Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.11.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
Wracajmy! Coś wisi w powietrzu Wracajmy do naszej pustelni Tam cisza w przytulnym jej wnętrzu Przywita nas winem korzennym Tu byle ochota i popęd Buzuje pod linią napięcia Tam popęd i byle ochotę Rozmienię na drobne i przegnam Z pasemek koszyki zaplotę A lepkie kosmyki pajęczyn Rozgarnę przydługim paznokciem, Pochłonę w zaciszu pustelni Szarańczę pławiącą się w miodzie… Jedynym sposobem, by przetrwać Jest w końcu dać zgubić się drodze13 punktów
-
spoglądam w niebo i świat od razu staje się lżejszy płatki z czułością bielą powietrze a w głębi planu żywy ze szczęścia chłopiec wciąga pod górę drewniane sanki10 punktów
-
Podróże jestem na dworcu z niewielkim bagażem i zapasem czasu na kupno biletu z numerem miejsca wystarczy na poczytanie Emily Dickinson podróżni zajmą się sobą koła już dzisiaj nie stukają po torach spieszą wagony w wybranych kierunkach spieszą ludzie mało ich - do czasu gdy wsączy się okres świąt na półkach odpoczną prezenty u sąsiada podrzucony kot wyleją się dąsy że zima i znowu za zimno pomiędzy kosmaci się codzienność a ciepło ciągle szuka ciepła ale jak - skoro cień nie rozmawia z cieniem listopad, 20229 punktów
-
gonię jeszcze za złotymi liśćmi łapiąc ciebie w słońcu jakby życie było zabawą czy straconym czasem ale nie w jednym kawałku7 punktów
-
ty i ja pies zagięta czasoprzestrzeń kawalerka dwa kroki na dwa pełna niedoskonałych marzeń śmiechu i tańca przytulnie mała rozkładana kanapa otwieram oczy chrapie pies w szkole dzieci a my dalej na połówce kanapy ciasno objęci6 punktów
-
Nie słuchałam dobrych rad, Po co mówisz Przecież wiem, I za głosem poszłam w świat Za marzeniem pięknym snem -Kocha, lubi, szanuje- już nie pytam dziś już wiem -nie chce, nie dba, żartuje- zabawiłeś wtedy się. Obrywałeś złudzeń płatki, Rozszarpując duszę mą. Dziś zostały marne szczątki Które wszędzie wietrzą zło. 24.11.2022. Zainspirował mnie wiersz "zerwany o świcie"5 punktów
-
Nigdy nie uczono mnie artyzmu Nut brzmień strun i klawiszy Barw pędzla ani dłuta Nie nazywano artystyczną duszą Więc sama muszę wydrzeć słowom tchnienie Każdej myśli znaczenie Bo to jedyne dostępne mi tworzywo Na inne już za późno Ale jakoś mi żal Chciałoby się brzdąkać na gitarze przy ognisku albo w klawisze uderzać z lekkością i precyzją Siedzieć na zydelku w pięknej sukience A potem słuchać jak z entuzjazmem klaszczą w ręce Tymczasem nic takiego mi się nie przytrafiło Wiem Talentu też raczej nie było To już natura o to zadbała Taka zwyczajność marność i chała No i do kogo z tymi żalami? Przecież możesz żonglować słowami mogę mogę mogę ,,Daj mi nogę daj mi nogę Ja ci nogi dać nie mogę,,5 punktów
-
jesteś na dworcu z drobnym bagażem bilet kupujesz z miejscówką czasu aż nadto można pomarzyć przestać się martwić o jutro w wagonach ludzie z mnóstwem problemów co dokądś zawsze się śpieszą więc się zatrzymaj chwilę nic nie mów bo wena jest niedaleko i sama z siebie nie wiedzieć kiedy gros inspiracji przyniesie wszelkie zmartwienia pogrąży niebyt wyszuka ciepło choć jesień ... Pozdrawiam5 punktów
-
-Mistrzu, nie krytykujesz po piórze kolegów? -Nigdy nie krytykuję, po prostu dlatego, że krytyka wymaga do końca czytania, a jak mi się nie uda, nie mam wtedy zdania.4 punkty
-
4 punkty
-
To wcale niełatwe, tak na zawołanie A chciałbym pięknie, mądrze i wspaniale. Pragnę przekazać złoto srebrną nić, Ale w tym wnętrzu nie ma już nic.3 punkty
-
kolejna monotonna lekcja: historia spadają liście myślnik alegoria no i po co nam to wszystko? skoro wolność jest tak blisko.. i po co nam uczyć się o historii innych z samego rana? skoro nasza i tak zostanie zapomniana...3 punkty
-
3 punkty
-
Zobaczyłem we śnie Boską twarz była zmęczona nie taka jakbym chciał Było widać troskę którą częstuje go obecny trudny świat Po chwili się uśmiechnął mówiąc tak mój drogi grzech to tylko chwila Po niej przyjdzie czas zrozumieć dobro to ono prawdą jest Zobaczyłem Boską twarz chciałem ją dotknąć lecz sen zgasł3 punkty
-
Martwy krajobraz i życie... Poranek mrokiem przywitał... Nisko zawieszone chmury przytłaczały swym nastrojem Reflektory samochodu oświetlają oszronioną drogę ukazują cmentarne obrazy Drzewa w zadumie smutne... uśpione.. Martwe liście znikają w ziemi... Cicho... Chłodem powiało Szelest skrzydeł przelatujących ptaków przełamuje obraz skamieniałych odcieni krajobrazu... W radiu walc Chopina Słychać zmarznięte krople deszczu Posągi w kapturach przemierzają ulice Podążają do pracy niemych języków... Spoglądają na siebie toczą dialogi Dialogi bez dialogów... Anonimowość ważniejsza Można bez skrupułów przeciwnika pokonać Wrzucić go do kosza podeptać godność ... Tak martwe postacie z sercami z kamienia Żyją i gasną jak latarnie z rana... Żyją i ich nie ma złomiarz pozbiera zardzewiałe ciała wypełnione pychą bezwzględnością zniszczenia Piec ich przetopi znikną wspomnienia... Martwy krajobraz jest bardziej żywy... LRD3 punkty
-
a kiedy będziesz odchodził od zmysłów że brak ci marzeń a przysłów tyle jest przecież co kart w kalendarzu urwij niechcący jedną z nich przeczytaj skrycie i krzyknij kocham to życie3 punkty
-
do stoliczka przywiązani siedzą a na ich kolankach biblia pauperum do wykucia na blachę z której miecze sobie sporządzą głos dźwięczny przenika ich uszy wysłuchują kazania na górze ze szczytu schodków skąd chorał tez i imperatywów się rozlega usteczka ich zaszyte purpurowymi nićmi milczą w obliczu majestatu bijącego powagą splendorem mądrością przeciwko ignorantom jednak nade wszystko podziwiają ten piedestał ten majestat pagórek olimpu z perspektywy przebierającej nogami gliny nauką ich lekcja życia o niedoścignionym poziomie godności ludzkiej po którego wespną się po trupach jedynie po głowach przegranych z siebie samych do panteonu oświeconych droga daleka i wyboista jeszcze ślisko na niej od wazeliny ale to wszystko by na końcu czasów odebrać satysfakcjonującą pochwałę od swojego pana - nobilitację do rangi człowieka otrzymać jego godność zaistnieć i z nabożną czcią powagą i splendorem głosić siebie przeciwko ignorantom 23 XI 20223 punkty
-
Są takie dni, kiedy serce płonie Więcej niż ogniem I zaplecione wieńcem dłonie Stają się domem. Wtedy leniwe poranki Kontynuują bankiet, Z południem stając w szranki. Są takie noce, kiedy pod gwiezdnym kocem Chowamy to, co kochamy, A rozpalonym szeptem Dajemy w śmiechu więcej, Niż wcześniej od życia mamy. Ukrywasz tam moje radości, Wyśnione jak najprościej, By samotności cień pokonany Już w nas nie gościł. Milczymy czasem dłużej, Niż ciszy trzeba do odszukania nieba W ukołysanych wiatrem drzewach Po bezlitosnej burzy.3 punkty
-
Cisza to piękno umie zachwycać jest lekarstwem na zło i smutek Cisza to niebo które nam bliskie zawsze ma racje nie przegrywa Cisza nie psuje horyzontu jest mu jak siostra zawsze pasuje Cisza jest czymś czego nie trzeba solić ani słodzić i tak smakuje Cisza to nagroda która każdemu bez żadnego ale przysługuje Cisza to królowa bez korony ale i tak świat się nią zachwyca Cisza jak Bóg ciągle milczy nie szuka dróg zawsze pewna Cisza to coś co nie kłamie jest szczersza od prawdy2 punkty
-
Pewien frywolny limeryk czcił część ciała na cztery litery i ona była wszędzie chwalona, zaś sam wiersz nie zrobił kariery.2 punkty
-
Można czekać w nieskończoność na coś, co się dziś nie zdarzy, albo... pędzel ująć dłonią i u siebie gospodarzyć... Zmyć cne czary, zamalować złych podszeptów echa/echo, lub tapety grubą warstwą tłumiąc - kres położyć śmiechom. Niech zbieleją na suficie, i przetoczą się po ścianach, zamiast targać duszę w ciele, gdy duszyczka nie pijana. Jak zły czar ułuda pryśnie, gdy w śmietniku łóżko stare, tylko siły swoje zmierz tak, by zgodziły się z zamiarem.2 punkty
-
wolno płynie na budowie czas jak leniwa rzeka wejdę do niej raz wejdę i zostanę bo to inny świat płynę ciągle z prądem tak od wielu lat 'miast wody, procenty 'miast koryta szkło dryfuję ku morzu tam, gdzie czeka dno od rana katana nie policzę dni anioł stróż wciąż walczy trzeźwość mi się śni piję i buduję chociaż sensu brak mój dom to rudera kto w nim mieszka wrak losie, co mnie kusisz pokaż swoją twarz ten zgon? ta butelka? co tam w spodniach masz? przecudna niefajność kiedy wrząca krew chciałbyś to zrozumieć? poczuć wódki zew? pozostanie suchy kto na brzegu trwa boskość mieszka w rzece wieczność w rzece trwa drzwi do zrozumienia a raz cegieł stos trzeźwa rzeczywistość daje pstryczka w nos pociągam z butelki który to już łyk? w dali słyszę hałas wodospadu ryk? to delirium tremens opuszcza mnie moc wszechświat nagle zwalnia drżę, wtulam się w koc złowieszczy na ziemi betoniarki cień słońce ledwo wzeszło a ja kończę dzień kto buduje, pije dobro pragnie zła da łopatę? wstanę da butelkę? da2 punkty
-
2 punkty
-
Dyplomatyczne i inteligentne podejście. Mi, niestety, czasami puszcza cierpliwość i choć żal pozbawiać iluzji autora, to mówię wprost co myślę, bez puchów i wacików. Ściskam sąsiedzie, bb2 punkty
-
wciąż by się chciało więcej lepiej w kolejnej chwili płomień wzniecać aż przyjdzie kiedyś taki moment że szczęście widzisz w małych rzeczach2 punkty
-
2 punkty
-
@Rolek Doczekasz, w następnym wcieleniu, Panie Rolek😆. Tekst jak zawsze świetny! Z tego zaczyna tworzyć się książka. @Annie I Joe Dispenza:-)2 punkty
-
Witam - dziękuje za czytanie i komentarz to wszystko jest miłe - Pzdr.serdecznie. Witam - miło że czytasz - dziękuje za to - poprawiłem - Pozdr.zadwleniem.2 punkty
-
2 punkty
-
dworce to miejsca gdzie szpaler ludzi wrasta w perony kiedy spóźnienia złość przeczekania rodzi dialogi tak od niechcenia pośpiech z natury gna ich do celu zegar przekornie zwalnia swe tempo podrzuca ludziom na skrzydle czasu uśpione piękno zamienia zgrzyty w głosy łagodne na peron sypie ziarna uśmiechów próbuje ciepłem wkraść się do głowy każdego człeka Jacku... bardzo dziękuję za rymowany komentarz... :) Spróbowałam odwdzięczyć się.... pozdrawiam.2 punkty
-
w tym przekroju gdzie nikt nie zagląda mówiłaś ze najlepiej podpatrywać ludzi z dachu za kominem przyklejeni do smoły jak wróble zaglądaliśmy w okna tam gdzie znów gruba kobieta otwarła garderobę pachnącą łajnem i moliną tysiąc kochanków kryło się w tiulach bladych nocą kwiatach sukni na pierwszym gdzie dwa ogniki papierosów malowały opowieści w ciemności został tylko jeden już nie rysuje serc nad balkonem od szczytu piętro niżej żarówka znowu drga bezzębny komik spróbuje stanąć na głowie ten sam spektakl jak co dzień przed całym miastem a na parapecie pod rynną od lat mieszka ciemność w przewróconej doniczce dziurą na dnie pokazuje środek wszechświata2 punkty
-
Dawno nie widziane w tych stronach mamuty wznoszą tumany kurzu pędząc na oślep w kierunku śniegu. Upał żłobi głębokie bruzdy w znoszonych koszulkach. Szklanki także się pocą, szczególnie to pokryte grubą warstwą sadzy w do fundamentów wypalonej knajpie. Kapela wciąż gra, chociaż dość cicho. Nie tańczymy z braku butów, żal, nawet jeśli nawet dziurawych, skarpet. Tymczasem mamuty odeszły, nie zostawiając śladów. Kurz opadł, deszcz wymieszany z sadzą uczernił, tylko nieco zdziwione, twarze. Wciąż siedzimy w zgliszczach, nadal poruszając wyłącznie błahe tematy2 punkty
-
Uwielbiam atmosferę kolei, dworców, pociągów, wagonów z miejscami do siedzenia, restauracyjnych i sypialnych — wszystkiego, co jest zapowiedzią fascynującej podróży, a ten wiersz wspaniale to oddaje. 👍 Pozdrawiam. 👋2 punkty
-
Tak w historii muzyki wiele najwybitniejszych dzieł było zjechanych przez krytykę, niemniej jednak trzeba cenić, że ktoś zadał sobie trud przeanalizowania tekstu i z tej krytyki można ten tekst dopracować. Jeśli tekst jest ewidentnie słaby, śmiem twierdzić, że większość jednak unika komentowania.2 punkty
-
Ja wolę kreować swoją własną rzeczywistość i na tym się skupiać, a nie zasilać energetycznie ich wizje. Przyszłość jest w przestrzeni wariantów, w której zawarte są wszystkie możliwości. To na czym skupiasz swoją uwagę, to zasilasz i to ma szanse zamanifestować się w świecie fizycznym. Tak przynajmniej niektórzy mówią np. Mieczysław Bielak, którego słucham na YouTube. Pozdrawiam i życzę wspaniałych wizji :)2 punkty
-
Sumka Tam, gdzie dziś płoną groby i wieje zimny mrok i szaleje milczenie - obłąkana cisza, to tam właśnie dziś jestem i czuję ją - jej wzrok i nadchodzi krwiożerczy u tej krainy rok, to tam właśnie to ona: kostnica - ucisza niemiłosierne jęki - jej i po kroku - krok - idzie, pomału, idzie i wieje zimny - zmrok i szaleje milczenie - obłąkana cisza: to ja mam wydać wyrok? Łukasz Jasiński (listopad 2022)1 punkt
-
List zza morza Nie ma lasu który pamięta korzenie nie ma domu który pamięta oddech nie ma stawu który pamięta dłonie bijące o jego grzbiet nie ma ziemi która pamięta krew jaka w nią wisiąkła nie ma kapliczki która pamięta pierwsze zwątpienia nie ma balkonów które wspomną echo słów brzmienie głosu nie ma grobów które spamiętają łzy jakie w nie spadły nie ma wiosny która pamięta zakwitanie nie ma jesieni która zapamięta usychanie moje tutaj1 punkt
-
siedzący starzec na ławce oczy wpatrzone ponad głowami – fresk z sufitu u franciszkanów toż to nasz bóg, jestem tego tak pewien jak tego, że nie mam wiele do stracenia prawdopodobnie stwórca postanowił zajrzeć i zorientować się czy te siedem dni nie poszło na marne jest oto wśród przechodniów, patrzący ponad głowami jakby szukał kogoś bliskiego miałem go zapytać o wysyłanie na ludzi pasożytów umysłu czemu na tysiąc kroków jeden to wdepnięcie w gówno po co dawał ludziom tyle rozumu, aż zrozumieli, że nie istnieje dlaczego po przepiciu mam nieświeży oddech starzec popatrzył mi w oczy, jakby rozpoznał bliskiego nie jestem nim, bo i skąd pokrewieństwo trudno też mówić o jakiejkolwiek znajomości od lat po chwili rzekł: „sny powinny mieć większy rozmach, mój drogi” tak powiedział bóg, może byłem jedynym człowiekiem na świecie do którego przemówił po ludzku – poczułem się wybrańcem za takie coś warto nawet oddać życie, dać się ukrzyżować ale to jednak nie moja broszka dlatego odszedłem. i to było dobre1 punkt
-
Serce bije język wije słowa nieposkładane bajer nie ma barier za frajer znaczy za darmo podobno los płaci karmą jakie siejesz takie zbierasz ziarno chmurą czarną niebo snuje się rujnuje sen chciałbym mieć łańcuch rymów więc go mam o ogniwo każde dbam cyzeluje strzygę wyrównuję już publiki tętno czuję palpitacje, krwią serce pluje czuję dresze już nie wieszczę dziękuję1 punkt
-
Na wieczną pamiątkę dostaniesz nieśmiertelność. Dzisiaj świat jest sam, otulony w łachmany żebrze o miedziaki. Brzęczą wyznaczając godziny otwarcia cmentarzysk, tam poszukiwacze objawień przykładają uszy do zimnych kamieni. Wyraźnie słychać szum podziemnych rzek, zagłusza głosy nieobecnych proroków z parkowych ławek. Zamarli czekając spełnienia przepowiedni. Wierni jak psy swoim miejscom pomiędzy nieistotnymi formułkami słów. Dlatego już nie będzie podróży do gwiazd, nadal będą drwiły, dopóki czas ponownie nie zrówna wszystkiego w jeden punkt. Na okręgu. Na wieczną pamiątkę nie dostaniesz zapomnienia.1 punkt
-
23.12.2082 Obudziłem się dzisiaj szczęśliwy i podekscytowany. Od razu chip wyświetlił mi masę życzeń typu: "Szczęśliwej Przerwy w Pracy" lub "Eko Dosiegło Roku". Przewijały mi się obrazki Dziadka Mroza, bombek i choinek. Chip nawet zadbał, żebym w tle słyszał dzwoneczki reniferów. Życzenia pochodziły od mojej trójki rodziców oraz osobokolegox'ów z pracy. Byłem jeszcze podniecony wczorajszym kontaktem z tymi świrami, chrześcijanami. Ale też oczekiwałem już na doroczne, jutrzejsze spotkanie przed "Uroczystą Przerwą w Pracy". Ciekawe co dostanę w prezencie od Rodzica nr 2 pod choinkę? Może jakieś wejście do kliniki udoskonalania ciała? Chciałbym poprawić sobie nos i usta. Już wiem, jakie bym sobie wybrał. Myślę, że zrobiły by wrażenie nawet na Koncicie. Odkąd nas odwiedził podczas "Godziny czytania drzewom", ciągle o nim myślę. Poza tym, wspomnę jeszcze, że moja lewa stopa odmawia posłuszeństwa. Ostatnio wygóglowałem, że stop z którego jest zrobiona, wyszedł dawno z użycia. Ja, dla Rodzica nr 2, mam karnecik na współdzielony samochód. Będzie mógł się wybrać na dowolny wyjazd w odległości do 300km. Tak, wiem to zawsze szkodzi Matce Ziemi. Ale nie mogłem się powstrzymać i chciałem zrobić mu przyjemność. W końcu to mój Rodzic nr 2. Pochodzę z jego jajeczka. On pamięta jeszcze czasy, kiedy prawie każdy miał samochód. Kiedyś mi powiedział. -Wyobraź sobie, że mogłeś wsiąść w auto i wyjechać nad ulubione jezioro na grzyby albo do rodziny, kiedy tylko chciałeś. To była dopiero wolność. Nie skomentowałem tego, tylko pomyślałem, jak bardzo jest w błędzie. Zbieranie grzybów, to dewastacja środowiska. Używanie słowa rodzina jest bardzo nie trendy a wolnością jest, dbanie o jak najmniejszy ślad węglowy a nie, jakieś dojazdy nad jezioro. Cóż, stare pokolenie musi przeminąć, żeby takie herezje nie miały już miejsca.1 punkt
-
1 punkt
-
@Krzysica-czarno na białym Ojj, no very słodko <3 :)))))))))))) Marzę o takim spokoiku ;)) Pozderki :) Deo1 punkt
-
1 punkt
-
KapistratNiewiadomski... no to mamy podobne 'uwielbienie'... :) Miło, że ktoś jeszcze, miło że wpadłeś do mnie, dziękuję. Cor-et-anima... racja, to czas za refleksję... moje podróże, to jeszcze nie codziennośc, ale krążę tu i tam... Cieszę się, że treść, wg Ciebie, nie przekombinowana. Dziękuję za wejście. Iwonaroma... bardzo lubię Emily D. masz rację, na podróż idealna... Dzięki także za wyłuskanie.. 'supera'.. Tectosmith... dziękuję za cichutki ślad czytania. Wdzięczna za zostawione słowa, pozdrawiam.1 punkt
-
@WiechuJK Tej akurat nie posiadam, ale całe "stado" innych ;-) @WiechuJKIntuicja, dusza, podświadomość to nasze prawdziwe "ja". Również wierzę we wcielenia i chciałabym znać swoje przeszłe, ale przyszłe? Nie ,chyba wolę skupić się na swoim obecnym. :-)1 punkt
-
1 punkt
-
Emocji sztorm do brzegów serca uderza Próbując zatopić stabilności mej statek Pioruny zmieniają fragmenty wybrzeża Niszcząc stary naleciały czasu piasek Dzika życia burza wciąż serce wypełnia Nie stłamsi ich w sobie nawet nadczłowiek I choćby próbował z całych sił swoich Jednak czym byłby człowiek beznamiętny Z lodowatym sercem o pustych komorach Drobinką prochu zlepioną przez Boga1 punkt
-
1 punkt
-
Gdzie droga szuka końca Gdzie czeka ciemny las Róże kwitną bez końca Zasypia nawet czas Leniwe senne myśli Płyną w objęcia drzew Usłyszysz tam szept liści Tam cisza brzmi jak śpiew Gdzie trawa niecierpliwa Czeka swej pani stóp Ul słodkim miodem spływa Rozchyla usta cud Tam mieszka czarownica Tańczy w objęciach mgły Zawstydza nagie łąki Kradnie demonom sny Nieskazitelnie czysta Nad piekłem roni łzę A czarne niebo błyska Szumi pożoga w tle A potem wschodzi słońce Koszmarom braknie tchu I znów tańczy na łące W sukni z TANIEGO lnu1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne