wątrobie blizny, okryte marskością Wtapiasz się w chłodną ziemię, odchodząc Wracasz do korzeni, budując na nowo1 punkt
-
Znikamy, kiedy się spotykamy. Jak duchy nieszczęśliwych kochanków, Którzy zostali przeklęci na wieki I którym nie jest dane się złączyć.1 punkt
-
bywa emocje ponieść mogą i rozum gdzieś przydepczą w kącie a konsekwencje sprawią łomot w psychice aż do życia końca :)1 punkt
-
1 punkt
-
Przedsionek, zalążek klimatu. Czuję niedosyt :) Ale to idzie prosto z serca, a przynajmniej - ja to tak odczuwam. Pozderki :) Deo1 punkt
-
Zaczarowani różami Widziałam lwa karmionego marchewką, aby nie rósł, aby do zdjęć pozował, jako maskotka. Widziałam słonia bez kłów, zabrali je ludzie. Teraz olbrzym klęczy przypatruje się obręczy krwawej, przez którą skacze dzika bestia bez duszy. Ma skulone uszy, kły wyrwane, ale to nic. Widownia klaszcze, śmieje się, klaun wygibasy czyni, ot cyrk, cyrk! Nocą skulone zwierzęta w boksach dwa na trzy, drżą milcząc, łzy kapią na klepiska usłane nie różami, lecz łajnem. Cyrk. Justyna Adamczewska1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne