Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.03.2025 w Odpowiedzi
-
pani namawia bym się zagnieździł w jej schludnym kątku za niski czynsz lub na odrobek za kilka wierszy bo ponoć piszę jak dotąd nikt kiedy je pani samotnie czyta to zatrzymuje się dziwnie czas że ażby chciała w tych moich rymach ze mną przez wieczność tak trwać i trwać a życie sobie niechby szło dalej wciąż omijając już wspólny dom by każdą strofę umieć na pamięć gdybym ja tylko ten pokój wziął11 punktów
-
Przywiązanie może wymagać terapii a najlepiej prądem Jest wtedy szansa że się poparzą nerwy zatrzyma serce i stracę pamięć przestanę odczuwać lęki tęsknotę Wariuję za Tobą może skurcze mięśni odwócą uwagę Nie będę krzyczeć w kaftanie bezpieczeństwa to bez sensu we własnym interesie a nawet wbrew niemu Przecież chodzi o moje dobro skoro kocham za mocno.10 punktów
-
Kiedy pojawi się mleczyk, ten pierwszy przed milionem, usiądę przy nim cichutko i po tym wszystkim ochłonę. Podrapię trawę pod brzuszkiem, zalotnie spojrzę na pszczółkę, co w kwiatku baraszkuje, aż sypie się pyłek żółty. Poszukam kropli rosy, błyszczącej w pełnym słońcu, by serce móc napoić po długiej zimie w końcu. Podzielę z miodonoską, spragnioną bardzo przecież. Nie piła nic tak długo, a mamy wszak już kwiecień. Zakręcę na palcu kosmyk, rudo lśniący przy pszczółce, co w kwiatku baraszkuje, aż trzęsą się płatki żółte.9 punktów
-
Bułka z masłem Tkwią całoroczne za piedestałem, na którym pączek z lukrem i różą, bochen pachnący nawet na wagę. W różowej szmince zachłannej majem. Ziarenkiem w ziarnach — ta, co zachwyca — pieguska fitness albo chorwacka, wszelako bułka — każda — zasadzką. Mariaż z rutyną na krajalnicach. I nie zapomnij, liczysz się sama. Jak znakomicie konserwowana. Szminka nie starta? Ach, wytrzymała… Oni to lubią jeden chce porwać drugi chce trzymać latawce w rękach obu dziewczyna w nadmiarze słów i cudzych myśli porównujemy się najpierw czyści6 punktów
-
Za słońce prażące z miłością małe nóżki biedronki Za głowę, która ciągle marzy fiołkowy zachód spowijający łąki Za słowa, które się zapisały w pamięci i te, które nie przyszły mimo moich chęci Jest jak ostatnia róża na przekwitłym krzaczku Albo jak pierwszy zielony listek po zimie Była okazja parę razy Zanurzyć się w niej i poczekać aż minie wszystko złe co się może zdarzyć Zachłysnąć się i opaść spokojnie Nie przyjęłam zaproszenia. Miałeś rację, że tak trzeba Póki raczej coś jest niż nic Póki mogę chwycić za ręce To spojrzę odważniej w Ciebie Schylę głowę w niemej podzięce. alicja6 punktów
-
W nicomyśl obleczon, patosem spowity, Wśród echa słów swoich majestwił zachwyty. Metafor pióropusz, wzniosłych rymów mrowie, A lud zasłuchany, co poeta powie. Zgęstniałość zalega w zawiesistej norze, W zatęchłej szufladzie pustosłowia morze. Wieszczowi korona z łoskotem upada, Gdy ten wnet zrozumiał – sens sam się nie nada. (Nie ma więc znaczenia, co poeta gada.)6 punktów
-
zapuścić głęboko korzenie wzrosnąć pniem i gałęźmi chłodzić świat liśćmi zachwycać kwiatem i ulotnić się aromatem mój owoc sam spadnie nic tu nie trzeba robić5 punktów
-
strzegę Cię w głębi duszy strzegę jak cenne dary zwłaszcza kiedy religia nie dorasta do wiary4 punkty
-
