Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2025 w Odpowiedzi

  1. Na pustyni nie ma chleba, są jedynie suche sny. Nikt Ci ręki tu nie poda, na pustyni ja i Ty. Choć pragnienie trzewia trawi, to ugasić nie ma czym. Świat ponownie ktoś podpalił, nad pustynią czarny dym. Kropli wody nie uświadczysz, w ustach tylko piachu smak, jeśli czegoś Ci potrzeba,. tego będzie zawsze brak. Choć pustynie oddalone, to podobnie tam i tu, Ty przemierzasz tę piaskową, a ja wpadłem w ludzki tłum.
    10 punktów
  2. jest nas coraz mniej a kiedy mały deszcz palców przekropi białe oleandry na sukience mitycznej muzy i obłaskawi każdy niewinny kaprys na cyferblacie z najbłękitniejszego jeziora ułożę z koralowych paciorków litanię do czasu i na liściu lilii wodnej z dłonią w dłoni równolegle wzbijemy się w powietrze
    8 punktów
  3. on nieustannie balansuje łagodnością i stanowczością by mądrze przeciskać się przez dni własną twarz przy tym zachowując mógłby ją przecież głupio stracić on w tradycji ukorzeniony poznając się z nowoczesnością jej kształtów ponętnych dotyka ważąc sumiennie i wytrwale każdy jeden stopień rozwoju on wreszcie zanim silny wicher impetem przedrze się do progu bezpieczny postawi fundament blisko ziemi i serca blisko żeby mu niczego nie porwał on tak właśnie stara się robić Kiedyś miałam na ścianie kalendarz, taki tam dziwaczny kalendarz, mniejsza o obrazki, choć były ciekawe... jeden napis z samego centrum utkwił mi w głowie, całe lata mam go zapisanego w pamięci "Tak wiele zależy od mężczyzn" ... nie pamiętam, co to była za akcja, czy ona nadal trwa? Chyba tak, bo nic się nie zmienia. Wszystkiego dobrego Panowie :)
    8 punktów
  4. Tęskno mi jest wróżko Do twoich słów ciepłych Miałem siedzieć cicho Ciężko mi to zdzierżyć Tęskno mi za majem Za jego czarami I za głosem dźwięcznym Ciemnymi lokami Pozwól wróżko proszę Tylko ten raz jeden Że z mojego kąta Się uśmiechać będę Dam ci trochę ciepła Słowa dwa majowe Proszę tylko przytul Moje serce płowe Pogłaszcz mnie myślami Tak leciuchno muśnij Potem znów się schowam W mojej ciemnej kuźni
    6 punktów
  5. rzucałam się wierszem na szyję choć słowa wiadomo, nie ręce, to jednak ścisnęłam niechcący za serce, srebrzystym naręczem już taką mam podłą przypadłość, więc kiedy coś z nudą znów sklecę, to utknę jak drzazgi na ogień, wichura niech porwie wraz z piecem nie chciałam kochanie, przepraszam niech ktoś mi pożyczy pistolet, jak w łeb sobie strzelę, to oddam i wreszcie przestanie mnie boleć
    4 punkty
  6. Tam gdzie było istnienie ruchliwe i wielobarwne Nieistnienie przegląda się w potłuczonym lustrze ciemności Nie pozostawiając miejsca na wątpliwości Pustka po bytach wypełnia sobą czasoprzestrzeń Nieistnienie przegląda się w potłuczonym lustrze ciemności Z uporem godnym lepszej sprawy Na rozwalonym chodniku leży niepotrzebna nikomu parasolka Tam gdzie było istnienie ruchliwe i wielobarwne Z uporem godnym lepszej sprawy Pustka po bytach wypełnia sobą czasoprzestrzeń Nie pozostawiając miejsca na wątpliwości Tam gdzie było istnienie ruchliwe i wielobarwne Nieistnienie przegląda się w potłuczonym lustrze ciemności Pustka po bytach wypełnia sobą czasoprzestrzeń Nie pozostawiając miejsca na wątpliwości Z uporem godnym lepszej sprawy Na rozwalonym chodniku leży niepotrzebna nikomu parasolka
    4 punkty
  7. pielęgnowana w dzień nocą rozkwita bukietem rozkoszy nad ranem przekwita pozostawiając ślad na ciałach i pościeli a my leżąc przytuleni milcząc myślimy o niej uśmiechnięci
    4 punkty
  8. nabrzmiałe pąki pod skórą drzewa zieleń listki w natarciu
    3 punkty
  9. jabłonie jeszcze nie kwitną jeszcze nie pachną bielą bzy czekając trzymam cię za dłoń kiedy cieplejsze przyjdą dni miękkim wiatrem nas zatulą jak zielonym ciepłym szalem w szmaragdowej głębi wiosny gdy tak mocno cię trzymałem
    3 punkty
  10. Wokół masy ludzi śpiących już są martwi, ale śnią śnią, że żyją, że są mocni życie dla nich wciąż jest grą pouczają świat zmieniają straszą, że nadchodzi mrok tłum umarłych bije brawo mózg wyprany mętny wzrok mało ludzi jest prawdziwych którzy żyją pierwszy raz jak ich poznać to nie trudne mają w oczach słońca blask
    3 punkty
  11. gdy pojawia się znienacka z kosą niesie pewną śmierć sprawiedliwa gdy opaska oczy swe zasłania wręcz alegoria, alegoria ma ukryty ważki cel alegoria, alegoria w normach widzi życia sens próżne bitwy z wiatrakami cerowanie rannych serc w lustrze nie jesteśmy sami róża może w każdym być alegoria, alegoria ma ukryty ważki cel alegoria, alegoria w normach widzi życia sens
    3 punkty
  12. Stoję pod pubem tym z ostatnich gdzie można wyjść pod niego z piwem kawą i papierosem Popijam, a jakże aczkolwiek już liczę Stoję tak tam jak reżyser Kevin Smith ze Sprzedawców 1,2 i 3 film natomiast jest polski a nie amerykański (właściwie koprodukcja ale tylko w tym wierszu) Mój film jest nieco tańszy ale i mniej zyskowny właściwie bezzwrotny jakby się zastanowić a i reżyser ze mnie nie aż taki przestrzeń krajowa z pewnością zgubi ten wiersz (nieoznaczy jako nieprzeczytany) świat z pewnością się o nim nie dowie (jestem pewny i spokojny) I tylko kombinuję kogo by tu słowem podpieprzyć (żart wciąż trafia najcelniej) lub coś sprzedać (historie z życia wzięte są najdroższe) ewentualnie jutro zmajstrować (ach plany) Piję to piwko, trzecie z kolei powoli i z rozmysłem dłużyzn albowiem koleżanka barmanka Anka gra w hokeja z kumpelami i chyba na dachu tego baru z ostatnich ba najostatniejszych (w przygotowaniach mają prohibicję) (jeny jak ja coraz gorzej rozumiem swój kraj). Warszawa – Stegny, 11.03.2025r.
    2 punkty
  13. Dużo się wydarzyło od tamtego czasu. Kiedyś paragraf 22, a obecnie paragraf 15622. A tak poza tym – prawdopodobnie - nic się nie zmieniło. Taka prawda w świecie kłamstwa, choć mamy jeszcze prawo różnie rozumieć rzeczy, sprawy, a nawet okoliczności. Warszawa – Stegny, 11.03.2025r.
    2 punkty
  14. Istnienie Westchnienie Pytanie Znaczenie I jedno małe marzenie O zmianie świata na lepsze
    2 punkty
  15. Oglądasz? Twoje odbicie w szkłach okularów, szybach witryn w remoncie, ukradkowych źrenicach, które akurat nie były moje ale kogoś, kto patrzy sekundę później – a może wcześniej? Kto wie. Różnica to detal, oddech, który zdążył zaparować szkła, zanim zdałaś sobie sprawę, że to już nie moje oczy. Scena pierwsza: twoje odbicie w szybie. Scena druga: moje oczy, które już nie patrzą. Nie mówimy o tym co się dzieje teraz, tylko o tym co mogłoby się wydarzyć. Rozmawiamy w czasie warunkowym i o czasie warunkowym. Światło pod kątem dzieli pokój – każde pół zdania wpada w cień, drugie pół jeszcze się broni. Scena trzecia: Bo przecież chodzi o to, czego nie było. Czego nie dopytałem. Czego nie wypowiedziałaś. Bo nie miało sensu. Bo było za późno. Bo zatańczyliśmy, a ktoś patrzył i nie wiedział, czy to co widzi, to rzeczywistość, czy scenografia. A ja jestem prostym mechanizmem. Przebitka: Niektóre zdarzenia istnieją tylko, dopóki ktoś je ogląda. Więc jest tak – zagrają to do końca, popatrzmy jak na scenę: ona wychodzi i nie wraca, on odegrywa rolę ninja – trochę polata po ścianach, a ona zagra według innego scenariusza, powtarzając kwestie, których w tym brakuje. Finał: Zanim zdążę dopić kawę, a twoje usta zetkną się z goryczą wina, ktoś wyłączy światło. Zostaniemy sami – ty na swojej kanapie, ja w moim fotelu, będziemy tak pomiędzy, gdzie echo niedokończonych dialogów zabija każdy film. Napisy: Ten film nie ma napisów końcowych, nie zostały jeszcze napisane
    2 punkty
  16. między drzewami cichą słychać melodie kwitną konwalie
    2 punkty
  17. Mawiają że to nie jest kłamstwo Na zdjęciu tu ująć tam dodać Niestety Szanowni Państwo Prawidła trzeba ułożyć od nowa Inaczej obleką nas w półprawdy Zmylą wzrok obudzą drwiny I pełne spojrzenie pogardy We własnym lustrze nas nie ominie
    2 punkty
  18. środek pustyni lśnią przenoszone wiatrem złociste fale
    2 punkty
  19. dedykuję Lenie2 Każdy ma przestrzeń nienazwaną, choć większość nie chce o niej słyszeć. Zwłaszcza, gdy budzi się co rano, nie słyszą siebie, tylko ciszę. Ale najczęściej kłęby myśli niedokończone niosą wczoraj. Zaś w wyobraźni nędzny wyścig różnych kreacji - żywa zmora. Więc najważniejsze; się wyciszyć. Rozterki serca ciche słuchać, w czystości ducha trzymać myśli. Sam nie wiesz kiedy - masz przeczucia. ps Żyć z przeczuciami - oj nie łatwo! Olbrzymi stres na człeku ciąży. Gdy wiesz, że kogoś weźmie światło, jak mówić, by - do spowiedzi zdążył.
    2 punkty
  20. Ciekawe spostrzeżenie. Nie pkabowałem tego, ale teraz rzeczywiście też dostrzegam pewne podobieństwa. Co do pustyni, to napisałem już powyżej, że zastanawiałem się czy nie za daleko posunąłem się w tym porównaniu. I oczywiście masz rację, na pustyniach też kwitnie życie. Jest też coś więcej, cisza, której najczęściej w tłumie brakuje. Pozdrawiam serdecznie. @Marek.zak1 Wyobraź sobie, że też przemknęło mi to przez chwilę przez myśl. :) Również pozdrawiam. Zgadza się. Również pozdrawiam.
    2 punkty
  21. Bóg mi się przyśnił rozmawiał zemną mówił nie bój się idź swoją drogą Bądź zawsze sobą kłaniaj się prawdą nawet gdy bolą To nic że czasem pobłądzisz przecież to normalność szanuj życie Tylko pamiętaj proszę że jesteś człowiekiem jesteś chwilą momentem które kiedyś zgasną I staniesz u mych bram a ja sprawiedliwie osądzę czy jesteś nieba wart Zaraz po tym śnie gdy się obudziłem pomyślałem dlaczego Bóg mnie odwiedził dlaczego wybrał mnie Przecież doskonale wie że moja codzienność jest inna ona nie myśli o Bogu jest mu daleka
    2 punkty
  22. ~~ - promieniejący od niej powab oplótł mnie niczym ramiona ośmiornicy w obezwładniającym uścisku zniewalając serce tłoczące do żył gorącą krew pożądania to nie była miłość duchowa a jedynie samcza chuć domagająca się spełnienia cóż więc mi pozostało oprócz próby uwiedzenia jej podszedłem z pewnym ociąganiem i .. ~~
    2 punkty
  23. jak powrócić w tan urazów poodwracać czas na pięcie; zamalować cząstkę twarzy zauważyć siebie w rzędzie; jak zatrzymać brak po ciągu pędzącego wbrew pozorom zacząć chcieć siać o L-Blogu zamiast z upą pić 'wyborną'; jakże odejść gdzie lub dokąd kiedy świty pędzą w poprzek komu darować z pieniądzem biorąc mało chociaż mądrze; jakiż krug prezentem z Tatr'y na przydatność przeczekania przeleciawszy przed teatrem zgniot potrafił wybić łkaniem moja Polsko wśród naj żeniąc nie rozpływaj się; wypuszczaj moim z łaską teł pragnieniom tylko ścieżkę którą wzruszam także rączki u nóg chwiejnych święcić wodą - zamiast winom podosuwać po brzeg wierność aż przesunąć pod Dziewczynę
    2 punkty
  24. a śmierć taka zapracowana lekarze przebudźcie się skierujcie ją na urlop zdrowotny niech wie
    1 punkt
  25. Błękitny dzisiaj Bukareszt Z rozumem ... usta-usta Wybudza ze śpiączki wiosnę Asceza czy rozpusta? Jak zwykle przegrywam w siebie Kości niedbale rzucone Rozpacz, co tuli skowronki W policzek uderza nadzieję Błękitny dziś ten Bukareszt ... I jakoś dziwnie radosny ...
    1 punkt
  26. Jerzy poinformował mnie esemesowo, w którym wagonie podróżuje. Zatem, gdy tylko lokomotywa mnie minęła, zaczęłam przyglądać się numerom na kolejnych drzwiach. - Dwudziesty szósty - odczytałam namalowane czerwoną farbą cyfry na białym kwadraciku. - Zbiegiem okoliczności tyle, ile akurat mam lat. Następny więc będzie dwudziesty piąty. Potem dwudziesty czwarty... trzeci... drugi... - zaczęłam pomijać dwudziestki. - Dziewiętnasty, osiemnasty, siedemnasty... Czy ten pociąg musi być taki długi? - zadałam sama sobie pytanie, na które zaraz odpowiedziałam twierdząco. - Trzynasty, dwunasty... no wreszcie jedenasty! To twój, w tym jedziesz! - uśmiechnęłam się i pobiegłam za jadącym coraz wolniej wraz z resztą składu wagonem. Zatrzymałam się przy końcowych - bliższych przedziałowi, w którym Jerzy wykupił miejsce, a zarazem pierwszych od mojej strony - i czekałam. Krótką zaledwie chwilę, gdyż, jak widziałam, stał już przy drzwiach oczekując, aż pociąg wreszcie zatrzyma się i będzie mógł je otworzyć. - Agnieszka - zwrócił się do mnie pełną formą mojego imienia, przytulając mnie. - A więc jesteś. - Jestem, jestem... - tuliłam się doń czując, że wilgotnieją mi oczy i że łzy zaczynają swoją wędrówkę - swoim zwyczajem tradycyjną drogą. - Przecież wiesz, że nie mogłam być gdzie indziej... - Istotnie, nie mogłaś - przyznał z nutą pewności siebie. Z jednej strony irytowała mnie, nastrajała czy też nastawiała bojowo; z drugiej czyniła mnie spokojniejszą. Zupełnie jakby niosła - w sobie, a może ze sobą? - jakąś energię, która zbliżała się do mnie, otaczała i nie pytając przejmowała we władanie. Powoli ale zdecydowanie, bez pytania o zgodę. Tak chyba jest... bez "chyba" - uznałam po chwili. Puściłam go i sięgnęłam dłońmi do oczu. Otarłam policzki i podniosłam na niego wzrok. Już spokojniejsza. O wiele. I pewniejsza siebie. - Będę na ciebie krzyczeć - zapowiedziałam. - Kłócić się i upierać. Będę próbowała stawiać na swoim, nawet wiedząc że nie mam racji. Odstąpił krok do tyłu. Przez króciutką chwilę, dosłownie mgnienie - bałam się tego, co powie. Ale milczał, za to ująwszy od razu moje dłonie. - Będę zamykać się w sobie i chować w milczenie - kontynuowałam, ośmielona ciszą i uściskiem jego palców. - Dąsać się, gdy nie zasłużysz. Gdy zasłużysz - dłużej i bardziej. Odmawiać ci wspólnych kąpieli i bronić przystępu do siebie. Nie boisz się? Ni stąd, ni zowąd opuściła mnie pewność siebie. Lęk spowodował, że zamilkłam i wbiłam spojrzenie w płytę piaskowca, na krawędziach której staliśmy. Jedną z tych, którymi wyłożony był peron. Za to ściskałam mocno jego dłonie. Odczuwając wzrastający niepokój i usiłując nad nim zapanować. Gdy rozluźnił uścisk, ledwie opanowałam się, aby nie odwrócić się odeń i nie odbiec. Pewnie wyczuł to, bo znów zamknął moje palce w swoich. Mocno. I tak samo zdecydowanie przyciągnął mnie do siebie. Dopiero gdy cała oparłam się o niego, jedną ręką objął mnie w pasie, a palcami wolnej dłoni podniósł moją głowę, położywszy palce pod podbródkiem. Odruchowo znów spróbowałam oprzeć się jego gestowi. Nie ustąpił. Nasze spojrzenia skrzyżowały się. Przestraszyłam się, że w moim zobaczy lęk. Irracjonalnie, bo przecież wiedziałam, że domyślił się wszystkiego. A w każdym razie wiele z dotychczas aopowiedzianego. - Nie boję - odparł zdecydowanym tonem, rozluźniwszy na moment uścisk palców i zaraz potem wzmocniwszy go z powrotem. Voorhout, 10. Marca 2025.
    1 punkt
  27. *** Niknący śnieg na Saharze — zbiera siły Pierwszy obłoczek
    1 punkt
  28. nasi wodzowie mieli cudowny pomysł obrony kraju na… wredna opozycja to zmieniła WYBORYCY wspaniałych synów Narodu oczekują powrotu do tej wersji DLATEGO IM KLASKAJĄ do czego taka duża Polska i połowa wystarczy nie łatwo dużym rządzić myślę że guru nie ZAWIEDZIE SWOICH wielbicieli i powróci do tego po wyborach pierwsze jednak emerytury jego miłośnicy już tupią chcą pracować sześćdziesiąt osiem lat zwłaszcza kobiety on dotrzymuje słowa na razie ciiii obrady sejmu przy zamkniętych drzwiach 3.2025 andrew
    1 punkt
  29. @Rafael Marius tak, Jest gorzej, mam gorączkę i już kaszlę, oszołomiona jestem, zadzwoniłam do ubezpieczyciela o pomoc, chyba coś się poważniejszego rozkręca, bo nic już na kolację nie zjadłam, tylko pogrzebałam w talerzu. leżę pod dwoma kołdrami i poprosiłam i piecyk do pokoju. Koniec wakacji. Jestem w rękach Boga.
    1 punkt
  30. @Rafael Marius był też miłorząb dwuklapowy, ale przechodzi jesień. Magnolie też przekwitły. Jestem wykończona po wycieczce, zrezygnowałam już do końca:) w mojej okolicy jest słonecznie, cicho, tylko plaży brak, ale widzi i czuje się bryzę. Na ostatniej wycieczce, na której nie byłam, ludzie przechodzili przez tunel w wodzie po kostki i wrócili cali mokrzy. Zaraz idę kupić lek do cmokania. Jedna wycieczka to sporo. Nic praktycznie się nie zobaczy, jesteś minutę i cały czas zbity w autokarze bez klimy. Okropna rezydentka, cwaniara, już z tym biurem nie pojadę. Musiałam zapłacić 130 euro napiwku gdzie mnie tam nie było.
    1 punkt
  31. @Somalija Dziękuję za serduszko i zainteresowanie.
    1 punkt
  32. @Natuskaa Przeczytałem z przyjemnością. Pozdrawiam.
    1 punkt
  33. Dziś gorąco, czuję delikatny ból gardła od wiatru:) jutro się opalam i odpoczywam:) dwóch śmiałków pływa codziennie w oceanie
    1 punkt
  34. @andreas W lewym górnym rogu masz trzy literki. Jak zaznaczysz tekst kursorem, on się podświetli na niebiesko, zostawiasz go tak i klikasz na literkę I, tę środkową Momentalnie tekst zmienia się w ukośny. Potem pisząc dalej, musisz to wyłączyć, klikając znowu Możesz próbować dowolną ilość razy, nie klikając, dodaj. Próbuj, powodzenia
    1 punkt
  35. grając w brydża z Lucyferem przegrałem limuzynę wraz z szoferem Kwarki. Piony I Tachiony kolor oczu nam zielony jak tęczowy witraż mieni się galakyka miliardem gwiazd matematyka... na pewno tu się przyda ! a i algebra Boolea nieodzownie woła hola! pałka zapałka dwa kije kto się nie schowa ten kryje Palec. Dionizos. Apollo... palec...?.pod budkę .. bo za minutkę zamykam budkę!!!
    1 punkt
  36. do przyTAKujących Nie wiesz, co mówić - nie mów. Bądź twardy jak skała - nie miękki. Lepsze "nie" gdy nie chcesz; odważniejsze, wygodniejsze, swojskie. Bliższe sercu; Bogu; ustom. . . niż kłamstwo koralowych ust niczym harakiri podszyte strachem Zauroczona "nie"
    1 punkt
  37. Świat się raczej wyjałowia, niż użyźnia z czasem się, kamień serca, pustka w głowach i pustynia ciągle w tle. Nie przechodzi ilość w jakość, często racji bronisz sam, lecz powszechna bylejakość suszy głowy też i nam. Bywa dokładnie tak, jak napisałeś. Dziękuję i pozdrawiam. Tak, wiem o tym. Zastanawiałem się nawet czy nie za daleko posunąłem się w tym porównaniu. Pozdrawiam.
    1 punkt
  38. @andreas To my, mężczyźni, mamy przewagę nad kobietami, bo: one nie potrafią opanować ani miesiączki i zwykłej chuci, a potem to wszystko zamieniają w tak zwaną miłość, jeśli to nie przechodzi - to całych - wszystkich mężczyzn oskarżają o gwałt i potem trafiają do szpitala psychiatrycznego i tam prostują im rozum. Łukasz Jasiński A wiersz, oczywiście, do kosza... Łukasz Jasiński
    1 punkt
  39. Jest we mnie przestrzeń nienazwana, (ledwie przeczuwam jej istnienie) gdzieś na krawędzi jasnych myśli, lecz jak daleko - sama nie wiem. Czasem próbuję sięgnąć słowem, ale powracam zawsze z niczym. Bo przecież żadne nie potrafi, przekroczyć progu tajemnicy.
    1 punkt
  40. "Była piękna, dobra, święta, do dziś płacę alimenta." - Sztaudynger
    1 punkt
  41. wspaniała laurka a on o wszystkich się troszczy tłamsząc kłopoty problemy wyszepta czule najdroższa przytuli by dobrem odmienić :)
    1 punkt
  42. turówka wonna i kolejny sezon samotników w domu strach na wróble nie ma zwyczaju noszenia zapałek w kieszeni Ukraińskie dziewczyny wchodzą w szkodę wyrywają chłopców nasze królewny śpią żywa krew urodzi syna bez szalki Petriego spłaci się dług za Wołyń mimo ,,zera Goebbelsa" stawianego w przypadku historii wschodu i bezdroży którymi idzie prawda czas napisze nas od nowa i pośle wnuków na wojnę
    1 punkt
  43. Zostać jednym ; z dwunastu świadków roku; i fortuny.
    1 punkt
  44. Tak straszny koszmar, że dałam serduszko ;-) No i niepolitycznie, uff.. :-)
    1 punkt
  45. Rzekł do aktywu Rudy - Ja kurczę was pardon, dialogu chcemy z PiS-em. Z takimi, jacy są ! Rzekł Prezes do aktywu - Stan rzeczy skłania mnie, imperialistom z Ameryki, powiedzieć twarde - NIE ! Rzekł Macron do Olafa - W warzywach krymskich moc, przedziwnie jest zaklęta, więc grzmocisz całą noc. Rzekł Donald do Wołodi - Pij piwo raz przed snem. Trza dbać o cholesterol, gdy trup tak ścieli się. Do męża rzekła żona - Choć słodkie życie me, na biust tej pani, czemu, uparcie patrzysz się ? YouTube - wersja dla leniuchów (udźwiękowiona) https://youtu.be/o5mN-CP1vrE
    1 punkt
  46. - Po rozum do głowy? - Idź i nie wracaj.
    1 punkt
  47. @M_arianne Co tobie niemiłe, a niemiłe mi jest wywoływanie we mnie poczucia winy, potem będzie zmuszenie do fałszywej pokory - demoralizacja - działania iście sekciarskie - stosowanie nadprogowej psychomanipulacji! Wolę inne przysłowie: "Co wolno wojewodzie, tobie nie wolno, smrodzie!" Łukasz Wiesław Jan Jasiński herbu Topór
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...