Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.01.2023 w Odpowiedzi
-
W samotny wieczór Niespodziewanie na papier sypią się litery. Tak dawno zwiędłych liści – w głowie mojej zamieć – Tych zapomnianych, wybucha nagle pamięć. Już zapisanych mam ich kartek cztery. Odpływam w przeszłość, lecz wcale nie rozumiem, Tego powrotu zakurzonych wzruszeń, Dlaczego starą emocją tak się krztuszę, Nieważnych dziś już dni. Z jakiej przyczyny tylko tą szarugę Mam przed oczyma? Dlaczego ona do mnie gna, Jak do zbitego, skopanego psa, Przed którym zatrzaśnięto drzwi. Szczęściem to chwila drąży tylko duszę, Wczorajszym parzy, w niej się tli. Marek Thomanek 15.01.202311 punktów
-
Na podwórzu we wsi Młyny, Pokłóciły się maszyny: ‘Hej żurawiu, takiej szyi, Nie widziałam odkąd żyję! Toż uśmiałaby się żmija, Cóź za śmieszna, długa szyja!’ ‘A Pani, koparko, niech spojrzy na siebie, Łopatę ma Pani po samą ziemię. Niech Pani nią lepiej tyle nie klepcze Bo ktoś ją Pani jeszcze przydepcze!’ Kombajn zaś tak betoniarce przygadał: Że mała i gruba, i szara, i blada, Że kręci się tylko i kręci w kółko, I brzęczy za głośno, na całe podwórko! Więc betoniarka mu tak odpowiada: Że może jest gruba, i może też blada. Lecz kombajn jest dryblas, olbrzymi, pokraczny, Do tego kanciasty i bardzo dziwaczny! I tak kłóciło się całe podwórze, Aż końca nie było tej awanturze. Już traktor i walec się spierać zaczęli, Wszyscy wśród maszyn najlepsi być chcieli! Na pomoc maszynom gospodarz pospieszył I wszystkie pochwalił i miło pocieszył, Że każda jest ważna i wyjątkowa, I czy to okrągła, czy kwadratowa, Do pracy są wszystkie tak samo potrzebne, Na wiejskim podwórku zupełnie niezbędne! Więc zamiast się kłócić i konkurować, Powinny przyjaźnić się i współpracować. Maszyny te słowa tak ucieszyły, Że odtąd wesołe i miłe były. Razem zadania swe wykonywały I uśmiech przyjaźni dla siebie miały!8 punktów
-
5 punktów
-
Czym jest szczęście, chwilą na dłoni zatrzymaną przez promień słońca, tęczą rozlaną wśród koron drzew zachodniego nieba, gwiazdą, co oświetla w ciemności drogę. Różą pustyni, co przeżywa wszystko. Czasem wydaje mi się, że nie istnieje, ono i ja, że jestem zbyt słaba, by móc powziąć je w dłonie, że jestem tylko mgłą, co nie znaczy nic, utrudnia widoczność. Poddaję się, upadam. Szczęście jest wnętrzem życia, melodią ciszy. Słychać w niej każdy szept, bicie serca, potrzeby innych, krzyk. W tej ciszy nie potrafię krzyczeć, mówię tylko szeptem, szczęście to wszystko niematerialne, dusza, serce.4 punkty
-
-Mistrzu, nic mnie nie cieszy, co mi pomóc może? -Pomaga, jak pomyślisz, że inny ma gorzej.4 punkty
-
Spotkałem ją kiedyś w którymś z cichszych aczkolwiek ciekawszych lokali śródmiejskich. Można rzec, że atmosfera nam nawet sprzyjała. Całkiem zgrabnie nam szło nawiązanie znajomości. A potem ona jak jakaś nie ona ekstrawertycznie i z pełnym przejęciem opowiedziała mi całkiem wyczerpująco o swoim introwertyźmie. Tak się złożyło, że tamten interesujący wieczór zaliczyliśmy do udanych, z czym zresztą przez długi czas wolałem szerzej się nie wychylać. Przecież i ja również bywam tutaj introwertykiem. Warszawa – Stegny, 15.01.2023r. Uśmiech i inspiracja w kierunku poetów Error Erros i Wędrowiec1894 (poezja.org).4 punkty
-
W pamięci usiłuję przywołać Ten biały śnieg I ciebie przed nim - Jak stoisz Ale mgła na oczach mi majaczy Niby sen I roją się szare myśli W ciężkiej jak niedźwiedź rozpaczy Bo przecież cię nie ma Przez tak długi czas Na pył zostałeś starty Słońce ciepłym dotykiem Pieści moje policzki Obłoki pływają bajecznie na niby W oczach Ból mnie przeszywa Do kruchych kości W milczeniu osobno toniemy Tylko przez siłę Upartej woli Przez krótką chwilę Nadal jesteś prawdziwy W sennym zapomnieniu Rzeka wzbiera głęboka I rzeźbi koryto boleśnie Prędkością nurtu Przez wiatr szarpana Fale burzą się na jej powierzchni Umykasz mi we wzburzonej pianie Nawet w snach Rozpływasz się W granicach rozległych Niechcianie zapadam się We wspomnienia bez ciebie W dłoniach ściskam mój kwiecisty wianek pachnący nadzieją Niechcianie zapadam się w siebie A zewsząd najszczersze konanie W smutku się poddaję Echo przemożnego szlochu Rozciąga się w zasnuty snem Ciemny zagajnik Który pachnie tak wyraźnie Jak zgniły owoc Dawnym palącym rozstaniem4 punkty
-
przy tobie kwiaty wstydzą się więdnąć wiatr zawsze ciepły tęcza barwniejsza nikt nie ma rąk tak delikatnych jak twoje uśmiech twój od gwiazd piękniejszy ty nauczyłaś mnie miłości zrozumienia tulić do miłego dziękować za marzenia stojąc obok ciebie czuje się spełniony i jest to prawdą a nie złudzeniem3 punkty
-
graphicsCC0 ––––––– --- I kruku! ptaszku ugupu! → oko fachowe więc kruk do sroczki w taką mowę: sroczko ma chodź na randkę zapraszam fidrygantkę na diskotrzaski laserowe -- II sroka też mruga do kruka – nie jestem ci taka głupia disco a potem kuku Amor wypali z łuku i będziesz do drzwi stale pukał -- III – nie będę! kruk się rozsierdził i tak do sroczki z wdziękiem cedzi: – ty jesteś sroka cwana przybierasz piórka z tukana i do bociana na gniazdo wleziesz -- IV – a po co do bociana? pyta sroka – kruku! oj jak[a] z ciebie idiota? nie widzisz kosa nie siada osa gdy kos przeleci obok nosa -- V – to kos też w okno sroce zagląda? kruk tak zdziwiony że kopnął w kompakt – nie będzie góralskiej muzyki! kosa na kosza wzięły czyżyki w pędzie. i sroko z randki nic nie będzie! -- VI a na to sroka tako rzecze: - dziś zajumałam sygnet w sklepie gdy kos za piwo płacił dzioba wsadziłam mu w gacie okradłam snoba! sygnet sprzedałam ziębie -- VII kruk ci dziób prędko rozdziawił ogon na sztorc postawił sroka dalej mu ściemnia urocza i plemienna bardziej papieska od żurawi -- VIII – chodź kruku. tutaj siadaj na grzędzie kura da jajko serce gołębie popijem. puścim pawia zakraczesz. będzie aria taka w kurniku biba. aż kogut zwiędnie! -- IX – kogut? toż kura nie ma koguta? wszak zajumałaś grzebień mu i buta kura go wyrzuciła mówił że z ciebie zdzira więc kogut też ci w okno luka? -- X – luka nie luka. tyś całkiem zgłupiał toż dla nas ze mnie taka suka dawaj ojca zegarek! co tak wytrzeszczasz gały? sikora wyciągaj! bo dzięcioł w szybę stuka! -- Limerick: rymy aabba.3 punkty
-
mam przez ciebie nieustanny dopływ prądu jonów sodowych do wnętrz komórek nerwowych noszę cię w synaptycznych szczelinach w podotykowym doznaniu na skórze odcinającej projekcji zapachu w ciągłym muszę nie chcę umysł elekryczny przegrywa dryfująca wyspa struktura wrażliwa na odbiór energii ponad wymiarami przecież mogę cię szukać wszędzie3 punkty
-
Taki to temat przebrzmiały Pełen banałów Na każdym kroku Za progiem Za oknem Za każdym drzewem - Miłość Miodem i mlekiem Krainy płynące Ach miłość! Jakiż to nonsens Kochać szalenie Miłośnie Zmysłowo Bo przecież trzeba poważnie Najlepiej rozsądnie I dojrzale jeszcze Prawdziwie i wzniośle Miłość! Pisać o niej na próżno Już inni pisali tyle To po cóż tak pisać wiecznie? Ach miłość! Z nią nigdy nie będzie nudno Prędzej szalenie Niepewnie... I czasem rozchwiane emocje Kołyszą nie tylko serce Najgorsze że kołyszą też mózg I całe życie I jeszcze coś więcej... Ciała zgrabne czy niezgrabne Kołyszą bez przerwy Ups... Erotyk - Niemile widziany Bo miłość To przecież coś więcej Taki to temat przebrzmiały - Miłość Tyle z nią kłopotu i rozterek Tyle lamentów i szczęścia Tyle kart na ślepo rozdanych Dziękuję za inspirację @staszeko i @ais3 punkty
-
dokupię jeszcze chwilę wystarczy siąść nad świeżo namalowanym brzegiem w oddali tli się morze pierwsze opuncje zrywam za kwadrans wtedy dojrzewa niebo nagie słowa wędrują po plaży slow down na mojej łysej głowie marzenia szarpią się za włosy3 punkty
-
skamieniałość praprzyczyna niedoskonałość nas się trzyma codzienny upadek kolejna potyczka po równoważni biegnie życiowa gimnastyczka budujemy fortyfikacje mury wpadając raz po raz w niezalepione dziury lepszy świat wnet nie tylko się przyśni gdy nie rozdzieli nas subtelna różnica myśli3 punkty
-
Właśnie powstało. Zero przemyślania. Szkicownik jednak nie będzie pusty, mam nadzieję. Nim nadejdzie kolejny dzień Rzeczy poukładają się w porządku chaotycznym Skrycie i otwarcie powitają przestrzeń. Nim nadejdzie kolejny zmierzch Przygarnę pod swoje ramiona twoje zmartwienia, Ugłaskam troski, wytłumaczę rozterki... Kiedy nadejdzie ten nowy dzień, Przyjdzie mi pożegnać wspomnienia i oczekiwania. Przeproszę raz jeszcze i ponownie. Kolejny zmierzch przekreśli moje uczucia. Pozbieram stare szmaty, pusty szkicownik. Jeszcze raz przeproszę. Wybacz. Wybacz ...2 punkty
-
Uderzasz tak mocno O brzeg Zamiast muskać ziarenka piasku Czule słowa rzucane na wiatr List w butelce na wodzie liść Płyną w otwarte ramiona W ciszę gdzie one Gubią znaczenie Echo wybrzmiewa mocniej Od serca głośniej Płynie szept Na trzy walc Zatańczmy nie według taktu Prawidła Jak nam w duszy gra Ten jeden raz czas Nie zdąży2 punkty
-
Jest jaki jest raz poda rękę raz da w pysk Wszędzie jest na weselu i na pogrzebie Nie boi się kalendarza ani cieni Tak moi drodzy tak widziany jest nasz los2 punkty
-
z gustami się nie dyskutuje gestykulując dyskurs bez pustych gestów jest w dobrym guście2 punkty
-
Miłość to góra szczęścia i nieszczęścia Talerz zupy na obiad A na drugie danie kawałek mięsa W międzyczasie coś jeszcze - Troski więcej Na dobre i na złe Zwłaszcza w te noce upiorne Czasami zbyt długie Gdy dłonie zgięte w lament Bo na ścianach podejrzane smugi A w głowie strach i nadzieje płonne Miłość nieliryczna Całkiem praktyczna Z zadyszką - kiedy po schodach się wspina Taszcząc siatkę pełną zakupów Zmęczona okrutnie lecz zadowolona Szczęśliwa że śniadanie iście królewskie będzie Jajka w koszulkach od kur z wolnego wybiegu Co siedzą wygodnie - z wyboru a nie musu na grzędzie Miłość - jak obraz surrealistyczny Nie żaden impresjonizm z pejzażem mglistym Miłość mięsista Z przytupem od butów czystych Czyszczonych wieczorem By rano gotowe były Na spacer W codzienności - zwykły Miłość... Kto chce dolewkę zupy? Na zdrowie Na szczęście Kto chce? Na szczęście... Dolewka będzie?2 punkty
-
Jestem anty niczym antyk. I ja żeglowałem po płaszczyznach sporu. Dzisiaj już znam swoją wartość. I tylko wersy żegnają się ze zgodą i akceptacją. Warszawa – Stegny, 13.01.2023r. Inspiracja – film „W Trójkącie”2 punkty
-
Człowiek człowieka, krzykiem ponawleka. Ustawi w szeregu, nada miano chlewu. Na drut kolczasty wepchnie z wielką siłą. Spadła kropla - zastygł. Jego serca mogiłą. Żal głowę sponiewiera, Sumienie spać nie daje. Jak zwykle umiera, kiedy rano wstaje.2 punkty
-
moja córka jest aseksualna w kraju takim na literę "Pe" gdzie ciemno... wiecznie ważne by powiedzieć na głos... mól syn jest heteronudny klasycznie w sypialni tylko przy zgaszonym świetle ważne by powiedzieć na głos ja jestem heterohiperaktywny dzień w codzień rytmiczny rechot wszędobylski ważne by powiedzieć na głos wszyscy w stosunku mają swoje upodobanie czy jest to takie ważne by powiedzieć na głos1 punkt
-
graphics CC0 ————— ————— ————— ————— wspomnień już nie dogonię…lecz jadę… zapach łubinu na polach, łany, zagony, sioła… dobrze nam było tam, jak nigdzie przy okazji i przypadkowo, w podróży i w niedoczasie, za masywną szybą, do mego szanownego dzieciństwa, koleją… to podróż… widok sprytnie odmieniony, sterylny choć w pamięci jawnej czy deklaratywnej stoją tam jeszcze budki i kramy pamiętasz? w „CITY”… młode kurewki z Hamburga, pod zlewką i keg’iem znów wypinają ogromne pulchne pupy, wcinają burgery. wymazane czerwoną pomadką, bezecny rybi zaduch plus odór kwaśnego piwa, ta chwila, przybliża się zwinnie, unosi i kugluje z materią pobudzone libido młodych chłystków czapą przygniata zaduch społeczny tego miasta, przekłamując przy okazji chytrą czasoprzestrzeń pociąg do rzeczy, kolej donikąd, to podróż do korzeni? kolorowe parasole Pietryny, kiecki Moulin Rouge, markowe wulgarne kabaretki… dziś czas sporadycznie rejestruje analogowe wspomnienia z dzieciństwa przywołanie wymaga skupienia, daru bilokacji… przymykam oczy… i świat wrażeń się materializuje… pod wądołem powieki znów zakwita kasztanowiec pyramidalis a furtka prowadzi – do gruszkowego ogrodu słyszę ją ciągle– głośno skrzypiącą; powietrze aż krztusi od świeżej emalii zataczam więc organoleptyczne koło historii, infantylny holding zmysłowych pokuszeń zasila uśpiony umysł przypadkowego podróżnika; NICZEGO TU NIE ZAPOMNISZ… mógłbyś – może – przeoczyć elektryczny baner wszak wtedy takich nie było, lecz obraz aż ćmi w dosłownym korcu szczegółów; pod zwojem hałd retrospektywnych w rozbłysku niczym kolaps synaptycznej nostalgii; wtenczas pulsuje znów żyłka pacholęca i budzi czujną muzę Mnemosyne lecz wiele można w sobie unicestwić, zatracić w czasie, nawet zaburzyć wierną chronologię, zapomnieć można doprawdy wszystko… ale nie szkiełka którym poraniłeś stopę jako tamten szczypiorek, nie zapomnisz też widoku pierwszej waginy podejrzanej ukradkiem; to był dopiero hard|kor wycięty z życia żywcem, i nota|bene –on|line– tym bardziej poznaj mą duszę zawieszoną na przepierzeniu komemoracji, z emocji i dysonansu odczynioną pasywnie lecz – z gusłem; bo, ona jeszcze marzy, i myśli tamtym chłopcem w synkopie pierworództwa poezji zajrzyjmy jeszcze dalej na prowincje, z muzyką szelestów, ornitologią klangorów – czar uformujmy w zachwycie naturystycznej biologii, w krwiobiegu organicznym, bez współczesnego transu płci, bez gender i licznych paskudztw kultury emo! z czym -tu- na co dzień musimy wciąż obcować… treść kwaśna lecz rustykalna, w pragnieniu i nasycona, odwieczna natura rzeczy! jak szczawiu cierpki smak wiosną z obryzganej przez rude setery – miedzy, lub lód ze szkolnej ślizgawki co w styczniu -Anno Domini- zeszklił chłopca dziurawą hokejówkę, i popchnął tego smarkacza mały zadek pod spaniel dziewczęcych loków zarumienionej Marzenki pożywna ma muzo Melpomene, jestem taki jak – ty, tylko słowa dobieram w pary, pakuję w makulaturę ulicznych zaułków; wciąż taki sam… i oryginalny do imentu, wytrawny autentyk… czytaj: naturszczyk… małolepszy a nie gorszy, dokładnie wykapany, na balu, w tańcu… i na linie, w ręku z tragiczną maską i kiścią winogron, zawodzę! powtarzalnie tragiczny, bez twarzy – w cieniu zaklęć- opieram się czasem o maczugę z kamienia, kusząc tańcem krzemiany– spinam białe marmury; ciało mam jedno, uwięzione w szczegółach, niedociążone, bosko nieważkie, ulotne,… SŁONE I ZIMNE, skonfundowane, przeklinające, lecz śliczne jak harpun na kobrze utkanej z retrospekcji OD ZARANIA… fragmentaryzm zarządza naszym fleszem pamięci, wyjada rodzynki z czasoprzestrzeni, światło się zmienia, fotony podróżują… jak dagerotyp za szybką na metalowej płytce ze skrzypiącej szafy prababki wyciągnięty ukradkiem; któż dzisiaj chciałby wspominać co nas kiedyś bolało -lub- w czym się ubabrało? fiolet jodyny, strupy na kolanach, zaduch w plecaku… wszystko się goi i odpada… przygodny kibol klnie jak szewc na wyjeździe… dzisiaj od nalewaka birofilów dzieli raptem iloczyn prędkości i czasu, nasze lokalne TE-ŻE-WE z nalewaka i NA LEWAKA, mają styl to wzór na drogę, środek ciężkości słodkiego życia promil rozkoszy miasta z szemranym rodowodem więc wypijmy do dna! konwent leminga! z wielkiego słoika wyjedzono ogórki a wlano weń zajzajer! jedziemy kolejką – do celu … podpieramy zbiorowy łysy głąb na karku, szukamy wyjścia z własnej oberży zmysłów, tu żyjąc w permanentnym niedoczasie; w niedopamięci NIE!… DO CZASU? -i- NIE! DO PAMIĘCI?, (hmm?) w sumie… jakież to komiczne i irytujące priorytety…?! turkoczą w… tej ustawce podróży, gigantyczny fejk zmysłów z szalikiem ogolonej na niby Mnemosyne DRAMATYCZNY I DERBOWY MECZ W TWOJEJ PARCELI! MISTYCZNA PODRÓŻ ku WŁASNEJ ADOLESCENCJI —1 punkt
-
@Tomasz Kucina dziękuję! Miłego wieczoru! :-) @Rafael Marius tak jest! Pozdrawiam :-)1 punkt
-
Podobnie jest w firmach, czy korpo, gdzie oficjalnie mówi się, że lubimy konkurencję, bo czyni nas lepszymi, ale jak ją szlag trafi to.....wstyd się przyznać. Takie prawa lasu.1 punkt
-
Interesujące. Nauczę się na pamięć. To może kiedyś uda mi się błysnąć w towarzystwie. Takie powiedzonka, szczególnie te nieznane, mają zazwyczaj dobre przyjęcie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Szepnij czysto marzysz czasem o powrocie do domu bezwarunkowej czułości ideału przebycia stepów miasta grozy przepłynięcia bezkresu samotności złudzenie ciepłego mleka ogrzanego słodką opieką twój nieśmiały uśmiech rumieńce goniące liliową bliskość nie odwracaj się zatrać w akustyce echa krzyczącego miodowymi wspomnieniami pamięć wkrótce zamarznie pocałuj grób utraconej pani mleko i lilie zakryją szarpiące osamotnienie na niesłodzoną chwilę1 punkt
-
1 punkt
-
~~ Dzisiaj Felkowi ze wsi Śnieżyca wypada tylko wyć do Księżyca. Miejscowość turystyczna; klientela wprost nieliczna - to finansowa już jest miażdżyca .. ~~1 punkt
-
Ekstra wierszyk. Animizacja jako rodzaj metafory. Ciekawa koncepcja i udana, dobrze zrealizowana - moim zdaniem. Miłej niedzieli życzę.1 punkt
-
@Tomasz Kucina Serduszko mówi wszystko :-) Komentowanie wcale nie jest takie łatwe i na szczęście nie ma takiego wymogu. Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. Smutne jest to, że to nie ostatnia wojna w historii ludzkości :-(1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mój los tak jak Twój Jest w gwiazdach zapisany Więc wykorzystajmy czas Który jest nam dany I popłyńmy na falach Dzikiej namiętności Bo chcę posmakować Razem z Tobą odrobiny miłości Która uniesie nas wysoko Na rajskich skrzydłach Tam do nieba Tego nam trzeba1 punkt
-
@Tomasz Kucina Ubawiłam się setnie... autorze, dajesz się poznać z innej strony. Pozdrawiam 🙂1 punkt
-
Jedzie pociąg ekspresowy Z miejscowości A do miejscowości B Zatrzymuje się w połowie trasy Wysiadam o nic nie pytając Na stacji Wszędzie wysiadam Przy peronie Tutaj Stoję miękko I wokół nikogo Żywej duszy Przy peronie Tutaj... Pociąg pędzi dalej Tu i ówdzie słychać trzask A w nozdrzach czuję duszące opary silnika i smołę Chociaż nie wiem skąd Z oddali nadciąga kolejny pociąg Z czerwonymi wagonami A ja czekam Przy peronie Tutaj I w górę głowę zadzieram Liczę puchate obłoki Słyszę że się do mnie zbliża chytrze Jak wąż boa zakręca przy zwrotnicy Sunie ekspresowo przebiegła maszyna Po szynach trze ostro Aż iskry przestrzeń tną na kawałki Czyha na mnie ten smok olbrzymi Zwalnia żeby mnie połknąć w pośpiechu Oddalam się bezpiecznie na pobliską łąkę Prawie ospale ale wystarczająco szybko Żeby się wywinąć żelaznej paszczy Niebo i obłoki oglądam dalej Jestem na stacji Wszędzie Przy peronie Tutaj Napijesz się ze mną kawy?1 punkt
-
@staszeko Hahaha 😅😅😅... Jesteś dużym chłopcem, więc doskonale wiesz, że kobieta jest tylko wtedy usatysfakcjonowana, gdy ma rację lub, gdy mężczyzna sprawia jej się tak wydaje... DZIĘKUJĘ, że zajrzałaś, to wiersz o tęsknocie, ale kto by się zajmował głupotami, dziękuję też za loda... ja teraz podobno rzuciłam pisanie wierszy i podjęłam wyzwanie odszukania w ciele tali, więc wszystko, co słodkie jest pod kontrolą, znalazłam w internecie trenerkę i... zobaczymy 😅😅😅😅1 punkt
-
Witam "wieczorową porą", kłaniam się brunet ;) Wróciłem ze spacerku, się przedłużył, tak, oczywiście gałązki i gołąbki bardzo lubię te ptaszki, Violu. O dzięki ;) Na rymowanki mi się zebrało ;) Trochę skorygowałem tekst, bo z perspektywy kilku godzin za dużo powtórzeń w treści było. Ale co tu się dziwić, jest tutaj, jak się doliczyłem autorsko: czternaście ptaków, osa, suka i ptaszek Ugupu, może ten od Mrożka, albo z Alicji w krainie czarów ;)1 punkt
-
1 punkt
-
Przyciągnął mnie zapraszający tytuł, a temat jest mój, ponieważ uwielbiam jazdę pociągiem i wszystko co jest z tym związane: atmosferę dworców i anonimowych ludzi snujących się po nich, komunikaty z głośników odbijane echem stacyjnej głuszy (tu stacja Iława, tu stacja Iława…), łoskot maszyn na torach i jęk elektrycznych wózków załadowanych bagażem, uśpione kołysanie kuszetki, noc za oknem rozjaśniana światłami mijanych latarni i stukot kół na złączach szyn: ta-data ta-da-dam… W tym wierszu jest to wszystko, a nawet więcej: ekscytująca samotność podróży i chęć poznania kogoś. To są stacyjne perfumy: zapach pary z silnika przemieszanej z olejem tłoczonym przez pompę do metalowych łożysk lokomotywy, a wszystko przesycone wonią kreozotu, którym impregnowano drewniane podkłady. Dziękuję za kawę ☕ oraz przedsmak romantycznej podróży (nabrałem ochoty na więcej) i pozdrawiam. 👋1 punkt
-
1 punkt
-
Kochaj mnie I poczuj się ze mną Jak we śnie Takim upragnionym I wymarzonym I pozwól mi zatrzymać Twoje łzy Chcę zobaczyć Jak kwitną białe bzy I kwitniesz Ty Piękna dziewczyna I słodkie sny To prowadzi mnie W objęcia czegoś niewiadomego Takiego cudownego Jak powiew morskiej bryzy Unosi mnie wysoko Tam w górę Ponad błękitną chmurę Bo nie ma nic Prócz Ciebie Boskie ciało Afrodyty W szmaragdowym niebie1 punkt
-
Spytał zając na polanie: - bardzo lubię ich głaskanie, ale one uciekają i dotykać się nie dają, co mi radzisz tato zrobić? - Spróbuj którąś przysposobić, nie ma jednej tu metody, każdy własne ma sposoby, jednak kiedy przypadkowo, jakaś się zatrzyma obok, i nie zmyka, jak ją trącasz, chce, byś został jej zającem, no a kiedy tak się stanie, to w pakiecie masz głaskanie, a do tego inne sprawy, które dają moc zabawy. https://poezja.org/utwor/167331-rady-ojca/1 punkt
-
1 punkt
-
ach jaka skromna jaśnie pani przepiękne wnętrze z czterech wierszy bajkami sufit malowany poezją lampa na mnie świeci i chciałoby się cicho powiem leciutko z panią w rytm pohasać flirtując miło bawić słowem lecz żona czeka muszę wracać :)1 punkt
-
Czerwień wylała się zza lasu wpłynęła w dolinę dosięgła nagich gałęzi i zmieszała z rudością traw dzisiejszy wschód wczoraj był zachodem pomiędzy są twarze wciśnięte w okienne ramy i sny... tam czerwień nie sięga1 punkt
-
Promienie słońca opierają się o skraj lasu tam jest początek i tam jest koniec wczorajsi kochankowie nie usłyszą dzisiaj bicia swoich serc deszcz zamknął bramy końca i zmył grzech z ust kochanków po burzy salamandry wyjdą na spacer1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne