Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.11.2024 w Odpowiedzi
-
Jesień zrzuciła swoje sukienki i burym liściem je depcze. Nagim ramieniem szarpie chmury, wylewa smutek z deszczem. Straciła urodę w mgnieniu chwili, już pożądaniem nie kusi. Jeszcze szuka go w tafli jeziora, lecz bez skutku. Odejść musi. Zaszyje się gdzieś w cieple kominka. Wpadnie do herbaty na chwilę. Podsłucha paru wieczornych rozmów, może poczuje się milej. Rozsieje wokół zapach goździków. Przytuli fotel w pokoju. I zaśnie ciszą listopadową w dużo lepszym nastroju.6 punktów
-
nie czuję, gdy odchodzisz jestem kamieniem i jak kamień milczę bezdroża i drogi donikąd mnie prowadzą jak larwa i jak motyl jestem i nie wiesz i nie wiesz nie masz szansy zgadnąć - czy dziś poznać mnie będzie ci łatwo6 punktów
-
piszę do ciebie: nie umiem nie potrafię, piszę narzędziem prostackim czas kończy się smutnym zachodem ramiona gładzą podnóża rozpaczy5 punktów
-
Czekasz i czekasz a czas ucieka żaglówka marzeń przygotowana kiedyś do rejsu morzem miłości dziś świeci glonem i stoi w porcie gdy byłeś młodszy bardziej radosny nie było przerwy na cumowanie zawsze wiatr w żaglach pięć stóp pod kilem burzliwe fale chciałeś ją znaleźć a dziś się wahasz życie przepraszasz boisz się sztormów co mogą porwać serce żeglarza w nieznane wody których szukałeś5 punktów
-
Fizycznie A jednak ekscytacja wciąż się nie poddaje; Och, skarbie, jeszcze troszkę. Pozwól jej prowadzić, Niech wzdycha coraz głośniej. Tyle przecież razy Kontrolę przejmowała nad spragnionym ciałem. Wystarczy… Lubię z tobą droczyć się, kochanie; Czy mogę w niepewności dzisiaj cię zostawić? Bo widzisz, prawdę mówiąc, życzę sobie, abyś Niepewność przemieniała w ciągłe pożądanie. Spojrzenie… Jakże błaga żeby nie przerywać; Czy długo według ciebie już się naczekało? Jak można tak perfidnie rozkosz powstrzymywać, Gdy oczy niepokorne znów się domagają? Uwielbiam ten cudowny i nieznośny grymas; Spokojnie, noc zapewne przegrymasisz całą. ---5 punktów
-
Przemijasz bezszelestnie spowity tchnieniem zimy, a tak niedawno szumiałeś listowiem. Afektem do liści rumieniłeś drzewa, donżuan pędziwiatr prawdziwy. Teraz na odchodne przeszywasz mnie dreszczem twierdząc, że to pomoże w przetrwaniu do wiosny.4 punkty
-
Katarzyna z miasta Lublana, miała wodę w obu kolanach. Poszła więc do ortopedy, i się okazało wtedy, że badanie trwało do rana.4 punkty
-
Myślałem że jak Ikar syn Dedala ćwiczę skrzydła by wznieść się najwyżej i upaść najniżej co przewidywałem (artystycznym ta idea ładnie przyświeca) Okazuje się jednak los przewrotny bo może ćwiczę skrzydła najmocniej by odlecieć za morze za oceanów toń (skrzydła pomogą nie utonąć?) Za dużo piszę, za mocne pięści się już nie wezmę mam barki opuszczone za nisko rezygnacją prawy lewy sierpowy to już nie moja „stylistyka” (może wypada tego troszkę żałować) (bo ja wiem w świecie nic nie wiem?) I być może nie odlecę do ciepłych krajów albowiem tu i tam robi się za gorąco (termometry szaleją od plus pięciu stopni) Skrzydła mogłyby by się też przydać do lodu... ot ochłodzić głowę i całą resztę ... dać żart dać spokój wręczyć nadzieję (jestem jak wy – rozdaję tylko niepokój ://) Warszawa – Stegny, 12.11.2024r. Inspiracja - Viola Arvensis (poezja.org).4 punkty
-
Z uroczą panną ze wsi Śliże chłopaki unikali zbliżeń coś z modliszki miała każdemu gryźć chciała uszy, nos i to „coś” poniżej. Śliże - wieś w Białorusi k. Grodna3 punkty