Kapitaly, waluty, lokaty, przeliczniki Są tacy co czują się w tym jak ryby w wodzie A ja ginę coraz bardziej staje się nikim W nowym świecie Właśnie! Przecież on jest ciągle nowy A czego ja się spodziewałam Że on będzie za mną dreptał Z troską spoglądał i pytał I jak tam nadążasz? Kochanie czy wszystko już ci weszło do głowy? Masz problem z mailem Nie wiesz jak się wyrazić by kogoś nie urazić Spytaj sztucznej inteligencji Ona ci podpowie W końcu ma z milion rozumów w swojej sztucznej głowie Podpowiedziała Wybrała wersję najlepszą A jeśli jeszcze coś nie tak poczekaj Na pewno ją ulepszą Cóż tam zwrócę się ku naturze Wiosna kwitnie pszczoły brzęczą Wszystko zaczyna się od nowa Zajrzę do ula Cóż to? cóż to na Boga! W ulu siedzi sztuczna pszczela królowa Okazała się być lepszą3 punkty
-
nie musisz nic mówić ani szeptać nie musisz od rana po kuchni dreptać wystarczy że obok usiądziesz swe spracowane dłonie ku moim wyciągniesz wystarczy że swym uśmiechem poranną kawę osłodzisz przecież miłość to nie słowa i czyny nie trzeba wdrapywać się na wyżyny wystarczy zwykły mały gest który równie jak ona ciepły i miły jest nie musisz nic mówić ani szeptać kochanie ona i tak do końca z nami zostanie3 punkty
-
rzucałam się wierszem na szyję choć słowa wiadomo, nie ręce, to jednak ścisnęłam niechcący za serce, srebrzystym naręczem już taką mam podłą przypadłość, więc kiedy coś z nudą znów sklecę, to utknę jak drzazgi na ogień, wichura niech porwie wraz z piecem nie chciałam kochanie, przepraszam niech ktoś mi pożyczy pistolet, jak w łeb sobie strzelę, to oddam i wreszcie przestanie mnie boleć3 punkty
-
3 punkty
-
Stoję pod pubem tym z ostatnich gdzie można wyjść pod niego z piwem kawą i papierosem Popijam, a jakże aczkolwiek już liczę Stoję tak tam jak reżyser Kevin Smith ze Sprzedawców 1,2 i 3 film natomiast jest polski a nie amerykański (właściwie koprodukcja ale tylko w tym wierszu) Mój film jest nieco tańszy ale i mniej zyskowny właściwie bezzwrotny jakby się zastanowić a i reżyser ze mnie nie aż taki przestrzeń krajowa z pewnością zgubi ten wiersz (nieoznaczy jako nieprzeczytany) świat z pewnością się o nim nie dowie (jestem pewny i spokojny) I tylko kombinuję kogo by tu słowem podpieprzyć (żart wciąż trafia najcelniej) lub coś sprzedać (historie z życia wzięte są najdroższe) ewentualnie jutro zmajstrować (ach plany) Piję to piwko, trzecie z kolei powoli i z rozmysłem dłużyzn albowiem koleżanka barmanka Anka gra w hokeja z kumpelami i chyba na dachu tego baru z ostatnich ba najostatniejszych (w przygotowaniach mają prohibicję) (jeny jak ja coraz gorzej rozumiem swój kraj). Warszawa – Stegny, 11.03.2025r.2 punkty
-
2 punkty
-
Mawiają że to nie jest kłamstwo Na zdjęciu tu ująć tam dodać Niestety Szanowni Państwo Prawidła trzeba ułożyć od nowa Inaczej obleką nas w półprawdy Zmylą wzrok obudzą drwiny I pełne spojrzenie pogardy We własnym lustrze nas nie ominie2 punkty
-
W świecie kilkutysięcznej akupunktury gdzie twoje ciało jest rozpracowane i zhakowane na tysiąc sposobów więc nakłuwają je igiełkami byś całkiem nieźle im tańczył (twój odpoczynek jest dla nich przekleństwem) Mówisz im, a sprawdzona sprawa dobrze, zatańczę jak chcecie ale spróbuję zatańczyć jak nikt dotąd nie tańczył taniec ten może się nawet ładnie udać (wygibasy własnomiarowe bywają cenne) W świecie starego i przebiegłego harcerza gdzie artystyczna przekora jest zawsze górą gdy twój taniec nie każdemu się spodoba mówisz im - „chcieliście to zatańczyłem” ("wina jednym słowem leży po waszej stronie") (wina jest zawsze kluczowym tutaj zagadnieniem) A potem masz śmiech do emerytury z ich zrzedłych min. Zresztą oby tylko emerytury większej niż znikoma. (naprawdę mogą marzyć aby ci nie zapłacić) (nie wierzą w sprawy duchowe i lubują się w słówku nigdy). Warszawa – Stegny, 13.03.2025r.2 punkty
-
Chcę tworzyć. Ale co? Nie, nie chcę. A może, jednak? Ale co ludzie powiedzą? Forma Gombrowicza byłaby nieorginalna, ale czym będzie każda inna froma? Forma, forma, forma..... Nie, nie, nie. Na Boga pchać się w to? Literatura nie wybaczy, ośmieszy, wynegliżuje każdą wadę. Avangarda, tylko dla avangardy. Lecz i po co? Babrać sobie ręcę, siebie w wyniosłych słowach i postulatach?2 punkty
-
Oda do początku Na początku było słowo… z lat biegiem zmieniała się jego treść. Dajmy na przykład to i owo nie każdy ciężar umie znieść. Wybrać pomiędzy tym a tamtym, gdy jeszcze dobro z przodu jest, odpowiedzialność narzuca treść. Ciężar kolorów łączy obrazy… tak nie chciałam - pomyślałam patrząc za szybę… sączył się deszcz. Efekt motyla rozsupłał wszystko, Nie zerwał wątku - ot cała treść. Ważne jest słowo… życie to przecież długi poemat. Słowo za słowem tworzy się treść.2 punkty
-
pozałatwiam trudne sprawy zamaluje głupie sny pozamykam wszystkie wrota by móc sobą być małym stać się znowu chłopcem bez problemów sobie żyć znów budować zamki z piasku w chowanego kryć iść przez życie po swojemu do księżyca wyć jak wilk kochać Kasie i Kamilę z dorosłości drwić2 punkty
-
lubię gdy jesteś kiedy wychodzę karmię się ciepłem dłoni i oczu na krótko tylko chłonę zawijam się twoim spojrzeniem potem znikam by wrócić jeszcze bardziej spragniony2 punkty
-
poeta wolny jak motyl nie chce się sprzedawać.... znam osobiście kilku poetów jak motyle przez całe życie teraz samotni niestety o pomoc proszą skrycie...2 punkty
-
Tęskno mi jest wróżko Do twoich słów ciepłych Miałem siedzieć cicho Ciężko mi to zdzierżyć Tęskno mi za majem Za jego czarami I za głosem dźwięcznym Ciemnymi lokami Pozwól wróżko proszę Tylko ten raz jeden Że z mojego kąta Się uśmiechać będę Dam ci trochę ciepła Słowa dwa majowe Proszę tylko przytul Moje serce płowe Pogłaszcz mnie myślami Tak leciuchno muśnij Potem znów się schowam W mojej ciemnej kuźni2 punkty
-
@violetta a Ci co nie wierzą w Boga - nie znają miłości? @aff samo przywiązanie nawet ją tworzy. Nie iluzja czy wyobrażenie. Trzeba zmienić ścieżki w mózgu. Po to ew. ;)2 punkty
-
Głowa w drzewach W lesie odnajduję siebie, Wśród cieni drzew, pod gwiezdnym niebem. Ciężar egzystencji mnie nie omija, Lecz natura jak matka ramiona rozwija. Myślami krążę, wciąż jesteś blisko, Choć czasem cierpienie odbiera mi wszystko. Krąg życia ból niesie w swym szepcie, Lecz w lesie to brzmi jak pieśń w zalotnej projekcie. Drzewo, co stoi, nic mnie nie zrani, Korzenie w ziemi, gałęzie w otchłani. To cisza, co woła, to spokój mnie koi, W niej serce, co bije w harmonii Head in the trees In the forest, I find myself true, Amid shadows of trees, ’neath the starry hue. The weight of existence does not pass me by, Yet nature, like a mother, spreads arms to the sky. My thoughts still wander, you’re ever near, Though sorrow at times steals all I hold dear. The circle of life bears pain in its tone, Yet in the forest, it sings like a hymn of its own. The tree that stands will cause me no harm, Its roots in the earth, its branches a charm. It’s the silence that calls, the peace that enshrines, Where the heart beats again, in harmony’s lines.2 punkty
-
Na białej karcie cyrklem ukradkiem| fortuna kołem dzieje obraca łącząc tak zwięźle życie ze śmiercią krążeniem ziemi odmierza lata Historia przecież lubi powtarzać się i nie tylko lecz również wiosnę gdy świat zakwita i dalej więdnie cyklem natury smutnym radosnym Za widnokręgiem z kuli wyciętym jest kołowrotek przędący nitkę nie wiesz gdzie koniec ani początek lecz możesz kręcić przez miłą chwilkę1 punkt
-
Nie trudno się złamać Wystarczy pobyć trochę bez zajęcia Ponudzić się Posłuchać swoich myśli Starczy trochę deszczu na dworze Małe przeziębienie By trzasnąć jak puste próchno na wietrze Może tak się tylko wydawało? Warstwy odkładane latami były niewidoczne Fundamenty szczęścia stały się przyczynkami marazmu Kiełkołwała niechęć rosła frustracja W tym czasie prawdopodobieństwo nietrafionego zakończenia dobijało jedynki Odnajduję w tym pewien komfort Komfortowo mi być na dnie Pójść po fajki Usiąść na balkonie W plastikowym krześle Zawiesić nogi wysoko Siedzieć Zaciągnąć się głęboko Popatrzeć w gwiazdy Wiedzieć że nawet one kłamią Nawet to co najszybsze w przyrodzie nie przychodzi na czas Wróćmy do ciebie na balkonie Siedzisz Z głupim uśmiechem wiesz Że możesz mieć na wszystko wyjebane Wszystko nieważne Już liczy się tylko zabawa Zaciągnij się i wypuść Zapraszam do krytyki, dopiero próbuję...1 punkt
-
jest nas coraz mniej a kiedy mały deszcz palców przekropi białe oleandry na sukience mitycznej muzy i obłaskawi każdy niewinny kaprys na cyferblacie z najbłękitniejszego jeziora ułożę z koralowych paciorków litanię do czasu i na liściu lilii wodnej z dłonią w dłoni równolegle wzbijemy się w powietrze1 punkt
-
jesteś kimś fajnie chciałbym z kimś porozmawiać lubię muzykę czasem coś piszę oglądam przeżywam nic takiego to nie to co ktoś kto chce być tym od tego lub tamtego zdążyłem zauważyć świat jest pełen rur i dziur czasem trzeba coś odetkać z czasem wymienić ktoś zawsze się na tym zna a ja wiem że nic nie wiem więc może pogadajmy1 punkt
-
Było ciepłe, marcowe popołudnie. Przyszedłszy na dworzec - w końcu mieszkam odeń na tyle blisko, że droga w tę i z powrotem stanowi czterdziestominutowy spacer - sprawdziłam podaną przez Jerzego informację. Z jednej strony powinnam mu wierzyć, ostatecznie związek to również wzajemne zaufanie - ale... - Ale zgadza się wszystko - pomyślałam z ulgą, przeczytawszy słowa, wydrukowane na rozkładzie jazdy. - Aha, Jerzy: czyli jedziesz z Warszawy. Wyruszyłeś tuż przed jedenastą, czyli z tej twojej Holandii przyleciałeś najpewniej wczoraj. No proszę - pokręciłam głową z pewnym zachwytem, a jednocześnie z pewnym niedowierzaniem. - Takie to moje szczęście, że dopiero teraz, pierwszy raz, spotykam faceta, któremu naprawdę się chce. Który robi nie tylko to, co powinien, ale i wychodzi z własną inicjatywą. Właściwie tak powinno być - zadumałam się, przypomniawszy sobie byłego. Jemu też z początku zależało... do chwili, gdy okazało się, że jestem w ciąży. To prawda, że nie planowaliśmy jej i że nawet mało na ten temat rozmawialiśmy, za to... wiadomo, co - urwałam myśl. - Za to jest Milanek: mój ukochany synek! Już znacznie więcej do kochania, niż trzy kilo i sto siedemdziesiąt gram oraz sporo więcej niż pięćdziesiąt sześć centymetrów. Rośnie mi synek, rośnie. Dobrze, że na razie sprawia mało kłopotów... oby tak dalej. - Czyli jedziesz z Warszawy - powtórzyłam, znów popatrzywszy na rozkład jazdy pociągów. - Przejechałeś przez... - czytałam kolejno nazwy miast i czasy odjazdów - o godzinie... w Gdańsku będziesz o... tak. A u mnie... - tak, zgadza się wszystko: o piętnastej zero siedem. Obyś tylko naprawdę jechał tym pociągiem - cień obawonieufności wrócił do mnie wraz z kolejną myślą. - A niech to! - poczułam zdenerwowanie przy kolejnej myśli. - Jerzy będzie tu przecież już za niecałe pół godziny! A ja jestem nieumalowana! Nieuczesana! W jeans'ach i w zwykłym t-shirt'cie, zamiast w spódnicy i w bluzce! Szlag by... ! - stwierdziłam, że dalsze irytowanie się nie ma sensu, bo i tak nie zdążę wrócić do domu, aby doprowadzić się do ładu. - Co on sobie o mnie pomyśli! - spłoszyłam się. - Miała cztery godziny i nie zdążyła należycie ubrać się na spotkanie! A on pewnie będzie w garniturze i pod krawatem, tak jak lubi! Och, Aga... - Jak dobrze, że wzięłam ze sobą torebkę! Mam chociaż lusterko i szminkę! - sięgnęłam do niej nerwowym ruchem. - I szczotkę! Uff. - wyjęłam pierwsze i trzecie ze wspomnianych. Otworzyłam lusterko ze znakiem zodiaku Bliźniąt na wieczku: drobiazg, który sprawiłam sobie w Gdańsku, w jednym ze sklepów z pamiątkami na Głównym Mieście na poprzednie urodziny i spojrzałam w nie bacznie. - Jest dobrze, skwitowałam samowygląd. - A teraz bez zastrzeżeń - kilka ruchów szczotką dodało mi pewności siebie. Poprawiwszy włosy, wyjęłam pomadkę i odkręciłam ją, ale zawahałam się przed nałożeniem. Lepiej nie, Jerzy będzie wyglądał, jakby to on malował usta - uznałam. Zdążyłam schować prowyglądowe akcesoria do torebki, gdy dyżurna ruchu zapowiedziała wjazd pociągu z Warszawy na peron, na którym właśnie czekałam... Voorhout, 5. Marca 20251 punkt
-
Czas przecieka przez palce jak woda po mytym widelcu Sprzątam, ubolewam nad moją zagraconą podłogą Limonkowa zakrętka, obok makaron Podnoszę, bo po tygodniu już wypada Na półkę opada miś-królik z jedną pasiastą nogą Dalej sprzątam, dziękuję sobie za cierpliwość Zegarek z dziewiętnastego wieku Kiedyś lubiłam gromadzić stare rzeczy Może kiedyś miałam większą wrażliwość Odpoczywam, siadam na łóżku całkiem pogodnie a kazali mi kupować kanapę Do kawalerki podobno tak trzeba Mi nie potrzeba nocą spać niewygodnie Zegarek wskazuje dwunastą trzydzieści, nie chodzi Kiedyś byłam ciekawa co robił właściciel Na czym złapało go zatrzymanie Dziś zgadywanie już mi nie szkodzi a l i c j a1 punkt
-
w przedjesienny dzień upalny na przedmieścia Karagandy mknie tramwaju cień na talerzu pełnym soli sunie sennie duch gondoli echo nadaralskich brzmień centralnym Semipałatyńskiem niesie przerażeniu bliskie atomowe lufty zrywka żaden Kazach ci nie powie stojąc w swoim własnym grobie że jego ziemia-matka to jest dziwka1 punkt
-
To prawda wiele starszych osób ma z technikaliami duży problemem i jakoś nie bardzo chcą się z nim zmierzyć. Pogodzili się ze swym losem... wykluczenia cyfrowego.1 punkt
-
@aff jak na razie nie podrobione Pozdrawiam serdecznie Kredens @Rafael Marius ze mną też aż tak źle nie jest, ale to takie tam ogólne refleksje na czasie Pozdrawiam serdecznie Kredens1 punkt
-
@Rafael Marius Dokładnie taki jest mój zamiar. Lubię uśmiechać się przy własnych wierszach. Takimi pozytywami czasami próbuję też " odczarować" te smutniejsze.1 punkt
-
@Rafael Marius ładne dziewczyny, ładniejsze od Portugalek, miłe, pracowite, bo te Portugalki to takie trochę cwaniary. Ja też jak gdzieś tam chodziłam, to się za mną oglądali i zaczepiali, uśmiechali:)1 punkt
-
@Stary_Kredens Ja póki co nadążam technologicznie bez trudu, ale zawsze byłem w tym temacie dobry. A co do interakcji z innymi to nie mnie oceniać.1 punkt
-
@Rafael Marius ten kwiat nazywa się Kuflik cytrynowy, nie sądzę, żeby zjadał owady, jest milutki:) są śmiałkowie co pływają, woda podobna jak u nas w Bałtyku. nie wiem nic o tych Ukraińcach, jest ich na wyspie sporo, słyszę się ten język, ale szybko się zaadoptowali z miejscowymi, bo ich zatrudniają.1 punkt
-
A ja sobie odpoczywam długo i namiętnie, lecz wciąż jeszcze przygodnie. Do wiecznego odpoczynku póki co nie dorosłem.1 punkt
-
I zapewne dużo deszczu bo bardzo bogata roślinność. Wygląda jak szczotka z rosiczek. Może jest owadożerny? Byli u nas? Piękne widoki na ocean. Musi tam być głęboko.1 punkt
-
1 punkt
-
Piękny dzień ogólnie, poszłam natce gołąbki po cieplutkim basenie z pięknymi widokami:) porozmawiałam trochę z Ukraińcami, spoko mówią po polsku, dużo Polaków i Ukraińców do nich przyjeżdża, pracują też tam Portugalczycy:) spoko ludzie:) piękna jest Madera:) i pogoda dobra, cały czas ciepło przez cały rok i nie mam aż takich upałów:) Ukraińcy wiedzieli, gdzie uciec:) kwiat jak szczotka:) w dotyku miły :)1 punkt
-
I w moim kompie stale coś brzęczy, Czy to królowa siedzi w pamięci? Jest sztuczny miodzik, to i królowa pewnie sztuczna taka sama. Bardzo pomysłowe i niepodrabialne mam nadzieję:)1 punkt
-
pani spogląda na mnie zalotnie a ja zaczynam się pani bać bo praca z panią namiętna mocna zwłaszcza gdy pióro już pójdzie spać wersy po kątach by się schowały tak bym przypadkiem nie znalazł ich strofy z pamięci znudzą się pani lepiej odejdę i zamknę drzwi :)))1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ostatnio musiałam wyciąć drzewo, rosło za blisko domu, mrówki miały swój armagedon no i ptaki zdziwione, ja jestem człowiekiem i źle mi z tym, ale musiałam Pozdrawiam kredens1 punkt
-
1 punkt
-
Zmieniłam na cudze myśli, źle przepisałam sobie :) Dzisiaj wkoło same cudze, taki łatwy wgląd i permanentne jutro goni wczoraj. Nie znałam tej piosenki, jak to dawno było, i jak dzisiaj inaczej. Dziękuję, pozdrawiam :)1 punkt
-
Ja też takie mam. Do różnych niemedycznych celów używam. Są tanie. To pięknie. No proszę wegańskie kurtki, a u nas z pierza.1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne