Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.07.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. wschodzące słońce połyka kulę nocy na oczach świata
    5 punktów
  2. czasem myślałam że piszę za dużo lecz gdzież mi do choćby tysiąca wierszy napisać wiersz a namalować obraz to duża różnica czasowa i nakładu środków na szczęście znaczeniowo żadna a liczba? to tylko liczba
    5 punktów
  3. system działa kamień w łapie rozbite okna zamieszki nie twierdzę ale miasta zamienią się w twierdze nie można bezkarnie bombardować eksterminować nieść niechcianą pomoc zburzyli ich domy obiecali raj przybyli podziękować jak to oni ze swoją wiarą ze swoimi braćmi system jak domino rozkłada bezradnie ręce a równość nie oznacza że wszystko trzeba zrównać z ziemią
    5 punktów
  4. Coś mi zaiskrzyło znowu na synapsach, z lekka podrażniło nadszarpnięte nerwy. Scenariusz się rysuje jak na starych filmach, naiwnie straszących buntem naszych mebli. Rozmawiałem dzisiaj z salonowym stołem, któremu już wszczepiono moduł hipokryzji, zamiast się nakrywać, bredzi mi historie o tym co by, gdyby mieli go naziści. Chciałem go przekonać, że się nie powtórzy taki koszmar, który wtedy się wydarzył, ale on się uparł, że największym wrogiem dla człowieka bywa zawsze drugi człowiek.
    5 punktów
  5. kiedyś wejdę w mroczny świat bez strachu i będę w nim cała jak teraz w twoich myślach choć za mgłą... gdy światło z daleka jeszcze majaczy rozpływam się w spojrzeniu tamtym głębokim z przodu - bez tarczy z bladym uśmiechem - który niewinnie na ustach nadal mi tańczy przez chwilę... jak kamień w ciemności - w mroku zamykam się bezwolnie ginę nic już... nic... nie odnajdziesz mnie
    4 punkty
  6. Szkraby na plaży budują przy-stań beztroski azyl z radości sypkiej podbiegła Obca dodała garstkę nikt nie zapytał skąd tutaj przyszła Dziewczynki tworzą przyszłe widoczki rozbite szkiełka uśmiechów skrawki podeszła Szara wsunęła trawkę nikt nie wymagał modnej zabawki. Gdy spotkasz kiedyś zgubione dziecko gdzie życie płynie dni dawnych mgiełką nie pytaj z góry o wachlarz zalet do pary starczy że będzie tylko Dla młodszych czytelników link wyjaśniający na czym polegała zabawa w widoczki. https://pl.wikipedia.org/wiki/Widoczek
    3 punkty
  7. Ty i ja Na sopockiej plaży Kochamy się A czas nie istnieje I tylko fale w morzu Chłodzą nasze ciała Niech ta bajka trwa I nie kończy się
    3 punkty
  8. Z cyklu (prawie jak) haiku Góra mówi, nie wejdziesz Ja na to, Ty nie wejdziesz Słońce razi w oczy //Marcin z Frysztaka wilusz.org
    3 punkty
  9. Zawiążę wstążkę Na moim przegubie Złe duchy odpędzę Może pecha zgubię Gdy nie pomagają stosowne modlitwy To tonący czasem Chwyta się i brzytwy Że los niełaskawy Często moja wina Lecz czemuż tak Gdzie winy tej leży Przyczyna Kto sercem rozumem Kto kroki kierował Do wyborów skłaniał W usta wkładał słowa To być może ten Przewrotny zły duch Dybuk co mnie zdybał Na rozstaju dróg Wielka tajemnica Czemu wszystko tracę Choć się bardzo staram To za wszystko płacę Często bardzo słono Ze sporą nawiązką Choć inni się rodzą Z niebieską podwiązką Tutaj muszę przerwać Bo już kumple w celi Każą gasić światło Jak zwykle przegięli
    3 punkty
  10. *** Gdy się nadmiernie spalasz i rzadko robisz przerwy, to sprawdź czy w tym natłoku, nie czerpiesz już z rezerwy. *** Kiedy za sobą staniesz, to przestrzeń się zawęża, lecz łatwiej z tamtej strony zdjąć z własnych pleców ciężar. *** Niby mam spory zasób wiedzy, lata doświadczeń, wspomnień zwoje, a jednak znowu mówię - nie wiem, gdy na rozdrożu pytań stoję.
    3 punkty
  11. To nie magia ani czary ich dokonuje To miłość swą potęgą cuda czyni Cuda które leczą bolące nas rany
    3 punkty
  12. Z malarstwem jest tak samo sztuka to sztuka Dusza na talerzu A forma, gdzie do niej podchodzisz, zwierzu :) @iwonaroma Lubię wieczorem posłuchać co masz do powiedzenia :)
    3 punkty
  13. Z cyklu 350 uniesień duszy Staranne wychowanie Wychowałem się przy drzewach akacji Wielkich, dostojnych, kłujących Kto mówi, że to zwykłe drzewo, nie ma racji Serce rośnie od samego dotknięcia Drzewa akacji wrastają w duszę człowieka Zapuszczają korzenie Zmieniają Cię od wewnątrz Tworzą na nowo istnienie //Marcin z Frysztaka wilusz.org
    2 punkty
  14. w chwilkę a tu wieczność!
    2 punkty
  15. Pewien polarnik na Spitsbergenie wśród skał zapuścić pragnął korzenie. Kupił już nawet pierścionek, lecz gdy mu zamarzł korzonek, o ślub spytany odburknął, że nie.
    2 punkty
  16. Zdarzył się taki dzień w ich wygodnej i powolnie płynącej znajomości, że on zapadł na gorączkę. Któregoś wieczora termometr, skądinąd wygodny, bo elektroniczny wskazał, że jego temperatura ciała wynosi aż 39 stopni. Usiadł przed komputerem i rozpoczął internetowy proces diagnozy, z którego powychodziło mu z piętnaście potencjalnych i bardzo groźnych, a nawet nieuleczalnych chorób. A to rak, a to stwardnienie rozsiane, a to najróżniejsze choroby psychiczne. Nie ukrywam, że w tym zachowaniu – jak na mój gust - było coś z hipochondrii, no ale nie jest mi oceniać tę parę. Gdy gorączka mu przeszła, znów w wolniejszy dla nich dzień ona i on spotkali się i przedyskutowali tę skądinąd poważną sprawę. Doszli do wniosku, że powinni oboje się gruntownie przebadać, żeby sprawdzić, czy któremuś z nich coś przypadkiem nie dolega. Zdawali bowiem sobie sprawę, że w tu i teraz niezmiernie dużo ostatnio mówi się o zdrowiu i jego najróżniejszych odmianach, a kolejne znane postacie z kraju i zagranicy przyznają się do szeregu najróżniejszych chorób i dolegliwości. I on i ona w najbliższej przychodni medycznej, do której notabene mieli również całkiem blisko, zlecili medycznym cały zestaw gruntownych badań lekarskich. Przychodnia była prywatna dlatego nie musieli stać w nieskończenie długich kolejkach, a koszt badań ich nie przerósł, bo mieli całkiem sporo tak zwanych środków na życie. Po dwóch albo trzech tygodniach im wyszło, że tak naprawdę obojgu kompletnie nic nie dolega, a wyniki badań są wręcz wzorowe i oboje są kolokwialnie mówiąc zdrowi jak ryba. I znów sprzyjało im szczęście i ich związek mógł jeszcze lepiej się zarysować, bo przecież okazało się, że oboje są całkiem zdrowi i nie było przed nimi żadnych przykrych i niewygodnych w tym zakresie widoków na niepewną przyszłość. Objaw gorączki nigdy później się u niego już nie powtórzył, może czasem co najwyżej któremuś z tych dwojga przytrafiło się jakieś lekkie przeziębienie lub nieznaczny i niezbyt długi ból głowy. Są tutaj całe rzesze ludzi, którzy nie mają takiego komfortu zdrowia, ale oni nawet nie bardzo sobie z tego faktu zdawali sprawę, bowiem w życiu prywatnym i zawodowym zajmowali się czymś zupełnie innym, a temat usług medycznych lub farmaceutycznych niezbyt ich interesował. Poza tym funkcjonowali we właściwie zdrowych rodzinach i żadne z nich nie musiało się kimkolwiek przesadnie opiekować. Oboje też nie mieli w zwyczaju jakoś nadzwyczajnie zważać, czy dbać o zdrowie. Całe zestawy co i rusz reklamowanych w telewizji podejrzanego pochodzenia farmaceutyków oględnie mówiąc nie leżały w ich kręgu zainteresowań. Od tamtego czasu narrator zwykł niekiedy mawiać, że tej wspaniałej parze sprzyja nawet bogini medycyny Hygeia, bo że sprzyjał im bóg medycyny estetycznej Apollo niejednokrotnie wspomniałem już wcześniej, ale mam nadzieję, że w którymś z kolejnych akapitów lepiej i precyzyjniej rozwinę tę myśl, zresztą jak wspomniałem z dziennikarskiego obowiązku, a i ja bywam tutaj czasami obowiązkowy. Gdy wiosna dobiegła końca i nastało lato nie mieli żadnych problemów aby móc wspólnie wybrać się na urlop wypoczynkowy. Po niezbyt długim zastanowieniu wybrali luksusowy kurort w którejś z nadmorskich polskich miejscowości. On miał świetny samochód marki amerykańskiej, bodajże Teslę, a co za tym idzie zupełnie wygodnie mogli pojechać nad morze, którąś z nowo wybudowanych trzypasmowych autostrad. Jazda zabrała im jakieś cztery godziny, podczas których zatrzymali się tylko raz na tankowanie. Klimatyzowany pojazd ułatwił im nieco komfort podróży. Pakowny bagażnik auta pomieścił ich wcale nie najmniejsze bagaże. Traf chciał, że tego dnia dopisywała im pogoda, bowiem było nie za ciepło, ani za zimno i tu i tam wiał chłodny i przyjemny wietrzyk. Ona z czystym sumieniem mogła ulokować swoje kształtne nogi na desce rozdzielczej samochodu, a nawet niekiedy trzasnąć zbyt mocno drzwiami od strony pasażera, co jemu krótko mówiąc nie przeszkadzało, a nawet z przyjemnością kątem oka zerkał na jej odkryte nogi wystające spod ładnej i zwiewnej sukienki z dużym dekoltem. Okazało się również, że apartament, który wybrali był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Był świetnie wyposażony i umeblowany z wygodnym łożem małżeńskim nieziemsko pokaźnych rozmiarów. W apartamencie niczego nie brakowało, a ona mogła wykonać zestaw pięknych zdjęć tego miejsca i wrzucić na swoje stories w internecie, choć ona akurat nie szafowała w necie informacjami na temat prywatności, o czym jeszcze wspomnę poniżej. Ośrodek miał basen, saunę, serwował smaczne śniadania i obiady, a wieczorami do późnych godzin nocnych był otwarty bar, w którym oboje nie musieli pilnować się z używaniem alkoholu. W dodatku ośrodek był w świetnej lokalizacji i jak tylko zechcieli się gdzieś wybrać nad morze nie napotykali na swojej drodze żadnych logistycznych problemów. Oboje bardzo lubili przeróżne spacerki po okolicy. Mieli ten niebywały komfort, że w zasadzie nie byli jakoś specjalnie rozpoznawalni, co powodowało, że mogli zniknąć w tłumie, choć zdaje się musieli urodą, spokojem i radością niekiedy zwracać na siebie uwagę. Mogli tu i tam sobie potańczyć przy nastrojowej muzyce lub szumie niczym nieograniczonego morza. Oboje umieli pływać, dlatego kąpiele w morzu sprawiały im przyjemność, a w okolicy w tym czasie nie było żadnych przeciwwskazań do kąpieli. Podobali się sobie mokrymi. Po przejściu dwóch czy trzech kilometrów od ich miejsca noclegu plaża nie była wcale zaludniona. Słowem żyć nie umierać. I chyba od tamtego wyjazdu zaczęli się kochać, ale o tym już w następnym akapicie. Byli zdaje się parą już od dwóch miesięcy i niczego nie musieli sobie odmawiać, więc sobie nie odmawiali, czemu doprawdy trudno się dziwić.
    2 punkty
  17. Zaczynam łagodnie I powoli się nad sobą pastwię. W imię Ojca, Zasad i innych mało istotnych kryteriów. Dostrzegam błędy. W osądzie tym jestem zaś bezbłędna. Biję się w pierś. Mocno. Raz, dwa, trzy. Moje oko za wszystkie inne znane mi oczy. Protokół sporządzono. Podpisano- Sędzia niesprawiedliwy. Ja.
    2 punkty
  18. Nic dookoła We mnie Nic Wypełnia myśl Co u Ciebie Nic
    2 punkty
  19. w okruchach chabrowego wieczoru obudziły się się pierwsze gwiazdy namalowane niebo odsłoniło twarz kopuły cerkwi rozpromieniły się złocistą ciszą Jagiellońską przebiegł mozaikowy kot za kwadrans odjedzie ostatni pociąg jak zawsze spóźniony o jeden wiersz czytamy czas jest godzina ta sama i nieobowiązkowa za oknem spocony świat biegnie w przeciwnym kierunku
    2 punkty
  20. Skarżyła się dama ponętna z Ligoty, że Zenka nie kuszą jej bujne przymioty. Na śląskie dąsy i ochy tak rzekł "Warszawiak" z Baniochy: "Ja wolę mam nawet, lecz brak mi ochoty."
    2 punkty
  21. Nie stój płacząc przy mej trumnie Tu nie leżę. Nie ma tu mnie. Jestem lekkim wiatrów tchnieniem. Jestem jasnym śniegu lśnieniem. Jestem słońcem w ziarnie zboża. Jestem tęczą na przestworzach. W ciszy porannego przebudzenia Jestem iskrą podniecenia Ptaków wzlatujących z gniazd. Jestem światłem nocnych gwiazd. Nie rozpaczaj przy mej trumnie. Nie umarłem. Nie ma tu mnie. Dość popularny wiersz, ale o autorstwo toczył się spór pomiędzy Clare Harner, która go opublikowała w 1934, a Mary Frye twierdzącą, że napisała go dwa lata wcześniej. Strofa - W ciszy porannego przebudzenia - wyłamuje się z metrum mając dziesięć sylab zamiast ośmiu. W oryginale też tak jest. Tłumaczenie nie jest słowo w słowo, ale sens oddaje. I Clare (1934), a może jednak Mary albo Indianie (była też i taka teoria): Do not stand at my grave and weep I am not there. I do not sleep. I am a thousand winds that blow. I am the diamond glints on snow. I am the sunlight on ripened grain. I am the gentle autumn rain. When you awaken in the morning's hush I am the swift uplifting rush Of quiet birds in circled flight. I am the soft stars that shine at night. Do not stand at my grave and cry; I am not there. I did not die.
    2 punkty
  22. @iwonaroma Masz rację ;) Dzięki :*
    2 punkty
  23. :) Potrafisz Marku wesprzeć. Dzięki, również pozdrawiam. Miło mi:) dziękuję :) Tak to z tym czasem jest :) Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam:) Ja czasem zbyt szybko wklejam i po czasie widzę, że mogło być lepiej a nawet inaczej :) Ale masz rację, zbyt długie i żmudne cyzelowanie niszczy efekt :( (nie mówiąc o tym, że chyba niszczy też przyjemność z pisania... Najlepiej słuchać Głosu :) Dziękuję i również pozdrawiam
    2 punkty
  24. Podejdź do mnie tak powoli i kochaj się ze mną, pokaż w płomieniach świec lśniącą gładkość swoich nóg. Rozbierz. Zdejmij, zerwij ubranie. Chodź i pocałuj, tak czule, namiętnie, szalenie… Pozwól się dotknąć. Ja tu jestem i czekam na ciebie, jedyna… Wpij się w usta wilgotne. Obejmij kark, plecy, pośladki. I zatańczmy na środku pokoju, w objęciach nagości… Pozwól się pieścić. Tak pragnę cię całować, wodzić palcami gładką skórę szyi, wtedy, kiedy odchylasz w ekstazie głowę. A twoje długie włosy opadają ci wzdłuż pleców. Zdejmuję ci sukienkę, abyś mnie olśniła blaskiem, który prześwituje, gdzieś z wnętrza, jakby zaczajony, gotowy do galopu skowyt intensywnego orgazmu. Ale jeszcze nie teraz, jeszcze chwila. Pozwól się napatrzeć, nadotykać i nacałować. Twoje ramiona… Szepczę ci do ucha coś, co tylko my rozumiemy i pragniemy chciwie. Rozpinam twój stanik uwalniając piersi. Biorę je w dłonie i delikatnie ściskam… Mówisz do mnie, prosisz o więcej. Rozchodzi się bicie serca, przyspieszony oddech, kiedy przygryzam twoje sutki, coraz bardziej nabrzmiałe i twarde… Gładzisz moje ramiona, tors, przywarta ściśle i szczelnie. Masuję twój brzuch. Szybkim ruchem zrywam ci stringi. Spadające na dywan odtrącasz stopą, gdzieś w kąt pokoju… Pod napiętą skórą wyczuwam wezbraną rzekę krwi, pełną gotowość. Chcesz? Wiem, że chcesz… Całuję ci brzuch, zbliżając się do tej cudownej, jakże wrażliwej różowości. Zlizuję słonawe krople spomiędzy rozchylonych płatków, spomiędzy rozwartych palców o paznokciach pomalowanych na czerwono. Dotknij i popieść. Wyczuj twardość, to płonące pulsowanie. Nie żałuj uścisków, Odsłoń przejrzałą śliwkę, weź do ust. Będę gładził twoje włosy a ty będziesz na mnie patrzeć, gdzieś z dołu, z pokładów boskiej rozkoszy. Nie przestawaj, och, nie… Chodź tu do mnie. Usiądź. Powoli, ale do końca. Nasuń się i unieś… I znowu… powoli… … powoli… Tak sensualnie wyginaj lśniące ciało. Niech na ciebie popatrzę, nasycę się twoim widokiem. Podtrzymuję ci rozsunięte, drżące uda, kiedy podnosisz się i opadasz, odchylając głowę z głębokim westchnieniem, jękiem i blaskiem w oczach… Kocham cię. Kocham… Zmieniamy tempo, zwalniamy, to znowu przyspieszamy. Miarkujemy rozkosz, aby nie uleciała za szybko. Niech trwa w nas ekstaza. Niech trwa w nas głębia kosmosu… * Budzimy się z uśmiechem w słonecznej smudze, nadzy, wtuleni w siebie. Zakochani… (Włodzimierz Zastawniak, 2023-05-14)
    2 punkty
  25. Racja, sama trochę rysuje i to chyba kwestia wprawy. W tej sytuacji czas jest względny ;) pozdrawiam serdecznie :)
    2 punkty
  26. Piękna interpretacja.., sprawia mi radość :) Dziękuję. Własnie :) Gdy doświadczam, że śmierć nie uśmierca do końca, bo zostawia we mnie żywy ślad danej osoby, to wtedy łagodnieje mój smutek i pojawia się wewnętrzny pokój. Pozdrawiam Cię również :) Warto - żeby przezyć (utrwalić ) to, co było, jeszcze pełniej i dogłębniej, a może nawet prawdziwiej... Pozdrawiam Cie lipcowo :) Na pewno. Ale myslę, że i te trudne są często tego warte. Dziękuję i pozdrawiam :) Zaczynam coraz bardziej w to wierzyć. :) Dziekuję! Wyobraźnia może tylko nas nieco zbliżyć do tej wielkiej tajemnicy... Dziękuję :)
    2 punkty
  27. Na jednych działają róże, na innych płynąca rzeka. Na mnie akacja :) @Dared Te pokrzywione są najlepsze. Nikt na proste nie zwraca uwagi. Tylko te powyginane przez życie, jak ludzie, żyją w sercach kolejnych.. Widzisz. W Twoim zostały Dziękuje za zatrzymanie @Asia Rukmini @Rafael Marius @Konrad Koper @Dared @Klip @iwonaroma
    2 punkty
  28. Uschnięta żółta róża Jak pająka odnóża Pędzi za mną w nocy I przypomina o martwej już mocy Dostałem ją od śmierci Co od dziecka mnie nęci Miałem wtedy może 10 lat? Powiedziała, że gdy umrze kwiat Mam zacząć wyrywać kolce Pełne kwasu, ostre końce Gdy ktoś mnie zrani. Trzymałem ją przy życiu Nie przeszkadzałem w byciu Omenem przemijania Do świata duchów przenikania. Lecz teraz wyrywam ostatni już kolec Omijałem ludzi by marnie nie polec Ale było to nieuniknione. Z posępną miną Zakopią mnie pod gliną Teraz jednak oddech łapie Sam sobie kłamie Że uda mi się uciec .
    2 punkty
  29. punkt rosy myślę o pozostałościach migotek zjedzonych książkach pluciu pestkami szysz/yn/ki latem jak i o ściąganiu cugli hippokampowi który bije pianę ogonem ciągnąc tratwę z kory mojego płata czołowego w stronę źródeł strumienia świadomości kiedy w poprzek przepływają po światy zostawiając ślady linii papilarnych na całej powierzchni skóry - na powiekach małżowinach pod blaszkami paznokci zima się nie skrzyła jak źrenice tej która przyzywa mnie do siebie niczym morze półwysep siada mi na ustach czytając hrabala przemienia w oddech kiedy o świcie idziemy za las i promienie słońca mieszają się z cieniami drzew jej włosy ubierają zapach traw wzlatuję na pierwszej chmurze gdzie majaczą postaci skupione wkoło ognia dłonie rytmicznie uderzają w membrany bębnów i nic więcej tylko napisy końcowe pośród nich jestem wyrzutkiem jak rozbita butelka dosyć banalnie i duszkiem wypita na progu
    1 punkt
  30. Dziękuję za miły odbiór. Cała przyjemność po mojej stronie, iż wiersz stał się wehikułem czasu umożliwiającym podróż w czasie. Ja niestety beztroskiego dzieciństwa nie miałem, choć miłych chwil w nim nie brakowało. Inaczej być nie może wszak z roślinami jesteś za pan brat albo za pani siostra. Jak najbardziej. U mnie też dwie takie jabłonki rosną.
    1 punkt
  31. Ano właśnie dokładnie tak. Szukał nowej zabawki. Widocznie mu się spodobała i chciał się pobawić, zamiast przyjąć ją taką jaka jest ze wszystkimi zaletami i wadami. Wtedy nie musiałby jej zniewalać. A tak widocznie bał się, że mu ucieknie i nie będzie miał się czym bawić.
    1 punkt
  32. @Rafael Marius w wierszu nawiązuję do historii kobiety zmanipulowanej przez człowieka, pragnącego ją "przywłaszczyć" i zniewolić. Jej dramat polegał na tym, że mimo iż czuła, że to zły krok, nie potrafiła się oprzeć wpływowi jaki na nią ów człowiek wywierał.
    1 punkt
  33. @Ewelina Myślę, iż w tym wierszu jak i w wielu innych, które napisałaś jest mowa o utracie pewnego ideału, który opisałem w moim ostatnim wierszu Wystarczy że jesteś https://poezja.org/forum/utwor/220240-wystarczy-że-jesteś/#comments Małe dzieci akceptują się bezwarunkowo. Wezmą do zabawy każdego, nie pytając skąd przyszedł. A dorośli chowają się z wachlarzem często pozornych zalet i wymagają od innych jeszcze większych. Gdy ktoś nie ma modnej zabawki nie chcą go więcej znać. A do pary starczy...
    1 punkt
  34. Oki, i na tym proponowałbym zakończyć tę dyskusję. :))) Zgadzam się w stu procentach. Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. Grobowce postawione za życia dają pewność, że blichtr nie opuści na wieki wieków. I, cóż za oczywistość, cisza zafałszowana na trąbce. Mnie natomiast zawińcie w czarny papier, kopcie głęboko, obym nie wyszedł, mocno przeterminowany, na światło. Nie tylko dzienne. Jeśli ktoś zechce może odwiedzić grób, koniecznie bezimienny, niech zanosi się śmiechem, pije, śpiewa, tańczy, byleby nie czytał wierszy. Zresztą obojętne, tak czy inaczej już nie będę w stanie wzruszyć ramionami, wygłosić paru głupich uwag tym bardziej. Spocznę, prawie na pewno to nie będzie światłość wiekuista.
    1 punkt
  36. Intrygujące zajęcie ;)
    1 punkt
  37. przy tobie kochany drżę śpiewam płaczę świtam gdy zasypiasz obok jestem oddechem własnego życia otworzyłeś mnie na wszystko każdy dzień składam ze wzruszeń pokwitam
    1 punkt
  38. @Tectosmith Tak! Bo taka jest poezja z punktu widzenia schizofrenika, za jakiego ciebie nie uważam -:) , aczkolwiek w treści, wykreowany w wierszu pewien szablon zagłębia czytelnika takiego jak ja. Powiem ci szczerze! Dar i przekleństwo(owszem), zgadzam się z tym, ale miej na uwadzę fakt, że dokonale sobie z tym radzę i wykorzystuję obie zależności od okoliczności. Twój wiersz mi się podoba Pozdrawiam cię serdecznie!
    1 punkt
  39. @poezja.tanczy Proste słowa trafiają do serca najbardziej:)
    1 punkt
  40. @Rafael Marius Pełna zgoda. Potrafisz ocenić sytuację To jedno. Ale drugie, trudniejsze to zamknąć to w odpowiednich słowach Nadać rytm Naprawdę dobrze to wyszło
    1 punkt
  41. Moje koty plączą mi się czasem pod nogami jak w cyrku jak zapomni się w porę ich nakarmić ;):)))
    1 punkt
  42. a może poprostu być dobrm dla innych dajać jakieś dobro nie liczyć na rewanż i przestać osądzać winny czy nie winny bezinteresownie chociaż skrawek nieba :)
    1 punkt
  43. ten koszmar jest znowu w lewactwo się zmienił a słowem "naziści" rzuca całe kopy każdemu chce wmówić kto w innej przestrzeni nie chce płacić długów "starej Europy" :)
    1 punkt
  44. Uwięzieni w odmętach czasu Czekamy na ostatnie rozdanie kart A cały świat bez ciebie nic nie jest wart I nie będzie nigdy Bo to jak dwa razy dwa Prawda w strugach deszczu zapisana I ty objawiona mi nago z rana Piękna kobieta krocząca w otchłań Tak jak my wszyscy Dobijający do brzegu Piękna istotka w płatkach śniegu
    1 punkt
  45. Można by to tak sobie wyobrazić.
    1 punkt
  46. @duszka Twój własny wszechświat wspomnień najwyraźniej się rozszerza. Wszechświaty już tak mają... Z wielkim upodobaniem pozdrawiam :)
    1 punkt
  47. W skrzynce na listy Znowu leży zaproszenie Piękne pismo Szczyt kaligrafii Zachęca Spacer po tym samym gaju Już usychają pierwsze gałęzie Jesienno-zimowy klimat Huczne zabawy w jednym kącie statku Niezapomniane romanse w kajucie Ostatnie spojrzenia w bezkres oceanu Wymiana spojrzeń z księżycem Mroźne wdechy Namiętne wydechy Dziś powolutku płynie czas Wystroiłam się pięknie Na wieczorny bal Zajrzę głęboko W niejedną parę oczu Nasze dusze znowu się musną Ukradkiem Kolejna gałąź upadnie W zielonym gaju
    1 punkt
  48. Spojrzał przed siebie i w jednej chwili całe życie mu przeleciało przed zmęczonymi oczami na czarnym niebie słońce za gęstymi chmurami może to tylko sen to nie może być jawa nie rozumiał co się stało na ziemi rozlana cuchnąca lawa kto napisze ostatni tren obejrzał się za siebie nie zobaczył już cienia powoli tracił nadzieję w zeszłym tygodniu był pogrzeb wolności i czystego sumienia czy świat jeszcze istnieje obejrzał się raz jeszcze na drogowskazach zamazane litery nikt już nazwy żadnej nie przywoła nie było już prawie niczego wszystko zatopione w otchłani arki nadziei odpłynęły z przystani może odnajdzie swego anioła zamiast łez piasek z mogił wysypał spod powiek nikogo już nie było tylko on ostatni człowiek
    1 punkt
  49. Jej pewność siebie upokarzała nawet przechodzących obok niej ludzi. W oczach nieznajomych zaistniał choćby przez sekunde śmiertelny strzał miała być martwa i więcej nie wolno było jej gdziekolwiek iść, miała leżeć na ziemi jak ofiara, którą można zdeptać. Byla nieżywa tylko w ich wyobraźni. Pędziła przed siebie niezważając na pogardę jaką emanowała z ich oczu. Dzień zaczynał się jak każdy jeden..walka o przetrwanie, przetrwanien, przetrwanie przetrwanie... Centrum miasta kipiało od tłumów zabieganch, przepoconych i wrzeszczących na taksówki ludzi. Wszystko!..stawało się coraz bardziej ciaśniejsze, tłoczne i śmierdzące, uciążliwy upał był karą za nienawiść jaką ludzie żywili dla siebie. Zaczęło się..wybiła godzina obłędnego strachu. Każdy ale to każdy dostawał wściekłego szału na sam fakt, że nie zdąży się schować gdy spadnie pierwsza kropla deszczu, a raczej kwasu, który wżerał się w skórę niczym pędzące turbo trnących żyletek, gdzie krew tryska niczym oszalały wulkan nie mogący przestać wylewać z siebie erubcji.. Nie było łatwo kiedy na niebie zaczęły pojawiać się czerwone chmury, dosłownie wszystko na ziemi przybierało krwawy kolor jakby słońce zaczęło rzucać odcieniami czerwonych barw na każdą rzecz, na każda roślinę, na każdego z nas ...czas stawał się obłędnie bezlitosny. Trwało to zalednie kilka minut choć była to najgorsza część dnia kiedy każdy wiedział, że przetrwanie do następnego dnia jest niemożliwe, że nawet w tej chwili może zginąć i zostanie z niego tylko plama, obrzydliwa plama nie przepominająca w niczym człowieka, nieprzypominając nic co by mogło być częścią człowieczeństwa a raczej wyglądało jak coś brudnego, czego trzeba się szybko pozbyć, jak najszybciej usunć z powierzchni ziemi.
    1 punkt
  50. Piotr znów wiódł kłótnię, z byłą (Zawady). Wtem ktoś ją w krzaki zwinął, lecz zwady z nim żadnej nie chciał, więc pyska dał… i torebkę odzyskał. Tę, co 'jej' kupił, kiedyś. Od Prady!
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...