Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.08.2023 w Odpowiedzi

  1. Za biurkiem system podania kosi na blacie stoi sucha doniczka postęp odmierza zmiany na gorsze problemów rosną cyfrowe stosy Życiowa sprawa zwłoką przecieka kropla za łezką cierpliwość znikła zaległe kwiaty podnoszą głowy w kielichach brzęczy bratnia etyka Przewrót rozwija się na dnie duszy w cienistej głębi wciąż źródło tryska anielskie twarze zraszają ziemię spełniony petent już nic nie musi
    12 punktów
  2. Straszne, jak życie oczy otwiera - Tak, że aż spieszno do ich zamknięcia. Niczym nie władam - rozumiem teraz: Naiwność ze mnie zrobiła księcia. Przekwitła - mówią dzisiaj o róży, Tak ego swoje wśród pochwał spasła, Kolec się stępił, czas płatki suszył, Kiedy zrzucała je w byle chwastach. A lis - nie lepszy, cholerny cynik, Gotowy udać choćby padlinę, By tylko motać się wokół szyi Za wór pieniędzy próżnej dziewczynie. Tyle z kompanów moich po latach, Każdemu poklask godność tarmosi. Nie cierpię wszystkich oprócz pijaka - On jeden wiedzę ma, jak świat znosić.
    10 punktów
  3. wiośnie za maj i kwitnące sady latu za świerszcze i mosty tęczowe jesieni za wrzosy i babie lato zimie za biel i piękną wigilię a wam moi mili za to że wierni całemu rokowi jak ja byliście
    7 punktów
  4. i ty myślisz stara kobieto że to takie polskie zobaczyć z bliska chleb za dziesięć złotych ziaren oddasz spódnicę tę dwukolorową nakrapianą biedą bo bieda idzie kobieto — idzie po twoje jeszcze tylko palec boży i nabierzesz kształtów będą zgrzytać kości zęby wiersze i modlitwy konfesjonał otwarty na uchył czeka na spowiedź idź rozpisz grzechy zaznacz ten do którego ci bliżej bo nie ma człowieka bez zmazy i zmazy bez poczęcia pamiętaj jesteś wliczona w cenę każdego obiecanego bochenka gdy się zmarnuje przejrzysz się w spojrzeniach innych nie ma nic gorszego niż zobaczyć w nich własną agonię
    6 punktów
  5. kwadratowe serce w złotawych wspomnieniach i myśl uważna - "następnych nie będzie" bo czas powoli się kończy choć końca przecież nie ma... jest zwyczajna zmiana - tylko rysą przecięta rozległa jak przestrzeń - co z czasem pęka
    6 punktów
  6. rupiecie lecę we wszystkich kierunkach nigdzie lecę jednak co oznacza pustka czarne kreski ptaków nie pokazuj palcem uderzaj w klawisze to słyszenie kostne bo ślepe są kiszki ale idźmy dalej tu się chowa głowy w mechanizmów piasek wers wyryj pilnikiem
    5 punktów
  7. do liści zachodzących brązem: czy to tak słońce was spaliło, że pociągnięte rdzą, mosiądzem spadacie, jakby was omdliło? do słońca, co się szybciej skrywa: od kiedy to tak wiatr ponagla, z wcześniejszych coraz minut zbywa, że prędzej toniesz w nocy żaglach? do wiatru, co inaczej wieje: widoczna zmiana w tobie zaszła – z zefiru w mroźne pędzisz knieje – a czemu właśnie tak cię naszło? a w końcu – do tej nocnej zlewy: dlaczego spływasz prosto w ziemię? zmywając strugą leśne śpiewy ze snu wyrywasz przez zdziwienie by przyśnił się za rok na nowo z właściwym wytchnieniem i mową. 24 VIII 2023
    4 punkty
  8. odebrać ci cierpienie jest moje ślady sam zetrzesz a głębsze się powoli wypełnią bielą prawdy sypiącej cicho na twoją ziemię
    4 punkty
  9. Coś jak być czegoś pewnym bez mała na 100 %, że aż móc za tym pójść w ogień, nie wiedząc praktycznie niczego na ten temat i nie mając nawet możliwości sprawdzić, czy ot tak zapytać (prawdy się tutaj nie mówi). Gambit przemyśleń, przeczuć i rozważań. Warszawa – Stegny, 23.08.2023r.
    4 punkty
  10. Wedle mnie najzabawniejszą hipotezą co do pochodzenia Piastów jest ta profesorska, że: Mieszko I nie miał przodków! Wicie, rozumicie, ani tatusia! ani nawet mamusi! – Jest to koncepcja opierającą się o pradawną teorię samorództwa, wedle której, żeby otrzymać myszy wystarczyło wziąć beczkę włożyć do niej rzeczy kojarzone ze środowiskiem, w którym widywano myszy, następnie beczkę zamknąć, porządnie wstrząsnąć i trochę odczekać. Po otwarciu z beczki powinno wybiec stadko myszy. Czyż nie genialne. Moim zdaniem absolutnie, co wspieram uwagą, że w ten oto prosty sposób da się wyhodować wszystko inne, w tym możebny był: Chów monarchów w beczkach Włóż w beczkę jak człek, dębową; Włos, co czuprynę zdobił płową; Koronę lub mitrę książęcą, Trzos monet – bogactwo niech nęcą, Płaszcz pięknie sobolem obity, Znad hełmu parę włosów kity, Oczywiście miecz lub inną broń; Znak wiary, bo od plag Boże chroń! Beczkę zamknij, wstrząśnij porządnie I niech postoi dwa tygodnie! (Żebym miał czas do środka wleźć.) Po czym monarsze trza oddać cześć! Żart? Doktor aż tak, (choć też lipa), Nad ekskaliburem nie chlipał. (Z mieczem w skale nie chodzi O wybór, demokraci młodzi…) Ilustracja: Jean-Léon Gérôme „Diogenes”, 1860. Czyżby genialny filozof przewidział opracowanie nowo-starej a fantastycznej technologii?
    4 punkty
  11. Nie dotykaj mnie Trącając ramieniem Zazdrośnie Zamknięty w klatce Dusisz się Chcę tylko przejść Wspólnym korytarzem Tylko na chwilę Krzyżują się nasze ślady Moje kwiaty we włosach Zielenią się na suchej ziemi Nie dotykaj mnie Nagi ubrany tylko w pięści Słowa pobielane Chcę tylko przejść Chodnikiem Ominąć kałuże łez Zmierzam W przeciwną stronę Moje tęczowe włosy Lśnią w strugach słońca Nie jestem tobą i dlatego Szczęśliwy jestem Jestem
    4 punkty
  12. Pewna dama z niebobłoków poszła w długą kiecko-trasę zakupową, wciąż marudząc. No i szwy poszły w biodrach. Bo wybrała zły rozmiar prezerwatyw kochanemu, w noc poślubną.
    3 punkty
  13. Matka nie moja... W obliczu matki krwią przeszyta rosa Bukiet róż czarnych jak sen dziś w nocy Ojciec idee jak drewniane bale ciosa Widzę obraz końca sercu proroczy Matko czy zaufać wizji obarczonej łzą Cierniem kaleczonej łodygi uniesienia Kiedy bukiety róż z miłości w ręce mdlą Pragnąc upaść do jestestwa cienia Czy jeszcze czas zabije nagie sekundy Milczeniem bym mógł utopić istnienie Wśród fontan niewiecznych dni rotundy Gdzie duszę na weksel drobny zamienie Grób mym domem gdzie Boga nie ma Gdzie krew smakuje jak żelazna mgiełka Gdzie katorgi modlitwa już nie zatrzyma Gdzie smak poznać można piekiełka Matko to, co zobaczyłem zabiło mnie Widzę ognie i słyszę krzyki ofiar wokół Te dni są upadkiem, jak ogniwa ciemne Jak wydarty z gardła dziecku spokój Autor: Dawid Daniel Rzeszutek
    3 punkty
  14. było nie było będzie nie będzie a teraz? bez wątpliwości jest
    3 punkty
  15. takie kruche wszystko wątłe niebezpiecznie zmienne płoche i świeca dotknięta zaledwie jednym podmuchem - zgaśnie i dźwięk który brzmiał jeszcze wczoraj ucichnie a tak niedawno miałam pięć lat i długie warkocze... krajobraz łatwo się zmienia barwy nakładają się - jedna na drugą czasu nie złapiemy w locie on płynie płynie na naszych niebach utkany gęsto tętniącym życiem
    3 punkty
  16. Claudia Zaśpiewam Ci naszą piosenkę jej refren dobrze znasz Zniszczyłam nasze marzenia Nie poszłyśmy razem w świat Kogoś mi przypominasz tak jakby trochę ja Szukałyśmy się w ciemnościach Wokół wirował nasz Świat Twe oczy jeszcze poznaję Reszta jakby nie ta Miedzy zima a majem Oszukał nas ten świat Miedzy oddechem naszym Jest gdzieś granica ta Ty malujesz obrazy Ja gubię się we snach Dziś unieść bym się chciała Tak wyżej niż do gwiazd Długo o tym myślałam Nie tylko w moich snach Pobiegnę hen przed siebie Po horyzontu kres Zatrzymam się na chwile Wtedy odnajdziesz mnie Marzenia naprędce sklecę Oczy zniewoli blask Wszystko zostanie za nami Zapętli się czas
    3 punkty
  17. Gdzieś tam na skraju świata Gdzie schodzą się wszystkie zimy i lata Z jesiennych liści utworzony pled Tam nad głową jest niebo nieb Jak odnogi błękitnych rzek Jak tajfunów pędzący bieg Gdzieś tam na nieznanej ziemi Gdzie tylko kolorowy ptak Szumią krzewy do fal Spotyka się błękit z błękitnymi By zostawić własny żal
    3 punkty
  18. Dzisiaj w Warszawie – jako że upalny mamy sierpień (uff jak gorąco) – znów zabrałem zdanie i stąd właśnie zdania nie ma, albo zdania są podzielone. Warszawa – Stegny, 23.08.2023r.
    3 punkty
  19. Okruchy czasu Trzymam wciąż w dłoniach I liczę tyle blizn na skroniach I czekam na twój powrót W moje ramiona Bo chce aby każda moja myśl Została spełniona I aby twój wielki gniew Rozpłynął się daleko Tam gdzie ptaków śpiew (Twoje kroki uciekają spod wysokich drzew)
    3 punkty
  20. Chciałabym z największą serdecznością podziękować wszystkim, który w 2021 roku czytali moje wypociny. Dziękuję podwójne osobom, które komentowały "Miasteczko na końcu świata", to jest @Leszczym i @A-typowa-b. Dzięki Państwu miałam motywację, aby pisać dalej i znalazłam odwagę, żeby wysłać pierwszą książkę do wydawnictwa. Udało się! Zadebiutowałam na rynku 23 czerwca 2023 roku. Moja pierwsza książka nosi tytuł "Najciemniejsze odcienie czerwieni". Historia o czarownicach również jest kontynuowana. Piszę ją równolegle z jeszcze jedną historią, która jest bardzo bliska memu sercu i myślę, że obie ukażą się w formie książek w przeciągu dwóch lat. Dziękuję jeszcze raz wszystkim czytającym, bo gdyby nie Wy, mogłabym to po prostu rzucić. Spełniło się moje marzenie -bycie docenioną. Dziękuję z całego serca!
    2 punkty
  21. Płynie rzeka życia, płynie "phanta rei." Woda w niej się zmienia, sprawy dzieją się. Płynie rzeka myśli, niosąc wspomnień moc. Dzień za dniem upływa, i za nocą noc. Wszystko jest inaczej, z chwilą bajki tej; "Nic nie jest to samo", znaczy "phanta rei." Płynie strumień życia, niesie wodę w dal. Dryfuje łódeczka, będzie czegoś żal. Ułowić, zatrzymać, lecz odpływ już był; razem z rwącą falą zerwał z powiek sny. Świat w miejscu nie stoi, nagli ciągły ruch; czas się opamiętać - w ciele zdrowy duch.
    2 punkty
  22. Miałem sen wielokrotny i to nie była noc polarna, ziemia stała się płaska, zajmowała tylko tyle miejsca co ja, w pozycji embrionalnej. Później nie spałem tygodniami próbując dotrzeć do jej krańca i spaść. Lecieć nieprzerwanie do najbliższej gwiazdy, wczepić się w nią, szeptać coraz ciszej dopóki by nie zgasła. Jednak cud nie nadszedł, upadłem na obrzeżach miasta, aby nie powstać.
    2 punkty
  23. Fraszki nałogowe (sieciowe) 2 - męskie 1. pan Crack Crackowiaczek jeden miał co-nicków siedem trollowanie kochał admin rzekł: wynocha 2. pan Alkohol (1) tańcowały dwa banały jeden duży drugi mały gdy alkohol zaczął krążyć język nie mógł już nadążyć 3. pan Alkohol (2) gdy pije głębsze horyzonty ma węższe 3. pan Alkohol 3 po jednym alkocha po drugim zaszlocha po trzecim nienawidzi jak leci 4. Pan Haszyszakysz napalony na cudze żony
    2 punkty
  24. wiosna nadzieją ukwieca lato euforią bryluje jesień się nie podnieca bo zimę czuje
    2 punkty
  25. Na stacji kolejowej pod złotym semaforem Stała piękna Biel lśniąca swym kolorem Czekała odjazdu dzierżąc bilet w dłoni Z mokrą radością w nieposkromionej toni Gdy pociąg zawitał na pokład zapraszając Weszła doń pewnie, choć drogi nie znając Wiedziała co czeka na stacji końcowej - Czerń uradowana w bramie ukwieconej By z drugą połówką biletu w nieznane Dołączyć do Bieli w przysiędze składanej Dopełnić harmonii i w podróż wyruszyć Długą, pomyślną i w radości duszy
    2 punkty
  26. Miłość i Ufność spotkala na swej drodze pielgrzymów tłum ludzi starszych młodych dzieci szeregi wiją się jak meandry rzeki wśród ulic pól lasów na ustach pieśni modlitwy jedno IMIĘ uwielbienia JEZUS z miłością do Boga płyną te ludzkie strumienie witają ich wschody słońca żegnają zachody idą w słońcu i słocie siłę czerpią z Eucharysti i wiary nie jest łatwo a jednak... mijają z podziwem piękną przyrodę dzieło Stwórcy droga z Tobą Jezu jest wymagającą nie tylko na szlaku dlatego sporo Cię opuściło Jezu ufam Tobie 8.2023 andrew Pielgrzymka dzień drugi
    2 punkty
  27. Janowi, mieszkańcowi miasta Zambrowa, przed nałogami udało się uchować, nie pił, nie dragował, nie palił, nigdy niczego nie zawalił, tylko hejtował. Musiał się odstresować. Inspiracja - hiszpańskie powiedzenie: el, que no fuma y no beve vino, se lo lleva el diablo por otro camino (tego, kto nie pali i nie pije wina, bierze diabeł w inny sposób)
    2 punkty
  28. Wiesław_J.K↔Dzięki:)↔Ano. Mogło tak być. A że rycerz otumaniony, to tak naprawdę, mógł mu żadnej głowy nie odciąć, a autor pewnie pozazdrościł rycerzowi i napisał takowy tekst oraz zakończenie, źle odczytując fakty:))↔Pozdrawiam:))
    2 punkty
  29. Żaden rząd nie działa bezinteresownie, nawet ten, co wpuścił prąd w zapłon umysłu; bez interesu nie zdasz, tresurą zmysłów w figurę wnika, aktywność mózgu rośnie — Ewoluuje dzięki tym, co, z zasady między świadomością i podświadomością Świat uczynią w dom, ich więzy z Jegomością pokażą ci kość, które poznała sady Dręcząc demony mokre od alkoholu, dusza patrzy, bo potrafią nawet pływać dowodem, że, to nie sen spełnia życzenia Z tęcz serce oświetla zakamarki holów w korytarzach mocą — jeśli wydobywać. Powodem złamie zasady dla marzenia **************************************************** /ABBA, CDDC, EFG, EFG/ /Skomponowany przeze mnie sonet nie jest jednym wierszem!/
    1 punkt
  30. Pożoga wyprzedza bieg zdarzeń Zastaje wędrowców wpół drogi W krajobraz się wżera jaskrawie I ściele na polach miał trocin Nic tutaj nie zdoła obrodzić Człowieczek kruchutki się słania Doczesność wymyka się woli – W niej drżący rachityzm przetrwania
    1 punkt
  31. Stanąłem w drzwiach I zdałem sobie sprawę, Że wszystko runęło w piach. To dla mnie nierzadkie przeczucie Lecz tym razem to uczucie Narastało i wzrastało. I czułem jakby mnie na rzeź hodowano. Otarłem łzy, Spojrzałem za siebie. Tylu wspaniałych ludzi. Wszyscy z przyszłością, marzeniami, solidnymi korzeniami. Oraz ja. Marny, parszywy, grzeszny A w tym wszystkim taki pocieszny. Przez umysł przebiegła mi myśl Wtedy słone krople ozdobiły moją twarz. "Oni mnie nie nienawidzą." Lecz było już za późno, Bo wiatr zatrzasnął drzwi, Już miesiąc temu. Ale ktoś dalej w progu tkwi, Nie pojmując, że to wszystko tak się skończyło Jakby nigdy się nie wydarzyło.
    1 punkt
  32. I. Było Ich dwanaście, Pięknych niczym gwiazdy na hebanowym niebie, Odbite nocą w prastarej krystalicznie czystej Wiśle, Na lustrze wody tańczące swym skrzącym blaskiem, A każda z nich miała swą misję dziejową, Dziś niemal doszczętnie już zapomnianą, Zasnutą przed domysłami kronikarzy pradziejów tajemnicą, Przez prastare bory wiernie strzeżoną, A każdej z nich wkrótce serce zabiło, Ku wielkiemu królowi niewinną szczerą miłością, Podszeptami bogów w Ich umysłach roznieconą, Powiewem wiatru dziejów w serc głębinach rozżarzoną, A każda nosiła dumne miano żony, Pierwszego w dziejach króla Słowiańszczyzny, Władającego niegdyś swymi rozległymi ziemiami, Panującego niepodzielnie nad żon swych sercami… II. Gdy cudnymi letnimi wieczorami, Rozczesywały swe długie włosy, Zachodzącego słońca skrzącymi promieniami, Mrużąc przy tym błękitne swe oczy, Miast misternie wyrzeźbionych z kości grzebieni, Używając skrzącej słonecznej tarczy, Ujętej dłońmi dziewczęcej wyobraźni, Potężniejszej od wielomilionowych wojów armii, Snując domysły o przyszłym swym losie, Z woli bogów wplecionym w pogańską Słowiańszczyznę, Niczym w długie sięgające bioder warkocze, Smukłymi palcami wstążki wielobarwne, Spoglądały w przyszłość ogarnięte trwogą, Zrodzoną w Ich umysłach młodego wieku przezornością, I licznych rozmyślań zawiłością, Niewidzialnymi palcami losu utkaną… III. Spoglądając wówczas na nikły sierp księżyca, Zarysowujący się z wolna na tle nieba, Miały go za swego towarzysza, Dziewczęcych swych sekretów zaufanego powiernika, Utkane emocjami słowa prostych swych modlitw, Nanizywały na nici potajemnych swych myśli, By kędy płyną po niebie chmury, Zawiesić je wieczorem na sierpie księżycowym, W wieczorną letnią ciszę bez pamięci zasłuchane, Okraszoną zachodzącego słońca pozłocistym blaskiem, Przeszytą przenikliwym bzów zapachem, Rozbudzającym tkliwie nadzieje i lęki uśpione, Rozniecały o zmierzchu obaw swych iskrę, Zamartwiając się przyszłym swym losem, By pod wyszywanym gwiazdami nocy niebem, Rozgorzała tysięcy trosk pożarem… IV. Gdy okrutnych Awarów ucisk straszliwy, Był już tylko wspomnieniem zamierzchłych dni, Zaklętym w starych żerców słowach przestrogi, Nieść się mającej przez kolejne wieki, Gdy międzyplemiennych sojuszy umocnienia, Z biegiem dni zrodziła się potrzeba, Trwałych przymierzy na łonie Słowiańszczyzny zawarcia, Dla frankijskich najazdów skutecznego odparcia, By niczym rozległego, potężnego grodu mury, Były granice Słowiańszczyzny, Obwarowane wolnych Słowian niezłomnością woli, By wszelkie wrogie jarzma z dumą zrzucić, Łączącym słowiańskie ludy nierozerwalnym spoiwem, Miały być pięknolice córy książęce, Przesławnemu zwycięskiemu królowi z czcią ofiarowane, Przez dumnych ojców na małżonki królewskie… V. Gdy wyzwolonej Słowiańszczyzny dzieje, Płynęły nieśpiesznie sielankowym swym tępem, Dumnego króla wymowne spojrzenie, W oczach każdej z nich znalazło swe odbicie, Gdy król Samo objeżdżał rozległe swe ziemie, Z tysiąca walecznych wojów orszakiem, Każda z nich stanęła przed Jego obliczem, Gdy przedstawioną mu była przez plemienia starszyznę, A kiedy dumne Samona spojrzenie, Na twarzy każdej wypaliło dziewczęcy rumieniec, Gorący niczym ognia płomienie, Trawiące ofiarowaną słowiańskim bogom żertwę, Okraszając swe twarze łagodnymi uśmiechami, Delikatnymi niczym letniego wiatru powiewy, Na przyszłego męża nieśmiało podnosiły oczy, Z młodzieńczą trwogą wypisaną w głębi źrenic… VI. Gdy międzyplemiennych sojuszy umocnienia, Rękojmią każda z nich była, Trwalszą od wykutego w ogniu żelaza, Bowiem przypieczętowaną obrzędem zrękowin małżonków dwojga, Kiedy to stając przed przyszłego męża obliczem, Rozjaśniła twarz każda radosnym uśmiechem, Niczym skrzącym słońca promykiem, Mieniącym się w porannej rosy kropelce, Gdy każda z nich kwiat swej młodości, Ofiarowała sławnemu królowi Samonowi, Pierwszemu wielkiemu władcy prastarej Słowiańszczyzny, Od awarskiego ucisku przesławnemu wyzwolicielowi, Miast w zwierciadłach w złoconych ramach, Przeglądały się wszystkie w oczach króla Samona, Ukochanego ich wszystkich i każdej z osobna męża, Któremu ofiarowały wszystkie swe młode życia… VII. Dwunastu wyjątkowych nocy poślubnych, Dwanaście młodych dziewcząt wspomnień niezwykłych, Na trwale zapisanych w Ich pamięci, W szkatułach wspomnień miłością zapieczętowanych, Gdy w noc Kupały przy księżyca pełni, Rozpuszczały wszystkie swe długie włosy, Rozniecając błysk w głębi Samonowych źrenic, Niczym nocne niebo skrząco kruczoczarnych, By przerodził się wnet w pożądania pożar, Trawiący z wolna dumę wielkiego króla, Bijący wewnętrznym ogniem z królewskiego spojrzenia, Otulający płomieniem wstydu nagie Ich ciała, Gdy zrzucały weselne swe szaty, Na wielowiekowe dębowe podłogi, Otulonych księżycowym blaskiem grodów prastarych, Wzniesionych z dębów pamiętających chłód odwiecznych kniei… VIII. Gdy dumnego króla drżącej dłoni dotyk, Przy tajemniczej księżyca pełni, Gładził z wolna nabrzmiałe Ich wargi, By ześliznąć się wzdłuż szyi łabędzich, Dreszcz podniecenia przeszywał ich plecy, Każdej z tamtych tajemniczych nocy, Niczym nieujarzmione świetliste pioruny, Bezmiar burzowego nieba czerni, By po całym ciele wnet powędrować, Wraz z dłonią rozpłomienionego króla Samona, Niczym niezwyciężonych wojów niezliczone wojska, Aż ku najodleglejszym krańcom ziem Słowian, By pośród upojnych księżycowych nocy, Rozniecić iskry istnień nowych, Szeptem pradziejów w matek łonach utkanych, Odwiecznym prawem natury na świat wydanych… IX. Gdy w pozazmysłowym tajemniczym cieniu, Płynących nieśpiesznie Słowiańszczyzny dziejów, Zbliżał się dla każdej czas porodu, Powitych niemowląt pierwszego krzyku, Rodząc w bólach kolejne Słowiańszczyzny dzieci, Zaciskały do krwi oblane potem wargi, Niekiedy w letnim upale dojmującym, Niekiedy przy tajemniczej księżyca pełni, By wydawane na świat Samona potomstwo, Dzieje Słowiańszczyzny przez wieki pisało, Granice ojcowizny sojuszami i mieczem poszerzając, Okrywając się za życia nieśmiertelną sławą, By kiedyś u kresu życia swego, Powierzając swym następcom Samona dziedzictwo, Pokłoniwszy się w zaświatach przodków swych duchom, O wolnej Słowiańszczyźnie dać mogli świadectwo… X. Kiedy niemowlęta cicho kwiliły, One łagodnie się nachylały, A słysząc szept ich cichy i delikatny, Uspokojone dzieciny swego płaczu zaprzestawały, A kiedy matki nad kołyskami się pochylały, Kruszynom swym do ucha cicho szeptały, O rozległej Słowiańszczyzny dziejach barwnych, O pradziadach ich dumnych i walecznych… Jak kiełkują rzucone w żyzną ziemię ziarna, Dorastało z lat biegiem liczne potomstwo Samona, Wbijając w dumę starzejącego się ojca, Smutki i nadzieje wlewając w matek swych serca, Dorastając pośród utkanej tajemnicami Słowiańszczyzny, Wchodząc z wolna w dorosłe życie z dziecięcych dni, Wspominając z rozrzewnieniem obrzędy postrzyżyn, Przeglądając się w oczach wybranek w dni zrękowin… XI. Nie smućcie się Samonowe żony, Iż ledwo was wspomniały karty kronik, Ledwo napomknęli o was chrześcijańscy mnisi, Nietrwałym inkaustem i piórem łamliwym, Choć imion waszych nie znamy, Zapisałyście się na wieki w historii Słowiańszczyzny, Świadectwem trwalszym od kronik kart pergaminowych, Ofiarowanym biegowi dziejów potomstwem swym licznym, Wraz z nieubłaganym wiatru dziejów powiewem, Zapisałyście się w swych ludów pamięci wdzięcznej, Przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie, Przez babki do snu wnukom wyszeptywanej… A król Samo wszystkie was kochał, Każdą w sercu swym zachował, Gdy u dni schyłku z życiem się żegnał, Każdą z swych małżonek z rozrzewnieniem wspomniał… XII. Przesławna niegdyś dynastia Mojmirowiców, Zabrała z sobą do grobów dziesiątki sekretów, Niczym złote iskierki pośród zimnych popiołów, Tlących się gdzieś w pomroce dziejów… Jest wielkim zachodniej Słowiańszczyzny sekretem, Czy Mojmir był Samona potomkiem, Ze wszech miar zdolnym samorodnym talentem, I swego wielkiego pradziada godnym prawnukiem, I czy z głębi wieków szept Samona, Przemawiał nocami do duszy Rościsława, Śpiącego snem głębokim na Wielkomorawian nadziejach, Władcy godnego owianego legendami Słowian króla… Przeto w licznych pogańskiej Słowiańszczyzny władcach, Odnotowanych przez historię na kronik kartach, Winniśmy doszukiwać się potomków Samona, Z dociekliwością godną wytrawnego badacza… - Wiersz zainspirowany utworem ,,Pieśń świętojańska o Sobótce" autorstwa Jana Kochanowskiego.
    1 punkt
  33. @Leszczym zadziorność to Twoje drugie imię ;)
    1 punkt
  34. 1 punkt
  35. @Leszczym zapraszam serdecznie, na spokojnie, pośpiech niepotrzebny :) w życiu codziennym biegamy i starczy :)
    1 punkt
  36. sierpniowa susza miododajna jeżówka wabi owady
    1 punkt
  37. @Leszczym wspaniale :) nad naszym morzem zazwyczaj za gorąco nie jest :)
    1 punkt
  38. @Leszczym już dawno wróciłam... I jutro jadę tam znów, na weekend bo się już stęskniłam 😊
    1 punkt
  39. @Leszczym mi było za gorąco :)
    1 punkt
  40. @Starzec ekstra :) Normalnie 4 pory roku Vivaldiego ;))
    1 punkt
  41. @Rafael Marius nauka to potęgi klucz, nic więcej, w głowie się rodzi rozwój:) gdy praktykuję coś, uczę się tego:) nie ma nic wspólnego z równością. Mam znajomego, który w wieku 48 lat zaczął się uczyć jako tester oprogramowania, teraz jest już programistą po dwóch latach nauki w pracy. Zatrudnił się na najniższą krajową, pierwsze trzy miesiące miał bezpłatna pracę, tyrał za darmo, zadawał mnóstwo pytań, dopiero po dwóch latach, gdy wszedł projekt, klient mu dał pracę za spore pieniądze.:)
    1 punkt
  42. Niestety cyfryzacja postępuje i o wielu sprawach decydują nie urzędnicy tak jak kiedyś było tylko bezduszne algorytmy, które są napisane do typowych spraw, a gdy ktoś ma bardziej złożoną to tylko sąd pozostaje, a te z kolei są opieszałe i można umrzeć zanim coś rozstrzygną. Tak rosną u każdego i niejedna już rewolucja miała je za symbol. Choćby ta dzieci kwiatów z lat 60tych, która zakończyła wojnę w Wietnamie. Dziękuję za serduszko i wizytę.
    1 punkt
  43. Ładny fragment. Zawsze podziwiałem tych ludzi. Przechodzą czasami przez moje osiedle.
    1 punkt
  44. @Dekaos Dondi Dzięki za odpowiedź i odwiedzenie profilu ^(*_*)^ . "Mecenasi" oznacza, że wspieram finansowo nasz portal. Myślałeś o wydaniu książki? Dobrego Czwartku ^(*_*)^ .
    1 punkt
  45. Jestem emocjonalną żebraczką. Nie zarobię. Nie dostałam. Nie mam z czego. Na szczęście nie czuję zbyt dużo. Z okruchów składam posiłek. Wszystko strawię, co do spojrzenia. Boisz się mnie i ciśnienia. To nie dieta czyni wampa. Ja po prostu więcej nie mam. Żebraków się goni, a nie pomaga, tym bardziej ubogich w uczucia.
    1 punkt
  46. a wtedy mówię że jestem zmęczona i zwijam ciało w kłębek głowę starannie w dłoniach chowam mówię że jestem tylko... zmęczona
    1 punkt
  47. po drugiej stronie okna noc niezapisana w sobotniej przestrzeni niebieskie ptaki wzbijają się w niebo mówisz coś przez sen siedzę przytulony do twojego wiersza
    1 punkt
  48. Ślady Twoich bosych stóp Zostały na rozgrzanym piasku A ja szukałem Cię wszędzie Patrząc na błękitny horyzont Bo nie było nic poza nim A Ty rozpłynęłaś się Jak duch we mgle A widziałem Cię tak niedawno Zarys postaci w niewyraźnym tle Wciąż prowadził mnie Na nieznane wody Czy odeszłaś już na zawsze?
    1 punkt
  49. Powiedz mi cokolwiek, proszę. Powiedz mi w sekrecie, aby nie usłyszał świat. Powiedz mi, mówiąc raz jeszcze. Za dnia, w nocy, w sennym pół-widzeniu… Słyszę szept. Nie! To za oknem wiatr rozgarnia liście i mży niespokojny deszcz. Kropliste perły spadają na czoło, na rzęsy. Na twarz. Zatajają się w źrenicy oka. Wypływają łzą. * Stoję w cieniu drzewa. Jeden krok… — i tonę w księżycowym blasku. Księżyc i ja, posrebrzony sam w sobie. I ty, gdzieś pomiędzy, majacząca w oddaleniu. Przeszywa ciebie jakiś nikły blask płynący z wnętrza. Z głębokich pokładów przeszłego czasu, z mgielnych niedoistnień. * Powiedz mi… Powiedz. Milczysz… Więc, ja powiem. I powiem znów. I powiem to, co mógłbym powiedzieć, gdybym… Kochasz mnie? Ja, kocham. Spójrz, trzymam w dłoni zwiędniętą już różę. Chciałem ci ją dać, ale nie pozwolił na to ten, co pisze dzieje na kartach prześwietnych foliałów. Ten, co decyduje. Wiesz, On — chyba nie chce. Czemu? Nie wiem. Niedosłyszę Jego słów. Ale słyszę, jak chodzi w tę i z powrotem na poddaszu opuszczonego domu. Nade mną. Słyszę skrzypienia stropowych desek w pyle sypiącego się na twarz tynku. I słyszę — jak utyka. (podobnie utykał mój nieżywy ojciec, który rozpadł się już dawno w proch) Stoję na środku pustego pokoju, rozłożywszy szeroko ramiona w mdławej poświacie wiszącej lampy. I wpatruję się w sufit pełen kunsztownych zacieków, plam. W ten gąszcz żeliwnych rur, co rozchodzi się po ścianie na kształt zbutwiałych gałęzi w powiewie zakurzonych, pajęczych płacht… W tę plątaninę pełną bulgoczących westchnień. (Włodzimierz Zastawniak, 2023-08-20)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...