-
3 punkty
-
Dojrzałość niczym liść na drzewie wiosną zielona – z dalekim horyzontem jesienią wielobarwna w malowniczej obwolucie – bez perspektyw3 punkty
-
Ileż z tych czynów to moja wina? Ta wola wolna… Błądziłem, gdyż jest do cna mimowolna! Bo duch mój zgięty, niczym dolina, Co przebieg rzeki z góry ugina!3 punkty
-
Przemijanie - co dzień stajesz się starszy, Mniej urodziwy, duchowo dojrzalszy, Pielęgnuj swe piękno, czystość sumienia, Posłuchaj jego, piękno tego brzmienia. Przemijanie - materia zapomniana, Przez każdego tak silnie pożądana, Zostaw ją w końcu, skup się na sobie, Bo inaczej legniesz w głuchym grobie. Przemijanie - porzuć ten ciężki bagaż, Boś ty nie jest w żadnym życiu tragarz, Idź lekko, dumnie i bardzo życzliwie, A zaczniesz się kochać, czuć się szczęśliwie. Przemijanie - wszak dusza nieśmiertelna, Choć dla większości mocno nieczytelna, Dorośniesz, zrozumiesz - mówili niegdyś, Lecz wiek chodzi swą ścieżką, tam, którędyś. Przemijanie - wielki ląd nieodkryty, Przez nas tak mocno wszerz i wzdłuż przebyty, Szanuj go i dbaj, jak o swoje mienie, Nic nie jest twoje, zmień tegoż myślenie. Przeminęło - ból, jędza, tęga rozpacz, Nie dał nam rady ten ognisty rogacz, Dobro to wiedza, a zło jest jej brakiem, Takie wnioski, przechadzając się parkiem. Liście spadają, następuje ów śmierć, Tego czasu, jak co rok jedynie ćwierć, Wszystko wróci do życia, odrodzi się, Człowiek identycznie, lecę dalej, mknę.3 punkty
-
Gdzie właściwie jesteście? Dobrze się tam czujecie, a może tęsknicie za nami? Zawsze w naszych sercach będzie miejsce na pamięć. Łączy nas że sobą wiele, choć nie pogadamy twarzą w twarz. Niektórzy są bezimienni i nikt nie wie, jak właściwie się do nich zwracano. Światło to nie tylko ogień zniczy. Jego wymiar jest o wiele bardziej szerszy. To wszystko czego nas nauczyliście, jak i również przekazane wartości wraz z życiowymi postawami. Historie o was są jak karty księgi, szczególnie dotyczy to tych, których nie poznaliśmy, ponieważ odeszli nim pojawiliśmy się na tej planecie. Ciekawe co by było gdyby? Domysły nie znają granic. Życzę wam, abyście patrzyli na nasze ziemskie dokonania z dumą i mieli przy okazji poczucie, że jesteśmy cząstką was, mimo że nie spotkaliśmy się we wspólnym życiu. koniec października 20242 punkty
-
Nieboskłon swe rozchylił usta Rozszerzył mocno swoje wargi I połknął cię w obliczu bóstwa Ten raz tak pierwszy i ostatni. W żarliwym tonie przy konsumpcji Opadłaś na dno swoich marzeń Żałuję mamo, że w tym czasie Nie było dane być nam razem.2 punkty
-
Grzywiasty Donald z Nowego Jorku, Porządki robi własne od wtorku. I teraz szybko już; rach ciach, "Elytom"zajrzał w oczy strach. Czy to coś zmieni w światowym worku?2 punkty
-
zawsze będziesz po którejś stronie chociaż zgubisz swój cień zaprzęgasz biliony bitów a piąty wymiar - abstrakcją zacierasz granicę dobra i zła wmawiasz że nikt nie zmartwychwstał2 punkty
-
Jesteśmy czasem Który biegnie do tyłu I jesteśmy ogniem Który nie przestaje płonąć Więc bawimy się sobą Układając horyzont zdarzeń Na mapach wyobraźni Malując świat w ciemnych barwach2 punkty
-
o czym śnić o czym marzyć która z dróg zaufaniem obdarzyć by poczuć ciepło nie chłód by nie zaznać co to głód a może nie marzyć nie śnić idąc do przodu nie sobą być mówić nie tak tylko raczej patrzeć na świat inaczej o czym marzyć o czym śnić jak maleńką iskierką tlić która płomieniem zapłonie która wątpliwości pochłonie z którymi walczymy od lat które są nam jak pan brat które zegar nasz oszukują z kruchych cegieł mur budują2 punkty
-
róża czy słowo 'róża'? jeśli patrzę na różę i mówię 'róża' nie obarczam jej aby jakimś ciężarem? nie zasłaniam? nie przybrudzam? a może otulam i chronię przed wścibskimi i złoczyńcami co chcą różę połamać i zniszczyć... bo zanim to zrobią zatrzyma ich słowo - jak tarcza ochronna zaczną rozważać to czy tamto jaki kolor jakie płatki po co kolce po co liście jaki rodzaj jaka forma a co róża ma w środku... i kiedy tak plątać się będą w słowach i znaczeniach poszukiwaniach sensu stwierdzeniach bezsensu słowo 'róża' zetnie ich niepostrzeżenie jak miecz. dziękujemy słowu. a teraz róża patrzy na mnie i filuternie przymyka płatek i ja patrzę na różę i się śmieję róża i ja ja i róża i ani słowa więcej.2 punkty
-
gdzie się podziały chwile które miłe były gdzie ukryły się dni których dziś żal gdzie szukać tygodni którym się wierzyło gdzie odnaleźć miesiące które pachniały wiatrem gdzie zagubiły się lata gdy było się młodym czy można to wszystko zawrócić powtórzyć czy raczej się poddać temu co przyniesie czas2 punkty
-
za pieszczoty pocałunki polnych kwiatów miłe słówka za obecność w dni pochmurne oraz oczy zawsze dumne za te lata już minione twoim dobrem oświetlone za to wszystko razem spięte aż do końca wdzięczny będę2 punkty
-
Jest tak cicho dom już śpi samotność wstała wskazówki jej zegarka nigdy nie przegapią okazji patrzy z nadzieją tylko ten syk powietrza przy oddechu a co będzie gdy oddechy się zmieszają2 punkty
-
2 punkty
-
Dla mnie jesień jest najbardziej poetycką porą roku i myślę niej inaczej :) Już w liściach smęci październik Fastrygi babiego lata Leniwe zadumy o świtach Z melancholiami posplatał. Ale nie będę się skarżyć Popatrz, nadzieje się złocą, Dyskrecją welonów przykryte Aż klękać zachciewa się oczom. Otwieram duszy gościńce By chmurność nieba rozpieścić, Tak, żeby przebrać miarę Której pojęcie nie zmieści. Ty nie mów, że miejsca w sercu Na miłość już nie zostało, Znów jesień mnie rozkochała Nie będę przepraszać za śmiałość.2 punkty
-
2 punkty
-
@Rafael Marius możliwie... choć trudne do przewidzenia z całą pewnością @FaLcorN piękna i jakże szybka poetycka odpowiedź:) @Jacek_Suchowicz bardzo mi miło, aż się rumienię 😊 Pozdrawiam:) @Domysły Monika bardzo dziękuję 😊2 punkty
-
2 punkty
-
przejść o jeden krok dalej jedną ulicę potem rozkopać całe miasto szukać siebie cienia fragmentu chmury kałuży w której skrył się wczorajszy deszcz tym którym jest zapisane utonąć każda kropla dnia może okazać się śmiertelna2 punkty
-
Gdy pochylimy się nad kartami Historii, Śledząc bacznie dziejów zawiłości, Chlubne z przeszłości bohaterów czyny, Krzyczą do nas szeptem niesłyszalnym… O tej szczególnej, odwiecznej prawdzie, Tlącej się przez stulecia kolejne, O narodowych barw tajemniczym pięknie, Zaklętym w ich ponadczasowej symbolice… O której niegdyś srebrzystego księżyca blask, Odbijający się w hardych kosynierów kosach, Cichuteńko do uszu im szeptał, By przetrwała w opowieściach przez kolejne pokolenia... Niezłomny polski Narodzie... Przeczysta biel i krwista czerwień, Dwie te barwy dla Polaków najświętsze, Zawsze towarzyszyły Ci przez dzieje… W tajemniczości swej tak niewysłowienie piękne, Rozniecając Nadzieję wśród kolejnych pokoleń, Zawsze poprzez wieki burzliwe, Powiewały dumnie na niejednym sztandarze… Niegdyś utrudzony leśny partyzant, Krople deszczu ocierając z czoła, Tęsknym wzrokiem patrząc w bezkresną dal, Odmalowywał w wyobraźni przyszłej Polski obraz… Wolnej od okrutnych zaborców, Wszelakiej krzywdy i jakiegokolwiek ucisku, Zarządzanej przez szczerych, oddanych patriotów, Nie szukających poklasku ni parszywych zysków… Gładząc czule zdobyczny pistolet maszynowy, Palcami twardych, spracowanych swych dłoni, Niekiedy ze zmęczenia mrużąc oczy, Taką oto rzewną piosnkę nucił… Niezłomny polski Narodzie... Jakże tragiczne Twe dzieje, Niekiedy tak straszliwie zapętlone, Zaklęte w niezliczone wspomnienia bolesne… Niech pozostaną z przeszłości przestrogą, Dla tych, którzy po nas nadejdą, By ofiarowując dni codzienne licznym trudom, Pozostali wierni minionych pokoleń wartościom… Niekiedy złocisty liść jesienny, Więdnąc samotnie pośrodku drogi, Gdy zamyśleni obok niego przejdziemy, Wyszepce nam niesłyszalne słowa przestrogi... By wspominając odległe lata, Przodków naszych poprzednie pokolenia, Trudy kolejnych o Niepodległość starań, Krwawych w obronie Ojczyzny walk, Posłuszni dziś ślepo za pieniądzem pogoni, Ziemi pradziadów przenigdy nie porzucili, W plątaninie wielkiego świata języków wszelakich, Przenigdy nie zapomnieli najpiękniejszego ze wszystkich… Niezłomny polski Narodzie... W sercu Europy Bóg wyznaczył Twe miejsce, Byś przez wieki jaśniejąc przykładem, W całym świecie budził inspirację… Twych synów wspaniałymi osiągnięciami Na polu sztuki, literatury, nauki, W każdej stronie świata budzącymi podziw, Sławiącymi dobre imię umiłowanej Ojczyzny... Gdy mijając przydrożne kapliczki, Znak krzyża na czole pośpiesznie czynimy, By pomimo kałuż na szosach zalegających, Na poranny pociąg w ostatniej chwili zdążyć… Gdy pochłonięci codziennymi sprawami, Łykając jesienią z kominów gorzkie dymy, Na przystanek autobusowy co tchu biegniemy, Potykając się o nierówne, nadkruszone chodniki… Niekiedy pierwsze śniegu płatki, Wirując w zapamiętaniu pod niebem jesiennym, Szczere słowa odwiecznej prawdy, Zdradzą nam skrycie szeptem niesłyszalnym… Niezłomny polski Narodzie... W latach zaborów modlitwy Twe ciche, Każdego patrioty krzepiły duszę, Wolnej Ojczyzny rozniecając Nadzieję… By ta niczym maleńka iskierka, Tliła się przez kolejne pokolenia, Tysięcy patriotów wieńcząc starania, Spełnieniem ich najskrytszego marzenia... Choć bezlitosny żywioł, Zabrał niekiedy ukochany dom, W cuchnącym mule marzenia grzebiąc I nie starczało łez opuchniętym oczom… Choć bezcenne obrazy z dzieciństwa, Zaklęte w fotografiach w rodzinnych albumach, Straszliwa powódź niekiedy zniszczyła, Pozostawiając jedynie mgliste wspomnienia… Czasem choć nikły promyk Nadziei, Tlący się skrycie na dnie duszy, Gdy do snu oczy utrudzeni zmrużymy, Szepnie nam cichuteńko słowa pociechy… Niezłomny polski Narodzie... Wiary Ojców przenigdy się nie wyrzekłeś, Choć przez stulecia klęski wszelakie, Spadały na Ciebie katowskim toporem... Ty niewzruszenie pragnąłeś trwać, W wszystkich tych losów przeciwnościach, Niczym skrząca szczerozłota moneta, W spalonego domu zimnych popiołach… Dziś pośród nas duchem obecni, Wielcy i sławni bohaterowie z przeszłości, Niepokonani niegdyś mężni ułani Waleczni niezłomni partyzanci, Widząc trapiące nas smutki, Cichą niepewność o przyszłe dni, Czule swymi niewidzialnymi dłońmi, Z oczu naszych ocierają łzy… A niesłyszalny ludzkim uchem ich szept, Poprzez Warszawy ulice się niesie, By trafić dnia tego do naszych serc, Przyobleczony w słowa rzeczone… Niezłomny polski Narodzie… Obraz to cudny jak sen, Będący przepięknym patriotyzmu świadectwem, Dla pokoleń bohaterów uniżonym hołdem… Gdy mimo przeciwności losu z podniesionym czołem, Przez otulone jesienną aurą Warszawy ulice, W wielkim swym marszu kroczysz dumnie, Do ponadczasowych wartości manifestując przywiązanie…1 punkt
-
jeden dodać jeden równa się trzy(-) lub cztery czasami pięć(?) bo przecież już nigdy sześć(+) pali się(!) rozwiązanie1 punkt
-
1 punkt
-
@Rafael Marius mam w domu cięte:) szkoda, bo popsuł całą Warszawę, a Monachium takie piękne, można mieć niskie budynki. Tam tylko budynek BMW jest wysoki i tak zbankrutuje, zburzą go.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@beta_b Więc tak; ani psychika, ani wiek, choć owszem to elementy dojrzałości. O człowieku niedoświadczonym, niedokształconym, niemającym wiedzy mówi się, że jest zielony w tym temacie - jak ten liść na wiosnę z widokiem na daleki horyzont. Gdy nabierze życiowego doświadczenia, specjalistycznej wiedzy, wtedy najczęściej stoi u schyłku. A więc przede wszystkim stan umysłu przyświeca mi w tym wierszu. Dziękuję z pozdrowieniem. @jan_komułzykant A tu już blisko, zatem ciepło, ciepło, a nawet bardzo ciepło :) Dziękuję także i pozdrawiam. Obojgu mówię DOBRANOC, bo na mnie już czas najwyższy.1 punkt
-
1 punkt
-
Przywołuję ducha ponad: chwilę, życie, wieki; wiek gwiazd, wszechświata, zegarmistrzów matematyki. Przywołuję ducha ponad: piach, Ziemię, słońce; galaktykę, wszechświat, fizykę. Mój duch to nieskończoność - wieczność ?1 punkt
-
@Łukasz Jasiński @Rafael Marius @viola arvensis Dziękuję wam bardzo za wizytę i komentarze serdeczne pozdrowienia dla was 😉.1 punkt
-
Temat związków frazeologicznych oraz porzekadeł w naszym języku i tłumaczenia ich na inne języki, to też ciekawy i obszeny temat. Sprawdzę ten film, bo, mówiąc szczerze, ostatnio trudno mi znaleźć coś interesującego w zachodniej kinonomatografiji.1 punkt
-
1 punkt
-
@Alicja_Wysocka Nie ma za co przepraszać. Ba, trzeba chwalić - jesień jest cudowna. Uwielbiam ten taki melancholijny nastrój, pochmurne dni, nieprześwietlone nachalnie słońcem, rumieniące się drzewa, to że wreszcie mogę założyć kurtkę z kieszeniami, do których mogę włożyć małe, potrzebne rzeczy. W ogóle, wiosna i jesień to moje ulubione pory roku. Jeśli prawidłowo zinterpretowałem wiersz, lubię jesień identycznie, jak jego autorka.1 punkt
-
Moja poezja Przecież nie opowiem więcej, jak widok z okna mojego domu. Nie opowiem lepiej, jak stary dąb, okazały, samotny na rozdrożu dróg. Nie opowiem głośniej, jak rwący potok przebijający się przez bławe chmury. Nie wymyślę bardziej szczerej historii, jak nurt rzeki. Nie napiszę bardziej szeptem, jak poranna rosa na źdźble trawy. Przecież nie przekonam echa, w skalistych i wysokich górach. Cóż z tego, że moje dłonie splecione z młodymi pędami wierzby purpurowej. Cóż tego, że oglądam wschody i zachody słońca w każdym miejscu na ziemi. Cóż z tego, że oglądam księżyc w pełni; przypływy i odpływy oceanów, kiedy srebrna ryba odbiera mi mowę. Konstantynów Łódzki, 2021.1 punkt
-
1 punkt
-
@[email protected] Ależ oczywiście, od wczoraj słownik mi robi takie dziwne psikusy:) Dziękuję i miłego dnia 🌞1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma @Leszczym @Sylwester_Lasota @Rafael Marius Serdecznie dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne